Dodaj do ulubionych

Bezpieczeństwo dziecka

02.03.11, 15:35
Mam poważny problem z mężem. Uważam, że zachowuje się zupełnie nieodpowiedzialnie, wioząc mnie i nasze małe dziecko, przekraczając znacznie szybkość ( np.: 130 km/h na wąskiej, krętej drodze leśnej, zbliżanie się do samochodu jadącego przed nami na bardzo bliską odległość itd. ). Sam jeździ bez pasów. I twierdzi, że jest genialnym i bezpiecznym kierowcą. Miał kilkakrotnie zabierane prawo jazdy za punkty- za ostatnim razem miał wykonywane badania psychologiczne, które nie wykryły ponoć nic nieprawidłowego poza "niskim poziomem strachu". Oczywiście jestem już po tysiącu rozmów- spokojne nic nie dały, nerwowe też nic nie dały. Po ostatniej, w której w końcu zagroziłam, że następnym razem zgłoszę sprawę na policję, stwierdził, że "postara " się jeździc z nami wolniej. Co oczywiście zapewne zlekceważy i zapomni o tym za tydzień. Sądzę, że nie ma już sensu bawić się w rozmowy i muszę działać inaczej (tym bardziej, że odnoszę wrażenie, że tak naprawdę nie przekonałam go do swoich racji). Nie mam zamiaru dopuścić do tego, żeby swoja nieodpowiedzialnością zrobił krzywdę dziecku . Niestety mieszkamy w takim miejscu, gdzie jestesmy uzaleznieni od samochodu. Dodatkowo sprawę utrudnia fakt, że ja zrobilam prawo jazdy niedawno, jeżdzę jeszcze niepewnie, zawsze miałam duże kłopoty z orientacja w terenie ( mimo dużej pracy nad tym-efekty mizerne) i uważam, że póki co za wczesnie, żebym malucha brała do samochodu. Jestesmy więc uzaleznieni przynajmniej póki co od męża. I przyznam się, że nie wiem, co robić i jak z nim rozmawiać. Nie chcę robić mu awantur w samochodzie- to jeszcze pogorszy sprawę i jest to niebezpieczne, zawsze zaczynam dyskusje na ten temat w domu - jednak mąż twierdzi, że nie widzi nic złego w swojej jeździe. Usłyszałam nawet, że nie wiem, co to zakręt 30- a co 60 stopni i że może jechać 170 na godzinę i dalej będzie bezpiecznie, a ja słabo jeżdzę samochodem, więc się nie znam. Tragiczna ta sytuacja. Może ktoś się orientuje, czy są jakieś zapisy prawne, które regulowałyby tę sprawę i którymi mogłabym po prostu nastraszyć męża (adekwatnie tego, że stwarza niebezpieczenstwo chociazby dla własnego dziecka), bo nie chcę sobie pluć w brodę, kiedy już będzie za późno. A środki do pokojowego załatwienia sprawy już wyczerpałam. Z góry dziękuję za pomoc.
Obserwuj wątek
    • ola Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 15:45

      Ja bym na twoim miejscu nie bawiła się w żadną dyplomację, tylko po prostu przestała jeździć z męzem.
      I juz. Nie wchodzisz z dzieckiem do samochodu, kiedy on prowadzi.
      Argumentu o niedawno zrobionym prawku nie kupuje. Jeśli teraz nie zaczniesz jeździć, to kiedy masz zamiar zacząć? Kiedy już wszystko zapomnisz.
      Ja jedem zwolennikiem głębokiej wody. Odbierasz papier i jeździsz CODZIENNIE póki nie nabierzesz wprawy.
      Oczywiście ostrożnie, upewniając się przed kazdym manewrem, unikając początkowo godzin szczytu i centrum miasta, nie zważając na trąbiących kretynów itd. Taka ostrożna jazda tylko wyjdzie tobie i dziecku na dobre. I szybko pomoże opanowac technikę jazdy.

      Ja odebrałam prawko w lutym i od razu pojechałam w góry. Tydzień podjazdów pod wyciągi, wykopywania samochodu z zasp i kontrolowanych poślizgów pomógł mi przezwyciężyć strach. Z nadejściem wiosny było juz tylko lepiej smile
      • flying.basta Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 20:27
        > Ja odebrałam prawko w lutym i od razu pojechałam w góry. Tydzień podjazdów pod
        > wyciągi, wykopywania samochodu z zasp i kontrolowanych poślizgów pomógł mi prze
        > zwyciężyć strach. Z nadejściem wiosny było juz tylko lepiej smile

        To jest dopiero brak odpowiedzialności.
    • mea8 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 15:45
      Bede szczera do bolu - masz meza debila. To, ze sam chce sie zabic to w zasadzie jego sprawa, ale narazac rodzine??? Skoro nie docieraja do niego Twoje argumenty nie pozostaje nic innego jak nie jezdzic z nim i tyle. Masz prawko, nie daj sobie wmowic, ze slabo jezdzisz, cos mi sie zdaje, ze to maz wpaja w Ciebie to przekonianie. Wsiadaj za kolko jak najczesciej, szybko poczujesz sie pewnie. Jesli brak orientacji Ci przeszkadza kup nawigacje i dasz sobie rade. Postaw sprawe jasno, ze wiecej ani Ty ani dziecko nie wsiadziecie z debilem do samochodu.
    • bezpocztyonline Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 15:52
      krajdywan napisała:

      > Mam poważny problem z mężem. Uważam, że zachowuje się zupełnie nieodpowiedzialn
      > ie, wioząc mnie i nasze małe dziecko, przekraczając znacznie szybkość ( np.: 13
      > 0 km/h na wąskiej, krętej drodze leśnej, zbliżanie się do samochodu jadącego pr
      > zed nami na bardzo bliską odległość itd. ).
      >i że może jechać 170 na godzinę
      > bo nie chcę sobie pluć w brodę, kiedy już będzie za późno.

      Hm... Przy takiej prędkości, to jak już będzie za późno, to nie będziesz sobie miała w co pluć.
    • mathiola Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 15:55
      głowę dam, że twoje dziecko będzie bezpieczniejsze w samochodzie z tobą niż z twoim mężem.
    • ylunia78 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 16:01
      Mam poważny problem z mężem. Uważam, że zachowuje się zupełnie nieodpowiedzialnie, wioząc mnie i nasze małe dziecko, przekraczając znacznie szybkość ( np.: 130 km/h na wąskiej, krętej drodze leśnej, zbliżanie się do samochodu jadącego przed nami na bardzo bliską odległość itd. ).


      Twój mąż jest kretynem,debilem czy półgłówkiem?
      • ylunia78 aha... 02.03.11, 16:05
        dobrzy kierowcy leżą na cmentarzuwink


        https://www.suwaczki.com/tickers/dqpr20mmf4mewjv9.png
    • tym08 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 16:12
      Twoj maz swoja jazda nie tylko naraza swoje i Wasze zycie ale tez innych uczestnikow jezdni. Nie rozumiem jakim cudem jeszcze posiada prawo jazdy...
      Jesli Ty rowniez jestes kierowca, to nie rozumiem, dlaczego nie mialabys Ty siadac za kierownica. To ze jestes swiezo po otrzymaniu prawka o niczym nie swiadczy, poza tym kiedys w koncu i tak musialabys zaczac jezdzic. A na orientacje w terenie GPSwink
    • kamelia04.08.2007 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 16:31
      gdyby mój maż robił takiego hojraka na drodze, to bym mu nie pozwalała prowadzic samochodu z dzieckiem.

      dziewczyno, woź sama to dziecko, przeciez masz prawo jazdy i im szybciej zaczniesz jeździc, tym lepeij i dla twojej umiejetnosci jazdy, bo nabierzesz szybciej praktyki i poznasz lepeij teren. Dla ciebie jedynym rozwiazaniem jest to, byś sama jak najszybciej zasiadła za kierownicą. Kazdy przeciez kiedys zaczynał - z toba przynajmniej nie jest tak niebezpiecznie.

      A małzonek jak chce se zabic, to prosze bardzo - droda wolna, byle by tylko nie wysłał na tamten swiat niewinnych ludzi.
    • a1ma Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 16:31
      Nie wsiadałabym z takim do samochodu.
      A jeśli już - to jeśli nie zareagowałby na moją prośbę o zmniejszenie prędkości, to zadzwoniłabym na policję informując o piracie drogowym.
      • mijaczek Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 16:47
        wybacz, ze powiem wprost, ale czlowiek, ktory uwaza, ze moze jezdzic bez pasow bo on jest zajebistym kierowca tak naprawde jest zajebistym idiota.
        kompletny brak wyobrazni... osoba, ktora uwaza, ze jest w stanie przewidziec zachowanie innych kierowcow, flory i fauny, pogody, samochodow, pieszych i innych czynnikow wplywajacych na nasza jazde nie powinna jezdzic.
        a ty powinnas nalegac na to, bys TY prowadzila za kazdym razem gdy jezdzicie.. nikt sie nie nauczy prowadzic auta siedzac na fotelu pasazera. nie masz wyjscia.
        a meza posadzic przed kompueterm, w you tube wyszukac najkrwawsze filmy z wypadkow i niech sobie pooglada...
    • triss_merigold6 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 16:52
      Przypuszczam, że dziecko jest jednak bezpieczniejsze z Tobą niż z Twoim mężem.
      Nie wsiadłabym z gościem do samochodu, bałabym się.
      Zadbaj, żeby się dobrze ubezpieczył, jak zginie przyda Ci się kasa.
      • ola Możesz mu też... 02.03.11, 17:02
        polecić lekturę tego artykułu

        www.tvnwarszawa.pl/archiwum/0,1660999,wiadomosc.html
        Facet tez myślał, ze jest super kierowca. Że droga pusta. Że wcześnie.
        Facet wylądował po tym w psychiatryku. Załąmał się zupełnie.
        • mijaczek Re: Możesz mu też... 02.03.11, 17:10
          na you tube mozna znalezc kompilacje roznych wypadkow do piosenki Evanescence... dziala na kazdego...
          ludzie, ktorzy zakladaja, ze jadac autem maja kontrole prosza sie o wypadek.
          gdzie mieszka autorka watku, ludzie mieszkajacy w jej okolicach powinni miec swiadomosc idioty jezdzacego po ich miescie..
      • jamesonwhiskey Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 17:07
        dobre , dobre
        krytyka od kogos kto nie umie jezdzic sie nie liczy,
        ale juz tu kwoki sie wypowiedzialy ze koles to debil i bezpieczniej bedzie - to jest wrecz zajebiste - jak bedzie prowadzil kierowca ktory sie gubi w terenie i nie umie jezdzic
        szczerze mowiac watpie

        co do szybkosci, czasem mozna czasem nie mozna 100- 120 to nie jest jakas oszalamiajaca predkosc (zakladam ze 130 zostalo wymyslone na potrzeby podgrzania atmosfery)

        zapewe na kursie nie przekroczylas 50 i teraz przy 100 to normalnie masz uczucie jak lotu odrzutowcem
        • triss_merigold6 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 17:15
          Słowo klucz: panu kilkukrotnie zabierano prawo jazdy za punkty.

          Jeździłam jako pasażerka na ścigaczach, rekord to 210 km/h na Trasie Siekierkowskiej (pustej), ale nie pozwoliłabym zabrać dziecka do samochodu komuś, kto auto prowadzi tak "dynamicznie" jak motocykl. Sorry ale bezpieczeństwo ważniejsze niż przyjemność niedoszłego rajdowca.
          • jamesonwhiskey Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 17:31
            > Słowo klucz: panu kilkukrotnie zabierano prawo jazdy za punkty.

            jaki klucz

            historia jaka mi sie przydarzyla
            jade sobie 90 po normalnej pustej drodze w dobrych warunkach
            zza jakiej rozwalonej szopy wypada oczywiscie policja
            co sie okazalo kilkadziesiat metrow wczeniej byl znak ograniczenia do 50 zarosniety jakimis drzewami,wiec jakby przoczylem

            no i teraz slowo klucz dostalem chyba z 10 punktow bo jeszcze pasow nie mialem
            i teraz dwa takie kluczowe szalencze jazdy 90 km/h i po prawku

            z postu wynika ze panna jest posrana i sie boi z kolesiem jezdzic
            ja tez odczuwam pewnien dyskomfort jak jezdze z neiktorymi osobami
            ale pasazer ma siedziec na dupie i sie nie odzywac
            niech sie cieszy ze jej nie wykopal z tego samochodu i nie pojechal dalej sam

            • triss_merigold6 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 17:36
              W takim razie autorka może konsekwentnie odmawiać wsiadania do samochodu z mężem i nie pozwalać aby zabierał dziecko.

              Jazdy bez pasów nie skomentuję, wrodzona subtelność mi nie pozwala.
              • jamesonwhiskey Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 17:40
                > W takim razie autorka może konsekwentnie odmawiać wsiadania do samochodu z męże
                > m i nie pozwalać aby zabierał dziecko.

                no dokladnie, jak jej nie pasuje niech siedzi w domu albo chodzi pieszo

                > Jazdy bez pasów nie skomentuję, wrodzona subtelność mi nie pozwala.

                co tu komentowac, od 160km/h jest wrecz zalecane aby pasow nie miec
                • a1ma Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 21:12
                  > co tu komentowac, od 160km/h jest wrecz zalecane aby pasow nie miec

                  A kto jest zalecającym?
                  • aandzia43 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 23:49
                    > > co tu komentowac, od 160km/h jest wrecz zalecane aby pasow nie miec
                    >
                    > A kto jest zalecającym?

                    Łowcy skór
                  • jamesonwhiskey Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 02:46
                    > A kto jest zalecającym?

                    niemiecka policja,
                    chodzi o to ze nagle zatrzymanie z duzej predkosci powoduje spore obrazenia wewnetrzne

                    • ewa-krystyna Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 03:54
                      jamesonwhiskey napisał:

                      > > A kto jest zalecającym?
                      >
                      > niemiecka policja,
                      > chodzi o to ze nagle zatrzymanie z duzej predkosci powoduje spore obrazenia wew
                      > netrzne



                      no ale tu chyba wszyscy wypowiadaja sie o warunkach polskich i z tego co pamietam ( prawo jazdy robilam w 1999 roku wiec moze sie zmienilo od tego czasu ale bardzo watpie) to w Polsce w terenie zabudowanym jest ograniczenie do 50 km na godzine i nigdzie nie mozna jezdzic powyzej 100 km na godzine. Poza tym po kiego grzyba szybciej jezdzic szczegolnie po polskich drogach ?
                    • ihanelma Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 08:13
                      W konkursie na debilizm roku wygrywasz bezapelacyjnie, a konkurencja jest duża....
                    • a1ma Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 08:19
                      jamesonwhiskey napisał:

                      > > A kto jest zalecającym?
                      >
                      > niemiecka policja,
                      > chodzi o to ze nagle zatrzymanie z duzej predkosci powoduje spore obrazenia wew
                      > netrzne

                      Rozumiem, że bezpieczniej jest według niemieckiej policji wypaść przez przednią szybę?
                      • ihanelma Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 09:08
                        Pewnie policja niemiecka zaleca przewożenie dziecka w solidnym foteliku kubełkowym (im cięższy, tym lepiej) na przednim siedzeniu także bez pasów. W przypadku hamowania koszyczek z zawartością wylatuje pierwszy, za nim dzielny tatuś - już nie zderzając się z szybą, wybitą uprzednio przez potomstwo.
                        I oczywiście wszyscy żyją długo i szczęśliwie.
                    • ma_dre Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 16:15
                      ...a nagle zatrzymanie z duzej predkosci bez pasow powoduje lot lukiem przez przednia szybe na odcinku 140m. Pewna smierc = wychodzi taniej, nie trzeba miesiacami leczyc i latami rehabilitowac.
                    • memphis90 Re: Bezpieczeństwo dziecka 04.03.11, 21:12
                      > chodzi o to ze nagle zatrzymanie z duzej predkosci powoduje spore obrazenia wew
                      > netrzne
                      W przeciwieństwie do wylecenia przez przednią szybę... Jaaaaaasne.
                • nowel1 Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 16:45
                  > co tu komentowac, od 160km/h jest wrecz zalecane aby pasow nie miec

                  A chwilę wcześniej pisałeś, że "130 to wymyslone na potrzeby postu", i że "raczej jest to 100-120".
                  To jak w końcu, bo się z lekka pogubiłeś.
            • gryzelda71 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 17:38
              Może też nie wsiadac do auta.I po problemie.
            • angazetka Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 18:10
              > z postu wynika ze panna jest posrana i sie boi z kolesiem jezdzic

              Z postu wynika, że posrany jest koleś.
            • leeloo2002 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 20:15
              moja kuzynka ma takiego narwanego za kierownicą męża, non stop łapie punkty karne za przekroczenia. Jechałam z nim ze 2 razy jako pasażer i ......... nigdy więcej.
              Moim zdaniem to jest kwestia charakteru i jest to niereformowalne. Także szlifuj jazdę i woź dziecko. Trzymam za ciebie kciuki, bo sama jestem młodym stazem kierowcą i wiem że ciezko się przełamać

              A propos jazdy bez pasów. Ze 2 lata temu we Włocławku był taki wypadek : Szef Anvilu jechał do domu, jak zwykle bez pasów. Doszło do nie takiego groznego wypadku, ale wystrzeliła poduszka powietrzna i .........zabiła go - bo pas go nie przytrzymał. Eksperci oceniali ze gdyby miał zapięty pas, na bank by przezył. To nie koniec historii
              Żona została sama z dziećmi. Jakiś tydzień potem zmarła na zawał (młoda babka)
              • ma_dre Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 16:22
                "Moim zdaniem to jest kwestia charakteru i jest to niereformowalne." Dokladnie, tacy faceci to "pedzie" co to koniecznie musza sie jakos dowartosciowac by poczuc sie bardziej mescy. Dla mnie facet, ktory jezdzi np. 100km/h na wiejskiej drodze i nagminnie nie zapina pasow to zwykla ci.pa. Sorki za dosadnosc.
            • ihanelma Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 09:33
              Powinien ją wykopać i zabić się sam.
              A ja podejrzewam, że facet który tak zachowuje się / i traktuje swoją rodzinę w samochodzie, w innych dziedzinach życia też nie jest aniołem.
              Kto jest posrany jest kwestią gustu, ale akurat instynkt samozachowawczy ma dosyć wysokie notowania. Głupota i chamstwo niższe, chociaż nie we wszystkich kręgach tongue_out
        • ola Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 17:20

          te kwoki, kolego, też sa kierowcami, i pewnie nie rzadko zdarza im się przycisnąc więcej niz znaki pozwalają. Ja na przykład jeźdzę szybko, 100 to dla mnie żadna prędkość. Po Niemczech jeźdzę ile fabryka dała, zwłaszcza w nocy. Na dwupasmówce. Nie na osiedlowej. I wcale nie czuję się jak w odrzutowcu choć samochód mam dobry i pod maską trochę koni siedzi.
          Jednak jeśli gosc miał kilka razy zabierane prawo jazdy i nawet testy psychologiczne, to się juz obronić nie da. To już nie ta liga.
          Najważniejsze jest jednak to, ze się kobieta nie czuje z nim bezpiecznie. I tyle. Jej komfort i poczucie bezpieczeństwa jest tu kluczowe. Jeździ z nim, więc pewnie wie co mówi. W przeciwieństwie do ciebie, który człowieka na oczy nie widziałeś.
          Ja wogóle jestem zdania, że każdy powinien jeździć swoim samochodem, ku rozpaczy ekologów wink
          Nienawidze siedzieć obok. Nie wiem, co z prawa ręką zrobić wink
          • jamesonwhiskey Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 17:25
            > Najważniejsze jest jednak to, ze się kobieta nie czuje z nim bezpiecznie. I tyl
            > e. Jej komfort i poczucie bezpieczeństwa jest tu kluczowe.

            na takie dylematy proponuje rower albo furmanke
            • ola Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 17:45
              nie umiesz czytać?
              napisałam wyraźnie - ona z nim jeździ, była świadkiem jego stylu jazdy, więc wie lepiej od ciebie, czy facet ryzykuje czy nie. Jesteś wróżką, że wiesz lepiej? Skoro tak, to zamaist furmanki proponuję miotłę.
              • jamesonwhiskey Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 17:56
                > nie umiesz czytać?
                > napisałam wyraźnie - ona z nim jeździ, była świadkiem jego stylu jazdy, więc wi
                > e lepiej od ciebie,

                czytac umiem ty masz za to problem z ocena sytuacji
                subiektywne wrazenia osoby ktora nie umie jezdzic nie sa zadnymi informacjami o sposobie jazdy kogokolwiek
                • angazetka Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 18:11
                  Za to ocena człowieka, który tego kierowcy na oczy nie widział, jest w pełni obiektywna i prawdziwa.
                  • ola Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 18:15

                    ja bym chętnie posty pana Jamesa wysłała do KE, żeby jeszcze raz przemyśleli sprawę zrównania składek na OC dla kobiet i meżczyzn...
                    Tylko czy ten bełkot da się przetłumaczyć na jakis cywilizowany język?
                    • jamesonwhiskey Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 18:29
                      > Tylko czy ten bełkot da się przetłumaczyć na jakis cywilizowany język?

                      najpierw bys musiala znac jakikolwiek cywilizowany jezyk


                      > ja bym chętnie posty pana Jamesa wysłała do KE, żeby jeszcze raz przemyśleli sp
                      > rawę zrównania składek na OC dla kobiet i meżczyzn...

                      w zasadzie to nie wiem co gorsze

                      kobieta ktora nie umie jezdzic i stwarza spore zagrozenie swoimi nie przewidzianymi reakcjami
                      czy koles ktory jezdzi zbyt agresywnie


                      • ola Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 18:32
                        nie wiesz?
                        A ja myślałam, że ty wiesz wszystko najlepiej wink
                      • leeloo2002 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 20:18
                        spier**aj stąd chamie , bo to forum dla e-mam
                        Chyba że Ci jajniki wyrosły ?
                        • jamesonwhiskey Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 20:21
                          brawo , nie ma jak to podniesc poziom dyskusji
                          • aandzia43 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 20:34
                            > brawo , nie ma jak to podniesc poziom dyskusji

                            Najpierw musi być w ogóle jakas dyskusja. Przepychani z trolem (np. z tobą) nie zasługują na to miano. Więc jak dla mnie: spi...aj w podskokach.
                          • leeloo2002 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 21:08
                            mama mnie nauczyła że z chamem trzeba po chamsku bo inaczej nie zrozumie.
                            Przeczytałam wszytkie Twoje posty w tym watku i po chamsku i z premedytacją obraźliwie się wypowiadasz, a nie dyskutujesz. To moja ostatnia wypowiez skierowana do Ciebie. Dobranoc . Idź się wyżywać gdzie indziej
                      • daga_j Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 21:13
                        Zeszliście trochę z głównego problemu - szacunku tego męża do żony. Jak ja proszę męża np. by ściszył muzykę to on nie robi mi wykładu, że słucha na określoną dopuszczalną dla człowieka ilość decybeli, że sąsiadom nie przeszkadza i że ta muzyka słuchana ciszej brzmi beznadziejnie - on ścisza muzykę bo go o to POPROSIŁAM. Jakby mąż i żona jadą samochodem i żona mówi, że boi się takiej szybkiej jazdy i prosi o zwolnienie to kochający i szanujący jej uczucia mąż zwalnia. A gdy jedzie sobie sam to jedzie po swojemu, no najwyżej osieroci dziecko i żonkę we wdowę zmieni. I nieważne czy jechał 100 czy 130, jeśli ona prosiła o zwolnienie to co mu szkodzi?

                        Inna rzecz jej umiejętności. To, że kierowca jest świeżo po prawku nie znaczy, że stwarza wielkie niebezpieczeństwo, bo zwykle trzyma się maks. 60km/h, a jak nie zna terenu i nie wie gdzie ma skręcić to nie robi gwałtownych hamowań tylko od razu jedzie sobie 30km/h i się rozgląda, inny kierowca ma spokojnie czas na wyminięcie go, czy przepuszczenie. Chyba jak zdała prawko to nie wjeżdża nagle na lewy pas albo pod prąd? (zdarzają się i tacy wiem, ale statystyki o których tu ktoś wspomniał jednak mówią co innego - młodzi kierowcy kobiety jeżdżą bezpieczniej od mężczyzn).
                        Więc naprawdę autorko postu, jak masz się tak stresować i kłócić z mężem to lepiej sama jeździj z dzieckiem jako kierowca tam gdzie chcesz, jedź powoli to się nie zgubisz, jak coś miniesz to sobie jedź dalej prosto spokojnie aż będzie gdzie zawrócić, nie wynajduj sobie wymówek, tylko jeździj, wyrobisz się.
                        • i_love_my_babies Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 22:41
                          > Zeszliście trochę z głównego problemu - szacunku tego męża do żony. Jak ja pros
                          > zę męża np. by ściszył muzykę to on nie robi mi wykładu, że słucha na określoną
                          > dopuszczalną dla człowieka ilość decybeli, że sąsiadom nie przeszkadza i że ta
                          > muzyka słuchana ciszej brzmi beznadziejnie - on ścisza muzykę bo go o to POPRO
                          > SIŁAM. Jakby mąż i żona jadą samochodem i żona mówi, że boi się takiej szybkiej
                          > jazdy i prosi o zwolnienie to kochający i szanujący jej uczucia mąż zwalnia.

                          i o to właśnie chodzi

                          jeśli jedziemy z mężem z dziećmi i proszę go o to, aby zwolnił/przyciszył muzykę/ zmniejszył ogrzewanie to ON jako KIEROWCA i ODPOWIEDIZALNY CZŁOWIEK dostosowuje się

                          zawsze powtarzam, że jak jeździ z nami, to ma się poświęcić (szczególnie kwęka w temacie muzyki) a jak jedzie sam, to hulaj duszo...


                          za to panu wshisky na ambicję wjechałyście, jak jakaś baba śmie mówić facetowi, że za szybko jedzie! no szok!
                          takie kompleksy się leczywink i na pewno nie na forum...
                      • nowel1 Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 16:48
                        jamesonwhiskey napisał:
                        >
                        > kobieta ktora nie umie jezdzic i stwarza spore zagrozenie swoimi nie przewidzia
                        > nymi reakcjami
                        > czy koles ktory jezdzi zbyt agresywnie

                        No a ja, jako lekarz, wiem co gorsze. Ta kobieta ma małe szanse, żeby spowodować coś więcej niż stłuczkę.
                        Ten pan ma szanse spore, żeby wyprodukować kilka trupów.
                        • memphis90 Re: Bezpieczeństwo dziecka 04.03.11, 21:15
                          Zgadzam się.
          • paliwodaj Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 16:35
            bardzo interesujace to co piszesz, wogole styl pisania tez masz wyszukany...pewnie tak samo jak sposob prowadzenia samochodu uncertain
            • paliwodaj Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 16:38
              do ola to bylo rzecz jasna
        • c2h6 Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 10:58
          jamesonwhiskey napisał:


          Widzę że ci znowu nie stanął i musisz to sobie jakoś odreagować.
    • majenkir Re: 02.03.11, 17:34
      Po pierwsze: nie jezdzic z nim nigdy, a juz bron Boze dawac mu dziecko.
      Po drugie: wykupic panu wypasione ubezpieczenie na zycie.
      Po trzecie: rozdzielnosc majatkowa. Zebys nie musiala wyskakiwac ze swojej kasy, jak malzonek kogos zabije.
    • schere Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 18:16
      My jeździmy odpowiedzialnie, mąż nawet bardziej niż ja. Staramy się nie stwarzać zagrożenia. A pomimo to możemy się pewnego dnia natknąć na takiego debila, który nas zabije.
      Właśnie dzięki takiemu idiocie jak Twój mąż mój ojciec pożył sobie 29 lat... i co z tego, że był odpowiedzialnym kierowcą...
    • kawka74 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 18:30
      Jeśli masz możliwość, weź samochód i pojeździj trochę, poczujesz się pewniej za kierownicą.
      "Niski poziom strachu" u kierowcy to poważny sygnał ostrzegawczy, do tego idiotyczna pewność siebie - nie wsiadłabym z nim do samochodu.
    • aneta-skarpeta Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 18:48
      1. mąż jest kretynem. niestety
      2. wsiadaj do auta i jezdzij. pierdyknij sobie na pol tyłu zielony listek, zeby kazdy wiedział zes początkująca i olewaj trąbiącychsmile

      powoli sobie pyrkaj, nawet z dzieckiem. szybko nabierzesz wprawy

      sama myslalam ze jestem beznadziejnym kierowcą, ale musiala po prawku jedziec i szybko stalam sie bardzo pewna na drodze
      3. nie wsiadaj z mezem do auta, skoro nie rozumie o co go prosisz- lub mow, ze pojedziesz z nim jesli to TY bedziesz rpowadzila- kup tylko zatyczki do uszu, zebys nie denerwowala sie jego gderaniemsmile

      4. powiedz mu, ze jak chce to moze sobie jezdzic jak chce skoro chce osierocic swoje dziecko, ale Ty nie masz zamiaru, bo masz dla kogo zyc.

      niestety nie znam przepisów, ktorymi moglabys go postraszyc- problem w tym, ze jego przepisy nie wystrasza skoro kilkakrotnie zabrano mu prawko i niczego sie nie nauczyluncertain
      • krapheika Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 19:27
        No nie 130km na godzine z dzieckiem jezdze, ale nie po kretych lesnych drogachtongue_out zdarzalo sie i 180 i 210 zalezalo od sytuacji, drogi, warunkow i ograniczen wszelkiego typu.Do cholery doprowadzaja mnie za to jezdzacy 70po autostradzie gdzie nie ma ograniczenia, blokujac ruch przyczyniaja sie do niebezpiecznych sytuacji jak i ci jezdzacy b.szybko, ale w kazdej sytuacji.
        Co ma brak orientacji w terenie do jezdzenia nie wiem, najwyzej przejedziesz sie troche dalej niz zamierzalastongue_out ja mam navi i nie uzywam, denerwuje mnie navi i uwazam, ze poczatkujacemu kierowcy rozprasza niepotrzebnie uwage, bo jak taki posiadajacy dopiero co prawko uslyszy skrec za 100metrow w prawo i cos tam wyskoczy, ze nie bedzie mogl skrecic to bedzie panikowal, zawracal, hamowal, znam takie przypadki.
        Co do jezdzenia bez pasow, mojej kolezance brak pasow uratowal zycie, wiec roznie to bywa, ja jezdze w pasach, bo moj niedobry samochod nie dosc,ze daje sygnaly dzwiekowe, ze nie mam pasow to jeszcze piszczy jesli przekrocze 50km na godzinetongue_out irytujace, najchetniej bym to wylaczyla ale nie wiem jaksmile moj m jezdzi tak jak i ja, czyli przepisowosmile
        Wsiadaj za kolko i poznawaj okolice.
        Do jednego sie zgodze, w pl bardzo latwo stracic prawko za bzdure, ale mysle, ze to nie ten przypadek niestety.
        • ma_dre Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 16:10
          wybacz, ale 180 czy 210km/h to juz debilizm. Dla takich ludzi jak ty wiekszosc krajow wprowadza ograniczenia na autostradach... W wypadku przy >180km/h nie ma zmiluj sie...
          • krapheika Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 16:27
            W moim kraju ograniczenia nie matongue_out jede przepisowo, tamowanie ruchu jest rowniez karanetongue_out
    • aandzia43 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 19:19
      Nie siłom i godnościom go, tylko konsekwencjom gada, konsekwencjom. Metodą zdartej płyty: puszczać natarczywie straszne filmiki z You tuba, podstawiać pod nos przerażające artykuły w gazetach, robić głośniej radio i telewizor podczas nadawania wstrząsających wiadomości. To wszystko głośno i dramatycznie komentować. Informować rodzinę i znajomych o debilizmie małżonka. Nie ustawać w wysiłkach. Czemu tak nieelegancko i hałaśliwie? Ano dlatego, że jeśli szanowny/szalony małżonek ma podwyższony próg na bodźce, to trzeba go z glana, bo subtelnego popierdywania wystraszonej małżonki nie usłyszy. Do grubej skóry trzeba grubej rury. Jak nie poskutkuje taki zmasowany atak to zapowiedzieć, że ty i dziecko nei wsiadacie z nim do samochodu. I słowa dotrzymać!
      A on czasem nie nadużywa alkoholu i innych uprzyjemniających życie substancji?
      Poza tym ćwicz jazdę samochodem - powolutku i bez łamania przepisów możesz przemieścić się przecież tam, gdzie ci potrzeba. Obklej się zielonymi listkami, a jak cię będą natarczywie strąbiać, to skombinuj sobie kształtnego fakulca i wystawiaj go na dach, jak policja koguta ;-P
      • lilka69 aandzia! 02.03.11, 22:08
        podoba mi sie i porada i swietny tekst w syngaturce
      • krapheika Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 22:20
        Mam ci powiedziec co stlo sie ostatnio z idiotka wystawiaqjaca srodkowy palec, wkurzony kierowca zepchnal ja do rowutongue_out jakby mi ktos wystawil palec, bym mu go polamala.
        • aandzia43 Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 22:42
          No wiesz, ja wyobraziłam sobie raczej cóś na kształt rzeźby przyczepionej magnesem do dachu samochodu, jak kogut przez policjanta w amerykańskim filmie przed ruszeniem do akcji wystawiany. Właściwie fallus z seks shopu też by mi tu pasował ;-P Taki fakulec (palczasty czy ch...wy) mógłby być symbolem obojętności na ewentualne czepialstwo na drogach publicznych wink

          Poza tym nie widzę powodu, by spychać człowieka do rowu (narazając jego zdrowie i życie) tylko dlatego, że jest furiatem i macha łapami. Łamania palców też nie popieram wink Pieklenie i zapluwanie się bliźnich w ich samochodach nie psuje mi humoru na tyle, bym posuwała się do czynów karalnych i, co gorsza, niemoralnych. Prędzej ubawię się takimi pokazami, niż wkurzę. Wkurzam się natomiast straszliwie na próby przekraczania moich granic, bo to już jest agresja i stwarza bardzo realne zagrożenie.
          • krapheika Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 23:05
            Wkurzaja mnie osoby wbijajace 1 jak juz jest zielone i tak, wtedy trabie, tak samo jak na gosci zajezdzajacych droge i pieszych chodzacych jak swiete krowy. Irytuje mnie to niemozebnietongue_out na kloniki, elki i fahrschule i temu podobne nie trabie, ale na debili tak i owszem.
      • i_love_my_babies Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 22:44
        ja mam lepszy pomysł: porządnie OPIER****Ć!!!

        od razu mi się przypomniał pan, który wjechał sobie autem na jezioro, ładne zdjęcie popykać!
        ten sam poziom tępoty i betonu
    • krajdywan Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 19:43
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Mam wiele do przemyślenia. Też mam w rodzinie przypadek, że bliska mi osoba jest kaleką przez innego "pewniaka". Także trudna sprawa.
      Panu od "posranej panny" nie pozostaje nic innego, jak życzyć miłego wieczoru, bo wszelkie inne polemiki bezcelowe.
      • ste3fa Re: Bezpieczeństwo dziecka 02.03.11, 22:47
        forum.gazeta.pl/forum/w,510,122785468,,Bezpieczenstwo_dziecka.html?v=2
        • maghdalena33 Re: Bezpieczeństwo dziecka 03.03.11, 09:00
          Myślę, ze dziecko będzie bez porównania bezpieczniejsze z Tobą w samochodzie niż z mężem.
          Sama zrobiłam prawo jazdy trzy lata temu. W sumie niedawno i pamiętam jak wyglądały moje początki.
          Owszem jest trudno ale trzeba jeździć, jeździć, jak najwięcej jeździć.
          Nabierzesz wprawy. Nie jeżdżąc albo wsiadając raz na jakiś czas nigdy się nie nauczysz a chyba w tej sytuacji nie masz wyjścia. Jeżeli nie chcesz żeby stała się tragedia bierz się do roboty.
          A męża dobrze ubezpiecz na życie.

          Aaa moja koleżanka po zrobieniu prawka przykleiła sobie na tylniej szybie listek. Myślałam, że to jakiś przestarzały relikt ale Ona twierdziła, że na ulicach inni kierowcy bardziej uważali na nią. Wpuszczali ją gdy chciała zmienić pas, nie pozwalali sobie na zajeżdżanie drogi.
          Spróbuj przykleić może to i faktycznie działa?
    • suazi1 Re: Bezpieczeństwo dziecka 04.03.11, 13:51
      Z tym Twoim prawem jazdy lekko przesadzasz. Ja właśnie jestem w trakcie kursu, między innymi po to, żeby móc szybko odwozić córkę do przedszkola. Nikt od Ciebie nie wymaga, żebyś od początku jeździła jak Hołowczyc.
    • kotkowa Re: Bezpieczeństwo dziecka 04.03.11, 14:04
      Jak bedzie jechal tak szybko z wami w srodku, zadzwon na policje w trakcie jazdy. Moze jak uslyszy, ze zamierzasz dzwonic, to zwolni, a jak nie, to naprawde zadzwon i z pewnoscia cos z tym zrobia. Inna opcja - przejsc sie na policje, porozmawiac co mozna zrobic, moze poprosisz, zeby ustawili na waszej drodze od czasu do czasu patrol, czy cos takiego.
    • mozambique Re: Bezpieczeństwo dziecka 04.03.11, 14:26
      Tragiczna ta sytuacja. Może ktoś się orientuje, czy są jakieś zapisy prawne, które regulowałyby tę sprawę i którymi mogłabym po prostu nastraszyć męża (adekwatnie tego, że stwarza niebezpieczenstwo chociazby dla własnego dziecka), bo nie chcę sobie pluć w brodę, kiedy już będzie za późno."

      owszem są - Prawo o ruchu drogowym to sie nazywa , KOdeks itp
      ja bardzo przeparszam za zlosliwosc ale czy ty na pewno zrobilas to prawko ?
      • krajdywan Re: Bezpieczeństwo dziecka 04.03.11, 15:07
        Zrobiłamsmile. O Kodeksie wiemsmile, tylko, że Kodeks mu nie straszny- o czym świadczą Jego wcześniejsze poczynania. Może nie doprecyzowałam- chodziłoby mi raczej o jakieś "cywilne" prawa- np.: ograniczenie praw rodzicielskich w momencie braku jakiejkolwiek poprawy.
        • mgla_jedwabna Re: Bezpieczeństwo dziecka 04.03.11, 22:30
          Na temat braku pewności siebie za kierownicą: skuteczna-psychoterapia.pl/a_kierowca-i-jej-doradca.php

          Zapytaj na policji, czy jest taka możliwość, żeby oni odnotowywali, kiedy już go złapią na brawurowej jeździe, że miał wasze dziecko jako pasażera. Taki papier z policji + pozostałe dane na jego temat (np. to, że kilkakrotnie zabierano mu prawo jazdy za punkty, a on nie dość, że stylu nie zmienił, to jeszcze dziecko naraża) powinien być niezłym dowodem na tezę "nieodpowiedzialny, ma w d... bezpieczeństwo dziecka". Pamiętaj, dla sądu nic na gębę, wszystko na papierze i to najlepiej z instytucji w rodzaju policja, straż miejska etc.

          Swoją drogą podejrzewam, że kiepsko tam w tej waszej rodzinie i z innymi sprawami, skoro przemyśliwasz o pozbawieniu praw. Gdyby rzecz dotyczyła wyłącznie jazdy, rozwiązaniem byłoby nie dawać mu dziecka do samochodu i tyle. Tymczasem facet prezentuje postawę "w d... mam prośby żony" oraz "nie przyjmuję krytyki". Aha, myślę, że ten "moment braku jakiejkolwiek poprawy" nadszedł już dawno temu, np. jak mu pierwszy raz prawo zabierali, a on nic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka