Dodaj do ulubionych

Nie ma płodzika

27.01.14, 11:16
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,11003296,Nie_ma_plodzika_.html?fb_action_ids=3810009625976&fb_action_types=og.likes&fb_source=other_multiline&action_object_map=%5B10150499581282887%5D&action_type_map=%5B%22og.likes%22%5D&action_ref_map=%5B%5D
wstrząsnęło mną jak przeczytałam. Ja nie mam złych doświadczeń z porodów, jednak w szpitalu, w którym rodziłam- podziału sal nie było również.
Strach rodzić w polskim szpitalu dziecko, nawet człowiek znany (jak ciężarowiec Bonk) spotyka się z nieludzkimi lekarzami.
Obserwuj wątek
    • ga-ti Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 11:35
      Nawet nie skomentuję zachowania personelu...

      Ale mój mąż pewnie nie patrzył by biernie tak długo. Wychodzimy z założenia, że po to jest przy mnie, by działać za mnie i dla mnie wtedy kiedy ja nie mogę.

      • beataj1 Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 11:43
        Mój pewnie też by interweniował.
        Ale, z drugiej strony wiemy os obie tyle na ile nas sprawdzono. Wyobrażam sobie że człowiek może być już tak potwornie bezradny i zrozpaczony że godzi się na rzeczy na które na trzeźwo by się nie zgodził. A ludzkie bestie to wykorzystują w poczuciu bezkarności.
    • ziarenko-piasku Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 11:40

      Niewiarygodne, ale zdaję sobie sprawę, że prawdziwe!!!
      Każda osoba od rejestratorki zaczynając, która brała udział w traktowaniu pacjentki, powinny wylecieć na zbity pysk!!!
    • rosapulchra-0 Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 11:42
      Wstrząsająca historia..
      • ceide.fields od dłuższego czasu nie traktuję poważnie 27.01.14, 11:46
        WO. "Listy od czytelniczek", ideologiczne odezwy redaktorek, nachalna propaganda jedynie słusznych wartości. Czasami jeszcze Męska końcówka trzyma poziom.

        Odpadłam już zupełnie, kiedy w przedostatnim numerze przeczytałam "że to kobieta i tylko kobieta decyduje o swojej ciaży".
        • rosapulchra-0 Re: od dłuższego czasu nie traktuję poważnie 27.01.14, 13:22
          Tę historię akurat można spokojnie potraktować poważnie. A przynajmniej ja. Odkąd moja koleżanka ponad rok temu znalazła się w podobnej sytuacji - zdrowa, donoszona ciąża, pierwsze oznaki porodu i w szpitalu szok - dziecko nie żyje. Siłami natury rodziła martwe dziecko, doszły komplikacje, z powodu których straciła macicę. Potem przez miesiąc leżała przy położnicach z noworodkami. Do dziś się nie otrząsnęła z tego dramatu.
    • burina Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 11:46
      Nie do końca na temat, ale...
      Ostatnio w jakimś programie tv przeczytałam notkę o porodzie pewnej celebrytki, że rodziła w jakiejś luksusowej klinice, gdzie miała do dyspozycji swoje osobne pomieszczenie i że 'podobno nawet ojciec dziecka mógł tam spędzić noc'.
      I mi się przypomniał oddział położniczy w normalnym państwowym szpitaliku we Włoszech, gdzie normą jest osobny pokój rodzinny (dwa łóżka plus kanapa), w którym czeka się na poród i samo miejsce akcji z wanną, piłkami, huśtawką. I ten zawód personelu, gdy okazało się, że dziecko uwinęło się szast prast na izbie przyjęć i nie było czasu na napełnienie wanny wodą i odpalenie CD z ulubioną muzyczką.
      • rosapulchra-0 Re: Nie ma płodzika 28.01.14, 00:37
        Rodziłam trzykrotnie w szpitalu św. Zoffi w Warszawie. Miałam osobną salę porodową, dwie były z wanną, jedna z prysznicem. Obok mojego stał wygodny fotel dla osoby towarzyszącej, w tle relaksująca muzyka. Oczywiście za każdy poród musiałam zapłacić - inaczej rodziłabym na zwykłej porodówce.
    • thorgalla Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 11:48
      Jak już w innym wątku było napisane,nie tylko procedury czy pieniądze ale najważniejszy jest czynnik ludzki czyli zachowanie personelu szpitalnego.Chamstwo i brak empatii.
      Nie ona pierwsza i nie ostatnia sad
    • micha11 Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 13:21
      Absolutnie nie wierzę w tą historię. Kolejna bajka wyssana z palca w WO. Historia jest tak przejaskrawiona, tak nieprawdopodobna, że dziwię się ,że ktoś w to wierzy. Gdyby ta "czytelniczka" opisała tą historię tu na forum zaraz zostałaby okrzyknięta trollem, a że to "list do redakcji "to jakoś wierzycie. Oczywiście szpital anonimowy, lekarze też, żadnych nazwisk, nikt nie sprawdzi, można sobie brednie pisać bezkarnie. Ja wiem, że w szpitalach jest różnie, że nieraz brak empatii, że są błędy lekarskie itd. ,że personel nieraz jest nie miły, itd., ale w to co ta pani tu odstawiła w życiu nie uwierzę. Bujna, chora wyobraźnia, nic więcej. Ciekawa jestem jakie jeszcze drastyczne historie wymyślą panie redaktorki skoro ludzie wszystko łykają jak pelikany , linkują artykuły, a komentarze czytelników zbulwersowanych nieludzkim traktowaniem liczy się w setkach. Ruszcie trochę rozumem i zastanówcie się czy naprawdę wierzycie w tak drastyczną , skrajną historię? Wierzycie ,że personel kobietę w takiej sytuacji, tak by potraktował, krzyczał, wyzywał, obrażał, upokarzał i to wszyscy jak jeden mąż? Wszyscy !!! Nie było tam ani jednej empatycznej osoby? Któraś z was naprawdę doświadczyła takiego traktowania?
      • kietka Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 13:27
        watpie, ze wyssana z palca, sama lezalam na patologii 2 razy po 2 tygodnie

        odbierałam porod u dziewczyny lezacej obok, pisałam tutaj zreszta o tym, ani pielegniarka, ani lekarze nie byli skorzy przysjc.
        dopiero, jak widac bylo glowke, to wzieli na porodowke, dzieczyna w 6 miesiacu lezaca bez wod.
        bylysmy przy niej ponad godzine, miala skurcze porodowe, wiłą sie zbolu, krawila, bylo to w nocy, ale w dzien, na ta samle przychodzili normalnie odwiedzajacy.
      • rosapulchra-0 Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 13:31
        Nikt ci nie każe wierzyć, ale bzdury gadasz okrutne. Już pisałam, że dobrze ponad rok temu moja koleżanka trafiła do szpitala z porodem, zdrowa, donoszona ciąża, przy ktg okazało się, że dziecko nie żyje, potem jeszcze usg, które potwierdziło najgorsze. Rodziła martwe dziecko, potem okazało się, że są komplikacje, na tyle duże, że lekarze zdecydowali się na cesarkę, na skutek której w efekcie straciła macicę. Przez miesiąc leżała na oddziale położniczym ze szczęśliwymi mamami i ich dziećmi. Personel jakoś nie traktował jej specjalnie z powodu straty dziecka i straty nadziei na kolejne, wręcz przeciwnie, spotykała się z tekstami, że niepotrzebnie histeryzuje, czego krzyczy, itp.
        Takie historie się zdarzają.
        Ale ty nie musisz w nie wierzyć.
        I pamiętaj, że jeśli tobie się coś nie przytrafiło, nie oznacza to, że innym też. Nie jesteś sama na tym świecie. A jak ci się listy WO nie podobają, to napisz do redakcji list z oburzeniem, że redaktorki wymyślają swoje, głupie i niewiarygodne historie. Ulżysz sobie od razu i może dostaniesz nawet jakąś odpowiedź?
        • micha11 Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 13:46
          Czy koleżanka tez rodziła na sali pełnej odwiedzających a lekarze darli się na nią żeby nie krzyczała bo stwarza dyskomfort wśród pacjentek ? Naprawdę wierzysz w taką brednię? I to dziecko zapakowane do słoika. Czytałam nieraz smutne historie kobiet , które urodziły martwe dziecko, mogły się pożegnać, przytulić, dziecko w kocyku a nie w słoiku. Z empatią wśród personelu bywa różnie , ale tą panią naprawdę fantazja poniosła. Ale możesz sobie wierzyć we wszystko.
          • mvszka Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 16:38
            Ty też możesz sobie w nic nie wierzyć ale jak brak empatii to tak już jest
            Czytając chociażby doniesienia prasowe nie ma się czemu dziwić
            Ja byłam podobnie traktowana choć różnica jest taka, że rodziłam zdrowe dziecko
        • micha11 Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 13:55
          A ty gdybyś odwiedzała koleżankę w szpitalu, a na łóżku obok kobieta rodziłaby martwe dziecko, a lekarze darli by się na nią , że stwarza dyskomfort nie zareagowałabyś ? a tu nikt nie zareagował na rzekome nieludzkie traktowanie , ani inne leżące kobiety, ani odwiedzający, każdy przyglądał się jak kobieta rodzi martwe dziecko . Taaa... jasne. I oczywiście musiał pojawić się wątek 17-latki, córuni wysoko postawionych rodziców wokół której ten sam personel skakał i dogadzał jak królowej.
          • rosapulchra-0 Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 14:23
            Współleżące wcale nie musiały słyszeć uwag personelu, bo personel wcale nie musiał krzyczeć na rodzącą. Koleżanka, która rodziła swoje martwe dziecko leżała na ogólnej sali, dopóki nie została przeniesiona na salę do porodów rodzinnych, co też nie odbyło się bez komplikacji. Nie wiem, co zrobiono z dzieckiem po urodzeniu, ona była nieprzytomna, ale wiem, że jej mąż widział dziecko i je pochował.
            Nieludzkie traktowanie nie musi być głośne.
      • ma_dre Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 22:00
        a ja nie wierze w te twoje historie o dupowatym synku bitym przez rozowe ksiezniczki. Jeszcze jedna matka, ktora nie chce uwierzyc w to ze ma nie dosc ze agresywne dziecko to jeszcze klamce.
      • demonii.larua Re: Nie ma płodzika 28.01.14, 08:22
        A ja wierzę. Dwa lata temu siostra mojego męża rodziła martwe dziecko, to co przeżyła w dużym stopniu przypomina opowieść z artykułu.
    • iwoniaw Brak podziału sal to jedno 27.01.14, 13:32
      i owszem, wyobrażam sobie, że na jednej sali leżą matki z noworodkami i kobiety po poronieniu (to źle i tak być nie powinno), ale jakoś nie widzę opcji, by pacjentkę w trakcie zabiegu trzymać na sali poporodowej, nawet w zapyziałych szpitalach jednak mają gabinety zabiegowe i sale porodowe i tam odbywają się wszelkie procedury medyczne, od najprostszego badania poczynając. Panie redaktorki z WO trochę poniosło, budować dramatyzm mający wywołać oburzenie i współczucie też trzeba umieć.
      • raczek47 Re: Brak podziału sal to jedno 27.01.14, 13:48
        Boże, jakie to nieludzkie,popłakałam się.Co za kraj, pełen...sprzeczności?Z jednej strony ciągle się podnosi standardy, wyposażenie coraz lepsze, chwalimy się tym, w mediach ciagle krzyk,że to co w łonie matki to dziecko, nie płód , nie zarodek, a tu....
        Potwornie, potwornie smutne.Ludzie naprawdę nie mają podstawowego wyczucia empatii.Dlaczego?
        • micha11 Re: Brak podziału sal to jedno 27.01.14, 14:01
          Nie musisz płakać. To nie wydarzyło się naprawdę , to historia zmyślona właśnie po to by ludzie się oburzali i grono czytelniczek rosło. A pani redaktorka pewnie dostanie premięwink
          • raczek47 Re: Brak podziału sal to jedno 27.01.14, 14:04
            Skąd wiesz,ze zmyślona?Jeśli tak, to b.dobrze,że jednak takie rzeczy się nie dzieją.
          • mado.piag Re: Brak podziału sal to jedno 27.01.14, 15:15
            Może ta jest zmyślona, ale podobne rzeczy dzieją się w polskich szpitalach. Sama będąc w ciąży w szpitalu, byłam świadkiem, jak kobieta obok mnie na sali urodziła martwe bliźniaki. Poród trwał jakąś godzinę. Kobieta krzyczała z bólu. Przepraszała nas (mnie i kobiety z nami leżące na sali), że musimy na to patrzeć. Nie wiem czemu to ona czuła się winna tej sytuacji. Co jakiś czas zajrzała tylko pielęgniarka, żeby sprawdzić czy już jest po wszystkim. Nikomu nie przyszło do głowy, żeby przenieść kobietę na salę porodową. Nikt nie zadbał o jej godność. Dopiero gdy urodziła na łóżko dwoje martwych dzieci, łaskawie zjawił się lekarz, wkurzony, że go budzą w środku nocy. Także takie sytuacje zdarzają się w polskich szpitalach, niestety.
            • rosapulchra-0 Re: Brak podziału sal to jedno 27.01.14, 15:21
              No coś ty! Micha nie widziała nigdy nikogo w takiej sytuacji, więc to jest niemożliwe, żeby komuś coś takiego mogło się zdarzyć! Nie opowiadaj głupot! suspicious
          • ruda_henryka Re: Brak podziału sal to jedno 28.01.14, 06:31
            Nie byłabym taka pewna. Ja sama jak w końcówce ciąży chodziłam na ktg do szpitala, czasami kładli mnie na chwilę na łóżku na sali na patologii i podpinali. I raz przywieźli zaraz koło mnie dziewczynę po martwym porodzie w 7 miesiącu ( oczywiście wszem i wobec ogłoszono co dziewczynie było mimo, że zainteresowana nie byłam ). Musiała biedna leżeć koło mnie i słuchać ktg mojego dziecka, pamiętam że ryczałam razem z nią.... Tym bardziej, że obok sala pusta była. Do dziś to pamiętam i współczuję dziewczynie doświadczenia.
    • solejrolia Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 14:08
      mogło tak być. choć uważam, że list jest przesadny, i napisany tak, by zrobił na czytającym maksymalne wrażenie...tak uważam.

      byłam dwukrotnie w podobnej sytuacji, bo jednak nie w takiej samej, moje doświadczenia są lepsze.
      nikt na oddział dla rozrywki nie kładzie się, i każda z dziewczyn którą tam poznałam miała swoją własną, często mega trudną historię (bez licytowania się, kto miał gorzej ) ja nie byłam tam żadnym wyjątkiem. to tez uczy pokory! i to, ze przed i po poronieniu (obumarciu ciąży) nadal leżałam na sali z ciężarnymi było, moim zdaniem, dobre.
      owszem dla mnie sie coś skończyło, ale dziewczyny z łóżek obok dalej liczyły ruchy, leżały z nogami w górze, odpoczywały po założeniu szewka- one nadal miały problemy, i dla mnie trzymały się, a ja dla nich trzymałam się- musiałyśmy na wzajem dla siebie być wsparciem.
      przy pierwszym pobycie na oddziale poznałam tak fantastyczne dziewczyny, i na tyle dobrze wspominamy siebie, ze po kilku miesiącach dotarły do mnie, i dzięki temu wiem, ze jedna z nich urodziła córeczkę, i wiem, co się dalej zadziało z jej (kiepskim ) małżeństwem, ale drugiej również się udało, bo urodziła synka- cieszę się razem z nimi ich maluszkami.
      a ponieważ trafiłam na oddział w niedużym odstępie czasu,to personel mnie kojarzył- niby taka fabryka, szpital moloch i anonimowość, to jednak nie, położne zapamietują, co juz było dość miłe, i nie spotkałam się z niedelikatnym czy nietaktownym podejściem personelu. wszyscy, przed, w trakcie, i po, byli pomocni.
      przeżywam stratę, jestem rozżalona (na los), ale traumy (po szpitalu) nie mam.
      • una_mujer Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 15:36
        Ja uważam, że historia jest prawdziwa... Jak byłam w ciąży, przyjechałam do szpitala, bo dostałam bólu brzucha i chciałam, żeby sprawdzili, czy to czasem nie skurcze. U mnie wszystko było w porządku, ale gabinet zabiegowy był podzielony parawanikiem na dwa, i obok mnie na KTG leżała inna kobieta, nawet nie widziałam jej twarzy. Słyszałam jak ją przyjmowali, wiem, że była w 7 miesiącu, tak jak ja... W pewnym momencie wszedł lekarz i zapytała go, czy z dzieckiem wszystko w porzadku. Na co lekarz oburzonym (!!!) tonem: "No nie, przecież nie ma tętna, nie słyszy pani? Jak serce nie bije, to już nic nie zrobimy. Zaraz zabierzemy panią na oddział, trzeba będzie ten płód urodzić"... Nie zapomnę tego do końca życia, ani przeraźliwego krzyku tej kobiety...
        Duży, znany szpital w Warszawie.
      • baba-baba Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 17:14
        Ja się też niemało nasłuchałam na patologii ciąży ale nie od personelu a o dziwo od pacjentek.Teksty w stylu:
        dobrze że mam skrobankę,po co mi kolejny bachor(matka 4 dzieci)
        ja tam TEGO nie chowam,niech wyrzucą (bezdzietna)to jej drugi raz

        Mnie tylko zapytano:czy jest pani gotowa?
        a 15 minut po.....jeszcze pani leży na łóżku?

        • phantomka Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 17:26
          Szokująca historia, ale są też duże zmiany w szpitalach. Sama poroniłam i w szpitalu zajęto się mną w sposób naprawdę nie ujmujący mi niczego.
          Teraz, jak rodziłam, to nawet matki, których dzieci były na OIOMie, nie leżały z matkami, które miały dzieci przy sobie. Łączono nas tak w pokojach, żeby nikt nie czuł dyskomfortu. To też warto podkreślać, bo ostatnio tyle jest tych złych przykładów, że aż strach do szpitala iść.
    • ma_dre Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 19:24
      No co ty? Nie wierze w to co tam napisane. To musi byc zmyslona historia. Przeciez w Polsce jest super, a przynajmniej rownie dobrze co na zachodzie. Tak przynajmniej twierdzi gazeta, joailestam i cala masa innych forumek.
      • woezel_pip Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 19:42
        Taa, niepawda...chciałabym wierzyć w to, że to nieprawda...Ale niestety, wierzę w każde słowo...Spędziłam ponad miesiąc na patologii ciąży, w znanym szpitalu. Leżałam już bez wód, udało się dotrzymać do 31c, dziecko 900g, w bardzo złym stanie...
        Czego ja nie usłyszałam przez czas pobytu na patologii, czego nie widziałam...Skandaliczne traktowanie sad.
        Prof potrafił pogratulować matce dziecka. Nie doczytał iż był to poród martwy.
        Mi jak leżałam i miałam skurcze, takie że aż mnie wbijało w łóżko mówiono:"cicho, stresujesz inne". WTF>..
        Eh, nawet nie mam siły pisać. Bywa naprawdę skandalicznie sad.
        • ma_dre Re: Nie ma płodzika 27.01.14, 21:53
          Sorry woezel, to byla ironia. Wiem artykul to moze byc szczera prawda i ze w polskich placowkach sluzby zdrowia czesto tak jest. Mam nadal spora rodzine w Polsce. Pare znanych mi kobiet o malo sie nie przekrecilo przy porodzie, dopoki w ruch nie poszly koperty... Kilka z nich nie chcialo lub nie moglo miec wiecej dzieci.

          Ja rodzilam we Francji 2 razy. Takich porodow jak na tamtejszych panstwowych porodowkach zycze kazdej kobiecie. Zdarzaja sie pewnie niechlubne wyjatki nieprofesjonalnego zachowania ale nigdy w takiej skali jak to opisane w artykule.
    • zebra12 Re: Nie ma płodzika 28.01.14, 05:48
      Oj wierzę w tą historię. Przeszłam podobną, tyle, że z poronieniem w 11 tygodniu. Kazano mi chodzić, żebym poroniła (płód był martwy) i w końcu sama sobie poroniłam do rąk i zaniosłam grzecznie materiał do badań. Nie wrzucono "tego" do słoika, a do nereczki. Personel tragedia: opryskliwy lub obojętny. Nikt ze mną nie rozmawiał, na nocy na gwałt zabieg - do dziś nie wiem dlaczego. Ściągano nawet anestezjologa z innego oddziału. Rano, gdy zwlokłam się z łóżka, żeby się umyć, nie miałam już gdzie wracać, bo moje łózko było zaścielone, siedziała na nim inna pacjentka, a na stoliku leżał wypis.
      Byłam skołowana, zdezorientowana i załamana.
    • mamameg Re: Nie ma płodzika 28.01.14, 08:10
      Mam zupełnie inne doświadczenia. Koleżanka urodziła martwe dziecko 10lat temu, była bardzo dobrze przez personel szpitala, zaopiekował się nią jeden z najlepszych lekarzy(bezinteresownie), prowadził jej następne ciąże, nie leżała z matkami i noworodkami tylko na oddziale ginekologicznym. Wszystko działo się ponad 10lat temu. Ja poroniłam kilka lat temu i też nie spotkałam się z takim traktowaniem, może nikt się nade mną w szpitalu nie rozczulał ale też nikt nie był chamski, położono mnie również na oddziale ginekologicznym.
    • olewka100procent Re: Nie ma płodzika 28.01.14, 09:43
      jestem w szoku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka