Dodaj do ulubionych

Pomysły pięciolatki

08.08.12, 13:46
siostrzenica postawiła całą rodzinę na nogi.

Moja mama miała oko na bawiące się w ogrodzie wnuczki. Zaczęła telekonferencje (mając dziewczynki na oku). Moja siostrzenica poszła do domu (pić/ jeść/ siku) i nie wraca.

Przez 15 minut w dwie osoby dorosłe szukałyśmy dziecka po całym domu, mijając ją przy tym kilkakrotnie, ba! nawet zaglądałam w tamte rejony tylko, że mała jest chuda więc łatwo jej było się schować bardziej.

W końcu babcia znalazła tę naszą rodzinną mistrzynię zabawy w chowanego. Mała była z siebie TAKA DUMNA! a my roztrzęsione, przestraszone (a ja na dodatek wściekła).

Mała była dumna do momentu jak moja mama kucnęła przy niej, spojrzała głęboko w oczy i poważnym tonem wytłumaczyła, że zabawa w chowanego to owszem, ale w momencie jak się umawiamy na taką zabawę a jak ją ktoś woła to powinna się odezwać.
I ta mina zranionej niewinności i ten zgrzyt (ona nie łka tylko wydaje takie przeciągłe eeeee).

Dzieciaki i ich pomysły!
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: Pomysły pięciolatki 08.08.12, 13:52
      Miałam koleżankę już 18-letnią, która kiedyś dla żartów schowała się za szafę i udawała nieżyjącego dziadka. Gdy babcia włączała światło wchodząc do pokoju, to ona je gasiła, babcia wracała i znowu włączała, a ona znowu gasiła i tak kilka razy. Aż babcia cała przerażona zaczęła wołać: "Ależ Heniu, co ja ci zrobiłam, że mnie tak straszysz??"
    • erin7 Re: Pomysły pięciolatki 08.08.12, 13:56
      Moj brat jak miał 5 lat to schował się kiedys w pralce frani i usnał. Mama niemal fikneła na zawał bo nie mogła go znaleść dłuższy czas. Ale on byl mistrzem dziwnych pomysłow. Raz włozył sobie rondel na głowę i walił w niego łyżka tak, że trzeba było jechać do lekarza bo za nic samemu nie szło ściągnąć go z głowy. I wiele wiele podobnych...
    • mirkad Re: Pomysły pięciolatki 08.08.12, 14:55
      Moje dziecię kochane, jakiś miesiąc temu na początku czerwca kiedy lało, wiało i w domu było cholernie zimno, zrobiło sobie lodowisko.
      Ja leżałam zdechnięta z mega migreną, dziecię było jakiś niespełna tydzień po zakończeniu leczenia z wirusowego zapalenia płuc - wieczorem poprosiłam ją o samodzielne umycie zębów (tzn. bez mojego nadzoru) żebym miała 5 minut na umieranie w spokoju; i faktycznie nastala cisza; kiedy zorientowałam się, że jakoś mi za fajnie i za cicho, zwlekłam zwłoki z kanapy i poszłam do łazienki; to co ukazało się moim oczom, sprawiło, że na moment zapomniałam o bólu rozwalającym mi czaszkę: moje dziecię, golusieńkie, ślizgające się (znaczy jeżdżące na łyżwach smile wg. wersji oskarżonej) po kaflach zalanych wodą (oczywiście zimną); dziecię stwierdziło, że to lodowisko, i że tak jej wyszło przez przypadek przy myciu zębów

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka