Moje drogie, jestem osobą z zasady przepuszczającą w kolejce kobiety ciężarne, młode mamy, osoby starsze, ustępuję miejsca w autobusie. NORMALNE. Nie jest to żaden powód do dumy, gdyż uważam to za swój obowiązek, jak i obowiązek każdej młodej, zdrowej osoby. Tez byłam w ciąży, też moje dziecko czasem się darło na poczcie, kiedyś będę staruszką o lasce. Do czego zmierzam? Do tego, iż zarówno wczoraj, jak i dzisiaj przepuściłam młode mamy w kolejce i NAWET NIE USŁYSZAŁAM słowa "dziękuję". Dziewczyna z wózkiem, do której specjalnie podeszłam widząc, że będzie chciała wejść do sklepu i ma problem z drzwiami, mówiąc z uśmiechem, że potrzymam jej drzwi, też nie raczyła słowa wydusić.
I co Wy na to? Fajne? Miłe? Przyjemne? Kulturalne? Zachęcające do uprzejmości?
Mnie to nie zraża o tyle, że tak zostałam wychowana - pomóc, kiedy tylko mogę. Robię to i zawsze będę to robiła. Ale ślepa, ani głucha nie jestem, drażni mnie to, że nawet "dziękuję" nie usłyszę.
Chciałam się wygadać