Pisywałam na tym forum, ale ponieważ nadchodzą radykalne zmiany w moim życiu,
zmieniam też, no może nie tak radykalnie, bo stary się jeszcze przyda

))
nicka. A serio mówiąc, to lubię forum ale chyba za dużo już tu pisałam
niekoniecznie o sobie. Czasami dobrze zmienić fryzurę, gatunek ulubionej kawy
albo i nicka

)))))
Dziewczyny pocieszcie mnie jakoś. Czeka mnie przeprowadzka do innego miasta.
Ja wiem, że np. w Stanach to normalka, ale ja się boję. To znaczy, jestem
jednocześnie podekscytowana i przerażona jak diabli. Studiowałam poza domem
rodzinnym, nawet w dwóch kolejnych miastach, ale to nie to samo, no bo na
wakacje i święta wracałam do rodziców. Przeprowadzałam się także z moją
rodzinką w składzie mężczyzna plus potomek, ale tylko w obrębie jednego
miasta. Teraz muszę daleko i radykalnie.
Czy to naprawdę takie straszne? Przedszkole, praca zaklepane, ale co mnie
przyprawia o ciarki to znalezienie nowego pediatry oraz wymuszenie na nowym
pediatrze, który nas znać nie będzie, odpowiednich skierowań do specjalistów
do których dziecie moje musi chodzić, a na prywatne konsultacje których mnie
nie stać. No i co z tego, że przedszkole zaklepane, skoro nie wiem, jak sobie
dziecię poradzi w nowym, całkowicie nowym środowisku?
Od kilku dni obchodzę znajomych, a oni się ze mną żegnają jakbym leciała w
kosmos

))
Pamiętam kilka wątków o takich duuużych przeprowadzkach. Pocieszcie mnie, że
to się da przeżyć w jednym kawałku.