Dodaj do ulubionych

szczęście

28.10.12, 17:25
Bywacie tak szczęśliwe, ze chce wam się skakać z tej radości, góry przenosić, krzyczeć, tak szczęśliwe, że macie wrażenie, ze tylko wy i nikt więcej? Czy to domena nastu lat? Bo w pewnym wieku przy ustabilizowanej sytuacji rodzinno-materialnej szczęście to rzecz normalna jak świeży chleb o poranku? Bo ja dziś krzyczałam w lesie. Z radościwink
Obserwuj wątek
    • sokhna Re: szczęście 28.10.12, 17:32
      Nie no, w lesie czy parku to nie krzycze, ale w domu czesto podskakuje i podspiewuje z radosci i geba mi sie sama smieje wink
      • wpak Re: szczęście 28.10.12, 17:37
        Myślę, że radość i szczęście to sa dwie rożne rzeczy. Radosna bywam często , szczęśliwa od dziecięciu lat - nigdy.
        • lilly_about Re: szczęście 28.10.12, 17:41
          A wiesz, że to bardzo słuszna uwaga?
          • sokhna Re: szczęście 29.10.12, 17:43
            Moze i tak, ale u mnie te rzeczy ida w parze. Nie potrafilabym byc radosna gdybym byla nieszczesliwa.
        • niutaki Re: szczęście 28.10.12, 17:44
          Nie, niestety nie bywam tak szczesliwa, zeby skakac czy krzyczec z radosci. Za to pamietam taka radosc z okresu dziecinstwa, jako ze od urodzenia mieszkam nad morzem, to zawsze z utesknieniem czekalam na lato, wakacje i pierwsza kapiel w morzusmile i ta pierwsza kapiel sezonu to bylo to szczescie, tak wielkie ze wlasnie krzyczalam i smialam sie glosno, ale to bylo dawno...
    • laquinta Re: szczęście 28.10.12, 18:31
      Radosna bywam, szczesliwa jestem zawsze.
    • lofmitender Re: szczęście 28.10.12, 18:40
      w lesie nalezy sie zachowywac ciiiicho... smile
    • inguszetia_2006 Re: szczęście 28.10.12, 18:53
      Witam,
      Tak, krzyczę z radości, szczęścia. Podczas Euro ryczałam jak lew i skakałam, gdy Polacy strzelili bramkę Rosjanom. I nie byłam jedyna;-D Poza tym krzyczałam ze szczęścia, jak mój brat cioteczny doniósł,że urodziła mu się córka i że będzie miała imię po naszej babci. Wtedy był podwójny ryk i pisk. Mój i córki. Mąż był bardziej powściągliwy, ale to facet, nie liczy się.
      Pzdr.
      Ing
    • sanrio Re: szczęście 28.10.12, 18:54
      hmm...szczęśliwa to może nie, ale w dorosłym życiu kilka razy zdarzyło się, że skakałam, płakałam i krzyczałam z radości, to były takie ekstrema, jak tata przeszedł chyba 10.tą, tym razem zakończona sukcesem operację, jak dostałam wymarzoną pracę, jak wygrałam w świetnym konkursie I nagrodę, jak mojej mamie przydarzyło się coś wprost nieprawdopodobnego.
      Za to w młodości mnóstwo rzeczy sprawiało, że czułam się szczęśliwa, byłam wprost wymarzonym dzieckiem do robienia prezentów, tak strasznie się ze wszystkiego cieszyłam; czasami szłam po ulicy i czułam w środku, gdzieś tak w mostku, takie kołatanie, drżenie, i ogarniające uczucie szczęścia i spełnienia. Miewam tak coraz rzadziej, raz na kilka lat ostatnio...
    • robitussin Re: szczęście 28.10.12, 19:19
      lilly_about napisała:

      > Bywacie tak szczęśliwe, ze chce wam się skakać z tej radości, góry przenosić, k
      > rzyczeć, tak szczęśliwe, że macie wrażenie, ze tylko wy i nikt więcej? Czy to d
      > omena nastu lat? Bo w pewnym wieku przy ustabilizowanej sytuacji rodzinno-mater
      > ialnej szczęście to rzecz normalna jak świeży chleb o poranku? Bo ja dziś krzyc
      > załam w lesie. Z radościwink

      Co innego radość z konkretnego powodu, czyli emocje krótkotrwałe, a co innego szczęście, które jest stanem umysłu długotrwałym. Ja generalnie nie mam powodów do narzekań, więc mogę powiedzieć uczciwie, że na co dzień jestem szczęśliwą osobą.
      Zdarzają mi się momenty radości z wielu powodów, ale z reguły przeżywam to wewnętrznie. Nie krzyczę, nie tańczę, nie śpiewam, ale rozpiera mnie energia, na bok idą codzienne troski, mam ochotę robić nawet na takie rzeczy, do których nie mogłam się wcześniej zabrać. Raz tylko wrzasnęłam z radości, gdy dowiedziałam się pozytywnym rozwiązaniu pewnej dość poważnej sprawy, co do której przez miesiąc żyłam w wielkiej niepewności.
    • vesper_lynd_1 Re: szczęście 28.10.12, 19:21

      Owszem
      Np.teraz- jest mi ciepło, mam miłość człowieka, który w tej chwili przygotowuje mi kolację, mam zdrowe dziecko i sami też nie narzekamy na zdrowie, pracujemy, nic w sumie nam nie brakuje. Tym, co mam dzielę się z innymi.

      To JEST szczęście.

      Dzisiaj odczuwam to w dwójnasób, bo przedpołudnie spędziłam na cmentarzu z rodziną mojego zmarłego ucznia...
    • sarling Re: szczęście 28.10.12, 20:44
      Często czuję, że jestem bardzo szczęśliwa.
      Jeśli chodzi o podskoki czy krzyki to w młodości też tego nie robiłam.
      Ba! Sądzę, że wówczas byłam o wiele częściej zdołowana. Co prawda częściej też się śmiałam do posikania niemal, ale rzadziej odczuwałam szczęście.
      • jola-kotka Re: szczęście 29.10.12, 02:07
        Jestem bardzo szczesliwa,mam taka nature,ze nawet jesli ktos burzy to moje szczescie to ja sie nie daje,przetlumacze sobie wszystko tak,zeby nie odczuwac smutku,tragedii,bardzo szybko moja pamiec wypiera to co zle. Jesli juz jest tak,ze nie potrafie w ciagu jednego dnia sie ogarnac w trudnej sytuacji to znaczy,ze szczescie bylo pozorne i dokonuje radykalnych ciec,bez zastanawiania sie co dalej.
        Ja nie moge byc nieszczesliwa bo wtedy usycham.
        Radosna jestem kazdego dnia.
        • kitka05 Re: szczęście 29.10.12, 08:38
          jola-kotka napisał(a):
          >> Ja nie moge byc nieszczesliwa bo wtedy usycham.
          > Radosna jestem kazdego dnia.

          A jak usłyszałaś że zostałaś zdradzona też byłaś szczęśliwa? A tak w ogóle jeśli można wiedzieć, jak rozwiązałaś tą sprawę? nadal jesteś szczęśliwa z tym panem?
          • jola-kotka Re: szczęście 29.10.12, 16:35
            Najpierw się poryczalam ku rozpaczy pana,potem zaczęłam się zastanawiać dlaczego doszło do tego i w sumie nic mi nie przyszło do głowy.uznalam,że to taki skok w bok bo tak bez powodu.
            Z moich przemyśleń wyszło,że dla tego związku zostawilam stare życie,że go kocham,że jest to człowiek który daje mi wszystko czego potrzebuje a mnie zaspokoić w kwestii czułości poświęcenia uwagi jest trudno,że nigdy nawet nie podniósł na mnie głosu ciągle powtarza że mnie kocha.
            I ostatni argument mało romantyczny że żyły złota się nie zostawia od tak.
            Na tym płaczu nasza rozmowa na ten temat się skończyła,nie wracamy d tego wszystko jest jak było tylko ślub odwołany na moja próbę i trochę kasy w plecy,wrócimy do tematu ale nie teraz tak się umówiliśmy.
            Ogarnelam się szybko,żalu jakiegoś większego nie odczuwam,stało się i tyle.
            Teraz na zasadzie było minęło.
            • jola-kotka Re: szczęście 29.10.12, 16:37
              Miało być na moja prozbe sory.
        • lilly_about jola 29.10.12, 08:42
          Mam dokładnie tak jak ty. A czasy bólu istnienia pozostawiłam w liceumwink
          • jola-kotka Re: jola 29.10.12, 16:21
            smile
    • twoj_aniol_stroz Re: szczęście 29.10.12, 08:49
      Pamiętam powrót z Forum Charyzmatycznego - to był weekend i miałam wrażenie, że jestem 20 cm nad ziemią i nic nie jest w stanie sprawić, żebym na tę ziemię zlazła big_grin To trwało około dwóch tygodni, potem trochę się uspokoiło, ale nadal jest stan szczęścia. Radość nie zawsze, czasem jest mi smutno, czasem jestem zezłoszczona, ale stan szczęścia tkwi we mnie permanentnie big_grin
    • kocianna Re: szczęście 29.10.12, 08:58
      Bywa, że czuję olbrzymią radość, wdzięczność, że dane było mi coś przeżyć czy czegoś doświadczyć. Tylko wtedy nie wrzeszczę, boję się spłoszyć chwili, to takie bardziej kontemplacyjne momenty...
      • mea.may2 Re: szczęście 29.10.12, 16:29
        Nigdy nie byłam szczęśliwa, od zawsze mam kłopoty, i to duże. Chyba tak zostanie.
    • princesswhitewolf Re: szczęście 29.10.12, 17:30
      Człowiek nie jest nigdy tak szczęśliwy ani tak nieszczęśliwy, jak to sobie wyobraża. François de La Rochefoucauld
      Celem zycia nie jest szczescie, ale doswiadczenie zycia.
      • nil.la Re: szczęście 29.10.12, 21:09
        Dla mnie szczęście to COŚ. coś dużego. Nie radość, nawet wielka z jakiegoś wydarzenia.
        Czasem to czuję w sobie i nie ma to czasem wiele wspólnego z wydarzeniami zewnętrznymi, po prostu czasem się tak czuję i już. A czasem bywa, że szczęście to po prostu brak nieszczęścia.
        • alicjak-2 Re: szczęście 29.10.12, 22:11
          ale Wam zazdroszcze....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka