Dodaj do ulubionych

psują mi dziecko :/

13.12.11, 23:00
piszę tu bo zaraz chyba zwariuję, Hela ma 1,3 roku ostatni tydzień spędziła z moją teściową (byłam poza domem 6- 8 godz dziennie) i co!!!!!!!! prosiłam, tłumaczyłam a ona i tak swoje - dziecko karmione na kolanach, przed TV, ciągłe ciumkanie i noszenie na rączkach i słodycze, znów zostałyśmy same (plus wiecznie pracujący tata) i co!!!!!!! awantura o jedzenie - bo ja sadzam w krzesełku i nie robię na obiad naleśników ze słodkim serem mdłych aż do ... Nie wiedziałam, że przez tydzień można zepsuć dziecko, moje Dziecko grzeczne, miłe i spokojne, jedzące nie wiele ale za to zdrowo bez cukru i świata w proszku z torebki. Moja mama - trochę lepiej ale i tak mnie nie wspiera, mówi, ze z tym się nie da walczyć. Jak mam zachować swoje zasady, jak wychować dziecko po swojemu, kiedy muszę pracować, co będzie gdy pójdzie do przedszkola i będzie robiło to co inne dzieci, czy zapomni o zasadach domowych?
Obserwuj wątek
    • saga55-5 Re: psują mi dziecko :/ 13.12.11, 23:14
      Znowu te okropne teściowe !!! wink
      • foro-estupido Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 10:07
        saga55-5 napisała:

        > Znowu te okropne teściowe !!! wink

        No i tak i nie.Zastanwiam się jak to jest?Zastanawiam się jak moja mam potrafi zrozumiec,żeby nie dawac słodyczy,a jak już chce to naprawdę maaało.A teściowej tłumaczę i nic z tego.Ona mi tu wciska,że w batoniku KINDER jest SAMO mlekobig_grin,albo,że nutella zdrowa?
        Miałam podobnie latem.Ja pozwalam na oglądanie bajek rzadko,może z godzinkę dziennie,a latem to już musi byc,żeby bajkę oglądał.A tydzień u teściowej był taki,że ledwo otworzył oczy,babcia wł tv z bajkami,śniadanie do łóżka z nutellą,ubierała go(4latka).
        Po czym po tygodniu pobytu u babci w domu miał pretensję,że nie dostaje chleba z nutellą,slodkiego po obiedzie,nie może oglądac bajek w łóżku,no i że nie potrafi się sam ubierac.
        • dziennik-niecodziennik Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 12:29
          no wlasnie tez sie zaczelam ostatnio zastanawiac jak to jest big_grin
          ja sie swojej teściowej nie czepiam, bo ją lubię i w sumie nic takiego nie robi, dzieckiem sie nie opiekuje, a to co tam porobi z mała jak sie widzimy to nie tak duże sprawy żeby mogła dziecko zepsuć, ale mam wrażenie jakby nie tylko nie słuchala, ale wręcz nie słyszała tego co do niej mówię.
          jestesmy u nich, nadchodzi pora popołudniowej drzemki, a ta zaczyna dziecko lulac. juz tyle razy mowilam ze moja mała nie lubi lulania, to nie - jej dzieci zasypiały tylko na rękach wiec moja tez musi tak. no i nosi to dziecko, mała sie denerwuje bo chce spac a na rękach nei umie, w koncu zaczyna ryczec, no to tesciowa apiac ją lulac no bo przeciez płacze... no to w końcu dziecko zabieram, niose do łózka, musze położyc, wyciszyc, dziecko rozpłakane, to ta chodzi pod drzwiami i jęczy ze "ona słuchac nie moze jak mała płacze"... trzymaliby to dziecko na rękach cały czas, mała zaczyna chodzic, NIE CHCE byc na rękach, chce sobie zwiedzac mieszkanie i grzebac wszedzie gdzie sie da - nie. na ręce. dziecko sie denerwuje, wyrywa, ale nic, ma byc na rekach...
          nie rozumiem tego. jak mojej mamie powiem "wez ją połóż na ziemi, niech sobie pochodzi" to dziala bez pudła, dziecko sie bawi a mama tylko patrzy zeby nie zalazła gdzie nie trzeba. do teściowej musialabym mówić co dziesięć minut big_grin
          • mgla_jedwabna Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 14:42
            Na temat opieki mam i teściowych robiono badania naukowe. Przeżywalność, odporność na choroby itd. są wyższe u dzieci, którymi zajmuje się matka matki, niż u dzieci, którymi zajmuje się matka ojca. Wiąże się to z instynktami przekazywania genów - dzieci córki na pewno mają te same geny, co opiekująca babcia, dzieci syna - niekoniecznie.

            W praktyce większe starania wobec dzieci córki przekładają się m.in. na refleksję wobec własnego postępowania w przeciwieństwie do stosowania widzimisię i robienia tak, jak babci jest wygodnie, a nie dziecku - wychowawczo.
            • biotka Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 22:52
              ??? dla mnie kompletna bzdura! Badania naukowe... taaa...
              Moim synem zajmuje się teściowa w godzinach mojej pracy. Nie zrobi nic przeciw moim zasadom, jak chce coś nowego zrobić to pyta. Ja sama często radzę się jej, bo w końcu ona ma za sobą wychowanie dwóch fajnych facetów, a ja dopiero raczkuje w tej dziedzinie.
              Generalizowanie takie jak powyżej bardzo mnie wkurza. I w dodatku gdyby moja mama żyła to prawdopodobnie i tak wolałabym powierzyć opiekę teściowej.
              • anorektycznazdzira Re: psują mi dziecko :/ 16.12.11, 18:24
                fajny postsmile
          • foro-estupido Re: psują mi dziecko :/ 16.12.11, 11:13
            O to,to...Moja tesciowa to samo.U niej jest "NA CHAMA",że ona da radę uśpic moje dziecko....Nie raz nie dwa na siłę próbowała go uśpic na rękach,a przez to dzieciak wył w niebogłosy.
            Wiem,że jak np zostawała z dzieckiem(na swoją prośbę) za groma nie zadzwoniła,że mamy wracac,bo młody się drze.Ale tłumaczyłam jej,że wystarczy go połozyc i on się powierzga i uśnie.To nie....Nosiła go na rękach,śpiewała mu,on się wyrywał a ta go trzymała na siłę BO USNĄC MUSI!!!
            • dziennik-niecodziennik Re: psują mi dziecko :/ 16.12.11, 13:45
              gdyby to nie bylo niemozliwe powiedzialabym ze mamy wspolna tesciowa big_grin
              moja jeszcze oczywiscie probuje dziekco przekarmiac. mała je o stalych porach, miedzy posiłkami nie je (czasem cos tam poprosi zeby jej dac sprobowac od nas, ale to kęs i koniec, z najadaniem sie czeka do swojej pory posilku). tesciowa jej miedzy posilkami wcisnie a to jabluszko, a to biszkopta, a to cos tam - no wcisnie bo chodzi za nią i jj wpycha do dzioba po kawałeczku...), a potem zdziwiona ze dziecko obiadku nie zjadło i jeszcze nas do lekarza z nią wysyla bo czemu ona nic nie je big_grin
              i NAPRAWDE moja mama tak nei robi big_grin
              ale generalnie tesciowa moja jest fajna, serio ją lubię smile
    • kiszczynska Re: psują mi dziecko :/ 13.12.11, 23:19
      jestes chora. Jak 60 letnia kobieta ma sie zajac dizekciem bez slodkosci, ktroe nic nie je, które je tylko przed tv. raz mozna prbowac, dwa tez, ale to w koncu twoje dziecko i ta kobieta-tesciowa jest juz zmeczona wiecznym stosowaniem sie do "maminych zasad" i meczarnia z rocznym dizeckiem!!

      Nikt dizecko niep suje, p prostu tak JEST LATWIEJ DLA NICH.
      • rain.forest Re: psują mi dziecko :/ 13.12.11, 23:55
        nie jestem chora smile czuję się całkiem dobrze smile
        nie 60 tylko 50
        je normalnie a nie jak tucznik, ma prawidłową wagę
        nie staram się przekonać kogoś do moich zasad - szkoda czasu, nerwów itp.
        zadziwia mnie jak mała szybko podłapała to "wygodnictwo"
        ale nie pozwolę żeby pakować w moje dziecko, zapatrzone w TV, sam cukier, tucz gęsi jest na tych samych zasadach, a prawo go zabrania, w kodeksie karnym też należałoby ująć zakaz tuczenia dzieci przez teściowe wink całuski słodkie
        • saga55-5 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 00:02
          ale nie pozwolę żeby pakować w moje dziecko, zapatrzone w TV, sam cukier, tucz
          > gęsi jest na tych samych zasadach, a prawo go zabrania, w kodeksie karnym też n
          > ależałoby ująć zakaz tuczenia dzieci przez teściowe wink całuski słod

          Czegoś tu nie łapię.
          Teściową znasz od wczoraj ? raczej nie.
          Skoro wiedziałaś jaka jest i na co może być ją stać, trzeba było dziecka nie zostawiać.
          Tylko niańka zrobi to, co jej każesz. W żłobku czy przedszkolu też pewnie wiele rzeczy ci się nie spodoba
          • hanna26 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 00:58
            Rety....
            Moje wszystkie trzy dziewuchy przepadają za naleśnikami ze słodkim serem.
            Chyba sprawdzę, czy jeszcze żyją.
            ...
            Sprawdziłam. Oddychają. Ale one staruszki, 8, 6 i 3 lata. Nic już im nie zaszkodzi.
          • gwen_s Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 20:10
            dokładnie, jak wiesz, ze teściowa w taki sposób zajmuje się dzieckiem to na cholerę je u niej zostawiasz...
            Ja za swoją teściową nie przepadam, ale dzieci do pilnowania jej nie daję...
            • mia_siochi Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 23:02
              gwen_s napisała:

              > dokładnie, jak wiesz, ze teściowa w taki sposób zajmuje się dzieckiem to na cho
              > lerę je u niej zostawiasz...
              > Ja za swoją teściową nie przepadam, ale dzieci do pilnowania jej nie daję...

              To tak jak ja wink Podważanie zębów łyżką, żeby wcisnąć jedzenie, bo to "niejadek" (nie wiem sąd taki pomysł) nie mieści się w moim światopoglądzie ;D
        • kura28 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 09:00
          > ale nie pozwolę żeby pakować w moje dziecko, zapatrzone w TV, sam cukier, tucz
          > gęsi jest na tych samych zasadach,


          Sorry, ale wyobraziłam sobie gęsi siedzące przed telewizorem i jedzące cukierki.
      • mgla_jedwabna Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 14:43
        Dzieci wszystko jedzą, jest to tylko kwestia odpowiednio głodnych dzieci.

        • hanna26 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 18:10
          > Dzieci wszystko jedzą, jest to tylko kwestia odpowiednio głodnych dzieci.

          Podobnie jak dorośli. Mój dziadek w czasie okupacji jadł trawę. Głodny człowiek jest w stanie zjeść najgorsze świństwa.
    • sotto_voce Re: psują mi dziecko :/ 13.12.11, 23:22
      Twoja mama ma trochę racji - z tym się nie da walczyć, tzn. walczyć się da, ale nie da się wygrać. U niektórych osób zmiana mentalności jest niemożliwa. Teściowa uważa, że uszczęśliwia Twoją córkę, a Ty ją niepotrzebnie unieszczęśliwiasz.
      Ja bym takiej osobie dziecka nie powierzyła, ale przyznaję, że nigdy nie miałam finansowo noża na gardle.
    • czar_bajry Re: psują mi dziecko :/ 13.12.11, 23:33
      Zawsze możesz zatrudnić opiekunkę do dziecka...
    • rulsanka Re: psują mi dziecko :/ 13.12.11, 23:35
      Nie miałaś alternatywy? To nie narzekaj. Babcia starała się jak umiała.
      Oddaj dziecko do żłobka.
      "co będzie gdy pójdzie do przedszkola i będzie robiło to co inne dzieci, czy zapomni o zasadach domowych? "
      Trochę zapomni, trochę nie. To się okaże. Mój syn w żłobku zjadał surówkę za wszystkie dzieci. Nadal zjada owoce i warzywa w przedszkolu, i nie jest aż takim fanem słodyczy jak inne przedszkolaki. Choć już zjada naleśniki, placki, banany (wcześniej nie lubił)
      • rain.forest Re: psują mi dziecko :/ 13.12.11, 23:59
        żłobek na razie nie wchodzi w grę bo pracuję na zlecenia,
        tydzień w terenie, a potem 2 tyg w domku smile

        no dobra, może trochę przesadzam ale nie chcę żeby Hela tak łatwo poddawała się wpływom, może jednak jeszcze za wcześnie na kształtowanie asertywności wink
        • gryzelda71 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 07:29
          ale nie chcę żeby Hela tak łatwo poddawała się
          > wpływom, może jednak jeszcze za wcześnie na kształtowanie asertywności wink

          Miałaś nadzieję,ze dziecko odmówi naleśników?
        • malamelania Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 08:56
          >nie chcę żeby Hela tak łatwo poddawała się wpływom,może jednak jeszcze za wcześnie na kształtowanie asertywności

          O, bogowie!
          Swoje wybujałe ambicje zrealizuj, kupując psa. Posyła się toto na szkolenie już w wieku kilku miesięcy, a potem masz stworzenie posłuszne i asertywne, od obcego nic nie weźmie, nawet naleśnika.
          • anorektycznazdzira Re: psują mi dziecko :/ 16.12.11, 18:26
            Oooo, to, to!
        • echtom Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 10:02
          > ale nie chcę żeby Hela tak łatwo poddawała się wpływom, może jednak jeszcze za wcześnie na kształtowanie asertywności wink

          To se pomyśl, co będzie w gimnazjum, jak koleżeństwo zacznie ją kusić fajkami i piwem tongue_out
          • foro-estupido Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 10:32
            Ale ciekawe,że teraz wszystkie piszące emamy taaak rozumieją teściową....A jak się czyta o odżywianiu małego dziecka to zakaz parówek,słodkiego i inne takie.Że tv lasuje mózg,że tv dziecka niczego nie uczy ,a teraz taka wyrozumiałośc....?
            • rain.forest Re: psują mi dziecko :/ 16.12.11, 11:03
              to chyba przez to, że tak łatwo poddajemy się kulturowym stereotypom, rolom
              bo jak weźmiesz ślub i stajesz sie ŻONĄ to stajesz się - o drazu, z dnia na dzień - zrzędliwą jędzą snującą się po domu w dresie i nie pozwalając męzowi na wyjścia z kuplami na piwo zadręczasz sie tym, że on cię na pewno zdradza
              stając sie TEŚCIOWĄ jakoś wypruwa ci mózg i zdrowy rozsądek, miożesz idiotycznie ciumkać nad dzieckiem i do wszystkich mówić babuszkowym slangiem "wniusia pójdzie z bacią na śpacielek jak zije ładnie ziupkię", i nikt nie puka się w głowę bo przecież to normalne, że ona tak rozpieszcza dziecko
              ty jako matka nie masz prawa wymagać niczego od babci bo jesteś wyrodną matką oddającą swojego pierworodnego w ręcę starej, schorowanej i już umeczonej życiem kobiety, która w wieku 45 lat poszła na emeryturę żeby sobie odpocząć a nie bawić bachory,
              dobre rady w stylu "wynajmij opiekunkę" powodują skurcz serca żołądka i nerek bo niby za co!
              ale z uśmiechem i pokornie obracasz sprawę w żart, w końcu jesteś matką z polski polką poradzisz sobie ze wszystkim, z uśmiechem na ustach z pokorą w sercu dotrwasz do 18 dziecka
        • melmire Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 13:33
          Ma ulegac wplywowi, ale tylko twojemu smile
        • mgla_jedwabna Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 14:44
          Ależ dziecko uczy się asertywności. Domaga się tego co lubi, zamiast pasywnie zjadać, co mama dała smile
      • jamesonwhiskey Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 12:35
        > Nie miałaś alternatywy? To nie narzekaj. Babcia starała się jak umiała.

        starala by sie gdyby chociaz troche probowala szanowac zasady w jakich jest wychowane dziecko a nie robila jak umiala
    • vivibon Re: psują mi dziecko :/ 13.12.11, 23:55
      Rok i 3 miesiące... Koniec, przesrane, już nigdy się jej nie zmieni, do końca życia będzie jeść naleśniki w krzesełku i domagać się noszenia na rękach.
    • gika_gkc Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 07:52
      rain.forest napisała:

      co będzie gdy pójdzie do przedszkola i będzie robiło to co inne dziec
      > i, czy zapomni o zasadach domowych?

      tak, o wielu zapomni i będzie robić to co rówieśnicy szukając ich akceptacji
    • alabama8 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 08:25
      Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś osobiście obiad dla dziecka ugotowała. Przez noc w lodówce z pewnością się nie zepsuje.
    • przeciwcialo Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 08:48
      To nie pracuj do osiemnastki a potem taki wypieszczony i napasiony prawdami domowymi egzemplarz puśc w swiat.
      Zatrudnij opiekunke i juz.
    • twarz2 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 09:14
      Zerwij kontakty raz na zawsze z taką teściową!
      • verdana Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 09:21
        Nie chcesz obcych wpływów i psucia dziecka? Po prowstu opiekuj sie nią sama, zamiast prosić tesciową, a potem mieć zal. Nie mozesz? cóż, w takim razie nie nalezało mieć dziecko, skoro przez Twoją pracę dziecku dzieje się taka straszna krzywda.
        A jak nauczyć dziecko asertywnosci? Nalezy zacząć od tego, aby dziecko było asertywne wobec własnej matki - i domagało sie tego, czego chce, a nie słuchało poleceń.
        • magda762 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 11:40
          Verdana, ale jak to zrobić? Żeby było bardziej asertywne w stosunku do matki? Serio pytam, bo ja mam taki "problem". No zbyt usłuchany jest. Proszę się nie śmiać! Poważnie pytam. Syn ma 6 lat i mam wrażenie, że jest zbyt pokorny. W grupie rówieśniczej radzi sobie (przynajmniej na razie). Śmieję się, że to mały dyplomata. Niby potrafi osiągnąć swój cel (tylko troszkę innymi metodami, niż większość znanych mi dzieci), ale żeby powiedzieć ostro "NIE" to niestety porażka. Chciałabym, żeby w sytuacji "zagrożenia" potrafił być stanowczy. Jak to osiągnąć? A może to walka z wiatrakami i sam musi się nauczyć? Doradź coś kobietosmile
          • verdana Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 12:18
            Ja mam Ci odpowiedzieć? Ja, której nastoletni syn na wszelkie polecenia odpowiada "Tak jest"???
            • verdana Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 12:20
              Ps. A poza domem absolutnie nie ulega wpływom, co tez nie jest takie piękne, jak mogłoby się wydawać...
              • magda762 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 13:13
                Czyli na pewne sprawy nie mamy wpływu... Może i dobrzesmile
                • anorektycznazdzira Re: psują mi dziecko :/ 16.12.11, 18:33
                  Wiesz co, mój też mi się wydawał niebezpiecznie słodki i zgodny. A potem zobaczyłam jak na placu zabaw nie mogąc sobie poradzić ze starszym chłopakiem śmiejącym się z niego podszedł i zanim otworzyłam gębę walnął mu pięścią. W tym momencie uznałam, że jak będzie chciał wyrazić, że NIE, to wyrazi (metody mu jeszcze ucywilizuję). Widać w domu nie wojuje, bo nie ma o co, u nas jest dialog i otwarcie na drugiego człowieka z dziećmi włącznie, to co się będzie rzucał wink
    • kotkowa Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 10:18
      no niestety to nie jest proste. ja też w pewnej mierze poległam. tzn. odpuszczam to, na czym mniej mi zależy, nie zgadzam się na to, bo ma wpływ na zdrowie dziecka. Musialabym siedziec z dzieciem sama, zeby wychowac je calkowicie po swojemu. Moim synkiem opiekuje sie moja mama, gdy jestem w pracy. I co - tez w leb wziely zasady, typu jemy w krzeselku. I niestety jest jedzenie przy bajce, ksiazeczce, a nawet chodzenie za malym z obiadkiem. Wiem, ze dla mamy to meczace, zeby trzymac malego w krzeselku, gdy on nie chce, latwiej odpuscic i wyjac, byle zjadl obiadek, no i tak tez sie stalo. Poza tym odkad maly je wieksze kawalki, je dluzej i nie wysiedzi tak dlugo w krzeselku, wiec to sie stalo troche samoistnie - wolalam, zeby nauczyl sie jesc duze kawalki, bo to rozwija zuchwe, miesnie, ma wplyw na mowe, niz zeby zjadal papki szybko i w krzeselku.
      Za to nie pozwalam dawac do jedzenia slodyczy i tego, czego maly nie je bez mojej wiedzy i zgody. Jadlospis zawsze ustalam ja, albo mama konsultuje go ze mna.
      • ona3010 [...] 14.12.11, 10:31
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • saguaro70 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 10:45
      Sranie w banię, koleżanko. Wezmę pod obronę tę wredną, wstretną teściową, choć moja też jest nie lepsza.
      Wiesz czemu?? Bo Twoja teściowa robi Ci grzeczność! Korzystasz z jej pomocy. Ona nie musi niańczyć Twojej córki, swoje dzieci odchowała i chce odpocząć. Nie przyszło Ci to do głowy? Oddając dziecko pod opiekę teściowej nalezy się liczyć z tym, ze nie bedzie tak jak Ty chcesz. Nie dość, że teściowa poświęca swój czas, jest niemłoda, to jeszcze zamiast podziękować, obrabiasz jej dupę na portalu internetowym uncertain
      Zolnij się z pracy i sama zajmij dzieckiem. Albo wynajmnij opiekunkę!! Wtedy będzie tak jak Ty chcesz.
      Rozbawiłaś mnie. Przez tydzień teściowa popsuła Ci dziecko??? Kuźwa, ale piszesz idiotyzmy.
      Od słodkiego naleśnika, danonka czy kawałka czekolady żadne dziecko jeszcze nie umarło. Babcia zawsze da to co zakazane. I nie widzę w tym nic złego.Ile mżna jeśc kaszki, mamałygi, albo zdrowe zarcie???
      Moja córka nie je słodyczy, cukru, zup z kostkami. Ale oddając ją do matki czy tesciowej liczę się z tym, że będzie tam inaczej. Liczę się z tym, że córka pojedzie do Maca.
      I co z tego, że Twoje dziecko jadło przy tv? Ja też lubię pojeść przy tym wynalazku.
      Boże, zamiast być wdzięczną za pomoc, okazałas się wredną synową.
      Tak, wredną, okropną synową. Niewdzięczną, głupią.uncertain
      A potem czyta się na portalach jaka ta teściowa jest zła i jak ją zamordować ;/
      Pozdrawiam.

      Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co znajdziesz w środku big_grin
      • aqua48 To wychowuj sama. 14.12.11, 10:57
        Ja nie miałam takiej możliwości żeby dzieci zostawiać z teściową i to nie na tydzień aż, ale nawet na parę godzin, jak chciałam pójść z moją mamą do szpitala, albo jak w pracy było nagłe zebranie na którym musiałam być. Teściowa nie miała czasu ani ochoty i koniec. W związku z tym wychowywałam je samodzielnie i tak jak chciałam, według moich reguł - np słodycze wyłącznie w jednym dniu tygodniowo. Nagimnastykowałam się jak woltyżerka żeby wszystko pogodzić i nie raz popłakalam. Zatrudniałam opiekunki od których mogłam wymagać, żeby dzieci nie oglądały tv i jadły wyłącznie to co im zostawiłam.
        Ale dzięki temu nikt mi dzieci nie psuł.
    • gazeta_mi_placi Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 10:54
      Teściowa nie pomaga przy dziecku -źle, pomaga - też źle.
      Jak to dobrze, że nie jestem teściową.
      • tumigutek5 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 11:15
        Mam trzech synów ... dwóch juz niedługo (no dobra liczę że nie wink) może mnie zrobic tesciową i jak czytam co wygadują o swoich niektóre synowe to mam ochotę uciec jak najdalej , żeby tylko nie mieć mozliwości zaopiekowania sie , pomocy czy wogóle czegokolwiek przy swoich przyszłych wnukach ..... no a jak znam siebie to WNUCZKĘ (tak, tak) będe chciala rozpieszczać maksymalnie .... no ale już widzę że będę wredna suką co psuje paniusi dziecko ....
        No nic , może spełnię jednak swoje marzenie, kupię campera i będę zwiedzać świat mając w dupie swoje synowe i Jej dzieci ......wink
        • lily.m Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 11:51
          A gdzie jest w tym wszystkim dziecko? Nie wiem na jaką skalę jest tu zapychane cukrem, ale to na pewno nic dobrego. Dobra babcia powinna także mieć na uwadze zdrowie dziecka (zęby, utrata apetytu, konserwanty w słodyczach itp. itd....), właśnie dlatego że jest kochającą babcią, a nie obcą osobą, której płacą za wykonywanie poleceń.
          Swoje chęci rozpieszczania dziecka, której polepszą JEJ humor i JEJ samopoczucie, lepiej niech realizuje z rozsądnym umiarem i się nie oburza.
          Synowej proponuję tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć teściowej.
        • anorektycznazdzira Re: psują mi dziecko :/ 16.12.11, 18:38
          > No nic , może spełnię jednak swoje marzenie, kupię campera i będę zwiedzać świa
          > t mając w dupie swoje synowe i Jej dzieci ......wink

          Kochana, e-matki nie czytasz? Wtedy będziesz tą teściową-suką, co to jeszcze nigdy przy dziecku nie pomogła, dała za mało prezentów jak na razie, i nie można do kina wyjść a dziecko potrzebuje babci i co to ma być.
    • marika_2006 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 11:52
      Nie sądze że w czasie 1 tygodnia popsuła twoje wysiłki wychowawcze, i napewno nie jest to nieodwracalne. Moja mama wciąż ma zapędy do karmienia mojego prawie 6 letniego niejadka. Ja tego nie toleruję, mama o tym wie, ale nie będę z nią walczyć.
    • gku25 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 11:58
      Postaraj się o dożywotni zakaz widywania z dzieckiem.
      • saguaro70 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 12:08
        Wydany przez prokuratora, bo babcia szkodzi zdrowiu dziecka. big_grinbig_grin
        Aaaaaaa, dziecko umrze od nalesnika bądź lizaka....
        Pozdrawiam cieplutko smilesmile
        • gku25 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 16:43
          No tak, o to mi właśnie chodziłowink
    • anek130 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 12:16
      daj spokój, ja bym się zastanowiła nad sobą, skoro dziecko będące tydzień poza domem już się tak "drasycznie" zmienia? to albo słabo wpajasz swoje zasady albo nie radzisz sobie ze swoim dzieckiem, bo ja nie widze powodu, żeby robić problem z tego, że u babci je cos innego a w domu tego nie dostanie. Dziecko to nie nakręcona zabawka, która zawsze zachowuje się w ten sam sposób

      Ania
      • morekac Re: psują mi dziecko :/ 17.12.11, 08:38
        Jeśli dziecko było cały tydzień poza domem - a zwykle tak nie jest, ( zwłaszcza jeśli było poza domem również w nocy)- to jest to duży stres dla dziecka i ma prawo do odreagowania tego stresu. Być może babcia nie wypracowała sobie przez tydzień innych sposobów radzenia sobie z dzieciątkiem, bo tydzień to za krótko. Prawdopodobnie nie siadł jej jeszcze kręgosłup od tego noszenia dziecka i nie obrzydło jej robienie naleśników.
    • myszmusia Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 12:38
      ywoje zasady - twoje dziecko - twoje wychowanie, a jak chcesz/musisz oddac komus to ryzykujesz łamanie tych zasad.

      \Płatnej niani tez nie upilnujesz zeby nie robiła tego co JEJ bedzie wygodniej - chyba ze bedziesz miała farta. \a generalnie albo sama sie zajmij dzieckiem albo sie pogodz z łamaniem twoich zasad.
      • lannntana Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 13:08
        Siedziałam w domu jak przykuta przez cztery lata, obydwie babcie miały (i mają) wnuka w odwłoku. Także cieszyłabym się z każdej propozycji zostania z dzieckiem,nawet,gdybym potem miała kłopot z powrotem do ustanowionych przeze mnie zasad. A co do "psucia" dziecka - mam podobny problem,tylko,że z przedszkolem. Mój syn,nie wiedzący do tej pory co to słodkie płatki i bułka z nutellą,nie mówiąc już o śmieciach typu hamburgey czy parówki ,teraz chce jeść tylko to,niestety.
    • gupia_rzona Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 13:24
      Moja mama też z tych "psujczych". Ale ja jestem konsekwentna. Dzięki czemu moje dziecko wie na co może sobie pozwolić przy mnie, a na co przy mojej mamie. Z teściową mam podobnie.
    • jestem_fajnou_mamou Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 14:31
      Prawo dziadków - rozpieszczać wnuki. Awanturowaniem się nic nie wskórasz, tylko pogorszysz atmosferę i relacje z teściową. Korzystasz z jej wolnego czasu to musisz na pewne niedociągnięcia przymrużyć oko. Krzywdy dziecku nie robi. Jeżeli nie podoba Ci się podejście babci do twojej córki i widzisz zły wpływ zawsze możesz ograniczyć ich kontakty.
      Osobiście uważam, ze ścisłe zalecenia i obostrzenia co do zajmowania się dzieckiem można wydawać osobie, której się płaci, a nie takiej która robi nam przysługę.

      Aaaa, jeszcze, piszesz, ze to od niedawna, może córka była poirytowana nową sytuacją, Twoją długą nieobecnością i babcia postanowiła szczególnie umilić jej czas ze sobą?

      Moi rodzice i teście też faszerują dziecko słodyczami chociaż ja jestem temu przeciwna. Na szczęście ponieważ moje dziecko nie je na co dzień słodyczy (bo ja mu ich w ogóle nie daję ze względu na to, że właśnie dziadkowie dają) nie jest w stanie ich dużo zjeść na raz. Ostatnio w żartach powiedziałam, ze jeżeli dziadkowie nie przestaną dokarmiać Marcysia słodyczami, to będę musiała na nich wymusić dołożenie się do rachunku za dentystę smile

      Co do przejmowania niepożądanych zachowań od innych dzieci w przedszkolu, też się obawiam, gdyż to jet dopiero przed nami. Tu widzę większe zagrożenie, bo nie znam tych dzieci, ich rodziców, nie wiem, czego się spodziewać. Mam nadzieję, że nie trafimy na dziecko typu z ostatniego głośnego tu filmiku na YT.
    • mgla_jedwabna Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 14:38
      W przedszkolu raczej nikt nie będzie ciumkał, nosił i podawał do jedzenia, co sobie młoda zażyczy. Prędko zrozumie, że trzeba siedzieć przy stoliku i szybko wsuwać kotlet z marchewką, albo będzie się głodnym.

      Kiedyś przeczytałam, że dzieci wariują przy jedzeniu, jeśli czują, że wskutek tego skupiają na sobie uwagę rodziców. Zwłaszcza, gdy jedzą osobno, nie z całą rodziną. Za to gdy dziecko siądzie przy stole ze wszystkimi i nikt specjalnie nad nim nie tańczy, zaczyna jeść jak wszyscy.

      Nie wiem, czy to prawda, ale można wypróbować. Czy ty jesz obiad z córką? Czy raczej karmisz ją, własny posiłek zostawiając "na potem, w spokoju"? Czy możecie przynajmniej śniadania i kolacje jeść całą rodziną?
      • asiara74 Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 14:50
        Taka jest cena darmowej i pewnej opieki u dziadków. Moje dziecko już duże a oni wciaż go rozpieszczaja i gotują tylko to co wnusio sobie życzy, teśc wręcz dzwoni wieczorem i pyta jaką zupę dziecko sobie życzy dnia następnego(chodzi do nich czasami na obiady po szkole). W domu tego nie ma, je co jest i tyle. Dzieci uczą się gdzie jakie zasady obowiązują, wystarczy by konsekwentną na swoim terenie i tyle.
        A co do słodyczy to nie jestem zwolenniczką całkowitych zakazów tylko uczenia umiaru. Moja koleżanka tak zakazywała chipsów, że jak jej syn przyszedł do mojego na urodziny to zjadł w 10min. całą michę chipsów aż był lekkim pośmiewiskiem, więc nie ma co lamentowac o batonik czy czekoladkę
        • kali_pso Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 20:25

          Znaczy sie w domu gotujesz te potrawy których dziecko nie lubi i zmuszasz je do jedzenia?winkp Nieźle...
          Robienie afery z tego, że dziadkowie gotuja ulubione potrawy dziecka to jest przegięcie. Gotuj lepiej albo inne rzeczy, które dziecko lubi i zje i nie będziesz robiła problemu.
          Moja matka potrafi wieśc zrobione przez siebie pierogi, bo wie, że moje dziecko za nimi przepada. Ja nie mam na to czasu, niemniej gotuję inne potrawy, które on zjada- nie dlatego, że nic innego nie ma, tylko dlatego, że ja nie gotuję rzeczy, których nie lubimy.
    • na_pustyni Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 20:21
      Też się tak nakręcałam. Uwierz mi, że Ci przejdzie. Oczywiście to nie tak, że zaczniesz mieć w d.pie zdrowie dziecka, ale po prostu odpuścisz. Moja córka też przez 3 lata wsuwała jogurt naturalny Bakoma, do momentu kiedy w przedszkolu nie zaczęto serwować jej Danio - szybko się przerzuciła.
    • tosterowa Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 20:29
      o matko, ludzie lubią komplikować sobie życie. Masz "plan" wychowania dziecka, wychowuj je sama, albo zatrudnij opiekunkę, której dokładnie rozpiszesz swoje oczekiwania i dasz jej za to wynagrodzenie.
    • 71tosia Re: psują mi dziecko :/ 14.12.11, 22:29
      masz madra tesciowa, ktora nie tylko chce sie Twoim dzieckiem zajmowac, wyraznie robi to z oddaniem ale tez doskonale wie ze rola babci i mamy POWINNA byc jednak inna. Taka rozpieszczajaca babcia to skarb i jest ogromnie dziecku potrzebna w normalnym rozwoju psychicznym. Dzieci ktore maja fajne bacie/dziadkow sa po prostu szczesliwsze, nie tylko w dziecinstwie. Kiedy my jako rodzice czegos tam wymagalmy, gonimy do roboty, czasami o cos mamy pretesje. babcia sie czesto uzala ze wnusia 'taka mala, biedna i przepracowana' i jest zachwycona nawet jak dziecko 'ladnie nabalagani' - cytat z mojej mamy wink i tak byc powinno.
      A jaka bacie ty mialas, lub chcialbys miec? Moze jednak taka co rozpieszcza/la nalesnikami? I nie martw sie o psucie, dzieci bardzo szybko lapia ze u baci i u rodzicow sa troche inne reguly. Rodzice lapia to troche pozniej wink, zwykle wchodzac w wiek babciowania maja zupelnie inny stosunek do wlasnych wnukow niz mieli do wlasnych dzieci.
      Przemysl sobie to jeszcze raz. I wiecej pewnosci siebie w wychowywaniu corki, bo takie pretesje ze 'mama psuje dziecko' czesto wynikaja wlasnie z jej braku.
      Ps moje u babci jadlo nawet pomidorowke z cukrem i zyje wink
    • suesslein przepraszam z gory 14.12.11, 22:38
      ze nie czytalam innych odpowiedzi, wiec moge sie nieco powtorzyc.



      to Twoje dziecko i Ty ponosisz za nie odpowiedzialnosc. Jak nie pasuje mama i tescowa, to poslij do zlobka/przedszkola. Tam maja wytyczne i zadnej "trucizny" dzicku nie serwuja. A najlpeiej poszukaj takiej placowki, gdzie sama musisz zapewnic wyzywienie.
      Nie bedzie klopotu.

      Ludzie, opamietajcie sie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka