Dodaj do ulubionych

toksyczni bliscy

04.08.13, 13:20
Taka oto sytuacja wink
Brat z bratową i dziećmi mieszkają w domu mojej mamy. Wychowują dzieci w sposób moim zdaniem mocno dyskusyjny. Na zewnątrz niby wszystko jest w porządku, ale dzieci panicznie boją się reakcji swojej mamy. Wszystko odbywa się cicho, tak żeby moja mama nie słyszała że coś się dzieje. Ale dzieci miewają siniaki na pupie po "klapsach".
Jeśli ja zwrócę bratu lub bratowej uwage, czemu robią tak a nie inaczej. Odpowiedź jest taka że nie będą o tym ze mną rozmawiać.
Jeśli powie coś moja mama, jest foch i ciche dni w domu, "bo babcia ma pretensje o nie wiadomo co".

Druga sprawa to to, jak moja mama traktowana jest w swoim domu. Każda jej uwaga na dowolny temat, czy choćby wyjście do innego pokoju gdy nie chce patrzeć co sie robi z dziećmi traktowane jest jako głupie fochy starszej pani.

Atmosfera jest mocno toksyczna i szczerze mowiac staram sie tu przyjezdzac coraz rzadziej. Ale żal mi dzieci i żal mojej mamy, która z wiekiem całkiem straciła jakąkolwiek asertywność i po prostu czuje się zaszczuta we własnym domu.

Niby wiem, że sami powinni sobie poradzić, ja nie moge byc zadnym mediatorem. Ale nie umiem się tym nie martwić. Co radzicie?
Obserwuj wątek
    • mindtriper Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 13:26
      A czemu wszyscy mieszkają na kupie?
      • peggy_su Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 13:27
        Mieszkają razem bo brata nie stać na własne mieszkanie lub wynajem.
      • lafiorka2 Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 16:31
        mindtriper napisała:

        > A czemu wszyscy mieszkają na kupie?

        bo tylko ematki stac na mieszkanie osobno...na kupie mieszka tylko prost człekbig_grin
    • na_pustyni Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 13:26
      pytanie, czy mamie sie ta sytuacja podoba, czy ta opinia o zaszczuciu to tylko Twoje zdanie - jeśli mamie sytuacja sie nie podoba, to a. moze z nimi usiasc i porozmawiac, powiedziec co jej sie nie podoba i czego oczekuje, b. powiedziec, zeby sie wyprowadzili
      • peggy_su Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 13:35
        Mamie się nie podoba, skarży mi się często. Problem w tym że nie jest i nigdy nie była asertywna. Usiąść i porozmawiać się nie da. Próby stawiania granic przez mamę wyglądają tak:
        Śniadanie w kuchni. Bratowa wydziera się na młodą że nie je drugiej kanapki. Lecą teksty w stylu: czemu ty jesteś taka beznadziejna, znowu przez ciebie nie zdążę gdzieś tam (w domyśle do koleżanki lub sklepu). Mama wychodzi bo ją sytuacja denerwuje a nie chce sie wtrącać.
        Bratowa: czemu mama wychodzi?
        Mama: Bo nie mam ochoty słuchać krzyków.
        Bratowa: znowu sie mama obraża?
        Mama: Nie obrażam sie, po prostu ide do swojego pokoju.
        Bratowa już krzykiem: Znaowu sie cos mamie nie podoba!
        Matka już z nerwem: tak bo nie lubie słuchac wydzierania sie po dzieciach.
        Bratowa: to co może sie wyprowadze żeby nikomu to nie przeszkadzać!

        Matka idzie do siebie. Bratowa ma focha caly dzien. Potem zaczyna sie odzywac jakby nigdy nic. Podobna sytuacja ma miejsce raz na kilka dni.
        • broceliande Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 17:37
          Twoja mama musi sobie sama poradzić. To ona ich wzięła pod swój dach.
          Nie pozwól, żeby zrobiła sobie z ciebie taki wentyl bezpieczeństwa, ze się wyżali i będzie jej lepiej, a ty się będziesz zamartwiać.
          • peggy_su Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 22:40
            Wiem, że masz rację. A jednocześnie trudno nie reagować, widząc jak się mama męczy we własnym domu.
            • burina Re: toksyczni bliscy 05.08.13, 01:52
              No to jest własnie najtrudniejsze: pomóc tak, żeby pomóc. Mama wpadła w błędne koło: jest jej źle, wygada się Tobie, ulży i znów jest milion powodów, żeby nic nie zmieniać.
        • kamea_chateau niestety 04.08.13, 19:47
          tak często się dzieje, że rodzic czuje się obco u siebie.
          Bo synowa lub zięć stroją fochy.
          Niestety obserwuję od lat podobną sytuację w rodzinie i w rodzinie znajomych.
          I wniosek jest jeden-nie podoba się, nie chcesz znaleźć kompromisu to wyprowadzka. Koniec kropka. Inaczej rodzice żyją na skrawku swoiej własności, tracą szacunek do samych siebie, nie potrafią ogarnąć i poradzić sobie z sytuacją.
          Skoro brat nie potrafi poskromićwink żony a ta nie umie zachować się w stosunku do teściowej to fora ze dwora.
          Ja rozwiązałam problem kilka lat za późno, ale się udało- ciężko było, towarzystwo czyli córka zięć i ich synuś nie płacący ale roszczący sobie pretensje do mieszkania, moja babcia mieszkająca w malusim pokoiku bo żeby fochów nie było.sad masakra.
          Jak się okazało to córeczka z rodzinką postawiła sobie domek pod miastem ale lepiej było mieszkać w mieście bo za nic się nie płaciło. Wprowadzali się jesienią jak chłody nastawałysmile
          ale musieli ciepłe gniazdko opuścić.
          Więc radzę ci zrób porządek póki czas.
        • gazeta_mi_placi Re: toksyczni bliscy 05.08.13, 12:11
          Może niech je śniadanie o innej porze?
          • peggy_su Re: toksyczni bliscy 05.08.13, 23:57
            Gazeta jak zawsze świetna rada. Niech kobieta nie wchodzi do kuchni między 7 a 12 bo wtedy pomieszczenie jest zajete przez synową. Niech je śniadanie w swoim pokoju najlepiej.
            Pewnie nie rozumiesz ale śniadanie to przykład.
    • nenharma Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 14:20
      Absolutnie reagować. Tym bardziej jeśli w grę wchodzi przemoc nie tylko psychiczna ale i fizyczna. W moim domu były podobne sytuacje(co prawda nigdy mnie nikt nie uderzył ale wydzieranie się o cokolwiek było na porządku dziennym) i naprawdę potem ciężko jest dojść do jakiś rozsądnych relacji z rodzicami, czy też poradzić sobie samemu z tym co się działo w dzieciństwie. U Was dochodzi jeszcze wątek nie tylko dzieci ale też Twojej mamy, która czuje się źle w swoim własnym domu. Wyprowadzka to może na początek za drastycznie ale bratowa na pewno nadaje się na jakąś terapię. Niestety tacy ludzie często nie zdają sobie sprawy jaki negatywny wpływ mają na całe otoczenie i namówienie ich do zmiany może być okropnie trudne.
      • noname2002 Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 16:17
        Obstawiam, że jak się Peggy Sue wtrąci to mama z bratem i bratową zewrą szyki i wszystko się skrupi na Peggy.
        • kol.3 Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 17:50
          Dokładnie tak.
    • bachtin Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 14:26
      Skoro wiesz, że dzieci są bite i mają siniaki, to może to po prostu gdzieś zgłoś? Nie chcą rozmawiać z Tobą, to może z kuratorem porozmawiają.
    • lafiorka2 Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 16:31
      jeśli sa siniaki na pupie,to nie pisz o" klapsach",.tylko dostają dzieciaki od mamusi porządny wpie...l.
      • thaures Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 17:47
        Porozmawiaj z bratem, powiedz co widzisz i co Ci się nie podoba, może pomoże..
        • thaures Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 17:48
          Sorry, teraz doczytałam, że próbowałaś.
    • kol.3 Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 17:53
      Twoja bratowa jak podejrzewam jest typem ciężkiej cholery, która trzęsie całym domem, a brat jest niestety beznadziejnym pantoflarzem,, skoro pozwala jej na to co ona robi. Nie wtracałabym się, ponieważ jak na razie nie dzieje się nic dramatycznego oprócz potyczek slownych, zainteresowałabym się biciem dzieci.
    • solaris31 Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 18:24
      jedyne, co możesz, to rozmawiać i podbuntować trochę mamę. jeśli jej takie zachowanie odpowiada, to ok., a jeśli nie, to albo sama coś z tym zrobi, albo będzie zbierać owoce.

      jak zareagujesz i wejdziesz między brata, bratową a mamę, to tylko dolejesz oliwy do ognia. nie mieszkasz z nimi, nie widzisz wszystkiego, nie wiesz, jaka jest Twoja mama we współżyciu w jednym domu.

      pamiętam, jak sama byłam oburzona postępowaniem mojej bratowej i brata, do których pojechała mama /UK/, byłam wściekła, że ją źle traktują, że pyszczą i się kłócą... dopóki sama nie zamieszkałam na chwilę z mamą. stwierdziłam, że bratowa miała anielską cierpliwość, że wytrzymała wspólne mieszkanie przez kilka miesięcy - ja nie wytrzymałam 3 tygodni i wolałam wrócić do siebie na stertę remontowego gruzu niż mieszkać u mamy.

      polecam więc umiar i rozsądek. mama jest dużą dziewczynką, i jeśli coś jej przeszkadza, to niech się broni. ale Ty się nie mieszaj między nich.
      • solaris31 Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 18:28
        aha - zapomniałam - jeśli chodzi o przemoc wopbec dzieci, to powinnaś reagować absolutnie, rozmawiać z nimi, podejść do lekarza pediatry i pogadac, porozmawiać w przedszkolu/szkole - niech się ktoś przyjrzy i będzie wyczulony. jak nie pomoże, zgłosić bez wahania do opieki społecznej. od klapsa na tyłku sinaki się nie robią, Twoi bratankowie są regularnie bici, żeby nie powiedzieć, maltretowani. a jakie to ma skutki dla psychiki dziecka, to zapewne wiesz.
    • zofijkamyjka Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 19:19
      Dzieci sa bite i terroryzowane a Tobie mamusi żal? Interweniuj w sprawie dzieci i to stanowczo!
    • saguaro70 [...] 04.08.13, 19:52
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • zofijkamyjka Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 20:14
        Tez myśle że trzeba ostro ale jednocześnie nie mieć złudzeń że w rodzince układy pozostaną niezmienne.
      • karolajna83g Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 22:50
        Zgadzam się!!!!!!!!!!!!!!!!!!



        Lepiej biegnij do opieki społęcznej, bo inaczej z dzieci nie zostanie nic, tylko wraki cżłowieka.
        Przeczytajcie sobie historie 4-letniego Daniela Pelki, który mieszkał w UK z matka i ojczymem a oczy Wam się k***** wszystkim otworzą, ze dzieci sie nie bije!!!!!!!!!!
        Dziecko nigdy nie powinno bac sie swojego rodzica!!!!!! To ma byc ktos, do kogo idziesz, kiedy sie boisz!!!!!
        Ludzie otwórzcie oczy, nie bądźcie ślepi na krzywde dzieci!!!!!
      • totorotot Re: toksyczni bliscy 05.08.13, 00:31
        Saguaro, lubię Cię.
    • peggy_su co do przemocy 04.08.13, 22:51
      Co do przemocy wobec dzieci, wszystko jest w białych rękawiczkach. To czego często jestem świadkiem to hasła do młodej w stylu: przez ciebie nie moge czegos zrobic, przez ciebie przypalił mi sie obiad, przez ciebie tata jest zły. Wszystko zawsze jest przez młodą.
      Druga rzecz: bratowa coś małej obieca, np wyjście ze mną do kina czy inną rozrywkę. A następnie przez tydzień przy każdej okazji straszy że tą rozrywke odwoła. Jak nie zjesz obiadu, nie pojdziesz, jak nie bedziesz grzeczna to nie pojdziesz. W rezultacie mała jest już tak zestresowana i rozżalona że faktycznie jest "niegrzeczna" bo nie wie co ma robić, by móc dostać obiecaną rzecz.
      To są takie rzeczy nie wprost. Nawet jeśli coś powiem, to słyszę że się nie znam. Nie mam dzieci więc nic nie wiem i nie jestem żadnym autorytetem.

      Siniaki na pupie widziałam miesiąc temu. Usłyszałam odpowiedż że mała sie przewróciła.
      Samo bicie jeśli występuje to chyba bardzo sporadycznie. Na pewno jest przemoc emocjonalna, takie właśnie szantarzowanie, ciągłe warczenie, obwinianie kilkulatki o wszystko. Ewentualnie szarpnięcie za rękę, czy za włosy przy czesaniu uncertain Nigdy nie jestem bezpośrednim świadkiem. Jestem w pokoju obok, lub wnioskuję po zachowaniu małej.
      • karolajna83g Re: co do przemocy 04.08.13, 22:53
        Skoro matka młodej nie przytula( tak wnioskuję z zachowania matki), to Ty przytulaj az matce bedzie głupio.
        I zrób cos wreszcie z tym.
        • peggy_su Re: co do przemocy 04.08.13, 22:58
          No przytulam. Ale nawet jeśli matce jest głupio, to nic nie zmienia, odreagowuje na małej. Ostatnio mała powiedziała że chciałaby mieszkać ze mną i czy mogłabym zostać jej mamą. To było takie niby w zabawie, nie do końca poważnie powiedziane. Ale do końca pobytu bratowa zadbała, żeby młoda nie miała czasu bawić się ze mną.
      • gazeta_mi_placi Re: co do przemocy 05.08.13, 12:15
        Najpierw dorób się własnych dzieci, potem wychowuj cudze.
        Sińce (nie tylko na pośladkach) u małych dzieci są normalną sprawą, dzieci dużo biegają, szaleją i o upadek łatwo.
        A przemoc psychiczna jest niezwykle trudna (chodzi o instytucje) do udowodnienia (nie tylko zresztą w przypadku dzieci).
        • peggy_su Re: co do przemocy 05.08.13, 23:59
          jasne, przemoc psychiczna jest trudna do udowodnienia, więc udawajmy że jej nie ma.
          • burina Re: co do przemocy 06.08.13, 02:27
            Poszukaj wątku o dziecku zakatowanym przez macochę-nauczycielkę. Tam było dużo chwalenia się tym, co by kto nie zrobił, jakby usłyszał pisk dziecka zza ściany (wsparcie moralne), i dużo rzeczowych informacji o tym do czego jakie służby są zobowiązane, jakie mają prawa (wsparcie merytoryczne).
    • zahara0 Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 22:54
      Jeśli dzieci mają sińce, to trzeba to gdzieś zgłosić.
      Ja byłam bita jako dziecko przez ojca, miałam często fioletowe sińce na tyłku I myślałam, że to jest normalne. Nie pozwól, żeby to było normalne dla tych dzieci.
    • ga-ti Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 23:01
      Ciekawe, co by napisała Twoja bratowa?
      >Teściowa kręci się po domu, odezwać się nie można, swojego zdania mieć nie można, bo zaraz strzela focha i ostentacyjnie wychodzi, wtrąca się w to, jak wychowujemy dzieci, a jeszcze obgaduje nas ze szwagierką, z nią to inna historia, przyjedzie raz na jakiś czas i mąci teściowej w głowie, podburza przeciwko nam, wtrąca się, sama ma rozbestwione dzieciaki, a nam wypomina, że pilnujemy przestrzegania przez dzieciaki ustalonych granic, intrygantka jedna.<
      No i by się posypały gromy na Ciebie i Twoją matkę wink

      Ja się nie dogaduję z moją bratową za bardzo, dwa inne światy, inne poglądy, inne modele wychowania dzieci, a gdyby jeszcze do tego ona mieszkała z moją matką...obgadywałabym ją na pewno wink

      Co niepokoi to bicie dzieci. Spróbuj dyskretnie poobserwować, podpytać, i jeśli Twoje obawy nie są na wyrost to może pogadaj na początek z bratem?
      • peggy_su Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 23:14
        No może właśnie tak by napisała. Przecież gdyby widziała sprawę podobnie jak ja, to nie miałabym jej nic do zarzucenia wink

        Ogólnie bratowa jest w rodzinie od jakichś 6 lat i od początku bardzo mi zależało na dobrych relacjach. Chciałam żebyśmy się lepiej poznały, może zaprzyjaźniły itd. Gdy zamieszkali u mamy, to były jakieś tam spięcia między nimi, ale się nie interesowałam, mówiłam mamie że przecież muszą sie dogadać. Jak sie urodziły dzieci, moja mama została zaprzęgnięta do opieki. W sumie bez pytania. Postawiono ją przed faktem. Za opiekę nawet głupiego dziękuję nie było, tylko pretensje jak chciała mieć np wolny weekend i gdzieś pojechać. Znalazłyby się inne osoby do opieki ale bratowa nie chciała zawracać głowy swojej rodzinie.
        Nie raz myślałam, że i brat i jego żona są za ostrzy dla dzieci, ale nigdy nic nie mówiłam. No ale z czasem wydaje mi się że jest gorzej. Im dzieci starsze tym mniej rodzice mają dla nich czułości, a więcej dziwnych wymagań i pretensji. No i teraz po prawie pięciolatce widać że panicznie boi się matki. To chyba nie jest normalne uncertain
      • irmaaa Re: toksyczni bliscy 04.08.13, 23:31
        Współczuję bratowej.
        Gdyby dzieciom, które kochasz działa się krzywda, wiedziałabyś co z tym zrobić.
        • gazeta_mi_placi Re: toksyczni bliscy 05.08.13, 12:22
          Dokładnie.
    • yoko0202 ciężko 05.08.13, 00:04
      mam alergię na osoby takie, jak Twoja bratowa (przynajmniej to,co wynika z opisu) i nie mam dla takich ludzi żadnej litości.
      pyskować też potrafię, i ładnie odbijam piłeczkę, ale nie wiem jak z tym u Ciebie.
      gdy ktokolwiek zachowuje się nieładnie wobec moich rodziców, to mocno mi się naraża
      takiej panience powiedziałabym wprost, że jeżeli kiedykolwiek zrobi jeszcze przykrość mojej Mamie (przy mnie lub nie), to ją centralnie strzaskam po ryju i zagwarantuję jej konieczność bardzo szybkiej wyprowadzki.
      bratu powiedziałabym, że jest totalną pierdołą i niech usadzi swoją małżonkę, bo w tym domu jest ona tylko gościem.
      jeżeli chodzi o dzieci - no tutaj cała sytuacja dla mnie jest skandaliczna. postraszyłabym, że jeżeli ich podejście nie zmieni się szybko i radykalnie to zawiadomię opiekę społeczną, ponieważ moim zdaniem wobec dzieci stosowana jest przemoc psychiczna, a pewnie też i fizyczna.
      po czym zaczęłabym traktować bratową tak, jak ona traktuje swoje dzieci, w takim tonie bym się do niej odzywała itp.
      bywałabym owszem, bardzo często, żeby nie mieli wątpliwości, że trzymam rękę na pulsie.
      i trzymałabym się tego, co oświadczyłam wcześniej, czyli jeżeli dojrzę jakikolwiek siniak albo dowiem się, że dzieci były szarpane za włosy albo są dalej gnębione i gnojone, to idę do OPSu- pytanie tylko, czy masz jaja, żeby coś takiego zrobić?
      jeżeli nie, to ta sytuacja będzie trwała, Twoja mama będzie miała przechlapane na jesień życia a dzieci mogą iść na zmarnowanie.
      tu nie ma złotego dyplomatycznego środka.
      • totorotot Re: ciężko 05.08.13, 00:46
        Twoja mama będzie miała
        przechlapane
        > na jesień życia a dzieci mogą
        iść na zmarnowanie.
        > tu nie ma złotego
        dyplomatycznego środka.
        >

        Lada moment mama sama zacznie obrywac.
      • burina Re: ciężko 05.08.13, 02:14
        Strasznie przesadzasz! Widać, że intencje masz dobre, ale strasznie agresywna i przemocowa jesteś.
        Jedynym rozwiązaniem jakie widzisz, to zastraszenie bratowej, zmuszenie jej przemocą? Co to w ogóle za pomysł, żeby facet 'usadzał' swoją małżonkę?

        Bardzo fajnie to brzmi, co piszesz, ale tylko w Twojej głowie. W rzeczywistości nic byś bratowej nie powiedziała, ani żadnej piłeczki z nią nie poodbijała, bo Cię po prostu do domu nie wpuszczą, jak tylko poczują, że chcesz im zburzyć status quo. A za 'centralne strzaskanie po ryju', to żeby Cię policja na 48h nie zabrała.
      • ga-ti Re: ciężko 05.08.13, 10:32
        No dobra, podłożę się.
        A jak ma się czuć ta okropna bratowa? Wyszła za mąż, została prawowitą żoną, częścią rodziny, nie jest jakąś obcą babą, sprzątaczką, czy dozorczynią. Akurat jej wymarzony mąż zrobił jej dzieci, a na ich utrzymanie i osobne mieszkanie zarobić nie potrafi. Mieszka na kupie z teściową, weszła do jej domu, nie może się urządzić po swojemu, na każdym kroku odczuwa, że nie jest u siebie, każdy daje jej odczuć, że jest obca, że w tym domu jest tylko gościem, co tam gościem, jest intruzem. I tak musi żyć kilka lat (ponad 5, bo dziecko ma 5, a urodziło się już u teściowej). Co się dziwić, że nerwy jej puszczają? Trzyma gębę na kłódkę ile tylko się da, by teściowej nie napyskować, to się na dzieciach wyżyje, no żałuje pewnie, ale psychicznie już znieść takiej sytuacji nie może.

        Ja mieszkałam 3 lata u teściowej, łatwo nie było, musiałam się hamować, choć pewnie niejedną przykrość jej sprawiłam, ale nigdy nie dała mi odczuć, że jestem obca w obcym domu i w każdej chwili może mnie wyrzucić. Jestem żoną jej syna i matką jej wnuków, i mimo że pewnie łatwo jej ze mną i z nami nie było, to starała się, byśmy mieli u niej swój własny kąt i nie czuli się jak intruzi.
        • gazeta_mi_placi Re: ciężko 05.08.13, 12:17
          Zgadzam się z Ga-ti.
        • kol.3 Re: ciężko 05.08.13, 14:27
          Bratowa też dupowata, równie dobrze ona sama może zarobić.
        • zofijkamyjka Re: ciężko 05.08.13, 20:04
          ga-ti napisała:

          > Trzyma gębę na kłódkę
          > ile tylko się da, by teściowej nie napyskować, to się na dzieciach wyżyje, no
          > żałuje pewnie, ale psychicznie już znieść takiej sytuacji nie może.
          Jeśli swoje frustracje i niepowodzenia życiowe odbija sobie na dzieciach to ew. do leczenia sie nadaje
          • gazeta_mi_placi Re: ciężko 05.08.13, 20:42
            Jakiego leczenia i z jakiej jednostki chorobowej?
            Gdyby dzieci odbierano każdemu sfrustrowanemu życiem rodzicowi co najmniej połowa musiałaby wylądować w domu dziecka.
        • peggy_su Re: ciężko 06.08.13, 00:07
          Ga-ti ja nie jestem wrogiem mojej bratowej i nie uważam że jest żlródłem wszelkiego zła ;P W stosunku do dzieci moj brat jest niestety prawie taki sam. No może odrobinę więcej czułości czasem wykazuje. Nie za często. Zna metody swojej żony i widocznie je popiera.
          Bratowa została przyjęta w domu bardzo ciepło. Zresztą mama nawet chciała im przepisac dom, zeby nie było wątpliwości że mają sie czuć u siebie. Bratowa na kadym kroku powtarza ze to nie jest i nigdy nie będzie jej dom. Choć pewnie do konca zycia bedzie w nim mieszkac.
          Nie jest niczyją służącą. Raczej moja mama robi za darmową pomoc domową.

          Już to raz pisałam, że Przez 5 lat nigdy nie wtrąciłam sie ani słowem. Na kadą wzmiankę mamy mówiłam ze muszą sobie sam radzić. Ale w końcu widze co sie dzieje.

          Ja też przez pewien czas mieszkałam z tesciową. Wiem jak to moze byc trudno. Po dwóch miesiącach oddałabym wszystko zeby się stamtąd wynieść. Przetrwałam półtora roku. Ale ja niestety mam dupowade usposobienie po matce i nigdy nie umiem się odezwac w pore.
    • volta2 Re: toksyczni bliscy 05.08.13, 12:03
      pytanie, na ile możesz wierzyć własnej mamie?

      jeśli bratowa pyta "znowu się mama obraża?"- to mimo wszystko ja tu widzę starania jakieś o teściowej dobre samopoczucie i na dodatek kulturę wypowiedzi(mogłoby być "idź sobie jak ci przeszkadza")

      ale - jeśli dzieci się faktycznie boją - to może warto z kobitą porozmawiać i pouświadamiać? że warto przytualać, jeśli nakrzyczy - to może po ochłonięciu warto przeprosić dziecko?

      no- ja skupiłabym się jednak na naprawie relacji z dziećmi, bo z tego co piszesz, to na linii matka - bratowa o to jest problem, jak się matka nauczy rozmawiać z dziećmi to może i konflikt będzie z teściową nieaktualny?

      a jak już zupełnie nie wiesz co począć, to może zacząć do matki: czy chciałaby wyprowadzki syna tak na serio? bo w tym mogłabyś jednak pomóc. ale to już będzie batalia i możliwe że nie do wygrania.
      • peggy_su Re: toksyczni bliscy 06.08.13, 00:14
        To "znowu się obraża" bierze sie stąd, że gdy mama sie z bratową nie zgadza, nie jest to brane jako zdanie równorzędnego partnera z którym można podyskutować, ale takie ględzenie starej babki. POgada, najwyzej sie obrazi, a i tak bedzie po mojemu.

        Dzieci niestety naprawde sie boją, zwłaszcza starsza. Starsza ma prawie 5 i po niej to widac. Młodsza ma niecałe 2 i tez juz pare razy w tyłek dostała (przy mnie 3 razy).

        Narazie uczulam mamę, żeby w koncu zajeła sie sobą, żeby nauczyła sie mówic od razu jak ją cos boli, zeby chroniła swoje granice. No i zeby zawsze reagowała na klapsy i szarpanie uncertain
    • giokonda.it Re: toksyczni bliscy 05.08.13, 12:54
      Nie jest pewnie idealnie, ale zdaniem części rodziny rodzice są zawsze 'za bardzo' albo za bardzo pobłażliwi albo za bardzo surowi. Nie reagują źle, krzykną też źle. Każdy wie lepiej. Moim zdaniem matka niepotrzebnie wciąga Cię w swoje sprawy, a bratowa czując że tworzy się front przeciwko niej zachowuje się bardziej wybuchowo. Spirala się nakręca. Wspólne mieszkanie z teściową to ciężki temat. Czy Ty masz męża? masz teściową? masz dzieci? Nie wiesz jak skomplikowane potrafią być to relacje. Jak Ty chcesz to uzdrawiać, nie mając nawet części doświadczeń życiowych swojej matki czy bratowej. Może na początek przyjrzyj się czy sama nie powodujesz wzrostu napięcia w tej rodzinie.
      Druga sprawa. Dzieci mówią różne rzeczy i mają ochotę 'omotać' każdą osobę z rodziny stąd mogą być te wyznania.
      • peggy_su Re: toksyczni bliscy 06.08.13, 00:21
        Mam męża i mam też teściową, bardzo trudną osobę. Mieszkałam z nią jakiś czas, wiem jak może byc ciężko. Tym bardziej uczulałam mamę od początku żeby dała sie bratowej zadomowić. Zawsze ją jakoś tłumaczyłam przed mamą.
        Nie, nie powoduję napięć w rodzinie, raczej głównie wysłuchuję żali od każdej ze stron. Nie chce też nikogo uzdrawiać. Ale martwię się o mamę, która żle sie czuje we własnym domu. I martwię się o bratanice. Do tego chyba mam prawo?

        Tak, dziecko, które płakało mi wczoraj na placu zabaw że nie może zjeść ciastka bo mama bedzie zła zdecydowanie chciało mnie zmanipulować.
        • irmaaa Re: toksyczni bliscy 06.08.13, 00:32
          Też bym była zła, gdyby jakaś ciotka pasła moje dziecko ciastkiem. Niech się ciastkami sama objada. Bratowa mądra kobieta. Ty jesteś manipulantką: ja dobra ciocia dam ciasteczko, bo mamusi be nie pozwala.
          • peggy_su Re: toksyczni bliscy 06.08.13, 00:40
            Ale mamusia sama zapakowała nam to ciastko. Nie o to chodzi. Nie robię niczego bez zgody bratowej. Na plac zabaw przecież też poszłam na jej prośbę. Chodzi o zachowanie małej. O każdą rzecz pyta kilka razy, czy na pewno mama pozwoliła, czy nie będzie zła, co będzie jak zjem teraz ciastko a potem nie będę chciała obiadu, co będzie jak się spónimy itd.
            • irmaaa Re: toksyczni bliscy 06.08.13, 00:51
              O każdą rzecz pyta kilka razy, czy na pewno mama pozwoliła, c
              > zy nie będzie zła, co będzie jak zjem teraz ciastko a potem nie będę chciała ob
              > iadu, co będzie jak się spónimy itd.

              To trochę sugeruje brak zaufania do Ciebie.
              • peggy_su Re: toksyczni bliscy 06.08.13, 01:05
                No nie wiem. Tak samo jest w towarzystwie którejkolwiek babci, cioci, wujka czy taty.
    • agniesia331 Re: toksyczni bliscy 15.08.13, 22:09
      ale ten wlasnie paniczny strach malej, czy mama pozwolila powinien Cie skłonic do myślenia: iść do OPSu, do szkoly, zgłosic na policję i zastrzec anonimowość lub donos do wydziału sądu rodzinnego - z podaniem pełnych danych rodziny brata. co cie obchodzi bratowa>to dziecko jest bite, krzywdzone i tylko zimny prysznic może przyniesc poprawę lub uwolnic dzieci od potwora- sorry, ale mam 6letnią siostrzenice i nie wyobrazam sobie nie zareagowac. bicie w naszym kraju jest karalne od niedwna. mala po prostu boi się, że za wszystko (czylli zjedzenie ciastka przed obiadem) dostanie manto. Co cię obchodzi twoj nieruchawy i bezmyslny brat pozwalający n a przemoc fizyczna i psychiczną wobec dzieci?
      • gazeta_mi_placi Re: toksyczni bliscy 16.08.13, 10:08
        Zwariowałaś? Lepiej Małej będzie w domu dziecka niż przy matce, która od czasu do czasu da klapsa i jak każdej jednej dorosłej osobie czasem puszczą nerwy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka