fl-u
01.04.11, 13:38
Witam. Muszę się wyżalić. nie wiem co zrobić. nie potrafię znieść swojego męża. mamy dwójkę dzieci, a przychodzą takie chwilę że mam go serdecznie dosyć. powiem więcej nie nawidzę go. na wszystko reaguje krzykiem, może nie bezpośrednio na mnie, ale wytrącają go byle pierdoły. nie potrafi cieszyć się życiem, wszystko jest złe. interesuje go tylko on sam i jego potrzeby. ma w nosie to co ja mówię. jest przesadnym pedantem, byle okruch na podłodze wywołuje w nim fale agresji, nie skierowaną do nas ale pod nosem wszystkie wulgarne słowa cisnął mu się na usta. jakaś paranoja. mam go po prostu po dziurki w nosie. mamy wszystko co każde małżeństwo powinno mieć. ładne mieszkanie zdrowe dzieci samochód. nie żyjemy w jakichś luksusach ale mamy tyle ile potrzebujemy. skąd w nim tyle goryczy. najgorsze jest to że w ogóle nie chce mówić o rozstaniu, ja sama przez skóre boję się tego, ale jestem zupełnie innym człowiekiem, cieszę się byle pierdołami. dla mnie najważniejszy jest człowiek a nie porządek w domu. w ogóle nie rozmawiamy. ostatnio nawet byłam u wróżki może to głupio zabrzmi, ale zastanawiałam się czy ja zawsze będę z nim. nie mogę, po prostu przez niego najpiękniejsze lata mojego życia przeciekają bezpowrotnie przez palce. nie mam już do tego wszystkiego siły. czy któraś z Was też ma dosyć swojego męża?