Zaczęła się zima a ja zamiast się ciszyć, się... wkurzam! Najgorsze są te poodśnieżane chodniki do połowy! Albo chodnik odśnieżony, ulica odśnieżona, ale na pasy wejść nie można, bo zaspa taaka i tylko malutki przesmyk na szerokość buta! mogłabym pojechać wózkiem, gdyby było odśnieżone, mogłabym pojechać sankami, gdyby nie było, ale jak kawałek jest a kawałek nie jest... radzę sobie oczywiście, ale szlag mnie trafia. ok - to dla mnie nie problem nogę zadrzeć i przejść po zaspie, a dziecko w chuście noszę, to mi wózek zbędny, a poza tym dzieci też nawet niezłą frajdę mają, jak się buchną w te zaspy

ale np. na starszych ludzi patrzę i modlę się, żeby do domu cali i zdrowi doszli... i to wszystko w centrum Warszawy! ufff - wylałam swoją frustrację