Dodaj do ulubionych

Rozmowy w sprawie pracy

23.06.14, 08:11
Mialyscie jakies mało przyjemne rozmowy w sprawie pracy? Zaszokowało Was kiedyś czyjeś buractwo, chamskie pytania?

Ja pamietam jedna rozmowę, w BGŻ chyba. Dyrektor działu, w którym chciałam pracować, taki lekki bufonik z wyglądu (ale nic to, nie uprzedzam sie) pyta mnie, jaka byłaby moja wymarzona pensja. Nie taka realna, tylko taka z marzeń. Wiec mowie. A ten na to, lekceważąco "ech, gdyby moja żona tyle zarabiała..." - w tym momencie juz seksizmem mi zawiało i wiedziałam, ze nici z tej pracy, wiec pytam "a dlaczego żona, a nie pan"? A ten na to "za tyle, prosze pani to ja bym do pracy z łóżka nie wstał".

No i tak mi sie zapisał w pamięci. Ciekawe czy tam jeszcze pracuje i czy kiedyś sie spotkamy w jakiejś bardziej komfortowej dla mnie sytuacji smile
Obserwuj wątek
    • nie_dlaczego Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 09:03
      Zaraz po studiach trafiłam na rozmowę z palantem, którego wspominam do dzisiaj. Najpierw zapytał ile chcę zarabiać. Podałam jakąś śmiesznie małą kwotę a on na to, że da mi połowę. Odpowiedziałam, że za połowę nie dam rady nawet kupić jedzenia na cały miesiąc a on na to, że przecież mogę wynająć pokój przy jakiejś starszej pani i podjadać z jeh lodówki. Potem zadawał pytania, ktore sobie wyszukał przy mnie w sieci odnośnie prawa. Aplikowalam na stanowisko programisty i wyraziłam zdziwienie skąd takie pytania na co pan odparł, że miałam przecież prawo na studiach i powinnam pamiętać. Na końcu z lubieżnym spojrzeniem skomentował moje buty i wyraził nadzieję, że będę w nich przychodzić do pracy bo mu się podobają. Najgorsze jest to, że nie dostalam lepszej oferty i zatrudnilam się w tej firmie. Normą była tam praca po 18 godzin na dobę. Nadgodziny nie były płatne. Jakoś po tygodniu pracy musialam coś załatwić w urzędzie i po 10 godzinach w robocie zabierałam sie do wyjścia na co przyleciał pan i wykrzyczal, że powyrywa nogi z du.py każdemu kto wyjdzie przed 20tą. Pracowali tam sami studenci. Rotacja była ogromna, bo ludzie nie dawali rady psychicznie. Wytrzymałam tam 2 lata. To była bardzo duża polska firma IT.
      • gazeta_mi_placi Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 09:08
        Skoro jednak się tam zatrudniałaś to faktycznie jestem ciekawa co jadłaś przez połowę miesiąca?
        • nie_dlaczego Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 09:39
          Przyjęłam tę pracę tylko dlatego, że dali mi tyle ile chciałam. Ale to i tak było tak mało, że pod koniec miesiąca głodowałam.
      • babcia.stefa Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 09:18
        Nazwa na "C"?
      • ania357 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 11:34
        comarch?
    • joana.mz Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 09:16
      kupę lat temu - pojechałam na umówione spotkanie w sprawie pracy w księgowości. Na miejscu okazało się, że nie umówiłam się z potencjalnym pracodawcą tylko prywatnym, płatnym pośrednikiem poszukującym pracy dla pracowników i na odwrót. Firma na tyle nieuczciwa, że nie raczyła o tym przez telefon poinformować.

      No i kiedyś spotkanie w hurtowni książek. Na miejscu okazało się, że to praca w terenie wink chodzenie po róznych placówkach i sprzedawanie ludziom książek.

      W sumie to żadnego chamstwa czy buractwa nie było bezpośredniego, ale irytujące niedoinformowanie i wprowadzanie w błąd ludzi, a co za tym idzie marnowanie ich czasu, pieniędzy i energii.
    • babcia.stefa Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 09:18
      Startowałam na stanowisko handlowca w branży IT. Z całkiem ładnym doświadczeniem w sporej firmie zachodniej. Tu jakaś firemka-krzak.

      Odpytywał mnie chyba koleś będący właścicielem tego interesu. Odpytywał mnie - co zrozumiałe - o efekty, co dotąd sprzedawałam, za ile, w jakim okresie. No dobra, chyba go to zadowoliło. Ale potem spytał, czy to ja podpisywałam kontrakty, w sensie, czy pod umowami był mój podpis. No nie - ja dogrywałam deal, a fizycznie podpisywał się mój szef, dyrektor sprzedaży w całej firmie. Z kolesia jakby powietrze zeszło, rączki mu opadły z rozczarowania. Szybko zakończył rozmowę i więcej się nie odezwali.

      Do dziś nie wiem, dlaczego to było takie ważne. Jakieś hipotezy?
      • best_bej Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:26
        może kolo chicał Cię wsadzić na jakąś minęsmile
        • melmire Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:40
          Hehe. Nie moje, znajomej. Na spotkaniu pytali sie co by zrobila gdyby do firmy przyszli komornicy z nakazem zajecie mienia. I bardzo niemilo sie zdziwili kiedy powiedziala ze by ich wpuscila smile
    • wuika Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 09:21
      Nie moja historia, ale dobrej znajomej, a wpisuje się w nurt.
      Babka wracała do pracy po macierzyńskim, czego nie ukrywała w papierach. Stanowisko: handlowiec. Koleś, z którym rozmawiała, spojrzał w papierach i kazał jej zareklamować tak, żeby on chciał kupić ten oto kabel do bicia dzieci. No masakra uncertain
      • gazeta_mi_placi Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 09:24
        To konkretnie nawet ja bym umiała dobrze zareklamować.
        • arista80 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 09:43
          Bezpośrednio nie spotkałam się nigdy z żadnym chamstwem ze strony potencjalnych pracodawców. Natomiast zdarzyła mi się taka sytuacja: podczas rozmowy kwalifikacyjnej facet opowiada, że chodzi o nowo powstałą firmę, która szuka pracowików na różne stanowiska. W związku z tym mam przejść jednodniowe szkolenie na różnych stanowiskach,a oni potem zdecydują, gdzie się najlepiej nadaję. No więc przyjeżdżam w umówiony dzień no i co się okazuje....ta nowo powstała firma to jakiś multi level a moim obowiązkiem jest chodzenie po firmach, sklepach itd. i oferowanie za darmo telefonu, który tak naprawdę wcale nie był za darmo. No cóż powiedziałam, że mnie to nie interesuje.
          • aqua48 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:04
            Dowiedziałam się, że znajomy znajomego szuka pilnie kogoś kto zrobi mu dorywczo tłumaczenie - umówiłam się mówiąc, że ja w sprawie tłumaczenia i poszłam do firmy na ściśle określoną godzinę. Okazało się, że firma jest prawie poza miastem, praca polega na.. sprzedawaniu złomu, a do rozmowy w ogóle nie doszło bo po czterech godzinach czekania aż łaskawie ktoś ze mną zechce porozmawiać wyszłam stamtąd wraz z jeszcze jednym aplikującym na inne niż oferowane w rzeczywistości stanowisko panem, stwierdzając, że szefowie są chyba niepoważni.
            Znajomy nadający tę pracę mnie potem bardzo przepraszał.
    • e-kasia27 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:03
      Tak zszokowało i to bardzo.
      Pierwsza rozmowa o pracę - duża znana firma, stanowisko akurat dopasowane idealnie do specjalizacji, którą zrobiłam, firma w ogłoszeniu zaznaczyła, że szuka kogoś prosto po studiach.
      Rozmowa była bardzo krótka:
      - Pani jest mężatką? - tak.
      - A dzieci? - mam trzyletnią córkę.
      - No to dziękujemy, żegnam.

      • stacie_o Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:09
        wiesz, że takie pytania są niezgodne z prawem?
        • e-kasia27 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:14
          I co z tego, że wiem??

          • stacie_o Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:35
            spoko smile nie rzucaj się tak. po prostu chciałam uzmysłowić, że takie pytanie nie powinny paść.
            • e-kasia27 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:44
              A gdzie ty tu widzisz "rzucanie się"?
              Ja bym to raczej nazwała bezsilnością, no bo co można w takiej sytuacji zrobić?

              NIC.

              Prawo niby jest, ale co komu po tym prawie?
              • chalsia Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 11:01
                > Ja bym to raczej nazwała bezsilnością, no bo co można w takiej sytuacji zrobić?

                odpowiedzieć na te pytania, że to moje prywatne sprawy
                • chalsia Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 11:04
                  i odwrócić pytanie "a pan ma żonę i dzieci?"
                  • gazeta_mi_placi Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 16:30
                    I ma się satysfakcję ze złośliwej riposty oraz zerową szansę na to, że "oddzwonią" z propozycją pracy smile
        • bella_roza Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:15
          ha, ha. w kancelarii prawnej, współwłaściciel, adwokat, wypytywał mnie w jakim wieku dzieci i co zrobię jak zachorują.
          • gazeta_mi_placi Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:23
            Widocznie szukał kogoś do pracy w swojej kancelarii a nie siedzenia w domu z chorym dzieckiem, w pełni go (i innych właścicieli małych/średnich firm) rozumiem biorąc pod uwagę nasze chore prawo gdzie na koszt pracodawcy obca pracownica może legalnie pierdzieć w domu do 60 dni w ciągu roku ze swoim przychówkiem.
            Też bym podziękowała takiej Pani, zmieńcie prawo tak jak za granicą - na chore dziecko przypada maksymalnie 7 dni w ciągu roku, a nie 60 plus urlop wypoczynkowy, paranoja.
            • stacie_o Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 11:28
              To może zmieńmy też od razu płace minimalne, żeby było tak jak zagranicom
              https://www.placaminimalna.pl/images/wykres.png
              • araceli Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 11:32
                stacie_o napisała:
                > To może zmieńmy też od razu płace minimalne, żeby było tak jak zagranicom

                A koszty życia mają pozostać jak w Polsce? Czy też proporcjonalnie wzrosnąć?
                • gazeta_mi_placi Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 13:10
                  10/10

                  Zagięłaś naszą ekskorposuczkę.
                  • stacie_o Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 13:37
                    e nie, poszłam spać z moim dzieckiem, na które dostaję kasę, mimo że nie chodzę do pracy, a tuskowy urlop mam płacony m.in. z podatków araceli i gazeci smile

                    a wracając do meritum. nie miałabym nic przeciwko wyrównaniu cen. proszę też od razu o wyrównanie benefitów, kwoty wolnej od podatków itp.
                    Bo jak widać, mimo że u nas tanio to i tak Polak w szarym ogonie Europy.

                    Istotną zmienną, którą należy brać pod uwagę mówiąc o wysokości cen, jest siła nabywcza. Pod tym względem plasujemy się w ogonie Europy. Niskie ceny nie mają dla nas znaczenia, skoro i tak niewiele możemy kupić. Jak wynika z Indeksu Siły Nabywczej GfK 2012/2013, wskaźnik dla Polski to zaledwie 45 proc. średniej europejskiej, jak czytamy na stronie EUGO. Z takim wynikiem Polska zajmuje 28. miejsce w Europie. Mamy 5700 euro do wydania, podczas gdy średnio w Europie jest to 12 802 euro.

                    więcej tu: pieniadze.gazeta.pl/pieniadz/1,136156,16199650,Eurostat__Polska_wsrod_najtanszych_krajow_UE__Sredni.html?biznes=krakow#BoxBizTxt

                    ps. z araceli nie dyskutuję, szkoda mojej klawiatury, ale ciebie gazecia stać na więcej niż małpowanie rosy z jej 10/10, 100/100
                    ps2. dalej jestem zatrudniona w korpo smile
                    • memphis90 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 16:19
                      57/57!
          • wielkafuria Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 11:34
            ale co cie dziwi? zadaje to pytanie kazdej osobie ktora ma dzieci, a ktora rekrutuje. Jedna z moim pracownic matka 3 dzieci, ani razu nie wzieła L4 na dziecko tak miała wszystko podogrywane, a druga miala jedno i babcie w domu a i tak łaziła na L4 twierdzac ze babcia nie umie dziecku podac leku.

            wiec jak teraz pytam, to dostaje odpowiedz ze jest babcia, dziadek, siostra itp, a jak dziecko choruje to mowie " wspominala pani o wielkiej pomocy rodziny, rozumiem, ze ktoś przypilnuje dziecka w czasie choroby". juz mi nie moze wmawiac ze babcia 600 km itd.
            nie mowie oczywiscie o jakis szpitalach i ciezkich przypadkach tylko o wirusówce itp.
            • fin-dus Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 13:39
              > ale co cie dziwi? zadaje to pytanie kazdej osobie ktora ma dzieci, a ktora rekr
              > utuje.

              Każdej, czyli również facetom? Bo UWAGA - mężczyźni też chodzą na zwolnienia na dzieci. I to coraz częściej. Mój własny mąż chodził dosyć sporo, w pewnym momencie więcej ode mnie (bardziej nam się to finansowo opłacało). Mój kolega z pracy już w tym roku wykorzystał chyba ze 40 dni na dzieci. Teraz mąż ma własną firmę, zatrudnia prawie samych facetów i dzisiaj dwóch nie ma w robocie, bo rota i ospa. A kolejny zaklepał długą nieobecność w pracy, bo mu się dziecko zaraz rodzi i już wie, że weźmie zwolnienie na żonę, zaległy urlop, ojcowski i tym sposobem nie będzie go przez ponad 2 miesiące.

              No to jak? Pytasz? Maglujesz facetów o babcie, dziadków itd.?
              • araceli Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 13:54
                fin-dus napisała:
                > Bo UWAGA - mężczyźni też chodzą na zwolnienia na
                > dzieci. I to coraz częściej.

                Ale nadal 7-krotnie rzadziej niż kobiety.
                • gazeta_mi_placi Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 15:24
                  Plus dodatkowo nie są zagrożeni ciążą (absencja w pracy często pół roku minimum), połogiem (sześć tygodni) i codziennymi godzinnymi zwolnieniami za które płaci pracodawca pt. "Karmię cysiem proszę szefa".
                  Godzinę wcześniej z pracy karmiące Panie (na koszt pracodawcy) mogą urywać się do ukończenia drugiego roku przez bobo smile
                  • zazou1980 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 15:43
                    słabe masz dane, ja się urywałam do 3-go tongue_out jak poszła do przedszkola to odpuściłam...

                    • gazeta_mi_placi Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 16:28
                      Dlatego ja (jak i wielu innych właścicieli firm jak widać) nigdy nie zatrudnię na stałą umowę mlecznych cysiów ani kobiet w wieku w którym mogą zostać szybko mlecznymi cysiami.
              • memphis90 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 16:24
                Taaa, a mój m. w poprzedniej pracy dostał 2 dni urlopu okolicznościowego po narodzinach dziecka (żaden tam urlop- mamy nawał roboty!, L4 na opiekę- mamy nawał roboty! czy wolne tak po koleżeńsku- stary, wiesz, że mamy nawał roboty!), z dwa razy został po dwa dni z powodu chorób dzieci, raz miał tydzień L4 po operacji (!). Plus dwa razy wziął tydzień urlopu - przez dwa lata (niewykorzystany urlop przepada, sorry, stary). Po dwóch latach odmówił robienia za darmo na nocnych nadgodzinach (nawał roboty, trzeba ratować firmę, bo klient nie zapłaci) i- dostał wypowiedzenie w trybie natychmiastowym, bo nie jest godzien zaufania i nieustannie siedzi na zwolnieniach uncertain
          • mamusia1999 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 19:59
            a na prawde niezgodne z prawem? bo u mnie stan cywilny i dzieci z podanym wiekiem naleza do cv. i jak najbardziej pracodawca moze zapytac o organizacje opieki, ale musi sie zadowolic zdawkowa, nijak nie udowodniona odp. ze tesciowa, zlobek etc. moze sie, ze tak powiem upewnic, ze z grubsza koncepcje masz. i potem musi lykac chorobowe etc a nie zloscic sie, ze przeciez mowilas inaczej.
            nie wolno pytac o akt. ciaze badz planowana ciaze, plany malzenskie.
            • stacie_o Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 20:44
              tak, niezgodne.
              możesz sobie w cv pisać co chcesz, łącznie np z numerem buta. Pracodawca nie może o to zapytać.
              • mamusia1999 Re: Rozmowy w sprawie pracy 24.06.14, 10:49
                o, to macie ciut lepiej. u mnie zdecydowanie moze zapytac o stan cywilny i aktualne odzieciowanie. o plany w ww tematach nie moze.
        • black.emma Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:15
          To się podepnę i zapytam. Co radzisz w takim przypadku zrobić?
        • mc30 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:19
          i co z tego, ze niezgodne z prawem?
          masz propozycję co konkretnie wymiernego mogła uzyskać wiedząc o tym?
          zagrozić czymś facetowi? nagrać go i zaskarżyć? zmusić do zatrudnienia za karę, ze takie pytania zadawał?
          mogą sobie być niezgodne z prawem, a pracodawca jak chce to zada i co? nie odpowiesz i pouczysz go o niezgodnosci a on podziękuje za pouczenie i tak cię nie zatrudni bez podania przyczyn

          • arista80 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:22
            Mnie też zadano takie pytanie. Powiedziałam, że ja dzieci nie planuję (przynajmniej na razie), po czym po paru miesiącach zaszłam. Pracodawca może zadawać takie pytanie jakie chce, ty możesz odpowiadać tak jak ty chceszsmile
            • araceli Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 11:06
              arista80 napisała:
              > Mnie też zadano takie pytanie. Powiedziałam, że ja dzieci nie planuję (przynajm
              > niej na razie), po czym po paru miesiącach zaszłam. Pracodawca może zadawać tak
              > ie pytanie jakie chce, ty możesz odpowiadać tak jak ty chceszsmile

              I następna kobieta nie usłyszy tego pytania bo nie zostanie zaproszona na rozmowę wcale.
              • ania357 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 11:45
                ja tam bym na miejscu aristy z tego powodu nie plakala
          • stacie_o co ja radzę 23.06.14, 10:34
            odpowiedzieć sobie we własnym serduszku i rozumku, czy chcę pracować u kogoś, kto na dzień dobry łamie prawo (wersja pesymistyczna) lub go nie zna (wersja bardziej optymistyczna). Jeśli mi zależy na pracy, to odpowiadam tak, żeby dostać tę pracę, czyli nie mam dzieci, nie planuję, albo mam dzieci, mają opiekunkę, nie chorują (a chodzą do żłobka i dopiero co wyszły z anginy), chętnie będę brała nadgodziny i delegacje (taa jasne). I biorę potem konsekwencje na klatę, czyli to że szef będzie krzywo patrzył przy opiece, albo nie będę mogła wziąć wolnego na dzień matki w przedszkolu.

            Jeśli mi tak bardzo nie zależy, mówię dziękuję i szukam dalej.

            I to nie jest tak, że nic nie grozi. Jakoś kilka miesięcy temu było głośno o studentach prawa, którzy wyszukują sformułowania niedozwolone w ogłoszeniach o pracę i część pracodawców wystraszonych konfrontacją z mecenasem piranią woli zapłacić odszkodowanie niż się bujać po sądach.
            • best_bej Re: co ja radzę 23.06.14, 10:37
              a wiesz że nas (tzn mojego szefa) tacy studencki prawa też chcieli pozwać. Jełopy nie rozróznialy kodeksu cywilnego od prawa pracysmile smile smile
            • mc30 Re: co ja radzę 23.06.14, 10:50
              no ale nic nowego nie wniosłaś swoja odpowiedzią
              każdy tak robi, jak napisałaś - czyli albo akceptuje stan rzeczy i bierze robotę, w której nie ma żadnych praw albo nie podejmuje roboty
              a rekrutujący jak pytanie zadał tak zadał
              i co z tego, ze niezgodne z prawem? nic mu nikt nie zrobi
              i nic nikomu po wiedzy ze to bezprawie
            • mx3_sp Re: 23.06.14, 13:48
              tak, bo wszyscy pracują dla przyjemności.
              • stacie_o Re: 23.06.14, 20:45
                nie wszyscy.
    • best_bej Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:33
      Kiedyś aplkowałam do pracy biurowej, właściciel biznesu umówił sie ze mną w Zielonej Gęsi (taki bar, raczej studencki, gdzie jest karaoke), a potem spóznił się 45 minsmile
      Kiedy juz raczył przybyć, podczas rozmowy kilkukrotnie odbierał telefony, okazało się że jest na dzień przed wyjazdem na dwutygodniowy urlop i w związku z tym pilnie poszukuje kogoś od jutra.
    • chipsi Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 10:59
      Na rozmowę w firmie projektowej zgłosiłam się ja, młody chłopak i kobieta po 40-tce. Okazało się że kobieta nie związana z branżą ale robotę dostała "bo ma doświadczenie zawodowe" a my po szkole dopiero. Potem wspólnik właściciela przylazł niezapowiedziany do mnie do domu "bo jednak potrzebują kogoś z branży". Zdziwiona zgodziłam się na rozmowę ale po kilku pytaniach typu "czy zdradza pani chłopaka" wyprosiłam go z domu.
      W innej firmie właścicielka, kobieta, powiedziała że to praca dla mężczyzn.
      Koleżanka nie dostała pracy bo nie spodobało się pracodawcy to, że zdarzało się jej pracować za granicą. Jak stwierdził "nie ma gwarancji że za tydzień znowu nie wyjedzie".
    • jagienka75 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 11:15
      naturella napisała:

      > Mialyscie jakies mało przyjemne rozmowy w sprawie pracy? Zaszokowało Was kiedyś
      > czyjeś buractwo, chamskie pytania?
      >

      kilkanaście lat temu złożyłam swoje CV do jednej z firm, która poszukiwała pracowników.
      przeszłam dwie rozmowy i podczas trzeciej opierniczyłam swojego niedoszłego szefa, po czym wstałam i wyszłam, bo wiedziałam już, że nie będę tam pracować.
      jeśli przychodzę na rozmowę, to osoba przeprowadzająca rekrutację, nawet jeśli jest to szef, powinna być do tej rozmowy przygotowana. no i wpieniło mnie pytanie, czy "muszę" pracować.
    • araceli Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 11:22
      Zaczepił mnie przez Linkedin-a jakiś człowiek z firmy rekruterskiej. Poprosił o wysłanie CV, zadzwonił. Z rozmowy wynikało, że kompletnie nie wie o czym mówi, leci z listy 'wymagań' klienta, nie bardzo rozumiejąc co poszczególne kwestie znaczą. Nie zdziwiłam się bardzo bo to raczej standard w tego typu firmach. Oferta mi nie odpowiadała (daleko od mojego miejsca zamieszkania, o czym dowiedziałam się na koniec). Pan zapytał czy może wpisać moje CV do bazy - ok. Po tygodniu dzwoni z kolejną ofertą... po 5 minutach okazuje się, że to ta sama smile

      Kiedyś po godzinie bardzo fajnej rozmowy w dużej firmie mającej główną siedzibę w moim mieście (miasto to podane było jako miejsce pracy) okazało się, że i owszem, siedziba tutaj ale ten dział to akurat w innym mieście prawie 300km dalej, ale w sumie to 3 dni pracy są tam a 2 dni na miejscu. W ogłoszeniu ani pół słowa o podróżach służbowych smile
    • ania357 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 11:42
      Bylam kiedys na rozmowie w biurze glownym tesco i bylam bardzo nachalnie wypytywana o plany rodzinne, ile dzieci chcialabym miec itp.

      A z innych ciekawych rozmow zapadla mi w pamiec firma New Men. Rozmowa (takze o warunkach finansowych) odbywala sie w pokoju w obecnosci innych pracownikow (oni nie brali udzialu w rekrutacji tylko zajmowali sie swoja praca).
    • slonko1335 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 11:46
      Z mojego własnego wątku sprzed 4 lat:
      "Byłam ostatnio na rozmowie z prezesem jednej
      firmy, ogólnie miło i przyjemnie, pan zapytał czy mam jakieś pytania, no to
      spytałam o warunki pracy, zakres obowiązków, możliwości rozwoju i takie
      pierdoły no i nieopatrzenie o wynagrodzenie. Na to pytanie pan oburzył się
      straszliwie, zrobił czerwony jak burak i stwierdził, że jestem bezczelna bo
      nawet nie przeszłam do kolejnego etapu kwalifikacji jeszcze a już o kasę
      pytam..."
    • antychreza Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 11:47
      Raz, w pewnym domu maklerskim. Pan rekrutujący chyba naczytał się o "przyciskaniu" kandydata na rozmowie i sprawdzaniu jak kandydat zachowuje się pod wpływem strasu, bo z każdym pytaniem robił się coraz bardziej chamski i arogancki (choć udzielałam poprawnych odpowiedzi). Ponieważ na chamstwo automatycznie reaguję totalnym wyluzowaniem oraz zlaniem rozmówcy i szybkim zakończeniem rozmowy zamiast stresem i "spięciem" i pokazywaniem co to ja nie jestem, pracy nie dostałam. Miałam trochę satysfakcji jak ze 2 tygodnie temu złożyli wniosek o ogłoszenie upadłości ;p
      Raz się złamałam i poszłam na rozmowę do agencji. Nigdy więcej, po tym jak zaczęłam pani rekruterce tłumaczyć czemu aplikant nie może być przełożonym radcy prawnego...
    • karisma_warusco Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 13:04
      Kilka ciekawych mi się trafiło.
      Chamstwa nie pamiętam, ale bywało dziwacznie.

      1. Firma poszukuje specjalisty od eksportu i importu, do obowiązków ma należeć nadzorowanie transportów, przygotowywanie dokumentów, w tym do odpraw celnych itp.

      Na miejscu okazało się, że stanowisko to handlowiec telefoniczny na terenie kraju i sprzedawać trzeba armaturę profesjonalnym sklepom i salonom i jako jedno z pierwszych zadań dostałam szkice jakichś rur, baterii i innych i miałam o nich opowiadać potencjalnemu klientowi....

      2. Idę ulicą, dzwoni telefon, facet przedstawia się dość niewyraźnie, proszę o powtórzenie, powtarza równie niewyraźnie, ale już mam nazwę firmy i nie kojarzę, żebym do takiej wysyłała CV, ale facet ewidentnie czyta informacje o mnie i mówi, że chce mnie zatrudnić i czy pasuje mi jutro, albo jeszcze dziś zrobić badania pracownicze.
      Proszę o adres, chcę się spotkać, choć zdziwiona jestem bardzo.
      Facet nie zna adresu firmy, prosi żebym sprawdziła w internecie...
      Zatrudnili mnie tam praktycznie przez telefon.
      Rozmowa była w poniedziałek, a w środę już pracowałam.
      Dostawałam całkiem spore pieniądze za nic.
      Z pierwszą wypłatą dostałam premię kwartalną w kwocie 1000 zł, chociaż w owym kwartale nie byłam jeszcze zatrudniona.
      Popracowałam niewiele ponad 2 miesiące i cały czas miałam wrażenie, że to jakiś żart, a praca to było regularne spotkanie towarzyskie smile

      3. Tu już trochę chamstwa. Rozmowa jak rozmowa, facet szorstki w obyciu, ale ja lubię takie konkretne osoby, nie był niemiły tylko właśnie konkretny, szybki, zdecydowany.
      W pewnym momencie zaczyna pytać o hobby, które mam wymienione w CV i zaczyna dopytywać czy biegam. Mówię zgodnie z prawdą, że nie, że sport uprawiam ten jeden wymieniony, a on zaczął wykład, że jak miałabym u niego pracować to muszę zacząć biegać i walnął mi cały wykład o joggingu, na końcu wręcz krzycząc, że dziwi się polskim rodzicom , że nie wpajają kultury biegania, na koniec dodał, że według niego mówię za cicho i podziękował za rozmowę, kreśląc i marząc na czarno moje CV...
      • karisma_warusco Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 13:06
        Ad.2
        To z tą nazwą firmy to była jakaś ściema, bo inna firma dała ogłoszenie, a inna spółka mnie zatrudniła. Każdy mój współpracownik był zatrudniony przez kogoś innego i miał innego przełożonego.
        Ja swojego nigdy nie poznałam.
        Dzwonił do mnie raz, ale nie było mnie jeszcze w pracy, a jak oddzwaniałam to nie odbierał.
        To był cyrk na kółkach...
    • angazetka Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 16:01
      Poszukiwano redaktorki do pisma muzycznego, zgłosiłam się. Pan mnie najpierw spytał o znak zodiaku, a potem, czy chodzę do kościoła. Powiedziałam, że to moja prywatna sprawa. Na co on, że skoro tak mówię, to znaczy, że nie chodzę, i że osoba niewierząca nie będzie dobrze redagować tekstów o muzyce poważnej. Na tym rozmowę zakończyłam.
    • mamusia1999 Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 16:14
      moja niesmiertelna anegdota w temacie jest rozmowa sprzed lat. potencjalny przelozony byl (na ucho) Chorwatem (a tak ich lubie!) i sie bardzo zatroskal, czy tez moj niemiecki sprosta wymogom stanowiska. poinformowalam go niezwlocznie, ze jak slychac moj niemiecki jest lepszy od jego wlasnego. wychodzac zgarnelam z jego biurka swoja aplikacje. nigdy tego impulsu nie zalowalam.
    • asia_i_p Re: Rozmowy w sprawie pracy 23.06.14, 21:22
      Może mało przyjemne to nie było - ale lekko zabawne. Pani dyrektor proponowała mi całe pół etatu (9 godzin), z propozycją rozłożenia tego na trzy dni (a miałam dojeżdżać z Wrocławia do Strupiny), z zastrzeżeniem, że na pewno nie zajdę w ciążę. Chyba oczekiwała, że za te 400-450 złotych miesięcznie (tyle wtedy wyniosłoby pół etatu nauczyciela stażysty) może oczekiwać pełnego dostosowania moich planów życiowych do jej potrzeb.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka