Dodaj do ulubionych

mam dosyć męża :(

01.04.11, 13:38

Witam. Muszę się wyżalić. nie wiem co zrobić. nie potrafię znieść swojego męża. mamy dwójkę dzieci, a przychodzą takie chwilę że mam go serdecznie dosyć. powiem więcej nie nawidzę go. na wszystko reaguje krzykiem, może nie bezpośrednio na mnie, ale wytrącają go byle pierdoły. nie potrafi cieszyć się życiem, wszystko jest złe. interesuje go tylko on sam i jego potrzeby. ma w nosie to co ja mówię. jest przesadnym pedantem, byle okruch na podłodze wywołuje w nim fale agresji, nie skierowaną do nas ale pod nosem wszystkie wulgarne słowa cisnął mu się na usta. jakaś paranoja. mam go po prostu po dziurki w nosie. mamy wszystko co każde małżeństwo powinno mieć. ładne mieszkanie zdrowe dzieci samochód. nie żyjemy w jakichś luksusach ale mamy tyle ile potrzebujemy. skąd w nim tyle goryczy. najgorsze jest to że w ogóle nie chce mówić o rozstaniu, ja sama przez skóre boję się tego, ale jestem zupełnie innym człowiekiem, cieszę się byle pierdołami. dla mnie najważniejszy jest człowiek a nie porządek w domu. w ogóle nie rozmawiamy. ostatnio nawet byłam u wróżki może to głupio zabrzmi, ale zastanawiałam się czy ja zawsze będę z nim. nie mogę, po prostu przez niego najpiękniejsze lata mojego życia przeciekają bezpowrotnie przez palce. nie mam już do tego wszystkiego siły. czy któraś z Was też ma dosyć swojego męża?
Obserwuj wątek
    • izabellaz1 Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:41
      O, takiego pedanta możesz mi pożyczyć do domu big_grin
      • laaisa Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:45
        biedna TY , oj biedna, samochód, dom, napiękniejsze lata. A może mąż ma jakieś problemy, np w pracy, albo ze zdrowiem? Ważne to jest w ogóle?
        • gabrielle76 Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:46
          a rozmawiałas o tym z mężem?? bo odnosze wrażanie że znudziło Ci sie małżeństwo i szukasz wrażeń
          • fl-u Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:51
            cały czas próbuję z nim rozmawiać. jest naprawdę między nami źle. traktujemy się jak powietrze. ostatnio podjęłam może 1000 próbę naprawienia tego wszystkiego. zaproponowałam mu żebyśmy może razem poszli do jakiegoś specjalisty czy cuś ale on w ogóle nie chce o tym słyszeć. ja juz chwytam się każdej możliwej deski ratunku. wierzcie mi
        • fl-u Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:48
          powiem ci że jest to dla mnie bardzo ważne. ja chciałabym żeby wszystko było dobrze. nic nie mówi w ogóle się do nas nie odzywa. nawet na zadane pytania nie odpowiada. jest wiecznie nadąsany i nigdy się nie uśmiecha.
      • fl-u Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:46
        wiesz mi życie z takim pedantem jest koszmarne. do wszystkiego się wtrąca. w kuchni potrafi myć podłogę 10 razy w ciągu 15 minut. dla mnie to jest jakaś popierdułka
        • izabellaz1 Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:51
          Cóż, z tego co mi wiadomo to pedantem nie zostaje się z dnia na dzień, z jednym wyjątkiem - choroba psychiczna.
        • mozambique Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:03
          i jakim cudem swiadomie wzielas go sobei za męza ?
          • fl-u Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:08
            sama się do dnia dzisiejszego zastanawiam
    • lelija05 Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:46
      Jak ma taką naturę to nic nie poradzisz, ciężko się wymaga od marudy, by cieszył się życiem...
      • ola Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:49

        Ja mam takiego meza, co po powrocie do domu sprawdza sztućce w pojemniku, czy dobrze domyte.
        A jak źle, to jest afera.
        Na razie to zlewam, ale może za parę lat dojde do takiego stanu jak ty.
        • laaisa A może on ma Ciebie dość 01.04.11, 13:51
          i dlatego się nie odzywa, może mu się już znudziłaś i żałuje najlepszych lat u Twojego boku...
        • fl-u Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:53
          ja przestałam się tym przejmować. stwierdziłam chcesz myć podłogi to sobie myj. ale odkąd dzieci są notorycznie coś trzeba z innego pokoju przynieść czy kuchni. a tu wiecznie kurde podłogi umyte. ja już nie wspominam o tym że jak robię kanapkę i nakrusze to już słyszę że nie zdążę wejść do kuchni i ładnie mówiąc zostawiam chlew za sobą
        • cherry.coke Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 22:54
          ola napisała:

          >
          > Ja mam takiego meza, co po powrocie do domu sprawdza sztućce w pojemniku, czy d
          > obrze domyte.
          > A jak źle, to jest afera.

          :o
          I co wtedy robi?...
        • imasumak Ola 02.04.11, 11:44
          W takiej sytuacji powiedziałabym facetowi, żeby mi lepsza zmywarkę kupił.
    • broceliande Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:51
      Musisz sobie przypomnieć, dlaczego się w nim zakochałaś i spróbować to jakoś odnaleźć.
      A może chcesz odejść i szukasz powodów?
      • gabrielle76 Ola 01.04.11, 13:53
        nie zlewaj tego, powiedz mu teraz ze Cie to wkurza, teraz mozesz to zmienic, za kilka lat bedzie to juz bardzo trudne
      • fl-u Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:56
        może masz rację nie ma pojęcia. ale kurcze człowiek się rano budzi dzieciaki uśmiechnięte od ucha do ucha, mówię do niego uśmiechnij się - to słyszę nie ma czasu. cały czas się gdzieś spieszy. i nie mówię o jakichś ważnych rzeczach tylko chociażby wakacje. trzeba szybko wstać żeby zjeść śniadanie żeby pójść na plaże, szybko z plaży wychodzić bo trzeba iść na obiad później szybko iść na obiad bo trzeba iść na spacer. życie w ciągłym biegu. trzeba wstawać żeby szybko posprzątać.
    • kropkaa Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:54
      Przypomina mi to historię kuzynki - mąż potrafił nie wpuścić do domu dziecka po szkole(!) - kilka godz. pałętało się pod domem w oczekiwaniu, aż mama przyjdzie z pracy - wtedy gość tylko raz zamiatał to, co przynieśli z dworu. Każdy okruch, prawdziwy czy niewidzialny musiał być natychmiast zmieciony. Samochodem dzieci nie mogły jeździć, bo kruszyły, dotykały szyb i zostawiały slady - tatuś więc sam autkiem, mama z dziećmi autobusem, pksem, pociągiem, czym tak było trzeba. Babka gotowała, jak go nie było lub był czymś zajęty, np. tv, bo rozgardiasz w kuchni doprowadzał go do szału (zapachy z gotowania też). To jest jakaś odmiana nerwicy natręctw. Oczywiście nie dało się z gościem normalnie żyć, rozwiedli się.
      • fl-u Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:59
        właśnie tego się boję że u nas też tak się skończy, ale najbardziej się boję tego że zniszczy życie dzieciom.
        • kropkaa Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:05
          Tamten zniszczył. Dzieci potrafią się pół godz. szorować pod prysznicem dwa razy dziennie, aż do zdarcia naskórka niemalże. Generalnie tamta historia była po prostu tragiczna; wyobrażasz sobie dziecko z wczesnej podstawówki na zimnie, bo tata nie wpuszcza do domu? Jedzenie to był koszmar - jeśli coś spadło na podłogę, gość dostawał szału. Potem się okazało, że przesadny pedantyzm to był wierzchołek góry lodowej problemów psychicznych. Rozwód to była taka historia, że w życiu bym nie uwierzyła, gdybym nie widziała papierów z rozpraw.
          • fl-u Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:11
            ja pie..lę nie mogę po prostu. jestem jeszcze na tyle silna żeby wetować to wszystko. wiem o tym że to jest właśnie choroba, dzieciństwo miał do bani i to jest tego skutek, ale kurcze nie chce się ze mna przejść do tego psychologa, może to pomogłoby
    • super-mikunia Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 13:58
      Ja bardzo często żałuję, że tego feralnego czerwcowego dnia akurat wyszłam na rower i go spotkałam.. uncertain Przeklinam ten dzień big_grin Potem go kocham, a następnie znowu go nienawidzę i strasznie na niego krzyczę. Nastepnie nie zamieniałambym go na innego męża... I tak w koło macieju smile A najgorzej mnie w tym wszystkim przeraża, że ja bym chyba żyć bez nie niego nie umiała. Straszne, nie wiedziałm, że kiedyś doprowadzę sie do takiego stanu uncertain
    • beauty_agadir Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:13
      Z tego co czytam takie zachowanie nie jest normalne (mycie podłogi w 10 razy w 15 min). Być może wynika z problemów psychicznych. IMO on potrzebuje specjalistycznej pomocy. Ciężko będzie, bo widać że nie masz na niego wpływu i że nie da się z nim rozmawiać.

      Weź się za to teraz. Dla dobra siebie i dzieci. Ile tak jeszcze wytrzymasz? rok? 2 lata? Zrobi z ciebie strzępek nerwów. A co z dziećmi? Może pomoże terapia szokowa. Nie robiąc nic tylko utrwalasz takie dziwne zachowania i przyzwalasz na nie.
      • poppy_pi Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:15
        Takie zachowanie nie jest normalne ani zdrowe. Tylko jak go zaciągnąć do psychiatry?
        • beauty_agadir Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:23
          "Albo idziemy do lekarza (tu dowolne) albo odchodzę i zabieram dzieci). Ale nie wiem czy autorka jest gotowa na takie drastyczne rozwiązania.
          • fl-u Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:28
            właśnie nie jestem kurcze no po prostu dla mnie osobiście sytuacja bez wyjścia. szczerze Wam powiem, że czekam do czasu kiedy dzieci podrosną na tyle żeby nie uderzyło w nich nasze rozstanie tak bardzo.
        • fl-u Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:26
          no właśnie on uważa że on jest normalny i nie potrzebuje leczenia. ja nie mam siły do niego a terapi wstrząsowej typu złożenie papierów o rozwód czy mówienia nawet na ten temat nie chce robić ze względu na jeszcze małe dzieci. i pisz tu wiersze i bądź mądry...
          • cottonka Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:31
            To może idź najpierw sama do lekarza psychiatry? Albo do psychologa? Podpytasz się czy takie zachowania twojego męża są normalneconfused czy trzeba to leczyć. czy wystarczy terapia? Nie muscie narazie iść we dwoje. Zrób ten krok dla siebie i byc może dla niego.
          • marzeka1 Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:33
            Ale ty nie masz męża pedanta, masz psychicznego faceta, tym dla mnie jest mycie po kilka razy podłogi po kilka razy. Wiem, co mówię, bo mój mąż jest pedantem, ma super porządek w naszych papierach, super odkurza (ale robi to 2 razy w tygodniu), ogólnie mieszkanie jest ogarnięte, ale nie ma takich psychicznych jazd, nie lubi, jak synowie nabałaganią, ale w żaden sposób nie reaguje agresją. Po zobaczeniu jak może wyglądać życie z mężem syfiarzem (to u koleżanki), osobiście cieszę się z mojego pana porządnickiego.
            Dlatego zachowanie twojego męża nie kojarzy mi się z pedanterią, za to z chorobą psychiczną- owszem.
            • fl-u Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:43
              ja nie przeczę że on jest chory, bo tak też uważam ma ciężkie doświadczenia z dzieciństwa i z domu rodzinnego. tylko sama nie mam pojęcia co mam robić naprawdę jesteśmy w małżeństwie już 7 lat. na początku było wielkie dorabianie się wszystkiego i wspólne dążenie do celu. ale cel został w sumie osiągnięty i teraz jest dzień powszedni taki sam tylko że z każdym dniem coraz bardziej go nie nawidzę, boże to jest takie koszmarne. jedyne co czuję do niego to jest to że jest ojcem moich dzieci i w pewien sposób daje mi poczucie takiego nic poza tym. Tak się boję o te moje cudeńka. wczoraj to przegiął mieszkanie posprzątałyśmy z córką a ten wchodzi do domu i tak bezwarunkowo rzuca, trzeba posprzątać. nawet nie było co
    • beauty_agadir Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:38
      Poza tym nikt nie mówi żebyś się zaraz rozwodziła. Możesz spróbować porozmawiać na spokojnie, że jego zachowanie budzi twój niepokój, ma zły wpływ na dzieci i prosisz go by poszedł na konsultację lekarską.

      Jeśli będzie odmawiał wspomnij, że rozważasz przeniesienie się np. do rodziców/w dowolnie inne miejsce np. na miesiąc bo nie chcesz tak żyć i przez ten czas niech on zaproponuje jak to widzi.
    • cenga jakie najpiękniejsze lata? 01.04.11, 14:38
      fl-u napisała:
      ę, po prostu przez niego najpiękniejsze l
      > ata mojego życia przeciekają bezpowrotnie przez palce. nie mam już do tego wszy
      > stkiego siły. czy któraś z Was też ma dosyć swojego męża?
      eee
      masz 2 dzieci, jestes kolo 30stki-w najlepszym wypadku, po 30stce-w tym gorszym

      kto cie zechce z 2 malych dzieci?
      • cenga + rozwodka 01.04.11, 14:38
        • laaisa Zwyczajnie dziewczynę zaswędziało 01.04.11, 14:44
          i dorabia jakieś ideologie- zbyt wielka jest różnica w opisie rzeczywistości między 1 a kolejnymi postami. Facet pewnie ma problemy, a przykaskujecie jej bo mąz się znudził. Fakt. Zamiast zbadać co się znim dzieje- myślisz o rozwodzie. Egoizm wylazł i sasiedzenie. Nuuuda.
          • fl-u Re: Zwyczajnie dziewczynę zaswędziało 01.04.11, 14:49
            problemy to ma ze sobą a gdyby chodziło tylko o zaswędzenie to na to lekarstwo jest. ale nie to mi w głowie.
        • diablica_diabla ze co?? 01.04.11, 16:53
          Uwazasz, ze skoro dziewczyna ma swoje dzieci i bedzie rozwodka to nikt jej nie zechce? co za brednie... dlatego ma siedziec na d... z mezem kretynem i meczyc sie z nim? a moze lepiej jej bedzie samej, bo z tego co pisze to i tak musi sobie ze wszystkim sama radzic. Ja jakos sobie poradzilam, mialam jedno dziecko, rozwiodlam sie i jakos ulozylam sobie zycie, mam nowego partnera i drugiego dzieciaczka. Uwierz mi, ze w czasie rozwodu ostatnia rzecz jaka mi przychodzila do glowy to zastanawianie sie czy bede sama, czy sobie kogos znajde, bo mialam to centralnie gdzies. Chcialam uwolnic sie od palanta i tyle.
          • fl-u Re: ze co?? 01.04.11, 17:49
            zgadzam się z tobą w 100%. powiedz mi ile czasu potrzebowałaś aby dojrzeć do decyzji o rozwodzie, ja się łamię i szczerze mówiąc boję. ale dzisiejszy powrót do domu po pracy i sytuacja coraz bardziej mnie do tego skłania. boże co za dupek. wierz ja w ogóle nie biorę pod uwagę innego mężczyzny i nawet już nie mam łez na to wszystko.
            • diablica_diabla Re: ze co?? 01.04.11, 17:58
              u mnie to byl expres. Bylo to po tym jak moj ex podniosl na mnie reke a ja mu oddalam wink powiedzialam sobie, ze to nie jest dobry znak dla naszego malzenstwa. Na drugi dzien poszlam do adwokata. nie dalam sie przeprosic, ze to sie wiecej nie powtorzy itd. wiele kobiet to slyszy a potem zyje z bokserem przez wiele lat i tym samym krzywdzi dzieci. Kolezanka odwodzila mnie od rozwodu, bo dziecko male (1 rok) i nie marnuj mu zycia - dopiero bym mu zmarnowala, gdyby zostala z tym gnojkiem.
              • fl-u Re: ze co?? 01.04.11, 18:05
                podziwiam cię!!!!! ja kiedyś z nim rozmawiała o rozwodzie ale on by mi zgotował piekło na ziemi w przypadku dzieci, nie oddałby mi ich i to nie dlatego że je kocha tylko dlatego żeby mi dopiec.
                • czarnaalineczka Re: ze co?? 01.04.11, 18:10
                  serio myslisz ze by mial jakiekolwiek szanse na dostanie dzieci po rozwodzie ?
                • diablica_diabla Re: ze co?? 01.04.11, 18:11
                  kochana to nie znasz moje historii.... ja mialam podczas rozwodu pieklo na ziemi - gdyby nie moj obecny partner, ktorego poznalam rok po rozstaniu z tym gnojkiem, i ktory bardzo mi pomagal w sprawach rozwodowych (sprawy toczyly sie 3 lata!!!!) to skonczylabym w Tworkach na oddziale dla najciezej chorych psychicznie. Chcial mnie nerwowo wykonczyc i szlag go trafia, ze mu sie nie udalo. Nie mowie juz o kosztach. Podliczylam, koszt calej sprawy rozwodowej to ponad 40.000 zl!!!!! masz pojecie? No ale powiedzialam sobie wtedy, ze gnoja zniszcze, wydam cala kase jaka mam ale dopne swego - udalo sie. Chociaz za ta kase wolalabym wyremontowac lazienke czy kupic auto.
                • kropkaa Re: ze co?? 01.04.11, 23:18
                  Jakbym czytała o mężu kuzynki...uncertain
          • duch_mariana Re: ze co?? 01.04.11, 23:02
            > Uwazasz, ze skoro dziewczyna ma swoje dzieci i bedzie rozwodka to nikt jej nie zechce?

            A po co ma brać rozwódkę z przychówkiem? Najpierw będzie łożył na nieswoje dzieci, a potem usłyszy "nie jesteś moim ojcem". Kumpel tak właśnie ma. Nawet nie może małolacie uwagi zwrócić bo ona od razu leci z wrzaskiem do mamusi, że Grzesiek się znowu czepia. Mamusia w ciemno broni córeczki, więc Grzesiek większość wolnego czasu spędza w pobliskiej knajpie, gdzie często gadamy. Kobieta oczywiście czepia się Grześka, że zamiast spędzać czas z rodziną, to siedzi z menelami w knajpie i żłopie piwsko. No rzeczywiście, to jest rodzina i dom do którego chce się wracać
            • mrowka75 Re: ze co?? 02.04.11, 01:28
              no jasne, a Ty zamiast wysłac go do domu, żeby mimo wszystko znalazł sposób na ułożenie sobie życia z żoną mimo problemów (wszak to była również jego decyzja) poklepiesz biedaka po plecach i postawisz mu jeszcze jedno piwko - na kłopoty. Super kumpel, tylko potem na odwyku to pewnie już go nie będziesz odwiedzać, za to ciągle bedziesz przekonany,ze to wina jego żony, ze chłop sie stoczył, bo we wlasne ręce życia swego nie wziął tylko jęczął takim kolesiom jak Ty.....
              • xxoxxoxxoxx Re: ze co?? 02.04.11, 10:41
                No wlasnie i tu się zgadzam! Po za tym nie osadzajmy wszystkich przez jedna historie... Ja sama mam 2 dzieci 3 i 1,5 roku. Rok temu rozeszlam się z ich ojcem. Co prawda nie bylismy po slubie... I swoje z nim przezylam! Skonczylo się na tym że trafilam do szpitala z polamanymi zebrami... Ale wracajac do tematu ... Dwa miesiace temu poznalam goscia ktory jest zakochany bardziej w moich dzieciach niż we mnie chyba wink a też mowili mi że nikt nie bedzie mnie chcial z dwojka malych dzieci. I co ? Jestem najszczesliwszym czlowiekiem na swiecie!!!
                • duch_mariana Re: ze co?? 02.04.11, 12:15
                  > Ja sama mam 2 dzieci 3 i 1,5 roku.

                  No właśnie. 3 i 1,5 roku. To trochę inaczej niż z nastawioną bojowo trzynastolatką która myśli, że jej wszystko wolno, a prośba o wytarcie tego, co narozlewała, to obraza majestatu.
              • duch_mariana Re: ze co?? 02.04.11, 12:12
                Jak to łatwo powiedzieć "niech sobie znajdzie sposób na ułożenie życia". Jak ma to zrobić? Wygląda to tak, że kolega wchodzi np. do kuchni i widzi narozlewane, widzi papierek po czekoladzie i mówi małolacie żeby to sprzątnęła. A ona od razu łzy na żądanie i z płaczem do mamusi i "mamaaaaaa, a Grzesiek się znowu drzeeeeee na mnieeeee". To sam słyszałem, bo akurat miałem zapukać do drzwi. Mamusia oczywiście musiała słyszeć, że Grzesiek się nie darł, a pomimo to od razu jak lwica broniła kochanej córeczki. Jak ten chłop ma sobie ułożyć życie? Chyba tylko tak jak radzi inny kolega, czyli złapać jedną i drugą za kudły, przeciągnąć w tę i nazad po mieszkaniu, rzucić na kanapę, walnąć pięścią w stół i ustalić zasady współżycia rodzinnego w tym domu. Jakie Ty widzisz rozwiązanie? Ja widzę, że on w ogóle nie ma szacunku we własnym domu.
                • mrowka75 Re: ze co?? 02.04.11, 13:00
                  Jeśli mu zalezy na rodzinie, a Tobie na kumplu, to warto zaproponować terapię systemową rodziny. To nie jest łatwy układ dla nikogo, potrzeba sporo informacji o historii tej rodziny, o powodzie rozpadów poprzednich związków, o pozycji dzieci w tej rodzinie, etc, etc. Zamiast stawiać piwo znajdź namiary na terapeutów systemów rodzinnych i zaproponuj kumplowi takie rozwiązanie, a moze jak jesteś dobrym kumplem, to moze warto spokojnie pogadać z żoną kumpla, moze ona nie ma pojęcia,ze to tak wygląda z drugiej strony. Z resztą nic mnie to nie obchodzi, masz mózg to sam myśł, jak można kumplowi konstruktywnie pomóc. Ty go znasz, a nie ja.
                  • duch_mariana Re: ze co?? 02.04.11, 13:42
                    Rzeczywiście, to jest jakiś pomysł. Pomyślę nad tym. Pozycję dziecka w tej rodzinie można porównać do pozycji świętej krowy w Indiach i małolata to wykorzystuje.
                    • mrowka75 Re: ze co?? 02.04.11, 14:20
                      co jest tylko dowodem na to,ż nie jest jej łatwo w tej rodzinie i stara sobie radzić jak potrafi, a że jest młoda, to wykorzystuje najprostsze rozwiązania, jak widać zupełnie skuteczne. Moim zdaniem to dorośli w rodzinie ponoszą klu odpowiedzialności za to, co się w niej dzieje. Może matka ma duże poczucie winy,ze zafundowała Młodej taką niestabilność, stratę ojca etc. Nic oprócz porządnej kierowanej rozmowy nie wykryje tam zależnosci, pytanie czy oboje dorośli będą mieli odpowiednią motywację by poprawić swoje funkcjonowanie w tej rodzinie, bo wtedy wszystkim byt w tej rodzinie się poprawi.
      • fl-u Re: jakie najpiękniejsze lata? 01.04.11, 14:47
        absolutnie nie myślę w ten sposób najpiękniejsze w takim sensie że moje dzieci są jeszcze małe chciałabym im wszystko pokazć i świat i szczęście i radość życia. żeby czerpały z życia wszystko co mogą bo to dla mnie najważniejsze jest to żeby były szczęśliwe. ale on im tego nie da, a ja z dnia na dzień będę coraz słabsza w tej walce.
        absolutnie nie rozpatruje tego w kategorii kto mnie zechce bo to mam gdzieś
    • mrs.solis Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:52
      Twoj maz potrzebuje porady psychiatry. On moze miec pernamentna depresje,ktora objawia sie wybuchami niekontrolowanej agresji. Ja sama myslalam,ze mam poprostu taki charakter. Odkad jestem na lekach mialam szanse doswiadczyc tego co czuja optymisci.
      • fl-u Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 14:54
        boże dałaś mi jakąś otuchę. tylko powiedz mi czy ty sama poszłaś czy za namową kogoś bo szczerze powiem to właśnie z tym mam problem żeby go tam zaciągnąć.
        • mrs.solis Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 20:36
          Po tym jak z powodu glupoty wybuchnelam w wigile przez co nie mielismy w ogole swiat,zglosilam sie sama. Ja juz nie moglam wytrzymac sama ze soba . To wieczne wku...enie na wszyskto wcale nie umilalo mi zycia. Co ciekawe tak samo jak twojego meza okruszki na podlodze rowniez doprowadzaly mnie do szalu.
        • jul-kaa Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 23:25
          Opis brzmi jak depresja + natręctwa. Terapia jest konieczna.
    • esofik prima aprilis :) 01.04.11, 18:22
      https://gfx.mmka.pl/newsph/365269/662440.3.jpg
    • gacusia1 Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 21:38
      Czy my mamy tego samego meza?? big_grin Aaa..nie,moj nie jest pedantem i nie sprzata(sam z siebie) tongue_out ale za to pieknie potrafi krytykowac balagan. Ja jestem pozytywnie nastawiona do swiata a maz ma kolce i kazdy czlowiek jest "glupi", "debil" , "durny" itp,itd. Porypane to wszystko big_grin
    • joszka30 Re: mam dosyć męża :( 01.04.11, 22:51
      Mozesz iśc sama do psychiatry, oni tez udzielaja porad jak motywowac chorego do konsultacji. Z tego, co opisujesz też mi to wygląd na nerwicę natręctw? Po opisie zachowania męża lekarz mógłby Cie troche nakierowac.Poza tym Tobie taka rozmowa mogłaby trochę rozjasnic. czy to cos nowego. Bo to i zaburzenia osobowości moga byc i choroba Pytanie czy mąz mial tak zawsze, czy to się nasiliło.. . Ale zacznij od siebie- edukacji i wsparcia.
    • imasumak Re: mam dosyć męża :( 02.04.11, 11:49
      On jest chory. To nie jest normalne, żeby porządki w domu były ważniejsze od atmosfery w nim panującej.
      Weź go albo zaciągnij do lekarza, albo.... nie wiem. Ja w każdym razie bym tego nie wytrzymała.
      • fl-u Re: mam dosyć męża :( 03.04.11, 13:21
        no właśnie sama tego nie wytrzymuje. wczoraj rozmawialiśmy o tym wszystkim on z pomocy nie skorzysta bo nie widzi potrzeby. to mu powiedziałam, że w takim razie widzę dwa rozwiązania, albo gnijemy w tym wszystkim i z roku na rok coraz bardziej się nienawidzimy, bo o miłości to już w ogóle nie będzie co rozmawiać, a nawet o szacunku, albo się rozstajemy i układamy sobie na nowo życie. powiedziałam żeby to przemyślał, on na to że jest gotowy się rozwieść. rozmowa była naprawdę szczera. myślałam że jestem w stanie coś zmienić. a za chwilę przyszedł sąsiad i już planowali jak zrobić ogródki. ręce mi opadły prawie 3 godzinna rozmowa skończyła się znowu bez jakichś rezultatów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka