nisar
16.06.14, 10:46
wyborcza.pl/magazyn/1,139105,16153641,Polak_nie_daje_rady.html#CukGW
"Mamy ładne mieszkania, dobre samochody, płaskie telewizory i zagraniczne wakacje. I tyle samo co na Zachodzie depresji, psychoz, samobójstw oraz brutalny rynek pracy"
Matko jak mnie wkurza takie gadanie! Oczywiście winien "kraj ze szkodliwymi warunkami" że ludziom odwala i kosztem zdrowia, rodziny i normalnego życia zasuwają po 18 godzin na dobę. Dlaczego nikt nie napisze - otrząśnijcie się, nie musicie mieć apartamentu, dwóch samochodów i wakacji na Dominikanie. Ważne byście mieli czas na spokojne zjedzenie posiłku, rozmowę z rodziną, badania profilaktyczne. Dlaczego naszą codzienną zachłannośc próbuje się usprawiedliwić - rynkiem, warunkami itp. a nie mówi się wprost, że człowiek nie musi mieć wszystkiego o czym zamarzy bo to ułuda - zawsze będzie jeszcze coś, czego będzie można chcieć.
Powiem szczerze, choć zostanę za to zjechana - uderzyło mnie w relacjach medialnych, że ojciec który zapomniał córeczki w aucie "właśnie przeprowadził się do nowowybudowanego domu... był potwornie przepracowany... ". Ja to odbieram tak: zaharowywał się, żeby mieć. Jak często prowadzi to do tragedii. Czasami do zawału, czasami do rozwodu, czasami do śmierci dziecka, rozkładu więzi rodzinnych. Ale czy ktoś komuś każe? Dlaczego pozwalamy sobie wmówic, że musimy mieć to samo co sąsiad, albo lepiej, więcej, bogaciej?
Rozumiem jak takie przesłanie niosą reklamy. Ale w wypowiedzi psychologa mnie to jednak zaskakuje.