Taka oto sytuacja

Brat z bratową i dziećmi mieszkają w domu mojej mamy. Wychowują dzieci w sposób moim zdaniem mocno dyskusyjny. Na zewnątrz niby wszystko jest w porządku, ale dzieci panicznie boją się reakcji swojej mamy. Wszystko odbywa się cicho, tak żeby moja mama nie słyszała że coś się dzieje. Ale dzieci miewają siniaki na pupie po "klapsach".
Jeśli ja zwrócę bratu lub bratowej uwage, czemu robią tak a nie inaczej. Odpowiedź jest taka że nie będą o tym ze mną rozmawiać.
Jeśli powie coś moja mama, jest foch i ciche dni w domu, "bo babcia ma pretensje o nie wiadomo co".
Druga sprawa to to, jak moja mama traktowana jest w swoim domu. Każda jej uwaga na dowolny temat, czy choćby wyjście do innego pokoju gdy nie chce patrzeć co sie robi z dziećmi traktowane jest jako głupie fochy starszej pani.
Atmosfera jest mocno toksyczna i szczerze mowiac staram sie tu przyjezdzac coraz rzadziej. Ale żal mi dzieci i żal mojej mamy, która z wiekiem całkiem straciła jakąkolwiek asertywność i po prostu czuje się zaszczuta we własnym domu.
Niby wiem, że sami powinni sobie poradzić, ja nie moge byc zadnym mediatorem. Ale nie umiem się tym nie martwić. Co radzicie?