Dodaj do ulubionych

Taka sytuacja w sklepie....

04.01.12, 17:51
Robiąc dzisiaj zakupy w sklepie zobaczyła,.że jest promocja na ich pieluchy.Nie znam pieluch,a wiem,że mają też czasami rozpakowane na sprzedaż po 1szt.
Podeszłam,obejrzałam,żadnej pieluchy z tej firmy akurat nie było.
Pooglądałam opakowania i patrzę...otwarty u góry,tak na wielkośc może na 3/4cm.
Włożyłam delikatnie palec,dotknęłam tej pieluchy czy nie z ceraty,popatrzyłam przez opakowanie(bo prześwitywało).Patrz iina,też otwarta,też zajrzałam.No i odłożyłam dochodząc do wniosku,że szkoda tracic kasę,na coś co może okazac się szajsem.
Przy kasie Pan z ochrony do mnie podszedł,że muszę opakowanie zakupic.Powiedziałam,że nie,bo to nie ja opakowanie otworzyłam.On mówi,że wyraźnie widac to na monitoringu i że jak nie zapłacę,wezwą policję.Powiedziałam,że niech wzywają,ja mam sumienie czyste,że robię codziennie tu zakupy i nie "sr.ała bym we własne gniazdo".On mi tą paczkę przesuwa po czytniku,że mi ją doliczyło.Powiedziałam,że nie kupię jej i ma tę paczkę anulowac od zakupów.Powiedział,że jak nie zakupię pieluch,to wycofa,ale całe moje zakupy.
Odwróciłam się na pięcie i odesz,lam.
Ale pomyślałam,że niczemu nie jestem winna i się wróciłam.Poprosiłam kierownika sklepu i ochrony.Kierownik sklepu nie dostrał,Pan z ochrony był tym który kazał mi zapłacic za pieluchy.Poprosił mnie na magazyn na rozmowę.No i chcąc zobaczyc nagranie usłyszałam,że nagranie mogę zobaczyc tylko w asyscie policji,a policję on może wezwac,ale za ich przyjazd ja będę
płacic.Jakieś 60-70zł.
I chciałam zapytac czy teraz to tak jest?Nie mogłam udowodnic swojej niewinności,bo musiała bym wydac kasę???
Wstyd mi było niesamowicie,bo oczywiście zaraz wszyscy się gapili na mnie,cholera wie co myśleli(a ja niewinna)Pozatym z dzieckiem małym byłam.
Kiedy wyszłam i powiedziałam kierowniczce,że jeżeli mają otwarte pieluchy,niech albo zaklei je porządnie taśmą,albo niech obniży ich cenę,żeby zeszły,albo niech zrobi je na sztuki.Bo co?Tak każdą matkę zaglądającą w te dziurawe paczki będą brali pod włos,żeby się pozbyc takich paczek???
Nie odpowiedziała mi.Czuję się bardzo nieswojo....Tym bardziej,że stałym klientem tam byłam.
Obserwuj wątek
    • dzoaann Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 17:57
      wiesz co, nie znam sie na przepisach, ale nasuwa mi sie tylkoj edno- co to za sklep? pieluchy na sztuki, otwarte opakowania, macanie pieluch w paczce? Po co?
      • carmita80 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:08
        OJP smile big_grinbig_grin

        To za przyjazd policji mialabys zaplacic? Przciez policja jest juz oplacona z podatkow i jesli zdecyduja sie przyjac wezwanie to jak moga kogolwiek obciazac kosztami? jesooo... jak by lipcowa powiedziala sikaaaam big_grin
        Zaplacilas za te paczke a co z zakupami bo juz sie pogubilam?
        To w sklepie sprzedaje sie pieluchy na sztuki? A czemu te paczki byly pootwierane? Co to wogole za bajzel?
        • to_ja_tola Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:50
          Nie,no ostatecznie nie zapłaciła,bo jak doliczyli mi te pieluchy to powiedziałam,że ich nie kupuję,a ochrona powiedziała,że albo z pieluchami albo wcale.To nie wzięłam wcale zakupów.

          Może i zrobił mnie na szaro,ale nie chciało mi się z małym dzieckiem tam siedziec i tak.
    • kropkacom Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:03
      Twoje słowo przeciw ich słowu.
      • to_ja_tola Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:07
        Ja moje słowo...Oni monitoring.Pytanie tylko czy faktycznie ja(rzekomo winna) nie miałam prawa tego obejrzec bez wzywania policji.A jeżeli policja musiała byc wezwana,to z jakij okazji muszę płacic za wezwanie policji???
    • klubgogo Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:08
      A po cholerę tam zaglądałaś? Nigdy nie zaglądam do otwartych opakowań, żeby za nie w podobnej sytuacji nie płacić, nawet jeśli promocja jest atrakcyjna. Ale na błędach się uczymy, nie tak?
      • carmita80 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:11
        Nie musialabys placic za przyjazd policji. Facet cie zwyczajnie zrobil na szaro.
        • franczii Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:24
          Ja zrozumialam, ze autorka zrezygnowala calkowicie z zakupow zeby za te otwarta paczke nie placic.
          Ja nie widze nic zlego w zagladnieciu do otwartego opakowania. Sama czasem zagladam i macam jesli ktos przede mna otworzyl. Niech zabiora z polki, ale widac ze w tym przypadku chcieli upchnac komus uszkodzony towar. Machnelabym reka na taki dziadowski sklep.
      • beatulek Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:22
        A a rozumiem zaglądanie. Teraz już pieluch nie używamy ale jak je jeszcze kupowałam to interesowały mnie wszystkie tanie ale nie z ceraty i tylko na rzepy. Paczek nie otwierałam ale nie raz rezygnowałam z zakupu bo nie wiedziałam co jest w środku. Dobrym rozwiązaniem byłoby "danie do wglądu" jednej pieluchy z każdego rodzaju. Nie trzeba by wtedy było szukać "dziurek". Ja rozumiem, ze huggies czy pampers to każda matka zna ale dada, ultra baby czy inne no nie każdy musi wiedzeć co to jest.

        Co do wezwania policji to ja bym odpuściła ale jak ktoś uparty to zawsze można zażądać wezwania polici uprzedzając, ze w razie swojej niewinności pozwie się sklep o zwrot kosztu i odszkodowanie.
      • franczii Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:25
        A czemu nie zajrzec skoro otwarte?
        • klubgogo Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:31
          A temu, żeby nie być posądzonym, że się otworzyło, o czym autorka napisała.
          • franczii Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:33
            Przy zlej woli posadzonym to mozna byc bezpodstawnie o wiele rzeczy.
      • to_ja_tola Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:51
        a po co to napisałam....Nie wywącham,czy nie z ceraty.A otwarte już było.Bo żeby otworzyc i zajrzec to na to bym nie wpadła...
    • carmita80 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:52
      A otwarte opakowanie w sklepie, zwlaszcza duzym to jaks tragedia albo cos dziwnego, zdarza sie dosc czesto. Sama otwieram opakowania (pieluch akurat nie) jesli musze cos sprawdzic a nie widze na obrazku albo nie jest dla mnie wystarczajaco klarowne jaka dana rzecz jest, nie wyobrazam sobie, ze mialby mnie ktos za to scigac albo zmuszac do zakupienia towaru. Wogole nie zauwazam w sklepach ochrony, a juz napewno nie czuje jej oddechu na plecach. Rozumiem gdybys chciala cos ukrasc ale za pomacanie towaru?
      • asiaiwona_1 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:58
        trzeba było zadzwonić przy tym kierowniku ochrony na policję i powiedzieć, że sklep cię posądza o uszkodzenie towaru, że niby mają to na monitoringu, ale nie chcą ci go pokazać. Wtedy byś się dowiedziała czy przyjadą i czy obciążą cię kosztami. Choć obciążanie kosztami za przyjazd policji wydaje mi się zbyt dużą fantazją ochroniarza.
      • kota_marcowa Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 18:59
        Sama otwieram opakowania (pieluch akurat nie) jesl
        > i musze cos sprawdzic a nie widze na obrazku albo nie jest dla mnie wystarczaj
        > aco klarowne jaka dana rzecz jest, nie wyobrazam sobie, ze mialby mnie ktos za
        > to scigac albo zmuszac do zakupienia towaru.

        Żartujesz? Rozrywasz opakowanie żeby zajrzeć do środka i nie mówię tu o otwarciu pudełeczka tylko np. rozerwaniu folii. A tak w ogóle, to sklep ma prawo rządac zapłaty za otwary towar.
        • franczii Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 19:04
          Ja czasami rozklejam w hipermarkecie zapakowany obrus lub np. majtki, szlafrok dla dziecka celem pomacania i sprawdzenia jak uszyte. Badz delikatnie otwieram karton z jakas patelnia czy garnkiem. Nigdy nikt mnie o nic nie posadzal ani nie kazal kupowac tylko dlatego, ze chcialam obejrzec. A co, w normalnym sklepie sprzedawca sam by otworzyl zeby pokazac.
          • carmita80 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 19:07
            franczii napisała:

            > Ja czasami rozklejam w hipermarkecie zapakowany obrus lub np. majtki, szlafrok
            > dla dziecka celem pomacania i sprawdzenia jak uszyte. Badz delikatnie otwieram
            > karton z jakas patelnia czy garnkiem. Nigdy nikt mnie o nic nie posadzal ani
            > nie kazal kupowac tylko dlatego, ze chcialam obejrzec. A co, w normalnym sklepi
            > e sprzedawca sam by otworzyl zeby pokazac.

            Otorz to. Jesli mi towar odpowiada to go biore jesli nie to odkladam. Nikt nie ma prawa mnie za nic obciazyc.
          • kota_marcowa Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 19:12
            Franczii, ale nie niszczysz opakowania, my tu mówimy o rozrywaniu np. takich worków w jakie są pakowane pieluchy, których się nie da otworzyć, można co najwyżej rozwalić. Taki produkt jest "zniszczony" i nikt go nie kupi, według przepisów sklep może rządac za to zapłaty.
            Ja do pudełeczka tez czasem zajrzę, ale do takiego, które można potem "nienaruszone" odłożyć, jak do czegoś się nie da zajrzeć bez niszczenia opakowania, to tego nie kupuję i tyle.
            A poza tym tu jest mowa o dyskoncie albo hipermarkecie, a nie o małym sklepiku, gdzie sprzedawca podaje ci towar zza lady.
            • carmita80 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 19:14
              No ale chocby sprawdzic te pieluchy to gdyby mi bardzo zalezalo otworzylabym opakowanie, bo nawet kupujac i otwierajac w domu gdyby nie pasowalymi oddalabym je do sklepu i by przyjeli.
              • kota_marcowa Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 19:20
                Carmita80 domyślam się, że nie mieszkasz w Polsce, więc nie porównuj tamtejszych przepisów i realiów do polskich, bo nijak się mają.

                > No ale chocby sprawdzic te pieluchy to gdyby mi bardzo zalezalo otworzylabym op
                > akowanie,

                No i w Polsce gdyby cię przyłapali, musiałabyś zapłacić.
                • carmita80 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 19:26
                  kota_marcowa napisała:


                  > No i w Polsce gdyby cię przyłapali, musiałabyś zapłacić.

                  W Polsce to balabym sie wejsc do sklepu bo juz w progu przeszukaliby mnie nie mowiac o tym co dalej. A tak a propos przepisow to w PL wciaz klient (nie) nasz pan, prawda, ciekawe kiedy przepisy w tej kwestii dopasuja do unijnych?
                  • to_ja_tola Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 19:35
                    carmita80 napisała:

                    . A tak a propos przepisow to w PL wciaz klient (nie) nasz
                    > pan, prawda, ciekawe kiedy przepisy w tej kwestii dopasuja do unijnych?



                    Przepraszam,ale sama pracuję w sklepie z obsługą zza lady.I nie chodzi tu o prawa klienta,bo klient nie ma by"naszym panem"tylko ma byc człowiekiem....
                    A nie rzuca mi w twarz torbą,bo mu ją podałam,a nie zechciałam "Panu" zapakowac flaszki do niej....
                    Prawda jest taka,że klient myśli,że ekspedience można nasr..ac na głowe,a ona jeszcze za to przeprosi....


                    Oczywiście,gdybym te opakowanie FAKTYCZNIE otworzyła,zapłaciła bym za to,bo TO! jest już zniszczenie towaru.
                    Ale chodzi o to,że JA TEGO NIE ZROBIŁAM.....
                    • carmita80 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 19:44
                      to_ja_tola napisała:

                      > Przepraszam,ale sama pracuję w sklepie z obsługą zza lady.I nie chodzi tu o pra
                      > wa klienta,bo klient nie ma by"naszym panem"tylko ma byc człowiekiem....
                      > A nie rzuca mi w twarz torbą,bo mu ją podałam,a nie zechciałam "Panu" zapakowac
                      > flaszki do niej....
                      > Prawda jest taka,że klient myśli,że ekspedience można nasr..ac na głowe,a ona j
                      > eszcze za to przeprosi....

                      A co ma wspolnego brak kultury klienta w stosunku do sprzedawcy z prawami klienta? Prawo klienta do sprawdzenia towaru przed zakupem i owtorzenie opakowania nie jest rownoznaczne ze zniszczeniem towaru? A co prawem klienta do oddania towaru, ktory mu jednak nie pasuje?

                      >
                      >
                      > Oczywiście,gdybym te opakowanie FAKTYCZNIE otworzyła,zapłaciła bym za to,bo TO!
                      > jest już zniszczenie towaru.
                      > Ale chodzi o to,że JA TEGO NIE ZROBIŁAM.....

                      Czyli kupujesz cos co jest zapakowane i jesli po otwarciu dana rzecz ci nie pasuje, nie zadowala itp. to nie mozesz jej oddac? Na to wychodzi, skoro musisz zaplacic za sprawdzanie towaru przed zakupem to po zakupie i otwarciu w domu zwrocic go nie mozesz nawet jesli twoje dziecko bedzie mialo wysypke po tych pieluchach.
                      Czyli klient nie nasz pan, klient ma praw niewiele albo wcalewink
                      • carmita80 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 19:49

                        > > Oczywiście,gdybym te opakowanie FAKTYCZNIE otworzyła,zapłaciła bym za to,
                        > bo TO!
                        > > jest już zniszczenie towaru.
                        > > Ale chodzi o to,że JA TEGO NIE ZROBIŁAM.....

                        Wlozylas jednak palec do otwartego i sprawdzilas i za to mialas zostac ukarana, do tego zastraszano cie zaplata za przyjazd policji a ty pokornie wyszlas ze sklepu bez zakupow - szok. Ludzie naprawde nie znaja swoich praw, byle ochroniarz postraszy ich jak dzieciaki.

                        • to_ja_tola Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 20:02
                          carmita80 napisała:
                          >
                          > Wlozylas jednak palec do otwartego i sprawdzilas i za to mialas zostac ukarana,
                          > do tego zastraszano cie zaplata za przyjazd policji a ty pokornie wyszlas ze s
                          > klepu bez zakupow - szok. Ludzie naprawde nie znaja swoich praw, byle ochroniar
                          > z postraszy ich jak dzieciaki.
                          >
                          Nie,tak spokojnie to ja jednak nie wyszłam,spokojna twoja.....Prawa swoje znam.Chodziło o to,że miałam ze sobą swoje małe dziecko...Które miało już czas na spanie popołudniowe.Normalnie nie wyszła bym ze sklepu....wink

                          A co do oddawania towaru bo mi się nie podoba to big_grin big_grin big_grin Chya naprawdę w PL nie mieszkasz.....?
                          U nas nie ma czegoś takiego,jak oddawanie towaru bo w domu stwierdziłam,że mi sie nie podoba.I do tego jeszcze zniszczyłam opakowanie przy otwieraniu.
                          Ubranie można,ale nie np pieluchybig_grin
                      • canuck_eh Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 23:54
                        carmit, dwie rozne sprawy - rozwalenie paczki pamerow by sobie zobaczyc jakie one sa to jest zniszczenie towaru - tego nastepny klient nie kupi i nie ma sie co dziwic.Pampersy to raczej zaliczane do osobistych i higienicznych produktow jak podpaski.
                        Nie wiem jak w Polsce, ale w Kanadzie jak otworzysz pampersy i dzieciak bedzie mial wysypke - spokojnie mozesz oddac produkt, ale nie dlatego ze kroj czy nadruk na pieluszcze ci sie nie podoba.Tutaj juz tego nie przeskoczysz.Co innego otworzenie pudelka i zagladniecie do srodka i wlozenie produktu spowrotem i odlozenie na polke a co innego rozwalenie opakowania.To samo na kosmetycznym masz tzw testery ze mozesz wyproowac dany produkt a kupic sobie nienaruszona pomadke czy kredke czy cienie do powiek - sprawa higieniczna , prawda. Po otworzeniu nikt ci nie zwroci tego chyba ze tlumaczenie bedzie ze masz reakcje alergiczna - to samo z kremami.Taki produkt odsylany jest do producenta.
              • canuck_eh Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 23:46
                Nie jestem tego taka pewna czy te pieluchy by przyjeli.Jednak to produkt raczej nie podlegajacy wymianie, chyba ze... dziecko ma alergie ni z tego ni z owego, albo po otwarciu cos jest nie tak z owymi pieluchami.Ale ze otwierasz i np nadruk na pieluszcze ci sie nie podoba -watpie zeby ci oddali.Przynajmnie w Kanadzie raczej tego sie nie praktykuje.To samo z pampersami dla doroslych.
                • nanuk24 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 23:53
                  A ja kiedys sie pomylilam i kupilam rozmiar mniejsze(zoriantowalam sie dopiero po otwarciu) i mi wymienili bez slowa.
                  • canuck_eh Re: Taka sytuacja w sklepie.... 05.01.12, 04:21
                    Napisalam - RACZEJ -
                    Sa sklepy ktore przyjma bez mrugniecia okiem i sa takie ktore w zaleznosci czy klieant staly czy nie...
                • carmita80 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 05.01.12, 12:25
                  canuck_eh napisała:

                  > Nie jestem tego taka pewna czy te pieluchy by przyjeli.Jednak to produkt raczej
                  > nie podlegajacy wymianie, chyba ze... dziecko ma alergie ni z tego ni z owego,
                  > albo po otwarciu cos jest nie tak z owymi pieluchami.Ale ze otwierasz i np nad
                  > ruk na pieluszcze ci sie nie podoba -watpie zeby ci oddali.Przynajmnie w Kanadz
                  > ie raczej tego sie nie praktykuje.To samo z pampersami dla doroslych.


                  Wiesz, nie zwrocilabym uwagi na nadruk na pieluszcewink ale gdybym np. kupila za male czy nie spelnialyby oczekiwan, np. dziecko mialoby czerwony tylek albo przciekalyby to owszem i nikt nie robilby problemu. To czy produkt bym wogole oddawala zalezaloby tez od tego ile za niego zaplacilam, mala paczka pieluch czy paczka podpasek nie bylaby tego warta. Zreszta mam w domu akurat taka paczke pdpasek, ktore kupilam kiedys za namowa znajomej i niestety nie spelnily moich oczekiwan, leza sobie i czekaja na czarna godzinewink nie wpadlabym na to aby je odnosic do sklepu.
                  • to_ja_tola Oj carmita 05.01.12, 12:50
                    nie porównuj proszę cię pl z innym krajem.Pewnie,że daleko nam do reszty świata,ale tak jak jest ,jest pewnie dlatego,że w większości przypadków to pracownik musi ponosic konsekwencje.No i polacy są wredniwink

                    • carmita80 Re: Oj carmita 05.01.12, 12:59
                      to_ja_tola napisała:

                      > nie porównuj proszę cię pl z innym krajem.Pewnie,że daleko nam do reszty świata
                      > ,ale tak jak jest ,jest pewnie dlatego,że w większości przypadków to pracownik
                      > musi ponosic konsekwencje.No i polacy są wredniwink
                      >

                      Ok. tyle, ze tak jak ktos napisal ponizej to nie jest zgodne z prwaem unijnym, a PL jednak musi dostosowac swoje prawo i jak widac ma z tym chyba problem crying To, ze sprzedawce w PL obarcza sie kosztami rozbitego sloika z oliwkami nie oznacza, ze to jest ok. w swietle prawa unijenego, Pan ochroniarza postapil wg wlasnego prawa wink nie pozwolil ci zrobic zakupow i nastraszyl kosztami przejazdu policji (?) no sorry ale cos tu jest mocno nie halo.
        • carmita80 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 19:06
          kota_marcowa napisała:

          >
          > Żartujesz? Rozrywasz opakowanie żeby zajrzeć do środka i nie mówię tu o otwarci
          > u pudełeczka tylko np. rozerwaniu folii.

          Nie nazwalabym tego rozrywaniem, bo to jest uszkodzenie opakowania, ale otwieram, nawet specjalnie nie dbam aby zamknac i wcale nie jestem jakims wyjatkiem. Wszystko zalezy do tego co to jest, nie rozumiem dlaczego mam kupowac kota w worku. Zreszra jesli nawet kupie cos i to nie bedzie mi odpowiadac, pasowac na cos, do czegos to przeciez mam prawo odniesc to do sklepu i dostane zwrot pieniedzy, i tak bedzie w otwartym a nawet rozerwanym opakowaniu wiec co za roznica.

          A tak w ogóle, to sklep ma prawo rządac zapłaty za otwary towar.

          Moze w Pl tak wink

          • kota_marcowa Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 19:15
            > Nie nazwalabym tego rozrywaniem, bo to jest uszkodzenie opakowania, ale otwiera
            > m, nawet specjalnie nie dbam aby zamknac i wcale nie jestem jakims wyjatkiem. W
            > szystko zalezy do tego co to jest,

            No dobrze ale co z towarem takim jak np. podpaski gdzie bez rozwałki opakowania nie da się zajrzeć? I o tym w tym wątku mowa, nie da się zajrzeć do pieluch tak żeby opakowania nie uszkodzić.
            • carmita80 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 19:23
              kota_marcowa napisała:


              > No dobrze ale co z towarem takim jak np. podpaski gdzie bez rozwałki opakowania
              > nie da się zajrzeć? I o tym w tym wątku mowa, nie da się zajrzeć do pieluch ta
              > k żeby opakowania nie uszkodzić.

              Wiekszosci nie da sie otworzyc zeby w wiekszym czy mniejszym stopniu nie uszkodzic. Podpaski to pal licho, nie otwieram, zreszta uzywam wyprobowanych a po za tym to nic drogiego wiec nawet jesli sie nie sprawdza to trudno, ale w przypadku czegos drozszego i niecheci do oddawania pozniej tej rzeczy to wole sprawdzic. Tak jak napisalam wczesniej sklep musi przyjac rzecz ktorej nie chce nawet jesli opakowanie otwarte czy rozerwane.
              • ste3fa Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 22:25
                no chyba niekoniecznie musi przyjąć.
                nie jestem na 100% pewna ale moim zdaniem to musi przyjąć, gdy towar jest "niezgodny z umową", czyli nie działa, jest uszkodzony, ma jakieś inne wady, których nie można było stwierdzić podczas zakupu i nikt ci o nich nie powiedział. Wtedy stan opakowania rzczywiście nie ma znaczenia ( no bo jak inaczej stwierdzić, że np rajstopy są dziurawe albo takie podpaski nie mają kleju).
                Jeśli ci sie zwyczajnie odwidzi to sprzedawca wcale nie ma obowiązku przyjąć zwrotu. to tylko jego dobra wola. Tym bardziej to jego dobra wola, gdy opakowanie jest zniszczone.
          • edelstein Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 19:50
            Robie tak samo,rozpakowuje przy obsludze czesto,wcale sie nie dziwia.Ostatnio otwieralam pudelka z metalowymi koszami na smieci,bo byly dwa rodzaje lsniace i matowe a napisu nie doszukalam sie.Pol klienteli sklepu robilo to samo co jatongue_out w dodatku towar,ktory nie zgadza sie z opisem moge oddac do sklepu i wtedy tez bedzie otwarty.Ogolnie tutaj ochrona bardzo dyskretna jest albo nie ma jej wcale,bo supermarketach,dyskontach i sieciowkach takowej nie dojrzalam.Jedynie gdzie ochroniarz jest widoczny to w sklepach LV,Cartier i innych tego typu.
            Ochroniarz cie robil na szaro,podobne debilne zachowanie jak z przeszukiwaniem torebek czy braniem na zaplecze niepelnoletnich i pzwszukiwanie ich.Ciekawe kiedy w Pl odbierze sie panom ochroniarzom wladze,bo na razie uprawiaja wolna amerykanke.
            • to_ja_tola Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 20:06
              No ale dziewczyny...Wy nie mieszkacie w Pl.Nie porównujcie nam zagranicy do pl.Owszem,że głupia byłam,że nie zadzwoniłam sama na tą policję.Ale jak pisałam miałam małe dziecko ze sobą .Normalnie bym nie odpuściła.
              No ale już doopa szara.
              A co do sklepu to był to Intermarche....
              Acha....Wychodząc ze sklepu zatrzymała mnie para i powiedzieli,że byli już kiedyś świadkami podobnej sytuacji.
              • edelstein Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 20:30
                Tylko,ze wiekszosc sklepow,ktore sa w Polsce dziala w calej unii europejskiej i podejrzewam,ze Polska musiala dostosowac swoje prawo do unijnego,wiec co by nie robil w Pl jest wolna amerykanka.
            • franczii Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 23:07
              widoczny ochroniarz jest w bardziej ekonomicznych sklepach. W tych srednio drogich nie mowiac o drogich ochroniarza nigdy nie widzialam, na pewno ochrona jst ale nie rzucajaca sie w oczy.
      • zdzisnadzis Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 20:32
        carmita80 napisała:

        > A otwarte opakowanie w sklepie, zwlaszcza duzym to jaks tragedia albo cos dziwn
        > ego, zdarza sie dosc czesto. Sama otwieram opakowania (pieluch akurat nie) jesl
        > i musze cos sprawdzic a nie widze na obrazku albo nie jest dla mnie wystarczaj
        > aco klarowne jaka dana rzecz jest, nie wyobrazam sobie, ze mialby mnie ktos za
        > to scigac albo zmuszac do zakupienia towaru.

        matko co za wiesniackei zachowanie uncertain a jak ci sie nie podoba dana rzecz to odkładasz takie rozwalone na półke i pozniej ma to za ciebie ktos kupic??
    • guderianka Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 19:23
      ściema
      na pewno nic byś nie płaciła za przyjazd policji
      i nie ma prawa, które nakazuje oglądanie monitoringu w asyście policji
      trza było wołać policję-która nie miałaby podstaw do wpisania mandatu
      • paliwodaj Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 20:03
        guderianka dobrze prawi!
        ale wiem ze w takich sytuacjach nie zawsze da sie uzyc rozumu.
        Nic moze jeszcze straconego, zasuwaj na komisariat i z policja do sklepu

        Dla mnie wogole sytuacja nie do pomyslenia, co za kretynski sklep, ale dobrze ze przynajmniej stracili jednego klienta
    • shellerka [...] 04.01.12, 20:25
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • czar_bajry shell 04.01.12, 22:48
        Ty weź nie bądź świnia i napisz mi za co Cię wycielibig_grin
        • malwa51 Re: shell 05.01.12, 00:06
          za uzycie slow ogolnie uznanych za brzydkie chyba tongue_out zalapalam sie na ten watek zanim moderacja dobyla nozyczek tongue_out
      • drukujmi2 ... 05.01.12, 14:51
        i po co brzydko sie wyrażać
    • nellyssima Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 20:48
      Większośc została tu już powiedziana. I jeszcze jedno ważne - z ochroniarzem nie idzie się nigdy na żadne zaplecze, rozmawia się przy świadkach i żąda przyjazdu policji.
    • deelux carmita 04.01.12, 21:52
      ale bzdury piszesz. W PL sprzedawca absolutnie nie ma obowiązku przyjęcia z powrotem kupionej rzeczy bo kupującemu już się odwidziało. Tym bardziej towaru z otwartym bądź zniszczonym opakowaniem.
      Co niby sprzedawca miałby zrobić z naczętą paczką pieluch? Jesteś za otwieraniem i macaniem w środku towarów. A Ty byś taki towar kupiła?

      Jak rozumiem jesteś z tych kupujących co to 50 pomarańczy zmacają zanim kupią jedną.
      • nanuk24 Re: carmita 04.01.12, 23:26
        > Jak rozumiem jesteś z tych kupujących co to 50 pomarańczy zmacają zanim kupią j
        > edną.

        A ty jak kupujesz owoce i warzywa? ja, zanim wybiore, to sie namacam, po to by kupic najjedrniejsze, najladniejsze i niepoobijane.

        I idarzalo mi sie kupic otwarta paczke pieluch(wczesniej policzylam, czy nie ma brakujacych sztuk). Z czego tu robic wielkie halo? Z dziury w opakowaniu?


        --
        This boat that we just built is just fine
        And don't try to tell us it's not
        The sides and the back are divine -
        It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
      • carmita80 Re: carmita 05.01.12, 12:19
        deelux napisała:

        > ale bzdury piszesz. W PL sprzedawca absolutnie nie ma obowiązku przyjęcia z pow
        > rotem kupionej rzeczy bo kupującemu już się odwidziało. Tym bardziej towaru z o
        > twartym bądź zniszczonym opakowaniem.

        No wlasnie, w PL nie ma obowiazku, w cywilizowanych krajach owszem, mozesz oddac towar bo ci sie odwidzialo. Oddawalam wiele razy i niekt nie pytal o przyczyne i nie robil problemuwink
        Jesli dziecko dostaloby wysypki od pieluch to nikt nie zyczyl sobie zaswiadczenia od lekarza, ze to po tych pieluchachwink

        > Co niby sprzedawca miałby zrobić z naczętą paczką pieluch? Jesteś za otwieranie
        > m i macaniem w środku towarów. A Ty byś taki towar kupiła?

        Owszem, nieraz kupilam, ostatnio byl to runner na stol, akurat byl ostatni w tym kolorze, ktory chcualam a paczka byla otwarta (taka sklejana, lekko rozerawana) a mi sie spodobal i po upewnieniu sie, ze jest czysty i caly go kupilam, dlaczego nie?

        >
        > Jak rozumiem jesteś z tych kupujących co to 50 pomarańczy zmacają zanim kupią j
        > edną.

        A ty bierzesz jak leci? Owszem sprawdzam, co kupuje, takim sposobem nie mam nadgnilych pomidorow czy niedojrzalych owocow w koszyku wink
        • marika_2006 Re: carmita 05.01.12, 12:46
          Zawsze macam owoce i warzywasmile zawsze
    • mathiola Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 23:07
      w sumie to nie mieści mi się to w głowie.
    • canuck_eh Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 23:35
      Otwarte paczka pieluch i potem sprzedawane na sztuki?U mnie w sklepie takie natychmiast sa sciagane z polek i odsylane do producenta badz niszczone - nie wiem nie interesuje mnie to.Znajde takie na polce , zabieram bo nie maja prawa tam byc.To samo z podpaskami czy pampersami dla doroslych.Widze ze w Polsce zeni sie wszystko.A ja na twoim miejscu powiedzialabym kierownikowi tak ze policje niech wzywa, ze zaplace za ich przyjazd jak mi udowodnia ze ja otowrzylam te paczki jak jednak wyjdzie na monitoringu ze paczki byly otwarte badz kto inny je otwieral sklep placi za przyjazd policji to raz a ty sie bedziesz domagac przeprosin i to pisemnych.I co on/ona na tosmile
      • nanuk24 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 04.01.12, 23:38
        na opakowaniach chyba jest notka zabraniajaca sprzedazy na sztuki.
        • canuck_eh Re: Taka sytuacja w sklepie.... 05.01.12, 00:07
          Ja to wiem, ale w Polsce sprzeda sie wszystkosmile
    • aquuaa Krotko 05.01.12, 00:07
      bedac z dzieckiem postapialbym jak Ty - wyszlabym i olalabym goscia i zakupy

      bedac bez dziecka (i nie spieszac sie) poprosilabym kolesia o stwierdzenie na pismie, ze wezwanie policji kosztuje 70 pln i poprosilabym wlasnie o wezwanie policji.
      Pozniej oskarzylabym pana ochroniarza o mataczenie i probe wyludzenia.

      _____

      Ps. Do wszystkich niezagladajacych w otwarte opakowania: a skad macie pewnosc, ze to opakowanie nie bylo otwarte w momencie polozenia na polke sklepowa, lub pracownik sklepu go nie otworzyl? Takiego opakowania sklep nie sprzeda - moze jedynie wcisnac komus na sile, komus strachliwemu (pan ochroniarz przeciagnie przez kase bo wszystko zarejestrowala kamera - ooooooooo jaki strach !!!)
    • sueellen Re: Taka sytuacja w sklepie.... 05.01.12, 01:17
      Kilka dni temu bylam w lokalnym tesco z aktywna dwulatka. Wzięłam do reki wino za 8 funtów, juz odkładałam na połke kiedy katem oka zobaczyłam jak moje dziecko wspina się na sąsiednia połkę próbując ściągnąc butelkę. Myślałam, że odkładana przeze mnie butelka jest juz bezpieczna na połce wiec puściłam ją odwracając się w kierunku dziecka. Wtedy butelka spadla z impetem na podlogę. Bylo mi głupio, poprosiłam panią z obsługi by mi dała mopa to posprzatam i zapłace, a ta na to, że nic się nie stało i nie ma potrzeby.

      W Polsce by chyba nie przeszło?
      • ib_k Re: Taka sytuacja w sklepie.... 05.01.12, 08:37
        > W Polsce by chyba nie przeszło?

        dlaczego nie? wszystko zależy od polityki sklepu, przed świętami w lidlu stłukłam (absolutnie z mojej winy) słoik ogórków, nikt nie miał żadnych pretensji jeszcze przyniesiono mi do kasy nowy słoik, klika lat temu moje małe dziecko potłukło słoiczek z keczupem, był to mały sklepik, taki osiedlowy, ekspedientka zrobiła minę jakby miała się rozpłakać, pomyślałam że być może potrącają jej za szkody i zapłaciłam, tak więc nie ma zasady
        • to_ja_tola Re: Taka sytuacja w sklepie.... 05.01.12, 12:28
          Bo w tych większych sklepach na pewno jest inaczej niż w małych....Nie zawsze nawet w dużym sklepie są w stanie zobaczyc kto zbił daną rzecz...Tak więc siłą rzeczy nie może za to płacic pracownik.W małym sklepie jest inaczej....To mnie odliczą za brakujący/zbity/zniszczony towar.
          A dlaczego to ja mam płacic za to,że ktoś coś zbił?

          Co do tego,że pieluchy na sztuki.Zaproponowałam tak,żeby nie było problemu z tymi pootwieranymi paczkami dlatego,że są już inne powystawiane na sztuki.


      • lelija05 Re: Taka sytuacja w sklepie.... 05.01.12, 09:12
        Nie wiem jakby to teraz wyglądało, bo sytuacja miała miejsce no chyba z 10 lat temu.
        W osiedlowym pawilonie zrzuciłam z półki trzy majonezy i przecier pomidorowy, nawet nie muszę opisywać jaka masakra się z tego zrobiła.
        Zahaczyłam o jeden i tylko mogłam patrzeć jak leci jeden za drugim...
        Poprosiłam o mopa i chciałam zapłacić za pogrom, ekspedientka tylko machnęła ręką, e tam, nic się nie stało i mogłam kontynuować zakupy.
        • chipsi Re: Taka sytuacja w sklepie.... 05.01.12, 12:40
          Hehe ja 4 lata temu z koleżanką wzięłyśmy z półki po kubku i cała półka z kubkami poszłaaa i te pod nią też. Cały sklep zamilkł bo jednak tyle fajansu natłuczonego to mało kto widział. Obsługa się zbiegła i... zaczęła nas przepraszać, pytać czy nic się nam nie stało big_grin A już miałam wizje likwidacji oszczędności z konta na rzecz gruzu po kubkach. Tyle że to nie w PL, nie wiem jak by to u nas wyglądało.
          • to_ja_tola Re: Taka sytuacja w sklepie.... 05.01.12, 12:47
            W przypadku,kiedy wina ewidentnie leży po winie pracownika sklepu(yutaj pewnie przeciążenie półki) oczywiście,że klient nie będzie za to płacił.Poza tym jeżeli stoi np słoik na słoiku i spadną,to klient też nie może zapłacic,bo nie powinno się stawiac towaru w sposób uniemożliwiający wygodne wzięcie z półki towaru.
    • melancho_lia Re: Taka sytuacja w sklepie.... 05.01.12, 07:44
      Co to za bzdura z ta policją? Zresztą jakby nawet trzeba było płacic za nieuzasadnione wezwanie to płaci wzywający- czyli jaśnie pan ochroniarz.
      Postąpiłabym dokładnie tak jak ty, ale napisałabym tez oficjalną skargę na sposób traktowania klientów (zwyczajnie chcieli jelenia znaleźć co im napoczęte pieluchy kupi)- sklep zapewne sieciowy- to od razu to góry pisać, nie tylko do kierownika danej placówki.
      Moją znajomą kiedys posądzono o kradzież w hipermarkecie. Napisała skargę, dostała list z przeprosinami oraz jakieś tam bony jako rekompensatę.
      • azjaodkuchni Re: Taka sytuacja w sklepie.... 05.01.12, 13:53
        A ja bym nie odpuściła. Znasz prawdę więc opisałabym wszystko do:
        - polskiego oddziału
        - kierownika sklepu w którym robiłaś zakupy.
        Nienawidzę takich sytuacjisad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka