Dodaj do ulubionych

"Matki - śmieciary"

20.04.13, 20:50
www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,12557009,_Matki_smieciary__czy_kolekcjonerki_skarbow___jak.html#BoxLSTxt
Te badania mówiące, że 30% rzeczy w domu pojawia się wraz z dzieckiem u mnie się raczej sprawdzają. Zresztą jak inaczej miałoby być, skoro to dziecko (pierwsze się pojawiające u danej pary) to 1/3 rodziny?

Natomiast nienawidzę zbierania tego wszystkiego, co zdaniem placówek edukacyjnych dziecko powinno przynosić z domu do prac plastycznych i zawsze jestem w kropce, gdy trzeba dostarczyć tuzin rolek z papieru toaletowego czy korek z butelki po winie albo inne kartony.

Posiadania garażu, do którego z powodu gratów auto się nie mieści w ogóle sobie nie wyobrażam. Choć do minimalistki mi daleko, staram się ogarniać dobytek i nie przechowuję wszystkiego, co mi w ręce wpadło. Z drugiej strony - dlaczego wobec tego ciągle mam za dużo rzeczy lub za mało miejsca (zależy jak spojrzeć)?
Obserwuj wątek
    • mama1dawidka Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 20:54
      czesto takie zbieranie niestety jest choroba psychiczna sad
    • bi_scotti Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 20:56
      Gdy likwidowalam mieszkanie po smierci rodzicow, znalazlam pudelko po butach z kilkudziesiecioma moimi rysunkami, listami i kartkami z zyczeniami imieninowymi dla mamy i taty, korespondencje z obozow i kolonii. No i nie mialam serca wyrzucic - przywloklam przez Ocean ... Moze moje dzieci kiedys po mnie posprzataja ...
      • iwoniaw Bi_scotti, co innego JEDNO pudełko 20.04.13, 21:11
        wielkości kartonu po butach przeznaczone na sentymentalne pamiątki, a co innego jednak dom zagracony. 250 zabawek dziecka? Garaż, do którego nie da się wjechać samochodem? CAŁY strych zapełniony nieużywanymi ciuchami? To w ogóle porównywalne z zachowaniem na pamiątkę pierwszych bucików, kilkunastu rysunków i listów do Mikołaja i zapasowych dwóch doniczek na kwiatki? No jakoś nie sądzę.
        • bi_scotti Re: Bi_scotti, co innego JEDNO pudełko 20.04.13, 21:17
          No niby tak. Ale uczciwie podchodzac do sprawy, na cholere mi to? No na co? A jednak trzymam smile
          • iwoniaw Re: Bi_scotti, co innego JEDNO pudełko 22.04.13, 12:27
            Nie wszystko musi być niezbędne. Wg mnie problem zaczyna się, gdy przestajesz identyfikować, co posiadasz i gdzie to trzymasz wink
    • anika772 Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 20:58
      Nie znoszę chomikować "przydasi". Mój mąż za to jest mistrzem zbieractwa.
      • patunki Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 21:04
        Uwielbiam porządki, uwielbiam wywalać graty. Mebli, durnostojek, regałów, zwłaszcza z witrynkami, zbędnych gadżetów nienawidzę.
        • imasumak A ja uwielbiam witrynki,a w nich XIXwieczną Miśnię 21.04.13, 00:21
          Rosentala czy Sorau - Żory - rzeczy które są nie odtworzenia i tworzą klimat. Nie ma to nic wspólnego ze zbieraniem śmieci.
          • beata985 Re: A ja uwielbiam witrynki,a w nich XIXwieczną M 21.04.13, 08:06
            już myslałam, że czegos o moim mieście nie wiem...ale tu chodzi o Żary...smile
          • iwoniaw Kiedyś jedna z "guru sprzątania" z amerykańskiej 21.04.13, 17:01
            tv (Dawna Walters chyba?) powiedziała w jakimś wywiadzie coś, z czym się absolutnie zgadzam i co pokazuje różnicę między witrynką z Miśnią a zbiorem rupieci (być może i porcelanowych i miśnieńskich i XIX-wiecznych) upchniętych na półkach: nie chodzi o to, żeby mieć ascetyczne pomieszczenia i absolutnie niczego nie kolekcjonować. Wg niej nawet jeśli ktoś jest miłośnikiem "durnostojek" w postaci fajansowych słoników z odpustu, to jest to całkiem ok dopóki te rzeczy są odpowiednio często czyszczone/zabezpieczone przed kurzem, ładnie wyeksponowane/mające własne miejsce i cieszą właściciela.

            Osobiście podziwiam takie witrynki z ładną porcelaną u kogoś, u siebie nie mam miejsca niestety (co - jak się zastanowić - niewątpliwie świadczy o tym, że rzeczy które mam na półkach mają u mnie wyższy priorytet; choć z trzeciej wink strony priorytety priorytetami, ale jednak nie ma co lekceważyć wpływu dostępnej przestrzeni na nasze postrzeganie tego, co jest konieczne, a co nie).
            • imasumak Re: Kiedyś jedna z "guru sprzątania" z amerykańsk 22.04.13, 00:13
              Ja tylko zareagowałam na psot sugerujący, że witrynki, meble (!) i "durnostojki" to śmietnik wink.
              Zaraz przypomniała mi się moja teściowa, która podczas porządków wywaliła na śmietnik cudny serwis kawowy Limoges w kobalcie, bo ją szlag trafiał, jak miała go myć. Do tej pory serce mnie boli gdy o tym pomyślę uncertain
              • iwoniaw Re: Kiedyś jedna z "guru sprzątania" z amerykańsk 22.04.13, 10:14
                No, to to się już nadaje nie do programu "odgracanie" tylko "skarby znalezione na śmietniku" wink
                • imasumak Re: Kiedyś jedna z "guru sprzątania" z amerykańsk 22.04.13, 13:16
                  Szkoda, że dowiedziałam się o tym z miesiąc po sprzątaniu, inaczej zaraz bym pognała te 160 km na łupy big_grin
      • heca7 Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 21:06
        Najbardziej nie lubię tych wszystkich prac plastycznych przyciąganych przez synów do domu. Z córką jest inaczej , ona jest starsza pięknie maluje ma talent i w ogóle- na ścianie można powiesić wink Poza tym jest tego mało. Można schować w segregatorze.
        A synowie przyciągają (jeden z p-kola , drugi ze szkoły) wyrywanki, kolorowanki, wyklejanki itd. Coś tam do złożenia. Zwykle wymiętolone. I potem to leży/stoi bo oczywiście wyrzucić nie mogę bo nagle sobie przypomną. Więc najpierw chowam a po dłuższym czasie jak wiem, że już zapomnieli wyrzucam.
        • karra-mia Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 21:08
          mam to samo. Synowie przynoszą i przynoszą i przynoszą, a to króliki, obrazki, komiksy, mapy i plany i ja to trzymać muszę, aż zapomną, albo przyniosą kolejny, wtedy mogę wywalić to wczesniejsze. Nie cierpię przydasiów, kurzołapów i innych durnostojek, baaardzo blisko mi do minimalistki własnie
          • iwoniaw Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 21:13
            Mam jak wy, choć minimalistką się nie czuję. Ale bezużyteczne rzeczy/ rzeczy użyteczne, ale nie mające miejsca i sprawiające, że ciągle muszę je przekładać/potykać się o nie powodują, że czuję się, jakbym się dusiła.
            Recycling prac dzieci też prowadzę bezustannie. W dobie fotografii cyfrowej łatwiej się pozbyć skrupułów wink. Zatrzymuję tylko wyjątkowe, o specjalnym znaczeniu lub szczególnie udane.
        • marzeka1 Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 21:11
          Dwa razy w roku wywalam: nie noszę, nie chcę, nie podoba już się- wywalam: przestałam mieć zawalone mieszkanie; mam mało "przydasi", nie znoszę durnostrojek; lubię mieszkanie przestronne (nie chodzi o wielkość, bo można mieć duże mieszkanie i zawalone gratami i małe- a z wrażeniem przestronności).
        • mearuless Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 21:12
          ja wywalam.
          zostawiam tylko te co powstaly z jakiejś ważnej okazji.
          dyplomy wieszam w corki pokoju na scianie.
          mam w teczce pierwszy rysunek tatusia-paskudztwo ale wzruszajace.
          prace z przedszkola z okazji dnia mamy i pierwszy list do mnie "mama spi a ja kce jesc, daj mi jesc"
        • zona_mi Zdjęcia 21.04.13, 14:00
          > A synowie przyciągają (jeden z p-kola , drugi ze szkoły) wyrywanki, kolorowanki
          > , wyklejanki itd. Coś tam do złożenia. Zwykle wymiętolone. I potem to leży/stoi
          > bo oczywiście wyrzucić nie mogę bo nagle sobie przypomną.

          Trzeba robić zdjecia prac, a je same wywalać.
          Chociaż moja córka do dzis ma jedną pracę, której wyrzucić nie pozwoliła. Ale jedną.
    • klubgogo Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 21:16
      Nie mam w domu nic, czego nie używam. Ubrania segreguję 2 razy w roku, wyrzucam bez żalu, jeśli czegoś nie nosiłam przez rok. Nie odkładam pudełek, rolek, guziczków, muszelek itd. Nienawidzę zbieractwa i drażnią mnie rzeczy, które czekają nie wiadomo na co. To chyba uraz z domu rodzinnego. Moja babcia jest zbieraczem-chomikiem, bo za PRLu nie było nic, a jak już było, trzeba było schować i gromadzić na lepsze czasy. Moja mama wyszła z tego samego przekonania i odkąd wyprowadziłam się z domu, zamieniła mieszkanie w magazyn - worków, pudełek, wiaderek, świeczuszek, ozdóbek, tasiemek, które według niej ... kiedyś mogą się przydać. Brrr...
    • aagnes Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 21:24
      Nie wyrzucam, zadnych "dzieł" mojej corki, chybaby mi serce pekło, jakos tam zbieram, mam pudła i wole wywalic wszystkie gary czy polowe moich ciuchow niz jej prace.

      natomiast co innego zbieractwo wszystkiego co sie da na zasadzie, moze sie przyda - takia przypadlosc z dawnych czasow permanentnego niedoboru. tego nie praktykuje.
      • bi_scotti Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 21:48
        aagnes napisał:

        > Nie wyrzucam, zadnych "dzieł" mojej corki, chybaby mi serce pekło, jakos tam zb
        > ieram, mam pudła i wole wywalic wszystkie gary czy polowe moich ciuchow niz jej
        > prace.

        Ile dziecko ma lat? Ile masz dzieci? Tego typu sklonnosci najczesciej mijaja wraz z dorastaniem dziecka i/lub ze wzrostem ilosci potomstwa wink
        • iwoniaw Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 21:54
          Hehe, dokładnie. U mnie wystarczyło, że najstarszy przytachał po pierwszym roku przedszkola plon dwusemestralnej działalności nie mieszczący się do jednej szuflady big_grin
        • aagnes Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 22:01
          Ma 5 lat, jedna sztuka, przeciez te prace to nie sa makiety samochodow w skali 1:1. Glownie to sa rysunki, jakies kurczaczki, bombki itp, zreszta same wiecie o co chodzi.
          malo tego, poza tym zbieramy rozliczne gadzety z tzw pierwszych razow np pierwsza wizyta w zoo (bilet), ostatni smoczek, pierwszy i ostatni pampers. ok teraz mozecie po mnie jechac jak po łysej kobyle wink
          ale jakbym wam napisala co ma moj M w swoim kawalerskim pokoju to byscie dopiero mialy uzywanie, tam zbieractwo zahacza juz o oddzial psychiatryczny. pozwolilam jedynie zaprowadzic w naszym mieszkaniu miliony plyt i ksiazki.
          natomiast nie mam zadnej gabloty wystawowej z gadzetami.
          • bi_scotti Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 22:05
            aagnes napisał:

            > pierwszy i ostatni pampers.

            Domyslam sie, ze te, ktore MIALY BYC pierwszym i ostatnim, tak? Nie przechowujesz chyba tych faktycznie UZYTYCH jako pierwszy i ostatni! Please, powiedz, ze NIE smile
            • aagnes Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 22:16
              no nie, blagam!!!!!
              nowe!
          • rhaenyra Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 22:11
            >, pierwszy i ostatni pampers
            co??????????? big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
          • bri Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 23:06
            Skoro dziecko ma 5 lat to jest szansa, że Ci się to wkrótce zmieni, ale wyobraź sobie, że robisz to samo 12-14 latce. Nie masz wrażenia, że dla takiego dziecka byłoby to obciążające i że utrudniałoby dorastanie? Chciałabyś, żeby ktoś miał taką kolekcję na Twój temat? Kiedy ja o tym pomyślę aż mnie do ziemi przygniata.
            • bi_scotti Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 23:07
              A taki np. smoczek trzymany 12 lat nie rozpadnie sie sam z siebie?
              • thegimel Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 23:13
                Hehe, zobaczymy. Smoczek młodego dopiero 3 lata leży w pudełku z pamiątkami big_grin
                Leży tam też test ciążowy potwierdzający zainstnienie syna na tym padole.
                • bri Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 23:22
                  Ja przechowuję tylko rysunki, które mi się podobają na tyle, żeby oprawić i powiesić na ścianie, pierwsze skarpeteczki i wypadnięte ząbki (zajmują wyjątkowo mało miejsca). No i fotki of course. Brak mi chyba genu odpowiedzialnego za sentymentalizm.
                • bi_scotti Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 23:23
                  Ja chyba mialam schowane peirwsze buciki Najstarszej ale przy kolejnych przeprowadzkach odpadly z wozu, zadnych czesci garderoby chlopakow to juz w ogole nie odkladalam jako jakies pamiatki. Tak teraz mysle, ze jedyne, co zachowalismy to jakies zdjecia z pierwszych tygodni po urodzeniu dzieci i kilka oprawionych rysunkow z JK i SK. Reszta juz sie pewnie dawno rozpadla uzyzniajac Matke Ziemie wink
                  • thegimel Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 09:32
                    Ja mam sporo pamiątek z pierwszego roku, niewielkie to, mieści się w jednym pudełku. Pierwsze buciki, zdjęcia z USG, smoczek. Z późniejszego etapu dołożyliśmy tylko pierwsze obcięte włoski i szelki, których używałam jak młody miał 1,5 - 2 lata (dostanie je przyszła synowa, coby jej za bardzo nie brykał wink). Rysunki trzymam najfajniejsze tylko + laurki, list do Mikołaja etc. Do pudełka następne dojdą pewnie dopiero pierwsze ząbki. smile
                    • guderianka Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 09:40
                      Ja mam opaski ze szpitala, pierwsze ząbki, pierwsze włoski, kikut od pępowiny, odciski stóp- wszystko x 3
                      Rysunki, laurki,prezenty-x 2 (z dwójki dzieci, bo Mlody jeszcze nie jest na etapie artystycznym)
                      wink
                      • thegimel Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 13:32
                        Opaski i kikut też mam. smile A, trzymam jeszcze body z Iron Maiden, co tatuś synusiowi kupił.
                        O, takie:

                        https://www.rockzone.se/shop/16559/art59/h2976/8692976-origpic-ec51bf.jpg

                        Jakoś nie mam sumienia wywalić smile
                        • przeciwcialo Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 13:45
                          Po co wam kikuty pępowiny?
                          • thegimel Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 13:51
                            Nie wiem. Stary włożył do pudełka po filmie i leży. Ja w sumie chciałam wywalić smile
                            • przeciwcialo Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 13:55
                              Mleczne zeby sie zbiera dka Zębuszki, jakas z tego korzysc jest. Za kikuta chyba nic nie daja?smile
                              • thegimel Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 16:18
                                Może jest wróżka kikutuszka? Ale mój mąż jest jeszcze lepszym chomikiem niż ja - zwłaszcza jeśli chodzi o trzymanie rzeczy bezsensownych smile
                                • guderianka Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 19:21
                                  Ja mam zamiar dziewczynom przy pierwszej menarche podać wywar z tych kikutów i zębów żeby w ciążę szybko nie zaszły.
                                  A synkowi wywar z jego kikuta i zębów jak już będę miała podam po pierwszej polucji-żeby jego sperma była bezpłodna
                                  • truscaveczka Re: "Matki - śmieciary" 22.04.13, 13:13
                                    Ile razy można mieć menarche, skoro piszesz o pierwszej? big_grin
                • guderianka Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 07:33
                  rozpadnie
                  u nas guma się rozkleiła jakby
                  po 7 latach wink
            • dzoaann Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 14:41
              w jakims filmie byla taka scenka, ze zakochany w synku tatus mial cala sciane takich pamiatek oprawionych w ramkismile lacznie z takimi swinstwami typu pierwszy ochraniacz na jadrasmile
              co to byl za film?
    • ginger.ale Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 21:38
      ja nie zbieram gratów, nie znoszę durnostojek, z biegiem lat i przeprowadzek wyrzucam z coraz mniejszym żalem

      niestety mężowi wszystko-się-może-kiedyś-przydac uncertain np. lubi kupowac ubrania, ale nie lubi wyrzucac starych, nawet jeśli leżą nie używane od 10 lat i zagracają szafę (kiedyś może przecież użyc ich przy remoncie wink a ja kiedyś oszaleję)

      na szczęscie nie mamy garażu big_grin wyobrażam sobie tą kolekcję przydasiów, masakra
      • przeciwcialo Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 10:47
        W naszym garazu miesci sie auto bez problemu, jest tez czesc skladowa. Sa tam ubrania do oddania, ksiazki i zeszyty ktore moga sie przydac do powtorkiprzed egzaminem, przetwory, rowert itp. Ubrania raz na jakis czas segreguje i oddaje zgodnie z potrzebami, inne do noclegowni dla doroslych, inne do domow samotnej matki. Teraz walcze z ksiazkami po dzieciach, juz rozmawialam i szkolna biblioteka przyjmie chcetnie wiec sie miejsce zrobi na polce. Nie mam czasu na sprzedawanie choc pewnie zwrociloby sie cos na nowe ale nich ida w swiat i sluza innym.
        • iwoniaw O - i coś takiego jest mi bliskie 21.04.13, 15:57
          Też mam pewne rzeczy aktualnie nieużywane przechowywane, ale przechowuję je po coś (konkretne! coś, nie że "może kiedyś komuś się przyda")
    • mika_p Re: "Matki - śmieciary" 20.04.13, 22:35
      O tak, rolki z papieru toaletowego w ilości hurtowej na jutro - to jest to, co kazda matka kocha smile

      250 zabawek może mieścić się w pudełku po butach, jesli to sa jakies koniki, petshopy, syrenki czy inne lalaloopsie, zbierane latami wink W artykule jest chyba mowa o 2,5-latce - dla mnie masakra, toż to dwa razy w tygodniu nowa zabawka od narodzin. Niewychowawcze strasznie.
      Ostatnio mi córka dojrzała do wywalenia kilkudziesięciu litrow zabawek, którymi się nie bawi. Wcześniej było "ale ja to kocham, to pamiątka, tym się będę bawić, a to już w ogóle musi zostać!". Mimo, że regularnie wywalałam popsute, zniszczone, połamane, to się rozprzestrzeniały.

      Mnie wkurza fakt, że nie mogę kupić idealnie dobranej nitki do zszycia czegoś na szpuleczce wielkości paznokcia, tylko od razu całe 200 metrów. I zamiast mieścić kolekcję nici w dwóch pudełkach od zapałek i sukcesywnie zużywać, trzymam w półlitrowym. A jak zużyję dwa metry, to nawet nie widac różnicy.

      Natomiast posiadanie 483 ksiażek nie gorszy mnie wcale.

      A garaż, do którego nie mieści się auto, łatwo mi sobie wyobrazić. Trzy rowery, quad, grill, dwa worki na recykling - i niby miejsca w garażu jeszcze sporo, ale auto juz nie wejdzie.
    • nanuk24 Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 03:14
      Iwoniaw, wez mi nie ow, bo ja wlasnie mam garaz na dwa samochody, a samochody stoja na zewnatrzbig_grin
      Mozesz mi nakopac do tylkawink
      • iwoniaw Nanuk przyznaj się, że to Ciebie wzięli do tego 21.04.13, 15:51
        badania wink
        No weź, co Ty w tym garażu trzymasz kobieto? big_grin
        • nanuk24 Re: Nanuk przyznaj się, że to Ciebie wzięli do te 21.04.13, 16:41
          Ja tam nic nie trzymam , maz trzymawink Moj maz ma dwie pily budowlane stolowe(nie wiem jak to sie nazywa fachowo), a to juz sa kobyly wielkie, do tego ma mnostwo narzedzi, ale to naprawde mnostwo. Trzyma rowniez tam materialy budowlane, dwa quady, no i wiele, wiele innych gratow, ktorych nie jestem w stanie zidentyfikowac.
          Traktor do koszenia trawy juz sie do garazu nie zmiescil, wiec stoi na zewnatrztongue_out

          Na pocieszenie dodam, ze to jest stan tymczasowy, bo maz buduje komorke na te swoje graty, wiec w nastepna zime, autko swoje juz bede mogla trzymac w garazu Yuuppi!wink
    • stuletnia_stokrotka Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 07:15
      nie lubię zbieractwa ale nie mam na tym punkcie obsesji. i dlatego w szafie leżą listy,które pisaliśmy z mężem do siebie,gdy był w wojsku, najładniejsze rysunki córki-a że pięknie rysuje to i jest tego trochę,trochę ciuchów,w które mam nadzieję,że jeszcze kiedyś wejdę (ale tylko kilka sztuk i wygląda jednak na to,że w nie nigdy nie wejdę tongue_out), muszelki znad morza, świeczki,które lubię.
      rekordzistą jest mój teść,który od lat zbiera wszystko łącznie z kostkami z kurczaka (!!),niezliczonymi rolkami od papieru toaletowego, wszelkie możliwe ulotki,każdy śmieć,papierek,słoik,butelka (znosi je zresztą ze śmietnika)...
      • iwoniaw No ale to już chyba objaw jakiejś choroby? 21.04.13, 17:04
        Cytat rekordzistą jest mój teść,który od lat zbiera wszystko łącznie z kostkami z ku
        > rczaka (!!),niezliczonymi rolkami od papieru toaletowego, wszelkie możliwe ulot
        > ki,każdy śmieć,papierek,słoik,butelka (znosi je zresztą ze śmietnika)...


        Takie zachowania to już mi raczej nie podpadają pod zwykłe trzymanie/kupowanie niekoniecznie najpotrzebniejszych rzeczy...
        • stuletnia_stokrotka Re: No ale to już chyba objaw jakiejś choroby? 21.04.13, 17:17
          iwoniaw napisała:


          >
          > Takie zachowania to już mi raczej nie podpadają pod zwykłe trzymanie/kupowanie
          > niekoniecznie najpotrzebniejszych rzeczy...
          >
          to się nazywa zespół diogenesa- choć u mojego teścia to nie jest jeszcze skrajna postać.
          wszyscy znamy problem-tylko,że nie sposób zaciągnąć teścia do psychiatry bo on nie widzi problemu tongue_out
    • guderianka Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 07:32
      Zbierałam, a jakże wink Z pracy do przedszkola woziłam całe reklamówki pudełek , kartonów,pojemników szklanych po kawie, rolek po papierze toaletowym. W domu na potrzeby domowe- dzieci lubią się bawić, zwłaszcza Młodsza jest kreatywna- mam rolki po papierze, kartonowe pudełka po butach (Młodsza ostatnio zrobiła teatrzyk), kartonowe tuby, sznurki, sznureczki,guziki, zakrętki, rożne materiały w różnych kolorach wink Ale my lubimy się tak bawić i zanosić różne rzeczy , które się przydają, jak np. pudełeczka po malinach z których dzieci zrobiły koszyczki wielkanocne itp. wink Fajnie być śmieciarą-nic nie może zaskoczyć wink
    • podkocem Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 12:09
      > Natomiast nienawidzę zbierania tego wszystkiego, co zdaniem placówek edukacyjny
      > ch dziecko powinno przynosić z domu do prac plastycznych i zawsze jestem w krop
      > ce, gdy trzeba dostarczyć tuzin rolek z papieru toaletowego czy korek z butelki
      > po winie albo inne kartony.

      My znaleźliśmy rozwiązanie. W kuchni wygospodarowaliśmy jedną dużą szufladę na takie rzeczy. Myje się kubeczek po jogurcie, suszy na suszarce i wrzuca do szuflady, to samo z rolkami papieru i innymi temu podobnymi rzeczami. Jak szuflada sie zapełni, zabieramy do szkoły. srednio co tydzien robi się pełna.
    • edelstein Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 12:20

      Nie moglabym zyc w takim smietniku.Wywalam na biezaco.Dziela syna dziele na dziela i smieci.Dziela w segregatorze,paskudy do kosza.Moj syn nie Ma z tym problemu od malego jest uczony porzadku,nie uprawia zbieractwa.
      Korek po winie,nie jest problemem,dostarcze,wystarczy wieczor z chlopembig_grin Wszelkie prace z korkami,butelkami itd.sa zapowiadane na poczatku roku,przypomnienie wisi miesiac wczesnirj,sam rade przez miesiac uzyskac dana rzecz.
    • iwoniaw No dobra, ale tamci badani mieli spore domy 21.04.13, 17:09
      i relatywnie dużą przestrzeń do "zagracania". Tymczasem część ematek zapewne mieszka w niewielkich metrażach (często z rodzicami/teściami) i musi mieścić rodzinny dobytek na kilkudziesięciu metrach. Nie macie wrażenia, że wiele polskich mieszkań mogłoby posłużyć w takich programach (sprzątanie/odgracanie) za niedościgły wzór organizacji? Bo mnie się wydaje, że często ci zamieszkujący prawdziwe "dziuple" są mistrzami aranżacji przestrzeni i przechowywania i mają pomysły, o których telewizyjnym specom od porządków się nie śniło. smile
      • stuletnia_stokrotka Re: No dobra, ale tamci badani mieli spore domy 21.04.13, 17:20
        iwoniaw napisała:
        ? Bo mnie się wydaje, że często ci zamieszkujący prawdziw
        > e "dziuple" są mistrzami aranżacji przestrzeni i przechowywania i mają pomysły,
        > o których telewizyjnym specom od porządków się nie śniło. smile
        >
        oo jak bardzo masz rację!
        mieszkaliśmy 7 lat w kawalerce-dwie dorosłe osoby i dziecko.mąż zorganizował cały system szafek,schowków i skrytek-efekt był taki,że jak przeprowadzaliśmy się do większego mieszkania to mieliśmy wrażenie,że rzeczy rozmnażają się przez pączkowanie-no bo przecież niemożliwe,żeby to wszystko pomieściło się w kawalerce big_grin
        • guderianka Re: No dobra, ale tamci badani mieli spore domy 21.04.13, 19:22
          u nas 64m2
          jednakże komfort z pzygotowania dziecka i jego zadowolenie z zabawy-bezcenny. Nie ubędzie mi tej jednej zagraconej szafki wink
    • undoo Re: "Matki - śmieciary" 21.04.13, 17:57
      Regularnie wywalam. Bez litosci. Niektore prace utrwalam w formie elektronicznej, ale rzadko. W zyciu nie chodzi o ciagle wzruszanie sie pamiatkami i ogladanie zdjec, ale o to, zeby zyc tu i teraz.
      Czeste przeprowadzki wymuszaja rygor, wiec regulanie robie przeglady stanu posiadania. Teraz juz nawet ksiazki rozdaje lub wywalam bez litosci. Szczegolnie te, ktore moge dostac za darmo na kindla, czyli cala klasyka, jednak Vanity Fair nie bylam w stanie sie pozbyc.
      Rzeczy, z ktorych nie korzystamy - chowam i sa wyciagane, gdy sa potrzebne. Zabawki - rotacyjnie, a moje dzieci nie chca miec rzeczy duzo, bo im lepiej, gdy maja mniej. Jedno jeszcze chce, ale jest duzo szczesliwsze, gdy ma dostep tylko do ulamka posiadanych zabawek. Lepiej sie tez bawia.

      Aha - ksiazki to takie same graty jak inne. Warto trzymac tylko te najlepsze i do ktorych ma sie szczegolny sentyment lub sie ciagle wraca. Inne tylko przestrzen kradna. Do mojego garazu sie nie wjedzie samochodem, ale mieszkam tam, gdzie nikt tego nie robi, co jest ciekawym zjawiskiem spolecznym, omawianym nawet w audycjach radiowych.
      • iwoniaw Do pozbywania się książek musiałam dojrzeć 21.04.13, 22:20
        Nie wiem czemu, ale tu blokadę psychiczną miałam najdłużej. Teraz książki "jednorazówki", do których wracać nie zamierzam, bez mrugnięcia zanoszę do biblioteki.
        Faktem jednak jest, że przeprowadzki skutecznie człowieka leczą z przekonania, że wszystko jest taaaakie potrzebne - szybko się okazuje, że jednak część rzeczy niekoniecznie zasługuje na to, by je pieczołowicie pakować i zabezpieczać, znosić do auta, przewozić, wynosić i rozpakowywać, dawać im przestrzeń w nowym lokum... Na mniejszą skalę taką samą motywację do posegregowania daje remont - gdy trzeba wszystko wynieść z pomieszczenia.
        • undoo Re: Do pozbywania się książek musiałam dojrzeć 22.04.13, 02:28
          Duzo dzieci tez to sprawia big_grin Odkad mamy N, to mam alergie na znoszenie gratow do domu. N ma 2 plastikowe kubelki na ubranka i jeden kosz na reczniki i koce. Wsio. Zabawek ma 10, w tym kilka recznie wytworzonych i jest szczesliwa. Nie jestem w stanie wykorzystac wiecej rzeczy, zatem musza byc one funkcjonalne i nie zagracac. Jak cos do domu wnosze, cos musi z niego wyleciec.
          Natomiast maniakalnie zbieram stare guziki (jak znalazl do swetrow, ktore robie i ciuchow, ktore szyje) i ubrania, ktore w paru miejscach sie przezyly, ale mozna je przerobic na swietne i niebanalne ciuchy. Mea culpa, nikt nie jest doskonaly wink za to jestem ekologiczna smile
          • iwoniaw Z tą ilością dzieci to też prawda :-) 22.04.13, 09:05
            Przy kolejnych człowiek już wie, co się sprawdza i jest naprawdę potrzebne, a co tylko pożera zasoby i przestrzeń.
            A przerabianie ciuchów jest fajne, jeśli tylko ktoś potrafi i potem faktycznie je nosi. Jak pisałam wyżej, ja minimalistką nie jestem, ale granicą dla mnie jest odpowiedź na pytanie, czy jeszcze wiem co (i gdzie) mam. No i przestrzeń mnie też ogranicza, nie chcę mieszkać w magazynie, więc i nie trzymam wszystkiego, co niewątpliwie trzymałabym w dużym domu.
    • lelija05 Re: "Matki - śmieciary" 22.04.13, 09:16
      Jako, że straciłam swoje najcenniejsze rzeczy, pozbyłam się sentymentu i teraz wszystko wywalam. Kolekcjonuję jedynie rysunki dziecka, a i w tych robię od czasu do czasu przesiew.
      Ale przyznam, że jakbym miała strych, lub wolny pokój, to kto jak by tam wyglądało smile
    • noem.i77 Re: "Matki - śmieciary" 22.04.13, 14:10
      Ja nie znoszę bibelotów i zagracania, a i ciuchy wyrzycam bez żalu. Ale czasem zdarza mi się, że przy różnych naprawach/przeróbkach/improwizacjach przydałoby się właśnie coś, co kiedyś wyrzuciłam. A jak zaczęłam jeździć konno to bardzo żałowałam wyrzuconych starych bluz i swetrów, których nie szkoda pobrudzić czy zniszczyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka