tanebo
02.01.14, 20:22
To znaczy nie jestem ale tak się czuję. Uzależniłem się od neta. Żeby to jeszcze od czegoś pożytecznego. Od ematki. I to nie jest żart. Tracę masę czasu podczas gdy mam ważne rzeczy do zrobienia. Więc zawalam plan i marnuję życie. Mam też oznaki odstawienia. Myślałem o jakiejś terapii ale nie znalazłem nic w moim rejonie. Jak sobie z tym poradzić? Jedyne co mi przyszło na myśl o co jakoś działa to nie włączanie neta od rana. Bo jeśli już go użyję danego dnia to nie potrafię się powstrzymać.