20.12.11, 16:22
Mam dochód, on ma pracę. 6 letnie dziecko na stanie, od początku u jego rodzicow. Od czerwca przynoszę do domu regularne NORMALNE pieniądze, on od listopada w sam raz. Wczesniej roznie.. Jakich jeszcze arumentow uzyc, ze pora opuścić to miejsce i żyć, choćby za 1500 zl miesiecznie, ale na swoim.
Jestem zdeterminowana, podminowana, zdesperowana, smutna, przybita, samotna, mam stany poddepresyjne.
Obserwuj wątek
    • nutka07 Re: co dalej? 20.12.11, 17:00
      A sama dasz rade sie utrzymac?
      • bez_entuzjazmu Re: co dalej? 20.12.11, 17:09
        Nie dam, ale jestem skłonna wrócić do rodzicow, troche zaoszczedzic i mieskzac w jakiejs ciasnocie sama.. (jezeli on zostanie). Nie mam juz sil..
        • marzeka1 Re: co dalej? 20.12.11, 18:29
          Mówiłaś, tłumaczyłaś, prosiłaś, a teraz jak chcesz zmiany, ty wykonaj ruch, czyli zrób tak, jak chcesz.
          Przy takim nastawieniu psychicznym nie tkwiłabym tam, gdzie tak mi źle.
        • zuzanna56 Re: co dalej? 20.12.11, 18:32
          Jakich argumentów użyć, nie wiem ale doskonale cię rozumiem. A mąż jakich argumentów używa aby nadal mieszkać u rodziców?
    • lily.m Re: co dalej? 20.12.11, 19:06
      Zmarnowałam 7 lat na tkwienie w takim układzie. Teraz czuję że żyję i żałuję że nie zrobiłam tego wcześniej. Po prostu się wyprowadź, sama, gdziekolwiek, co będzie to będzie, dasz sobie radę! Mąż się zasiedział, i nie rozumie twoich bolączek. Jeśli nie dołączy do ciebie, będziesz wiedziala z kim tak naprawdę masz do czynienia.
      • bez_entuzjazmu Re: co dalej? 20.12.11, 19:19
        on nie chce dołączyć. Teraz mi to mowi, wcześniej co innego dekalrowal. Nie ma juz sil, z kazdym dniem mnie to zabija. Szantażuje mnie, że jak sie wprowadzę, to sama sobie bede musiała radzić. perpsktyywa swiat mnie niszczy. Nie iwme czy ktos to orzumie. Tak sie lduej nie da. Nie potrafie dluzej tak zyc.. Obicywal i przyrzekał, gdy sie wprwadzlaismy, ze to tylko do mokentu nzlezina pracy, a najpeirw nie szukal, teraz narzeka, ze trudno. Pracuje 4 dni w tyg.ma naprawde malo godzin, ale godziwie zarabia... Teraz mnie znow szantazuje, ze to rzuci, bo om ma co orbić.. Nie chce mi się żyć!!
        Najgorsze jest to przychodzwenie od odmu, powrot.
    • renia_84 Re: co dalej? 20.12.11, 23:22
      Moja siostra się wyniosła i sama wychowuje dwójkę dzieci. Było Jej ciężko ale dała radę. Najpierw zamieszkała u rodziców jakiś czas. Po jakimś czasie wynajęła 2 pokoje w 3 pokojowym mieszkaniu, to przynajmniej taniej bo rach. i odstępne z tą osobą co zamieszkuje trzeci pokój wspólnie płacą. Łapała każdą pracę, dorabiała roznosząc ulotki kiedy dzieci szły spać ( współlokatorka okazała się o.k. i wtedy "czuwała" nad dziećmi). Wtedy dzieci miały 5,5 i 7 lat. Były mąż prócz płacenia alimentów nie pomaga Jej wcale.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka