Dodaj do ulubionych

Samotnosc na emigracjji...

28.09.10, 11:31
Witam!!!!Od poltora roku mieszkam z mezem i 2-letnia corka w Danii.Maz pracuje do 17,a ja zajmuje sie dzieckiem.Mimo szczerych checi nie nawiazalismy tutaj zadnych blizszych znajomosci.Maz pracuje w niewielkiej firmie-tylko 4 osoby,gdzie nie ma szans na zawarcie przyjazni.Ja wychodzac z dzieckiem na spacery,do sklepu,biblioteki tez nie zaczepiam ludzi i nie zapraszam na kawe.A tego mi brakuje.....kogos z kim mozna pogadac,wyjsc do kawiarni czy zwyczajnie posiedziedziec w innym towarzystwie niz nasza trojka.Mam pytanie do innych mam-jak sobie radzicie?????Moze sa jakies inne mamy z okolic Kopenhagi chetne na spotkanie???Zbliza sie zima,dnie coraz krotsze,a co sie z tym wiaze i spacery wiec jak pomysle sobie o kolejnym polroczu "dnia swistaka" to juz mam wszystkiego dosyc.
Obserwuj wątek
    • matsuda Znasz język duński? 28.09.10, 11:40
      n/t
    • gazeta_mi_placi Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 12:17
      Kropkakom ( z Czech) radzi sobie pisząc intensywnie na forum emama.
      Tylko nie zachwalaj może kraju w którym mieszkasz jako krainy miodem płynącej a Polski jako wielkiego zbioru wszelakich negatywów bo będą tak samo się z Ciebie nabijać jak z niej.
    • mamazuzika Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 12:31
      czesc moze nie podniose cie na duchu ale opisze ci moja sytuacje. mieszkam w niemczech ze 4 lata i mam dwoje dzieci 8 i 2 latke . do tej pory nikogo nie poznalam! najpierw tak jak ty meczylam sie a teraz przywyklam.chcialam poznac kogos ,polek tu duzo ale...jak juz na placu zabaw slysze - ewa zlaz ku... ,bo spadniesz!!, to ja juz zawracam wozek i ide gdzie indziej, albo mamy wystrojone przesadnie ktore lustruja kazdego wzrokiemczy abydobrze wyglada. w pl zostawilam przyjaciolke,jeezdzimy tam na kazde swieta ,wakacje i tyle mi wystarczy,znam osoby ktore sie niezle wkopaly poznajac niby fajna osobe a ona potem robi mega obciach plotkujac i np pozyczajac na zawsze niby przypadkie kase czy zabawki dziecka. jak mam kogos poznac to poznam jak nie to nie i juz.pozdrawiam
      • ciocia_ala Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 21:20
        mamazuzika napisała:
        > ,polek tu duzo ale...jak juz na placu zabaw slysze - ewa zlaz ku... ,bo spadni
        > esz!!, to ja juz zawracam wozek i ide gdzie indziej, albo mamy wystrojone przes
        > adnie ktore lustruja kazdego wzrokiemczy abydobrze wyglada.

        Ooo ja mam podobnie. Tam gdzie widze skupisko Polek na placu zabaw to nie miejsce dla mnie... Takie kliki wszedzie. Mam kilka kolezanek. mloda chodzi do przedszkola. Mam nadzieje zapisac ja na jakies zajecia dodatkowe. No i jeszcze mam kolezanki z pracy smile
    • mama-123 Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 12:31
      Moze wybirzez sie do polskiego sklepu w Kopenhadze jesli chcialabys sie spotkac czy nawiazac kontakty z Polakami.
      Dunczycy swietnie mowia nie tylko po dunsku, ale tez po angielsku. w jednym z tych jezykow na pewno sie dogadasz. NIe boj sie pogadac tak na chwile o bzdurach, bo od tego sie tylko zaczyna, a z czasem mozna nawiazac glebsze relacje.
    • mrs.solis Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 12:32
      Po kilku latach da sie przyzwyczaic do tej samotnosci. Co prawda czlowiek robi sie troche zgorzknialy i zrezygnowany,ale co zrobic. Ja co prawda niby mam znajomych,ale tak rzadko sie widujemy,ze szkoda gadac.
    • rosapulchra-0 Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 12:51
      nie wiem jak jest z przyjaźnią na emigracji, ja nie próbowałam, ale pomogłam kilku Polakom, którzy o tę pomoc prosili - albo zostałam okradziona, albo próbowano zepsuć mi opinię. Pierwszy odwdzięczył się tak, że gdy został szefem to zwolnił mojego męża, drugi ukradł nam pieniądze, trzeci sprzęt z mieszkania. Nigdy w życiu nikomu nie pomogę. Jedna koleżanka do tej pory jest winna pieniądze, a od pół roku nie odbiera telefonów. Za granicą najgorszy jest Polak - takie jest moje zdanie.
    • gosia_t Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 13:03
      Srawdz czy w twojej okolicy jest tzw. åpen barnehage. Mozesz to sprawdzic na stronie komuny czy dzielnicy w ktorej mieszkasz lub w osrodku dla dzieci zdrowych powinny byc wywieszone ogloszenia otwryych grup gdzie sptykaja sie mamy z dziecmi na jakies zajecia.
      Tam napewno poznasz kogos kto jest w podobnej sytuacji.
      Najwazniejsze to sie nie poddawac i myslec pozytywnie. Polecam tez wyslac dziecko do przedszkola jesli jest na tyle duze i wybrac sie na kurs jezyka, tam tez mozna spotkac wiele osob w podobnej do twojej sytuacji.
      • kocianna Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 13:10
        Poznawać można dokładnie tak samo jak w przypadku przeprowadzki do innego miasta. Mamy w piaskownicy, na zajęciach dodatkowych dzieci czy na zajęciach własnych, czy mieszanych typu babysalsa.... Ja poznałam mnóstwo osób w podobnej sytuacji do swojej dzięki... blogowi, ktory w założeniu miał być dla moich znajomych w PL.
    • d.o.s.i.a Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 13:17
      A nie mozesz sie zapisac na jakis kurs jezykowy, hobbystyczny, albo wolontariat, gdzie moglabys poznac ludzi?
    • cherry.coke Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 13:18
      Wiekszosc naszych znajomych tutaj poznajemy przez hobby (ja i niemaz mamy kazde swoje, i oba sa dosc spoleczne) oraz przez rozgladanie sie za fajnymi osobami w pracy. To sa ludzie najrozniejszych narodowosci. Do bardzo fajnego polskiego kolka znajomych wprowadzila nas bedaca tu juz dluzej Polka poznana w jego pracy. Musze powiedziec, ze zycie spoleczne mamy nawet lepsze niz w kraju - szczegolnie ja, bo w PL bylam mocno przepracowana, najpierw laczylam prace ze studiami, a potem mialam bardzo absorbujaca wlasna dzialalnosc. W nawiazywaniu znajomosci bardzo pomaga to, ze ludzie sa naprawde otwarci i zagadanie czy usmiechniecie sie do kogos na zajeciach czy w sklepie nie powoduje focha.
      • elske Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 13:52
        Ja od 3 lat mieszkam w Norwegii. Na poczatku zawarłam znajomości na forum norweskim, szukałam tam informacji. I tak trafiłam do aapen barnehage (moja córka miała kontakt z dziećmi, ja z rodzicami norweskimi i nie tylko ), pózniej dzięki forum poznałam polska mamę z mojego miasta. Pózniej inne polki spotkałam w aapen barnehage, mam przyjaciółke z rosji , znajomą ze słowacji, ktora swietnie mówi po polsku. Sporo polaków poznałam , kiedy poszłam do szkoły językowej, na naukę języka.

        Mam dwie świetne przyjaciółki . Nie spotykamy się często , ale często dzwonimy do siebie (poznane w aapen barnehage ). Nasze spotkania przy kawie kojarzą mi się ze spotkaniami przyjaciółek z serialu "Seks w wielkim mieście " tongue_out.

        Spróbuj szukać znajomych najpierw w sieci, może tu :
        forum.skandynawia.pl/
    • marianna72 Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 13:38
      moze nie jestem najlepszym przykladem bo na emigracji juz od 12 lat ale pierwsze kontakty nawiazalam w szkole syna ( inne mamy) do dzis chociaz najstarszy ma juz 17 lat spotykamy sie co rano na kawe .Pozniej praca chociaz z tych kontaktow niewiele zostalo odkad nie pracuje a teraz studia .
      Najlatwiej chyba nawiazac kontakt przez dzieci ja zagaduje jak np czekamy na dziecko zeby odebrac ze szkoly chociaz teraz juz od lat nie bo utworzylam sobie grono przyjaciol i wiec mi nie trzebawink)).
      Mam tez kilka kolezanek Polek ale tylko z dwoma utrzymuje regularny kontakt reszta to takie spotkania ( 2-3 razy w roku).
      Ja akurat mieszkam w malym miasteczku gdzie wszyscy sie znaja wiec sa ciekawi nowych przybyszow ( teraz juz mniej bo wielu cudzoziemcow tu zjechalo) ale te 12 lat temu bylam jedna z niewielu wiec i ciekawosc wieksza , ludzie sa serdeczni a ja tez lubie sobie pogadac wiec nie bylo problemu trafilam na podatny grunt ( mieszkam we Wloszech)

    • polaola Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 13:49
      Z 2-letnia corka mozesz juz chodzic na zajecia sportowe - na tych zajeciach dzieci sie wyglupiaja a rodzice siedza na lawkach i rozmawiaja ze soba. W ten sposob poznaje sie innych rodzicow z sasiedztwa. Zapytaj w pobliskim klubie sportowym czy sa takie kursy dla maluchow - bardzo polecam. Warto tez sprawdzic jakie kursy proponuja organizacje koscielne. Mam bardzo dobre doswiadczenia z Berlina - sama nie naleze do kosciola, ale juz od lat zapisuje sie na kursy w pobliskiej parafii ewangelickiej (chodzilam na baby-mama-sport, potem na joge, a teraz na pilates). Mozna tez popatrzec co proponuja organizacje polonijne - w Berlinie bardzo fajne imprezy i wycieczki proponuje "Oswiata", moze w Kopenhadze tez dziala?
      Powodzenia !
      • bi_scotti Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 14:30
        Reasumujac: szkola jezyka (u nas sa z child-minding dla dzieci, nie wiem jak w Danii), wszelkie miejsca dzieciowe - grupy dla mom & toddler i inne takie, hobby (my np. jestesmy namietnymi wedrownikami wiec sporo znajomych mamy przez hiking club - duza zaleta dla ludzi ubogich - to hobby prawie nic nie kosztuje smile ), rowniez Twoj lekarz domowy moze pomoc - jesli powiesz uczciwie, ze czujesz sie samotna, moze Ci pomoc spotkac mamy z dziecmi w wieku Twojego albo podpowiedziec inne miejsca. No i bog - Internet smile Wygooglaj sobie info o Twoim community - na pewno beda jakies chat rooms lokalne, spotkania itp. Wiadomo, trzeba uwazac zeby bylo bezpiecznie ale to na pewno wiesz.
        • kasiachybie Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 20:14
          Dziekuje za wszystkie odpowiedzi.Poki co jeszcze czekamy na zlobek,ale mam zamiar zapisac sie z mala do szkolki muzycznej,od pazdziernika do szkoly dunskiej i mam nadzieje,ze jakos to zycie towarzyskie w koncu ruszy....
    • kokolores Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 22:22
      Na twoim miejscu zapiasalabym sie na kurs dunskiego , to tak na poczatek .
      Bez jezyka trudno nawiazac nowe znajomosci.

      Koko
    • joxanna Re: Samotnosc na emigracjji... 28.09.10, 22:26
      Szukaj innych emigrantek, nawet na placach zabaw. Mamy Dunki mają swoje życie, swoich znajomych, pewnie zresztą pracują. A mamy emigrantki mają podobne dylematy, problemy i radości - i łatwiej się dogadać.

      Ja też przez jakiś czas mieszkałam za granicą i mimo, że znałam język jako tako, to jednak koleżanki francuskie (to była Francja) miały swoje towarzystwo. Ale znalazły się inne czasowe emigrantki i spędziłam bardzo wesołe 1,5 roku w towarzystwie Australijki, Niemki i Amerykanki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka