Dodaj do ulubionych

ze skrajnosci w skrajnosc...

06.11.10, 12:33
Jestem w koncowce pierwszej ciazy. I jestem zaniepokojona dwoma skrajnymi wizjami macierzynstwa, bo zewszad otaczaja mnie 2 skrajne wizje roztaczane przez media/ciotki dobra rada/wszystkowiedzace sasiadki itd.
Otoz pierwsza - przeslodzona wizja medialna mamy, ktora wpatrzona we wlasne malenstwo zapomniala juz o istnieniu czegokolwiek poza kupkami/zupkami/kaszkami. Jest zawsze mdlo usmiechnieta, wpatrzona w dziecie. Jest MAMA, juz nie kobieta, nie kumpela, nie kochanka - MAMA i tylko mama. Ta wizja nawet bardziej mnie bawi niz przeraza, bo wiem, ze jest raczej utopia.
Gorzej z druga wizja - ciotek sasiadek wszechwiedzacych. Ostatnio uslyszalam zdanie "No to teraz dupa siad" - co mialo oznaczac, ze juz tylko w domu z dzieciakiem. Koniec imprez, wyjazdow itd. Zmeczona, styrana matka, bez pasji, bez zainteresowan...
Wiem, ze nie bede mogla juz sobie pozwolic na spontaniczne wyjscie w srodku nocy ze znajomymi do klubu. Że takie rzeczy trzeba bedzie zaplanowac logistycznia przy wspraciu dziadkow. Niemniej jednak czy to juz naprawde koniec wolnosci? Czy dziecko naprawde tak przewraca zycie do gory nogami, ze nie da rady tego pogodzic z zyciem towarzyskim i pasjami do podrozy??? Jak zaszlam w ciaze, to dosc optymistycznie podchodzilam do sprawy,. Jednak ciotki i inne tego typu skutecznie podcinaja mi skrzydla. Czy naprawde teraz to juz tylko "dupa siad"? Prosze o wypowiedz e-mam. Jakie sa Wasze doswiadczenia. Bez slodzenia i bez straszenia.
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 12:49
      Są panie, które dzieckiem usprawiedliwiają własną gnuśność
      Są panie, które pchane przez społeczny stereotyp robią z siebie duposiada smile bo dziecko jest, dziecko powinno..., dziecko potrzebuje... etc.
      Ale każdy jest kowalem własnego losu. Ręczę ci, że bez wsparcia dziadków da się zorganizować tak, żebyś była żoną, kobietą, pracownikiem, matką w jednym. I nie zarzynała się na tę okoliczność. Kluczem jest wsparcie męża i wasza jedność przekonań, że tak właśnie chcecie ułożyć swoje życie.
      • purpurowa_komnata Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 13:03
        Kluczem jest wsparcie męża i wasza jedność p
        > rzekonań, że tak właśnie chcecie ułożyć swoje życie.
        Zgadzam się w zupełności.
        Gorzej jak tego nie ma(wsparcia męża). Wtedy nie tylko macierzyństwo jest trudne.Niestety.
        Nie zawsze da się przewidzieć ten fakt przed ślubem.
      • vibe-b Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 13:55
        Ręczę ci, że bez wsparcia dziadków da się
        > zorganizować tak, żebyś była żoną, kobietą, pracownikiem, matką w jednym. I ni
        > e zarzynała się na tę okoliczność. Kluczem jest wsparcie męża i wasza jedność p
        > rzekonań, że tak właśnie chcecie ułożyć swoje życie.

        Drugim kluczem jest zdrowie i sily. Ja Ci recze ze gdybym funkjinowala na 100 % na kazdym z tych pol: zona , kobieta, matka, pracownik to bym zeszla w ciagu miesiaca. Wiekszosc kobiet ma tak jak ja, sadzac po leturze forum. Cyborgi sa na wymarciu.
        • lolinka2 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 15:13
          nie, właśnie wsparcie.
          zdrowia i sił nie trzeba - kwestia priorytetów smile
          podejścia: skupiam się na najważniejszych zagadnieniach, a resztę mam w tyle.
          Dom to nie muzeum, nie muszę gotować 3daniowych obiadów (bo np może być jednogarnkowe, albo obiady rodzinne w barze mlecznym etc.).

          Ja się na ten przykład głównie skupiam wieczorami na byciu żoną big_grin, w weekendy na byciu matką big_grin, w zwykłe dni na byciu pracownikiem big_grin i kombinuję intensywnie (na szczęście praca mi na to pozwala) odpowiednią ilość czasu na bycie kobietą big_grin. Głównie, czyli poświęcam na to większość energii. Inne dziedziny w tym momencie leżą odłogiem, ale nic to. Lecę priorytetami.
          • vibe-b Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 17:17
            W sumie to cofam to co napisalam wczesniej. Nie jestes cyborgiem. Ty po prostu nie masz innych obowoazkow jak tylko praca. Sama pisalas wielokrotnie, ze Twoj maz nie pracuje, zajmuje sie domem, dziecmi, gotowaniem, wszystkim, wrecz jest na Twoje poslugi- czasem wysylasz go z faktura i takie tam.
            NO i cool, tylko ze nie mozesz siebie dawac za przyklad kogos kto "wszystkie funkcje laczy z powodzeniem". Wiekszosc obecnych tu matek oprocz pracy zawodowej ma dom idzieci na glowie.
          • purpurowa_komnata Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 07.11.10, 10:55
            > nie, właśnie wsparcie.
            > zdrowia i sił nie trzeba - kwestia priorytetów smile
            > podejścia: skupiam się na najważniejszych zagadnieniach, a resztę mam w tyle.


            Nie zgadzam się:
            przy opcji brak wsparcia męża, bardzo niewielkim pozostałych bliskich, małym dziecku, pracy i całej domowej logistyce-zdrowie i siły to podstawa-bo tylko to zostało.
            Jak jest opcja przewlekłej wielomiesięcznej pełnoobjawowej choroby, kiedy wstanie z łóżka jest sukcesem to jest bardzo trudno.
            Nie ma się co oszukiwać. Przeczytaj wszystkie moje posty w tym wątku-taki jest mój punkt widzenia.
            Czasem tylko pozostaje wola i nic więcej.
    • lola211 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 12:51
      Powiem krótko.Z dzieckiem mozna wszystko.Tylko bedzie to okupione wiekszym wysilkiem.Rola opiekuna dziecka znacznie ogranicza czerpanie pełna piersia z rozrywek.Tak to juz jest- trzeba sie dostosowac do rytmu dziecka.Ale ja nie postrzegalam wowczas tego jako uciazliwosci, bo najbardzie mi zalezalo, by to dziecku bylo dobrze.
    • sadosia75 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 13:00
      Dupa siad to opinia kobiet, ktore nie mogly liczyc na pomoc mezow badz zostaly wychowane w taki sposob, ze kobieta robi wszystko a mezczyzna zarabia a pozniej odpoczywa.
      Ja tak wlasnie chcialam robic. ja wszystko sama zrobie, od sprzatania, po gotowanie, wychowywanie i jeszcze bede dusza towarzystwa. i sie nie dalo smile maz mi pomagal, rodzice mi pomagali na samym poczatku duzo, zebym mogla naprawde odpoczac po calym dniu i z czasem tak sie dogralismy cala rodzina, ze moglismy sobie pozwolic na wieczorne wyjscie ze znajomymi, moglismy zabrac dziecko i psa i wyjechac gdzies na weekend. wszystko zalezy od tego jak sie podzielicie obowiazkami przy dziecku i jak duze wsparcie i zrozumienie znajdziecie w rodzinie.
      Owszem dziecko wywraca zycie do gory nogami, ale nigdy nie przekresla zycia towarzyskiego, pasji, zainteresowan, wyjsc do klubu czy do kina. dziecko to nie kajdanki,ktore sie zaciskaja z dnia na dzien.
      • purpurowa_komnata Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 13:11
        > Dupa siad to opinia kobiet, ktore nie mogly liczyc na pomoc mezow badz zostaly
        > wychowane w taki sposob, ze kobieta robi wszystko a mezczyzna zarabia a pozniej
        > odpoczywa.

        Sadosia- nie zgodzę się do końca.
        Co w sytuacji kiedy mąż deklaruję, że będzie opcja choćby pomocy opiekunki- a po fakcie-czyli urodzeniu dziecka okazuje się,ze mówić można wszystko- bo to nic nie kosztuje, więc czując się silniejszy od kobiety stawia warunek-" idziesz na wychowawczy, albo do dziecka przychodzi babcia, nie ma mowy o opiekunce,"Na zmianę zdania przez męża nie ma szans, mimo rozmów.
        Co wtedy: tylko rozwód?
        To naprawdę sadza na tyłek- i powoduje ogromne trudności nie tylko w życiu-ale i związku.
        Czasem pod wpływem okoliczności z człowieka, po którym by się nikt nie spodziewał wychodzi "demon". Różnie bywa.
        • sadosia75 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 13:14
          Czyli nie ma wsparcia ze strony meza. Tak czy siak maz olal sytuacje i zamiast pomagac zonie postanowil zadecydowac laskawie za kobiete.
          • purpurowa_komnata Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 13:18
            Nie- brak wsparcia to nie jest.
            To jest brak wsparcia oraz torpedowanie wszystkiego co kobieta chce zrobić choćby ze swoimi sprawami zawodowymi-tylko dlatego żeby mieć dominującą pozycję w związku i np. odciąć kobietę od pieniędzy. A potem-nie masz pieniędzy- nie masz głosu....
            • sadosia75 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 13:24
              A takiego chlopa to ja bym chyba delikanie podduszala w nocy poduszka...i to poduszka na ktorej spia koty smile a niech sie dlawi klakami siersci big_grin
              ale wracajac do tematu
              Dupa siad w przypadku, ktory podalas to nadal nie jest wolny wybor kobiety. jest przymuszona do takiego systemu zycia. a ja w swoim wpisie chcialam pokazac autorce watku, ze to nie jest zlota zasada macierzynstwa. dupa siad to albo wychowanie kobiety, albo brak innych mozliwosci z braku wsparcia wsrod najblizszych
              • purpurowa_komnata Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 13:32
                Tu się zgadzam.
                Ja pisałam o panu hamulcowym.
                Wtedy aby nie "siedzieć na dupie" jest potrzebna ogromna determinacja kobiety, zwłaszcza jeśli bliscy nie chcą albo nie mają jak pomóc. Tylko takim mężem nie ma się co chwalić, bo będzie komentarz "widziały gały co brały".
    • kropkacom Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 13:29
      Tego czy zwariujesz na punkcie dziecka nie dowiesz się do przodu. Jak na mój gust nie ma co demonizować tego stanu. Raczej martwiłabym się ewentualnym baby blues. Co do udupienia ewentualnego - wszystko zależy od Twojej sytuacji. Masz odpowiedniego męża, pieniądze i chęci? Bo jeśli masz, to raczej nie będzie "dupa siad". Chociaż nawet jakbyś mocno się starało to ograniczeń na przykład w wchodzeniu przybędzie. Chyba, że nie. Właściwie dzisiaj przy odpowiednich warunkach i odpowiednim charakterze matki można wszystko.
    • daisy Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 13:34
      To zależy przede wszystkim od tego, jakie będzie twoje dziecko. Jak bezproblemowe, to będzie fajnie. A jak będzie ciągle płakać i nie prześpi ciurkiem 2 godzin przez cały pierwszy rok życia, to nawet przy wsparciu męża, rodziców i artylerii p/lotniczej nie będziesz miała siły i ochoty na nic.
      Nie masz na to wpływu.
    • estelka1 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 13:42
      Nie zamartwiaj się. Jeśli jesteś mądrą kobietą, to nie zidiociejesz ani w jeden, ani w drugi sposób. Najbardziej prawdopodobna wersja jest taka, że sama będziesz chciała jak najwięcej czasu spędzać z dzieckiem, a kluby i imprezy przestaną Cię aż tak pociągać. Od czasu do czasu temperament Cię przyciśnie i zaszalejesz jak za starych czasów, korzystając z pomocy dziadków. Dobrze będzie. A poza tym dzieci rosną i przyjdzie taki moment, że zatęsknisz za pijaweczką przy cycu, dla której byłaś największym obiektem uwielbienia, a która nieco Cię ubezwłasnowalniała smile Szczęśliwego i lekkiego porodu Ci życzę i radości z bycia matką.
    • girasole01 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 13:51
      "Czy naprawde teraz to juz tylko "dupa siad"?"

      Oczywiscie, ze nie. Ale oczywiscie tez, ze majac dziecko trzeba swoj tryb zycia w pewnym stopniu do niego dostosowac - wyjscia i wyjazdy sa nieco trudniejsze do zorganizowania, nie wszedzie i nie zawsze mozna wyjsc/wyjechac, co jednak nie oznacza, ze nie mozna wyjsc NIGDZIE. Niestety niektorzy faktycznie uwazaja, ze kobieta po urodzeniu dziecka powinna zajmowac sie tylko nim i niczym wiecej. Ja przez cale zycie uprawialam sport. Po urodzeniu corki szybko do niego wrocilam. Gdy miala 3 miesiace pojechalam na mistrzostwa (do miasta oddalonego o 150 km, razem z mezem i z corka). Gdy ja mialam mecz, corka zajmowal sie maz, karmilam ja tez caly czas piersia (odciagalam wieczorami pokarm, gdyby corka zglodniala w trakcie meczu). Generalnie rzecz biorac corka byla pod dobra opieka taty, niczego jej przez moje mistrzostwa nie zabraklo, ale co sie nasluchalam komenatrzy pt. "co z niej za matka" to moje.
    • vibe-b Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 13:52
      Cz
      > y dziecko naprawde tak przewraca zycie do gory nogami, ze nie da rady tego pogo
      > dzic z zyciem towarzyskim i pasjami do podrozy??? J


      Te wizje i obawy sa daleko na wyrost. Zakladasz ze gdy bedziesz matka, bedziesz miala ndal takie same potrzeby i ze w ogole sie nie zmienisz. Moze i tak, moze bedzie jak z Martyna Wojciechowska. Czesciej jednak jest, iz urodzenie i posiadanie dziecka zmienia priorytety, cele i istote egzystencji a "siedzenie" w domu i wpatrywanie sie w dziecko bedzie mialo duza wieksza wartosc niz podroz dookola swiata. I o zgrozo, moze Ci byc z tym upojnie dobrze. Wiec daj sobie na wstrzymanie na razie.
    • mara_jade73 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 13:59
      Jakoś nocne wyjścia już mnie nie pociągają ale jak chce wyjś na kawe, obiad, piwo ide z dzieckiem, jak chcemy wyjść sami z mężem to synem zajmie się babcia, poza tym większość znajomych ma dzieci w podobnym wieku i dzieci imprezują w 1 pokoju, dorośli w 2.
    • kol.3 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 15:00
      Wiele zależy od Ciebie. Jeśli założysz, że dziecko karmi się na żądanie, i trzeba być 24 godziny na dobę w pełnym pogotowiu, że karmi się co najmniej do 3 roku życia, że z dzieckiem się śpi, itp. itp. to faktycznie będzie piekło. Można inaczej, zaręczam.
      • mara_jade73 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 15:02
        Krótko powiem, popieram
      • sonic84 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 15:10
        To zależy, czy chcesz [b]chować[b] czy [b]hodować [b] swoje dziecko.Prawda jest taka,że ilości czasu spędzonego z dzieckiem,nie da się zastąpić jakością.Pewnie,że możesz się oszukiwać,jak większość pracujących/uczących się/podróżojących kobiet i wmawiać sobie,że jeżeli poświęcić dziecku tylko weekend,nawet jeśli będzie to weekend jak z marzeń, to zaspokoisz jw 100 % jego potrzeby związane z obecnością matki.Gówno prawda.Nie potępiam takich kobiet,bo s..doskonale rozumiem ich bolączki.Ale trzeba znać konsekwencje takiego postępowania - ukształtujesz człowieka ,który może mieć duże problemy z własną emocjonalnością a ambitną za młodu mamuśkę potraktuje za kilka lat jako upierdliwą staruszkę,której nawet nie odwiedzi w szpitalu,kiedy będze umierać (takie przypadki widuję na co dzień).
        • ally Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 07.11.10, 18:42
          > Ale trzeba znać konsekwencje takiego postępowania - ukształtujes
          > z człowieka ,który może mieć duże problemy z własną emocjonalnością a ambitną z
          > a młodu mamuśkę potraktuje za kilka lat jako upierdliwą staruszkę,której nawet
          > nie odwiedzi w szpitalu,kiedy będze umierać (takie przypadki widuję na co dzień
          > ).

          pracujesz w szpitalu? i co, pacjentki ci się zwierzają, że to wszystko przez tą ambicję za młodu? wink
        • anorektycznazdzira Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 07.11.10, 19:10
          Tak to sobie tłumaczą te, co siedzą. Kolejny przykład.
          Kto powiedział, że ucząca się czy pracująca matka poświęca dziecku ledwie weekend? Podróżująca również? Sama nie wiem, czy takie twierdzenia są jeszcze zabawne czy już głupie. Kiedy wiesz, czego chcesz, musisz jeszcze wiedzieć jak to osiągnąć. Ja mam np taką pracę, że z automatu w niej jest zawarte uczenie się i podnoszenie swoich kwalifikacji, urlopu mam 2 razy tyle co przeciętny pracownik plus looz w dobieraniu dodatkowych luźnych dni, jeśli mi sa potrzebne: wywiadówki, występy syna w przedszkolu, dni dziecka, etc, a także wcześniejsze wyjście z pracy jeśli córka nastolatka dzwoni, że musi pogadać bo ma problem. Mam mozliwość np. popracowania w domu jak dzieci pójda spać albo poprostu narzucenia sobie dużego tempa następnego dnia. A podróżuję z dziećmi bo to dla mnie największa frajda, że mogę je zabrać ze sobą, a zarabiam tyle, że mnie stać.
      • kropkacom Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 15:22
        Mała uwaga, to co uważamy, że jest dobre dla matki nie musi być dobre dla dziecka. Oczywiście można to zlać. Dla mnie optimum to jakieś tam kompromis ale nie kompletna ignorancja.
      • donkaczka Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 19:25
        masz jakis uraz?
        karmie na zadanie, dlugo, z dzieckiem spie (do roku mniej wiecej) i zadna z tych rzeczy nie jest powodem udupienia szczegolnego, a juz na pewno pieklem bym tego nie nazwala big_grin bardziej bezproblemowych dzieci ze swieca szukac

        no chyba ze myslisz o opcji - butelka, usypia tata, w nocy on wstaje - wtedy faktycznie zmiana zycia po urodzeniu dziecka moze byc niewielka, z domu mozna wychodzic po staremu i nie zauwazyc, ze sie dziecko ma..
        • kali_pso Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 07.11.10, 12:46

          To raczej ty masz..urazwink
          Nic nie zrozumiałaś z wywodu Kol- to jest kwestia po trosze chyba i tego o czym pisała niże Asia_i_p- pewnej elastyczności w zachowaniu. Nie zakładanie pewnych spraw z góry, podążanie za dzieckiem a nie za wytycznymi, które sobie zrobiłyśmy- to jest droga do szczęścia i nie bycia uwiązaną, stłamszoną, sfrustrowaną matką, która nie umie odnaleźc sie w sytuacji kiedy zamiast przewidzianych przez nią 2 lat karmienia piersią musi się poddać po półroku, bo..i wstaw sobie dowolny powód od tego, że dziecko już nie chce, że kobieta nie może karmić albo..o zgrozo..nagle odkrywa, że to ją nie kręci aż tak, jak myslała, że kręciło będzie.
    • karro80 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 15:19
      U mnie inna kwestia, bo dziecie chore, więc wypadało nam z początku ok 4 wizyt w rozmaitych przychodniach na miesiąc, co skutecznie pokazuje, że z domu wyjść trzeba i da się, potem łaziliśmy wszędzie(odpuściłam tylko pierwszy sezon wiosenno -zimowy, bo u nas bylo to spore zagrożenie), bo już człowiek miał opracowane co trzeba wziąć i na co być gotowym - a mloda np rzygała niewąsko i krztusila się więc trzeba było i ciuchy na zmianę w większej ilości.
      Ale miałam kolezankę, której wiecznie trzeba było zakupy robić, coś podwiezc bo ona z dzieckiem...nieustająco narzekała tyż i mówiła złwowieszczo "będziesz miała dziecko to zobaczysz" - nie widzęwink
      To nie będzie sielanka, ale kompromis i da sięsmile
    • echtom Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 15:23
      Ja w ogóle nie rozumiem planowania macierzyństwa na podstawie cudzych wizji. Macierzyństwo to wielka i mało przewidywalna życiowa przygoda. Będzie tak, jak podpowie Ci intuicja i pozwolą okoliczności i tyle mniej więcej w temacie.
      • kropkacom Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 15:26
        A ja się dziwię tego strachu przed byciem mamusią od kupek i zupek big_grin A nikt się nie boi depresji poporodowej.
    • asia_i_p Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 15:28
      Sporo zależy od dziecka - czy zdrowe, czy typ, który dobrze znosi zmiany i w zasadzie mu wszystko jedno, z kim jest i gdzie jest, czy dziecko, które potrzebuje do dobrego samopoczucia swojego domu i swojej mamy. Można w każdym wypadku pracować nad oswajaniem dziecka z alternatywnymi opiekunami i miejscami pobytu. W zależności od temperamentu dziecka pójdzie lepiej lub gorzej.
      Nie nastawiaj się mocno ani na "dupa siad" ani na aktywne rodzicielstwo. To co przede wszystkim musisz przećwiczyć i z czym ja nawet po pięciu latach mam problem, to wbrew pozorom nie organizacja, tylko elastyczność psychiczna - umiejętność "uratowania dnia", znalezienia sobie jakiejś przyjemności, nawet kiedy przygotowane starannie plany biorą w łeb z powodu choroby dziecka, jego złego humoru, itp. To, podejrzewam, jest łatwiejsze przy większej aktywności - inaczej reagujesz, kiedy dziecko rozwala ci cotygodniowe wyjście do restauracji, inaczej, kiedy wyjście do tej restauracji masz raz na pół roku.
      Jeśli nie jesteś z natury elastyczna, lepiej do każdej swojej atrakcji miej plan B i C, które cię ochronią przed zbyt bolesnym rozczarowaniem, jak plan nie wypali. Np. plan A impreza z koleżankami, plan B - jak się nie uda, koleżanka wpada do ciebie, C - długa pogawędka przez skype'a, każda ze swoją kawą w ulubionej postaci.
      • miaowi Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 17:16
        Bardzo mądrze napisane.
      • pade asia_i_p 06.11.10, 22:16
        jestem na forum od dłuższego już czasu...nie ma tu drugiej tak mądrej, rozsądnej i ciepłej osoby jak Ty, szkoda, ze Cię nie znam w realusmile
        • zmija9 Re: asia_i_p 07.11.10, 23:18
          a ja nie żałuję, że nie znam asi w realu - bo z reguły mądre i fajne babeczki mnie nie lubią, ale i tak mam ją wpisaną do >przyjaciół<
    • broceliande Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 19:29
      Ja faktycznie dupa siad.
      Imprezy przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Płytka, pusta rozrywka. Wyjazdy - ok, ale z dzieckiem.
      Wolałam siedzieć w domu i gapić się na moje dziecko.
      Dopiero po dwóch latach mi przeszło - tyle karmiłam.
    • donkaczka Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 19:32
      znajdziesz swoja rownowage
      wielu dziewczynom spokojne miesiace z dzieckiem w domu po prostu pasuja, dzieci rosna tak szybko, ze zal robic to, co mozna zrobic za rok czy dwa, mozna zwolnic, mozna znalezc duzo frajdy w byciu mama
      i nie czuja sie udupione


      moim zdaniem podstawa jest nie kopanie sie z koniem
      jesli sie probuje za wszelka cene udowodnic, ze sie nic nie zmienilo, jesli sie nie wypracuje elastycznosci duzej i umiejetnosci zmiany planow bez zalu, bo dzieciakowi cos odwinie, to naprawde mozna oszalec

      a jak sie czlowiek nauczy brac co dzien niesie, jest latwiej, sa fajne dni, gdy dzieci sa do rany przyloz, pogoda piekna, wszystko idzie jak z platka i wieczorem ma sie mile poczucie dobrze spedzonego dnia
      a sa takie, kiedy ma sie ochoty pozamykac je w szafie, samemu w ta szafe kopnac i strzelic drinka jeszcze przed poludniem
      jak w zyciu smile
      wszystko zalezy od ciebie smile
    • lilly_about Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 19:34
      Macierzyństwo to nie jest popadanie w skrajności, tylko normalne życie. To, jak sobie je zorganizujesz po porodzie, zależy od ciebie i ojca dziecka.
    • evrin Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 06.11.10, 22:25
      zalezy od dziecka. jak placze i marudzi non stop, jak moje, to zycie sie zmienia bardzo i to na niekorzysc niestety. Takich dzieci na szczescie dla matek, jest niewiele. Znam tylko 1 matke z takim egzemplarzem, jak moj.

      Polecam ksiazke "Pierwsze dziecko zmiania wszystko"
    • emilly4 Przestan myslec! 06.11.10, 22:34
      Zdecydowanie za duza dawka myslenia. Wyluzuj, urodz fajne dziecko, zajmij sie nim, nie zapominaj o sobie (!!).
      Masz prawo do wyjscia ze znajomymi, masz prawo na drinka, wino, ksiazke, kino, manicure, maseczke z ogorka, na karmienie butelka od urodzenia, mozesz marudzic, isc do pracy, na kurs jezykowe itd. Macierzynstwo to nie wiezienie!!
      Oczywiscie to zrozumiale, ze pierwsze dziecko to zawsze nie lada wyzwanie co nieco trzeba na poczatku poswiecic, ale spokojnie- przezyjesz! Zreszta sama zobaczysz jak bedzie, jak sie bedziesz czula i tak dalej smile
      Szczesliwa mama=szczesliwe dziecko.
      smile

      Powodzenia.
    • kozica111 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 07.11.10, 11:11
      Niedawno sama zadawałam takie pytania.Teraz juz znam odpowiedz.Zależy jakie dziecie Ci się trafi.
      Mi się trafiło takie które je co godzinę i śpi po 40 minut /tylko/ między tymi posiłkami.Jestem udupiona.Znam jednak takie mamy które mając dziecko w zbliżonym wieku mają więcej wolności bo dziecko przesypia noce, w dzień śpi po 4-5 godzin.
    • franczii Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 07.11.10, 12:23
      Mnie jakos nigdy cudze wizje mojego wlasnego macierzynstwa nie obchodzily.
      Nawet juz nie pamietam co kto mi gledzil i czym mnie kto straszyl.
      Na pewno straszyli porodemtongue_out
      Na pewno straszyli ze bede chodzic rozmemlana i nie bede miec czasu ani sily, zeby skorzystac z kibelka o pomalowaniu paznokci nie wspominajac.
      Innych nie pamietam.
      Moja wizja pierwszego dziecka kiedy bylam w ciazy wygladala w taki sposob, ze planowalam nie dac sie uwiazac i wrocic do pracy po macierzynskim. Natomiast po urodzeniu wolalam czas spedzac w towarzystwie mojego dziecka niz w pracy.
      Czy dupa siad? Zalezy co kto przez to rozumie. Na pewno mniej spontanicznosci a wiecej planowania, mniej imprez a rozrywki dobierane tak, zeby mozna z dzieckiem. Ale bez zalu. Zdarzalo mi sie korzystac z wymowki dzieciowej, zeby nie pojsc na jakas impreze, wesele. A odkad jestem na macierzynskim a potem na wychowawczym moj dzien jest o wiele bardziej urozmaicony niz chodzilam do pracy. Planuje powrot do pracy w przyszlym roku i mi jakos strasznie, ze beda trudnosci z przyzwyczajeniem sie do rutyny.
      • kali_pso Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 07.11.10, 12:53
        Zdarzalo mi sie korzystac z wymowki dzieciowej, zeby nie pojsc na jakas impreze, wesele.


        ..no cóż, ja na codzień w pracy spotykam się z takimi wymówkami- "Nie zrobię tego i tego, nie chcę robic tego i tego, bo mam dziecko"- ciagle te same osoby i ciagle wtedy, gdy trzeba pomócwink Mało przyjemne są te wymówki dzieciowe, a na pewno bardziej pracowiete dla pozostałychwink
        • kocianna Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 07.11.10, 14:29
          Mój maż miał depresję poporodową. Z powodu choroby ojcem był żadnym, a ja miałam de facto dwójkę dzieci pod opieką.
          I dałam radę. Prowadziłam życie towarzyskie, wychodziłam do kina i do knajpy, jeździłam w góry, wróciłam do pracy. Teraz zostanę bez męża w innym kraju, gdzie w ogóle nie będę miała żadnej rodziny do pomocy - ale mam za to życzliwych sąsiadów, i dziecko już nie maleńkie.

          Będzie inaczej - ale to nie znaczy, że gorzej.
          Ja mogłam się godzinami wpatrywać w mały paluszek u stopy niemowlęcia i śpiewać psalmy pochwalne, i nie uważałam tego za stratę czasu i nie marzyłam o zrobieniu "czegoś dla siebie" - to właśnie było dla mnie. A mogłam też zostawić Młodą z koleżanką i pójść do fryzjera czy do teatru.

          I w życiu nie zamieniłabym życia przed Młodą na to, co mam teraz.
        • franczii Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 08.11.10, 10:08
          Nie bardzo wiem do jakicgh sytuacji sie odnosisz. Jako matka-pracownik mam bardzo male doswiadczenie i nigdy nie musialam z wymowki dzieciowej korzystac.
          Wypowiem sie kiedy wroce do pracy na stale.
          Na pewno nie bede tak dyspozycyjna jak w czasach przed dzieckiem.
          A w czasach przed dzieckiem, zwlaszcza na poczatku mojej drogi zawodowej zdarzalo mi sie i po godzinach zostac i zrobic cos dodatkowo za friko, sobote czy nawet niedziele poswiecic, zeby tylko podniesc wlasne kwalifikacje lub nauczyc sie czegos nowego. Gdyby mnie teraz poproszono o zostanie po godzinach lub o cos co wykracza poza zakres obowiazkow to powiedzielabym prawde, ze mam dzieci i dla mnie sa wazniejsze niz robota.
    • candyca Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 07.11.10, 15:33
      Dokladnie wczoraj przy okazji ciazy dziewczyny znajomego , naszla mnie refleksja ze moje zycie az tak sie nei zmienilo. Ja nie bylam imprezowiczka przed ciaza wiec nie brakowalo mi wypadow na dyskoteki. Bardziej imprezowalam i korzystalam z zycia po rozwodzie gdy corka miala 4,5 roku.
      Gdy ma sie pomoc w postaci rodzicow,rodziny,przyjaciol to mozna sobie zorganizowac zycie tak,aby dziecko "nie przeszkadzalo" za bardzo wink Jednak te pierwsze 6-12 m-cy sa wyjete z kalendarza. Zycie odwraca sie do gory nogami,to na pewno.
      • majan2 Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 07.11.10, 20:54
        Zycie sie zmienia, dla mnie to przedewszytskim zmiana zwiazana ze zmeczeniem. Po całym dniu prob łaczenia pracy, dbania o dzieci, jakkolwiek o dom, nawet jak juz wyjde n impreze to po godzinie marze zeby połozyc sie w pozycji horyzontalnej, ale warto sie zmuszac.
    • anorektycznazdzira Re: ze skrajnosci w skrajnosc... 07.11.10, 18:56
      Ciotki to pewnie krynica wiedzy, nie?
      TV i kolorowe czasopisma również?
      big_grin

      Ja generalnie nie rozumiem, dlaczego np dostępność spontanicznych imprez ma być wyznacznikiem mojej wolności lub jej braku. Dla mnie są to raczej rozwój zawodowy w wybranym kierunku, kursy zawodowe i hobbistyczne, rekreacja w formie zajęć sportowych róznego typu, w tym zakończonych kursami i certyfikatami, edukacja (np. podyplomowa), etc. Wszystko to realizuję i realizowałam najpierw z jednym dzieckiem, teraz z dwoma. OCZYWIŚCIE, banał, trzeba się zorganizować, trzeba z czegoś czasem zrezygnować, okroić lub przesunąć- ale gdybym nie miała dziecka to czynniki finansowe, zdrowotne, rodzinne też nieraz by mi coś utrudniały lub wręcz uniemożliwiły. Samo życie- nie ma się wszystkiego. Co do podróży- dziecko rośnie, bardzo szybko się do nich świetnie nadaje. Znajomych mam adekwatnych, czyli takich, którzy nie dostają apopleksji widząc dziecko, można ich odwiedzać, większość sama ma dzieci (albo psy sztuk 8).
      Jasne, jak ktoś na nie wiadomo co (15 raz przeglądanie starej Pani Domu, snucie się po domu lub froterowanie go mimo iż jest czysty, serial o dupie Maryny, łażenie bez celu po necie) traci parę godzin dziennie, to potem ma problem zmieścić w dniu własne zainteresowania i dzieci jednocześnie.
      Jesteś kowalem własnego losu, nic ponad to.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka