Dodaj do ulubionych

Środa o ciaży

14.04.11, 16:28
Niemozliwe. Ta kobieta potrafi gadac do rzeczy!

Ciąża na koszt... podatnika
Obserwuj wątek
    • rybalon1 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 16:36
      wolę juz zwolnienia chorobowe kobiet w ciazy nawet te trochę "lewe" niż zwolnienia kombinowane prokuratorów/oskarżonych/ policjantów 100% płatne itp
      Kobieta w ciąży ma prawo do gorszego samopoczucia , odpoczywania w spokoju a nie latania po biurze w szpilkach i znoszenia mdłosci w autobusie/samochodzie w upalne lato. Zresztą sam ZUS wydłużył możliwość przebywania na zwolnieniu na okres całej ciąży bez koniecznosci stawania na bzdurnych komisjach. Mówię to ja która do 8 m-ca pracowała bo chciała ale gdybym była drugi raz w ciązy to chyba poszłabym na zwolnienie duużo wcześniej .
      • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 16:42
        Jeje, a ja wole już złodziei torebek na bazarach u mnie na wiosce niż morderców z Pruszkowa.
      • iwoniaw Rozumiem, że p. Środa postuluje 14.04.11, 16:44
        aby masowo postawić przed sądem lekarzy - bo jej zdaniem notorycznie nadużywają swych uprawnień i wystawiają zwolnienia bez uzasadnienia medycznego? A uważa tak, ponieważ...?
        • rybalon1 Re: Rozumiem, że p. Środa postuluje 14.04.11, 16:48
          heheh jakby co to ja tez wolę tych z mojej wioski smile
        • czarnaalineczka Re: Rozumiem, że p. Środa postuluje 14.04.11, 16:49
          poniewaz ona cala ciaze pracowala a skoro ona moze byc stachanowcem to inne kobiety tez musza tongue_out
          ot polski feminizm big_grin
        • sueellen Re: Rozumiem, że p. Środa postuluje 14.04.11, 16:50
          Ponieważ masowe zwolenienia psuja innym kobietom reputację na rynku pracy, staja się pracownikami drugiej kategorii, zarabiają mniej niz meżczyni na tych samych stanowiskach itd itp.
          • iwoniaw Re: Rozumiem, że p. Środa postuluje 14.04.11, 17:29
            CytatSueellen napisała:

            > Ponieważ masowe zwolenienia psuja innym kobietom reputację na rynku pracy,


            Zapewne. Co nie zmienia faktu, że tych zwolnień żadna ciężarna nie drukuje sobie na domowym kompie, tylko dostaje od lekarza. Zatem większość lekarzy w Pl zdaniem p. Środy to oszuści poświadczający nieprawdę wbrew zasadom sztuki i prawu?
            • sueellen Re: Rozumiem, że p. Środa postuluje 14.04.11, 17:36
              w rzeczy samej.
            • jamesonwhiskey Re: Rozumiem, że p. Środa postuluje 14.04.11, 17:41
              > Zapewne. Co nie zmienia faktu, że tych zwolnień żadna ciężarna nie drukuje sobi
              > e na domowym kompie, tylko dostaje od lekarza. Zatem większość lekarzy w Pl zda
              > niem p. Środy to oszuści poświadczający nieprawdę wbrew zasadom sztuki i prawu?


              jesli zwolnien w ciazy jest duzo wiecej niz w innych krajach europejskich
              no to mamy dwie mozliwosci
              albo ze zdrowiem polskich kobiet jest cos nie tak i wszytki dramatycznie chore
              albo lekarze wypisuja poprostu zwolnienia jak leci
              innych mozliwosci nie ma
              • aneta-skarpeta Re: Rozumiem, że p. Środa postuluje 15.04.11, 13:36
                .. albo warunki pracy w PL sa gorsze, stąd kobiety w ciazy wkaldaja wiekszy trud w prace, co skutkuje wiekszym przemeczeniem i uciazliwoscia pracy w czasie ciazy- oznacza to pojscie na zwolnienie
              • mama303 Re: Rozumiem, że p. Środa postuluje 15.04.11, 19:56
                jamesonwhiskey napisał:

                > jesli zwolnien w ciazy jest duzo wiecej niz w innych krajach europejskich
                > no to mamy dwie mozliwosci
                > albo ze zdrowiem polskich kobiet jest cos nie tak i wszytki dramatycznie chore
                > albo lekarze wypisuja poprostu zwolnienia jak leci
                > innych mozliwosci nie ma
                Jeszcze jest taka mozliwośc że polscy pracodawcy nie respektują praw kobiet pracujących w ciąży.
          • bez_kitu_no to jakis zart? mam nie isc na zwolnienie? 14.04.11, 17:43
            sueellen napisała:

            > Ponieważ masowe zwolenienia psuja innym kobietom reputację na rynku pracy, staj
            > a się pracownikami drugiej kategorii, zarabiają mniej niz meżczyni na tych samy
            > ch stanowiskach itd itp.


            Zartujesz sobie
            Jakbym dostala umowe na czas nieokrelsony, od razu poslzamby na zowlnienie i malo mnieo chodzi opinia kobiet w siwecie o tym...
            Supler ze prac odawca i zus muszap onosic za to ksozty, szkoda ze nie w 100%. Postulat glupi jak cala profesor sprda z pensją 7.000 miesiecznie, menopauza na karku i dobrze urządzonym zyciem
            Niechsobie postuluje po cichu
            • zdecydowana_brunetka Re: to jakis zart? mam nie isc na zwolnienie? 14.04.11, 17:46
              Mam nadzieję, ze cię nigdy nie zatrudnię. I mam w nosie co sobie o mnie myślisz.
              • lusitania2 Re: to jakis zart? mam nie isc na zwolnienie? 14.04.11, 18:13
                zdecydowana_brunetka napisała:

                > Mam nadzieję, ze cię nigdy nie zatrudnię. I mam w nosie co sobie o mnie myślisz
                > .

                to pijąc do tej twojej wypowiedzi, brunetko:
                "Dla mnie np patologią jest umowa zlecenie trwająca 3 lata i obejmująca najzwyklejsze w świecie prace biurowe wykonywane w systemie 6/8 w biurze "zleceniodawcy". "

                - dalej się dziwisz pracodawcom, że unikają umów o pracę?
                • zdecydowana_brunetka Re: to jakis zart? mam nie isc na zwolnienie? 14.04.11, 18:17
                  Medal ma zawsze dwie strony. Są patologiczni pracownicy i patologiczni pracodawcy, a ja staram sie widzieć jednych i drugich. Hodowanie jednej patologii nie powinno być uzasadniane występowaniem innej.
                  • lusitania2 Re: to jakis zart? mam nie isc na zwolnienie? 14.04.11, 19:07
                    Hodowanie jednej patologii nie p
                    > owinno być uzasadniane występowaniem innej.

                    ogólnie zgadzam się z tobą.
                    W konkretach - stoi przed tobą panna X, której tę umowę o pracę możesz dać albo nie.
                    Zaryzykujesz, wiedząc, że możesz trafić na taką bez_kitu?
              • bez_kitu_no Re: to jakis zart? mam nie isc na zwolnienie? 15.04.11, 00:39
                zdecydowana_brunetka napisała:

                > Mam nadzieję, ze cię nigdy nie zatrudnię. I mam w nosie co sobie o mnie myślisz
                > .


                mysle, ze takie jak ty i im podobne, bardzo latwo mnie zatrudnią
                powodwo jest wiele:
                jestem specjalistą w bardzo wąskiej branży
                mam juz 2 dzieci (ale chce miec 3,4)
                pracodawca nigdy jeszcze nie zapytal mnie o moje plany dzieciowe i aktualny stan na lcizniku (jestem przed 30stkasmile, bo sobie nie wyboraza, ze ja majac takie dwa kierunki + spore doswiadczenie na rynku, moge miec dzieci-a palny przy takim zapieprzy na nie też nie mam, no bo jak moge miec aplikujac na jego stanowisko
                przyczyn jest wiecej, ale nie chce mi sie wymeiniac, ogolnie czekam tylko na um. na nieokreślony i zapadamsmile
                • hanalui Re: to jakis zart? mam nie isc na zwolnienie? 15.04.11, 00:59
                  bez_kitu_no napisała:

                  > jestem specjalistą w bardzo wąskiej branży

                  Wiec i wybór masz nijaki.
                  Zastanawiające ze zwykle w takich rozmowach emama to wysokiej klasy specjalistka z wąskiej branży, rozchwytywana na rynku i potem zawsze trafia na okropnego szefa, okropnych współpracowników i koszmarne warunki pracy stad czem prędzej musi na zwolnienie. No dziwne to

                  > mam juz 2 dzieci (ale chce miec 3,4)
                  > pracodawca nigdy jeszcze nie zapytal mnie o moje plany dzieciowe i aktualny sta
                  > n na lcizniku (jestem przed 30stkasmile, bo sobie nie wyboraza, ze ja majac takie
                  > dwa kierunki + spore doswiadczenie na rynku, moge miec dzieci-a palny przy taki
                  > m zapieprzy na nie też nie mam, no bo jak moge miec aplikujac na jego stanowisk
                  > o

                  Żaden tez nie zaoferował ci jak dotąd stałej umowy na czas nieokreślony, no szokujące nieco zważywszy na wąska specjalizacje tongue_out toz to się winni bić o ciebie a tu zonk.

                • zdecydowana_brunetka Re: to jakis zart? mam nie isc na zwolnienie? 15.04.11, 07:53
                  Jakoś mi się rozjeżdża twój portret psychologiczny wink.
                  Ale co do siebie - jestem pewna, że moim problemem to ty nie będziesz. To musi być jakaś BARDZO wąska branża. Sądząc z ogólnego podejścia do tematu i tendencji do fochów i gierek obstawiam artystkę operową wink.
                  I mam nadzieję, ze się zestarzejesz w poszukiwaniu łosia, który da ci umowę na czas nieokreślony i jak się juz to stanie, plany prokreacyjne przestaną mieć znaczenie a chytry plan diabli wezmą wink.
      • nangaparbat3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:50
        rybalon1 napisała:

        > wolę juz zwolnienia chorobowe kobiet w ciazy nawet te trochę "lewe" niż zwolni
        > enia kombinowane prokuratorów/oskarżonych/ policjantów 100% płatne itp
        >

        A co ma piernik do wiatraka?
    • zdecydowana_brunetka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 16:55
      Tiaa, elastyczność...
      Tylko że umowa cywilno-prawna (szczególnie najpopularniejsza umowa zlecenie) w obecnym kształcie zawiera pułapkę - jesli dobrowolnie nie odprowadza się składki na ubezpieczenie chorobowe, w czasie "prawdziwej" choroby jest poopa. A nie zawsze ciężarne oszukują...

      Generalnie dla mnie ciąża nie jest przeszkodą w kontynuowaniu pracy. Ale są stanowiska i zawody, na których jest. Zgadzam się co do trendu, ale trzeba uważać na wylanie nomen omen dziecka z kąpielą wink
      • lusitania2 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:05
        zdecydowana_brunetka napisała:

        > Tiaa, elastyczność...
        > Tylko że umowa cywilno-prawna (szczególnie najpopularniejsza umowa zlecenie) w
        > obecnym kształcie zawiera pułapkę - jesli dobrowolnie nie odprowadza się składk
        > i na ubezpieczenie chorobowe, w czasie "prawdziwej" choroby jest poopa.


        czyli twoim zdaniem przy umowach cywilnoprawnych powinien być przymus opłacania składki na ubezpieczenie chorobowe, tak?
        • zdecydowana_brunetka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:10
          Przymus - nie, ale przedstawianie tego jako równoprawnej tylko bardziej "elastycznej" alternatywy dla zatrudnienia na etat nie jest do końca prawdą. Jest mały a istotny dla ciężarnych szczególnie "zonk" o którym napisałam.
          To samo - nawet przy dłuższych umowach zlecenia przyszła mama nie ma prawa do urlopu macierzyńskiego.
          Także - czy ta elastyczność akurat w tym momencie jest rzeczywiście dla niej taka korzystna?
          • lusitania2 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:32
            Problemem dla kobiet pracujących na umowy cywilnoprawne jest świadczenie ekwiwalentne do zasiłku macierzyńskiego, nie chrobowe - przy ubezpieczniu chorobowym nie ma żadnego "zonku" - chcesz mieć świadczenie - płać składkę, możliwość masz (tu Ci wierzę na słowo, że przy umowach cywilnoprawnych jest taka opcja, tak jak przy prowadzeniu działalności gospodarczej - ubezpieczenie chorobowe jest tylko opcjonalne, nie obowiązkowe).
            Nie chcesz płacić - świadczenia nie będzie. Żaden haczyk ani zonk, tylko wola deliwenta (-ki) czy chce się zabezpieczyć na wypadek choroby, czy z takiej możliwości rezygnuje.
            Bo taka właśnie jest istota ubezpieczeń - świadczenie jest powiązane z opłacanym tytułem ubezpieczeniowym.

            • zdecydowana_brunetka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:42
              Po prostu uzupełniłam informacje. Z doświadczenia - wiele osób "oszczędza" lub nie jest świadomych konsekwencji i później płacze.
              Dalej się będę upierać, że akurat w okresie ciąży etat jest dużo korzystniejszy dla przyszłej mamy - przy założeniu uczciwości obu stron medalu.
              "Elastyczność" ma swoją cenę - m.in brak płatnego urlopu i takie tam. Taka decyzja powinna być podjęta z pełną świadomością. Problemem jest wymuszanie takiej formy współpracy przez pracodawcę - ze względów oczywistych - czyli kosztowych. Dla mnie np patologią jest umowa zlecenie trwająca 3 lata i obejmująca najzwyklejsze w świecie prace biurowe wykonywane w systemie 6/8 w biurze "zleceniodawcy". A to się często zdarza.
              • lusitania2 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:59
                zdecydowana_brunetka napisała:

                > Po prostu uzupełniłam informacje. Z doświadczenia - wiele osób "oszczędza" lub
                > nie jest świadomych konsekwencji i później płacze.


                a ja nie zamierzam użalać się i litować nad tymi, którym, mimo możliwości, się nie chciało zadbać o swój własny interes.


                > Dalej się będę upierać, że akurat w okresie ciąży etat jest dużo korzystniejszy
                > dla przyszłej mamy - przy założeniu uczciwości obu stron medalu.

                Właśnie, przy założeniu uczciwości obu stron.
                A skoro zwyczaj społeczny mamy, jaki mamy w ogóle nie dziwię się, że unika się takich pracowników wysokiego ryzyka, jak kobiety w wieku rozrodczym.
              • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:04
                Załoze się, ze w 90% przypadków robia tak wyłacznie mali pracodawcy, którym etatowy pracownik może się odbic niezla czkawką jesli pójdzie na zwolenienie. Średnie i duze firmy zatrudniające kilkaset osób mogą łatwiej wrzucic w koszta nierentownych pracowników a małe z powodu jednej ciazy czy przewleklej nieobecnosci z powodu choroby moga nawet stracic płynnosc finansową. Ponieważ to ciąże zdarzają sie statystycznie czesciej niż choroby i występują wylacznie u kobiet, pracodawcy starają się byc przewidujacy. Kobieta na umowe zlecenie, facet na etat.

                Mój Tata oprocz etatu ma własną firmę, malutka. Wybiłam mu z głowy zatrudnianie kogokolwiek na etat. W razie choroby czy ciąży pracownika mogłby pójść z torbami.
                • zdecydowana_brunetka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:23
                  Oj, znam ten ból...
                  Wiele naprawdę małych firm najlepiej działa w systemie firma-firma. Kwestie etatowców pojawiają się, jak już okrzepną na tyle, że pracownicy biurowi stają sie niezbędni i są potrzebni w trybie ciągłym. Zatrudnianie ludzi na etat na naprawdę początkowym etapie może być strzałem w stopę.
                  Bardzo dużo zależy od branży - są takie, że podwykonawcy i opisany powyżej układ są rzeczą naturalną, a są i takie, że można o tym zapomnieć i niestety jest przepychanka zlecenie/etat...
                • policjawkrainieczarow Re: Środa o ciaży 13.07.11, 15:15
                  sueellen napisała:

                  Ponieważ to ciąże zdar
                  > zają sie statystycznie czesciej niż choroby

                  coz to za brednia? Statystyczna Polka w ciągu całego zycia zawodowego jest w ciązy pewnie cos około 1,5 raza.
    • jamesonwhiskey Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:06
      chyba glownym tematem artykulu byla niezwykla chorobliwowsc w ciazy wsrod polek ,
      nie spotykana nigdzie indziej w europie a co za tym idzie duze trudnosci ze znalezieniem pracy przez mlode kobiety,
      bo nawet jesli sie znajdzie jakis idiota i zatrudni mloda kobiete to nta agle po otrzymaniu umowy na stale zachodzi w ciaze oczywiscie zagrozona a potem wielkie zdziwienie ze nie chca ja w pracy z powrotem po 1,5-2 latach nie obecnosci
      • zdecydowana_brunetka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:12
        W połowie zgoda. Drugiej połowy p. Środa nie do końca przemyślała.
    • i_b13 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:11
      a co ty się tak polskimi podatkami i podatnikami ekscytujesz? nie mieszkasz w Pl, nie z twoich podatków idą pensje cięzarnych
      • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:28
        ale przez pare ładnych lat szły wiec mam prawo się ekscytowac co się z nimi stalo a z przyszłymi bedzie działo.
    • asia_i_p Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:14
      Środa odbyła swoją ciążę pracując w Instytucie Etyki na Katedrze Filozofii. Praca warta szacunku jak każda inna, ale mimo to raczej słabo jest kwalifikowana do stwierdzenia, czy na zwolnienie powinna iść pielęgniarka na oddziale intensywnej terapii codziennie dźwigająca nieprzytomnych chorych albo przedszkolanka stykająca się na codzień z wszystkimi możliwymi chorobami wieku dziecięcego.
      • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:32
        Uderz w stół...
        Bo w Polsce WSZYSTKIE zawody sa niebezpieczne, wyczerpujace, zwiazane z dźwiganiem i w ogóle trzeba miec końskie zdrowie aby do pracy chodzić i spryt tarzana by do tej pracy w ogóle dojechac, bo autobusy zatloczone, bo korki, nierówne chodniki, bo mróz albo pada, albo za gorąco, normalnie dżungla nieprzyjazna człowiekowi.
        • asia_i_p Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:40
          Czy ja mówię, że wszystkie? Wymieniłam dwa.
          Moja kuzynka w Irlandii pracowała w ciąży, ale nie pozwalano jej dźwigać. Kierowniczka sama nosiła odkurzacz po schodach (kuzynka była pokojówką w hotelu), żeby kuzynka się nie przemęczyła. Nadmiar zwolnień nie musi wynikać z lenistwa Polek, częściowo może wynikać z innych warunków pracy w Polsce.
          • jamesonwhiskey Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:44
            > Nadmiar zwolnień nie musi wynikać z lenistwa Polek, częściowo może wynikać z innych
            > warunków pracy w Polsce.


            moze, ale tez czesc pracodawcow nie ma szansy sie wykazac
            przesunieciem na inne mniej obciazajace stanowisko, ograniczeniem obowiazkow lub czymkolwiek
            bo taka pani juz dawno na l4
          • madzioreck Halooo, chwila... 14.04.11, 22:56
            O jakim dźwiganiu pacjentów my mówimy? Zdaje się, że prawo pracy ma takie rozwiązanie, że jeśli praca może zaszkodzić ciężarnej, to należy ją przesunąć na stanowisko nieszkodzące. A jeśli takiej możliwości nie ma - zwolnić z wykonywania obowiązków służbowych. To nie ma nic wspólnego z L4. A to, że pracodawcy być może nie stosują tej możliwości, to inna para kaloszy - może tym powinna się zając pani Środa zamiast pieprzenia o umowach cywilno-prawnych.
            • czarnaalineczka Re: Halooo, chwila... 14.04.11, 23:10


              > O jakim dźwiganiu pacjentów my mówimy? Zdaje się, że prawo pracy ma takie rozwi
              > ązanie, że jeśli praca może zaszkodzić ciężarnej, to należy ją przesunąć na sta
              > nowisko nieszkodzące. A jeśli takiej możliwości nie ma - zwolnić z wykonywania
              > obowiązków służbowych.

              tyle ze wtedy pracodawca musi placic
              wiec czesto sam mowi ciezarnej zeby poszla na l4
              • aneta-skarpeta Re: Halooo, chwila... 15.04.11, 13:44
                zgadzam sie z czarną

                czesto pracodawcy na reke, zeby ciezarna poszla na zwolnienie

                po drugie- np ja, w razie ciazy przesunieta byc nie moge, bo nie ma gdzie mnie przesunąctongue_out, a na pewnym etapie ciazy praca tutaj jest uciazliwa
                • mozyna Re: Halooo, chwila... 15.04.11, 13:53
                  A lekarze te zwolnienia wypisuja w takich przypadkach charytatywnie? Czy sa czescia "niecnego planu" pracodawcy, zeby mu bylo na reke...
                  • aneta-skarpeta Re: Halooo, chwila... 15.04.11, 16:45
                    nie lubie wypowiadac sie za wszystkich, ale ciaza ma to do siebie, ze szeroko pojete złe samopoczucie jest niezmierzalne

                    wiec jesli dla kobiety kloptliwe jest chodzenie do pracy, a pracodawca nie ma mozliwosci ( faktycznej) zmiany stanowiska etc to nie trzeba kombinowac, dawac kopert itd

                    idziesz do lekarza, mowisz, ze fatalnie sie czujesz,a wpracy masz
                    - strasznie zimno i to sie nie zmieni
                    - prace szkodliwą, meczącą, na nogach caly dzien
                    itd itd

                    albo masz masakryczne mdlosci itd itd

                    nie mowie tutaj o klamaniu lekarzowi- choc znam przyadki facetow- dorosłychtongue_out_ co najedli sie kwasku cytrynowego, zeby miec czerwone gardło i wyłudzali zwolnienia lekarskiesuspicious
                    • mozyna Re: Halooo, chwila... 15.04.11, 16:50
                      Czy to spowodowalo, ze Polska przoduje w ciazowych zwolnieniach? Bo to wciaz chyba niewielki odsetek takich sytuacji...
                      • aneta-skarpeta Re: Halooo, chwila... 15.04.11, 22:06
                        jestem przekonana, ze przoduje w ogole w zwolnieniach lekaskich, wiec trudno zeby w kwestiach ciezarnych bylo inaczej

                        widzisz, kazdy kraj ma jakąs mroczną stronę- my mamy duzo zwolnien, Uk ma rekordową liczbe nastoletnich matek i rzesze ludzi, ktorym bardzo wygodnie zyje sie na koszt panstwa- w tym 16 letnie matki.

                        przyklady mozna mnozyc

                        co do statystyk
                        Statystyczny Polak 5,5% czasu pracy w 2009 r. przebywał na zwolnieniu lekarskim (rekord w UE), straty z tego tytułu wyniosły 4,5 mld. zł. Co dziesiąty "chory" nadawał się do pracy.

                        chodzi o wszystkie zwolnienia

                        srednia unii to 4,2%.
                        wiec nie jest to roznica szokująca
                        a problem jest ogolnoeuropejski
                        • mozyna Re: Halooo, chwila... 15.04.11, 22:55
                          aneta-skarpeta napisała:

                          > jestem przekonana, ze przoduje w ogole w zwolnieniach lekaskich, wiec trudno ze
                          > by w kwestiach ciezarnych bylo inaczej


                          No i to nie jest problemem?
                          Zwolnienie lekiem na cale zlo
                          A odnosnie zwolnien zwiazanych z ciaza, to byla to bodajze liczba szacujaca na 2 mln.
                          • aneta-skarpeta Re: Halooo, chwila... 16.04.11, 00:14
                            przeczytalam artykul i wynika z niego jasno ze gł problemem są symulanci, ktorzy unikają zwolnienia z pracy wiec nie ciąze

                            mowisz o 2 mln za ciaze- nie znalazlam tego w artykule, ale znalazłam ze z tytulu wychwycenia nielegalnych zwolnien panstwo zaoszczedzilo 39mln

                            a te to gł. lipne zwolnienia ludzi nieciezarnych, w tym mezczyzn

                            dodatkowo na nielegalnym rynku ciezarne nie kupuja zwolnien, bo dostają je bez problemu- kupują je ludzie niezaciązeni
                            • mozyna Re: Halooo, chwila... 16.04.11, 01:58
                              aneta-skarpeta napisała:

                              > przeczytalam artykul i wynika z niego jasno ze gł problemem są symulanci, ktorz
                              > y unikają zwolnienia z pracy wiec nie ciąze
                              >
                              > mowisz o 2 mln za ciaze- nie znalazlam tego w artykule, ale znalazłam ze z tytu
                              > lu wychwycenia nielegalnych zwolnien panstwo zaoszczedzilo 39mln


                              Bo to byl artykul przytoczony do podanych przez Ciebie statystyk (nie ciazowych, tylko ogolnie chorobowych).
                              A o 2 mln bylo w innym artykule.
                    • ga-ti Re: Halooo, chwila... 15.04.11, 21:59
                      aneta-skarpeta napisała:
                      ...
                      > idziesz do lekarza, mowisz, ze fatalnie sie czujesz,a wpracy masz
                      > - strasznie zimno i to sie nie zmieni
                      > - prace szkodliwą, meczącą, na nogach caly dzien
                      > itd itd
                      >
                      > albo masz masakryczne mdlosci itd itd
                      >
                      > nie mowie tutaj o klamaniu lekarzowi- choc znam przyadki facetow- dorosłychtongue_out_
                      > co najedli sie kwasku cytrynowego, zeby miec czerwone gardło i wyłudzali zwolni
                      > enia lekarskiesuspicious

                      Ja w drugiej ciąży powiedziałam otwarcie, że jestem zmęczona i niewyspana (w nocy spac nie mogłam, bo mi się nie chciało, a rano nie mogłam, bo do pracy musiałam) i lekarz po prostu wypisał zwolnienie, nie musiałam niczego zmyślać. A później stwierdził, że choć ciąża to nie choroba, ale nosić taki już sporawy brzuch, zwłaszcza zimą to mało komfortowe i bezpieczne, i że odpoczynek mi się należy. Aż mi głupio było. Wspaniały był ten lekarz i darmowy wink
                      • aneta-skarpeta Re: Halooo, chwila... 15.04.11, 22:13
                        ja wlasnie tego nie rozumiem
                        mozna pojsc na zwolnienie bo boli cie gardlo, a jak zle sie czujesz w czasie ciazy- zaczynajac od puchnących nog, poprzez bóle kregoslupa, na mdlosciach koncząc- to jestes leniwą babą wyłudzającą zwolnienia

                        btw ja w ciazy donoszonej, mając 162 cm, w obwodzie brzucha mialam 150 cm

                        z czego nic nie odlozylo mi sie od biustu w gore i od pupy w dolsmile. jak bylam w szpitalu w 6 miesiacu to lekarze, ktorzy mnie nie znali mowili- aaa pani to do porodu?

                        i pod koniec bylo mi po prostu fizycznie ciezko
                • madzioreck Re: Halooo, chwila... 15.04.11, 22:06
                  > po drugie- np ja, w razie ciazy przesunieta byc nie moge, bo nie ma gdzie mnie
                  > przesunąctongue_out, a na pewnym etapie ciazy praca tutaj jest uciazliwa

                  No i właśnie w takich przypadkach powinien zwolnic Cię z wykonywania obowiązków służbowych. A to, że oczywiście woli, aby płacił Ci ZUS, a nie on, to, jak już zaznaczyłam, inna para kaloszy.
                  • aneta-skarpeta Re: Halooo, chwila... 15.04.11, 22:16
                    nie chodzi o jego wolę, tylko o to, ze mam swiete prawo isc na zwolnienie gdy zle sie czuję- po to wlasnie place od tylu lat zus i podatki
                    • madzioreck Re: Halooo, chwila... 15.04.11, 23:46
                      aneta-skarpeta napisała:

                      > nie chodzi o jego wolę, tylko o to, ze mam swiete prawo isc na zwolnienie gdy z
                      > le sie czuję- po to wlasnie place od tylu lat zus i podatki


                      Skarpeta, jak rany... czytałaś, co pisałam o znajomej, która czuła się tak świetnie, żadnych mdłości, nic jej nie puchło ani nie bolało, wyniki badań OK - i w ogóle wszystko tak super, że już w 3 miesiącu poszła na L4? Jasne, mogła nam kłamać i mieć ciążę zagrożoną, ale chyba nie, skoro dźwigała 2-letnie dziecko w międzyczasie. I o takie właśnie chodzi, a nie o takie, które się naprawdę źle czują i praca sprawia trudności (ja nie uważam, żeby zwolnienie należało się tylko wtedy, kiedy jest zagrożenie ciąży czy jakieś naprawdę straszne rzeczy, żeby było jasne - ostatecznie jak nieciężarna dostanie sraczki to też nie pójdzie raczej do pracy, a to w sumie nic poważnego...)

                      Jeśli natomiast nie ma żadnych podstaw do L4, to płacenie podatków czy ZUSU nie jest żadnym powodem do brania nieuzasadnionych zwolnień. Jest to po prostu łamanie prawa i tyle.
                      • aneta-skarpeta Re: Halooo, chwila... 16.04.11, 00:06
                        ja rozumiem, ale robi sie dziki atak na kobiety w ciazy ogolnie

                        wymiotujesz? nie przesadzaj, nie okradaj podatników

                        nogi cie bolą? daj spokoj listonosza tez bolą i na zwolnienie nie chodzi

                        nie tylko ciezane w PL udają chore, zbey pojsc na zwolnienie, faceci są za nami lekko w tyle

                        jak sie komus pracowac nie che to bedzie kombinowal, ale nie widze sensu np robic z siebie herod baby w ciazy, zeby ktos nie pomyslal ze wyludzam zwolnienie, a juz najmniej inetresuje mnie zdanie na ten temat Pan w zusiesmile i jesli ja np mowie- nalezy mi sie jak psu buda to nie mam na mysli pojscie na zwolnienie dla samej zasady, tylko jesli czuje taka potrzebę to moge z czystym sumieniem pojsc, po cos ten cholerny zus place, zebym mogla skorzystac z tego w razie zlego samopoczucia itd

                        jesli nawet dziewczyna zachowuje sie jak tak z Twojego przykladu to jest po prostu glupia, poza tym, ze leniwasmile

                        ale tego typu ludzi u nas na peczki- migający sie od pracy seriwsanci, panie-biurwy w urzedach ) moj wujek pracuje w jednym zministerstw i są tam tak silne zwiazki zawodowe, ze nie mozna zwolnic kobiety, ktora nie robi absolutnie nic w pracy, do tego gubila papiery, ale przyhcodzi punktualnie

                        nie mam niestety statystyk szczegolowych dot kto i kiedy chodzi na zwolnienia, ale rodzacych nie jest az tak duzo zeby nabijały az tak statystyki
                        • madzioreck Re: Halooo, chwila... 16.04.11, 00:21
                          aneta-skarpeta napisała:

                          > ja rozumiem, ale robi sie dziki atak na kobiety w ciazy ogolnie

                          Temu również jestem przeciwna, i też mnie to wkurza.

                          > jak sie komus pracowac nie che to bedzie kombinowal, ale nie widze sensu np rob
                          > ic z siebie herod baby w ciazy, zeby ktos nie pomyslal ze wyludzam zwolnienie,
                          > a juz najmniej inetresuje mnie zdanie na ten temat Pan w zusiesmile i jesli ja np
                          > mowie- nalezy mi sie jak psu buda to nie mam na mysli pojscie na zwolnienie dla
                          > samej zasady, tylko jesli czuje taka potrzebę to moge z czystym sumieniem pojs
                          > c, po cos ten cholerny zus place, zebym mogla skorzystac z tego w razie zlego s
                          > amopoczucia itd

                          No i OK, jak najbardziej się zgadzam.
                        • aneta-skarpeta Re: Halooo, chwila... 16.04.11, 00:29
                          sprawdzilam
                          mundurowi biorą ponad 2,300 000 zwolnien rocznie

                          wyborcza.pl/1,76842,8628117,Mundurowi_na_lewych_zwolnieniach__Zamiast_pracowac.html

                          Jak się okazuje, najczęstszą przyczyną zwolnień lekarskich są nerwice i depresje- zus poznanski

                          znalazlam wykres z 2007r- jestem zaskoczona
                          30% zwolnien wydanych z wodu chorob ukł oddechowego
                          ciaza na 5 iejscu 8.6%
                          www.pupsuchabeskidzka.pl/pl/20100/15583/%E2%80%9EZdrowy%E2%80%9D_jak_Polak_czyli_absencja_chorobowa_w_Polsce.html
      • niebo.nad.berlinem Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:38
        asia_i_p napisała:

        > Środa odbyła swoją ciążę pracując w Instytucie Etyki na Katedrze Filozofii. Pra
        > ca warta szacunku jak każda inna, ale mimo to raczej słabo jest kwalifikowana d
        > o stwierdzenia, czy na zwolnienie powinna iść pielęgniarka na oddziale intensyw
        > nej terapii codziennie dźwigająca nieprzytomnych chorych albo przedszkolanka st
        > ykająca się na codzień z wszystkimi możliwymi chorobami wieku dziecięcego.

        Kurcze, dziewczyno, nie masz pojęcia ilu studentów przychodzi chorych na zajęcia - i kicha na prowadzącego, kaszle etc.
        To tak a propos porównania: wykładowca - przedszkolanka.

        Nie wiem naprawdę czemu kobieta z samego faktu bycia-w-ciąży (mógłby i sam Heidegger w polskiej rzeczywistości stworzyć coś podobnego) staje się niezdolna do pracy?

    • pali-kotka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:19
      Ciekawa jestem jaki wpływ na ilość zwolnień ma nadmierna medykalizacja ciąż w Polsce. Mam wrażenie, że to wzajemne nakręcanie, lekarze przepisują niepotrzebnie leki to i ciężarne jakby bardziej chore.

    • hellulah Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:29
      Gdzie jest w tym to cenne "do rzeczy"?

      Lekarz - zgodnie z jakimiś tam wytycznymi i procedurami - ma obowiązek wystawienia zwolnienia lekarskiego (które skutkuje konsekwencjami prawnymi) osobie, niemogącej pracować z powodu stanu zdrowia. Każdemu, kto nie jest fizycznie czy psychicznie w stanie, czy też u kogo praca zagroziłaby zdrowiu lub życiu. Czy to kobieta ciężarna, w której wystąpiły powikłania, czy singielka z grypą lub świeżo po usunięciu piersi, czy facet z atakiem rwy kulszowej lub po zawale - chory niezdolny do pracy ma prawo do zwolnienia lekarskiego. Jeśli kto uważa, iż niektórzy lekarze wypisują fałszywe (=nieumotywowane wskazaniami lekarskimi, niezgodne z procedurami) zwolnienia - skontrolować i rozliczyć tych konkretnych, winnych lekarzy. Nie wykluczam, w konkretnych sytuacjach, wyjaśnienia, czy dany pacjent nie wprowadził niewinnego lekarza w błąd.
      • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:35
        Chcesz powiedzieć, ze Polki są słabowite w porównaniu do innych Europejek?
        Moze to wpływ Czarnobyla, eee w tym roku promieniowanie z Japonii pewnie. Inne kraje omięnęło ale takie już nasze (nie)szczescie.
        • hellulah Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:03
          Chcę powiedzieć, że pacjent może prosić lekarza o, np. narkotyki, fałszywe poświadczenie choroby zwalniające z aresztu, o aborcję nieobjętą polskim prawem albo o niepotrzebne zwolnienie. Prosić może. Lekarz nie musi wyrażać na to zgody.

          Innymi słowy, odtentego się od pacjentów jako takich (tak, celowo używam neutralnego słowa "pacjentów"), jeśli są zastrzeżenia, konkretne zastrzeżenia, rozliczać lekarzy, jeśli lekarze wprowadzani w błąd, rozliczać pacjentów-oszustów.

          • aneta-skarpeta Re: Środa o ciaży 15.04.11, 13:52
            tak tak, ciezarne złe

            a ilu wyłudza zwolnienia bo im sie nie chce isc do pracy, chca uniknac zwolnienia ( dowiedzieli sie nieoficjalnie) albo chca miec wolne bo cos?

            i kurde tak sobie mysle- pracuje w firmie 11 lat- szef jest w porzadku, ja jestem w porzadku- ale kurde chyba sobie wypracowalam ( nie chodze na zwolnienia z powodu choroby, dziecka etc- doslownie raz na kilka lat i to pracodawca placi) i nalezy mi sie prawo do zlego samopoczucia w ciazu jak psu buda

            moge nie miec sily, moga mnie bolec plecy, moze byc mi ciezko
            skoro czlowiek moze isc na zwolnienie bo ma kaszel, to ja moge isc na zwolnienie bo mi puchną nogi. mowie o kwestiach podatkowo-panstwowych
            amen

            ps. jak rzygalam jak kot i przychodzilam do pracy to szef sam powiedział- kobieto idz do domu ( czyt. na zwolnienie), bo sie wykonczysz, najwyzej bedziesz nas instruowała przez telefon- zaznaczam ze w ciagu 3 ciazy na lini szef- ja-ew.zwolnienia ładnie ukladała sie wspolpraca
            • hellulah Re: Środa o ciaży 15.04.11, 17:01
              > tak tak, ciezarne złe

              Chyba nie w odpowiedzi na mój post? bo ja tego nie twierdzę. Odwrotnie. Każdy ma prawo prosić o zwolnienie, w tym tak ludzie uczciwi, jak i totalni oszuści i popaprańcy, a lekarz (zgodnie z jakimiś procedurami, które lekarzy chyba obowiązują) ma prawo uznać, że się absolutnie nie należy, albo uznać, że trzeba, i zwolnienie wystawić. I skoro lekarz wystawia zwolnienie, bo widać tak trzeba - to się odtentego od pacjentów.

              Nawiasem, ja nie planuję więcej dzieci, sama jak w tym wątku pisałam już nie byłam objęta żadnymi benefitami, ale jakoś nie żałuję, że moje podatki idą na ludzi, którzy powinni być i są na zwolnieniach. Lewe zwolnienia to jest margines błędu systemu. Trudno.
              • aneta-skarpeta Re: Środa o ciaży 15.04.11, 22:21
                cos mi sie drzewko popitoliłosmile

                podobno co 10 zwolnienie jest niezasadne- w pl, nie mowie o ciezarnych, ale ogolnie

                podejrzewam, ale nie znam statystyk, ze wiecej wyludzaczy jest nie-ciazowych i rozklada sie to z niewielka korzyscia dla mezczyzn

                -*-
                Korek
                www.youtube.com/watch?v=P6JJUwUEc20&NR=1
                • hellulah Re: Środa o ciaży 16.04.11, 00:24
                  smile

                  Co do zwolnień i ciąży, to przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz. Pewnie zresztą ktoś już o tym pisała, nie chce mi się już śledzić wątku smile Otóż kobieta nie-ciężarna w razie np. choroby wirusowej dróg oddechowych nałyka się środków przeciwzapalnych oraz pseudoefedryny aż po gardłodziurki i pogna radośnie zarażać koleżeństwo w pracy. Ciężarna raczej zostanie w domu. A takie coś też generuje liczbę zwolnień - zwłaszcza, że w odróżnieniu od np. UK nie można bez zwolnienia zostać w domu i kurować się z tzw. "grypy".
                  • madzioreck Re: Środa o ciaży 16.04.11, 01:44
                    Otóż kobieta n
                    > ie-ciężarna w razie np. choroby wirusowej dróg oddechowych nałyka się środków p
                    > rzeciwzapalnych oraz pseudoefedryny aż po gardłodziurki i pogna radośnie zaraża
                    > ć koleżeństwo w pracy.

                    Też prawda. Ja dość długo łaziłam do pracy chora, jak wszyscy, bo się zwyczajnie bałam chodzić na zwolnienia sad
                    • echtom Re: Środa o ciaży 16.04.11, 16:59
                      > Też prawda. Ja dość długo łaziłam do pracy chora, jak wszyscy, bo się zwyczajnie bałam chodzić na zwolnienia sad

                      Ja się nie boję, ale też chodzę do pracy chora, jeżeli nie mam kaszlu i gorączki, bo nie mam tak bliskiego kontaktu z ludźmi, by zarażać, a ból gardła nie odbiera mi zdolności do klepania w klawiaturę.
    • moofka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:30
      jak srode lubie i cenie szalenie tak tu sie nie zgodze
      tak jakby zwolnienia w ciazy wprost przekladaly sie na bezrobocie kobiet
      bzdura
      ciaza ma to do siebie i tak skonczy sie dluzszą nieobecnoscia pracownicy
      kilka miesiecy w te czy wewte roznicy nie robi
      dziwnym trafem panie z odchowanymi dziecmi ktorym ciaza juz nie grozi jakos wcale nie sa rozchwytywane na rynku pracy
      • lusitania2 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:39
        panie, którym ciąża nie grozi to panie w wieku mocno 40+.
        Nieco późnawo na rozpoczynanie pracy zawodowej, a już szczególnie, jeśli dane stanowisko wymaga kwalifikacji zdobywanych w praktyce (pracy zawodowej, nie zmieniania pieluch i sprzatania domu), czy nawet wiedzy zawodowej wynoszonej ze szkoły czy studiów. Więc ciężko się dziwić, że rozchwytywane nie są.
        • moofka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:43
          bzdury gadasz
          czesto to kobiety ktore lata cale pracowaly na odpowiedzialnych stanowiskach i sa fachowcami w swojej dziedzinie
          w wyniku redukcji reorganizacji i innego ogolnei 'kryzysu' traca prace i nagle jest problem
          ja nie mowie o babach ktore skonczyly liceje bez matury i przez lat 30 kuciają w garach
          • zdecydowana_brunetka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:50
            Ale te to chyba nie mają kłopotów z tytułu posiadania dzieci? big_grin
          • lusitania2 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:08
            widzisz, mroofcia, tylko że to zjawisko jest akurat związane z dyskryminacją ze względu na wiek, nie na płeć. Zredukowanemu mężczyźnie w tym wieku też nie jest łatwo znaleźć pracę.
      • dentek_85 Re: Środa o ciaży 17.04.11, 18:36
        dokładnie
    • nenia1 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:32
      Nie sądzę, żeby stwierdzenia pani Środy zdobyły zrozumienie na takch forach jak e-mama
      z prostej przyczyny, bardzo wiele kobiet korzystało z L-4 w ciąży.

      Tymczasem zupełnie nie chodzi o to, by żadna kobieta nie brała na L-4, ale by
      korzystały z niego te, które faktycznie tego potrzebują.

      A u nas staje się to powoli obyczajem, jestem w ciąży = idę na L-4.
      Raczej dziwi, jak kobieta w ciąży chodzi do pracy, niż jak bierze L-4.

      Zajmuję się od lat m.in. obsługą kadrową firm i potwierdzam, to o czym mówi p. Środa.
      Cieżarne masowo chodzą na zwolenienia. Charakter pracy nie ma znaczenia, idą wszystkie, jak
      leci.

      Jak najbardziej wierze, że jesteśmy rekordzistkami w Europie w ilości zwolnień w ciąży, bo raczej nie wydaje mi się ,że to przypadaek i tylko w "moich" firmach takie rzeczy się dzieją.
      To masówka, zresztą wśród znajomych też obserwuję to samo. Teraz trzy moje koleżanki są w ciąży, oczywiście wszystkie na L-4. Praca zwykła, biurowa.
      • marzeka1 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:45
        Zgadzam się częściowo z panią Środą, są przypadki, kiedy zwolnienie w ciąży jest koniecznością, ale wcale nie jest to aż tak wiele przypadków.
        Sama pracowałam do końca, nie czułam się źle, zwolnienie wzięłam raz, gdy złapałam przeziębienie, brałam też czasem dzień wolny, gdy miałam badania.Za pełne zwolnienie poszłam na tydzień przed przewidywanym terminem porodu.
      • zdecydowana_brunetka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:48
        Racja, ale czy lekarstwem jest "wysadzenie" wszystkich na umowy cywilno-prawne? wink
        Na pewno by to ograniczyło zjawisko cherlawych ciężarnych, ale to taka trochę siekieroterapia wink
        • ally Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:09
          > Racja, ale czy lekarstwem jest "wysadzenie" wszystkich na umowy cywilno-prawne?
          > wink

          myślę, że Środa nie jest wcale zwolenniczką umów cywilno-prawnych w miejsce umów o pracę. może nawet się wkurzyła, że jej słowa (o uczciwości wobec pracodawcy oraz o potrzebie demitologizacji ciąży) wsadzono w taki kontekst.
        • hellulah Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:18
          Och, jaka szkoda, iż fakt, że pracowałam na umowę o dzieło, nie wyleczył mnie w ciąży z moich dolegliwości... a przecież to uniwersalne lekarstwo? Czemu, och czemu, umowa o dzieło nie zniwelowała moich przedwczesnych skurczy Braxtona-Hicksa w siódmym miesiącu (z zaliczonym uprzednio poronieniem zagrażającym w przebiegu pierwszego trymestru)?

          Szkoda. Tak to idąc za kategorycznym zaleceniem lekarzy musiałam zrezygnować z pracy (banalna praca w cieple i względnym spokoju) i wegetować na oszczędnościach... a przecież powinnam być z "cherlawości" wyleczona!

          • evee1 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 03:48
            > ciąży z moich dolegliwości... a przecież to uniwersalne lekarstwo? Czemu, och
            > czemu, umowa o dzieło nie zniwelowała moich przedwczesnych skurczy Braxtona-Hic
            > ksa w siódmym miesiącu (z zaliczonym uprzednio poronieniem zagrażającym w przeb
            > iegu pierwszego trymestru)?
            No i widzisz, tu miedzy innymi jest roznica w traktowaniu ciazy w Polsce i w innych krajach. Nie wiem oczywiscie jaka byla Twoja sytuacja w pierwszym trzymestrze, ale w innych krajach (chyba ze sie ma juz historie poronien czy problemow z zajsciem w ciaze) plamienie w pierwszym trymestrze niekoniecznie traktuje sie jako zagrozenie ciazy i nie daje sie na to zadnych lekow. A skurcze Braxtona-Hicksa uwazane sa za zwykla fizjologie ciazy i nie sa zwiastunem przedwczesnego porodu, totez nie traktuje sie ich jako powodu do niepokoju. Stanowia one pewnien dyskomfort (wiem, bo mialam w obu ciazach tez od 7mego miesiaca i to dosc silne), ale bez przesady.
            Wedlug mnie stosunkowo wysoki procent kobiet bioracych L4 w ciazy nie jest jedynym powodem, dla ktorego mlodym kobietom w Polsce trudniej znalezc prace (dochodza do tego uprawnienia do godzinnego zwolnienia w okresie karmienia, i potencjalne nieobecnosci z powodu choroby dzieci), ale tez sie do tego przyczynia.
            • hellulah Re: Środa o ciaży 15.04.11, 12:03
              No i nie wiesz, a ja niekoniecznie mam ochotę wklejać skany moich badań. Założyłaś, że miałam plamienie w pierwszym trymestrze i ot tyle, moja sytuacja była trochę bardziej przykra, i w chwili zdiagnozowanego poronienia zagrażającego, i ogólniej. Musisz uwierzyć (lub nie) na słowo.

              Skurcze wspomnianego typu oczywiście nie są powodem do niepokoju, jeśli pojawiają się z pomijalną częstotliwością, oczywiście. Nie wiesz jakie były u mnie. Ale wiesz, że zapewne niepotrzebnie rezygnowałam z pracy. Jak na tele-diagnostę świetna diagnoza, masz moje gratulacje!

              Nie wiesz, jakie, z jaką częstotliwością skurcze były u mnie i dlaczego lekarze zalecili odpoczynek, który nota benka razem z lekami pomógł doskonale. Zamiast więc niczym zombie byle jak wykonywać swoje obowiązki i prowokować jednocześnie pogorszenie zdrowia, zrezygnowałam z pracy - cóż, na własny koszt, jak osoba niepracująca, mimo iż formalnie pracownikiem byłam i pracowałam ku chwale firmy.
              • evee1 Re: Środa o ciaży 16.04.11, 12:47
                Faktycznie, masz racje, domniemalam sobie, ze Twoje poronienie zagrazajace w pierwszym trymestrze to byly bole brzucha i plamienie. Jezeli nie, to przepraszam.
                A tak z ciekawosci sie zapytam co do tych skurczy B-H. Jaka jest ta "pomijalna częstotliwosc"?
          • jena3 Re: Środa o ciaży 13.07.11, 13:30
            Ja uważam, że w ciąży należy o siebie dbać i uważać, Oczywiści nie chodzi o to, żeby przeleżeć cały ten czas, ale lepiej się nie narażać. Znalazłam artykuł na temat co można a czego nie można robić i nie zaszkodzi się do tego stosować linkbaby.pl/artykuly/czytaj/9-miesiecy-inne-niz-wszystkie-czyli-bez-przeciazania.html
      • sapalka1 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:10
        Mdłości mogą być dokuczliwe nawet w zwykłej pracy w biurze. Czasem występują bóle, które nie pozwalają siedzieć w zwyczajnej pozycji na krześle nawet 10 minut a co dopiero 8h (co 5 minut raczej nikt nie będzie wstawał od biurka).
        Jeśli poroniła wcześniej - nic dziwnego, że od początku następnej ciąży idzie na l4 (zazwyczaj lekarz sam namawia, nawet jesli chwiliowo jest wszystko ok).

        A czasem wystarczy stres. Jesli kobieta ma (dla niej, nie wg otoczenia, które może np. nie znać układów z szefostwem) stresującą pracę/stresujące relacje z przełożonym) - powinna iść na l4.
        • zdecydowana_brunetka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:26
          Stresujące dla niej... Odważna deklaracja. Dla niektórych stres to może być i dojazd do pracy w Stanie Błogosławionym tongue_out.
          • mrowka75 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 00:48
            Dla mnie był.
            W pierwszej ciązy w pierwszym trymstrze mdlałam rano w zatłoczonym autobusie. Więc codziennie jechałam w stresie, nie wiedząc, co sie wydarzy. A, że ciąży nie widac było do 7 miesiąca, więc próba uzyskania miejsca siedzącego była najczęściej baaaardzo marna. Wsiadałam w centrum miasta do zatłoczonego autobusu. Resztę dnia czułam się cool. Ale i tak źle wspominam. Z perspektywy czasu myśle, ze byłam zahukana i głupia,że nie brałam zwolnienia, a przed porodem zamiast wciśniętego mi przez pracodawcę miesiąca urlopu wypoczynkowego nie wzięłam zwolnienia na typowe dolegliwości końcówki ciąży. Przysługiwało jak psu buda.
        • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:22
          Zdradźcie mi tajemnicę w jakiej pracy nie ma stresu?
      • claudel6 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:30
        > Raczej dziwi, jak kobieta w ciąży chodzi do pracy, niż jak bierze L-4.

        to troche prawda niestety. ja z moją zaawansowaną ciążą byłam w biurze sensacją.
        ale na ostatni miesiąc wzięłam zwolnienie. już w czasie ósmego sprawiało mi trudność siedzenie w biurze 8 godzin. bolał kręgosłup, źle się czułam. ale chodziłam, bo to była świeza praca i było mi głupio, ze zaczynam ją od ciąży.
    • shellerka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:43
      pier... lenie o szopenie za przeproszeniem.
      odczepcie się od tych zwolnień w ciąży. chce kobieta brać l4, niech bierze, nie chce brać, niech pracuje. takie prawo i już.

      w pierwszej ciąży zapitalałam do 6 miesiąca, aż wylądowałam na porodówce i ledwo uratowali dziecko, ale musiałam plackiem do końca leżeć.

      taka byłam dzielna i och i ach, i też pisałam na forach, że jak można l4 brać jak niby wszystko ok.

      moja poprzedniczka - tzn. zastąpiłam ją w pracy też w pierwszej ciąży zapitalała. niestety nie miała tyle szczęścia co ja i w szóstym miesiącu też wylądowała po któryś targach w szpitalu - niestety dziecko zmarło.

      czy dziwicie się, że w drugiej ciąży od początku poszła na zwolnienie? BO JA NIE.

      i tak samo kierowana doświadczeniem z pierwszej ciąży oraz posuwającym się tępieniem mojego szefa zdecydowałam się pójść na l4 dość szybko, zwłaszcza że mdłości i samopoczucie były okropne. jak się okazało słusznie, gdyż po dwóch tygodniach takiego "ODPOCZYNKU" zaczęłam krwawić i i tym bardziej wskazanie do kategorycznego zwolnienia lekarskiego

      ja myślę, że te którym naprawdę zależy na karierze i tak będą pracowały do porodu, a potem zaraz po 4 m-cach znowu do pracy.
      te które są leniwe i mają byle jaką pracę ekspedientki raczej nie obawiają sie bezrobocia - tych ofert zawsze pełno i szczególnie rozmyślać na temat moralności zwolnień w ciązy nie będą

      co do innych umów poza umową o pracę - cóż - oprócz zwolnień lekarskich w ciąży są też różne sytuacje życiowe typu tętniak, rak, ozt i inne nagłe choroby wymagające zwolnienia lekarskiego dłuższego i co w takim wypadku robią osoby z umową zleceniem????

      taaaa...zapewne mają oszczęności pozwalające im przez te 3-6 m-cy nie pracować uncertain

      puknijcie się baby czasami w głowę.
      a jak słyszę pani środa to dostaje powoli mdłości.
      • nenia1 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 17:53
        Ale co ta twoja koleżanka w pracy robiła, że aż ciaże w 6 m-cu straciła?


        • sapalka1 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:12
          Wystarczy sam stres by doszło do takiej sytuacji.
        • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:15
          O właśnie? Shellerka coś milczy na ten temat...
          • shellerka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:27
            a wy coś milczycie na temat umów zlecenie itp. oraz ich konsekwencji w przypadku nieszczęść życiowych....

            i powtórzę - też byłam taka mądra, wręcz przemądrzała jak wy. też uważałam, że te na l4 to lenie obiboki i oszuści.

            po pierwsze - mdłości - w piewszym trymestrze z początku byłam pewna że mam jakąś odmianę przedłużonej grypy zołądkowej - w pracy zdarzało mi się biec do kibla sprintem.
            po drugie - wieczna senność - zasypiałam na stojąco, a umysł po prostu mi się lasował odczuwalnie.
            po trzecie - bolące cycki, uczucie ogólnego rozbicia

            ja myślę, że niekiedy lepiej, żeby ten pracownik poszedł na l4 niż był tylko ciałem obecny w firmie.
            • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:56
              Znaczna część kobiet ma podobne objawy kilka razy w miesiącu (PMS), jakoś nie biorą masowych zwolnień.
              Ile razy ja na kacu jechałam do pracy, chciało mi się wymiotować (raz zresztą to zrobiłam), samopoczucie pod psem, ale do pracy chodziłam...
              • shellerka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:01
                widać przyzwyczajona do tego kaca jesteś i cie nie rusza uncertain
              • ila79 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 21:38
                Chciałam zauważyć, że będąc na kacu nie ryzykujesz życiem swojego nienarodzonego dziecka. Jeśli nie rozumiesz różnicy, to świadczy to wyłącznie o twojej marnej spostrzegawczości.
                Ja również czułam sie dokładnie tak jak opisuje shellerka i też byłam chojraczka i biegałam do roboty. Nie wiem tylko po co. W piątym miesiącu dostałam skurczów i leżałam do końca na maksymalnych dawkach fenoterolu. Jeśli kiedys jeszcze zajdę w ciążę od razu ide na zwolnienie i mam głęboko w nosie co kto sobie myśli bo moje zdrowie i życie dziecka to mój priorytet.
                A Tobie gazeto osobiście doradzam umiarkowane spożycie alkoholu.
                • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 21:51
                  ila79 napisała:

                  > Chciałam zauważyć, że będąc na kacu nie ryzykujesz życiem swojego nienarodzoneg
                  > o dziecka.


                  O, coz za porownanie. Kac to przede wszystkim mdlosci. A ciazowe mdlosci nie sa zadnym ryzykiem dla nienarodzonego dziecka. Chyba, ze w Polsce sa??
                  • ila79 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 22:57
                    <O, coz za porownanie>
                    Akurat w tym wątku to nie ja je wymyśliłam smile.
                    Co do reszty, to nie będe sie powtarzać, bo nikt, kto nie miał problemów w niby prawidłowo przebiegającej ciąży nie zrozumie.
                    • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 23:02
                      Nie pisalam konkretnie do ciebie. Wytykam sprowadzanie dyskusji do absurdu i zaglebianie sie w drobne szczegoly nie obejmujace nijak calosci problemu.
                      • aneta-skarpeta Re: Środa o ciaży 16.04.11, 00:39
                        calosc problemu jest taka, ze polacy bez wzgledu na plec lubia chodzic na lewe zwolnienia bo im sie to oplaca

                        i jakos bardziej rozumiem kobiete, ktora po prostu kiepsko znosi ciaze, choc w sumie moglaby sie przemeczyc- niz osoby, ktore biorą zwolnienie aby uniknąc zwolnienia z pracy etc
                        • echtom Re: Środa o ciaży 16.04.11, 17:11
                          > calosc problemu jest taka, ze polacy bez wzgledu na plec lubia chodzic na lewe zwolnienia bo im sie to oplaca

                          Całość problemu to złe relacje na linii pracownik-pracodawca, kiedy zamiast współpracować myśli się o tym, jak się nawzajem wykiwać uncertain
                  • aneta-skarpeta Re: Środa o ciaży 16.04.11, 00:37
                    mozyna napisała:

                    > ila79 napisała:
                    >
                    > > Chciałam zauważyć, że będąc na kacu nie ryzykujesz życiem swojego nienaro
                    > dzoneg
                    > > o dziecka.

                    >
                    > O, coz za porownanie. Kac to przede wszystkim mdlosci. A ciazowe mdlosci nie sa
                    > zadnym ryzykiem dla nienarodzonego dziecka. Chyba, ze w Polsce sa??

                    moja bratowa potrafiła calkiem niespodziewanie zwymiotowac w trakcie prowadzenia auta- moze to byc zagrozenie i to duze

                    dodatkowo jak wymiotuję jako nieciezarna to automatycznie ide na zwolnienie- pomijam kwestie kaca, chodzi mi o normalne wymioty czyms spowodowane


                    i nikt nie oczekuje, ze rzygająca bede siedziala za biurkiembig_grin
                  • jowita771 Re: Środa o ciaży 17.04.11, 08:40
                    > O, coz za porownanie. Kac to przede wszystkim mdlosci. A ciazowe mdlosci nie sa
                    > zadnym ryzykiem dla nienarodzonego dziecka.

                    A czy ciężarna może iść na zwolnienie tylko wtedy, jak jest zagrożenie dla dziecka? Same jej złe samopoczucie nie wystarczy? Mnie kręgosłup tak boli, że po trzech godzinach siedzenia nie daje rady. Dla dziecka zagrożenia to nie stanowi, ale na L4 idę, bo mnie boli i nie daję rady, a nie da się wykonywać mojej pracy inaczej niż na siedząco.
                    • mozyna Re: Środa o ciaży 17.04.11, 10:13
                      jowita771 napisał:

                      > A czy ciężarna może iść na zwolnienie tylko wtedy, jak jest zagrożenie dla dzie
                      > cka? Same jej złe samopoczucie nie wystarczy? Mnie kręgosłup tak boli, że po tr
                      > zech godzinach siedzenia nie daje rady. Dla dziecka zagrożenia to nie stanowi,
                      > ale na L4 idę, bo mnie boli i nie daję rady, a nie da się wykonywać mojej pracy
                      > inaczej niż na siedząco


                      Wystarczy spokojnie da takich, co to chca posiedziec w domu zamiast w pracy.
                      Bol plecow jest bardzo popularna dolegliwoscia w ciazy i tak naprawde bardzo prosto sobie ulzyc (poczytaj o masazach, fizjoterapeutach i zwylkych prostych cwiczeniach). Takie bole plecow mozna miec do kilku miesiecy po porodzie. Jak wy funkcjonujecie, skoro nie mozecie siedziec przez tyle czasu??
                      Pracodawca Ci zabrania wstac, przeciagnac sie, rozruszac stawy?
                      • wuika Re: Środa o ciaży 17.04.11, 11:12
                        Na masaże i fizjoterapię człowiek z dolegliwościami bólowymi kręgosłupa dostaje L4, aby na te zabiegi dotrzeć - jakoś nie chcą one być o godzinach, kiedy człowiek wychodzi z pracy. I co teraz?
                        • mozyna Re: Środa o ciaży 17.04.11, 11:23
                          wuika napisała:

                          > Na masaże i fizjoterapię człowiek z dolegliwościami bólowymi kręgosłupa dostaje
                          > L4, aby na te zabiegi dotrzeć - jakoś nie chcą one być o godzinach, kiedy czło
                          > wiek wychodzi z pracy. I co teraz?


                          Rozumiem, ze masaze trwaja u was codziennie przez 9 mies. ciazy przez caly czas w godz. 8-16 (dla tych, co pracuja w takich godz), 6-14 (dla kobiet pracujacych na taka zmiane), 12-18 (dla ciezarnych o takiej zmianie) itp.

                          Skoro ciezarna potrzebuje takich zabiegow, to jest to traktowane jako opieka prenatalna i kobieta ma do tego pelne prawo, wziac na taka okolicznosc wolne godziny.
                          Tylko jakos najczesciej wystarczaja te zabiegi raz na jakis czas i najczesciej wystarczaja do wykonywania w domu proste cwiczenia...
                          • wuika Re: Środa o ciaży 17.04.11, 17:50
                            Nie, nie trwają 9 miesięcy. Ale czepiasz się tego, że przecież człowiek z chorym kręgosłupem może wziąć jakieś zabiegi i śmigać do pracy. Człowiek w ciąży nie zawsze może, bo nie wszystkie zabiegi pomagające na takie bóle są możliwe do wykonania + nie ma możliwości wzięcia większości leków, co oznacza, że kuracja jest mniej skuteczna, a na pewno bardziej długotrwała. I nie, najczęściej nie minie, bo ciąża ma to do siebie, że brzuch (i obciążenie kręgosłupa) zmniejszy się, ale po porodzie. Z czasem jest po prostu gorzej.
                      • jowita771 Re: Środa o ciaży 17.04.11, 11:39
                        W pierwszej ciąży miałam pękniętą kość ogonową, o czym wiem właściwie od niedawna. Bolało jak diabli, siedziałam tylko na boku. Rzeczywiście kilka miesięcy po porodzie ból zniknął, teraz znowu boli, chociaż mniej niż w pierwszej ciąży. Nie będę czekać, aż pęknie znowu, to nawet nie było od urazu, nie przewróciłam się ani nic takiego, dlatego do głowy by mi nie przyszło, że mogę mieć jakieś pęknięcie. Nie będę się umartwiać, żeby podatnikom zrobić dobrze, jeszcze mnie nie pogięło do reszty.
                        • mozyna Re: Środa o ciaży 17.04.11, 11:47
                          jowita771 napisał:

                          > W pierwszej ciąży miałam pękniętą kość ogonową, o czym wiem właściwie od niedaw
                          > na. Bolało jak diabli, siedziałam tylko na boku. Rzeczywiście kilka miesięcy po
                          > porodzie ból zniknął, teraz znowu boli, chociaż mniej niż w pierwszej ciąży. N
                          > ie będę czekać, aż pęknie znowu, to nawet nie było od urazu, nie przewróciłam s
                          > ię ani nic takiego, dlatego do głowy by mi nie przyszło, że mogę mieć jakieś pę
                          > knięcie. Nie będę się umartwiać, żeby podatnikom zrobić dobrze, jeszcze mnie ni
                          > e pogięło do reszty.


                          No tak...rozumowanie w stylu: w poprzedniej ciazy mialam tak, to teraz nie bede czekac az to samo mi sie przytrafi, tylko pojde od razu na l4.

                          Od pracy ta kosc ogonowa ci pekla? Ja zawsze myslalam, ze to podczas porodu (nie ciazy!) moze dojsc do jej pekniecia...
                          A tak na marginesie, to w koncu plecy Cie bola, czy pupa?
                          • jowita771 Re: Środa o ciaży 17.04.11, 12:15
                            Nie pękła mi od pracy, nie pracowałam jak byłam w pierwszej ciąży. Nie idę na L4 dlatego, że w pierwszej ciąży miałam coś tam, tylko dlatego, że po tamtym pęknięciu teraz nasiliły mi się bóle. Nie zamierzam zostać męczennicą, wolę, żeby mnie nie bolało. A boli mnie kręgosłup od krzyża w dół do samego końca.
                            • mozyna Re: Środa o ciaży 17.04.11, 12:40
                              jowita771 napisał:

                              > Nie pękła mi od pracy, nie pracowałam jak byłam w pierwszej ciąży. Nie idę na L
                              > 4 dlatego, że w pierwszej ciąży miałam coś tam, tylko dlatego, że po tamtym pęk
                              > nięciu teraz nasiliły mi się bóle. Nie zamierzam zostać męczennicą, wolę, żeby
                              > mnie nie bolało
                              . A boli mnie kręgosłup od krzyża w dół do samego końca.


                              To od pojscia na l4 przestaje bolec? W domu nie boli i meczennica juz nie jestes.. (?).
                              Dla mnie to normalne, ze jak cos dolega, to staramy sie temu ulzyc (bo w ciazy nie zawsze da sie calkiem zlikwidowac nieprzyjemnych dolegliwosci). Dlatego pisze o tych fizjo, masazach i cwiczeniach.
                              Majac bol zeba tez idziesz na 2 tyg., miesiac zwolnienia...? Bo boli? Czy starasz sie cos z tym zrobic? Dla siebie samej, zeby sie nie meczyc...
                              Swoja droga jak lekarz uzasadnil wystawienie takiego zwolnienia? Brzmialo: "obawa pacjentki przed peknieciem kosci ogonowej"? Czy jak?


                              • jowita771 Re: Środa o ciaży 17.04.11, 12:51
                                > To od pójscia na l4 przestaje bolec?

                                Nie, ale od niesiedzenia zdecydowanie przestaje. W pracy takiej możliwości nie mam.
                                Mam jeszcze jeden problem w tej ciąży i to może się zakończyć przedwczesnym porodem, ale celowo go tu pomijam, bo uważam, że same dolegliwości ciężarnej niezwiązane z zagrożeniem płodu mogą być podstawą do wystawienia L4. Nie zgadzasz się z tym - nikt ci nie każe korzystać.
                                I guzik ci do tego, co będzie na moim L4, bo jeszcze go nie ma. Na razie się umartwiam i szkolę mojego zastępcę, chociaż mój lekarz już od paru tygodni każe mi na siebie uważać i jak najwięcej leżeć. Taki ze mnie dobry pracownik. Możesz na mnie nasłać ZUS, gwarantuję ci, że nie dadzą rady zakwestionować mojego L4.
                                • mozyna Re: Środa o ciaży 18.04.11, 00:12
                                  jowita771 napisał:
                                  Nie będę czekać, aż pęknie znowu...Nie będę się umartwiać, żeby podatnikom zrobić dobrze, jeszcze mnie nie pogięło do reszty.
                                  Nie zamierzam zostać męczennicą, wolę, żeby mnie nie bolało.

                                  Wybacz, ale dla mnie to argumentacja malo zrozumiala i wiarygodna.

                                  Ja mysle, ze czesto jest to usprawiedliwianie sie ciezarnej, naciagajacej argumenty o zlym samopoczuciu jak tylko sie da.
                                  Tylko, ze nie wiem, dlaczego na polskich ulicach widac pelno kobiet w ciazy, skoro tak zle sie czuja, ze jedynie w lozku moga lezec.
                                  Prawo pracy jest calkiem normalne dla pracownic w ciazy, zeby musialy rezygnowac z pracy w tym okresie, bo jakos nagle straszne warunki sie tam robia. W kazdej branzy! Przyklad:

                                  "Wydanie przez lekarza zaświadczenia stwierdzającego, że kobieta w ciąży nie powinna wykonywać dotychczasowej pracy, powoduje, że obowiązkiem pracodawcy jest przeniesienie tej kobiety do innej pracy. Pod pojęciem „przeniesienie do innej pracy” powinno się na przykład rozumieć zmiany dotyczące rozkładu czasu pracy, rodzaju pracy, czy też przejściowe obniżenie norm wydajności dla konkretnej pracownicy. Takie przeniesienie nie może pociągać za sobą obniżenia wynagrodzenia określonego w umowie o pracę. Należy mieć na uwadze, że jeżeli pracodawca nie ma stanowiska pracy, na którym mógłby zatrudnić kobietę w ciąży, a której nie może już zatrudniać na dotychczasowym stanowisku, to powinien zwolnić ją z obowiązku świadczenia pracy z zachowaniem prawa do wynagrodzenia."

                                  Pracodawca ma prawo wyslac ciezarna na L4? Nie ma. Pracownica ma obowiazek isc na takie L4 skoro pracodawca "kaze"? Nie ma. Skoro pracodawca nie ma mozliwosci zapewnic wyzej wymienionych warunkow, ma obowiazek wyplacac pelne wynagrodzenie. Wynagrodzenie chorobowe jest zupelnie czyms innym!
                                  Ale wszystkim taki uklad jest na reke. Pracodawca pozbywa sie ciezarnej, ktora moglaby byc mniej wydajna, dla ktorej musialby przygotowac specjalne warunki, itd. A dla kobiety rozwiazanie tez super, bo dostaje platny wielomiesieczny urlop. A placic bedzie ZUS, nie pracodawca. Moze to troche naiwne takie chetne uleganie na tak kuszaca propozycje?
                                  Bo tym samym pokazujemy w calej okazalosci, ze prace mamy gdzies. Zalezy nam na niej jak na zeszlorocznym sniegu. Potem macierzynski, wychowawczy...pracodawca nie moze nas zwolnic, bo jestesmy w tym czasie chronione. Pozniej ewentualnie kolejna ciaza...i dalej jestesmy chronione. A po odchowaniu dzieci narzekamy, ze rynek pracy nieprzyjazny dla kobiet, dla osob starszych, dla osob bez doswiadczenia...
                                  Pracodawcy rowniez nie sa bez winy, lekarze takze. Ale kobiety w ciazy sa takze odpowiedzialne za taki stan rzeczy, bo sa czescia tego glupiego ukladu.
                                  I nie przemawiaja do mnie naciagane tlumaczenia, by uspokoic wlasne sumienie, czy ladnie sie przed innymi wytlumaczyc, ze tak ogromna ilosc ciaz w Polsce jest z niewiadomego powodu dziwnie problematyczna...



                                  • jowita771 Re: Środa o ciaży 18.04.11, 09:18
                                    > Pracodawca ma prawo wyslac ciezarna na L4? Nie ma. Pracownica ma obowiazek isc
                                    > na takie L4 skoro pracodawca "kaze"? Nie ma. Skoro pracodawca nie ma mozliwosci
                                    > zapewnic wyzej wymienionych warunkow, ma obowiazek wyplacac pelne wynagrodzeni
                                    > e. Wynagrodzenie chorobowe jest zupelnie czyms innym!

                                    Ja to wiem, ale realia są trochę inne. Mam znajomą, mamy dzieci w tym samym wieku. Dziewczyna pracuje fizycznie przy produkcji wyrobów mięsnych. Stoi po 8 godzin na nogach, w dodatku temperatura w jej miejscu pracy jest dość niska, wiadomo. I jak zaszła w ciążę, to pracodawca jej powiedział, że albo idzie na L4 albo nie ma po co wracać po macierzyńskim. Bo on nie ma gdzie jej przenieść. A dziewczynie na pracy zależy. I co ma zrobić? Kłócić się z pracodawcą? Jasne, że poszła na L4.
                                    • mozyna Re: Środa o ciaży 18.04.11, 13:00
                                      jowita771 napisał:

                                      > Ja to wiem, ale realia są trochę inne. Mam znajomą, mamy dzieci w tym samym wie
                                      > ku. Dziewczyna pracuje fizycznie przy produkcji wyrobów mięsnych. Stoi po 8 god
                                      > zin na nogach, w dodatku temperatura w jej miejscu pracy jest dość niska, wiado
                                      > mo. I jak zaszła w ciążę, to pracodawca jej powiedział, że albo idzie na L4 alb
                                      > o nie ma po co wracać po macierzyńskim. Bo on nie ma gdzie jej przenieść.
                                      A dzi
                                      > ewczynie na pracy zależy. I co ma zrobić? Kłócić się z pracodawcą? Jasne, że po
                                      > szła na L4.

                                      To zrobmy dobrze temu hojnemu i wspanialomyslnemu pracodawcy i wyniesmy sie zgodnie z jego zyczeniem na chorobowe, bo bardzo nam na pracy zalezy...
                                      Pracodawca cwaniak, pracownica chowa glowe w piasek (byc moze o prawie pracy nie slyszala, a byc moze wlasnie dla niej fajnie, ze moze sie pobyczyc w domu) i proceder sie pieknie nakreca z obustronnym zadowoleniem...no comment!
                                      I chyba wlasnie tematem dyskusji Srody na ten temat bylo, jak zlikwidowac ten chory uklad.
                                      Skad zatem tyle glosow oburzenia ze strony samych ciezarnych?? Boja sie, ze juz w domku spokojnie posiedziec nie bedzie mozna? I nagle zaczynaja miec straszne dolegliwosci, ktoree moga sie wydawac podejrzane, bo dziwnie odstaja w porownaniu z innymi krajami. A ciezarne sa na calym swiecie, nie tylko w Polsce, tak, tak!
                                      • jowita771 Re: Środa o ciaży 18.04.11, 13:06
                                        > To zrobmy dobrze temu hojnemu i wspanialomyslnemu pracodawcy i wyniesmy sie zgo
                                        > dnie z jego zyczeniem na chorobowe, bo bardzo nam na pracy zalezy...

                                        Nie, idźmy na udry z pracodawcą, wprawdzie po macierzyńskim stracimy pracę, ale zyskamy szacunek mozyny z forum emama. Jak zostanie bez pracy, to dasz jej na chleb?
                                        • mozyna Re: Środa o ciaży 18.04.11, 13:28
                                          jowita771 napisał:

                                          > Nie, idźmy na udry z pracodawcą, wprawdzie po macierzyńskim stracimy pracę, ale
                                          > zyskamy szacunek mozyny z forum emama. Jak zostanie bez pracy, to dasz jej na
                                          > chleb?


                                          Ja mysle, ze pracodawca, ktory mowi ciezarnej prosto w twarz (a moze wcale tak jej nie powiedzial?), ze nie ma dokad wracac, juz polozyl gruba kreche na takiej osobie.
                                          I zapewne bardzo zalezy pracownicy na powrocie do takiej pracy, gdzie jest tak wysoce cenionym pracownikiem i przypuszczalnie straci ta prace predzej czy pozniej. Logiczne, ze idzie na L4 i trzyma sie po kolei wszystkich okresow chronionych.
                                          I taki uklad jest dla was super?? Fajnie siedzi sie kilka lat w domu, do pracy nie trzeba zasuwac, ale naprawde to was uszczesliwia? Bo ja czytam wiele wypowiedzi mam po kilkumiesiecznym pobycie w domu typu: mam juz dosyc! siedze z dzieckiem 24/dobe i mam dosc!
                                          A tatusiowie? Ich tez obejmuje prawo pracy odnosnie urlopow macierzynskich i wychowawczych!
                                          Zgadzam sie akurat z ta wypowiedzia Srody: "wykorzystywanie prawa pracy do urlopu na cudzy koszt, być może skończyłoby się, gdyby przeprowadzić akcje uświadamiające i dla kobiet, i dla firm".

                                          A co Ci po moim szacunku? tongue_out Miej moze szacunek do samej siebie i poczucie wlasnej wartosci...to bardziej satysfakcjonujace.
                                          • jowita771 Re: Środa o ciaży 18.04.11, 16:57
                                            > Ja mysle, ze pracodawca, ktory mowi ciezarnej prosto w twarz (a moze wcale tak
                                            > jej nie powiedzial?), ze nie ma dokad wracac, juz polozyl gruba kreche na takie
                                            > j osobie.

                                            Chyba nie położył grubej krechy, bo jej dziecko ma pięć lat, a ona od zakończenia macierzyńskiego tam pracuje. Nie jest idealnie - ma na umowie najniższą krajową, ale na rękę ponad dwa tysiące. A to jest dziewczyna bez żadnych kwalifikacji, myślisz, że łatwo takiej o pracę?
                                            • mozyna Re: Środa o ciaży 18.04.11, 17:11
                                              I takimi ludzmi latwiej manipulowac.
                                              Moze nawet nie zauwazyla nic niestosownego w stwierdzeniu szefa :"albo idziesz na L4, albo nie masz dokad wracac", bo takie darmowe wolne jest bardzo kuszaca propozycja.
                                              Zreszta sadzac po czesci wypowiedzi w tej dyskusji, to zupelnie cos prawidlowego, ze ciaza = przebywanie na L4.
                                              O czym tu dyskutowac...
                                              • mozyna Re: Środa o ciaży 18.04.11, 17:12
                                                bo takie darmowe wolne

                                                mialo byc: platne
                        • ib_k Re: Środa o ciaży 17.04.11, 14:42
                          jowita771 napisał:

                          > W pierwszej ciąży miałam pękniętą kość ogonową, o czym wiem właściwie od niedaw
                          > na.

                          pękniętą kość ogonową? to ciekawe, może pomyliło ci się ze spojeniem łonowym albo naciągnięciem więzadeł miednicy?
          • wuika Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:43
            Wystarczy mocne odklejenie łożyska, wystarczy przedwczesny poród w miesiącu 6 - nie wszystkie aż tak małe wcześniaki przeżywają. Leżałam ostatnio w szpitalu z babką, której dziecko urodziło się martwe w 7 miesiącu, wywoływano poród, bo dziecko już nie żyło - od zaobserwowania zmniejszonej ruchliwości dziecka do momentu stwierdzenia śmierci minęło raptem kilka godzin (jakieś pechowe zapętlenie pępowiny, dziecko się udusiło). Nie trzeba skakać z mostu, żeby stracić dziecko pod koniec 2 trymestru (czy nawet w 3).
        • shellerka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:22
          zapitalała po 10 godzin dziennie, zawsze pod telefonem - szef miał na tym punkcie totalne spaczenie umysłowe i jak się nie odebrało to była zjebka, nawet jak się było w tym momencie w za przeproszeniem w wc. dodatkowo bez żadnych oporów dupę zawracał w weekendy, święta, na urlopach - w tym macierzyńskim i to pierdołami, którymi zająć się mogły inne osoby.

          a koleżanka - w 6 miesiącu na targi z nim pojechała i rozstawiała stoisko - tzn. pomagała, potem nawijała z klientami przez cały dzień, potem pomagała sprzątać i wróciła już z martwym dzieckiem w brzuchu.

          ja też w 6 m-cu siedziałam do północy w biurze, bo akurat jakaś kontorla, a to PIP, a bo to PARP, a bo to coś innego.
          • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:44
            A co było przyczyną śmierci płodu (stwierdzoną przez lekarza)?
            Gdyby faktycznie po prostu praca po 10 godzin była powodem poronień to nie byłoby problemu z legalnością czy nielegalnością aborcji.
            Kobiety nie chcące być w ciąży po prostu pracowałyby po 10 godzin dziennie i czasem coś dźwignęły, tym bardziej te do 3 miesiąca gdzie najłatwiej poronić.
            Wydaje mi się, że problem był inny.
            Koleżanka siostry miała bardzo ciężki wypadek samochodowy w 6 miesiącu ciąży (łącznie ze złamaniami, koniecznością operacji itp.), jakoś dziecko żywe i ma się dobrze.
            • shellerka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:47
              żal mi cie kobieto / mezczyzno.
              mojemu mezowi pekł tetniak mózgu i przeżył i ma się świetnie. czy to upowaznia mnie do mówienia, że e tam tętniak mózgu - od tego się nie umiera?

              miałam cię za inteligentniejszą / inteligentniejszego.
          • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:55
            A to ciekawe co piszesz, bo ja całą ciązę przepracowałam w systemie zmianowym po 12 godzin i zyje i mam sie dobrze, moje dziecko tez i żaden lekarz nie miał uwag. Normalna praca - biurowa, siedzaca, przed kompem - co najwyżej hemoroidow mozna dostac. W delegacje jexdzilam i w 8 miesiacu, moje kolezanki także i naprawde nie wiem o co halo. Zupelnie normalne (tu gdzie mieszkam).
            • shellerka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:00
              suellen.
              no i dobrze.
              ciesz się, że jesteś zdrowa, że masz zdrowe dziecko, że swietnie przeszłaś przez ciążę, poród i takie tam.
              ale na boga! są kobiety, które przechodzą to gorzej, mają ch..wą stresującą pracę, albo mają złe doświadczenia z pierwszą ciążą, boją się o drugą, nie wiem . są różne sytuacje, więc czasami może się wydawać, że ciąża to nie choroba, ale czasami to określenie może być niesprawiedliwe.

              i jeszcze ten przesąd, że kobiety mają trudno, bo pracodawcy węszą że zaraz w ciążę zajdą. w życiu swoim nie spotkałam się z czymś takim, nawet kiedy byłam w wieku totalnie rozpłodowym pracodawcy podchodzili do tego absolutnei normalnie. więc, czy to czasami nie jest wymówka tych kobitek, które nie mogą sobie znaleźć pracy i szukają usprawiedliwienia dla swej niemocy?
              • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:40
                ale na boga! są kobiety, które przechodzą to gorzej, mają ch..wą stresującą pra
                > cę, albo mają złe doświadczenia z pierwszą ciążą, boją się o drugą, nie wiem .
                > są różne sytuacje, więc czasami może się wydawać, że ciąża to nie choroba, ale
                > czasami to określenie może być niesprawiedliw

                Tylko powiedz mi czemu ja tych problemach nie slysze w uk? a jesli słysze to tylko od Polek. Angielki owszem, skarzą się czasem, ale nie rezygnuja z pracy z powodu wymiotów, zgagi czy spuchnietych kostek. Wierz mi, miałam wszystkie te objawy a po 12 godzinach pracy (plus 2 godzinach w drodze do i spowrotem) potrafiłam do lóżka wleźć jak stałam tylko buty zdejmowałam. Makijaz zmywałam o 2 nad ranem i przebierałam się w piżamę.

                Pod koniec ciązy chodziłam jak kaczka i kazdy krok bolal bo dziecko było juz tak nisko. Teraz jak kazka chodzi moja kolezanka, która od 1 maja idzie na macierzynski (o ile nie urodzi wczesniej).

                Wiele kobiet tu pracujących przechodzi przez te same problemy co Polki w Polsce a jednak nie biorą zwolnień bo te sa zarezerowane na choroby (prawdziwe).
                • wuika Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:48
                  I nie mogąc chodzić - jednak chodziłaś. Siedziałaś w robocie 12 godzin, po drodze sobie wymiotując. Sorry, na miejscu Twojego szefa - wygoniłabym Cię do domu, bo rzygający pracownik, to żaden pracownik. Normalny człowiek choruje w domu. Może Polacy są tacy leniwi, czy coś, ale nie wyobrażam sobie chodzić do pracy, kiedy jestem chora. Taka jestem rozbestwiona.
                • ciocia_ala Re: Środa o ciaży 16.04.11, 00:05
                  Zgadzam sie z sueellen. Kiedy ja bylam w ciazy razem ze mna byly jeszcze inne 4 dziewczyny. Zadna nie poszla na wczesniejsze zwolnienie, bralysmy zgodnie z prawem wolne na wszelkie badania i wizyty lekarskie. Pracodawca nie kreci nosem. Wiekszosc jeszcze przed skonczeniem maciezynskiego wpada do pracy na dzien lub dwa, zeby wiedziec co sie dzieje. Zeby nie bylo - ja akurat tego nie robilam, uznalam, ze swiat sie bezemnie nie zawali.

                  A jezeli chodzi o zwolnienia lekarskie to na szczescie wszysko wyglada dosc zdroworozsadkowe. Jak sie czlowiek zle czuje - to nie idzie do roboty. Dzwoni do szefa i idzie spac. Nie trzeba gonic do lekarza z pie...mi. A z tego co pamietam, to zwolnienie lekarskie nie bylo w pelni platne. Na maciezynski mozna isc od 26 tygodnia ciazy.
              • ally Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:12
                > ale na boga! są kobiety, które przechodzą to gorzej, mają ch..wą stresującą pra
                > cę, albo mają złe doświadczenia z pierwszą ciążą, boją się o drugą, nie wiem .

                ale są też takie, które "chcą sobie odpocząć" (więc w rzekomo zagrożonej ciąży lecą na wczasy), którym "się należy" (bo tak), które chcą kupić wyprawkę. i chyba o tym mowa.
      • lusitania2 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:04
        shellerka napisała:

        > pier... lenie o szopenie za przeproszeniem.
        > odczepcie się od tych zwolnień w ciąży. chce kobieta brać l4, niech bierze, nie
        > chce brać, niech pracuje. takie prawo i już.
        >

        shellerki prawo, tak?

        Bo zgodnie z prawem powszechnie obowiązującym zwolnienie lekarskie wcale nie przysługuje na sam fakt bycia w ciąży.
        Nie chce ci się pracowac, tylko zająć się bujaniem fasolki - zwolnij się z pracy, a nie siedź na nieuzasadnionym względami medycznymi zwolnieniu.
      • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:46
        W Polsce czynnych zawodowo jest 16milionow osób, z czego 2 miliony co roku jest na zwolnieniach z powodu ciąży.


        Chcesz skali mikro bo widze, że makro jest zbyt abstrakcyjne. Wyobraź sobie, że wyladowałas na wyspie wraz z 20 innymi osobami. 5 jest za starych by w ogóle pracowac a 5 to dzieci. Zostaje 10 zdrowych doroslych, no prawie bo jeden zlamał noge, 2 kobiety zaszły w ciążę. Jedna nie pracuje bo nie moze z przyczyn zdrowotnych a druga sie podpina. Skoro ona to ja tez. Jeden zasymulowal chorobe bo też leń. Ups, na 20 osób na wyspie, 6 biega za sarenka na obiad dla wszystkich, sadzi ziemniaki, kopie studnię, nosi wodę, uczy dzieci, szyje ubrania itp itd. Jestes w tej szostce pracujacych. Jesteś wyrozumiała dla dzieci starców i chorych, masz ludzkie odruchy, dzielisz się zdobyczami własnej pracy, ale nie masz ochoty poderznąć gardeł symulantom?
        • lusitania2 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:15
          sueellen napisała:

          > W Polsce czynnych zawodowo jest 16milionow osób, z czego 2 miliony co roku jest
          > na zwolnieniach z powodu ciąży.
          >
          >

          2 miliony zwolnień z powodu ciąży, nie ciężarnych!
          Gdyby w Polsce co roku rodziło się +/- 2 milony dzieci bylibyśmy demograficzną potęgą.
        • policjawkrainieczarow Re: Środa o ciaży 13.07.11, 18:28
          sueellen napisała:

          > W Polsce czynnych zawodowo jest 16milionow osób, z czego 2 miliony co roku jest
          > na zwolnieniach z powodu ciąży.

          ale skąd ty te poronione (nomen omen) dane wzięłaś?

          Według wstępnych danych w 2008 r. zarejestrowano ponad 414 tys. urodzeń żywych

          możesz wyjaśnić, jakim cudem na jedno urodzenie pięć osób jest na zwolnieniu ciążowym?
          weźże nie pier.dol.
    • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:09
      Ma rację.
      • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:38
        Ktoś, wcześniej w innym wątku fajnie napisał, że przechodząc na to ciążowe L4 przecież wcześniej pracując "uzbierał na te składki" wiec o co te halo?
        Mój przykład : mam 14lat pracy, 2 ciąże za sobą, jedna 6 miesięcy na l4, druga na L4 może w sumie z 3 tygodnie za całe 9 miesięcy i gó... tego innym, czy potrzebuję to l4 na siebie i dziecko , czy też nie , czy przez te 14 lat nie ZAPRACOWAŁAM na te gó...ane siedzenie w domu będąc w ciąży????????????
        Pomijam fakt , że za opiekę medyczną i tak płaciłam prywatnie (sic!), żeby głównie wizyty u gina nie kolidowały z godzinami pracy smile


        ps. w drugim przypadku orderu z kartofla nie dostałam, a w wypadku gdyby doszło do poronienia była by to tylko i wyłącznie moja tragedia, każdy innysad prezes, dyr, szef) miałby to daleko i głęboko w dupie. No moze ktośby mi potrząsnął rączką w ramach kondolencji, dlatego ja pier...lę.. pl . to nie grunt to heroicznych pracowniczych postaw, nie mówiąc o kasie za tą pracę...
        • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:49
          Jak możesz pracować u tego nieczułego prezesa/szefa/kierownika....
          Czemu nie wzgardzisz pieniędzmi tych bezdusznych ludzi i nie założysz własnej firmy w której na dobry początek zatrudnisz 10 Pań w wieku rozrodczym?
          A za co płaciłaś za owe prywatne wizyty? Nie czasem z pieniędzy od owych bezdusznych szefów?
          Czy też prowadziłaś własną firmę?
          • shellerka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:50
            tak gazeta, bo oni jej dawali te pieniądze tak o - na waciki, nie za pracę - no jasne!!!
            • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:52
              Jak była w ciąży na L4 to faktycznie nie za pracę...
              • shellerka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:56
                nie pogrążaj się. dziewczyna pisała, że płaciła za wizyty, żeby nie kolidowały z godzinami pracy.
      • rybalon1 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:46
        ja się zgadzam z shellerką w 101% smile wolałabym być "leniwym babskiem na L4" niż stracić dziecko albo przedwcześnie urodzić z racji latania do pracy ...nawet gdyby miała to być praca biurowa . Byłam taka głupia i latałam do 8 m-ca prawie aż lekarka kazała mi isc na L4 bo ryzyko wcześniejszego urodzenia od tego latania już było .
        • shellerka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:49
          ja jeszcze chciałam dodać, że w pierwsej ciąży miałam łożysko które lekko schodziło, ale "niech się pani nie martwi, na pewno się podniesie"
          tylko, że forum nie czytałam, a lekarzowi wierzyłam, że ciąża to nie choroba. niestety nie podniosło się, a że się nie oszczędzałam, bo się chciałam wykazać, to łożysko szybko stało się przodujące i tyle.
        • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:51
          Nie ma obowiązku pracowania, nie podoba Wam się praca nie pracujcie i nie obciążajcie firm kosztami własnej ciąży.
          Pracę (jak piszą niektóre w tym wątku) na czas ciąży macie w dupie, ale pieniążkami z tej samej pracy i od tego samego "bezdusznego" szefa jakoś nie gardzicie tylko wyciągacie ręce...
          Żebraczki mają więcej godności od Was bo przynajmniej nie szczekają na rękę która im daje pieniądze.
          • shellerka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:54
            człowieku! pracodawca płaci za pierwsze trzydzieści? dni zwolnienia, potem nie ponosi kosztów związanych z moją płacą, więc nie przesadzaj.
            • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:58
              Te pieniądze za owe 30 dni dostaje z powietrza?
              A skoro to "tylko za 30 dni" może niech ciężarna sama płaci? Wtedy naraz okaże się, że nie "tylko 30 dni" tylko "aż 30 dni".
              I co ciekawe z moich (i nie tylko moich) obserwacji wynika, że właścicielki firm są najzdrowszymi kobietami w ciąży bo praktycznie nie biorą L 4 w ciąży, ale cóż, same najlepiej jako właścicielki firm wiedzą jakie to koszta...
              • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:07
                gazeta- czytasz , co chcesz przeczytać, nie to co jest faktycznie napisane. A tego typu ograniczone ropuchy zlewam ciepłym moczem, ewentualnie możesz wzbudzić we mnie odruchy litości, z resztą w co wątpię....
              • wuika Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:53
                A pieniądze na każde inne zwolnienia biorą się z kosmosu? Zejdź na ziemię - jesteś przedsiębiorcą i zatrudniasz ludzi, musisz przewidzieć, że ileś procent ludzi jest aktualnie na zwolnieniu, ileś na urlopie (ja pierdzielę - płacą za nic! co za wykorzystywanie biednych firm), etc. Takie ryzyko - pracownik nie ma wydajności 100%, bo jest człowiekiem, idzie na urlop, idzie na macierzyński, czasem choruje, ba - czasem się zwalnia.
            • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:00
              aaa, 30 dni to takie nic, zdaje sie roczny urlop to 25 czy jakos tak? Co tam miesiąc, jeden. jeszcze przeciez 11 zostało. a pozostłe miesiące kto opłaca? Z nieba pieniązki spadaja jak manna?
              2 miliony kobiet rocznie na zwolnieniu z powodu ciazy na 16 milionow (albo i mniej) pracujących. No, faktycznie, taka kropelka niezauwazalna zupełnie... Hmm...
              • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:12
                Kiedy ten donoszony zarodek zacznie dożywotnio płacić vat, czy pracując składki wszelkiego rodzaju, zrozum, ze ty też na tym zyskasz, lub ów przyszły citizen po prostu spłaci swój dług, ów matczynego zwolnienia L4 big_grin))))))
              • asia_i_p Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:34
                Suellen, nie dwa miliony kobiet, tylko dwa miliony zwolnień. Ja w ciąży byłam na trzech przynajmniej, tylko jedno dłuższe niż parodniowe. Uczciwa ciężarna (czyli biorąca zwolnienia tyle, ile potrzebuje) jest w stanie nabić takich zwolnień całkiem dużo, jeżeli trafi na sezon grypowy. Trzeba by te dwa miliony podzielić przez liczbę ciężarnych, po czym liczbę zwolnień branych przez nieciężarnych pracowników podzielić przez liczbę nieciężarnych pracowników i porównać oba wyniki dzielenia. Wtedy to coś mówi.
              • wuika Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:55
                Nie czytałaś - 2 mln zwolnień, nie 2 mln kobiet na zwolnieniach. Zwolnienie masz najczęściej na 2-3 tygodnie. Jeśli założyć, ze 3/4 kobiet (no przecież wszystkie wymuszaczki) leci na zwolnienie od razu (niech będzie z 8 tydzień), zostają 32 tygodnie podzielić na 2-3, daje kilkanaście zwolnień na jedną kobietę. Robi się nieco inny, nie tak porażający rząd wielkości, ale po co ruszyć główką i przeczytać to, co jest napisane.
          • wuika Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:51
            Jak widać, obowiązku myślenia też nie ma.
        • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 18:56
          dla mnie problem by się sam rozwiązał, gdyby weszło w życie prawo do odszkodowania za poronienie powyżej 6-m-ca na skutek warunków w pracy, czy będąc w pracy i to takie konkretne odszkodowanie, tak przypuśćmy z 250.tys.pln/na członka rodziny smile
          I wtedy przypuszczam pracodawcy wręcz błagaliby pracownice o przejście na te wielkie składkowe l4 płacone przez całe społeczeństwo( w tym przez ciężarne !) byle by się odciąć od ewentualnych konsekwencji.
          Dlaczego o tym piszę? , bo większość kobiet które znam i poroniły, albo były w pracy w tym czasie, albo miały tak zasrana atmosferę w pracy, że mimo iż były w ciąży nikt nie dawał im taryfy ulgowej, po prostu bały się iśc na l4, żeby nie być posądzonym o lewiznę, co z tego dziś mają? Jednego "aniołka" na koncie.
          • mozyna Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:03
            pulcino3 napisała:

            > dla mnie problem by się sam rozwiązał, gdyby weszło w życie prawo do odszkodow
            > ania za poronienie powyżej 6-m-ca na skutek warunków w pracy

            Od kiedy to po 6 mies. ciazy wystepuje poronienie?
            • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:08
              Nie posiadam dyplomu ani słownictwa strikte medycznego, ale chyba zrozumiałaś przeraz skoro zareagowałaś?
              • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:14
                Sądząc po Twoich postach nie tylko tego nie posiadasz moja droga big_grin big_grin big_grin
                • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:23
                  Jak kończą się argumenty, rozpoczyna się ortografia...<ziew>
                  • kochammacka Re: Środa o ciaży 15.04.11, 11:46
                    tia ale jak tu rozstrzygnąć która na lewym a która na prawym zwolnieniu, a wszystkich do jednego worka wrzucać nie wolno. Sama pracuję i bardzo bym chciała pracować jak najdłużej. jestem w 6 miesiącu i dziś rano dowiedziałam się, że mam zmienić tryb życia i na pewno nie do biura na 8 h (mój pracodawca jest świetny, nic nie mogę mu zarzucić) i za 2 tygodnie na kontrolę. A jak nic się nie zmieni to mam leżeć? No i co? Chciałabym pracować, nic sobie nie olewam nie wymuszam ale na L4 będę. oczywiście dziś już o tym powiedziałam szefowi, mam przygotowane zastępstwo itd. Niemniej ja na to L4 odkładałam swoje składki bo pracuję już ładnych pare lat. owszem wkurzają mnie dziewczyny, które od dwóch kresek biorą L4 bo to przez takie podejście potem każda ciężarna jest traktowana jak potencjalna oszustka
              • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 07:48
                pulcino3 napisała:

                > Nie posiadam dyplomu ani słownictwa strikte medycznego, ale chyba zrozumiałaś
                > przeraz skoro zareagowałaś?


                Wlasnie nie rozumiem. Czy w Polsce istnieja jakies kolchozy? Obozy pracy? Nie. Branze jak w kazdym innym kraju. Prawo pracy dla kobiet ciezarnych rowniez istnieje, nikt nie ma prawa zmusic do wykonywania ciezkiej pracy fizycznej...itd.
                Ponadto jest wiele innych czynnikow, ktore moga przyczyniac sie do porodu przedwczesnego. Daruj sobie zatem wlasne teorie na ten temat, ze praca w ciazy jest rownoznaczna z wystapieniem porodu przedwczesnego (o sorry, u ciebie nazywa sie to poronieniem, wiec chyba przypisujesz chodzeniu do pracy zabojcze dzialanie na nienarodzone dzieci...)...(???)
          • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:13
            Około 1/3 kobiet chociaż raz w życiu poroniła, jak udowodnisz że to poronienie nie nastąpiłoby gdyby była w tym czasie w domu albo np. dusznej galerii handlowej na zakupach bądź też po niemiłej rozmowie z teściową?
            • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:24
              Gazeta a ty doświadczyłaś choć raz ciąży, by się w ogóle wypowiadać jako profi?
              • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:31
                Tak.
                I aż do dnia aborcji pracowałam...
                • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:00
                  Więc, co ty wiesz kobieto o chodzeniu w ciąży, o rozciąganiu trzewi, wnętrzności, cycków, macicy do wielkości twoich tygodniowych zakupów w biedronce?
                  • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:17
                    Kobiety pracujące w ciąży do końca nie rozciągają się trzewia?
                    • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:33
                      Jeśli mnie czytałaś to pisałam że pracowałam w drugiej ciąży do końca, nie oszczędzałam się, nie chodziłam na lewe l4, orderu tutii militari nie dostałam, więcej -miałam problem z powrotem po macierzyńskim big_grin))), więc nie rozumiem gdzie to wspaniałomyślne pracodastwo?
                      Chyba żyjemy na dwóch różnych planetach...gazetooo
                      • vivibon Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:45
                        pulcino3 napisała:
                        > zczędzałam się, nie chodziłam na lewe l4, orderu tutii militari nie dostałam

                        Może chociaż tuturutti militari?
                        • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:54
                          nawet tuti fruti militari big_grin)))
          • saraanna Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:19
            To zrobmy tez odwrotnietongue_out Jak ciezarna pojdzie na zwolnienie i urodzi zdrowe dziecko,niech placi odszkodowanie pracodawcy tongue_out
            • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:26
              big_grin big_grin big_grin
          • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:17
            A dla mnie problem by się rozwiązał by tak poobcinano zasiłki by siedzenie na nim się kompletnie nie opłacało, bo bez wzgledu na prace byłoby duzo niższe od zarobków.
            • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:20
              Powinni tak zrobić, zdrowie ciężarnych jest najważniejsze i założę się że po zdecydowanym obcięciu płacy okazałoby się, że jednak Polki nie są aż tak bardzo chorowite i do pracy chodzić mogą smile
            • wuika Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:58
              Żeby rosnąca grupa kobiet, która ma problem z zajściem i donoszeniem ciąży, miała kolejną okazję do bycia kopaną w dupę. Po co komu malutkie dzieci - takie szkody dla społeczeństwa.
              • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 22:07
                A jaki wpływ na ZAJŚCIE w ciążę ma chodzenie do pracy?
                • wuika Re: Środa o ciaży 15.04.11, 09:20
                  Naprawdę nie rozumiesz? Coraz więcej osób (cywilizacja, wiek, etc.) ma problemy z zajściem w ciążę, łatwiej też się je traci. Jak jesteś po 3-4-5 cyklu in-vitro, żeby tylko mieć upragnione dziecko, to jakoś nie podchodzić na lajcie do stresujących i trudnych warunków jakichkolwiek. Kobiety po poronieniach nie będą luzacko traktować następnych ciąż, będą przeginać raczej w drugą stronę. Tak, oczywiście, przesadzają, prawda? Jakoś nie umiem im się dziwić.
                  • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 10:11
                    wuika napisała:

                    > Naprawdę nie rozumiesz? Coraz więcej osób (cywilizacja, wiek, etc.) ma problemy
                    > z zajściem w ciążę, łatwiej też się je traci. Jak jesteś po 3-4-5 cyklu in-vit
                    > ro, żeby tylko mieć upragnione dziecko, to jakoś nie podchodzić na lajcie do st
                    > resujących i trudnych warunków jakichkolwiek. Kobiety po poronieniach nie będą
                    > luzacko traktować następnych ciąż, będą przeginać raczej w drugą stronę. Tak, o
                    > czywiście, przesadzają, prawda? Jakoś nie umiem im się dziwić.

                    To te 99% ciaz "wymagajacych" zwolnien lekarskich, o ktorych pisal lekarz orzecznik?
                    I znowu jakos dziwnie ta Polska wypada w porownaniu z innymi krajami Europy...
          • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 10:27
            pulcino3 napisała:

            większość kobiet które znam i poroniły, albo były w
            > pracy w tym czasie, albo miały tak zasrana atmosferę w pracy, że mimo iż były w
            > ciąży nikt nie dawał im taryfy ulgowej, po prostu bały się iśc na l4, żeby nie
            > być posądzonym o lewiznę, co z tego dziś mają? Jednego "aniołka" na koncie.

            Ale to dwie rozne rzeczy - nie stosowanie sie do prawa pracy, a wystawienie ciazowego L4, ktore powinno byc wystawiane na okolicznosc komplikacji. Lamanie prawa pracy przez pracodawce rozwiazuje sie zwolnieniem lekarskim (nie tylko w przypadku ciazy)? To nazywa sie chowanie glowy w piasek raczej...
            Ooo, zeby nie byc posadzonym o lewizne piszesz! A to ciekawe! Skoro nie ma takiego zjawiska jak naduzywanie Zwolnien L4 w czasie ciazy, to skad taka postawa??
            • wuika Re: Środa o ciaży 15.04.11, 11:28
              Tylko, że w trójkącie: firma + ZUS + pracownik najczęściej pracownik jest tym najsłabszym. Pracodawcy przerzucają koszty na ZUS - bo tak łatwiej. Co im zrobi pracownik? Naśle sąd pracy? Nie będzie miał gdzie wrócić. Państwo (w tym ZUS), (dez)organizuje politykę prorodzinną tak, jak to robi - bo tak łatwiej. Dziwi Cię, że ciężarne kobiety często nie mają sił i chęci na użeranie się z pracodawcą w temacie warunków pracy? Fajna polityka prorodzinna, która się opiera na tym, żeby sobie najsłabszy uczestnik systemu wywalczył to, co mu się powinno należeć (bo dzieci przecież mamy za mało i każdemu powinno zależeć, żeby jednak ktoś je rodził), a jak pójdzie na łatwiznę, to zaraz leń i chowa głowę w piasek. System nie wspiera kobiet w tym, żeby nie musiały i nie chciały chodzić na łatwiznę.
              • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 12:20
                Zatem co ma tutaj do rzeczy lekarz i zwolnienie lekarskie??? Skoro to uklady na linii pracodawca - ZUS - pracownik?
                To sie nijak kupy nie trzyma. Zazadajcie zatem wprowadzenia zwrotu wplacanego wczesniej podatku z racji tylko i po prostu zaciazenia. A dorabianie do tego ideologii zagrozonych ciaz jest bardzo nie fair.
        • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:10
          Pie...sz za przeproszeniem jak potłuczona. Co to w ogóle za debilny dylemat albo praca labo zdrowa donoszona ciąza. Tak jakby praca powodowała natychmiastowe poronienia.

          > ja się zgadzam z shellerką w 101% smile wolałabym być "leniwym babskiem na L4" n
          > iż stracić dziecko albo przedwcześnie urodzić z racji latania do pracy ...nawet
          > gdyby miała to być praca biurowa . B

          jak juz ktos zauwazył, chodzenie do pracy - a zwłaszcza praca biurowa nie powoduje poroniennia zdrowiej ciązy i nie jest wymagane żadne zwolenienie. A bycie leniem i oszustem zaczyna być coraz bardziej niemile widziane (choc nadal niestety mamy za duże przyzwolenie społeczne na tego typu zachowania).
          • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:16
            sueellen ile razy w ciąży pracowałaś?
            • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:19
              odpowiedx znajdziesz w tym watku.
          • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:16
            Głupia jesteś, w pracy biurowej mogłaby nabawić się hemoroidów na siedzeniu (lub pogorszyć stan już istniejących), zgodnie z pomysłem jednej forumowiczki pracodawca musiałby jej wypłacić odszkodowanie za hemoroidy.
          • shellerka Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:18
            kur... a suellen, nadal nie rozumiesz.
            otóż moja pierwsza ciąża wydawała się być ciążą książkową. "bo to się podniesie, trochę nisko schodzi, ale się podniesie, bo się zwykle podnosi"
            gdybym odpoczywała, leżakowała, nie przesiadywała w jednej pozycji przez kilka godzin dziennie przy kompie, to faktycznie łożysko by się podniosło i wtedy co? wtedy gdybym była na L4, pisyałybyście o mnie żem leń i obibok, bo ciąża książkowa, a ja w domu.
            a ja nie odpoczywałam, pracowałam i to cholerne łożysko się nie podniosło, zrobiło się przodujące - sobie poczytaj o łożysku przodującym.
            do gazety - ty mądralińska poczytaj sobie o odklejaniu łożyska i w jakich sytuacjach się to może stać.

            więc kuźwa skończcie tę durną dyskusję i zajmijcie się każda swoim dup skiem.
            a rząd i pani szanowna sroda niech się przypier olą do krusów, urzędasów itp. itd.
            • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:29
              Gdyby babcia miała wasy to by była dziadkiem. Naprawdę to nie jest żadny argument. Ni wierzę, po prostu nie wierzę w zgubne skutki pracy biurowej. Jesli z ciązą cos jest nie tak to będzie nie tak niezaleznie od tego czy będziesz chodzić do pracy czy nie.

              A co do łozyska przodujacego:

              Jak do tej pory nie poznano przyczyn, z powodu których dochodzi do implantacji łożyska w nieodpowiednim (zbyt nisko położonym) punkcie macicy.

              CZYNNIKI RYZYKA:

              * łożysko przodujące w poprzednich ciążach,
              * wcześniejsze rozwiązania za pomocą cięcia cesarskiego,
              * wielodzietność,
              * zaawansowany wiek ciężarnej,
              * ciąża wielopłodowa,
              * wcześniejsze poronienia,
              * palenie tytoniu.

              Ani slowa o chodzeniu do pracy....
              • kawka74 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:17
                Napisała, że łożysko było nisko położone, a w takim układzie należy dużo leżeć, a przynajmniej prowadzić mocno oszczędzający tryb życia. Jeśli się tego nie przestrzega, to łożysko może się opuścić jeszcze bardziej i dopiero wtedy nazywa się je łożyskiem przodującym.
                Znasz jakąś pracę biurową, którą można przeleżeć?
              • mrowka75 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 00:59
                Ale shelerka pisała o czynnikach ryzyka dotyczących odklejenia sie tego łożyska,a nie przyczyn jego niskiego usadowienia. A na ryzyko jego odklejenia moze miec wpływ charakter wykonywanej pracy.
          • wuika Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:02
            Chodzenie do pracy przy zdrowej(!!), pozbawionej ryzyka ciąży, niczemu nie szkodzi.
            Tak, wiem, Ty zapierdzielałaś do pracy nawet z plamieniami. Można też latać z krwawieniami i zagrożeniem porodem przedwczesnym - no nie wszystkie zarodki/płody tego nie przeżyją. W Polsce (co za zacofany kraj!) z powodu plamień czy krwawień leży się w szpitalu i nazywa się poronienie zagrażające, jeśli tylko nie uda się znaleźć sensownego, nie powodującego rzeczywistego zagrożenia powodu.
            Bo nie najeżdżacie już tylko na kobiety, które wykorzystują fakt bycia w ciąży do obalania się. Udowadniacie, że objawy, które poza ciążą były normalnych objawami chorobowymi, w ciąży nimi nie są. Kobieta w ciąży nagle jest supermanem i ma znieść wszystko, bo inaczej jednak z drugą nazwą ją leniwcem i oszustem.
            • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:33
              Plamienia o niczym jeszcze nie świadczą. Plamiłam, poszłam do szpitala, zrobili USG, ciąza ok, następnego dnia poszłam normalnie do pracy. Nic sie działo, po tygodniu plamienie ustało, powracało sporadycznie. Mieszkam w cywilizowanym kraju w którym gdy coś się dzieje naprawdę leczą ale plamienie w ciazy jest dosc częste i samo w sobie nie wymaga leczenia ani tym bardziej hospitalizacji.
              • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 14.04.11, 22:08
                W Polsce nawet jak w ciąży masz wzdęcia traktują to jak patologię.
              • wuika Re: Środa o ciaży 15.04.11, 09:22
                Widzisz, ja plamiłam, poszłam do szpitala, zostałam w szpitalu. Nie zdążyłam skończyć zwolnienia po szpitalu, plamiłam znowu, ale ono już nie przeszło, znaczy przeszło - w krwotok. Znowu szpital + info od lekarza, że nie podpisze mi zdolności do pracy. Nie będzie ryzykować ciąży bliźniaczej po poronieniu, żebym sobie mogła pomykać do pracy. Tacy jesteśmy zacofani.
              • deodyma Re: Środa o ciaży 15.04.11, 19:25
                sueellen napisała:

                > Plamienia o niczym jeszcze nie świadczą. Plamiłam, poszłam do szpitala, zrobili
                > USG, ciąza ok, następnego dnia poszłam normalnie do pracy



                skoro o niczym nie swiadcza, po co chodzilas do szpitala?
                po co potrzebne bylo USG?
                moglas machnac reka i pracowac dalejbig_grin

            • zdecydowana_brunetka Re: Środa o ciaży 15.04.11, 08:11
              A niby kto tego oczekuje?
              Większość z was idzie na zwolnienie nieomal w dzień po zapłodnieniu, bo MOGĄ wystąpić nieprzyjemne objawy, zagrożenie zdrowia, życia i porządku publicznego.
              Nie mam zupełnie nic do dziewczyn, które mają rzeczywiste kłopoty i są na zwolnieniu. Powiem więcej - sporo z nich coś tam sobie w domu stukało w czasie tych zwolnień - z własnej woli i z nudów wink Ale czy można - zależy od branży.
              Sporo jest chyba kobiet, które codziennie rano wychodzą do znienawidzonej nudnej roboty, a jak można przez jakiś czas sobie poleniuchować w domu i jeszcze mieć co miesiąc pieniądze - nic im więcej nie trzeba.
              Wiadomo, ze nierealnym ideałem jest, żeby wykonywana praca pasjonowała wszystkich członków populacji, ale mam wrażenie, ze wśród kobiet takich wyrobników-niewolnic jest zatrważająco dużo. i to moze być jedna z przyczyn.
              Co innego zostawić nudną harówę, a co innego - ciekawą pracę którą się co najmniej lubi.
              • wuika Re: Środa o ciaży 15.04.11, 09:23
                Widzisz, chodzi nie tylko o piętnowanie osób naciągających na L4. Tutaj piętnowane są nawet kobiety, które mają konkretne dolegliwości i są na zwolnieniu. Bo jedna, czy druga bohaterka nie korzystały, więc nikt nie może. Paranoja.
                • deodyma Re: Środa o ciaży 15.04.11, 18:56
                  wuika napisała:

                  > Widzisz, chodzi nie tylko o piętnowanie osób naciągających na L4. Tutaj piętnow
                  > ane są nawet kobiety, które mają konkretne dolegliwości i są na zwolnieniu. Bo
                  > jedna, czy druga bohaterka nie korzystały, więc nikt nie może. Paranoja.




                  a myslisz, ze dlaczego nie korzystaly?
                  bo zlapaly PANA BOGA za nogi, zarobki w miare przyzwoite ( nie najnizsza krajowa), to i sie baly, ze jak pojdzie jedna z druga na l4, ktore zreszta w takim wypadku slusznie sie nalezy, to juz nie beda mialy do czego wracac...
                  paranoja, to malo powiedziane.
                  • nenia1 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 19:58
                    deodyma napisała:

                    > wuika napisała:
                    >
                    > > Widzisz, chodzi nie tylko o piętnowanie osób naciągających na L4. Tutaj p
                    > iętnow
                    > > ane są nawet kobiety, które mają konkretne dolegliwości i są na zwolnieni
                    > u. Bo
                    > > jedna, czy druga bohaterka nie korzystały, więc nikt nie może. Paranoja.
                    >
                    >
                    >
                    >
                    > a myslisz, ze dlaczego nie korzystaly?
                    > bo zlapaly PANA BOGA za nogi, zarobki w miare przyzwoite ( nie najnizsza krajow
                    > a),

                    Zastanawiacie się nad tym co piszecie, czy to tylko takie bicie piany,
                    nieważne czy ma to sens, byle na moje wyszło?

                    Fakty są takie, że w Polki przodują w ilości zwolnień "na ciażę", to zjawisko nagminne,
                    a w sporej częsci nie ma to uzasadnienia.
                    Z czym tu polemizować?
                    Koniecznie chciecie udowodnić, że wyłudzanie świadczeń z ZUS jest moralnie usprawiedliwone, bo kobieta w ciąży ma jakieś "nadprawa"?

                    Taka sytuacje doprowadzi do tego, że te kobiety które faktycznie muszą być na L-4 w ciąży,
                    zaczną być traktowane na potencjalne oszustki.
                    Prędzej czy później zostaną podjęte kroki by ograniczyć ten proceder i stracą na nim nie te panie, którym się wolą sobie dłużej pospać, ale te które faktycznie mogą mieć problemy
                    zdrowtne w ciąży.

                    Takie same argumenty jak wysuwane tutaj czyli - w Polsce są słabe zarobki, wredni pracodawcy, płace składki to teraz mi się zasiłek należy stusują wyłudzający zasiłki pseudob
                    ezozbotni czy lewi renciści.

                    to i sie baly, ze jak pojdzie jedna z druga na l4, ktore zreszta w takim wy
                    > padku slusznie sie nalezy, to juz nie beda mialy do czego wracac...

                    Specyzuj co masz na myśli, pisząc, że w takim wypadku słusznie się należy, bo z kontekstu
                    wynika, że słusznie się należy za sam fakt bycia w ciąży.

                    • deodyma Re: Środa o ciaży 15.04.11, 23:01
                      stwierdzam tylko fakt.
                      moze Ty lepiej odpowiedz, skad mozesz wiedziec, czy paniom idacym na l4, ono sie w ogole nie nalezy?
                      ile znasz tych kobiet, ktore ot tak poszly sobie na lewe l4?
                      widzisz, ja nie znam zadnej.
                      i wez pod uwage, ze nie kazdy ma taka prace, jak autorka watku, ktora gdy zle sie czuje, moze przez 2 dni pracowac sobie w domu w pizamie.

          • zdecydowana_brunetka Re: Środa o ciaży 15.04.11, 08:04
            Później dokładnie te same panienki płaczą o wykluczeniu kobiet z rynku pracy.
            I akurat ja nie mam zupełnie nic przeciwko ICH wykluczeniu, na dobre.
    • kol.3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:08
      Mamy dziurę budżetową, trzeba szukać winnych, piętnować.
      Oczywiście number one, pozycja żelazna - to urzędnicy, ale tuż za nimi są kobiety w ciąży, które narażają nasz biedny Skarb Państwa na straty.
      Te kobiety w ciąży i ich L4 to co prawda mały pikuś w porównaniu z kombinacjami na szczytach władzy, ale wiadomo, w tym kraju, najlatwiej uderzyć w baby.
      Tylko potem nie jęczeć, że dzietność w Polsce niska, a Polki masowo wynoszą się do Anglii rodzić i mieszkać.
      • mozyna Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:17
        kol.3 napisała:
        Tylko potem nie jęczeć, że dzietność w Polsce niska, a Polki masowo wynoszą się
        > do Anglii rodzić i mieszkać.


        No wlasnie. A w takiej Anglii chorobowe w ciazy nie jest platne 100%, to raczej psie pieniadze. Jakos tych ciaz zagrozonych mniej. Jakos ciaza przestaje byc choroba, i moze nawet ciezarna przez to lepiej sie czuje. Dopiero jak ciaza zagrozona, to siedzi na tym zwolnieniu za psie pieniadze...itd.
        • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:52
          A zasiłek macierzyński niezaleznie gdzie pracujesz i ile zarabiasz wynosi 500 funtów miesięczne.

          Dla porównania za niewielkie mieszkanie płacimy na peryferiach Londynu 1000 funtów.

          Moze więc w tym problem? Państwo Polskie jest po prostu zbyt opiekuńcze!? Nie ma wystarczajaco drastycznych różnic pomiedzy zarobkami a zasiłkami i dlatego ludzie naciągają system?
          • aneta-skarpeta Re: Środa o ciaży 16.04.11, 00:53
            w pl zasilek macierzynski to bodajrze 174 zł

            no faktycznie bogactwo
            • mozyna Re: Środa o ciaży 16.04.11, 02:01
              aneta-skarpeta napisała:

              > w pl zasilek macierzynski to bodajrze 174 zł


              To ze strony ZUS-u:
              Wysokość zasiłku
              Zasiłek macierzyński wynosi 100% wynagrodzenia lub przychodu stanowiącego podstawę jego wymiaru.

              Zev stycznia 2011.
        • deodyma Re: Środa o ciaży 15.04.11, 19:31
          > No wlasnie. A w takiej Anglii chorobowe w ciazy nie jest platne 100%, to raczej
          > psie pieniadze. Jakos tych ciaz zagrozonych mniej



          no wiesz, jak sie juz wyechalo za granice, dorwalo prace, ma sie przyzwoite zarobki, to sie jej trzyma rekoma i nogami, bo jak nie , to won z roboty i co wtedy?
          wroci Ci jedna z druga do Polski?
          do czego?
          podam Ci teraz taki przyklad.
          jedna babka wyjechala jakis czas temu do UK i robi to samo, co robila w Polsce, ale w tej pracy w PL wytrzymala tylko pol roku i zlozyla wypowedzenie.
          psioczyla na prace, ile wlezie, nic jej sie tam nie podobalo.
          w UK robi mto samo, co robila tu, tylko za duzo wieksza kase i zobacz, prace sobie chwali a do PL juz nie wroci, bo to zarobila by tylko na oplaty i zarcie a i to ledwo by jej starczalo od pierwszego do pierwszego.
          jak zajdzie w ciaze, to myslisz, ze pojdzie na l4?
          no cos ty.
          a gdyby byla w PL?
          sama sobie odpowiedz...
          • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 21:27
            deodyma napisała:

            > no wiesz, jak sie juz wyechalo za granice, dorwalo prace, ma sie przyzwoite zar
            > obki, to sie jej trzyma rekoma i nogami, bo jak nie , to won z roboty i co wted
            > y?
            > wroci Ci jedna z druga do Polski?
            > do czego?


            Won z roboty? To nie Polska wlasnie big_grin Nikt nie ma prawa zwolnic z powodu ciazy. Chorobowe w czasie ciazy nie jest doliczane do rocznej absencji. Nie zawyza nam tym samym procentowej nieobecnosci w skali roku, by mialo byc jakimkolwiek powodem do zwolnienia. Zreszta zanim pracodawca cie zwolni z powodu nieobecnosci, obowiazuje przprowadzenie systemu ostrzezen tzw. warning.
            Co mnie obchodza przyklady twoich znajomych. Malo musi ktos sie cenic, albo miec blade pojecie o systemie w jakim przyszlo mu zyc. Daruj sobie...
            Ponadto zasady w danej firmie obowiazuja kazdego pracownika, nie ma podzialu na rodowitych brytyjczykow i obcokrajowcow. Wyleci z pracy brytyjczyk - pojdzie szukac innej pracy, zarejestruje sie w urzedzie pracy, czy zrobi cokolwiek innego. Dla Polaka, ktory stracilby prace jedynym rozwiazaniem dla ciebie jest powrot do kraju??

            Ciaza zagrozona tak samo moze sie przytrafic i Brytyjce i Polce.


            • deodyma Re: Środa o ciaży 15.04.11, 23:11
              mozyna, Ty tu akurat jestes jedna z najglosniej krzyczacych.
              taka madra jestes, to napisz, jaki rodzaj pracy wykonujesz, ile zarabiasz itd...
              wez pod uwage, ze sa rozne kobiety, ktore maja rozne rodzaje pracy i juz wiele z nich nie ma takiej fantastycznej, jak ona, roznie przechodza ciaze.


              • deodyma Re: Środa o ciaży 15.04.11, 23:11
                mialo byc, jak autorka watku.
              • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 23:21
                deodyma napisała:

                > mozyna, Ty tu akurat jestes jedna z najglosniej krzyczacych.
                > taka madra jestes, to napisz, jaki rodzaj pracy wykonujesz, ile zarabiasz itd..
                > .
                > wez pod uwage, ze sa rozne kobiety, ktore maja rozne rodzaje pracy i juz wiele
                > z nich nie ma takiej fantastycznej, jak ona, roznie przechodza ciaze.


                Ale co to ma do rzeczy, dziewczyno?
                Ja szukam wyjasnienia tego polskiego fenomenu, jakim jest zwolnienie chorobowe.
                Jak do tej pory malo konkretow...a Ty akurat najmniej mi ich dostarczasz sad
                A krzycza najglosniej te, ktore chyba czegos sie obawiaja...
      • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:17
        Kochana, w kraju w ktorym mieszkam jest rodzina krolewska mieszkająca w pałacach. Na tych darmozjadów ja jako poddana płace jakies 40 pensow rocznie. Skandal. Wielu poddanych się sprzeciwia monarchii i chce ją zlikwidowac "bo generuja koszty"...

        Czyżby?

        W Polsce pracuje 16 milionów ludzi z czego 2 milony kobiet jest na zwolneiniach "ciązowych". Ups, chyba jednak wieksze darmozjady z tych zaciażonych Polek


        > Tylko potem nie jęczeć, że dzietność w Polsce niska, a Polki masowo wynoszą się
        > do Anglii rodzić i mieszkać.
        ... aby tam pracowac przez cała ciąże.smile
      • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:21
        Wiesz w które grupy społeczne są najbardziej narażone na niekorzystne decyzje/ustawy rządu?
        Te bezbronne...
        czyli :
        niepełnosprawni
        samotne matki
        dzieci
        emeryci
        renciści
        ubogie rodziny wielodzietne


        Ci nie wyjdą na ulicę manifestować, więc jest najłatwiej tę grupę uderzyć, pozabierać zniżki, latami nie podwyższać kryteriów finansowych,itd.Nikt nie pójdzie palić opon pod siedzibą sejmu.
        • mozyna Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:32
          pulcino3 napisała:
          Ci nie wyjdą na ulicę manifestować, więc jest najłatwiej tę grupę uderzyć, poza
          > bierać zniżki, latami nie podwyższać kryteriów finansowych,itd.Nikt nie pójdzie
          > palić opon pod siedzibą sejmu.


          Ale dalej (pomimo kolejnego, nie pierwszego watku na ten temat) nie podal nikt odpowiedzi na pytanie: Dlaczego Polska przoduje w masowych ciazowych zwolnieniach lekarskich?
          W innych krajach ciezarne nie narzekaja specjalnie na polityke prorodzinna panstwa i jakos potrafia pracowac przez cala ciaze.
          Skad w Pl zatem taka sytuacja? Chyba z powodu takiej a nie innej mentalnosci wystawianych na piedestal Matek Polek te ciaze robia sie same z siebie "zagrozone"...Albo zamknietego kregu chorych bezprawnych sytuacji w relacjach pracownik-pracodawca...
          • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:50
            Ja ci odpowiem,
            jeżeli płaca jest marna i bez perspektyw, po co się wysilać i po co ryzykować??
            co to zmieni?

            Czy ktoś mi da 2 tys. funtów na wyprawkę?
            Czy ktoś mi udogodni warunki pracy?
            Czy ktoś mnie doceni że pracuję będąc w dwupaku?

            NIE
            • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:55
              No i dlatego w Polsce mamy tak jak mamy. Nie widze innego rozwiązania jak tylko poobcinac zapomogi i inne zasiłki tak by stworzyc drastyczne różnice pomiędzy zarobkami a zasiłkami - wtedy na zwolnieneia bedzie chodził tylko ten kto faktycznie bedzie musial bo zdrowemu nie będzie się opłacało kombinowac.
            • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:55
              Chyba nie muszę dodawać, że polityka prorodzinna w pl. to fikcja?


              Np.
              Dziś kupiłam klapki ala crocksy mojej młodej, ostrzegam na oryginalne, mimo iz pracuję mnie nie stać, a to tylko klapki....
              które były w tej samej cenie co dla starszych, za rozmiar 25 dziecięcy (r, 38 był w tej samej cenie). Klapki młodej są 3 razy mniejsze niż klapki dorosłego. Gdzie sens ? Gdzie logika?
              • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:12
                Cos Ci się pomerdało. Panstwo Polskie nie produkuje klapek od jakiegos juz czasu.
                • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:18
                  Czytaj między wierszami, chodzi o vat na dziecięce artykuły.
                • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:24
                  Po za tym czy w twoim kraju, gdzie płacisz za funty też ubranka dziecięce są tak drogie ?
                  Też zasiłek na dzieci( children benefit ) w porównaniu do realiów tak drastycznie niski?????? Bo wiesz, u nas w Polsce na dziecko w wieku do 5 lat to kwota chyba coś ok 60 zł, gdzie ok 50 zł kosztuje Bebilon, na tydzień.
                  Czy zasiłek u ciebie jest przyznawany ze względu na kryteria zarobkowe, czy po prostu na podstawie tego, ze odprowadzasz tam podatki ten kraj ci i twoim dzieciom go gwarantuje?
                  Bo wiesz, u nas w Polsce tak lekko nie jest...
                  • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 22:07
                    W kraju w ktorym mieszkam, zwolnienie chorobowe w ciązy jest czesciowo płatne, nie wiem dokładni ile, w mojej firmie mozna być na zwolnieniu 30 dni w ciagu 12 miesięcy, potem dostaje się ostrzezenie, wyjatki są szczegołowo rozpatrywane np choroba przewlekla, wypadek, operacja itp.
                    Według prawa, 6 tyg urlop macierzynski płatny 90 % kolejne 20 tyg 500 funtów miesiecznie. Jesli ktos uwaza, ze to duzo, to informuje, ze za mieszkanie płace 1000 + council tax 180 +65 za gaz i swiatlo + 20 za wode + 25 za telefon + 12 za tv (obowiazkowe jak i w Polsce nawet jesli ma sie tylko iphone internetem) + 9,5 ubezpieczenie mieszkania + 100 ubezpieczenie samochodu i pewnie znajdzie sie pare jeszzcze oplat. Nawet bez oplat te 500 ledwo na przezycie by wystarczylo. Na szczescie polityka mojej firmy jest inna i daja mi 36 tyg platnych 90%.
                    Kade dziecko dostaje Child Benefit 80f miesiecznie, zostanie jednak wkrótce zlikwidowany dla nieco lepiej zarabiajacych niz srednia krajowa wiec nie naciesze sie nim dlugo. Ponadto dziecko dostaje cos w rodzaju becikowego 250 funtow, ale nie mozna ich wydac - nalezy zalozyc dziecku konto. Pieniadze moze ruszyc sam dzieciak po 16 latach. Idea tego benefitu jest taka by zachecic rodzicow do oszczedzania na dziecko. I wielu tak robi i odklada te 80 f misiecznie na to konto bo.... studia są płatne a najlepsze szkoły w ogole sa prywatne. Publiczna edukacja jest dosc kulawa, wiec to oszczedzanie ma sens jesli chce sie dziecku zapewnic porzadna edukacje.

                    Poza tym, tak pewne rzeczy są tansze lub w podobnej cenie, (ubrania, rtv i agd) - ogolnie tu się lepiej zarabia niz w Polsce więc jest inny poziom zycia, ale sa strefy cholernie drogie. Przyklad to złobek koło mojego domu kosztuje 69 funtow dziennie (1495 miesiecznie). Transport publiczny, metro czy kolej sa diabelsko drogie, tak samo usługi.
                    • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 22:18
                      Acha, pisze o realiach w Londynie gdzie 80 funtow miesiecznie jest zupelnie dla mnie niezauwazalne, pewnie gdybym mieszkala w jakiejs wiosce gdzie ceny nie są wywindowane w kosmos, 80 funtow mogloby zrobic roznice ale wysokosc zasiłku nie zalezy od miesca zmaieszkania. Osobiscie nawet go nie zauwazam tak jak Ty nie zauwazasz tych 60 zł. Ale biedniejsze mieszkanki polskich wsi pewnie tez te 60 zł zauwazaja.
                    • mozyna Re: Środa o ciaży 14.04.11, 23:20
                      sueellen napisała:

                      Ponadto dziecko dostaje cos w rodzaju becikowego 250 funtow, ale
                      > nie mozna ich wydac - nalezy zalozyc dziecku konto. Pieniadze moze ruszyc sam
                      > dzieciak po 16 latach.

                      Odpowiednikiem becikowego bylby raczej Maternity Grant w wysokosci 500GBP, ale wyplacany tylko rodzinom o niskich dochodach.
                      Child Trust Fund, o ktorym napisalas, zostal juz zniesiony.
                      • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 23:27
                        > Child Trust Fund, o ktorym napisalas, zostal juz zniesiony.

                        No to moje dziecko załapalo się w ostatniej chwili (ma 15 miesiecy), nie wiedzialam ze to zniesli.
            • mozyna Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:00
              pulcino3 napisała:

              > Ja ci odpowiem,
              > jeżeli płaca jest marna i bez perspektyw, po co się wysilać i po co ryzykować??
              > co to zmieni?


              No i wlasnie tak sie wzajemnie nakreca zamkniete kolo chorych sytuacji. I nie zaprzeczaj, myslace w ten sposob, sa czescia tegoz wlasnie niezdrowego systemu powodujacego taka a nie inna sytuacje na rynku pracy.
      • zdecydowana_brunetka Re: Środa o ciaży 15.04.11, 08:01
        Winne są TAKŻE one, na równi z innymi podobnymi oszustami.
    • anorektycznazdzira Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:21
      Idealnie by było, gdyby lidzie byli idealni tongue_out cięzarne nie naciągałyby na ciążowe L4, pokolenie 50+ nie załatwiałoby lewych rent, budowlańcy, lekarze i korepetytorzy zawsze wystawialiby faktury na swoje usługi, a policjanci nie szli na emerytury w wieku lat 35. Ale społeczeństwo nie jest idealne. Wszystko prawda, ja tam sama pracowałam jak ta ministerka do końca- bo sie dobrze czułam, bo mogłam, bo moja praca jest taka, ze mogłam. Gdybym jednak nei mogła, to nie chciałabym stanąć przed wyborem praca albo żywe dziecko. L4 w ciąży muszą być i muszą być rozsądnie osiagalne. Można pogadać, żeby kobiety edukować, można zwrócic uwagę lekarzom, żeby się zastanawiali co robią i nic więcej. Zbyt delikatna materia.
      • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:30
        Gdybym ja została ministrem, zagwarantowałabym każdej kobiecie i jej nienarodzonemu dziecku gwarancję godnego przeżycia okresu prenatalnego, obojętnie czy chce pracować w tym czasie czy nie. Nawet takiej gnidzie jak gazeta.
        • mozyna Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:37
          Brawo! Genialny pomysl.
          Za sam fakt bycia w ciazy naleza sie godziwe warunki, pieniazki, pracowac nie trzeba...malo Ci, ze taka patologia to i dla samego becikowego wyplacanego jednorazowo rodzi dzieci?
          • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 19:57
            Mozyna, czy ty masz na stanie swoich trzewi jajniki?
            • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:03
              W ciąźy nie chodzi się całe życie, to tylko 9 miesięcy, więc o co kaman?
              • mozyna Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:07
                A kto zabroni kobiecie w takiej ciazy byc 10-20 razy w zyciu? Sa takie przypadki. I byloby jeszcze wiecej, ze ciaza bylaby traktowana jako sposob na zycie i pozyskiwanie pieniedzy.
            • mozyna Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:05
              Prosze, przedstwa mi plan swojej reformy. Powolujac sie na wlasne slowa: gwarancję godnego przeżycia okresu prenatalnego, obojętnie czy chce pracować w tym czasie czy nie. Ze szczegolnym uwzglednieniem pogrubionego tekstu. Czyli dalabys cos za sam fakt bycia w ciazy? Dobrze zrozumialam, nie musisz byc zatem zgryzliwa.
              • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:13
                Mozyna jeśli jesteś kobietą załóż fundację pt. "Będę w ciąży nie chcę pracować", przeznaczę na ciebie swój coroczny 1% podatek.
                Ja pracuję i nie jestem zazdrosna ze ktoś za moją kasę chce przezyć swoją ciążę w domu, serio, sama byłam w ciąży, rodziłam 2 razy więc vini vidi vici .
                Ps moja siostra miała przodujące łożyko - dziecko urodzone w skali apagar 0 -z góry na dół, ona walczyła o życie. Mieszka za granicą , dziecko udało się po miesiącu przywrócić do życia, odłączyć od respiratorów, mimo 3 krotnego zanikania funkcji życiowych, nie chciałabyś nidgy doświadczyć tego, nawet być świadkiem, czy ją pocieszać matki, kiedy tobie samej brak nadziej, dzieciak do końca życia będzie kaleką.
                • mozyna Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:24
                  Dziewczyno, co maja do tego naprawde zagrozone ciaze? Ciaze z komplikacjami? Rozmawiamy o najwyzszym w Europie odsetku L4 w czasie ciazy...Czyzby to z powodu tych wszystkich strasznych komplikacji, ktore tylko i jedynie w Polsce sie zdarzaja? To moze rzeczywiscie ze zdrowiem Polek cos nie tak...
                  Nie, nie chcialam nigdy czegos takiego doswiadczyc, a doswiadczylam. Ciesze sie ogromnie, ze drugie dziecko zdrowiutenkie! I jakos plackiem w domu lezec nie musialam, ani w pierwszej ciazy (bo nie mialo to zadnego wplywu na dziecko, ktore juz mialo wade), ani w drugiej ciazy (tak profilaktycznie, po stresujacych doswiadczeniach z poprzedniej ciazy).
                  • nenia1 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:39
                    mozyna napisała:

                    > Dziewczyno, co maja do tego naprawde zagrozone ciaze? Ciaze z komplikacjami? Ro
                    > zmawiamy o najwyzszym w Europie odsetku L4 w czasie ciazy...Czyzby to z powodu
                    > tych wszystkich strasznych komplikacji, ktore tylko i jedynie w Polsce sie zdar
                    > zaja? To moze rzeczywiscie ze zdrowiem Polek cos nie tak...

                    Dokładnie, przecież nikt tu nie postuluje, żeby kobiety które faktycznie mają problemy zdrowotne zaiwaniały w pracy po 12 godzin nosząc na grzebie worki z kartoflami.
                    Mowa jest o tym, że spora grupa kobiet w ciąży idzie na L-4 tylko dlatego, ze jest w ciaży.
                    Po prostu ciaża traktowana jest jako pretekst do 9 miesięcznego dodatkowego urlopu od pracy, za który pani kasuje 100% wynagrodzenia.

                    Panie, które tu lamentują, o cieżkiej pracy, która może spowodować poronienie powinny
                    lepiej poznać kodeks pracy, który zawiera szereg regulacji dla pracy, którą wykonuje kobieta w ciąży (np. praca przy komputerze nie może przekraczać 4 godz.) Dodatkowo, lekarz może
                    w zaświadczeniu lekarskim warunki szkodliwe dla danej pacjentki i pracodawca ma obowiązek dostosować miejsce pracy.

                    Bądzmy szczerzy, spora grupa kobiet w ciąży przy sporej aprobacje otoczenia korzysta
                    z tego, że jest w ciąży i z tego, ze zwolnienie płatne jest 100%.

                    • jowita771 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 22:38
                      > Panie, które tu lamentują, o cieżkiej pracy, która może spowodować poronienie p
                      > owinny
                      > lepiej poznać kodeks pracy, który zawiera szereg regulacji dla pracy, którą wyk
                      > onuje kobieta w ciąży (np. praca przy komputerze nie może przekraczać 4 godz.)
                      > Dodatkowo, lekarz może
                      > w zaświadczeniu lekarskim warunki szkodliwe dla danej pacjentki i pracodawca m
                      > a obowiązek dostosować miejsce pracy.

                      Właśnie sprawa mnie dotyczy, jestem w ciąży, w szóstym miesiącu. Pracuję na zmiany, wyłącznie przy komputerze. I pracodawca nie ma chęci przystosowywać warunki pracy do mojej ciąży. Zapytał, czy chcę wrócić do pracy po macierzyńskim i zasugerował L4. No i co mam zrobić, spierać się z nim?
                      • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 22:49
                        Bądź sprytna i się dogadaj po prostu. Nie zaszkodzi Ci 12 h przed kompem, - te 4h to jakis archaiczny przepis i np wynegocjowac cos zupelnie spoza kodeksu co dla pracodawcy jest możliwe do spełnienia bez wielkich problemów a dla Ciebie udogodnieniem. Przykładowo, wynegocjowalam prace w domu w weekendy. Wstaje za 10 osma zammiast o 6:00 i pracuje w piżamie smile Pracodawca nie ma prawa wysylac na L4, ma prawo zwolnić z obowiazku swiadczenia pracy, ale dla pracodawcy oczywiscie lepiej by za zdrową cięzarną ale niepracujaca pracownicę płacił podatnik, prawda?
                        • jowita771 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 06:24
                          Mojej pracy nie mogę wykonywać w domu, czasami nawet nie ma co robić, ale trzeba fizycznie być. Inna sprawa, że dla mnie siedzenie kilka godzin kończy się takim bólem kręgosłupa, że potem nie mogę się wyprostować, chodzę, jak staruszka. Poza tym, mam jeszcze inny problem i powinnam jak najwięcej leżeć, więc mnie to L4 jest na rękę. Wyszkolę sobie zastępcę i wybywam. Jednak, gdyby mi nic nie dolegało, to i tak bym poszła, jeśli tak by mi sugerował pracodawca. Bardziej mi zależy na dobrych stosunkach a nim niż na zrobieniu dobrze innym podatnikom.
                  • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 20:39
                    mozyna
                    podaj fakty- statystyki na których opierasz swoją opinie , jak do tej pory same uogólnienia

                    "polskie kobiety naduzywają l4"

                    udowodnij kobieto swoją tezę

                    Bądź wiarygodna


                    Tell, me what your know about nothing....
                    • mozyna Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:07
                      Nie odwracaj kota ogonem, bo bardzo nie lubie z takimi osobami dyskutowac.
                      Ja statystyk nie prowadze.
                      Ja jestem bardzo ciekawa (powaznie!) dlaczego Polska przoduje w ilosci ciazowych L4 (dlaczego ja musze Ci to powtarzac po raz kolejny, ze o to toczy sie dyskusja?).
                      Skoro uwazasz, ze nie jest to naduzywane przez ciezarne, to Ty podaj mi powod, dlaczego jest taki stan rzeczy.
                      Wystarczy poczytac sobie liczne wypowiedzi polskich kobiet w ciazy...samo podejscie do tej kwestii mogloby sie kwalifikowac jako naduzycie...
                      • wuika Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:10
                        Myślisz, że w dobie, kiedy ZUS tnie renty, gdzie może, kontroluje zwolnienia jak dziki, marudzi, jak to ma mało pieniędzy - nie rzuciłby się na tę możliwość zredukowania do bardzo małego poziomu wypłat zasiłków chorobowych jaką miałby przez prostą weryfikację tych wszystkich lewych zwolnień? Przecież lekarze orzecznicy nie są ślepi - chyba wiedzą, jak stwierdzić poprawność zwolnienia. Jakoś nie słyszę o tym, że ogromna ilość zwolnień ciężarnych jest cofana przez ZUS.
                        • nenia1 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:27
                          wuika napisała:

                          > Przecież lekarze orzecz
                          > nicy nie są ślepi - chyba wiedzą, jak stwierdzić poprawność zwolnienia.

                          Tu masz wypowiedź na ten temat główny lekarza orzecznika z II Oddziału ZUS w Poznaniu

                          "Dużo zwolnień wystawiają też ginekolodzy. 99 proc. kobiet w ciąży bierze długie zwolnienia od ginekologa. To by oznaczało, że prawie wszystkie ciąże są powikłane. A tak przecież nie jest. Tyle że kobiety w ciąży kontrolujemy tylko na podstawie dokumentacji medycznej. W gabinecie ich nie badamy."
                          • wuika Re: Środa o ciaży 15.04.11, 09:27
                            I w czym problem - sprawdzasz dokumentację, wychodzą pierdoły, cofasz zwolnienie. Większość ludzi jest badana razem z dokumentacją, bo trudno na oko, bez np. podręcznego usg, tomografu czy innych urządzeń, stwierdzić część chorób. Moja mama ledwo chodziła, a na komisję musiała przytachać dokumentację, bo pacjent to może symulować albo nie wyglądać na chorego. Nieciężarnych ludzi jakoś umieją sprawdzić, a ciężarnych nie?
                      • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:18
                        Żeby stwierdzić, że taki jest stan faktyczny, musisz mieć ku temu przesłanki, podstawy. Sam fakt, że tobie się tak wydaje, nie upoważnia cię do osądu że taki standard ogólny z elementami patologicznego wykorzystywania ciążowego l4 istnieje.
                        • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:20
                          Pisałam do mozyna.
                        • mozyna Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:31
                          Jestem w ciazy. Ide na L4, bo mam taki przywilej okreslony prawem. Ide na L4, bo lekarz mi chetnie wystawia, pytajac od progu, czy wypisac zwolnienie (pomimo, ze nic mi nie dolega). Ide na L4, bo po co mam znosic ciaze w pracy, jak moge w domu i w dodatku dostane za to pelne wynagrodzenie...itp. Masz racje, to nie patologiczne wykorzystywanie ciazowego L4, tylko dzialanie zgodne z prawem!
                          Zrobmy eksperyment i placmy za zwolnienie chorobowe bardzo niewielki zasilek. Czy wowczas statystyki sie zmienia, czy nie? Jak myslisz?
                          • deodyma Re: Środa o ciaży 15.04.11, 20:02
                            no sorry, ale jak zyje 36 lat, nie znam kobiet, ktore ida na lewe l4.
                            a Ty mozyna pewnie znasz ich mnostwobig_grin
                            co jedna, to naciagaczka, prawda?
                            • nenia1 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 20:26
                              Chyba tylko idiotka przyzna ci się prosto w twarz, że bierze lewe L-4.
                              Mało to życzliwych?

                              Z rachunku prawdopodobieństwa wynika, ze nie ma innej opcji niż ta, że część
                              świadczeń jest brana "na wszelki wypadek".
                              Podejście samych kobiet równiez jest w tym temacie zdecydowanie na luzie.
                              Tym bardziej, że L-4 w ciąży jest bardzo powszechne, a to zachęca do korzystania z zasiłku
                              i zarazem rozmywa odpowiedzialność za jego wyłudzanie.
                              "Wszyscy tak robią", "ciąża to wyjątkowy czas", "co się będziesz przemęczać" itd.

                            • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 21:43
                              deodyma napisała:

                              > no sorry, ale jak zyje 36 lat, nie znam kobiet, ktore ida na lewe l4.
                              > a Ty mozyna pewnie znasz ich mnostwobig_grin
                              > co jedna, to naciagaczka, prawda?


                              No pewnie, ze nie znasz. Bo to juz tak zakorzenione w swiadomosci, ze L4 nalezy sie tylko dlatego, ze jest sie w ciazy, ze gdzie tu mowa o jakims naciaganiu. Zreszta lekarz sam Ci papierek pod nos podtyka, na nic naciagac nie musisz.
                              Tylko potem nie dziw sie, ze kobiety w Polsce sa potencjalnie marnym kandydatem na efektywnego pracownika, ze nie ma do czego wracac po ciazy, ze ciezko znalezc prace, ze kobieta cofa sie zawodowo niepracujac kilka lat...itd.
                              No i dalej uparcie spytam: Dlaczego Polska jest na pierwszym miejscu w ilosci chorobowych zwolnien w czasie ciazy???
                              Wystarczy poczytac piekne wypowiedzi forumowych kolezanek...same przyznaja dlaczego chodza na L4...same idealne i prawe przypadki? HAHAHA
                              • deodyma Re: nenia i mozyna:) 15.04.11, 23:17
                                ciekawe, czy wy w realu tez takie wyszczekane, jak na forumbig_grin
                                mnie w tym kraju juz nic nie zdziwi, nawet takie, jak wy, ktore we wszystkich kobietach bedacych na l4, widzicie oszustki i naciagaczki.
                                takie madre, ale jakos tego nie widzicie, ze niejednokrotnie kobieta w ciazy flaki sobie wypruwa, lazac do roboty niemal do konca, ale co do czego, nie ma pozniej do czego wracac.
                                oczywiscie zadna z was takich przypadkowa ani kobiet nie zna, o nich nie slyszala itd...
                                no coz, bijcie sobie dalej piane i krzyczcie, ze wszystkie ciezarne to naciagaczki, darmoznady i pasozyty, bo tylko to wam pozostalo.
                                • mozyna Re: nenia i mozyna:) 15.04.11, 23:27
                                  deodyma napisała:

                                  > mnie w tym kraju juz nic nie zdziwi, nawet takie, jak wy, ktore we wszystkich k
                                  > obietach bedacych na l4, widzicie oszustki i naciagaczki.
                                  > takie madre, ale jakos tego nie widzicie, ze niejednokrotnie kobieta w ciazy fl
                                  > aki sobie wypruwa, lazac do roboty niemal do konca, ale co do czego, nie ma poz
                                  > niej do czego wracac.
                                  > oczywiscie zadna z was takich przypadkowa ani kobiet nie zna, o nich nie slysza
                                  > la itd...
                                  > no coz, bijcie sobie dalej piane i krzyczcie, ze wszystkie ciezarne to naciagac
                                  > zki, darmoznady i pasozyty
                                  , bo tylko to wam pozostalo.


                                  Co cie boli? Ujmuje ci czegos swoimi wypowiedziami? Pozbawiam cie jakichs przywilejow?
                                  Uwielbiam tego pokroju osoby, ktore tak naprawde nie sluchaja wypowiedzi drugiej osoby, tylko obrazaja sie dopisujac sobie od razu cale ideologie do dyskusji (patrz wytluszczony druk - zeby ci bylo latwiej).

                                • nenia1 Re: nenia i mozyna:) 16.04.11, 13:21
                                  deodyma napisała:

                                  > mnie w tym kraju juz nic nie zdziwi, nawet takie, jak wy, ktore we wszystkich k
                                  > obietach bedacych na l4, widzicie oszustki i naciagaczki (...)

                                  > no coz, bijcie sobie dalej piane i krzyczcie, ze wszystkie ciezarne to naciagac
                                  > zki, darmoznady i pasozyty, bo tylko to wam pozostalo.

                                  No i cóż ci więcej można powiedzieć ponad to, że należysz to tej grupy osób, z ktorymi
                                  nie da się normalnie dyskutować, gdyż tak faktycznie nie skupiasz się na tym co piszę, tylko na tym co sama chcesz przeczytać.

                                  Wielokrotnie podkreślam w swoich wypowiedziach, że nie chodzi o to, by zadna kobieta nie szła na L-4, ale niech idzie ta, która ma faktycznie problemy zdrowotne.

                                  Ty jakie masz zdanie na temat zasiłków chorobych, należą się wszystkim ludziom którzy uznają, że praca męczy i trzeba do niej dojeżdżać, czy tym którzy faktycznie są chorzy?
                                  Czy kobieta w ciąży powinna dostać L-4 z samego faktu, że w ciąży?

                                  Tymczasem w Polsce idzie na L-4 praktycznie kazda. To staje się masowym zjawiskiem i jest to zjawisko złe.
                                  To nic innego jak wyłudzanie pieniędzy w aureoli Matki Polki.

                                  I to nie ja robię naciągaczki z wszystkich ciężarnych, tylko te ciężarne, które mogłyby pracować, ale po co, skoro można mieć L-4 i kasować 100% wynagrodzenia biegając po galeriach handlowych.

                                  To przez te osoby, które tak robią, a nie te które o tym mówią odium spada na wszystkie.


        • zdecydowana_brunetka Re: Środa o ciaży 15.04.11, 07:59
          Zagwarantuj jeszcze pokój na świecie, likwidację rasizmu, niesprawiedliwości społecznej i suszy w krajach afrykańskich.

          Trzy rozporządzenia i wyrobisz się przed Wielkanocą big_grin
    • vampire-freak Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:26
      Człowiek człowiekowi wilkiem. Kobieta kobiecie to już nie powiem kim potrafi być...
      Dlatego kobiety dostają po du..ie.
      W naszym kraju najlepiej by było, żebym
      - co dwa trzy lata rodziła dziecko (bo niż demograficzny, nie będzie komu na emerytury pracować, bo to wygodnickie i egoistyczne mieć jedno dziecko)
      - pracowała 9 miesięcy ciąży bez słowa (bom darmozjad, leń i oszust, jeśli ośmielę się pójść na zwolnienie)
      - urodziła na żywca (bo "poród to rzecz naturalna i musi boleć" a refundowane znieczulenie to fanaberia)
      - nie dostała złamanego grosza pomocy, zapomogi czy ulgi jakiejkolwiek (moje dziecko, to moje koszty, jak mnie nie stać, to nie muszę rodzić nie?)
      - wróciła do pracy zaraz po macierzyńskim (nie ma żłóbków i przedszkoli? wynajmij nianię, nie stać cię na nianię? po cholerę decydowałaś się na dziecko?)

      A jak już jestem samotną matką, to na sto procent oszustką co to z konkubentem siedzi i kasę wyłudza.
      Na wszystko macie gotową odpowiedź i to wygłaszaną tonem znawcy czy wręcz nieomylnego mentora. Na dodatek najgłośniej krzyczą te, które tu nie mieszkają, nie pracują, nie rodziły i nie wychowują dzieci.
      Śmieszne.
      • nenia1 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:29
        vampire-freak napisała:

        > Człowiek człowiekowi wilkiem (...)

        A teraz weź głęboki oddech, ochłoń i przeczytaj jeszcze raz, tym razem ze zrozumieniem,
        o czym jest ten wątek.
      • pulcino3 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 21:30
        vampire-freak napisała:

        ....................

        Idealna puenta!
        kocham twój światopogląd!
      • deodyma Re: Środa o ciaży 15.04.11, 13:15
        Na wszystko macie gotową odpowiedź i to wygłaszaną tonem znawcy czy wręcz nieom
        > ylnego mentora. Na dodatek najgłośniej krzyczą te, które tu nie mieszkają, nie
        > pracują, nie rodziły i nie wychowują dzieci.
        > Śmieszne.





        z ust mi to wyjelasbig_grin
        zgadzam sioe z Toba w 100%.
    • nunia01 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 22:58
      A mi się wydaje, że przyczyna, albo przynajmniej część przyczyny leży gdzie indziej.
      W medykalizacji ciąży. Ciąże w Polsce traktowane są jak choroba. Żadna tam położna, czy lekarz pierwszego kontaktu. Musi być ginekolog, USG tak często jak się da, nospa przy jakichkolwiek skurczach itp. Przy takim podejściu nie trudno dojść do wniosku, że lepiej wypisać zwolnienie 'na wszelki wypadek".
    • claudel6 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 22:58
      suellen, mądralo, ktora ma 36 tygodni płatnego urlopu macierzyńskiego, skoro tak sie martwisz o finanse państwa, w którym nie płacisz podatków, to weź się przyczep do zasiłków, które pobierają w świetle prawa zdrowe męskie byki, a nie do L4 kobiet w ciązy. np. takie emerytury mundurowe - są w gruncie rzeczy formą bardzo wysokiego zasiłku. mundurowi nie odprowadzają do ZUSu ŻADNYCH SKŁADEK (w przeciwienstwie do kobiet w ciązy, przed ciążą i po ciąży), a dostają najwyższe emerytury w kraju. przeciętnie wyższe 2,5-krotnie od emerytur tych grup społecznych (i przypominam - równiez kobiet), które system emerytalny finansują. tacy policjanci np. średnio 3 tys. zł. no żyć, nie umierać.
      nie mówiąc o tym, że mogą przejsc na emeryturę po zaledwie 15 latach pracy, a więc jak sie dobrze ustawią, to mogą pobierać emeryturę 2-krotnie dłużej niż pracowali.

      to jest dopiero zasiłek obciążający budżet tego biednego państwa!
      zwolnienia kobiet w ciązy - z naturalnego powodu ograniczone w czasie do zaledwie kilku miesięcy - to naprawdę pikuś, w porównaniu z bardzo wysoką emeryturą wypłacaną przez kilkadziesiąt lat komuś, kto nawet na nią nie odprowadzał składek.
      • sueellen Re: Środa o ciaży 14.04.11, 23:13
        To nie jest temat o mundurowych tylko o kobietach w ciazy naduzywajacych zwolnien. A to, ze mam 36tyg urlopu to nie zasluga panstwa w ktorym mieszkam wiec nie ma nic do rzeczy.
        • claudel6 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 23:37
          nie, suellen, to jest równiez temat o tym, że masz problem z nadmiarem L4 kobiet w ciązy w Polsce. wypowiadasz sie o tym z nieukrywaną złością. Ty masz ten problem, i piszesz z pozycji osoby: 1. która tych zwolnień nie finansuje, 2. sama ma takie przywileje, o ktorych my tu mogłybyśmy pomarzyć (ja ci tego nie wypominam, stwierdzam fakt).
          • sueellen Re: Środa o ciaży 15.04.11, 00:14
            1. W Polsce pracowalam dlużej niż w WB, wiec to ze teraz w Polsce nie mieszkam nie znaczy ze nie mam prawa glosu
            2. Tu gdzie mieszkam, mam te przywileje nie dlatego ze panstwo mi je oferuje tylko dlatego, ze pracuje w firmie takiej a nie innej, a pracuję tu bo sobie na to zapracowalam.
            • claudel6 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 00:28
              1. nikt ci nie odbiera prawa głosu. ale prawo głosu, a wkurzanie się i wypominanie innym, ze są darmozjadami i pasożytami to dwie różne sprawy. to drugie z reguły należy sie tylko tym, którzy są ofiarami tego pasożytnictwa.
              2. zapracowałaś czy po prostu trafiłaś do takiej firmy? w UK dużo firm oferuje lepsze warunki niz podstawa państwowa, każda z trzech, w których pracowałam dawała lepsze.
              nie powiedziałabym, ze specjalnie sobie na to zapracowałam, przyjechałam na gotowe. nie ja budowałam ten ich dobrobyt przez kilkadziesiąt lat.
              • sueellen Re: Środa o ciaży 15.04.11, 00:39
                1. nie wkurzam sie, leze sobie na kanapie zupełnie spokojna. a wypominac nikt mi nie zabronni.
                2. mysl sobie co chcesz. Nigdy nic mi sie trafiło tak po prostu bez zaangazowania. Nie mam szczęscia w losowaniach, zawsze na wszystko musze sobie zapracowac.
            • deodyma Re: Środa o ciaży 15.04.11, 13:21
              sueellen napisała:

              > 1. W Polsce pracowalam dlużej niż w WB, wiec to ze teraz w Polsce nie mieszkam
              > nie znaczy ze nie mam prawa glosu mimo wszystko madrzysz sie, jakbys pozjadala wszystkie rozumy, choc nie mieszkasz w PL.
              wracaj tu, popracuj za psie grosze, jak pracuje wiele kobiet, choc maja wyksztalcenie wyzsze i ich place jest czesto gesto nieadekwanta do pracy, jaka wykonuja i wtedy mozesz dyskutowac.
              i wybacz, ale gdyby bylo Ci tak dobrze w Polsce, nie wyjezdzalabys do WB.

              • sueellen Re: Środa o ciaży 15.04.11, 13:36
                W PL mialam akurat bardzo dobrą prace, mieszkanie, samochód. Żyłam na podobnym poziomie jak zyje teraz. Wyjechalam, bo dostalam propozycję przeniesiania do Londynu. Nie mialam zobowiazań, więc dlaczego nie spróbować? Duze miasto, duże mozliwości.. Teraz do Polski nie wrócę, bo tu zalozylam rodzinę.
                • deodyma Re: Środa o ciaży 15.04.11, 13:42
                  nic Ci nie stoi na przeszkodzie, jesli Twoj poziom zycia nie odbiegalby od tego, ktory masz tam.
    • madzioreck Ja jestem bardzo ciekawa... 14.04.11, 23:18
      co jeszcze można podciągnąć pod zagrożenie ciąży. Sama niejednokrotnie pisałam, że ja rozumiem, że kiepski jest pracownik z ciąża wprawdzie zdrową jak koń, ale za to tylko rzygający co 5 minut. Że mogę sobie tylko wyobrażać, jak czułby się mój kręgosłup, gdybym sobie przyczepiła do brzucha 10 kilo czegoś, puchła, i co tam jeszcze. Zdaje się, że pisałam o tym w wątku "Ciąża to nie choroba".
      Dziwi mnie natomiast oburzenie zwolenniczek L4 z powodu, tak po prostu, bo przecież można poronić, łożysko się może odkleić itd. Ja się pytam, jak mam podchodzić do "zagrożonej" ciąży koleżanki z pracy, za którą zasuwamy z innymi dziewczynami bez dodatkowego wynagrodzenia, bo ona taka chora, po czym spotykam ją w galerii handlowej, targającej na rękach 2-letnie dziecko od drabinki do innej karuzelki? I pytam: jak się czujesz? Dobrze, świetnie, badania super, nic się nie dzieje... no ja się pytam, na czym w takich przypadkach polega zagrożenie ciąży?
      • bez_kitu_no Re: Ja jestem bardzo ciekawa... 15.04.11, 00:44
        madzioreck napisała:

        > Ja się pytam, jak mam podchod
        > zić do "zagrożonej" ciąży koleżanki z pracy, za którą zasuwamy z innymi dziewcz
        > ynami bez dodatkowego wynagrodzenia, bo ona taka chora,

        ale to juz jest problem twojego pracodawcy, ze nie daje zastepstwa, nie kobiety w ciazy
        ona ciebie i twoich kolezaneczek przez pracodawe nie bedzie odciążała
        • zdecydowana_brunetka Re: Ja jestem bardzo ciekawa... 15.04.11, 08:14
          Pracodawca faktycznie ma problem - w tej chwili nie może wywalić oszustki na zbitą buzię. Musi poczekać.
        • madzioreck Re: Ja jestem bardzo ciekawa... 15.04.11, 21:32
          Pośrednio to i mój problem, bo to ja zasuwam. Szczególnie wiedząc, że ktoś sobie L4 wziął jako urlop, bo w prawdziwej potrzebie bym się nie wkurzała.
    • claudel6 Re: Środa o ciaży 14.04.11, 23:43
      ja mogę powiedzieć tyle:
      nie miałam żadnego problemu w chodzeniu do pracy w ciąży między 3 a 7 miesiącem. ale tylko dlatego, ze mieszkam blisko pracy i podróż tramwajem zabierała 5 minut (na ustąpienei nie zawsze mogłam liczyć).
      w 7-8 miesiącu już było mi ciężko siedzieć 8 godz. na tyłku. wytrzymałam tylko dlatego, ze jestem taka uczciwa i nei chciałam pozbawiać pracodawcy pracownika, ktory był mu potrzebny.
      ale najbardziej potrzebne było mi zwolnienie w pierwszych 3 miesiącach. chodzenie wtedy do pracy wspominam jako najgorszy koszmar. czułam się i bez tego jak bym pracowała w kopalni. wstanie rano do pracy i dotarcie do niej (a to była inna praca i miałam kawal drogi) było każdego dnia nieludzkim wyzwaniem.
      ale w tak wczesnej ciąży nikt nie daje zwolnień, a juz na pewno nie daje ich w UK.
      • mozyna Re: Środa o ciaży 14.04.11, 23:54
        claudel6 napisała:
        > ale w tak wczesnej ciąży nikt nie daje zwolnień, a juz na pewno nie daje ich w
        > UK.


        Mozesz rozwinac?
        • claudel6 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 00:22
          tam ciążą do 3 mies. - o ile normalnie się rozwija - nikt się za bardzo nią nie przejmuje. nie robi sie żadnych wczesnych usg, jedynie badanie krwi.
          jakbym powiedziała połoznej, która mnie oglądała (bo badaniem tego nazwać nie można) że się źle czuję i chcę zwolnienie na m-c czy dwa, to by mnie chyba wyśmiała.
          w Polsce zresztą tez bym o takie zwolnienie nie poprosiła z "niewidoczną" ciążą. jakoś tak sie utarło, ze ciąża daje ci przywilej złego samopoczucia dopiero jak jest widoczna. a taka kobieta co bez brzucha idzie na zwolnienie, bo ma mdłości, to jest dopiero leń i darmozjad.
          • sueellen Re: Środa o ciaży 15.04.11, 00:42
            jak bardzo zle sie czujesz, bierzesz sick leave ale nie na na miesiac czy dwa tylko na dzien czy dwa.
          • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 07:28
            claudel6 napisała:

            > tam ciążą do 3 mies. - o ile normalnie się rozwija - nikt się za bardzo nią nie
            > przejmuje. nie robi sie żadnych wczesnych usg, jedynie badanie krwi.
            > jakbym powiedziała połoznej, która mnie oglądała (bo badaniem tego nazwać nie m
            > ożna) że się źle czuję i chcę zwolnienie na m-c czy dwa, to by mnie chyba wyśmi
            > ała.


            No wlasnie, skoro normalnie sie rozwija, to po co chcesz zwolnienie na 2 miesiace??
            Jak zle sie czujesz zawsze mozesz wziac tydzien chorobowego, na ktore zwolnienia lekarskiego nie trzeba. Lekarz moze wystawic ci zwolnienie na kolejny tydz, czy dwa, jesli zajdzie taka potrzeba.
            • wuika Re: Środa o ciaży 15.04.11, 09:32
              Bo człowiek to nie inkubator - z ciążą ok, nie ma prawa narzekać na nic innego. Mdłości nie miną w tydzień, jak ktoś ma poważniejsze problemy, to one też nie znikną po 3 dniach leżenia, taka złośliwość no.
              • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 10:02
                Majac mdlosci przez 9 mies. masz zamiar cale 9 mies. nie pracowac? Rozumiem, ze jestes wtedy niezdolna do doslownie niczego. Rozumien rowniez, ze w takim razie nie wykonujesz zadnych czynnosci typu: zakupy (nawet przez internet), odprowadzanie dziecka do przedszkola (w ogole dzieckiem sie nie zajmujesz), pojscie na wizyte kontrolna do lekarza, komputera w ogole nie wlaczasz, z ludzmi sie nie widujesz itd. itd.
                • lilka69 zapominacie o jednym! 15.04.11, 11:08
                  ja akurat mimo swoich lat krotko pracowalam w zyciu. grubo po 30 ale daleko do 40. odprowadzalam skladki moze przez 5 lat razem. niemniej ZAPRACOWALAM sobie sama na swoje zwolnienie w ciazy. w pierwszej od 6 tyg bylam a obecnie poszlam od ok 4 miesiaca. czyli jaki to argument z ciaza na koszt podatnikow?
                  • mozyna Re: zapominacie o jednym! 15.04.11, 11:19
                    Idealne potwierdzenie tezy, ze na zwolnienie ciazowe chodzi sie, bo SIE NALEZY, nie dlatego, ze wystepuje problem z ciaza.
                    Wykorzystaj moze zatem wszystkie naleznosci zakladow ubezpieczeniowych - np. zapadnij sobie na dlugotrwala i powazna chorobe, zeby dostac odszkodowanie. Jestes chetna?
                    • lilka69 Re: zapominacie o jednym! 15.04.11, 11:39
                      nie nalezy sie ale nie sluzy mi jazda autem a do pracy trzeba sie dostac. twardnieje mi macica. jazdy do sklepow tez odpuscilam, kupuje przez net. nie mabzposredniego zagrozenia ale wole dmuchac na zimne. i powtarzam- SAMA JUZ ZAROBILAM na wyplate 5- miesiecznego zasilku.
                    • kochammacka Re: zapominacie o jednym! 15.04.11, 12:58
                      tia ale jak tu rozstrzygnąć która na lewym a która na prawym zwolnieniu, a wszystkich do jednego worka wrzucać nie wolno. Sama pracuję i bardzo bym chciała pracować jak najdłużej. jestem w 6 miesiącu i dziś rano dowiedziałam się, że mam zmienić tryb życia i na pewno nie do biura na 8 h (mój pracodawca jest świetny, nic nie mogę mu zarzucić) i za 2 tygodnie na kontrolę. A jak nic się nie zmieni to mam leżeć? No i co? Chciałabym pracować, nic sobie nie olewam nie wymuszam ale na L4 będę. oczywiście dziś już o tym powiedziałam szefowi, mam przygotowane zastępstwo itd. Niemniej ja na to L4 odkładałam swoje składki bo pracuję już ładnych pare lat. owszem wkurzają mnie dziewczyny, które od dwóch kresek biorą L4 bo to przez takie podejście potem każda ciężarna jest traktowana jak potencjalna oszustka
                      • aneta-skarpeta Re: zapominacie o jednym! 15.04.11, 16:49
                        ja przy 3 ciazy musialam pojsc na zwolnienie w 8 tyg, choc wcale nie planowalam, bo niechchacy zostawilam firme zupelnie nieprzygotowaną na moje odejscie

                        pomijając fakt, ze ciazy nie dalo sie uratowac, jednak przez ten miesiac nie tylko nie moglam chodzic do pracy, co nie moglam robic w zasadzie nic- no istne eldorado, nie ma cotongue_out
                  • ib_k Re: zapominacie o jednym! 15.04.11, 11:48
                    lilka69 napisała:

                    > ja akurat mimo swoich lat krotko pracowalam w zyciu. grubo po 30 ale daleko do
                    > 40. odprowadzalam skladki moze przez 5 lat razem. niemniej ZAPRACOWALAM sobie s
                    > ama na swoje zwolnienie w ciazy. w pierwszej od 6 tyg bylam a obecnie poszlam o
                    > d ok 4 miesiaca. czyli jaki to argument z ciaza na koszt podatnikow?


                    WIELKIE GOOWNO sobie wypracowałaś lilka, składna na ubezpieczenie chorobowe to 2,45% podstawy wymiaru!
                    • filipianka Re: zapominacie o jednym! 15.04.11, 13:16
                      to ja rzucę liczbą
                      40,8 miesięcy trzeba pracować żeby uzbierać na jeden miesiąc zwolnienia
                      zwolnienie od 6 tygodnia (liczę do 40) tj trzeba składek z 346 m-cy
                      zwolnienie od 4 m-ca (jw) tj 244 m-cy
                      macierzyński liczmy 5 miesięcy tj 204 m-ce razy dwójka dzieci
                      czyli razem żeby zapracować na zasiłek na twoich zwolnieniach i macierzyńskich trzeba by pracować z taką samą pensją ponad 80 lat!!!!!!!!!!!!! słownie OSIEMDZIESIĄT LAT!!!
                      kto na to pracuje??? oczywiście twój mąż i reszta rodziny która nie korzysta ze zwolnień, ale to i tak mało, większość finansuje ZUS czyli my wszyscy
                      • jowita771 Re: zapominacie o jednym! 15.04.11, 13:22
                        Lekko odbiegnę od tematu. Oglądałam parę tygodni temu na Pulsie program, który nagrywają na ostrym dyżurze. Przywieźli pana pijanego po upadku na ulicy. Zrobiono mu serię badań, po których wyszło, że jedyne, co panu dolega, to ponad dwa promile. Podsumowano sytuację tak, że badania pana kosztowały tyle a tyle. Kwoty dokładnie nie pamiętam, ale coś około 4 tysięcy złotych to było. Pan nie ubezpieczony, oczywiście. Z tego wnioskuję, że jesteśmy bogatym krajem, stać nas.
                      • lusitania2 Re: zapominacie o jednym! 15.04.11, 15:58
                        filipianka napisała:

                        > to ja rzucę liczbą
                        > 40,8 miesięcy trzeba pracować żeby uzbierać na jeden miesiąc zwolnienia

                        ...
                        > czyli razem żeby zapracować na zasiłek na twoich zwolnieniach i macierzyński
                        > ch trzeba by pracować z taką samą pensją ponad 80 lat!!!!!!!!!!!!! słownie OSIE
                        > MDZIESIĄT LAT!!!


                        to wyliczenie powinno wisieć w nagłówku każdego forum okołociążowego.
                      • lilka69 nie badzcie takie madre 15.04.11, 19:51
                        z ilipianka na czele. pisze do tych, ktorych matki i ojcowie sa na emeryturze. bo mam nadzieje, ze nie na nieuprawnionej renciewink
                        wasi rodzice zyjac i glosujac na tych , ktorzy doprowadzali do coraz wiekszego zadluzenia panstwa dawno przejedli w ten sposob swoje emerytury.
                        i dzisiaj m.in. ja a przede wszytskim moj maz pracujemy na wasza matke i ojca. bo oni sobie na emeryture sami nie odkladali, nieprawdaz?
                        • ib_k Re: nie badzcie takie madre 15.04.11, 19:57
                          ilka69 napisała:
                          ja a przede wszytskim moj maz pracujemy na wasza matke i ojca.
                          > bo oni sobie na emeryture sami nie odkladali, nieprawdaz?

                          GOOWNO prawda! mądralo
                    • lilka69 ib k 15.04.11, 19:47
                      a podatki???
                      • ib_k Re: ib k 15.04.11, 19:54
                        lilka69 napisała:

                        > a podatki???

                        co! podatki??

                        z twoich niskich podatków, twoje biedne państwo, dopłaca do twojego "bogatego" dziecka w niepublicznej szkole, np!
                        • deodyma Re: ib k 15.04.11, 20:05
                          rozumiem, ze do niepublicznej szkoly, to dziecko za free uczeszczabig_grin
                          msc to sie placi niemala kaske, nieprawdaz?
                          • ib_k Re: ib k 15.04.11, 20:13
                            deodyma napisała:

                            > rozumiem, ze do niepublicznej szkoly, to dziecko za free uczeszczabig_grin
                            > msc to sie placi niemala kaske, nieprawdaz?


                            jasne że się płaci, ale gdyby nie dopłata z budżetu to płaciłaby jeszcze więcej...

                            tak czy siak jej "podatki" nijak się mają do jej zasiłku chorobowego ale to idiotka jest i nie rozumie prostych zasad, przecież ona "sobie zapracowała"!
                • wuika Re: Środa o ciaży 15.04.11, 11:38
                  Nie mam mdłości przez cały czas. Te przeszły, tyle, że w wymioty (mogą u mnie trwać przez całą ciążą, taki urok ciąży bliźniaczej). Taki fajny bajer, co nie? Ale nie z ich powodów jestem na L4. Z ludźmi się widuję - przychodzą do mnie do domu. Zakupów żadnych nie robię - rodzina je robi. Dzieci na stanie na razie brak. Nie mogę za dużo chodzić, bo wzmaga to plamienia/krwawienia. Nie mogę się denerwować, bo od zbyt dużego ciśnienia kilka tygodni temu zrobiło się plamienie nr 1, wraz z krwiakiem, który daje znać przez cały czas. Nie dam rady iść na pociąg, dojechać do pracy, dojść do pracy, nie stresować się w pracy, bo ostatnia samodzielna próba dotarcia do lekarza (30 minut raptem za kółkiem) zaowocowała pęknięciem krwiaka kilkadziesiąt minut później. Od tej pory jestem wożona, rozkładam się wygodnie w siedzeniu w pozycji półleżącej. Zamierzałam pracować, nie do końca, bo od razu mi powiedziano, że nie ma na to szans z bliźniakami, ale pójście na L4 przed końcem 4-5 miesiąca uważałam za skrajnie nieprawdopodobne. Wylądowałam w szpitalu w tygodniu 7 i nie dostanę od lekarza zezwolenia na pracę aż do końca ciąży. Wyzwij mnie od leni, bardzo Cię proszę, za mało jestem dobita miesięcznym siedzeniem na tyłku jak nie w domu, to w szpitalu. Czeka mnie takie jeszcze tylko pół roku - tak, na koszt podatników. Wszak mnie, ani ciąży nie grozi zupełnie nic, bo zapewne urodzę zdrowe dzieci, więc powinnam oddać bezprawnie pobrany zasiłek w wysokości 100% mojej pensji. Sumienie nie pozwoli mi żyć.
                • claudel6 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 11:41
                  Kurde, zebyś wiedziała – trudność mi sprawiało zwleczenie się z łóżka w każdym wypadku, czy po to, żeby zrobic zakupy czy pojechać do lekarza. Ale musiałam – nie miałam wyjścia. Tylko że pojechac do sklepu czy do lekarza, czyli wyjśc z domu na 1-1,5 h, to jedno, a wyjśc z domu na 10 godzin (8h pracy + dojazd), gdzie musisz siedzieć za biurkiem te 8 h, a POZA TYM musisz jeszcze zrobic te zakupy i pojechac do tego lekarza, wiec dochodzą dalsze 1-2 godziny poza domem – to nieporównywalny wysiłek. Potrafisz wykonywac takie proste kalkulacje? Mam nadzieję, że tak tak.
            • claudel6 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 11:35
              Co to znaczy wziąć chorobowe? Ja sobie nie mogę ot tak i „wziąć”. Ktoś musi mi je dać. Tak jak napisałam – w UK nie ma takiego zwyczaju, ze ciąża to choroba i można ot tak dostać chorobowe na normalne objawy ciąży. Chroniczne zmęczenie, mdłości to są normalne objawy ciąży. Znaczą właśnie to – że ciąża normalnie się rozwija.
              Sick leave na 2-3 dni niczego by nie załatwił. 2 dni wolne to ja mam w uikend – myślisz, ze po uikendzie to samopoczucie mi przechodziło? Nie, nie przechodziło. Czułam sie tak przez 2 miesiące (2 i 3 miesiąc) non stop.
              • wuika Re: Środa o ciaży 15.04.11, 11:43
                O, a takie chroniczne zmęczenie i wymioty to też np. normalne objawy przechodzonej chemioterapii. Czy człowiek chory na raka, który akurat nie potrzebuje rekonwalescencji dajmy na to po operacji, też powinien podczas chemii chodzić do pracy? Przecież nie powinno to wpłynąć na jego wydajność, prawda?
                • martusiatu Re: Środa o ciaży 15.04.11, 16:47
                  Rozumiem ze dla Ciebie to wszystko jedno, ciaza czy chemioterapia...
                  • wuika Re: Środa o ciaży 15.04.11, 17:10
                    Czym się różni przyczyna powstawania wiecznego zmęczenia i wymiotowania? I w jednym i w drugim przypadku człowiek niespecjalnie jest w stanie sprawnie wykonywać swoją pracę, ale jedna uprawnia do przebywania na L4, druga już nie?
              • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 12:13
                Wziac chorobowe to znaczy wziac chorobowe. W Uk tak jest jak napisalam. Mieszkalas tam i pracowalas, wiec co cie dziwi? I o dziwo self-certification system jest skuteczna metoda na kontrolowanie nieobecnosci chorobowych.
                Pewnie, ze lekarz w UK moze wystawic zwolnienie ciezarnej. Ale nie wystawi takiego zwolnienia na 2 miesiace z gory, tylko dlatego, ze kobieta ma mdlosci. Bo za tydzien, dwa moze juz ich nie miec. Okazuje sie np. ze po tygodniu jest poprawa w samopoczuciu i damy rade pracowac.
                A majac wystawione zwolnienie na 2 miesiace, komu chcialoby sie wracac po tyg. do pracy, zwlaszcza, ze dostaniemy za to pelne wynagrodzenie (to w Pl)??
                Kobiety w roznych krajach znosza ciaze bardzo podobnie. Myslisz, ze w takim UK nie istnieja mdlosci ciazowe, bole plecow, oslabienie i cala gama innych ciazowych przyjemnosci? Jest dokladnie tak samo. Dlaczego zatem w Polsce odsetek wystawianych zwolnien jest najwyzszy? I jeszcze kobiety probuja dorobic do tego niesamowite ideologie i znalezc tysiace wytlumaczen?
                • wuika Re: Środa o ciaży 15.04.11, 12:19
                  Nie słyszałam, żeby ktoś dostał L4 na 60 dni. Po operacjach i szpitalach się dostaje na 2-3 tygodnie, po drodze są kontrole lekarskie przecież.
                  • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 12:23
                    No wiec wlasnie!
                    A claudel6 napisala: jakbym powiedziała połoznej, która mnie oglądała (bo badaniem tego nazwać nie można) że się źle czuję i chcę zwolnienie na m-c czy dwa, to by mnie chyba wyśmiała...nie dziwne wcale.
                • claudel6 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 12:32
                  Mozyna: tak, wiem, że mogłam sobie sama wziac kilka dni chorobowego, ale powiedziano mi, że to stan normalny w ciązy, wiec nie czułam sie upoważniona do choroby. Głupia byłam, teraz bym wzięła. Ale to była moja pierwsza ciąża i miałam zerową wiedzę nt. tego, jak w takich przypadkach postępować. A ja jestem raczej z tych obowiązkowych, a nie z obiboków. Chorobowe biorę dopiero wtedy jak z łóżka nie mogę się ruszyć. W tamtym przypadku jednak mogłam – że ledwo to inna sprawa. Z perspektywy czasu widzę, ze to było niepotrzebne przemęczanie się. Inna sprawa, że jak bym wzięła chorobowe na kilka dni, to by to sprawy nie rozwiązało, bo czułam się podle przez 2 miesiące non-stop.
                  • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 12:44
                    Nooo...a tutaj liczne przyklady, ze absolutnie nie jest sie w stanie funkcjonowac w takim stanie. A czasami to nie niemoznosc, okazuje sie, ze sie da, ze tak strasznie nie jest, chociaz latwo i przyjemnie niekoniecznie.
                    Jak nie jestes w stanie funkcjonowac majac mdlosci, to siedz na chorobowym w Uk miesiac albo dwa, nikt ci nie zabroni. Ale majac przed soba perspektywe bardzo marnego wynagrodzenia chorobowego, czesto okazuje sie, ze jednak sie da w takim stanie pracowac. I kobiety z tego powodu na intensywnej terapii nie laduja.
                    Raport "Labour market flexibility and employment security in the Central and Eastern European countries and the Baltic States" opracowany w Genewie, wskazuje że nadmierne prosocjalne udogodnienia dla kobiet w ciąży prowadzą do ich nadużywania.
                    • claudel6 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 12:55
                      Mój przypadek nie jest przykładem na to, ze się da pracować w takim stanie. Przeciwnie – dla mnie to była tortura.
                      Jest przykładem na to, ze ciężarna nie znająca swoich praw dała się wpędzić w poczucie, ze jej sie takie zwolnienie nie należy (czyli słynny syndrom stachanowca, o ktorym ciągle pisze triss). Bo ciąża to przecież nie choroba. Oczywiście wiem, ze są też ciężarne nadużywające tej możliwości. Ale tak jak napisałam suellen – wole takie nadużycia niż szereg przywilejów przysługujących w tym kraju zdrowym bykom tylko z racji siły ich związków zawodowych. Wole finansować zwolnienia kobiet w ciązy, nawet symulantek – bo ja widze z tego korzyść dla kraju i dla społeczeństwa – że kobiety jeszcze chcą tu zachodzić w ciążę - niż finansować mundurówki czy emerytury górników.

                      • hellulah Re: Środa o ciaży 15.04.11, 17:15
                        claudel droga, ja błagam, skoro już dzielnie stawiasz czoła propagandzie i nie rzucasz kamieniami w ciężarne na zwolnieniach, to zainteresuj się szerzej kwestią tych "mundurówek" - to też nie jest w całości tak, jak propaganda powiela. Nie chcesz finansować mundurowych? obyś nigdy nie musiała korzystać z ich usług... a przecież tak właściwie korzystasz non stop, choć nie zdajesz sobie z tego sprawy i dlatego ich nie doceniasz.

                        O górnikach nie wypowiadam się, nie znam branży.
                        • claudel6 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 19:50
                          zainteresowałam się i wiem o tym więcej niż mówi "propaganda" mediów. to, ze są to zawody potrzebne nie usprawiedliwia niekonstytucyjnego i niesprawiedliwego społecznie systemu, w którym jedne grupy zawodowe w 100% finansują przywileje innych. ja rozumiem, ze w pewnych zawodach musi być mozliwośc wczesniejszego przechodzeniana emeryturę, ale na boga - nie w wieku 35 lat. 65 a 35 to jest 30-letnia różnica. poza tym w żadnej sytuacji nie zaakceptuje rozwiązanai, w którym grupy zawodowe pobierające najwyższe w kraju emerytury nie odprowadzają na nie ani grosza składek. to znaczy, ze wszyscy inni podatnicy musza się na te emerytury zrzucać, a sami dostaną żałosne kwoty.
                          mundurowi sa w każdym kraju. ale ja nie znam kraju w UE, w którym ta kwestia bylaby rozwiązana w tak rażąco niesprawiedliwy społecznie sposób.
                          • hellulah Re: Środa o ciaży 16.04.11, 00:42
                            Ok, dużo by na ten temat dyskutować. Nadal mam wrażenie, że ogromnie upraszczasz. To, że można przejść w mundurówkach na emeryturę w tak młodym wieku, nie oznacza, że wszyscy to robią, albo że gwarantuje to kokosy z malibu. Tak, dobrze się domyślasz - miałam w rodzinie osobę w służbie mundurowej. Przepracowała przed emeryturą 32 lata. To akurat moje osobiste, więc anegdotyczna, doświadczenie, ale jakbyś wniknęła jeszcze ciut głębiej w temat, wyszłoby, że takie przechodzenie na emeryturę w mitycznym wieku 35 lat mało komu się opłaca i mało kiedy ma miejsce. Ale jakim fajnym sloganem może być, jak potrzeba...

                            > mundurowi sa w każdym kraju. ale ja nie znam kraju w UE, w którym ta kwestia by
                            > laby rozwiązana w tak rażąco niesprawiedliwy społecznie sposób.

                            A znasz jakiś, gdzie zarabialiby tyle ("tyle" w sensie kwoty), co u nas? Jest kijowo, musi być choć trochę marchewkowo. Noo, jeśli rząd zapewni dostanie płace i generalnie wsparcie dla mundurowych, można dopiero zacząć rozmawiać o usuwaniu tzw. przywilejów. Zgadzam się z Tobą, że pewna korekta tego systemu byłaby przydatna, ale nie lubię uogólniania tudzież powiewu medialne nagonki, na tych "nierobów z mundurówki", którzy zupełnie za nic, i w ogóle nie wiadomo dlaczego, odbierają nam prostym obywatelom co nasze, tylko nasze i nie oddamy ani ani.

                            Ale ja to w ogóle jakaś spolegliwa jestem. Mnie nie przeszkadzają te okropne baby w ciąży na zwolnieniach (za moje, moje, moje podatki!), ani nie rwę się do pracy w więziennictwie, policji czy straży pożarnej i w ogóle tym chłopakom i dziewczynom nie zazdroszczę... A za niesprawiedliwe społecznie mam raczej rozdymanie administracji państwowej z każdym kolejnym rządem.
                    • sueellen Re: Środa o ciaży 17.04.11, 08:34
                      To siła woli.
                      Jak trzeba się ruszyc, to się okazauje, że sie da i nie jest wcale tak strasznie.
                      P.S. W dniu porodu stalam w kolejkach po zakupy bo to wigilia była a potem dokładnie 5 godzin przed narodzinami dziecka podbiegłam do autobusu smile bo zerwałam się ze szpitala na kolację. Wrociłam po kalcji na finał. Cała ciażę pracowałam i robilam wszystko inne. Mialam wszystkie dolegliwości. Wymioty, a jak się skonczyly, weszła zgaga. Puchły mi nogi, twarnial brzuch, w nocy nie moglam spac. Najgorsze były dni wolne od pracy, wtedy całymi dniami siedizałam w domu i te dolegliwości sie nasilały własnie od nicnierobienia.
                • jowita771 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 13:03
                  Nie miałam mdłości w ciąży, ale gdybym miała, to na bank nie chodziłabym do pracy. Wiem, że są ludzie, którzy zwymiotują, przepłukają gębę i robią swoje, a u mnie wymioty to kilka godzin wyjęte z życiorysu, drgawki, poty, dosłownie nie jestem z stanie ustać na nogach. Tak mam od dziecka. I nie męczyłabym się w pracy, żeby podatnicy byli zadowoleni, nawet sama taka myśl mnie śmieszy.
                  • kochammacka Re: Środa o ciaży 15.04.11, 13:09
                    i w jednym się zgodzę - chcemy mieć zastępowalność pokoleń, chcemy żeby miał kto pracować na przyszłe emerytury to musimy jako społeczeństwo stworzyć system, w którym kobietom będzie łatwiej podejmować decyzję o ciąży. Nie przesadzajmy ciąża trwa 9 miesięcy i sama w sobie jest ogromnym wysiłkiem. Nie każde zwolnienie jest lewe, sporo jest uzasadnionych. I nie zapominjamy, że tu chodzi o zdrowie i życie 2 osób. Póki co nie znamy lepszej metody niż dmuchanie na zimne w przypadku jakiegokolwiek zagrożenia. sama jestem w 6 miesiącu, pracuję ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że będę musiała leżeć - póki co mam zmienić tryb życia i zobaczymy za dwa tygodnie.... No i co...? mam się czuć jak oszustka. Już nie przesadzajmy.
                    • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 13:26
                      Zatem nie rozumiem oburzenia co niektorych i przytaczania jakichstam przypadkow kolezanek, siostr, przyjaciolek itd.
                      W artykule czytamy:
                      - Działa to w dwie strony, bo kobiety mające świadomość, że ktoś je wspiera nie chcą odchodzić na zwolnienie, a tym sposobem są bardziej wydajne, bo mają świadomość, że ktoś podaje im dłoń, a więc powinny się starać. Innym ważnym problemem jest to, że normalnie przebiegająca ciąża nie jest chorobą - wykorzystywanie prawa pracy do urlopu na cudzy koszt, być może skończyłoby się, gdyby przeprowadzić akcje uświadamiające i dla kobiet, i dla firm - podsumowuje Magdalena Środa.
                      Ciaze z komplikacjami zdarzaja sie wszedzie! W Polsce tez. Po co te glosy niezadowolenia, ze traktowac mnie beda jak oszustke, bo mam ciaze problematyczna, wymagajaca oszczedzania sie? Same sobie takie miano przypinacie, nikt nie kwestonuje istnienia zagrozonych ciaz.
                      Ale statystyki jasno wskazaly, ze to Polska jest na pierwszym miejscu w wystawianiu L4 w czasie ciazy. Co nie jest rownoznaczne z wystepujacymi w takiej skali ciazami z komplikacjami!
                      To samonakrecajaca sie cala machina odpowiedzialna za taki stan rzeczy. Nie sa winne tylko kobiety, albo tylko pracodawcy itp.
                      Zmiany by sie przydaly, a najmniej ich zapowiedz odpowiada chyba tym ciezarnym, ktore stracilyby przywilej 9 miesiecznego platnego urlopu nie majac do niego zadnych wskazan i podstaw medycznych.
                  • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 13:12
                    Jakie jest zatem wyjasnienie pierwszego miejsca Polski w Europie w kwestii wystawiania ciazowych chorobowych? Chyba nie mdlosci ciazowe charakterystyczne tylko i wylacznie dla polskich ciezarnych...
                    • jowita771 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 13:18
                      Może to, że praca jest u nas tak słabo wynagradzana, że się nie opłaca dla niej zamęczać. Bo chyba zdajesz sobie sprawę, że za pieniądze, które zarabiamy nie można kupić tyle, co pracownik w krajach bardziej cywilizowanych?
                      • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 13:31
                        Prosze, nie generalizuj.
                        Nie wmowisz mi, ze osoba wyksztalcona na wysokim stanowisku w Pl zarabia mniej niz niewykwalifikowany pracownik supermarketu w innym kraju.
                        Z takim podejsciem "nie oplaca sie pracowac" nie dziwmy sie, ze rynek pracy nie funkcjonuje najlepiej.
                        • kochammacka Re: Środa o ciaży 15.04.11, 13:40
                          ciekawe jak my to zweryfikujemy, która ciąża jest zagrożona a która to "naciaganie" smile Przecież L4 teraz też wystawia lekarz a nie sekretarka. I co chcemy uświadamiać? Że o pracę trzeba dbać i się starać jak chce się mieć do czego wrócić...Jak ktoś tego nie pojmował przed ciążą to i w ciąży nie pojmie. Ja wiem, że będę chciała (i musiała) pracować więc muszę swoją pracę szanować, z resztą zawsze ją szanowałam również przed ciążą. Podobnie jak szanowałam staże bezpłatne (czyli wysokość pensji nie wchodzi w rachubę) bo wiesziałam, że to jest droga do lepszej pracy a co za tym idzie lepszej płacy. Tak mnie wychowano. Dorosła osoba pracuje, żeby żyć i realizować swoje przeróżne potrzeby. A już zwłaszcza nasila się to poczucie jak w perspektywie mam dziecko i jego potrzeby.
                          • mozyna Re: Środa o ciaży 15.04.11, 13:48
                            Bo zmiany w przepisach i ustawach wprowadzic latwiej. O wiele gorzej wyglada to w przypadku proby zmian w mentalnosci i swiadomosci spoleczenstwa.
                            Ale przepisy przynajmniej sa w stanie w pewnym stopniu dana kwestie uregulowac.
                        • deodyma Re: Środa o ciaży 15.04.11, 19:19
                          mozyna napisała:

                          > Prosze, nie generalizuj.
                          > Nie wmowisz mi, ze osoba wyksztalcona na wysokim stanowisku w Pl zarabia mniej
                          > niz niewykwalifikowany pracownik supermarketu w innym kraju.



                          chyba zapominasz, w jakim kraju zyjemy...
                          na dzien dzisiejszy wyzsze wyksztalcenie nie idzie w parze w wysokim stanowiskiem, czy tez z dobrymi zarobkami.
                          to Polska wlasnie.
                      • lusitania2 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 15:56
                        jowita771 napisał:

                        > Może to, że praca jest u nas tak słabo wynagradzana, że się nie opłaca dla niej
                        > zamęczać.

                        jakby za ciążowe zwolnienie nie płacili 100% podstawy to spora grupa ciężarnych ozdrowiałaby w mgnieniu oka. I okazałoby się, ze jednak jest jest po co się "zamęczać", chociaż wynagrodzenie ani drgnęło.

                        Bo chyba zdajesz sobie sprawę, że za pieniądze, które zarabiamy nie
                        > można kupić tyle, co pracownik w krajach bardziej cywilizowanych?


                        a ty zdajesz sobie sprawę, że przymusu pracy nie ma?
                        Nie podoba ci się - złóż wypowiedzenie, podobno można żyć powietrzem, zamiast żerować na pracy innych.
                        • jowita771 Re: Środa o ciaży 15.04.11, 16:06
                          > Nie podoba ci się - złóż wypowiedzenie, podobno można żyć powietrzem, zamiast
                          > żerować na pracy innych.

                          Ani myślę. Za to już za parę dni, za dni parę będę się byczyć na ciążowym zwolnieniu za Twoją krwawicę. Pozdrawiam serdecznie.
                        • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 15.04.11, 20:54
                          Uważam, że zdrowie jest najważniejsze i każdy sposób jest dobry aby poprawić zdrowie narodu.
                          Twój pomysł odnośnie niższej płacy za L4 w ciąży jest bardzo dobrym sposobem na ozdrowienie wielu ciężarnych.
                          Szybko okazałoby się, że Polki wcale nie są bardziej chorowite w ciąży a ich ciąże bardziej zagrożone od ciąż Angielek/Francuzek/Niemek...
    • martusiatu Re: Środa o ciaży 15.04.11, 17:19
      Ale burze rozpetalas smile

      Mieszkam we Francji. Nie ma tu zwyczaju brania zwolnien "na wszelki wypadek", ale kiedy naprawde tego sytuacja wymaga.

      Rozumiem skrajne wypadki przemeczenia na poczatku ciazy. Moja kolezanka rzygala jak kot 24/24 przez pierwsze 4 miesiace. Raz na kilka tygodni dostawala zwolnienie na 2-3 dni zeby odpoczac. Ale nikt z powodu nudnosci nie dal jej zwolnienia na caly ten okres.

      Ja tez bylam na zwolnieniu dosc dlugim (1 miesiac), ale dopiero po tym jak sie okazalo ze dziecko w pewnym momencie bylo za male w stosunku do etapu ciazy. Przez miesiac odpoczelam, dziecko uroslo, a ja moglam wrocic do pracy. Wspomne tylko ze przez caly ten okres, przez WSZYSTKIE dni tygodnia (sobota i niedziela wlacznie) mialam obowiazek przebywania w domu od 10 do 12 i od 14 do 16, aby tutejszy Zus mogl sobie sprawdzic czy naprawde jestem w domu i odpoczywam zgodnie z zaleceniem lekarza. Nie mialam tez prawa wyjechac z gminy przez caly ten okres, chyba ze zus wyrazi na to zgode. Troche utrudnialo to wychodzenie z domu, ale z drugiej strony mialam zwolnienie po to zeby odpoczac a nie po to zeby lazic po sklepach albo jezdzic na weekend do rodziny. Przyznam ze bylam az zadowolona gdy zwolnienie sie skonczylo bo w weekendy moglam znowu robic co chce i moglam odzyskac moja pelna pensje (francuski zus nie daje 100%).

      Mam duzo kolezanek w PL ktore szly na zwolnienie jak tylko lekarz zgodzil sie wystawic L4 i mimo ze powodow zadnych ku temu nie bylo. Same zreszta o tym otwarcie mowily. Sa sytuacje kiedy zwolnienie jest potrzebne, natomiast jest rzeczywiscie spora ilosc kobiet w Polsce ktore korzystaja z sytuacji na koszt podatnika. [b]Kontrole, kontrole i jeszcze raz kontrole. Kiedy siedzienie w domu bedzie bardziej uciazliwe niz chodzenie do pracy, to skonczy sie moze przeginanie ze zwolnieniami przez kobiety ktore ich nie potrzebuja.
    • gardenia_nowak Co było pierwsze - jajko czy kura 15.04.11, 19:10
      Wredni pracodawcy czy leniwe ciężarne...
      • lusitania2 Re: Co było pierwsze - jajko czy kura 15.04.11, 19:49
        gardenia_nowak napisała:

        > Wredni pracodawcy czy leniwe ciężarne...

        ani jedno, ani drugie.
        Lliczba wrednych pracodawców jest stała.
        Przyczyną bicia rekordów chorowitych ciężarnych nad Wisłą jest pełnowymiarowe świadczenie chorobowe w czasie ciąży. To wraz z tym świadczeniem lawinowo wzrosła liczba leniwych ciężarnych. Obniżenie tego świadczenia, do wysokości przysługującego wszystkim pozostałym śmiertelnikom, spowoduje masowy cud ozdrowienia chorych.
        • gazeta_mi_placi Re: Co było pierwsze - jajko czy kura 15.04.11, 20:50
          Ciekawe ile firm ( i ile osób zatrudniających ) prowadziły osoby nazywające pracodawców "wrednymi" i "nieczułymi" ?
        • aneta-skarpeta Re: Co było pierwsze - jajko czy kura 15.04.11, 22:27
          ...i sie bedzie rodzilo jeszcze mniej dzieci w PL- na pewno panstwo sie ucieszybig_grin

          kobiety w PL, w kwestiach rodzicielskich mają kiepsciutki socjal i w zasadzie niczym panstwo nie zacheca do rozrodu- no sorry, 1000 za becikowewink

          to jeszcze zabronmy im na zwolnienia chodzic- tak odgornie, po rowno
          • mozyna Re: Co było pierwsze - jajko czy kura 15.04.11, 22:59
            aneta-skarpeta napisała:

            > kobiety w PL, w kwestiach rodzicielskich mają kiepsciutki socjal i w zasadzie
            > niczym panstwo nie zacheca do rozrodu- no sorry, 1000 za becikowewink


            Poczytaj sobie moze o wnioskach w parlamencie europejskim do poprawy polityki prorodzinnej z pazdziernika ubieglego roku.
            Calkiem porownywalnie ta sytuacja wyglada do innych krajow.
            • aneta-skarpeta Re: Co było pierwsze - jajko czy kura 15.04.11, 23:34
              dostep do edukacji przedszkolnej- w pl 38 4latkow na 100 chodzi do przedszkola, francja wlochy hiszpania- 100 na 100
              w. brytania niemal 100

              i chyba nie trzeba mowic o tym, ze w PL 4 latki nie chodzą do przedszkoli bo nie ma miejsc, a nie dlatego ze mamy nie chcą

              -------------------

              zasilki i pomoc finansowa rodzicom- chocby PL, a UK

              -------------------

              sciagalnosc alimentow w pl jest wrecz smieszna, w innych krajach tego klopotu jakby nie ma. w Pl alimenty na czas- o ile otrzymuje mniej niz 15 %, w UK niemczech 80-90%

              to są realne problemy matek w PL, ktore skutecznie zniechecają do macierzystwa

              jesli np ja mam problem z przyjeciem mojego dziecka do przedszkola, a nie stac mnie na przedszkole za 1500 zł/mcznie to jesli mnie nie stac na bycie kurą domową to dziecka po prostu miec nie bede i 100% wynagrodzenia w czasie ciazy mnie do tego nie zacheci- zeby sobie "poodpoczywac"

              o zlobkach nawet nie wspomnę


              problemow tego typu jest wiele

              do tego taktowanie inaczej na poziomie zawodowym matki i ojca- zakladajac ze wiecej dzieci nie bedzie, ciaze odpadają
              • mozyna Re: Co było pierwsze - jajko czy kura 16.04.11, 02:17
                aneta-skarpeta napisała:

                > dostep do edukacji przedszkolnej- w pl 38 4latkow na 100 chodzi do przedszkola,
                > francja wlochy hiszpania- 100 na 100
                > w. brytania niemal 100


                > i chyba nie trzeba mowic o tym, ze w PL 4 latki nie chodzą do przedszkoli bo ni
                > e ma miejsc, a nie dlatego ze mamy nie chcą


                W Uk w wieku akurat 4 lat przypada dziecku 15 godz/tyg w placowce typu zlobek/przedszkole fundowanych przez panstwo. W tym czasie raczej nie da sie pracowac (doliczyc jeszcze odbior i dowoz dziecka), wiec za wiecej godzin trzeba placic z wlasnej kieszeni.
                Do 3 roku zycia pokrywamy sami koszta opieki nad dzieckiem. Przykladowo wracajac na caly etat do pracy i chcac zapewnic dziecku w tym czasie opieke, wydalibysmy na ten cel ok. 800-1000GBP na miesiac.

                > zasilki i pomoc finansowa rodzicom- chocby PL, a UK

                Taaa...doplaty naleza sie glownie rodzinom o niskich dochodach, albo samotnym rodzicom


                > jesli np ja mam problem z przyjeciem mojego dziecka do przedszkola, a nie stac
                > mnie na przedszkole za 1500 zł/mcznie to jesli mnie nie stac na bycie kurą dom
                > ową to dziecka po prostu miec nie bede i 100% wynagrodzenia w czasie ciazy mni
                > e do tego nie zacheci- zeby sobie "poodpoczywac"
                >
                > o zlobkach nawet nie wspomnę


                W Uk raczej problemu ze znalezieniem opieki dla dziecka nie bedzie, natomiast nie ma roznicy jaki to bedzie rodzaj opieki, ceny mniej wiecej na tym samym poziomie (sprawdz wyzej).
                • aneta-skarpeta Re: Co było pierwsze - jajko czy kura 16.04.11, 07:27
                  dobre i 15 tygodniowo fundowane przez panstwo

                  w PL panstwowe przedszkola są płatne, zlobki tez- a do tego nie ma miejsc, co jest głownym problemem i jak nie jestes samotną matką z medlunkiem, mająca zatrudnienie masz marne szanse na zdobycie miejsca

                  co do zasilkow- wiadomo, ze pomoc nalezy sie najbiedniejszym- niemniej jednak, jak mowia statystyki tym najbiedniejszym na zasilku jest na tyle dobrze, ze spokojnie, choc skromnie zyją

                  w pl zasilki są typu 100-300 zł i trzeba miec na 1 os niewiele powyzej 500 zł na zycie

                  nawet zarabiając minimalna krajową na pelen etat i będąc samotna matką nie lapiesz sie na np dofinansowania do obiadów w szkole etc

                  do tego pomoc nastoletnim matko- w PL nie ma w zasadzie zadnej, w UK nastoletnie mamy mają sie na tyle dobrze, ze z rodzenia dzieci robią pomysł na zycie- bo w sumie do szkoly chodzic nie chodzą a jak beda mialy wiecej dzieci to beda mialy wiecej zasilkow

                  zresztą Uk sama widzi problem i zaczyna przycinac zasilki, bo jak przytoczylam dalej- 2.5 mln anglikow po prostu nie chce pracowac, bo im sie nie oplaca- dzieki temu tak wielu polakow i innych narodowosci moze bez problemu znalesc tam prace
                  • mozyna Re: Co było pierwsze - jajko czy kura 16.04.11, 10:32
                    aneta-skarpeta napisała:

                    > w PL panstwowe przedszkola są płatne, zlobki tez- a do tego nie ma miejsc, co j
                    > est głownym problemem i jak nie jestes samotną matką z medlunkiem, mająca zatru
                    > dnienie masz marne szanse na zdobycie miejsca


                    Napisz mi zatem jakie sa ceny zlobkow/przedszkoli.
                    W UK nie ma np.3letniego urlopu wychowawczego. Trzeba zatroszczyc sie w tym czasie o zapewnienie dziecku opieki. Platnej. I nietaniej.
                    A wszystko dlatego, zeby nie utrudniac mlodym rodzicom powrotu na rynek pracy...i to akurat prawda.

                    > co do zasilkow- wiadomo, ze pomoc nalezy sie najbiedniejszym- niemniej jednak,
                    > jak mowia statystyki tym najbiedniejszym na zasilku jest na tyle dobrze, ze spo
                    > kojnie, choc skromnie zyją


                    Sprawdzalas kiedys ile konkretnie takie zasilki wynosza? Ludzie z brakiem ambicji rozwoju osobistego znajda sie wszedzie, bez poczuwania sie do obowiazku zapewnienia dzieciakom dobrej przyszlosci, wyksztalcenia, majac w nosie perspektywe wlasnej emerytury itd...
                    Pomijam przypadki, ze ktos mial pecha, podwinela sie noga, zbankrutowal itd.

                    > do tego pomoc nastoletnim matko- w PL nie ma w zasadzie zadnej, w UK nastoletni
                    > e mamy mają sie na tyle dobrze, ze z rodzenia dzieci robią pomysł na zycie- bo
                    > w sumie do szkoly chodzic nie chodzą a jak beda mialy wiecej dzieci to beda mia
                    > ly wiecej zasilkow


                    Z czego wiekszosc nastoletnich mam pochodzi z rodzin patologicznych, nizin spolecznych i z rodzin, gdzie taki schemat funkcjonuje od pokolen. Patrz rowniez punkt wyzej o zasilkach.

                    > zresztą Uk sama widzi problem i zaczyna przycinac zasilki, bo jak przytoczylam
                    > dalej- 2.5 mln anglikow po prostu nie chce pracowac, bo im sie nie oplaca- dzie
                    > ki temu tak wielu polakow i innych narodowosci moze bez problemu znalesc tam pr
                    > ace


                    Zalozeniem otwarcia rynku pracy i utworzenie kraju wielospolecznosciowego bylo zupelnie cos innego.
                    A rozbuchany socjal mieli od dawna i teraz zabieraja sie za likwidowanie skutkow, ktorych nie przewidzieli.
              • hanalui Re: Co było pierwsze - jajko czy kura 17.04.11, 00:00
                aneta-skarpeta napisała:

                > dostep do edukacji przedszkolnej- w pl 38 4latkow na 100 chodzi do przedszkola,
                > francja wlochy hiszpania- 100 na 100
                > w. brytania niemal 100


                Bo to nie przedszkola tylko szkoly - 4 latki ida do szkoly a nie do zadnego przedszkola to raz, dwa - ta szkola jest od 9-13 i na reszte musisz sobie zorganizowac opieke

                > zasilki i pomoc finansowa rodzicom- chocby PL, a UK

                Stanowczo za duzo polskiej prasy sie naczytalas w ktorej pisza ze kokosy mozna dostac, nie pisza natomiast jakie kryteria trzeba spelniac i co ci te kokosy za standard zycia daja....
                no moze jak se je przeliczysz na zlotowi to hohoh ale lokalnie to bieda z nedza

                > sciagalnosc alimentow w pl jest wrecz smieszna, w innych krajach tego klopotu
                > jakby nie ma. w Pl alimenty na czas- o ile otrzymuje mniej niz 15 %, w UK niem
                > czech 80-90%

                Wow...a jakies statystyki z linkiem do tego? surprised?

                > to są realne problemy matek w PL, ktore skutecznie zniechecają do macierzystwa
                > jesli np ja mam problem z przyjeciem mojego dziecka do przedszkola, a nie stac
                > mnie na przedszkole za 1500 zł/mcznie to jesli mnie nie stac na bycie kurą dom
                > ową to dziecka po prostu miec nie bede i 100% wynagrodzenia w czasie ciazy mni
                > e do tego nie zacheci- zeby sobie "poodpoczywac"

                Wyjedz do UK, do Niemiec czy innego panstwa skoro tam lepiej. No nie kumam po co sie meczysz i narzekasz. Przyjedz i zobacz jakie kokosy sie dostaje, jak to zycie miodem i mlekiem plynie, przyjedz i dostaniesz miejsce w szkole dla 4 latka i bedziesz mogla swobodnie pomykac do pracy i zyc dlugo i szczesliwie tongue_out
        • claudel6 Re: Co było pierwsze - jajko czy kura 15.04.11, 22:36
          ja jestem za tym, żeby to świadczenie wynosiło 80%. trochę mniej, ale nie na tyle, by było karą.
          ja bym z cała pewnością poświęciła te 20% pensji na to, by móc spokojnie zostać w domu w czasie, gdy źle się czułam.
          a te, które biorą L4 bez powodu dwa razy by się zastanowiły.
          • aneta-skarpeta Re: Co było pierwsze - jajko czy kura 15.04.11, 23:43
            dramatu by nie było i mysle ze nadal wiele kobiet by wymuszalo zwolnienia

            bo ludzie niezaciazeni tak samo chodza na zwolnienia nienależne mimo ze dostaja 80%- widocznie oplaca im sie

            do tego dodajmy jeszcze jedne problem- szara strefa, zanizanie dochodow, ktore w obliczu ciazy mogą dziwnie wzrosnąć

            np robi sie tak- pani jest zatrudniona na minimalna 1/2 etatu, ale zarabia 3 razy tyl nieoficjalnie- ma dobre stosunki z pracodawcą

            zachodzi w ciaze, przy zmianie etatu srednia pensji liczy sie od momentu zmiany etattu, a nie statnich 12 m-cy

            oplaca jej sie szybko zatrudnic na 4000 netto i oddac szefowi nadwyzke naleznego zusu i isc na zwolnienie, bow ciagu miesiaca sobie odbije. - nie oplaca jej sie tak pracowac dlugo, bo zus ją zeżre, w zaawansowanej ciazy takze trudno wyjasnic podejrzany wzrost pensji i zwiekszenie etatu w7 m-cusmile. jak kobieta wie wczesniej o ciazy to zmieniaja papiery wstecz, wiec oficjalnie zmienila etat zanim zaszla w ciaze- traf chciał ze zaszła w ciaze zaraz po awansiesmile

            w ciagu pierwszych 30 dni nikt jej nie skontroluje czy pracuje czy nie, bo zus na razie nie wie o jej zwolnieniu- jak sie dobrze przeciagnie papiery i ich przeplyw na linii firma-zus to mozna jeszcze pracowac 2 miesiace

            potem trzeba siedziec w domu, bo moze byc kontrola

            a szef i tak wie, ze wczesniej czy pozniej musi kogos zatrudnic na jej miejsce wiec w zasadzie woli od razu zalatwic wszystko niz drzec, ze ciezarna faktycznie zaniemoze w najmniej odpowiednim dla firmy momencie

            jakby pracodawcy zatrudniali na oficjalne pensje to takie kombinowanie nie mialoby sensu
    • pan_i_wladca_mx cytując znajomą: 15.04.11, 20:16
      "ciekawe czy pani prof. Sroda gdy była w ciązy pracowała od 8.00-16.00 albo nawet od 9.00-18.00 z godzinną przerwą na lunch, czy też realizowala gora 240 godzin w skali roku, za każdą następną kasowała nadgodziny. Teraz też dydaktycy w szkolnictwie wyższym na koszt podatnika pracują nie więcej niż 240 godzin w skali roku, a polska nauka na szarym koncu w światowych rankingach."
      • hermenegilda_zenia Re: cytując znajomą: 15.04.11, 23:13
        Ale co to ma do rzeczy, każdy wykonuje taką pracę jaką sobie wybrał - przecież ty też możesz pracować np. w budżetówce i siedzieć na kawkach przez 6 czy 7 godzin dziennie lub mieć płatne wakacje przez 2 lub 3 miesiące.
        A co do meritum - tak, wkurza mnie powszechność brania L4 na 2 kreski na teście ciążowym i nie, nie przekonują mnie teksty, że "ja się już napłaciłam składek, więc mi się należy". W Polsce jest to problem mentalności i powszechnego przyzwolenia na takie "dojenie" kasy za friko. Zresztą śmieszą mnie argumenty, że lekarz przecież nie każdemu da zwolnienie. Cóż z moich doświadczeń wynika, że przychodząc na wizytę do lekarza prowadzącego ciążę nie zdążę powiedzieć nawet dzień dobry a już pada pytanie, czy chcę L4 na ciążę. Po czym następuje wielkie zdziwko, że w 9 miesiącu ciąży jeszcze pracuję i chcę pracować (wcale nie uważam się za stachanowca, polskie prawo wbrew temu , co twierdzi wiele pań, chroni ciężarne, nikt nie może mnie zmusić do pracy przez 8 godzin i to należy egzekwować) . I tak, też miałam wymioty, też bolą mnie plecy, mam spuchnięte nogi i ręce, ale nigdy nie uważałam, że przez to mogę obijać się przez ponad 6 miesięcy, bo inni będą na mnie i moje chorobowe "ciążowe" pracować, a ja w tym czasie posnuję się trochę po centrach handlowych. Bo to przecież płaci jakiś anonimowy ZUS, "państwo" a nie każda z osób czynnych zawodowo w Polsce. Nie mam nic przeciwko zwolnieniom dla naprawdę potrzebujących, ale ciążowe L4 w tej chwili to w naszym i tak biednym i niewydolnym finansowo kraju jakaś zaraza, a ZUS nie ma tak naprawdę narzędzi, żeby zweryfikować zasadność lub bezzasadność tych zwolnień - każda próba skończyłaby się podniesieniem wielkiego krzyku, że to zamach na "Matki-Polki". Smutne, ale prawdziwe. Jedyna pociecha, że wiele z tych "sprytnych" po macierzyńskim lub wychowawczym nie ma dokąd wracać, bo pracodawca też może pokazać im wała i zlikwidować stanowisko pracy, no ale wtedy dopiero jest larum i darcie mordy, jacy to ci pracowadcy wredni, bo nie chcą utrzymywać darmozjadów ani zatrudniać kobiet w wieku okołorozrodczym.
        • pan_i_wladca_mx a jednak! 16.04.11, 23:09
          hola hola hola,
          przedstawiasz bardzo pro-pracodawczą pozycję.
          nie jestem niczyim wyzyskiwaczem, pracuje na swoje konto z własną działalnością, więc akurat mi i mi podobnym nie trzeba tłumaczyć zawiłości systemu.

          Twoja teza o tym, że ludzie mogą być kim są, to jedna z największych bzdur jakie wpaja się małym dzieciom (szczególnie w bajkach). Myślę, że 3/4 tego forum chciałoby mieć bezterminowe umowy, przekładać papierki (w sensie nie mieć odpowiedzialnego a co za tym idzie możliwego do pociągnięcia do konsekwencji stanowiska).
          To, że nie jest to możliwe wie każdy normalny obywatel, który żyje na swój rachunek a nie męża, rodziców czy państwa.

          Mnie też nie poprawia nastroju fakt, że kobiety idą na 9-miesięczne L4, ale co mam z tym zrobić? Czy przypadkiem nie to to tak, że na urlop wysyłają je pracodawcy? śmieciowe umowy, obowiązkowe niepłatne nadgodziny, mobbing etc? w imię czego ma sie pewna (nie wszystkie oczywiście!) część kobiet zarzynać? Powiesz, że takie warunki pracy tyczą się niewielkiego procenta kobiet? Pozwolę sobie nie zgodzić się. Zostałam freelancerem nie z potrzeby a z konieczności.
          Nie tłumacze wszystkich kobiet, które tak robią, pewnie całkiem niemała grupa jest po prostu leniwa i cwana, nie myślą o innych, którzy muszą przejąć obowiązki koleżanki. Ale pokazuje tylko pewien absurd. O takich sytuacjach pełna świętego gniewu opowiada osoba, która jak reszta kadry akademickiej, jest wyjątkowo uprzywilejowana (w stosunku do przeciętnej Kowalskiej).

          Chciałabym posłuchać co na ten temat mówią pracownice FSO, Wedla, Bosha, Proctera, Tesco etc.

          P.S. historia z życia wzięta: byłam przeciwniczką chodzenia na L4 w ciąży (jeżeli nie wymagane) ale moja koleżanka, po jedynie miesięcznym zwolnieniu na początku ciąży (wymioty 5-8 razy dziennie!!!), została przyjęta z powrotem co najmniej chłodno, przesadzona w "karny kącik" i zabrano jej 90% obowiązków specjalisty, dając jej zadania stażystki. nie oficjalnie oczywiście.

          to kobiety kobietom zgotowały ten los.
          • hermenegilda_zenia Re: a jednak! 17.04.11, 15:21
            Zatem koleżanka powinna się cieszyć, że zdjęto z niej ciężar i stres i umożliwiono wykonywanie pracy w bardziej komfortowych warunkach, bo czytając wypowiedzi pań idących "na wszelki wypadek" na L 4 od samego początku zdrowej ciąży, stresująca praca to jeden z żelaznych argumentów, które przytaczają . No ale albo, albo - nie da się mieć ciastka i zjeść ciastko. Nie będę pracować w ciąży, bo mam stresującą pracę, ale jak mi ją zorganizują w mniej stresujący sposób, to też niedobrze. Co do mojego stosunku to sprawy, po prostu uważam, że jakość życia w państwie zwanym Polską zależy również ode mnie jako jednostki i nie zamierzam postępować patologicznie, ponieważ robi tak 95% innych osób w mojej sytuacji (tu: w ciąży). Czy fakt, że płacę ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków oznacza, że koniecznie muszę sobie taki wypadek zafundować, aby móc skorzystać z odszkodowania? Czy to, że płacę składki do ZUS, odprowadzam podatki i uczciwie realizuję zobowiązania wobec państwa oznacza, że przy pierwszej nadarzającej się okazji, mam to państwo doić? Sorki, ale inaczej rozumiem postawę obywatelską. To, że wygodne babska idą na pełnopłatne L4 oznacza, że tych pieniędzy kiedyś zabraknie na czyjąś słusznie należną emeryturę, albo rentę inwalidzką , bo ZUS nie będzie miał skąd ich wyjąć. Wolę, żeby te pieniądze trafiły do rzeczywiście potrzebujących, a nie wyłudzaczek czy wyłudzaczy świadczeń. Dodam, że tak samo traktuję wszelkie lewe zwolnienia chorobowe czy zasiłkowe, niezależnie od przyczyny (czy jest to udawana choroba zwykłego pracownika, któremu nie chce się przyjść do roboty czy L4 w ciąży - swoją drogą dziwne, że większość wyskakuje ze zwolnieniem dopiero po upływie ustawowych 12 tygodni ciąży, żeby na 100% znaleźć się już pod parasolem ochronnym przepisów, a wcześniej buzia w ciup i cicho sza, żeby nikt się nie zorientował). Z tym, że jak już pisałam wyżej, jest to kwestia mentalności oraz zerowej świadomości i odpowiedzialności społecznej i obywatelskiej, przez co jeszcze długo, długo nie zbliżymy się poziomem życia do krajów, o których w takich superlatywach rozpisują się panie korzystające z wielomiesięcznych nieuzasadnionych L4. Skoro inni kradną i oszukują, to ja też mogę i kółko się kręci. A efektem tego jest m.in. to , o czym piszesz - trudności kobiet w otrzymaniu "normalnej" umowy o pracę, przymuszanie do samozatrudnienia, czy inne temu podobne wybiegi pracodawców. Ale kobieca solidarność w tym przypadku nie powinna polegać na wspólnocie w oszustwie i kombinowaniu (bo przecież przez przeciwniczki udawanych L4 przemawia zawiść, że inne dostają kasę za friko, a one nie - cóż no comment), tylko na tym, żeby przypadki bezzasadnego wykorzystywania L4 w ciąży były raczej odstępstwem od normy, a nie regułą - i to niechlubną, szczególnie w porównaniu polskich statystyk z innymi krajami UE.
            • gazeta_mi_placi Re: a jednak! 18.04.11, 09:32
              Dokładnie, do 12 tygodnia ciąży cicho sza i pracują jak wszyscy inni.
              • jowita771 Re: a jednak! 18.04.11, 09:46
                Nie bardzo wiem, o co wam chodzi z tym dwunastym tygodniem, prawo pracy chroni ciężarną przed dwunastym tygodniem również.
                • gazeta_mi_placi Re: a jednak! 18.04.11, 10:23
                  Chodzi o to, że duże prawdopodobieństwo poronienia jest do 12 tygodnia, pójdzie jedna z drugą na L4 wcześniej, poroni i już ją nic nie chroni a pracodawca będzie po tym już miał na nią oko i być może zwolni przed kolejną ciążą co by nie sponsorować młodej matki.
                  • wuika Re: a jednak! 18.04.11, 10:39
                    Ale z Ciebie głupi pustak. To chodzą po zrobieniu testu, czy po skończeniu 3 miesiąca? Wiesz, jaka to jest różnica - raptem 2 miesiące, najczęściej 9 tygodni. Zdecyduj się, czy naciągaczki najpierw udają, że w ciąży nie są, a potem hop - na zwolnienie, czy od razu mają pracę gdzieś i w 5 tygodni idą na zwolnienie. Bo się gubisz.
          • evee1 Re: a jednak! 18.04.11, 02:38
            > Chciałabym posłuchać co na ten temat mówią pracownice FSO, Wedla, Bosha, Proct
            > era, Tesco etc.
            Ale czy Ty uwazasz, ze w innych krajach pracownice tych firm maja lekka prace i zarabiaja mase pieniedzy?
          • gazeta_mi_placi Re: a jednak! 18.04.11, 09:35
            >to kobiety kobietom zgotowały ten los.

            Dziwne, wydawało mi się, że szefami większości firm oraz na stanowiskach kierowniczych są najczęściej mężczyźni, wszelkie dane tak przynajmniej mówią.
      • hellulah znajoma się nie zna, a wypowiada, typowe 18.04.11, 09:38
        Przytoczone 240 godzin to godziny tzw. kontaktowe, pracy dydaktycznej, ze studentami, głosem. To nie jest jedyna praca wykonywana przez pracowników naukowo-dydaktycznych i nie tylko za godziny kontaktowe się im płaci, a raczej udaje, że płaci.

        Aha - a czy "znajoma" porównała pensum polskie do pensum zachodniego? nie? och, dlaczego?

        A tak dla porównania, warunki pracy w JuEsEj:

        Working Conditions

        Most teachers spend from twelve to sixteen hours in class each week, with their schedules changing each semester. Office hours, faculty meetings, advising, and class preparation account for thirty to forty additional hours per week. Teachers enjoy a certain degree of freedom because they can arrange their own schedules around their class times. The academic year generally runs from September through May, so teachers may use the summer months for research or other jobs.

        At some colleges teachers are under considerable pressure to publish articles and books, so research may take up much of their time. Teachers with established reputations may work as visiting professors at other colleges. Many college teachers belong to labor unions.

        Earnings and Benefits

        In the 2004–05 school year the average salary for all college teachers was $51,800 per year. However, salaries varied widely by rank: instructors, for instance, averaged $39,899 per year, while assistant professors made $54,571 per year and full professors earned $91,548 per year. Salaries also varied by institution and geographic area. Some teachers increased their incomes considerably by writing for publication, consulting, or other employment.

        Read more: College Teacher Job Description, Career as a College Teacher, Salary, Employment - Definition and Nature of the Work, Education and Training Requirements, Getting the Job careers.stateuniversity.com/pages/737/Teacher-College.html#ixzz1JrFOm29X

        ze źródła careers.stateuniversity.com/pages/737/Teacher-College.html

        Faktycznie, coś nie tak - i to nie ze szkolnictwem wyższym, a ze szkolnictwem na poziomie szkoły podstawowej - w naszym pięknym kraju, skoro "znajome" myślą taki trybem.
      • katia.seitz Re: cytując znajomą: 18.04.11, 14:03
        Teraz też dydaktycy w s
        > zkolnictwie wyższym na koszt podatnika pracują nie więcej niż 240 godzin w skal
        > i roku, a polska nauka na szarym koncu w światowych rankingach."
        >

        Och, za to owe "koszty podatnika" są bardzo niskie. Środa jako dr zarabiałaby teraz jakies 2000 zł na rękę. smile
    • aneta-skarpeta pracusie z anglii:P 16.04.11, 01:30

      Około trzech czwartych spośród 2,5 mln nowych miejsc pracy, jakie powstały podczas boomu gospodarczego za rządów Partii Pracy (1997-2010), obsadzili cudzoziemcy, ale Cameron ich za to nie wini. - Obcokrajowców nie można winić za to, że podejmują się prac, którymi większość Brytyjczyków korzystających ze świadczeń nie jest zainteresowana, ponieważ zasiłki i zapomogi wystarczają im na życie - oświadczył...

      www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/cameron;nie;dla;masowej;migracji,103,0,812647.html

      W grudniu ubiegłego roku ministerstwo spraw wewnętrznych ujawniło dane, z których wynika, że 140 tys. brytyjskich gospodarstw domowych dostaje ponad 20 tys. funtów zasiłków socjalnych rocznie. To więcej, niż wynosi przeciętna pensja. 6 mln Brytyjczyków, w tym 2,2 mln dzieci, żyje w rodzinach, w których nie pracuje ani jedna osoba. Na zasiłki dla bezrobotnych państwo wydaje 13 mld funtów rocznie. Młodzi bezrobotni dostają od państwa nie tylko finansowe wsparcie, ale również mieszkania komunalne

      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,6309701,Najmlodsze_matki_Europy.html
      z czego rząd sie obecnie wycofuje, bo anglikom niskiego szczebla nie chce sie pracowac- w sumie co sie dziwic- leniwe polki przyjadą i popracująwink
      --------------------------------------------
    • katia.seitz Re: Środa o ciaży 17.04.11, 17:59
      Nie czytałam całości, może ktoś poruszył i ten aspekt problemu.
      Otóż spora część ciężarnych idących od początku na zwolnienie to kobiety mające już na karku opiekę nad starszym dzieckiem. Starsze ma roczek-półtora-dwa. O miejscu w żłobku w większości przypadków można pomarzyć. Kobieta bierze więc zwolnienie "na ciąże" nie tyle z powodu samopoczucia uniemożliwiającego jej pracę na pełen etat, ile z powodu konieczności zapewnienia opieki starszemu dziecku.
      Taki mechanizm kompensujący brak miejsc w żłobkach. Państwo nie płaci za żłobki - za to płaci za kobietę będącą na zwolnieniu. Może nawet w sumie tak wychodzi taniej... (a na pewno bardziej zgodnie z założeniem, iż dla dziecka w tym wieku najkorzystniejsze jest bycie pod opieka matki, a nie instytucji).
      • hermenegilda_zenia Re: Środa o ciaży 18.04.11, 08:05
        Posiadanie dziecka/dzieci nie jest niczyim obowiązkiem ani tym bardziej nie powinno być kaprysem. Jeżeli ktoś nie jest w stanie - czy to pod względem finansowym, czy to organizacyjnym - zapewnić mu opiekę i potrzebne nie powinien decydować się na kolejnego dzieciaka, to chyba jasne ? Powiedzenie: 'Dał pan Bóg dziecko, da i na dziecko" w XXI wieku już się nie sprawdza, a L4 nie jest po to, żeby łatać braki w domowym budżecie czy organizować sobie czas na wychowanie dzieci.
        • katia.seitz Re: Środa o ciaży 18.04.11, 13:09

          > Posiadanie dziecka/dzieci nie jest niczyim obowiązkiem ani tym bardziej nie po
          > winno być kaprysem.

          Posiadanie przez ludzi dzieci jest korzystne z punktu widzenia państwa. Po pierwsze i najważniejsze - system emerytalny. Po drugie - ręce do pracy za ileś tam lat. Polska ma jeden z najniższych współczynników dzietności w Europie - 1,3 dziecka na kobietę. W dużej mierze odpowiedzialny jest za to brak miejsca w żłobkach. W interesie całego społeczeństwa jest to, żeby ludzie dzieci mieli.
          To wszystko co piszę, to są dość "oczywiste oczywistości". Każde państwo europejskie prowadzi jakąś politykę prorodzinną. U nas jest ona na tyle marna, że ludzie uciekają się do formalnie nieuczciwych (a w praktyce tolerowanych przez państwo - pewnie łatwiej dopłacać do ZUS, niż wybudować i utrzymywać żłobki) sztuczek, żeby jakoś sobie radzić. Tyle w tym temacie.
          • nenia1 Re: Środa o ciaży 18.04.11, 13:37
            Wbrew pozorom to wcale nie jest takie oczywiste.

            We Francji wydatki na politykę prorodzinną wynoszą 80 miliardów euro rocznie (4% PKB)
            i Francja ma współczynnika dzietności kobiet równy 2, w Niemczech na powyższy cel przekazuje się aż 180 miliardów euro rocznie (9% PKB), a dzietność kobiet pozostaje 1,37 i pozostaje jedną z najniższych w Europie.

            > W interesie całego społeczeństwa jest to, żeby ludzie dzieci mieli.

            Oczywiście, że tak. W interesie całego społeczeństwa jest równiez to, by
            z zasilków korzystały osoby faktyczni ich potrzebujące, a nie te, które potrafią je wyłudzić.

            Niestety, ale Polska przoduje zarówno w ilości rencistów jak i w ilości zwolnień chorobowych.
            Opierając się na tych danych wygląda na to, że jestesmy najbardziej schorowanym narodem Europy.
            Gdyby jednak te wskaźniki opierały się na prawdziwych chorobach liczba zgonów wzrastałaby szybciej niż w innych państwach. A tak się nie dzieje. Wniosek jeste jeden - oszukujemy na potęgę.

            I wszyscy tłumaczą się tak samo - źli pracodawcy, złe państwo, źli i niedobrzy lekarze, bo sami wciskają L-4, zły dojazd do pracy, a tak wogóle to już się napracowałem i oddawajcie teraz moje składki.
            • katia.seitz Re: Środa o ciaży 18.04.11, 13:55
              ]> Wbrew pozorom to wcale nie jest takie oczywiste.
              >
              > We Francji wydatki na politykę prorodzinną wynoszą 80 miliardów euro rocznie (4
              > % PKB)

              Bo nie wystarczy wydawać na dany cel DUŻO kasy, należy ją wydawać DOBRZE - to chyba oczywiste w przypadku każdej polityki.

              >Wniosek jest
              > jeden - oszukujemy na potęgę.

              W przypadku rent i wielu zwolnień chorobowych - np. w przypadku ludzi, którzy w ten sposób bronią się przed zwolnieniem - owszem. Tam, gdzie ktoś przekupuje lekarza, lub wykorzystuje znajomości, żeby dostać fałszywe zwolnienie, możemy mówić o oszustwie.

              W przypadku ciężarnych, zwłaszcza tych, które wykorzystują owe L4 na opiekę nad pierwszym dzieckiem, sprawa nie jest taka jasna. Tutaj dyskutowano już namiętnie, czy uporczywe wymioty to jest już czynnik uniemożliwiający pracę, czy nie. Jeżeli lekarz na podstawie oceny stanu zdrowia ciężarnej kobiety, biorąc pod uwagę również obciążenia wynikające z jej obowiązków domowych wystawia jej zwolnienie - to z jakim oszustwem tu mamy do czynienia?
              • mozyna Re: Środa o ciaży 18.04.11, 14:07
                katia.seitz napisała:

                > W przypadku ciężarnych, zwłaszcza tych, które wykorzystują owe L4 na opiekę nad
                > pierwszym dzieckiem, sprawa nie jest taka jasna.


                To zachodzi sie w ciaze, tylko po to, zeby zapewnic opieke starszemu dziecku???
                Jak poradzilaby sobie, gdyby w ciazy nie byla?
                Juz widze ustalanie z partnerem tego zagadnienia: jak rozwiazac problem opieki nad dzieckiem? To zrobmy sobie drugie dziecko, ty zono posiedzisz w domu, a jak dzieciaki pojda do szkoly, to jakas prace sobie znajdziesz...
                A moze tatus przylozylby sie do wspolnego obowiazku zapewnienia dziecku opieki? Jesli zona chce pracowac? Chyba, ze nie chce...ale z konsekwencjami takich decyzji chyba sie zapoznala?

                • katia.seitz Re: Środa o ciaży 18.04.11, 14:17
                  Ano kiepsko by sobie bez tego radziła. Wróciłaby do roboty wydając 80 czy nawet 100 procent pensji na opiekunkę, albo by nie wróciła - i ledwo wyrabiała od pierwszego do pierwszego. A w razie utraty pracy przez faceta - choćby na miesiąc, dwa - to już w ogóle kiła mogiła.
                  Życie z jednej pensji, zwłaszcza jak się ma na głowie kredyt mieszkaniowy, to bardzo kiepska perspektywa.

                  Ale pewnie, w imię Uczciwości trzeba koniecznie coś zrobić, żeby uniemożliwić kobietom tego rodzaju postępowanie.
                  Dzietność będzie dzięki temu sobie dalej spadać, a nasze emerytury już całkiem pójdą się jebać. smile
                  • nenia1 Re: Środa o ciaży 18.04.11, 14:56
                    > Ale pewnie, w imię Uczciwości trzeba koniecznie coś zrobić, żeby uniemożliwić k
                    > obietom tego rodzaju postępowanie.
                    > Dzietność będzie dzięki temu sobie dalej spadać, a nasze emerytury już całkiem
                    > pójdą się jebać. smile

                    Aha, czyli zdrowe kobiety biorą L-4 w trosce o los przyszłych emerytur.

                    Nieco od nich starsze zdrowe kobiety w trosce o los przyszłych emerytur
                    załatwiają sobie renty, bo pomóc młodszym zdrowym kobietom
                    jak już wrócą z zasiłków chrobowych do pracy, w wychowaniu dzieci.

                    Pan beztrosko zapylający, który oficjalnie nie ma na alimenty bo nie ma dochodu, a nie ma dochodu bo pracuje na czarno, też dba o przyszłe emerytury, bo wszak alimenty wypłaci państwo, a pan może w międzyczasie zapylić kolejną kandydatkę i tak przyczynia się
                    do wzrostu dzietności.

                    Pracodawca wyganiający zdrową panię w ciąży na L-4 i zatrudniający na czarno zdrowego pana alimenciarza też przyczynia się do zwiększenia szans na przyszłą emeryturę, bo może
                    inwestowac w zakład pracy i tworzyć kolejne miejsca pracy dla nowonarodzonych.

                    Ba, następny bohater, pan ginekolog, również w trosce o przyszłe emerytury, wypisuje kolejne L-4 w zaciszu swojego prywatnego gabinetu, 100 zł. za wizytę, dziękuję, następna proszę .

                    Wszyscy oni w trudzie i znoju pracują na nasze przyszłe emerytury.

                    • mozyna Re: Środa o ciaży 18.04.11, 15:28
                      Toz to idealnie i harmonijnie dzialajace panstwo! Europa moze z nas brac przyklad!

                      Nie rozumiem skad tyle narzekania zatem...i postawa roszczeniowa w stylu: Zmniencie wszystko tak, zeby mnie bylo dobrze, tylko bron boze mnie nie tykajcie!
                      • katia.seitz Re: Środa o ciaży 18.04.11, 15:38
                        > Toz to idealnie i harmonijnie dzialajace panstwo! Europa moze z nas brac przykl
                        > ad!

                        Nie. To tylko racjonalne z punktu widzenia jednostki działania w takich, a nie innych warunkach brzegowych. Z punktu widzenia interesu społeczeństwa te działania w dodatku są zapewne dość korzystne.

                        > Nie rozumiem skad tyle narzekania zatem...i postawa roszczeniowa w stylu: Zmnie
                        > ncie wszystko tak, zeby mnie bylo dobrze, tylko bron boze mnie ni
                        > e tykajcie!

                        Bo najlepiej byłoby móc mieć możliwość spokojnego odchowania dzieci, bez drastycznego obniżania poziomu życia "na legalu", bez obawy, że ktoś za chwile zrobi nagonkę na roszczeniowe matki i wygodnickie ciężarne.

                        Ale pewnie, kasy nie ma, a właściwie, mówiąc szczerze, to państwo ma inne priorytety niż żłobki. W końcu Euro idzie, stadion za 1,5 miliarda w Warszawie pięknie nam rośnie w górę smile
                    • katia.seitz Re: Środa o ciaży 18.04.11, 15:34
                      Nie. Oni oczywiście tego nie robią w trosce o przyszłe emerytury, tylko z myślą o własnej wygodzie.
                      Nie wiem tylko, skąd się w tym zestawieniu wziął alimenciarz nie płacący alimentów, ale mniejsza o to.

                      Co nie zmienia faktu, że skutek działań owych "oszustów" może być społecznie korzystny.
                      Naprawdę, nie potrzeba czyichś dobrych intencji, żeby dane działanie było ostatecznie korzystne dla społeczeństwa. Nie według intencji powinniśmy je wiec oceniać, lecz według skutków, jakie przynoszą nam wszystkim.


                  • lusitania2 Re: po pierwsze - do moderatorek 18.04.11, 15:21
                    wytnijcie ten post z wulgaryzmem.
                    Po drugie, im szybciej, katiu.seitz zapomnisz o wizji następnych pokoleń, pracujących na twoją emeryturę, tym lepiej dla ciebie i dla twojej emerytury. Rozumiem, że dla wielu to niesłychanie kusząca wizja, że ktoś na ich utrzymanie będzie zasuwał, ale to se ne vrati.
                    • katia.seitz Re: po pierwsze - do moderatorek 18.04.11, 15:31
                      Ojojoj, myślałam że system sam to brzydkie słowo wykropkuje, coś się najwyraźniej zepsuło big_grin
                      No to napiszę w wersji mniej wulgarnej, żeby zostało dla potomności:

                      "Ścigajcie ciężarne biorące L4. Przez to dzietność, i tak bardzo niska w Polsce, będzie spadać dalej, a system emerytalny już całkowicie się zawali."

                      > Po drugie, im szybciej, katiu.seitz zapomnisz o wizji następnych pokoleń, pracu
                      > jących na twoją emeryturę, tym lepiej dla ciebie i dla twojej emerytury. Rozumi
                      > em, że dla wielu to niesłychanie kusząca wizja, że ktoś na ich utrzymanie będzi
                      > e zasuwał, ale to se ne vrati.

                      Czy tego chcesz, czy nie, system emerytalny póki co tak działa smile A wizja jest średnio kusząca - obecnie to my zasuwamy na aktualnych emerytów, ale oni wcale nie mają tak różowo na emeryturze.

                      Nie mówiąc już o tym, że proporcje ludności, które nam grożą za 20-30 lat będą skutkować znacznym postarzeniem się społeczeństwa - a to podnosi koszty funkcjonowania nie tylko z uwagi na system emerytalny, ale i system opieki zdrowotnej. Uzmysłów sobie, koleżanko, że nie płacisz ani na swoje leczenie, ani na emeryturę SAMA, ale składa się na to całe społeczeństwo - lepiej zarabiający płacą na mniej zarabiających, pracujący na niepracujących. Jak na skutek dzietności nie będzie miał kto pracować i zarabiać, a za to będzie masa starszych osób do leczenia i opieki, to będzie nam wszystkim kiepsko.

                      Ja naprawdę nie piszę nic odkrywczego ani kontrowersyjnego, nie wiem skąd to wzburzenie. tongue_out
                  • mozyna Re: Środa o ciaży 18.04.11, 15:43
                    katia.seitz napisała:

                    > Ano kiepsko by sobie bez tego radziła. Wróciłaby do roboty wydając 80 czy nawet
                    > 100 procent pensji na opiekunkę, albo by nie wróciła - i ledwo wyrabiała od pi
                    > erwszego do pierwszego. A w razie utraty pracy przez faceta - choćby na miesiąc
                    > , dwa - to już w ogóle kiła mogiła.
                    > Życie z jednej pensji, zwłaszcza jak się ma na głowie kredyt mieszkaniowy, to b
                    > ardzo kiepska perspektywa.


                    Doprawdy nie wiem, jak sobie radza ci biedni mlodzi rodzice w mlekiem i miodem plynacym, prorodzinnym UK.
                    Ale oczywiscie zmiany majace na celu pomoc dla rodzicow malych dzieci zostana jak zwykle niezauwazone i skrytykowane, bo tak naprawde to chyba nie chcecie niczego zmieniac, teraz macie sie dobrze. Co tam jakies skutki w jakiejstam przyszlosci...
                    • katia.seitz Re: Środa o ciaży 18.04.11, 15:48
                      > le oczywiscie zmiany majace na celu pomoc dla rodzicow malych dzieci zostana j
                      > ak zwykle niezauwazone i skrytykowane

                      Chodzi o tzw. ustawę żłobkową ze stycznia tego roku? Została przeze mnie zauważona, a skrytykowana o tyle, iż przerzuca odpowiedzialność na samorządy, nie zapewniając im jednocześnie środków do realizacji nowych zobowiązań.

                      > bo tak naprawde to chyba nie chcecie nic
                      > zego zmieniac, teraz macie sie dobrze.

                      Ja tam mam się niedobrze i chcę zmienić bardzo wiele smile
                      Dla twojej wiadomości, jedynym świadczeniem z jakiego korzystałam urodziwszy dziecko, było becikowe. Jako doktorantce na uczelni, nie przysługiwał mi nawet urlop macierzyński. Uczyłam studentów do 8 miesiąca ciąży włącznie. Nie okradłam naszego państwa ani współobywateli nawet na grosik smile


                      • mozyna Re: Środa o ciaży 18.04.11, 16:02
                        katia.seitz napisała:

                        > Chodzi o tzw. ustawę żłobkową ze stycznia tego roku? Została przeze mnie zauważ
                        > ona, a skrytykowana o tyle, iż przerzuca odpowiedzialność na samorządy, nie zap
                        > ewniając im jednocześnie środków do realizacji nowych zobowiązań.


                        Albo mozliwosc bardziej elastycznego trybu pracy,zmiana ilosci godzin pracujacych...decydujac sie na takie rozwiazanie zachowujemy tym samym prawo do okresu ochronnego.
                        Podzial uropu na rowni z partnerem...
                        Powrot do rozwiazania sprzed lat - przedszkola przyzakladowe...

                        Pokombinowac sie da, nawet uczciwie.
                        • katia.seitz Re: Środa o ciaży 18.04.11, 16:14
                          > Albo mozliwosc bardziej elastycznego trybu pracy,zmiana ilosci godzin pracujacy
                          > ch...decydujac sie na takie rozwiazanie zachowujemy tym samym prawo do okresu o
                          > chronnego.
                          > Podzial urlopu na rowni z partnerem...
                          > Powrot do rozwiazania sprzed lat - przedszkola przyzakladowe...

                          Ależ ja całym sercem jestem za tymi rozwiązaniami. W szczególności za przedszkolami przyzakładowymi.
                          Jedynie zauważam, iż obecnie takie przedszkola nie funkcjonują na szeroką skalę - może zacznie - więc kobiety robią to, co jest możliwe.
                          Podziału urlopu na równi z partnerem nie wprowadzono, niestety.

                          Zasadniczo to zgadzam się z tą panią: www.krytykapolityczna.pl/Opinie/KubisaZlobkitodopieropoczatek/menuid-197.html

                          Fragment zacytuję:
                          "Wydłużanie czy skracanie urlopu macierzyńskiego w dłuższej perspektywie nie zmieni sytuacji kobiet, bo zawsze albo okres opieki nad dzieckiem będzie za krótki, albo okres przebywania poza rynkiem pracy za długi. Jeśli mechanizm „wciągania” kobiet na rynek pracy, którym przecież jest ustawa żłobkowa, nie zostanie zrównoważony „wciąganiem” mężczyzn do opieki nad dziećmi, nie zmieni się rodzinno-zawodowa presja, jakiej podlegają pracujące matki. Dlatego uważam, że prawdziwa zmiana dokona się tylko wtedy, gdy urlop ojcowski zostanie zdecydowanie bardziej wydłużony."
                          • mozyna Re: Środa o ciaży 18.04.11, 16:29
                            katia.seitz napisała:

                            > Podziału urlopu na równi z partnerem nie wprowadzono, niestety.


                            Urlop macierzynski i wychowawczy przysluguje rowniez ojcu dziecka, nie jest zarezerwowany wylacznie dla kobiet. Natomiast urlop ojcowski jest tylko dla ojcow.
                            • katia.seitz Re: Środa o ciaży 18.04.11, 16:39
                              > > Podziału urlopu na równi z partnerem nie wprowadzono, niestety.[/i]
                              >
                              > Urlop macierzynski i wychowawczy przysluguje rowniez ojcu dziecka, nie jest zar
                              > ezerwowany wylacznie dla kobiet.

                              Jak wykazuje doświadczenie innych krajów (Szwecja), należy wprowadzić przymus podziału urlopu macierzyńskiego/wychowawczego między mężczyznę i kobietę, żeby ten mechanizm zaczął w ogóle działać. Nie chodzi tu tylko o obiektywnie (karmienie piersią) i kulturowo uwarunkowane (wzorzec Matki Polki) kwestie, które sprawiają, że to zawsze kobieta zostaje w domu i wypada z rynku pracy. Ale także o fakt, że to facet statystycznie więcej zarabia, więc pójście kobiety na urlop jest racjonalniejsze (co oczywiście dalej wpływa na pogłębienie przepaści w zarobkach).
                              • mozyna Re: Środa o ciaży 18.04.11, 16:56
                                katia.seitz napisała:

                                > Jak wykazuje doświadczenie innych krajów (Szwecja), należy wprowadzić przymus p
                                > odziału urlopu macierzyńskiego/wychowawczego między mężczyznę i kobietę, żeby t
                                > en mechanizm zaczął w ogóle działać.


                                Skoro trzeba przymusem...

                                Ale także o f
                                > akt, że to facet statystycznie więcej zarabia, więc pójście kobiety na urlop je
                                > st racjonalniejsze (co oczywiście dalej wpływa na pogłębienie przepaści w zarob
                                > kach).


                                Wykorzystanie urlopu macierzynskiego przez ojca wypadaloby finansowo bez zmian.

                                Podzial obowiazku opieki nad dzieckiem pomiedzy oboje rodzicow przez np. zmiane godzin pracy, moglby pomoc w cofaniu sie zawodowym kobiety i powiekszaniu sie luki w jej udziale na rynku pracy.
                          • mozyna Re: Środa o ciaży 18.04.11, 16:32
                            katia.seitz napisała:

                            > Jedynie zauważam, iż obecnie takie przedszkola nie funkcjonują na szeroką skalę
                            > - może zacznie - więc kobiety robią to, co jest możliwe.


                            Ja zauwazam, ze problem taki a nie inny ze zlobkami i przedszkolami mial rowniez swoja przyczyne w fakcie, ze udzial kobiet w rynku pracy byl niewielki.
                            • katia.seitz Re: Środa o ciaży 18.04.11, 16:36
                              > Ja zauwazam, ze problem taki a nie inny ze zlobkami i przedszkolami mial rownie
                              > z swoja przyczyne w fakcie, ze udzial kobiet w rynku pracy byl niewielki.

                              No nie, tutaj zależność przyczynowa jest odwrotna. W PRL udział kobiet w rynku pracy był większy, bo były żłobki i przedszkola. W latach 90 je masowo pozamykano.
                              • mozyna Re: Środa o ciaży 18.04.11, 16:42
                                katia.seitz napisała:

                                > No nie, tutaj zależność przyczynowa jest odwrotna. W PRL udział kobiet w rynku
                                > pracy był większy, bo były żłobki i przedszkola. W latach 90 je masowo pozamyka
                                > no.


                                Ale likwidacja zlobkow i przedszkoli zwiazana byla z wprowadzeniem urlopu wychowawczego.
                                • katia.seitz Re: Środa o ciaży 18.04.11, 20:09
                                  > Ale likwidacja zlobkow i przedszkoli zwiazana byla z wprowadzeniem urlopu wycho
                                  > wawczego.

                                  Kiepski interes dla kobiet, nawet w wymiarze czysto ekonomicznym.
      • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 18.04.11, 09:26
        Te wszystkie nieszczęsne kobiety to samotne matki?
        Opieka nad dzieckiem bywa ciężka o czym najlepiej wie kobieta która ma już jedno dziecko, skoro decyduje się mimo tego na drugie to chyba już wie na co się porywa? Różnica między dziećmi nie musi być 1-3 lata jeżeli ktoś planuje drugie dziecko, może być większa (między mną a siostrą pięć lat różnicy, między moją koleżanką a jej bratem 10 lat).
        • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 18.04.11, 09:30
          Poza tym jeżeli ktoś sobie nie radzi z opieką nad dzieckiem w ciąży to przecież chyba ma też hmmm... partnera?
          Choć jak tutaj widzę większość Pań nie ma partnera tylko ojca dziecka uncertain
    • renkag Re: Środa o ciaży 18.04.11, 09:54
      No dobra, ale TECHNICZNIE, wytłumaczcie mi jak można dojeżdżać z wymiotami do pracy. Ja np. do pracy mam ponad 40 km. Jadę pociągiem (45 minut), metrem (25 minut), a potem na piechotę lub autobusem. Mogę też samochodem ok. 1,2 - 1,45 godziny w korkach. Jak technicznie miałabym to zrobić, żeby jeździc do pracy??? A druga kwestia - pracodawcy często sami sugerują, żebyś poszła na zwolnienie. No bo jeśli wezmę zwolnienie na 2-3 miesiące, on kogoś musi zatrudnić, przeorganiozwać pracę i potem ma kłopot. I np. mówi, że nie ma dla Ciebie miejsca i żebys poszła na zwolnienie. Wiem, że według prawa nie może, ale ja piszę o życiu zwykłym. Nie wszytkie zwolnienia ciężarnych są na własne życzenie.
      Poza mdłościami - wiecie jak się jedzie pociągiem podmiejskim do pracy w godzinach szczytu? Bez brzucha trudno się wepchnąć, a co dopoiero mówiąc o tym, żeby wsiąść do porannego pociągu uważając na brzuch. Kurcze, nie każdy ma do pracy pół godziny piechotką
      • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 18.04.11, 10:21
        Kiedyś brałam antybiotyk który miał nieprzyjemne skutki uboczne np. mdłości.
        Nie było łatwo, ale brałam do kieszeni foliową reklamówkę, chusteczki i wsiadałam do autobusu.
        Poza tym jak ktoś ma mdłości i wymioty to siedzenie w domu też mu nie pomoże w tym, nawet myślę że bardziej wyjście z domu i skupienie się na czymś innym np. zajęciach w pracy mu pomoże.
        • jowita771 Re: Środa o ciaży 18.04.11, 10:25
          Ja sobie nie wyobrażam siebie w takiej sytuacji. Nie każdy znosi mdłości tak dobrze. Mało tego, gdyby ktoś obok mnie w autobusie zaczął wymiotować, to też bym rzygnęła dalej niż widzę.
          I naprawdę nie widzę powodu, żeby się męczyć, tylko po to, żeby ktoś obcy był zadowolony, że z jego składek nie korzystam.
          • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 18.04.11, 10:28
            Tak, ja jestem masochistką i uwielbiałam to uczucie, że zaraz haftnę...
            Mdłości i wymioty to dla większości normalnych ludzi nic miłego, ale pozostanie w domu ich wcale nie leczy.
            • jowita771 Re: Środa o ciaży 18.04.11, 10:37
              Pozostanie w domu nie leczy, ale ja sobie nie wyobrażam wymiotować poza domem. Jak wymiotuję, to mam drgawki i nie jestem w stanie ustać na nogach, tak mam od zawsze. Nie wiem, jak bym to miała organizować w autobusie czy nawet w samochodzie.
              • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 18.04.11, 10:41
                Ok, ja nie mam drgawek, zwymiotuję co trzeba do woreczka albo w trawę i o nowych siłach ruszam dalej.
                • wuika Re: Środa o ciaży 18.04.11, 10:47
                  Na szczęście w życiu nie będziesz.
                  • wuika Re: Środa o ciaży 18.04.11, 10:47
                    W ciąży - zapomniałam dodać smile
            • wuika Re: Środa o ciaży 18.04.11, 10:41
              Leżenie w domu / w szpitalu nie leczy też magicznie złamanej nogi - co za wyzyskiwacze, siedzą na L4 6 tygodni, mogąc normalnie pracować. A to, że nie mają jak do niej dotrzeć - drobiazg taki, taksówką można, prawda?
              • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 18.04.11, 10:45
                Złe porównanie, złamanie nogi powoduje unieruchomienie pacjenta niezależnie od jego życzeń, zaś z mdłościami jest się nadal mobilnym.
                • wuika Re: Środa o ciaży 18.04.11, 10:53
                  Bzdura. Możesz sobie wziąć wózek inwalidzki + znaleźć osobę, która Cię wrzuci do autobusu / taksówki, możesz też na tym wózku pomykać przez miasto. Możesz też chodzić o kulach. Da się, jakby się bardzo chciało i musiało - np. do lekarza ludzie o kulach czy wózkach jakoś docierają, nieważne że najczęściej w wyniku logistycznie pogmatwanej operacji w której uczestniczy nie tylko on. Człowiek, który rzyga 5 razy dziennie też da radę dotrzeć jakoś do pracy. Może nie korzystać ze środków komunikacji miejskiej i docierać do pracy w 4 godziny, zamiast w pół. Da się, prawda? Można nawet pracować. Nauczycielka może jakoś wstrzymać wymioty - ma przerwy, niech wtedy ma te swoje wydumane objawy. Pani na kasie może nie rzygać na klientów, niech sobie weźmie woreczek. Kobieta, która wisi na telefonie najwyżej zwymiotuje na telefon, albo na biurko. Wszystko się da, tylko te ciężarne takie leniwe, takie niby obolałe, pracować im się nie chce.
                  • hermenegilda_zenia Re: Środa o ciaży 18.04.11, 11:21
                    Wśród wielu znajomych ciężarówek nie znam wielu kobiet, które miały wymioty (stanowiące tu najwyraźniej sztandarowy argument za L4) przez CAŁE 9 miesięcy ciąży i przez 24 godziny/dobę. W większości przypadków problem utrzymuje się maks. 2 - 3 miesiące, przechodzi w 2 trymestrze i na pewno nie męczy przez cały dzień. Dlaczego zatem L4 "na wymioty" ma trwać całą ciążę, można wziąć zwolnienie na ten najgorszy okres a potem normalnie wrócić do swoich zajęć.
                    • jowita771 Re: Środa o ciaży 18.04.11, 11:26
                      Ja znam dwie, które wymiotowały od początku do końca ciąży po każdym posiłku. Mogły oczywiście zrezygnować z posiłków. I znam też jedną, która zaczęła wymiotować w czwartym miesiącu i też zostało jej do końca ciąży. Z tych dwóch pierwszych jedna przytyła w ciąży 6 kg (dziewczyna 180 cm wzrostu, kawał baby), a druga pod koniec ciąży dobiła do swojej wagi sprzed ciąży, bo wcześniej tylko chudła. Wyniki badań obu nie były rewelacyjne, ale to raczej nietrudno zgadnąć w tej sytuacji.
                      • wuika Re: Środa o ciaży 18.04.11, 11:30
                        To powinny się przyzwyczaić przez pół roku suspicious
                        • jowita771 Re: Środa o ciaży 18.04.11, 11:33
                          No tak, racja, a nie okradać podatników. Co innego wymioty i złe samopoczucie przy kacu, tu powinno być więcej zrozumienia dla chorego. wink
                          • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 18.04.11, 11:35
                            Człowiek na kacu tak samo cierpi jak ciężarna, ma takie same mdłości i wymioty ( a czasem większe ) niż ciężarna.
                      • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 18.04.11, 11:34
                        To są wyjątki i patologie, w normalnej ciąży mdłości zanikają w okolicach 3 miesiąca.
                        • wuika Re: Środa o ciaży 18.04.11, 11:38
                          Matko, jestem patologią! Kończę 3 miesiąc, mdłości i wymioty zamiast znikać, to się nasilają. Do więzienia ze mną suspicious
                    • wuika Re: Środa o ciaży 18.04.11, 11:29
                      Ale nikt nie mówi, że jak się zaczną, to potem 8 miesięcy ma kobieta siedzieć w domu, bo tak. Natomiast za doprowadzenie do absurdu uważam sytuację, która tutaj kreuje część osób - takie to a takie objawy dla poza tym zdrowego i nie będącego w ciąży człowieka są jak najbardziej podstawą do dostania L4 (mocne wymioty, bóle kręgosłupa, omdlenia, niemożliwość normalnego chodzenia, czy zagrożenie życia - najczęściej płodu), ale jak już kobieta zaszła w ciążę, to sama jest sobie winna i niech cierpi - zwolnienia nie powinna dostać, najwyżej na siłę będzie egzystować w pracy.
                  • gazeta_mi_placi Re: Środa o ciaży 18.04.11, 11:32
                    Za moich czasów Panie nauczycielki (w tym jedna dojeżdżająca z innego miasta) były zdrowsze.
                    Nawet już z większym brzuchem chodziły do szkoły.
                    Niczym nadzwyczajnym nie był też widok ciężarnej sprzedawczyni.
                    Ale współczesne ciężarne jakieś takie delikatniutkie...
                    • jowita771 Re: Środa o ciaży 18.04.11, 11:37
                      Za moich też. ale wtedy rodziło się dzieci bliżej dwudziestki, teraz nierzadko po trzydziestce, kiedy ciąża może być bardziej powikłana.
                      Dawniej ogólnie życie było zdrowsze, mniej alergików było. I nie było pralek automatycznych, tylu programów w telewizji, komputerów i internetu. I pomidory były lepsze. Tylko co z tego, że dawniej było tak, a teraz jest inaczej?
                    • wuika Re: Środa o ciaży 18.04.11, 11:38
                      Dociera do Ciebie, że przy niektórych dolegliwościach duży brzuch to najmniejszy problem? Jak widać, nie dociera.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka