lauren6 Re: nastolatka - trauma po wizycie u gina 17.12.13, 21:33 Ja bym piszla dalej i zazadala od lekarki sfinansowania odtworzenia blony dziewiczej corki. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: nastolatka - trauma po wizycie u gina 17.12.13, 21:49 Sugerujesz, że może się przydać gdyby chciala córkę sprzedać Arabowi? Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: nastolatka - trauma po wizycie u gina 18.12.13, 07:20 Sugeruję, że sprawa jak najbardziej podchodzi pod gwałt (bo kto powiedział, że zgwałcić można tylko penisem?), a sprawczyni tej zbrodni powinna mieć psi obowiązek naprawić szkody w ciele, jakie poczyniła. Jak dziewczyna chce być nadal dziewicą, bo ma takie poglądy, to ma do tego święte prawo. To jest jej ciało i to ona powinna o nim decydować, a nie jakaś s**a po szkole medycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: nastolatka - trauma po wizycie u gina 18.12.13, 16:33 > Sugeruję, że sprawa jak najbardziej podchodzi pod gwałt (bo kto powiedział, że > zgwałcić można tylko penisem?), OJP... Przeczytaj definicję gwałtu czy w ogóle molestowania seksualnego. Odpowiedz Link Zgłoś
kowalka33 Re: nastolatka - trauma po wizycie u gina 17.12.13, 21:37 Ale bzdury opowiadasz, jestem na świeżo ze tak powiem ......Byłam własnie z córką , u kobiety ginekolog z dodatkową specjalnością ginekologia dziewczęca ale przyjmująca jak najbardziej dorosłe kobiety i prowadzącą ciąże. Musiałam podpisać oświadczenie że zgadzam się na badanie córki, musiłam wejść do gabinetu ba jeszcze asystowałam (błonę dziewiczą widziałam że tak powiem na żywca). Ogólnie zalecenia są takie że dziewcząt nie bada się jeśli nie ma wskazań widocznych ku temu , przeprowadzany jest wywiad , usg ( trzeba napić się wody jak bąk), badanie przez odbyt dziewcząt nie współzyjących. Generalnie problem jest taki że właśnie niepełnoletnim pannom nie przepisuje się tabletek bo powinny przyjść z matką i smarkate panienki mają problem z antykoncepcją. Do tego krew , bóle pochwy , załosne, normalnie Fanny Hill . Jak jajnik boli to i tak trzeba usg Odpowiedz Link Zgłoś
porannakawa74 Re: nastolatka - trauma po wizycie u gina 17.12.13, 21:49 kowalka33 napisała: > Ale bzdury opowiadasz, jestem na świeżo ze tak powiem ...... ???????? Byłam własnie z cór > ką , u kobiety ginekolog z dodatkową specjalnością ginekologia dziewczęca ale p > rzyjmująca jak najbardziej dorosłe kobiety i prowadzącą ciąże. Musiałam podpisa > ć oświadczenie że zgadzam się na badanie córki, Czy napisałam, że ja nie musiałam podpisywać oświadczenia? Dodatkowo wypisywałam bzdurne oświadczenie, że upoważniam sama siebie do wglądu i odbioru dokumentacji medycznej. musiłam wejść do gabinetu ba je > szcze asystowałam (błonę dziewiczą widziałam że tak powiem na żywca). ???? Po co?????????? Jeszcze na głowę nie upadłam, żeby celowo zaglądać córce między nogi... Szanuję jej skrępowanie, wstyd, w końcu nie jest już małą dziewczynką. Wiesz, moja przyjaciółka z LO miała matkę, która po powrocie córki z wakacji w towarzystwie chłopaka, zaciągnęła ją podstępem do zaprzyjaźnionego ginekologa i zażyczyła sobie odlądania błony. Nie dziwię się, że koleżanka nie ma kontaktu z matką od czasu studiów. Ogólnie z > alecenia są takie że dziewcząt nie bada się jeśli nie ma wskazań widocznych ku > temu , przeprowadzany jest wywiad , usg ( trzeba napić się wody jak bąk), badan > ie przez odbyt dziewcząt nie współzyjących. No pacz pani... Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: nastolatka - trauma po wizycie u gina 18.12.13, 07:18 Też bym nie uwierzyła, gdybym na własnej skórze nie doświadczyła jak niektórzy ginekolodzy z NFZ traktują kobiety. XXI wiek, a chamstwo, brak poszanowania praw pacjentki, prawa do prywatności itd. z jakim się spotkałam w pewnym warszawskim szpitalu klinicznym było rodem z głębokiego PRLu. Ta historia jest jak najbardziej wiarygodna. Odpowiedz Link Zgłoś
porannakawa74 dziękuję za pomoc 17.12.13, 22:12 Byłyśmy z córką dziś u ginekolog dziewczęcej, która przyjmuje w klinice i terminy ma na przyszły rok, ale udało mi się jedynie dzięki ...znajomościom. Córka dała się przekonać (choć w dalszym ciągu ma mega doła - nie wiem, może następnym krokiem będzie dobry psycholog). Pani ginekolog po zbadaniu oświadczyła, że trzeba dużo złej woli, żeby W TAKI sposób zbadać nastoletnią pacjentkę. Córka ma dosłownie rozerwaną błonę - prawdopodobnie na skutek badania wziernikiem dla wieloródek i mikrourazy wokół wejścia do pochwy - podobno rutyną kiepskich ginekologów jest zostawianie wziernika w pochwie i szykowanie sobie narzędzi do pobierania wymazów. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: dziękuję za pomoc 17.12.13, 22:46 w istocie skandal. Najważniejsze uspokoić córkę, że ten wypadek nie ma przecież znaczenie, może jakiś dobry psycholog. A jeśli ma to dla niej znaczenie, to istnieje możliwość rekonstrukcji. Odpowiedz Link Zgłoś
astolat Re: dziękuję za pomoc 17.12.13, 22:46 Proszę, nie odpuść tego - napisz skargę, porozmawiaj z kierownikiem przychodni. Udusiłabym babsko. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: dziękuję za pomoc 17.12.13, 23:08 Niewiarygodny skandal. Pisz skargę. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: dziękuję za pomoc 17.12.13, 23:08 yyh, aż mi się zimno zrobiło. nie odpuść tego! Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: dziękuję za pomoc 17.12.13, 23:29 Macie to na pismie? Żeby dolączyc do skargi. dlaczego kolezanki doradziły corce tę babę? Bo dlaczego mojej doradzily tamtego s...kota, to sie domyślam, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: dziękuję za pomoc 17.12.13, 23:39 Koleżanki chodzą do niej po antykoncepcję, więc ona nie rozerwie im błony dziewiczej i zapewne badanie wziernikiem jest mniej bolesne. A może w ogóle nie bada, skoro one nie przychodzą z dolegliwością? A przy tym - jakie to ma znaczenie? Każdy ginekolog powinien postępować profesjonalnie, co w tym wypadku oznacza badanie dziewicy inaczej, niż przez pochwę. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: dziękuję za pomoc 17.12.13, 23:38 A masz zamiar coś z tym zrobić? Bo ja bym poprosiła o opis obdukcji, żeby mieć podkładkę do złożenia skargi, być może nie tylko w miejscu nadrzędnym, ale nawet na policji. Odpowiedz Link Zgłoś
porannakawa74 Re: dziękuję za pomoc 17.12.13, 23:42 Nie wiem, czy coś zrobię Obiecałam córce, że zostawię to wszystko tak jak jest - tylko pod takim warunkiem zgodziła się pójść do tej szpitalnej ginekolog. W momencie składania obietnicy najważniejsze było zdrowie mojego dziecka. Błona błoną, ale obawiałam się, że mogła jej przy okazji coś jeszcze uszkodzić - na szczęście poza tym, o czym pisałam jest ok. Córka nie chce, żebym pisała skargi, nie chce żadnych konfrontacji, zeznań ...eh Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: dziękuję za pomoc 17.12.13, 23:48 to moze porozmawiaj z nią na temat roli ofiary i tego, że o swoje prawa czasem trzeba zawalczyć. i powiedz, jej, że właśnie dlatego, że kobiety nie reagują ze wstydu/strachu/upokorzenia itd. takie zachowania są bezkarne i będa pewnie kontynuowane. zrób jej jakiś feministyczny couching, przecież czas najwyższy. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: dziękuję za pomoc 17.12.13, 23:59 No i to właśnie jest ten dylemat, czy ściganie nie jest gorsze dla ofiary, niż zapomnienie. Nie wiem. Pytanie, czy ofiara musi się zgodzić zeznawać w imię feminsitycznej ideologii? Oczywiście to, co zrobiła lekarka, to skandal i lekarka powinna być ukarana. Ale rozumiem obawy o spokój psychiczny córki. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 00:06 "W imię feministycznej ideologii" to ofiara powinna zeznawać raz, w komfortowych dla siebie i bezpiecznych warunkach, a sprawcy powinni być bezwzględnie (=bez unikania kary) ukarani. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 00:50 powinna, ale wiadomo, że nie będzie. I niestety (a może dobrze) świat nie jest urządzony wg ideologii, tylko jest, jaki jest. Wiem, że to dramat i oczywiście najlepiej byłoby, żeby złożyć skargę i ukarać lekarkę, a może pozbawić prawa wykonywania zawodu, bo na to zasługuje. Ale jest problem, czy nie wyrządzi się przez to większej krzywdy córce. Nie wiem, to dylemat. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 09:56 > powinna, ale wiadomo, że nie będzie. Nie będzie, bo ty tak mówisz? Będzie - jeśli się za to odpowiednio zabrać. Świat to my. My możemy coś robić. My możemy zmieniać świat. > I niestety (a może dobrze) świat nie jest > urządzony wg ideologii, tylko jest, jaki jest. Bzdura. Oczywiście, że świat urządzony jest według ideologii. Jest jaki jest, bo dominujące ideologie tak go urządzają. A zmiany zaczynają się w naszych głowach. Z dylematem racja - nic na siłę. Dobrze dziewczyny piszą, córka powinna wzbudzić w sobie słuszny gniew. I zdecydować co dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 11:05 powinna, ale wiadomo, że nie będzie. > > Nie będzie, bo ty tak mówisz? Będzie - jeśli się za to odpowiednio zabrać. Świa > t to my. My możemy coś robić. My możemy zmieniać świat. Nie dlatego, że ja tak mówię, tylko dlatego, że mam niejakie doświadczenie. Świat niestety jest tak skonstruowany, że uczciwi dostają po ryju. Możemy zmieniać świat i ja akurat robię co nieco w tej kwestii. Przed chwilą właśnie wróciłam ze szpitala po zdjęciu szwów po laparoskopii, co wymagało zrobienia awantury, bo pan profesor był uprzejmy spóźnić się 40 minut i w ogóle nie poinformować rejestratorki, że na dziś umówił się z pacjentkami, więc o umówionej godzinie w rejestracji próbowano odesłać mnie z kwitkiem i tak by było, gdybym nie zrobiła awantury i nie uświadomiła pani rejestratorce, że ja też jestem profesorem. Ale dla mnie to nie było specjalne przeżycie emocjonalne, tylko chleb powszedni. Wiem, że w co drugim wypadku, by cokolwiek, co mi się należy, wyegzekwować, muszę zrobić karczemną awanturę, bo inaczej guzik uzyskam. Co nie znaczy, że egzekwowanie swoich prac jest cholernie obciążające psychicznie. zmiany zaczynają się w naszych głowa > ch. Otóż właśnie. Dopóki zmiana jest tylko w naszej głowie, dziewczyna może być narażona na procedury bardziej traumatyczne, niż sama wizyta. A boję się, że nie da się zmienić procedur składania skarg na lekarzy PRZED wszczęciem postępowania w tej sprawie. A tylko to mogłoby uchronić dziewczynę przed przykrymi przeżyciami. Z dylematem racja - nic na siłę. Dobrze dziewczyny piszą, córka powinna wzbudzi > ć w sobie słuszny gniew. A jak nie wzbudzi? Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 18:41 > Nie dlatego, że ja tak mówię, tylko dlatego, że mam niejakie doświadczenie. Świ > at niestety jest tak skonstruowany, że uczciwi dostają po ryju. No to moje doświadczenia są nieco inne. Nie każdy uczciwy dostaje po ryju. Niektórzy uczciwi zmienili to i owo, a z kolei niektórzy to już nawet wąchają kwiatki. Ale czy z tego wynika, że jakby co, to tylko skulić uszy? > Z dylematem racja - nic na siłę. Dobrze dziewczyny piszą, córka powin > na wzbudzi > > ć w sobie słuszny gniew. > > A jak nie wzbudzi? To można jej pomóc wzbudzić. A co, ofiarą ma zostać, bo tak? Powtarzam, nic na siłę, ale jako rodzic chyba można próbować wychować dziecko, tak, bądź co bądź nadal dziecko na rodzica wychowaniu. Oczywiście (dla mnie) nie ma siłę, z rozumem. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 19:10 Nie każdy uczciwy dostaje po ryju. Niek > tórzy uczciwi zmienili to i owo, a z kolei niektórzy to już nawet wąchają kwiat > ki. Ale czy z tego wynika, że jakby co, to tylko skulić uszy? Moje doświadczenia, a mniemam, że jestem nieco od Ciebie starsza, są takie właśnie, i staram się ten świat zmienić. Także robiąc karczemne awantury, aby nie okradli mnie w banku albo zwrócili za bilet niewykorzystany z winy PKP. Raczej uszu nie kulę, niemniej jednak warto mieć świadomość, że wyegzekwowanie sprawiedliwości to nie jest rzecz oczywista. A jak nie wzbudzi? > > To można jej pomóc wzbudzić. A co, ofiarą ma zostać, bo tak? Ofiarą już została i tego nic nie zmieni. Problem w tym, by dążenie do słusznego ukarania lekarki nie uczyniło z dziewczyny jeszcze większej ofiary. Ukaranie lekarki niestety nie zrekompensuje dziewczynie krzywdy. Powtarzam, nic na > siłę, ale jako rodzic chyba można próbować wychować dziecko, tak, bądź co bądź > nadal dziecko na rodzica wychowaniu. Oczywiście (dla mnie) nie ma siłę, z rozum > em. Może, ale dlaczego ma zmuszać dziecko do poświęcenia się i mnożenia traumy tylko po to, by sprawiedliwość zatriumfowała. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 23:26 Oj nie mniemaj z tym wiekiem, żebyś nie wtopiła Nigdzie nie napisałam, że wyegzekwowanie czegokolwiek jest łatwe i przyjemne. > Ofiarą już została i tego nic nie zmieni Nie, została poszkodowana, ale nie musi czuć się "ofiarą" z całym tym bagażem narracji, która za tym idzie. Właśnie tak: jest poszkodowana, ktoś naruszył jej dobro, ale nie musi być "ofiarą", "ofiarą" jest się w swojej głowie i w odczuciu innych. > Może, ale dlaczego ma zmuszać dziecko do poświęcenia się i mnożenia traumy tylk > o po to, by sprawiedliwość zatriumfowała. Nigdzie nic nie pisałam (3x nie ) o jakimkolwiek zmuszaniu, mind you. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 23:45 Nie, została poszkodowana, ale nie musi czuć się "ofiarą" z całym tym bagażem n > arracji, która za tym idzie. > > Właśnie tak: jest poszkodowana, ktoś naruszył jej dobro, ale nie musi być "ofia > rą", "ofiarą" jest się w swojej głowie i w odczuciu innych. Nie rozumiem subtelnego rozróżnienia między ofiarą a poszkodowaną. Jest ofiarą i poszkodowaną, bo jej trudne przeżycie naznaczyło jej psychikę, a także ciało. Oczywiście należy przez odpowiednią terapię starać się zmniejszyć jej cierpienie. Natomiast wyegzekwowanie sprawiedliwości wcale nie sprawi, że ona będzie mniej ofiarą, bo nie skasuje traumatycznego przeżycia, a istnieje obawa, że pomnoży je o kolejne przeżycia. Wtedy dziewczyna stanie się ofiarą do kwadratu. Nigdzie nic nie pisałam (3x nie ) o jakimkolwiek zmuszaniu, mind you. Pisałaś o tym, że matka powinna na nią wywrzeć wpływ wychowawczy taki, by wzbudzić w niej pragnienie wyegzekwowania sprawiedliwości. Otóż sądzę, że matka powinna przede wszystkim zatroszczyć się o zminimalizowanie jej cierpienia, a wymierzenie sprawiedliwości jednak powinno być na drugim planie. Skądinąd mści się co innego: wg kodeksu "etyki" lekarskiej lekarz pod karą wydalenia z zawodu nie ma prawa publicznie krytykować pracy innego lekarza. Aż dziw, że czasem, chociaż niezwykle rzadko, udaje się udowodnić błąd lekarski, co wymaga opinii biegłego, także lekarza. Ów biegły, krytykując przed sądem, a więc publicznie, pracę innego lekarza, który popełnił błąd, naraża się na utratę prawa wykonywania zawodu, więc biegłym, którzy mają odwagę cywilną przedstawić przed sądem opinię krytyczną wobec kolegi należy się szczególne uznanie. Tymczasem powinno obowiązywać prawo zupełnie inne: lekarz, który badając chorego stwierdzi, że był on błędnie leczony przez innego lekarza, powinien mieć obowiązek zgłosić to do izby lekarskiej. Druga lekarka, która zbadała dziewczynę i stwierdziła rozerwanie błony powinna mieć obowiązek zgłoszenia sprawy do izby lekarskiej. Nie pacjentka, ale lekarka. To oszczędziłoby traumy dziewczynie, ale niestety kodeks jest tak skonstruowany, żeby chronić prawa lekarzy, a nie pacjentów. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 23:54 > Nie rozumiem subtelnego rozróżnienia między ofiarą a poszkodowaną No, a ja tak. Poszkodowana - przez fakt; ofiara - jako ktoś skrzywdzony, zraniony. To drugie można tak przepracować, albo przewartościować, że poszkodowana nie musi czuć się ofiarą. > Pisałaś o tym, że matka powinna na nią wywrzeć wpływ wychowawczy taki, by wzbud > zić w niej pragnienie wyegzekwowania sprawiedliwości. Otóż sądzę, że matka powi > nna przede wszystkim zatroszczyć się o zminimalizowanie jej cierpienia, a wymie > rzenie sprawiedliwości jednak powinno być na drugim planie. Ależ, jedno nie wyklucza drugiego. O minimalizowaniu cierpienia pisałam jako chyba trzecia w wątku, czy jakoś tak. > Natomiast wyegzekwowanie sprawiedliwości wcale nie sprawi, że ona będzie mn > iej ofiarą, bo nie skasuje traumatycznego przeżycia Nie zgodzę się. Dziewczyna ma tu możliwość stać się czynną sprawczynią (pardon tautologię) wyegzekwowania sprawiedliwości, uporządkowania sprawy - nie tylko bezwolnym przedmiotem - ale podmiotem. Kimś, kto działa. Z resztą tego co piszesz - zgadzam się z zupełności (kodeks etyki itd.). Z zastrzeżeniem - lekarka nr 2 zgłasza i...? a gdzie _tu_ zgoda dziewczyny...? Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: dziękuję za pomoc 19.12.13, 10:46 Poszkodowana - przez fakt; ofiara - jako ktoś skrzywdzony, zraniony. Skrzywdzenie i zranienie też jest faktem, którego nie da się cofnąć. Nadal nie rozumiem różnicy między poszkodowaną i ofiarą. skrzywdzony, zranio > ny. To drugie można tak przepracować, albo przewartościować, że poszkodowana ni > e musi czuć się ofiarą. Nawet trzeba przepracować, żeby poczuła się lepiej. Ofiarą czuć się nie przestanie, bo ofiarą jest. wymie > > rzenie sprawiedliwości jednak powinno być na drugim planie. > > Ależ, jedno nie wyklucza drugiego. Nie musi wykluczać, ale może. Jeśli córka absolutnie nie znajduje w sobie siły, by wszczynać dochodzenie, a jedynie pragnie o sprawie zapomnieć, to wywieranie na nią nacisku, by jeszcze ileś czasu żyła tą sprawą, wyklucza zmniejszenie cierpienia. Natomiast wyegzekwowanie sprawiedliwości wcale nie sprawi, że ona będzie > mn > > iej ofiarą, bo nie skasuje traumatycznego przeżycia > > Nie zgodzę się. Dziewczyna ma tu możliwość stać się czynną sprawczynią (pardon > tautologię) wyegzekwowania sprawiedliwości, uporządkowania sprawy - nie tylko b > ezwolnym przedmiotem - ale podmiotem. Kimś, kto działa. A ja się nadal nie zgodzę. Tak, jak nigdy nie rozumiałam bezinteresownej zemsty. To, że dziewczyna będzie podmiotem i sprawczynią, nie tylko nie wymaże bolesnej traumy, ale może ją powiększyć. Krzywda wyrządzona dziewczynie nie polega na ograniczeniu jej podmiotowości, ale na naruszeniu jej integralności cielesnej bez jej zgody, trwałym uszkodzeniu ciała, brutalnym i bolesnym badaniu oraz nieuwierzeniu w informację doyczącą jej życia intymnego. Uprzedmiotowienie następuje zawsze w trakcie każdego leczenie i nic się na to nie poradzi. Ja w piątek robiono mi laparoskopię pod narkozą, też byłam uprzedmiotowiona, ale zrobiono mi to dobrze, więc pretensji nie mam, a nawet odniosłam korzyść, bo nie będę już miała ataków kamieni żółciowych. Gdyby zrobiono mi to źle, byłby powód do skargi. Ale chodziłoby o błąd lekarski, a nie o "uprzedmiotowienie". resztą tego co piszesz - zgadzam się z zupełności (kodeks etyki itd.). Z zast > rzeżeniem - lekarka nr 2 zgłasza i...? a gdzie _tu_ zgoda dziewczyny...? Jeżeli lekarka nr 2 ma obowiązek zgłosić sprawę z urzędu, to zgoda dziewczyny jest niepotrzebna. I wtedy dziewczyna nie musi podejmować decyzji etc. Po prostu ewentualnie zostanie poproszona o złożenie wezwań, a może nawet i nie, bo w zasadzie powinna wystarczyć notatka z wywiadu lekarskiego o lekarki nr 2. To tak, jak ze ściganiem gwałtu z urzędu. Wiele ofiar nie zgłasza gwałtu, bo nie może zdobyć się na taki wysiłek psychiczny. Po zmianie prawa już nie będą musiały. Nawiasem mówiąc w obecnym stanie prawa nie jestem pewna, czy lekarka nr 2 odważy się powtórzyć swoją diagnozę w jakimkolwiek dochodzeniu przeciw koleżance, bo może zostać za to pozbawiona prawa wykonywania zawodu lekarza, a pani lekarka nr 1 będzie dalej krzywdziła pacjentki. Tak właśnie jest skonstruowane to prawo i m. in. to skłania mnie do opinii, że świat tak jest skonstruowany, że uczciwy dostaje po ryju. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: dziękuję za pomoc 19.12.13, 11:23 No widzę, że nie rozumiesz (i w sumie nie musisz). Sorry ale nie mam aż tyle czasu, żeby o tych sążniście dyskutować. Pojęcie "ofiara" niesie ze sobą bagaż, którego można się pozbyć. Fakt, że ktoś jest skrzywdzony, poszkodowany, nie czynie z tej osoby bezwolnej, naznaczonej ofiary. Tego nie widzisz, ja natomiast widzę i wiem. >> Ależ, jedno nie wyklucza drugiego. > > Nie musi wykluczać, ale może. Stąd - podkreślam dobrowolność działań. Czemu zakładasz opcję "córka się nie zgodzi"? Jest tak samo możliwa jak opcja, "córka się zgodzi". > A ja się nadal nie zgodzę. Tak, jak nigdy nie rozumiałam bezinteresownej zemsty Trochę przestrzeliłaś. To nie te kategorie. Porównując je, chcesz zdyskredytować moje propozycje, ok. > . To, że dziewczyna będzie podmiotem i sprawczynią, nie tylko nie wymaże bolesn > ej traumy, ale może ją powiększyć. No patrz, a ja uważam inaczej, i to w oparciu o doświadczenie. >Krzywda wyrządzona dziewczynie nie polega na > ograniczeniu jej podmiotowości, ale na naruszeniu jej integralności cielesnej > bez jej zgody, ...czyli właśnie na zaprzeczeniu jej podmiotowości. Nie mogła o _sobie_ zadecydować, zrobiono coś wbrew. Ty byłaś operowana/badana, bo ty _tak_ _chciałaś_. Nie mówię przecież o detalach (decydujesz się na zabieg - usypiają cię i robią co trzeba, nie pytając o detale). Chodzi o całokształt. > Jeżeli lekarka nr 2 ma obowiązek zgłosić sprawę z urzędu, to zgoda dziewczyny j > est niepotrzebna. I wtedy dziewczyna nie musi podejmować decyzji etc. I jak to się ma do oszczędzania dziecku traumy, co od jakiegoś czasu postulujesz? Jak matka zgłosi, to niedobrze, bo trauma, ale jak lekarka by zgłosiła, to już nie trauma? (uwaga, uwaga, nie mówię teraz o zasadności tego czy innego systemu, tylko intryguje mnie ta twoja niespójność). Zresztą EOT. Każdy ma swoje zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: dziękuję za pomoc 19.12.13, 12:08 hellulah napisała: > No widzę, że nie rozumiesz (i w sumie nie musisz). Sorry ale nie mam aż tyle cz > asu, żeby o tych sążniście dyskutować. Pojęcie "ofiara" niesie ze sobą bagaż, k > tórego można się pozbyć. Fakt, że ktoś jest skrzywdzony, poszkodowany, nie czyn > ie z tej osoby bezwolnej, naznaczonej ofiary. Tego nie widzisz, ja natomiast wi > dzę i wiem. > Dla mnie ofiara to po prostu człowiek skrzywdzony i poszkodowany. Nie musi być bezwolny ani "naznaczony", skądinąd dziewczyna uważa się chyba za naznaczoną ze względu na utratę zewnętrznych znamion dziewictwa. Większość dyskutantek uznała to za ciemnogród, ale dziewczyna ma prawo tak to przeżywać. I jakakolwiek aktywność dziewczyny czasu nie cofnie. Można (i trzeba) najwyżej w drodze odpowiedniego postępowania zmininalizować traumę, której doznała. > >> Ależ, jedno nie wyklucza drugiego. > > > > Nie musi wykluczać, ale może. > > Stąd - podkreślam dobrowolność działań. Czemu zakładasz opcję "córka się nie zg > odzi"? Jest tak samo możliwa jak opcja, "córka się zgodzi". Jeśli córka się zgodzi i dobrowolnie zechce zaangażować się w ściganie, nie będzie wykluczało, a w dodatku będzie pożądane społecznie, bo doprowadzi do ukaranie lekarki i być może ograniczenia podobnych nadużyć w przyszłości. > > > A ja się nadal nie zgodzę. Tak, jak nigdy nie rozumiałam bezinteresownej > zemsty > > Trochę przestrzeliłaś. To nie te kategorie. Porównując je, chcesz zdyskredytowa > ć moje propozycje, ok. > Nie dokładnie te same, ale podobne. Zarówno dążenie do ukarania lekarki przez prawo, jak i bezinteresowna zemsta dokonana osobiście nie przynoszą żadnej korzyści osobie pokrzywdzonej, a tylko służą wyegzekwowaniu sprawiedliwości, jakkolwiek rozumianej. Nigdy nie rozumiałam, jaką korzyść może mieć z tego osoba pokrzywdzona. > > . To, że dziewczyna będzie podmiotem i sprawczynią, nie tylko nie wymaże > bolesn > > ej traumy, ale może ją powiększyć. > > No patrz, a ja uważam inaczej, i to w oparciu o doświadczenie. Cóż, nie znam Twojego doświadczenia. Poza tym - ja wcale nie twierdzę, że złożenie skargi będzie złe dla dziewczyny. Twierdzę tylko, że MOŻE być i że przy składaniu skargi należy kierować się PRZEDE WSZYSTKIM dobrem pokrzywdzonej. > > >Krzywda wyrządzona dziewczynie nie polega na > > ograniczeniu jej podmiotowości, ale na naruszeniu jej integralności ciele > snej > > bez jej zgody, > > ...czyli właśnie na zaprzeczeniu jej podmiotowości. Nie mogła o _sobie_ zadecyd > ować, zrobiono coś wbrew. Ty byłaś operowana/badana, bo ty _tak_ _chciałaś_. > > Nie mówię przecież o detalach (decydujesz się na zabieg - usypiają cię i robią > co trzeba, nie pytając o detale). Chodzi o całokształt. Otóż właśnie nie. Dziewczyna dobrowolnie zgłosiła się na badanie, bo sama zbadać i wyleczyć się dolegliwości ginekologicznej nie potrafi, i samo zgłoszenie się na jakikolwiek zabieg lekarski uprzedmiotawia. Problemem jest to, że w trakcie badania popełniono błąd, wywołujący trwały uszczerbek jej ciała. Ja dokładnie czułam się przedmiotem, gdy mnie przypięto do iluś rurek i usypiano, ale na szczęście (tak sądzę, bo jeszcze może się coś przecież okazać) lekarze nie popełnili błędu. Istotą sprawy nie jest brak podmiotowości, tylko błąd lekarski. > > > Jeżeli lekarka nr 2 ma obowiązek zgłosić sprawę z urzędu, to zgoda dziewc > zyny j > > est niepotrzebna. I wtedy dziewczyna nie musi podejmować decyzji etc. > > I jak to się ma do oszczędzania dziecku traumy, co od jakiegoś czasu postulujes > z? Jak matka zgłosi, to niedobrze, bo trauma, ale jak lekarka by zgłosiła, to j > uż nie trauma? (uwaga, uwaga, nie mówię teraz o zasadności tego czy innego syst > emu, tylko intryguje mnie ta twoja niespójność). Ma się. Na to, by matka zgłosiła, za zgodą córki, córka musi podjąć decyzję lub, jeśli nie chce, musi jeszcze przeżyć "feministyczny couching" (by claudel6) w wykonaniu matki. Jest osobą skrzywdzoną, a oto nakłania się ją do podjęcia jakiegoś działania sprzecznego z jej zamierzeniami i odczuciami, oczekuje się od niej czegoś, czego ona wcale nie chce. Natomiast w wypadku obowiązkowej skargi lekarki dziewczyna nie musi podejmować żadnej decyzji, nie jest odpowiedzialna za przebieg dochodzenia etc. To znacznie mniejszy wysiłek psychiczny, niż ten, którego od niej oczekujesz. Ja jestem znana wśród znajomych z nałogowego pisania skarg i pieniactwa w sytuacjach, gdy odmawia mi się moich praw, i robię to właśnie w celu poprawienia świata. Ale to są wyłącznie moje decyzje i robię to wyłącznie na własną odpowiedzialność. Tutaj zaś postulujecie, by naprawiać świat nawet wtedy, gdyby spowodowało to pomnożenie krzywdy osoby poszkodowanej. > > Zresztą EOT. Każdy ma swoje zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: dziękuję za pomoc 19.12.13, 15:43 feministyczny couching ze strony matki powinna dostać każda dorastająca dziewczyna. ta ewidentnie nie przeszła, skoro nie ma potrzeby ukarania sprawcy swojej krzywdy, tylko woli schować się w mysiej dziurze. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: dziękuję za pomoc 19.12.13, 21:19 Otóż właśnie nie rozumiem, do czego do szczęścia jest potrzebna "potrzeba ukarania sprawcy"? Może komuś lepiej zrobi "siedzenie w mysiej dziurze"? Ale trzeba zrobić "feministyczny couching", żeby dziewczyna odczuwała dokładnie tak, jak głoszą feministki? Sorry, ale to właśnie jest ideologia przesłaniająca osobę ofiary. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: dziękuję za pomoc 19.12.13, 15:38 > > Natomiast wyegzekwowanie sprawiedliwości wcale nie sprawi, że ona będzie > mn > > iej ofiarą, bo nie skasuje traumatycznego przeżycia > > Nie zgodzę się. też się nie zgodzę. mi wyegzekwowanie sprawiedliwości bardzo pomogło i dało dużą satysfakcję właśnie tej sprawczości. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: dziękuję za pomoc 19.12.13, 21:21 Ale dlatego, że Tobie pomogło, uważasz, że musi pomóc każdemu (przepraszam, każdej)? A jeśli nie pomaga, to najpierw potrzebny feministyczny couching, bo osoba, która nie odczuwa chęci zemsty, nie pasuje do Twojej jedynie słusznej wizji świata? Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 07:31 srebrnarybka napisała: > No i to właśnie jest ten dylemat, czy ściganie nie jest gorsze dla ofiary, niż > zapomnienie Mnie trudno byłoby zgodzic się na całkowitą bezkarność konowała. Ta pani będzie dalej żyła i "leczyła" ze swiadomością, ze robi wszystko dobrze. To niedopuszczalne. Twoja córka na razie zachowuje się (i - byc może - czuje) jak ofiara gwałtu i to zrozumiałe, że wolałaby o wszystkim zapomnieć. Postaraj się ją nakłonić do zmiany zdania, postaraj sie, aby zamiast wstydu poczuła złość. Odpowiedz Link Zgłoś
pszczolaasia Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 08:24 dokladnie to chcialam napisac. Odpowiedz Link Zgłoś
mag1982 Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 09:01 > Twoja córka na razie zachowuje się (i - byc może - czuje) jak ofiara gwałtu i t > o zrozumiałe, że wolałaby o wszystkim zapomnieć. Postaraj się ją nakłonić do zm > iany zdania, postaraj sie, aby zamiast wstydu poczuła złość. Też mam takie wrażenie. Wzbudzenie w niej złości może być właściwym tropem i może też pomóc córce podnieść się psychicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
pszczolaasia Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 08:23 w im ie feministycznej ideologii???? Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 11:09 Odpowiadałam na post claudel6, zakończony takim postulatem: "zrób jej jakiś feministyczny couching, przecież czas najwyższy". Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: dziękuję za pomoc 19.12.13, 15:46 mało z niego zrozumiałaś. albo co gorsza - zrozumiałaś, i jesteś z obozu, który uważa edukację młodych kobiet w celu ich upodmiotowienia - za zło. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: dziękuję za pomoc 19.12.13, 21:26 Uznawana przez Ciebie konieczność narzucenia tej dziewczynie jedynie słusznego sposobu przeżywania krzywdy i nieakceptowanie jej ewentualnego innego wyboru jest takim samym uprzedmiotowieniem, jak ideologia konserwatywna. Odpowiedz Link Zgłoś
skrytapiromanka Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 01:37 powinnaś napisać skargę, bezwzględnie... ale z drugiej strony dałaś córce słowo. może pośrednim wyjściem będzie upublicznienie nazwiska tego potwora? tu na forum - żebyśmy wiedziały, kogo unikać, na forum ZDROWIE KOBIETY na gazecie - tam jest lista złych ginekologów (prowadzona od lat) i na znanylekarz lub tym podobne. jesteś fajną mamą. życzę powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pszczolaasia Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 08:22 jeny co z ta blona jest za problem...przeciez tu kuzwa nie chodzi o to. chodzi o to zeby dziewczyna nie nabrala zadnego glupiego urazu przez idiotke bo przeciez tak jak sie zachowala ta lekarka to szczyt szczytow juz nie wspomne o tym chamskim teskcie. jesli corka nie chce skargi to nie rob tego. choc nie wiem..ja bym z nia to przedyskutowala. bo ona sie pewno wstydzi wytlumacz jej tylko ze to jak sie zachowala tamta to jest naparwde incydentalne i niewlasciwe. na swiecie jest sporo fajnych/ delikatnych lekarzy ginekologow ktorzy zdaja sobie sprawe ze jest to krepujace badanie, zwlaszcza dla młodej dziewczyny. dziewczyna nie moze sie zrazic niestety i twoja w tym rola droga Mamo zeby jej to wytlumaczyc. szkoda i zle ze ja to spotkalo ale dobrze ze ma w tobie wsparcie. Odpowiedz Link Zgłoś
pruszynkaaa Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 16:57 Spytaj, czy chce, by kolejna dziewczyna poczuła się tak jak ona, jesli ktoś wpadnie tej kobiecie w ręce... może to do niej przemówi - uświadom, że może własnie ona przeszła to co przeszła, bo wcześniej też jakaś dziewczyna tego nie zgłosiła. Poczekaj jeszcze z tydzień, dwa, może po nowym roku... i wtedy zacznij rozmowę. To naprawdę trzeba zgłosić - bez tego nic się w naszej służbie zdrowia nie zmieni... Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: dziękuję za pomoc 19.12.13, 15:48 >spytaj, czy chce, by kolejna dziewczyna poczuła się tak jak ona, jesli ktoś wpadnie tej kobiecie w ręce... może to do niej przemówi no to jest właśnie feministyczny couching. nadal uważasz, że to straszna "ideologia"? Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: dziękuję za pomoc 19.12.13, 21:47 spytaj, czy chce, by kolejna dziewczyna poczuła się tak jak ona, jesli kto > ś wpadnie tej kobiecie w ręce... może to do niej przemówi > > no to jest właśnie feministyczny couching. nadal uważasz, że to straszna "ideologia"? Straszną ideologią jest to, że uważacie, że skrzywdzona dziewczyna zamiast zająć się leczeniem ran swojej osoby powinna zająć się naprawianiem świata. Was w ogóle nie obchodzi krzywda tej konkretnej dziewczyny, tylko idea "uprzedmiotowienia kobiet", której należy stawić słuszny odpór niezależnie od liczby ofiar po drodze. Słuszny gniew klasowy. To jest postępowanie symetryczne do zachowania konserwatywnych "obrońców rodziny", którzy w imię obrony rodziny przez duże R, abstrakcyjnej idei rodziny, zniszczyli rodzinę Clintonów maglując publicznie romans prezydenta, bo uznali go za wroga wartości prorodzinnych. Ilu rodzinom przez małe r pomogła afera Lewinskiej, nie wiem, wiem, że upubliczniając i międląc tą, skądinąd oczywiście żenującą sprawę, zrujnowano życie rodziny Clintonów, którzy stracili szansę, by ten problem rozwiązać w ramach rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 16:35 podobno rutyną kiepskich gineko > logów jest zostawianie wziernika w pochwie i szykowanie sobie narzędzi do pobie > rania wymazów. Oj tak.... Ja po takich akcjach przez pół dnia chodziłam rozkracznie. W każdym razie- skarga do Izby Lekarskiej i pozew o odszkodowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: dziękuję za pomoc 18.12.13, 17:16 W tym wypadku zrobiłabym dokładnie to, czego dziewczyna sobie życzy. Plus złożenie skargi, do której potrzebny jest cyba tylko wynik drugiego badania, a nie przesłuchiwanie dziewczyny. Bardzo szlachetnie jest walczyć w imię cudzego dobra, ale samemu. W tym wypadku, jako matka, skoncentrowałabym się na tym, aby córka jak najmniej przeżywała tę sytuację. Można jeszcze iść i mając w reku wynik badania, osobiście nawymyślać lekarce - najlepiej przy świadkach. Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: nastolatka - trauma po wizycie u gina 18.12.13, 16:48 Dziewczyna była przygotowana na miłe bezbolesne badanie a tu rzeźnia. Ja mam tak u ginekologa, że nie mogę się rozluźnić, jestem napięta jak struna. Chodzę do miłego ginekologa, od lat ten sam (przystojny - ale to bez znaczenia ), ma super gabinet w prywatnym centrum medycznym, w gabinecie jest łazienka z bidetem, podpaskami, wkładkami, chusteczkami, no cud miód i pachnidło. A ja i tak jestem spięta i na fotelu ćwiczę wydechy żeby mnie mógł zbadać. Nie wspomnę jaka rzeźnia była przy porodzie, jak położne czy też lekarz mnie chciał zbadać - cały czas proszę się rozluźnić i ja: no przecież się rozluźniłam w końcu powiedziałam żeby badali mnie nie bacząc na mój komfort Odpowiedz Link Zgłoś
nannna11nannna Współczuję/moja historia 20.12.13, 10:50 Podczytuję forum, ale założyłam konto, żeby napisać, że bardzo współczuję Twojej córce. Spotkało mnie coś podobnego, z tym, że ginekolog badał mnie w ten, a nie inny sposób z pełną świadomością. Na mój protest, że boli odpowiadał "musi boleć". Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale teraz po prawie 20 latach nadal uważam, że byłam molestowana. Pan oprócz badania mnie na różne sposoby (analnie, waginalnie, wziernikiem) instruował mnie na żywo co "narzeczony" i jak powinien mi robić. Miałam wtedy 18 lat, nie współżyłam, a zgłosiłam się z banalną sprawą. Wtedy, bezpośrednio po wizycie czułam się zgwałcona psychicznie i fizycznie Próbowałam mówić prawdę, ale zrobiono ze mnie mitomankę. Jedyną osobą, która mi uwierzyła, to był mój mąż, ale to 10 lat po fakcie. Uważam, że stała mi się duża krzywda, bo oprócz tego odsuwałam się od przyjaciół, którym powiedziałam, a którzy mi nie wierzyli, bo przecież takie rzeczy nigdy w gabinetach ginekologicznych się nie dzieją. Kiedy próbowałam mówić, obarczano mnie winą za ewentualne zaniechanie wizyt u ginekologów młodych dziewczyn. Wiele lat później chciałam swoją opinię zamieścić na forach internetowych; kasowano je, bo rzekomo byłam trollem. Po wizycie miałam obdukcję, i podobne uszkodzenia, ale kartką papieru to sobie mogłam; rzecież między wizytą w jednym gabinecie a kolejnym mogłam współżyć z setką niewyżytych samców. Tak sobie myślę, po latach, że kiedyś nikt nie wierzył w molestowanie przez osoby duchowne, w gabinecie seksuologów... Czy ktoś kiedyś uwierzy w molestowanie w gabinecie gin? Ja w swoim życiu spotkałam jeszcze 2 dziewczyny z podobnym doświadczeniem... też nikt im nie wierzy... A "mój" ginekolog... no cóż... na jednym forum pojawiła się opinia kobiety, która była badana dość nietypowo, wulgarnie; opinia zniknęła, ale wcześniej kobieta została osądzona od czci i wiary. Od razu napiszę - nie chcę tutaj ujawniać nazwiska pana. Teraz jest już na emeryturze, nie pomoże to żadnej z dziewczyn, a ja miałam już wystarczająco kłopotów. Odpowiedz Link Zgłoś
cud_bogini_w_bikini Re: Współczuję/moja historia 20.12.13, 13:01 Może jakiś dobry psycholog, jeśli sobie z tym nie radzisz? Odpowiedz Link Zgłoś