Oglądam od czasu do czasu…..
Coraz częściej patrzę na drugie dno tego serialu. Niepotrzebnie
denerwuje (lekko powiedziane) polskich pacjentów!
Dobijające obrazy o dostępności sprzętu medycznego (rezonans za 10
min? – phii), czy zabiegów medycznych (przeszczep szpiku ? - żaden
problem, operacja na otwartej czaszce? – w sali obok) .
Specjaliści ? – w jednym szpitalu pięciu na m2. A w dodatku, ilość
chorób możliwych do zdiagnozowania wyłącznie przez Hausa ? -
nieskończona, inaczej zejdziesz w dwa dni z nierozpoznanymi
przerzutami do dróg oddechowych, endometriozum. Po odcinku chcę
tylko „lekarza z laską”….
Za oceanem naprawdę takie cuda się dzieją, bo zastanawiam się
czy „Dr Haus” to thriller medyczny czy bajka dla dorosłych ?