Dodaj do ulubionych

Jeszcze raz o najemcach - z innej strony.

14.07.14, 16:48
Czemu nie traktuje się najemców jak każdego innego klienta, który płaci, a jak płaci to wymaga?
Przecie ci ludzie nie mieszkają w Waszych zapyziałych kawalerkach po babci od śmierci babci w 1997 nie remontowanych (zauważyłam, że im niższy standard tym wymagania właścicieli większe odnośnie najemców i drżenie serca większe jak odkryją drobną plamkę na splamionych od starości ścianach) za darmo ani tylko za same opłaty tylko płacą Wam kilkaset złotych, zapewne w większych miast o nieco większym standardzie pewnie i 1000 zł i więcej. regularnie co miesiąc.
Klienta chyba powinno się szanować, zwłaszcza stałego klienta, a takim chyba jest najemca bo rzadko kto wynajmuje tylko 1-3 miesiące, najczęściej na rok i więcej.
Wszędzie indziej o stałego klienta się zabiega, idzie mu się niekiedy na rękę, czasem oferuje jakiś gratis, a odnośnie wynajmów panuje przekonanie, że klient ma tylko płacić, broń Boże żądać czegoś np. naprawy czy odświeżenia po pewnym czasie.
I jeszcze - tego nie, tamtego też nie wolno, i jeszcze nachodzenie przez właściciela.
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 16:55
      No dobrze, a jak najemca coś zniszczy, bo np nie chciało mu się powiadomić,ze cieknie coś pod zlewem skutkiem czego panele do wywalenia to kto winny? I kto ponosi koszt wymiany? Bo właściciel nie wiedział, bo był miły i nie nachodził.
      • kropkacom Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:01
        Ale nie o to gazeta pytał, prawda gryzelda?
        • pearl3434 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:24
          Powiem z pozycji wynajmującego:
          1.W tym mieszkaniu malowaliśmy ściany,przybijaliśmy szafki do ścian,bo spadały itp.Warszawa,cena wynajmu ponad 2000 zł.W końcu zrezygnowaliśmy ze względu i na cenę i na ciasnotę.
          2.Drugie mieszkanie pod W-wa.Większe,ale i cena też wysoka.Pani wystawiła to mieszkanie na sprzedaż za naszymi plecami.Po wycieczkach zwiedzających moje szafki powiedziałam-dość.Pani oczywiście kaucji nam nie oddała,bo odmalowanie scian kosztuje....
          3.Trzecie mieszkanie-pan zaklinał się,że możemy tam mieszkać kilka lat(on na placówce zagranicznej).My w trakcie budowy domu.Po roku go placówka zwolniła i pan zażądał wyprowadzki.Oczywiście kaucji niet,bo ściany trzeba odmalować i ta rysa na lodówce....ręce mi opadły.(cały czas przeprowadzka z małymi dziećmi!)
          4.Czwarte(i ostatnie) mieszkanie-nie powiedzieliśmy,że potrzebujemy na rok mieszkanie,bo by nam Pani nie wynajęła.Klauzula rocznego obowiązkowego wynajmu i tak była.Po roku Pani była baaaaardzo niezadowolona,że wyprowadzamy się,bo to jest "niepoważne wynajmowanie".Kaucji niet-bo malowanie ścian......Chociaż pani próbowała uszczknąć coś za meble ala wczesny Gierek.Na szczęście miałam zdjęcia tego mebla w dniu wprowadzenia i pani przeszła ochota na więcej.Wynajem ponad 2000 zł plus rachunki przez 12 miesięcy-to jest dla tej pani niepoważne.
          Mieszkamy nareszcie w domu.Całuje każdy kąt,i nie martwie się paluchami dzieci na ścianie(no,powiedzmy wink ) Wynajmowanie ma swoje oblicza.NIGDY więcej!
      • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:25
        A jakby najemca był babcią naszego stryjecznego wujka brata siostry synową?
        • mnietoniemi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:52
          "A jakby najemca był babcią naszego stryjecznego wujka brata siostry synową? "

          To być może miałby wąsy.
      • mnietoniemi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:27
        "No dobrze, a jak najemca coś zniszczy, bo np nie chciało mu się powiadomić,ze cieknie coś pod zlewem skutkiem czego panele do wywalenia to kto winny?"

        Winny jest właściciel, który nie interesuje się stanem wynajmowanego lokalu.
        Chodzi mi o to, że właściciel powinien we własnym interesie, co jakiś czas zapytać o stan mieszkania.
        I raczej nikt normalny nie kładzie paneli podłogowych w kuchni.
        • falka_85 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 18:25
          mnietoniemi napisał(a):
          > Winny jest właściciel, który nie interesuje się stanem wynajmowanego lokalu.
          Należy przy tym pamiętać, że wprawdzie właściciel odpowiada za wszelkie nienaprawione w porę pęknięte uszczelki, ale w wynajmowanym mieszkaniu w żadnym wypadku nie powinien się pojawiać, a już broń bosze zaglądać pod zlew, bo to pogwałcenie świętych praw lokatora wink
          • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 19:21
            Jeżeli nic się nie dzieje a lokator płaci regularnie i nie ma skarg ze strony sąsiadów to po co ma wchodzić i myszkować? Ma swoje mieszkanie, niech w nim myszkuje, na czas wynajmu mieszkanie jest najemcy.
            • falka_85 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 15.07.14, 09:09
              To była ironia smile
              Oczywiście się z tobą zgadzam, pisałam w nawiązaniu do postu mnietoniemi.
    • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:03
      Nie myli Ci sie wynajem mieszkania z pobytem w hotelu?

      Wynajem to uzyczenie czyjegos mieszkania Tobie - wlasiciel, w zamian za oplate, pozwala Ci korzystac ze swojego mieszkania. I nic ponadto. Zadne uslugi typu caluje raczki, ach jaka jestem wdzieczna itp. nie sa czescia umowy. I jest to obwarowane konkretnymi warunkami m.in. tym, ze masz obowiazek o to mieszkanie DBAC, taka jest umowa. Pozostale kwestie reguluje kodeks cywilny.

      Nigdy bym nie wynajela komus mieszkania na zasadzie "placi to moze robic co chce, a ja mu u stop lezec bede bo to klient". Przedstawiam swoje warunki - ma dbac, sprzatac, zwierzat nie trzymac. Jak mu sie nie podoba, niech nie podpisuje umowy!
      • kropkacom Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:08
        Użyczanie? smile Za pieniążki smile Ludzie, sprzedajcie te swoje mieszkanka po dziadkach.
        • soczek_bez_gazu Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:20
          No np. ja daję pani sklepowej pieniążki a ona mi pozwala wziąć sobie coś ze sklepu.
          Albo daję pieniążki panu taksówkarzowi, a on użycza mi miejsca w swoim samochodzie
          • kropkacom Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:23
            Nie użycza, ale ty kupujesz. Produkt lub usługę. No kobiety wytłumaczcie pani... big_grin
            • soczek_bez_gazu Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:37
              ja tylko wskazuję że jakaś (z naciskiem na jakaś) logika tu występuje
          • saszanasza Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 19:09
            soczek_bez_gazu napisała:

            > No np. ja daję pani sklepowej pieniążki a ona mi pozwala wziąć sobie coś ze skl
            > epu.
            > Albo daję pieniążki panu taksówkarzowi, a on użycza mi miejsca w swoim samochod
            > zie

            mylisz pojęcia. to to zwykła sprzedaż....analogiczne do syuacji w wątku byłoby, gdybyś ty dała "pieniążki" a pani sklepowa odstąpiła ci klucze do sklepu a taksówkarz - taksówkęsmile
            • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 19:31
              A nie...
              Jak są pieniążki to najwyżej może być użyczonko tongue_out
        • araceli Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:32
          kropkacom napisała:
          > Użyczanie? smile Za pieniążki smile

          Kodeks cywilny:
          Art. 659. § 1. Przez umowę najmu wynajmujący zobowiązuje się oddać najemcy rzecz do używania przez czas oznaczony lub nie oznaczony, a najemca zobowiązuje się płacić wynajmującemu umówiony czynsz.
          • antychreza Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 09:17
            Użyczenie to nie najem, jest nieodpłatne smile
            Chciałabym żeby ktoś użyczył mi mieszkanie, niestety chcą tylko wynajmować sad
      • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:33
        >Wynajem to uzyczenie czyjegos mieszkania...

        Bynajmniej.
        Według prawa umowa o użyczenie lokalu mieszkalnego to coś innego niż umowa wynajmu mieszkania.
        Umowy te różnią się od siebie.
      • mnietoniemi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:35
        "Przedstawiam swoje warunki - ma dbac, sprzatac, zwierzat nie trzymac. "

        No to pilnuj swoich warunków, które są w umowie najmu.
        A nie bierz pieniądze za wynajem, mimo że nie dbają, nie sprzątają i zwierzęta trzymają.

      • mnietoniemi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:43
        "Wynajem to uzyczenie"

        użyczyć — użyczać
        1. «dać coś komuś bezpłatnie do użytku na pewien czas»
        2. «udzielić komuś gościny, schronienia, swego poparcia»
        3. «stać się źródłem czegoś»

        Źródło: sjp.pwn.pl/slownik/2534171/uyczy
        • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:54
          Według polskiego prawa umowa użyczenia mieszkania to nie to samo co umowa wynajmu mieszkania.
          Oczywiście być może wg słownika znalezionego na internecie to jedno i to samo, ja piszę o kwestii prawnej.
          • mnietoniemi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:58
            "Według polskiego prawa umowa użyczenia mieszkania to nie to samo co umowa wynajmu mieszkania.
            Oczywiście być może wg słownika znalezionego na internecie to jedno i to samo, ja piszę o kwestii prawnej. "

            Mylisz się bardzo.
            I nie pisz o "kwestii prawnej", bo jej nie znasz i mylisz sie jeszcze bardziej.
            • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 18:11
              Udowodnij, że wg prawa polskiego umowa użyczenia mieszkania ma dokładnie takie same skutki jak umowa wynajmu mieszkania.
              • mnietoniemi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 18:24
                "Udowodnij, że wg prawa polskiego umowa użyczenia mieszkania ma dokładnie takie same skutki jak umowa wynajmu mieszkania. "

                To Ty udowodnij, że jest wręcz przeciwnie.
                A potem udowodnij to w sądzie big_grin
              • najma78 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 18:27
                m.wirtualnemedia.pl/m/artykul/umowa-uzyczenia-lokalu-powoduje-rozne-skutki-prawne-i-podatkowe
                pl.m.wikipedia.org/wiki/Umowa_najmu
              • saszanasza Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 19:11
                umowa użyczenia nie jest umową najmu. gazeciarz dobrze gada.
        • najma78 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 18:19
          sjp.pwn.pl/szukaj/wynajem
          Wynajem to oddanie cos w uzytkowanie za oplata wiec to noe to samo co uzyczenie.



          nietoniemi napisał(a):

          > "Wynajem to uzyczenie"
          >
          > użyczyć — użyczać
          > 1. «dać coś komuś bezpłatnie do użytku na pewien czas»
          > 2. «udzielić komuś gościny, schronienia, swego poparcia»
          > 3. «stać się źródłem czegoś»

          > Źródło: sjp.pwn.pl/slownik/2534171/uyczy

      • najma78 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:51
        ciagle_pod_gorke napisał:

        > Nie myli Ci sie wynajem mieszkania z pobytem w hotelu?
        >
        > Wynajem to uzyczenie czyjegos mieszkania Tobie - wlasiciel, w zamian za oplate,
        > pozwala Ci korzystac ze swojego mieszkania.

        Sprawdz najpierw znaczenie slowa 'uzyczyc' smile ktos kto bierze oplate nie uzycza a wynajmuje. I nie 'pozwala' a wynajmuje czyli zawiera umowe najmu. Ty mylisz pojecia i chyba noe rozumiesz istoty wynajmu lokali.


        I nic ponadto. Zadne uslugi typu c
        > aluje raczki, ach jaka jestem wdzieczna itp. nie sa czescia umowy. I jest to ob
        > warowane konkretnymi warunkami m.in. tym, ze masz obowiazek o to mieszkanie DBA
        > C, taka jest umowa. Pozostale kwestie reguluje kodeks cywilny.

        Nie caluje raczki ale przstrzeganie umowy z przyjeciem (dotyczy obu stron) zasad wzajemnego szacunki, uczciwosci itp.
        'Dbanie' oznacza nie demolowanie, nie niszczenie a nie ponoszenie kosztow napraw lub wymiany 15-letniego sprzetu ktory zepsol sie ze starosci. Tego tez nie rozumiesz.
      • eliszka25 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 19:16
        ciagle_pod_gorke napisał:

        moze ty sie troszeczke doksztalc, zanim zaczniesz sie rzucac i pojdziesz do tego sadu. zaslaniasz sie kodeksem cywilnym, wiec moze poczytaj sobie ten kodeks dokladnie. tam jest napisane wyraznie, ze najemca ma nie tylko bowiazki, co wiecej obowiazki ma tez wynajmujacy

        poczytaj sobie chocby definicje umowy najmu, moze cos ci to rozjasni:
        Umowa najmu – w polskim prawie cywilnym umowa, w której wynajmujący zobowiązuje się oddać przedmiot najmu do używania najemcy, na czas oznaczony lub nieoznaczony, w zamian za wynagrodzenie w postaci czynszu płaconego przez najemcę. Przedmiotem najmu mogą być rzeczy ruchome, jak również nieruchomości, a także części rzeczy jako całości lub nawet jej części składowe. Wyłączone z najmu są rzeczy zużywalne a także prawa. Wynajmujący ma obowiązek wydania najemcy rzeczy w stanie przydatnym do umówionego użytku i utrzymywanie go w odpowiednim stanie przez cały czas trwania umowy na swój koszt. Najemca ma obowiązek płacenia czynszu, który może być ustalony w pieniądzach lub innych świadczeniach, a także używania rzeczy w sposób przewidziany w umowie i sprawowania nad nią pieczy. Stosunek najmu wygasa automatycznie z upływem okresu na jaki umowa została zawarta. Jeśli czas nie został oznaczony wygasa na skutek wypowiedzenia.

        >
        > Wynajem to uzyczenie czyjegos mieszkania Tobie - wlasiciel, w zamian za oplate,
        > pozwala Ci korzystac ze swojego mieszkania.

        i tu sie grubo mylisz pani madralinska: Natomiast najem i użyczenie odróżnia odpłatność, gdyż umowa najmu jest zawsze odpłatna, a użyczenie jest umową nieodpłatną.

        radzilabym poczytac w kodeksie cywilnym nieco wiecej niz tylko obowiazki najemcy i troszeczke spuscic z tonu. doinformuj sie moze, ze to nie jest umowa jednostronna i ty, podpisujac umowe najmu, tez zobowiazujesz sie do pewnych rzeczy. to nie jest tak, ze ty tylko wymagasz, a najemca ma obowiazek tylko placic i spelniac twoje zachcianki.
      • memphis90 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 20:46
        Zapominasz, skarbie, o Ustawie o ochronie praw lokatorów...
        art. 6a
        1. Wynajmujący jest obowiązany do zapewnienia sprawnego działania istniejących instalacji i urządzeń związanych z budynkiem umożliwiających najemcy korzystanie z wody, paliw gazowych i ciekłych, ciepła, energii elektrycznej, dźwigów osobowych oraz innych instalacji i urządzeń stanowiących wyposażenie lokalu i budynku określone odrębnymi przepisami.

        2. W razie oddania w najem lokalu opróżnionego przez dotychczasowego najemcę, wynajmujący jest obowiązany wymienić zużyte elementy wyposażenia lokalu.

        3. Do obowiązków wynajmującego należy w szczególności:

        1) utrzymanie w należytym stanie, porządku i czystości pomieszczeń i urządzeń budynku, służących do wspólnego użytku mieszkańców, oraz jego otoczenia,

        2) dokonywanie napraw budynku, jego pomieszczeń i urządzeń, o których mowa w pkt 1, oraz przywrócenie poprzedniego stanu budynku uszkodzonego, niezależnie od przyczyn, z tym że najemcę obciąża obowiązek pokrycia strat powstałych z jego winy,

        3) dokonywanie napraw lokalu, napraw lub wymiany instalacji i elementów wyposażenia technicznego w zakresie nieobciążającym najemcy, a zwłaszcza:

        a) napraw i wymiany wewnętrznych instalacji: wodociągowej, gazowej i ciepłej wody - bez armatury i wyposażenia, a także napraw i wymiany wewnętrznej instalacji kanalizacyjnej, centralnego ogrzewania wraz z grzejnikami, instalacji elektrycznej, anteny zbiorczej - z wyjątkiem osprzętu,

        b) wymiany pieców grzewczych, stolarki okiennej i drzwiowej oraz podłóg, posadzek i wykładzin podłogowych, a także tynków.
    • mnietoniemi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:20
      "Czemu nie traktuje się najemców jak każdego innego klienta, który płaci, a jak płaci to wymaga? "

      Bo najemca mieszkania, to nie "każdy inny" klient.
      Na przykład klient zakładu pogrzebowego
    • araceli Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:29
      Jak się płaci za lux to się ma lux. A jak się nie chce płacić to się nie ma.
    • jamesonwhiskey Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:31
      szczerze mowiac wymaganie od najemcy zeby malowal mieszkanie
      wydaje mi sie komiczne
      place za uzytkowanie to se po wyprowadzce maluj czy rob co chcesz

      • run_away83 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 18:35
        No jednak nie zawsze.

        Jak najemca mieszka przez dwa lata i po tych dwóch latach ściany są lekko przybrudzone, to podchodzi to pod naturalne zużycie wynikające ze zwykłego użytkowania mieszkania i wlaściciel powinien bez marudzenia odmalować na wlasny koszt.

        Ale jak najemca wyprowadza sie po kilku miesiącach a ściany wyglądają jak w chlewie i oprócz malowania wymagają łatania dziur i naprawy wyrwanych gniazdek, to ich stan nie wynika z naturalnego zużycia, tylko z zawinionych przez najemcę zniszczeń i to najemca odpowiada finasowo za ich naprawę.
    • run_away83 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 17:54
      W zasadzie masz rację. Mam dość szeroką perspektywę, bo od kilku miesięcy jestem zarówno najemcą, jak wynajmującym. Wymagam od najemców tego, czego właściciele domu, w którym mieszkam, wymagają ode mnie - utrzymania mieszkania w takim stanie, żeby nie pogorszyć jego stanu, regularnych i terminowych wpłat, poszanowania zasad współżycia społecznego z sąsiadami, naprawiania na własny koszt wszelkich zawinionych przez siebie zniszczeń. W zamian za to nie zawracam im bez potrzeby, finansuję naprawy ewentualnych usterek wynikających ze zużywania się sprzętu (mieszkanie ma pełną opiekę techniczną - tzn. lokatorzy dają znać, z e coś się zepsuło, przyjeżdża pan złota rączka i naprawia, albo załatwia naprawę serwisową, my płacimy) , a po rozwiązaniu umowy uczciwie rozliczam się z kaucji (nie czepian się plamek na ścianach, ale bez skrupułów potrąciłam poprzedbim najemcom koszt sprzątania, bo zostawili po sobie zapuszczoną łazienkę i chlew w kuchni i nie skorzystali z propozycji, żeby jednak posprzątać własnoręcznie).
    • figrut Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 18:24
      > Wszędzie indziej o stałego klienta się zabiega, idzie mu się niekiedy na rękę,
      > czasem oferuje jakiś gratis, a odnośnie wynajmów panuje przekonanie, że klient
      > ma tylko płacić, broń Boże żądać czegoś np. naprawy czy odświeżenia po pewnym c
      > zasie.
      > I jeszcze - tego nie, tamtego też nie wolno, i jeszcze nachodzenie przez właści
      > ciela.
      Napiszę ze strony wynajmującego. Mam już na "moim" mieszkaniu w ciągu 3,5 roku trzeciego z kolei najemcę. Nie sprzedałam mu mieszkania na własność, a wynajęłam i tu jest różnica. Pierwszy zachował się w porządku, bo za zniszczenia nie spowodowane normalnym użytkowaniem mieszkania zapłacił gdy odchodził. Drugi używał ile się dało, zepsuł okno, podziurawił ściany gwoździami, zapiekł piekarnik w kuchence tak, że wyczyścić się już nie dało, mocno porysował drucikiem emalię kuchenki, stłukł podstawę miski klozetowej i uważał, że to jest normalne zużycie mieszkania. Na koniec zostawił mi do spłacenia ogromny rachunek za gaz (ogrzewanie gazowe), mniejszy za prąd i wodę. Dodam, że wprowadzał się do nie odświeżonego mieszkania, więc dogadaliśmy się co do kosztów odmalowania przez niego samego i nie musiał płacić za pierwsze 1,5 miesiąca mieszkania. Mieszkanie zostawił z brudnymi ścianami i nie zaszpachlowanymi dziurami.
      Trzeci najemca wypalił dziurę w drewnianym gzymsie nad kominkiem bo zapomniał o palącej się na nim świeczce, wybił szybę w kominku, okapu nad kuchenką nie da się doczyścić, bo kilkakrotnie spalił na kuchence garnki z czymś, co w nich się gotowało (zostawia coś na gazie, idzie się położyć i przysypia). Fakt, jak do tej pory płaci regularnie za mieszkanie i rachunki choć często z sporym opóźnieniem, ale reguluje.
      Kilka dni temu wróciłam z urlopu. Wypożyczaliśmy na tym urlopie różne sprzęty i np. za wypożyczenie rowerów musiałam zapłacić, a oddać w stanie w jakim wypożyczyłam. Wiadomo, że w cenę wypożyczenia sprzętu wliczono mi nie tylko zysk właściciela, ale i amortyzację, ale amortyzacja to nie jest rozwalenie osłonki na łańcuch, rozdarcie siedzenia czy pokrzywienie felgi od agresywnej jazdy, tylko zużycie łańcucha, drobna ryska na ramie roweru, większe zużycie łożysk. Nie mylmy normalnego zużycia z niedbałością. Jak sobie kupię rower na własność, to mogę z nim zrobić co chcę, a jak tylko wypożyczę za pieniądze, to muszę oddać w dobrym stanie i pokryć koszty tego, co się zepsuło w wyniku mojego zaniedbania.
      • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 19:07
        >Mam już na "moim" mieszkaniu w ciągu 3,5 roku trzeciego z kolei najemcę.

        Strasznie szybko Ci dziękują za współpracę, nie zastanawiałaś się przy tym trzecim że coś może być na rzeczy? Może wynajmujesz mocno zaniedbane mieszkanie za niski czynsz stąd jaki Pan taki kram?

        >Drugi używał ile się dało...

        Jak można używać mieszkania "ile się da"? Serio ciekaw/a jestem.

        > zepsuł okno

        Jak można zepsuć okno? Wybił szybę? Bo jak nie i okno po prostu mu się np. zatrzasnęło i nie dało otworzyć (lub otwarte - nie dało zamknąć) to wina jest montażu okna, a nie najemcy.
        Ile lat mają te okna?

        > podziurawił ściany gwoździami...

        Właściciel u siebie w mieszkaniu - chciał powiesić kilim i parę obrazów więc wbił kilka gwoździ - normalna sprawa jak chcesz coś powiesić na ścianie, prawda?

        To samo robiący najemca - kanalia który psuje ściany wbijaniem gwoździ na złość właścicielowi.

        >zapiekł piekarnik w
        > kuchence

        A to już wiem o co Ci chodziło z "używaniem mieszkania ile się dało", najemca po prostu korzystał ze wszystkich dostępnych sprzętów w mieszkaniu, także i piekarnika.
        Jak widać z jakąś wadą fabryczną.

        >mocno porysował drucikiem emalię
        > kuchenki

        Sprząta - źle bo za mocno szoruje
        Nie sprząta - też źle, bo zapuszcza moje cenne mieszkanie.

        >Na koniec zostawił mi do spłacenia ogromny rachunek za gaz (ogrze
        > wanie gazowe), mniejszy za prąd i wodę.

        Kanalia, śmiał korzystać z gazu, prądu i wody zamiast siedzieć jak uczciwy najemca przy świeczce myjąc się raz w tygodniu w publicznej łaźni.

        Czy to nie Ty byłaś tą forumką która upierała się w jakimś wątku, że dwupokojowe mieszkanie w starym domu (pokoje przechodnie) opalane piecem węglowym to średni standard bo ściany pomalowane i kafelki w łazience?
        • figrut Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 21:40
          > Strasznie szybko Ci dziękują za współpracę, nie zastanawiałaś się przy tym trze
          > cim że coś może być na rzeczy? Może wynajmujesz mocno zaniedbane mieszkanie za
          > niski czynsz stąd jaki Pan taki kram?
          Pierwszy najemca na stałe wyprowadził się za granicę. Drugiemu kiedy kończyła się umowa podziękowałam osobiście, ponieważ nabijał rachunki na potęgę, a nie regulował ich, czyli używał do oporu głównie gazu którym ogrzewał mieszkanie, ale na zapłatę za zużycie nie było go już stać. Jeśli wiedział, że nie podoła z opłatami, zamiast 27 stopni ciepła w domu kiedy na zewnątrz było 16 na minusie, mógł się o kilka stopni ograniczyć, albo dogrzewać dużo tańszym w eksploatacji kominkiem (jest taka alternatywa). Mieszkanie było po kapitalnym remoncie 1,5 roku przed jego wprowadzeniem się. Jego poprzednik po za stłuczoną szybą w kominku nie zostawił żadnych innych zniszczeń po sobie, a koszty stłuczonej szyby pokrył przy wyprowadzce (chciał na siłę dopchnąć za duży kloc drewna). Wynajmował mieszkanie tylko po to, aby mieć gdzie mieszkać kiedy wracał na krótko zza granicy. Mieszkanie zostawił perfekcyjnie wysprzątane.
          > Jak można zepsuć okno?
          Można, jeśli chce się je na siłę otworzyć całe, kiedy nie domknęło się go po uchyleniu od góry - skrzywione jest ramię prowadnicy. Okna miały w momencie jego wprowadzenia się 1,5 roku.
          Ściany były podziurawione gwoździami, gdyż wieszał na nich rysunki swoich dzieci. Dziur było mnóstwo, bo na ścianach gładź, więc pewnie gwoździki szybko wypadały, więc wbijał gwoździe w innych miejscach.
          > Właściciel u siebie w mieszkaniu - chciał powiesić kilim i parę obrazów więc wb
          > ił kilka gwoździ - normalna sprawa jak chcesz coś powiesić na ścianie, prawda?
          Normalną sprawą są kołki rozporowe w miejscach, gdzie najemca coś wieszał, a nie masa dziur po gwoździach.
          > >zapiekł piekarnik w
          > > kuchence
          Dla Ciebie jest normalne używanie piekarnika bez jego mycia po użyciu ? Dla mnie zapieczone, grube zwęglenia po bokach i na dnie piekarnika (po cieście które nadmiernie wyrosło ?) nie są tym samym, co plamki zbrązowiałego tłuszczu pryskającego z ostatnio pieczonego mięsa, ale nie wnikam w to, co uważasz za dbałość o czystość sprzętu który używasz. Dla mnie to wielkie zaniedbanie.
          > Sprząta - źle bo za mocno szoruje
          > Nie sprząta - też źle, bo zapuszcza moje cenne mieszkanie.
          Normą jest zmatowiała emalia po wielu latach czyszczenia np. mleczkiem i gąbką, ale nie szorowanie stosunkowo nowej kuchenki (została kupiona zaraz po remoncie) drucikiem i zostawienie po szorowaniu czarnych rys po zdartej emalii.
          > Czy to nie Ty byłaś tą forumką która upierała się w jakimś wątku, że dwupokojow
          > e mieszkanie w starym domu (pokoje przechodnie) opalane piecem węglowym to śred
          > ni standard bo ściany pomalowane i kafelki w łazience?
          Ja byłam tą, która upierała się, że średni standard to mieszkanie które wynajmuję, a więc 40 metrów, mieszkanie po kapitalnym remoncie - wymienione podłogi od postaw wraz z ogrzewaniem podłogowym, ogrzewanie gazowe + kominek, nowe okna, nowe grzejniki, gładkie ściany, nowa glazura i wyposażenie łazienki, mieszkanie z widokiem na ogród, możliwością korzystania z własnego podwórka i ogrodu. To dla mnie jest średni standard.
          • d.o.s.i.a Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 15.07.14, 00:26
            Figrut. Nawet nie probuj tlumaczyc gazeciazowi oczywistosci, bo albo to idiota, albo idiote zgrywa.
            Wszystko to co opisalas to wlasnie dewastacja, ktora niestety jak widac wielu ludzi uznaje za norme i nawet sie temu, jak widac, nie dziwi, nawet temu, mam wrazenie, przyklaskuje.

            Matko, jak ja bym takie mieszkanie oddala po wynajmie w UK, to by mi chyba wlasciciel glowe urwal i sprawe w sadzie zalozyl. Jednak Polska to jest jednak trzeci swiat mentalnie.
        • gryzelda71 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 15.07.14, 09:36
          Masz rację. Najemce trzeba szanować, płacić za niego rachunki, nie zawracać głowy i na koniec podziękować,że jednak mieszkanie w miarę całe, mógł przecież spalić.
    • leanne_paul_piper Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 19:04
      U nas jest beznadziejny rynek wynajmu, dlatego ja jak tylko mogłam dążyłam do tego, aby mieć własne mieszkanie. A właścicieli miałam super - wymieniali mi meble na nowe, jak coś się zepsuło, to dzwoniłam i za chwilę było naprawione. Gdyby chcieli, żebym sama dokonywała napraw albo jeszcze i ściany malowała, to chyba zabiłabym ich śmiechem.
      • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 19:29
        Ja miałem/łam dwóch właścicieli, bo dwa razy wynajmowałem/łam.
        Za pierwszym razem babeczka w typie co opisałem/łam w wątku głównym - nieodnawiane od lat stare mieszkanie ze starymi meblami i dosłownie wypierdzianą wersalką a babeczka trzęsła się nad nim bardziej niż nad chińską porcelaną, drugie mieszkanie nowe, nowe meble bo pierwszy lokator itp. i wszystko było ok, po niecałych dwóch latach propozycja odświeżenia i gdy się zgodziłem/łam zapytanie czy ten sam kolor czy może wolimy inny? Bardzo nieliczne naprawy/awarie wszystko od ręki robione.
    • saszanasza Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 19:12
      To ja i mój mąż jesteśmy najemcami idealnymi i póki co mamy idealnych wynajmującychbig_grin
      • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 19:30
        Ale Wy komuś wynajmujecie czy sami siedzicie na wynajmowanym?
        • saszanasza Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 12:50
          My wynajmujemy komuśsmile
          Nie jesteśmy upierdliwi i na szczęście nie trafiamy na takich.
    • aankaa Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 19:32
      Wszędzie indziej o stałego klienta się zabiega, idzie mu się niekiedy na rękę, czasem oferuje jakiś gratis

      chyba masz telefon na kartę tongue_out
    • memphis90 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 14.07.14, 20:49
      W gratisie to ja raz pchły dostałam big_grin
    • 7dosia Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 08:50
      gazeta_mi_placi napisała:

      > Czemu nie traktuje się najemców jak każdego innego klienta, który płaci, a jak
      > płaci to wymaga?

      A co się dziwić? Przecież ludzie w Polsce są bardzo biedni i niewiele mają. Jak ktoś ma taką kawalerkę po babci to jest niego wielki majątek. Kilkaset złotych z takiego wynajmu to dla przeciętnego budżetu bardzo wiele. Jako klienta który płaci i wymaga mogę traktować najemców, jeśli mam tysiąc takich kawalerek i wynajmuję je hurtem, ale jeśli mam jedną, to pewnie, że chucham, dmucham i robię różne ceregiele. A już co dopiero jak ktoś kupił na kredyt jako "inwestycję" i wynajmuje!
    • mamusia1999 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 12:37
      prosta pilka: dopoki jest chetnych wiecej niz mieszkan do wynajecia, dopoty lokator jest petentem.
      dochodzi brak regulacji prawnej. u mnie wiadomo z gory, ze lokator ma co 5 lat odmalowac mieszkanie. ze naprawy do wys. miesiecznego czynszu na rok tez sa obowiazkiem lokatora. etc etc. a nie jakies tam ogolnikowe "dbanie" o lokal.
      • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 13:28
        > dochodzi brak regulacji prawnej.

        Alez ta regulacja jest. W kodeksie cywilnym.
        Brak jedynie wlasciwej interpretacji normalnego zuzycia. I lokatorzy podciagaja pod to absolutnie wszystko: niesprzatanie to dla nich normalne zuzycie, bo to normalne wg. nich, ze jak przez 3 lata sie nie sprzata to chyba oczywiste, ze przez ten czas wszystko brudem zaroslo, normalne zuzycie, panie! Nie przyjdzie im do glowy, ze przed oddaniem mieszkania wszystko dokladnie powinno sie posprzatac - a niech tam sobie wynajmujacy sprzata. Dla lokatorow jak sie cos zepsuje to nalezy to po prostu tak zostawic, bo przeciez normalnie, ze rzeczy sie psuja - "normalne zuzycie", panie!
        I moznaby tak wyliczac. Zero zrozumienia. Place to wymagam I nawet sprzatac nie musze ani nic naprawiac - to jest dewiza przecietnego lokatora. A Wynajmujacy musi to pokornie znosic bo przeciez dostaje kase, wiec niech zamknie dziob.
        Normalne zuzycie to naprawde nie jest zepsucie czegos I nienaprawienie. Normalnym zuzyciem jest np. wygniecenie sofy, a nie jej pobrudzenie. Jak sie pobrudzila to trzeba wyprac a nie zganiac na normalne zuzycie. Ludzie kompletnie nie rozumieja tej roznicy. Utozsamiaja normalne zuzycie z brakiem dewastacji. Czyli jak cos zlamalem, ale nieintencjonalnie, to sie nie musze tym przejmowac - to jest takie myslenie.
    • ciagle_pod_gorke Normalne zuzycie 16.07.14, 17:21
      Wreszcie znalazlam.

      "Oznacza to tyle, że jeśli w trakcie umowy najmu:
      * wyszczerbi się płytka (glazura, terakota), bo upadnie ci ciężki moździeż na podłogę,
      *poniszczą się panele, bo twoi goście chodzili po domu w butach z metalowymi flekami,
      *pocięte zostaną blaty kuchenne wskutek nieużywania deski do krojenia,
      *piekarnik obrośnie tłuszczem, i nie da się go doczyścić, bo nie był przez dłuższy czas myty,
      *pęknie szyba w kabinie prysznicowej lub obrośnie w kamień i osad, który nie jest na bieżąco czyszczony,
      *pęknie lustro, bo coś ci wypadnie z rąk,
      *zepsuje się lodówka, bo np. nie rozmrażałeś jej systematycznie lub uderzyłeś w ściankę ciężkim pojemnikiem/talerzem,
      *porysują się znacząco meble/drzwi
      – to przywrócenie do stanu pierwotnego, naprawa lub wymiana leży po stronie najemcy. Oczywiście to są sytuacje życiowe, które się po prostu zdarzają. My to rozumiemy i ty pewnie też, że koszty wyrządzonej szkody pokrywa ten, który jest jej sprawcą.
      A teraz czas na przykłady szkód, które rozumie się jako normalne zużycie i ich odtworzenie nie leży w gestii najemcy:
      *przykurzenie ścian, ale już nie konieczność całkowitego odmalowania mieszkania po np. bardzo „energicznej” imprezie lub kinderbalu,
      *wymiana uszczelek, pod warunkiem prawidłowego używania urządzenia,
      *zmiana odcieni mebli/ram okiennych (ewentualne szarzenie lub żółknięcie) wskutek upływu czasu,
      *zmiana struktury/barwy fug glazury i terakoty również w miarę upływu czasu (jeśli takie powierzchnie były systematycznie czyszczone),
      *systematyczne ścieranie się elementów błyszczących (baterie, klamki),
      *delikatne rysy na meblach
      *wszystkie szkody wskazane na protokole zdawczo-odbiorczym w dniu przekazania mieszkania
    • 3eneduerabe Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 17:37
      Wlasnie tez tego nie pojmuje dlaczego wlasciciele tak robia i jeszcze bronia sie kodeksem cywilnym. Apropo taksowe jako nastolatka wracalam z wakcji pociagiem a do mojej miejscowosci z kolezanka taksowka Zlapal mnie okres, bardzo silny nagle. Zabrudzilam taksowkarzowi tapicerke, tak nie bylam przygotowana bo mialam nieregularne okresy i wtedy po zmianie klimaciu mnie jakis krwotok dopadl. Zabrudzilam cala tapicerke i nikt nie zadal ze prosze oddac pieniadze za czyszczenie, facet tak sie przejal ze czekal az wyjda po mnie rodzice zebym w drodze przez ogrodek nie zemdlala. Oferowal usluge zaplacilam a niestety wypadki sie zdarzaja i cos czasem wchodzi w koszty. Tak jak u mnie zabrudzona tapicerka czy dziecko ktore porzyga sie bo ma chorobe lokomocyjna. Tak w wynajmowanym mieszkaniu zdarzaja sie wypadki i wlasciciel powinien wliczac to w koszty. Co miesiac ludzie placa grube pieniadze i maja prawo wymagac, ze nie beda oni mieszkac np w scianach ktore wymagaja odswiezenia i wlascicel powinien odmalowac bo to jego mieszkanie. Jego usluga. Nie mowie o zdemolowanym mieszkaniu przez najemcow ale wypadki sie zdarzaja jakies rysy poprzez uzytkowanie i normalnym bedzie ze po 3latach wynajmu mieszkanie nie bedzie w idealnym stanie i to powinien wlascicel wiedziec. A jak mu sie nie podoba to zamyka mieszkanie na klucz i nikomu nie wynajmuje.
      • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 17:46
        > ypadki sie zdarzaja jakies rysy poprzez uzytkowanie i normalnym bedzie ze po 3l
        > atach wynajmu mieszkanie nie bedzie w idealnym stanie

        Ale rozumiesz, ze przez 3 lata nalezy w tym mieszkaniu sprzatac, dbac o sprzet I dokonywac drobnych napraw? Bo jesli sie tego nie robi, to sorry, ale nie ma mowy o normalnym uzyciu.
        • 3eneduerabe Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 17:51
          No tak normalnie sprzatac i dbac to oczywistosc. Jednak kiedy pralka sie zepsuje bo po prostu zepsuje, bo ma juz 10lat to jak mozna zadac np od najemcow spaty? albo nawet jesli przez kilka lat uzytkowania mieszkania np cos stanie sie w wyniku wypadku losowego np peknieta kafelka po tym jak wyslizgnela nam sie patelnia z reki. To z jakiej racji ma wynajmujacy pokrywac koszty? jest to usluga za ktora ludzie placa i wiadomo, ze kazdy chce byc co miesiac te 1tys do przodu ale niestety raz sie moze zdarzyc, ze bedziemy na zero bo zdarzyl sie wypadek, losowy. Tylko, ze w polsce wlascicele sa chytrzy i nie rozumieja, ze to niestety jest biznes, czasami trzeba poniesc jakies straty jak to w biznesie.
          • 3eneduerabe Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 17:54
            i zgadzam sie jak ktoras tam powyzej pisala, ze w polsce ludzie sa bardzo biedni i na laske i nielaske wynajmu tej kawalerki zdani wiec bron boze o jakakolwiek ryse tylko, ze to jest nieuczciwe normalna sprawa, ze wypadki sie zdarzaja i ze uzytkowane mieszkanie nie bedzie po kilku latach takie jak nieuzytkowane, takie zycie i po to wlasnie ludzie robia remonty zeby odswiezyc i odnowic
            • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 18:04
              > wypadki sie zdarzaja

              i dlatego kodeks cywilny mowi, ze lokator obowiazany jest do napraw, a za zuzycie rzeczy ponad zwykle uzytkowanie (dewastacja lub wypadek losowy) potraca sie z kaucji.

              > kie zycie i po to wlasnie ludzie robia remonty zeby odswiezyc i odnowic

              Dokladnie, i taki sam obowiazek ciazy na lokatorach: sprzatac dokladnie i naprawiac jak cos sie zepsuje z ich winy albo w wyniku wypadku losowego. Jak trzeba to oswiezyc mieszkanie.
          • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 18:00
            > No tak normalnie sprzatac i dbac to oczywistosc.

            Otoz nie jest to oczywiste dla wiekszosci najemcow. Moi byli oburzeni gdy zwrocilam im uwage, ze kibel to sie myje (zdjecia w moim profilu) i uznali, ze jestem smieszna, ze nie chce tego sama posprzatac.

            > Jednak kiedy pralka sie zepsuj
            > e bo po prostu zepsuje, bo ma juz 10lat to jak mozna zadac np od najemcow spaty
            > ?

            Ja bym naprawila na swoj koszt. Jednakze gdyby ja psuli notorycznie to znaczy, ze cos robia nie tak.

            > ? albo nawet jesli przez kilka lat uzytkowania mieszkania np cos stanie sie w w
            > yniku wypadku losowego np peknieta kafelka po tym jak wyslizgnela nam sie patel
            > nia z reki.

            Ale ten wypadek losowy nie przydarzyl sie chyba wlascicielowi, tylko osobie z patelnia w reku?

            > To z jakiej racji ma wynajmujacy pokrywac koszty?

            Bo on zepsul. Proste.

            > jest biznes, czasami trzeba poniesc jakies straty jak to w biznesie.

            Straty i tak sie ponosi, nie martw sie. Mieszkanie zuzywa sie duzo bardziej z lokatorami, po kazdym praktycznie cos zostaje na stale wyszczerbione, zlamane, brudne nie do odmycia, kolejny lokator przychodzi i patrzy, a tu kafelek wylamany, a tu parkiet porysowany, mieszkanie ma coraz nizszy standard, wiec i cene trzeba obnizyc. Nie widze powodu, abym miala placic za czyjes przypadki losowe.
            • krecik Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 19:11
              > Straty i tak sie ponosi, nie martw sie. Mieszkanie zuzywa sie duzo bardziej z l
              > okatorami, po kazdym praktycznie cos zostaje na stale wyszczerbione, zlamane, b
              > rudne nie do odmycia, kolejny lokator przychodzi i patrzy, a tu kafelek wylaman
              > y, a tu parkiet porysowany, mieszkanie ma coraz nizszy standard, wiec i cene tr
              > zeba obnizyc. Nie widze powodu, abym miala placic za czyjes przypadki losowe.

              Nie rozumiem, Polska to przeciez nie jest tak do konca taki dziki kraj, nie ma czegos takiego jak ubezpieczenie??? Znaczy sie, ja wiem, ze ubezpieczenia mieszan/domow istnieja, ale czy one takich spraw nie pokrywaja?
              W UK dla wlascicieli nieruchomosci wynajmowanych istnieje specjalne ubezpieczenie,ktore pokrywa ryzyko strat wynikajacych z wynajmowania mieszkania osobom trzecim. Nie ma czegos takiego w Polsce?

              Ag
              • mnietoniemi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 19:19
                "Nie rozumiem, Polska to przeciez nie jest tak do konca taki dziki kraj, nie ma czegos takiego jak ubezpieczenie???"

                Ubezpieczenie jest możliwe przy legalnym wynajmie.

                Większość wynajmuje "na lewo".
              • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 20:38
                Role takiego zabezpieczenia odgrywa wlasnie kaucja. Ubezpieczenie mieszkania jest na "grubsze" sprawy a nie do uszczerbionych kafelkow i zasyfionych piekarnikow.
    • liisa.valo Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 19:19
      Zgadza się. Mam duże doświadczenie w pomieszkiwaniu w wynajmowanych mieszkaniach. Nie mam nie wiadomo jakich wymagań, ale pewnego standardu za pewne pieniądze oczekuję. Tymczasem: ludzie czasami próbują powynajmować takie mieszkania czy pokoje, że ja bym tam nie mieszkała jakby mi dopłacali. Ostatnio zdecydowałam się, że wezmę mieszkanie bez mebli i po prostu sobie te meble kupię (a później zabiorę, sprzedam lub zostawię właścicielom), bo to, co wstawiają ludzie do mieszkań woła o pomstę do nieba. Jakieś meblościanki, które chyba mają z 30 lat i autentycznie śmierdzą, a potem jeszcze pretensje ma do ciebie, że jakieś drzwi się urwały.

      Chociaż z drugiej strony jak poczytałam, co ludzie robią z mieszkaniami, to aż się zdziwiłam. Ja jestem z natury osobą spokojną, porządną i wychodzącą z założenia, że tam gdzie mieszkam "zabaw hucznych nie urządzać". Niemniej, znałam kiedyś dziewczynę, która bez konsultacji z właścicielami mieszkania wzięła szczeniaka i jak była w pracy pies nie tylko zjadł wykładzinę, ale obżarł drzwi, które były od środka obite, i zasikał podłogę tak, że zostały plamy. Pewnie też byłoby mi szkoda dobrych mebli.
      • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 20:50
        Otoz to, otoz to. Wyobrazasz sobie wstawic sofe nowke sztuke i zastac ja zjedzona przez zwierze po pierwszym wynajmie, albo z plama "przypadkowego" wylania oleju? Ja tak wlasnie mialam. Wynajmiwalam po remoncie, z ladnymi meblami z ikei, z wloska glazura, sprzetami bosha, a lokatorom nawet nie chcialo sie dosypac soli do zmywarki, ani sprzatac baterii Hans Grohe. Wszystko zasyfione, zakamienione. Musialabym upasc na glowe zeby po czyms takim jakiemukolwiek lokatorowi zaufac.
        DLATEGO ludzie wynajmuja z najgorszymi meblami.
        • liisa.valo Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 13:36
          No, rozumiem, oczywiście. Ale jak widzisz: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja nie tylko nie niszczę, ale i czasem odnawiam, a mam problem. Dlatego wzięłam po prostu mieszkanie bez mebli i trudno, nie będę spała na jakimś łóżku z poprzedniego tysiąclecia smile
        • liisa.valo Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 14:43
          A, no i w sumie po to wpłacam kaucję i to niemałą, bo z reguły chcą miesięczny czynsz x 3.
    • miamara Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 20:40
      Bo wszystkim wydaje się, że z najmu, to nie wiadomo jakie kokosy są. A to bzdura. Mam kilka mieszkań na wynajem, płace od nich podatki, spłacam kredyty i zostaje mi na waciki. A ryzyko związane z wynajmem zawsze jest.
      • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 20:52
        Ile miesięcznie masz z wynajmu? Jak kilka mieszkań to biorąc pod uwagę nawet najpodlejsze nory spokojnie z 2000 zł albo więcej.
        Za zazwyczaj bardzo sporadyczne naprawy i oprócz tego de facto nic nierobienie całkiem sporo, wiele osób dzień w dzień na cały etat tyra za dokładnie taką albo i niższą kwotę, a Ty pierdzisz w stołek i sprawdzasz czy przelew dotarł, ot wszystko.
        • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 21:00
          Najpierw to ktos na to wynajmowane mieszkanie tyral, wiesz? Najpierw je kupil za ciezkie pieniadze i duzo w nie wlozyl. Nie po to aby je co roku na nowo remontowac.
          • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 21:02
            Piszesz o kilku mieszkaniach, poza tym najemvy nie tyrają na wynajem Twojej kawalerki z wypierdzianą ze starości wersalką tylko kradną albo dostają na czynsz z nieba?
            Też tyrają jak Ty, tylko mają gorzej bo tyrają nie na swoje tylko na takiego pasożyta jak Ty.
            • araceli Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 21:06
              gazeta_mi_placi napisała:
              > Też tyrają jak Ty, tylko mają gorzej bo tyrają nie na swoje tylko na takiego pa
              > sożyta jak Ty.

              To niech nie tyrają na 'pasożyta'? Pistolet im ktoś przy głowie trzyma? Niech kupią i niszczą do woli swoje.
            • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 21:08
              Ale ja dokladnie tak samo kiedys wynajmowalam mieszkania. Dopoki nie odlozylam wkladu na wlasne. Nie jestem zadnym pasozytem. Pracuje ciezko od 19 roku zycia i nikt mi nigdy niczego nie dal. Mieszkalam w mieszkaniach z wypierdzianymi wersalkami i do glowy mi nie przyszlo w nich syfic.
              • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 09:15
                Dużo ludzi całe życie ciężko pracuje od 18-19 roku życia i nie stać ich na kilka mieszkań, jakim cudem Ty to osiągnęłaś?
                Że w ostateczności po latach pracy można kupić lub spłacić kredyt na jedno przeciętne mieszkanie to nawet jestem w stanie przyjąć, ale jak zrobiłaś aż na kilka mieszkań skoro wiele ciężko pracujących osób stać najwyżej na jedno mieszkanie plus ewentualnie kawalerka w spadku po babci?
          • 7dosia Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 09:21
            ciagle_pod_gorke napisał:

            > Najpierw to ktos na to wynajmowane mieszkanie tyral, wiesz? Najpierw je kupil z
            > a ciezkie pieniadze i duzo w nie wlozyl.

            Ale co to wszystko ma obchodzić najemcę???? Dlaczego mam się interesować historią mieszkania i tym, ile trudu kosztowało właściciela???
            • miamara Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 10:46
              Oczywiscie, ze jest to biznes, ale długoterminowy. Za 20 lat będę miała spłacony kredyt i mieszkania na własność. Ale nie znaczy to, ze teraz z tego są kokosy, jak niektórym z was się wydaje i że najemców mam całować po rękach. Biznes to biznes, Ty nie masz, gdzie mieszkać i musisz wynajmować, ja mam mieszkanie. Nie masz własnego kina, a chcesz zobaczyć film, to idziesz do kina, płacisz i oglądasz. Niestety, u nas rynek najmu jest jeszcze dziki, w Stanach na najemców organizowane są castingi, a mieszkanie zwracasz profesjonalnie wysprzątane i odmalowane. Zwykle przez cały okres najmu nie masz nawet kontaktu z wynajmującym, tylko z agencją. Bo mieszkanie wynajmowane traktuje się jak własne przez okres najmu. Co oznacza nie tylko przywilej mieszkania, ale i obowiązki. I mam nadzieje, ze i u nas kiedyś tak będzie.
              • miliwati Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 11:04
                > Oczywiscie, ze jest to biznes, ale
                długoterminowy. Za 20 lat będę miała spłacon
                > y kredyt i mieszkania na własność. Ale nie
                znaczy to, ze teraz z tego są kokosy

                Chwilachwilachwilachwila. Oczywiście że masz te "kokosy", bo dzięki wynajmowi masz spłacany kredyt. Może i nie masz potem czego przepić z tego czynszu, ale za to zarabiasz milutko na mieszkanie i możesz przepijać etatową pensję.

                Jakby co, to ja jak najbardziej wynajmuję, nawet dwa mieszkania. Trochę roboty czasem jest. Czasem. Trochę.
                • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 11:50
                  > Chwilachwilachwilachwila. Oczywiście że masz te "kokosy", bo dzięki wynajmowi m
                  > asz spłacany kredyt.

                  To jest poronione myslenie. Idac tym tokiem rozumowania to kazdy biznes to krwiopijstwo I kokosy. To moze ludzie powinni zajmowac sie tylko I wylacznie dzialalnoscia charytatywna, bo branie pieniedzy za prowadzona dzialanosc jest nieetyczne I generalnie be, a juz nie daj Boze bycie na plusie to juz wyzysk straszny?

                  Tak, moj wynajem splaca moj kredyt. Ale to ja wczesniej ZAROBILAM na wziecie tego kredytu I mam prawo gromadzic oszczednosci, majatek, dorabiac sie, zeby miec co dzieciom I wnukom w spadku zostawic. Nie wstydze sie tego I nie mam czego sie wstydzic, ze biore od kogos pieniadze I oczekuje, ze nie bede tego robic za darmo albo na granicy oplacalnosci. Nie wynajmuje sie mieszkania z altruizmu, ani misji spolecznej i nie ma obowiazku robic tego za darmo, tak jak nie ma obowiazku prowadzic za darmo zadnego innego biznesu. Niech najemcy zrobia to samo jesli nie podoba im sie wynajmowanie u kogos. Ja im nie bronie.
                  • miliwati Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 12:15
                    ciagle_pod_gorke napisał:
                    > > Chwilachwilachwilachwila. Oczywiście że
                    masz te "kokosy", bo dzięki wynaj
                    > mowi m
                    > > asz spłacany kredyt.
                    >
                    > To jest poronione myslenie. Idac tym tokiem
                    rozumowania to kazdy biznes to krwi
                    > opijstwo I kokosy. To moze ludzie powinni
                    zajmowac sie tylko I wylacznie dziala
                    > lnoscia charytatywna,

                    Jasna d*pa, jak ja nie lubię bezmyślnych histeryków...

                • miamara Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 15:30
                  Nie, nie mam kokosów, ale gdyby mi się to nie opłacało, to bym nie wynajmowała. Przecież to jasne. Ale w wątku chodzi o zupełnie o co innego.
        • miamara Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 16.07.14, 21:26
          Tak, najpierw musiałam mieć pieniądze na wkład własny. Teraz spłacam kredyt, ktory pochłania większą cześć czynszu. Płace podatek. Zawsze muszę mieć pieniądze na naprawy, które zdarzą sie nagle, w zeszłym miesiącu 820 za naprawę pieca. Do przepalonych żarówek nie jeżdzę. Co pare lat muszę odmalować mieszkania, co kosztuje kilka tysięcy, czyli tak jakby kilka miesięcy bez czynszu. Najemcy się zmieniają, zdarzają sie okresy bez najmu. Trzeba dać ogłoszenie, współpracować z agencją, zapłacić agencji za znalezienie następnych najemców. I tak, sprawdzać, czy przelew dotarł, jak nie dotarł, to wydzwaniać do najemców dlaczego i tak w kółko. Sprawdzać, czy opłaty podrobione bądź robić to samemu i ściągać pieniądze od najemców. A najemcy sa różni, ja akurat nie narzekam, ale po latach wiem, komu wynajmować, żeby nie mieć kłopotu, a komu nie. I nie wynajmuję pierwszej lepszej osobie, ktora się nawinie. Skoro uważasz, ze to pierdzenie w stołek, to prosze bardzo, kup sobie mieszkanie na wynajem i wynajmuj. Ciekawe jak szybko zmienisz zdanie.
          • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 09:17
            Skoro faktycznie tyle z tym zachodu i wydatków plus stresu z lokatorami czemu zwyczajnie nie sprzedasz?
            Czyżby jednak czynsz od tych paskudnych syfiących najemców (najczęściej syfiarzy i brudasów) bardziej się finansowo opłacał niż sprzedaż?
      • 7dosia Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 09:05
        miamara napisała:

        > Bo wszystkim wydaje się, że z najmu, to nie wiadomo jakie kokosy są. A to bzdur
        > a. Mam kilka mieszkań na wynajem, płace od nich podatki, spłacam kredyty i zost
        > aje mi na waciki. A ryzyko związane z wynajmem zawsze jest.

        To po co wynajmujesz? Tak bardzo potrzebujesz tych wacików?
        • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 09:13
          Wynajmuje z dobroci serca.
    • kleo881 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 00:10
      Nie nachodze, nie wydzwaniam, nie kontroluje ..
      przymykam oko na nieterminowosc bo wiem, ze w zyciu roznie bywa.
      Po roku jezeli jest wszystko ok obnizam czynsz.

      Oczekuje jednak dbania o moja wlasnosc wink
      • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 09:15
        I to jest normalne podejście.
        • miamara Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 10:51
          Moich najemców z reguły widzę tylko w dniu podpisania umowy, w sporadycznych wypadkach, gdy cos poważnego się zepsuje, i potem przy oddaniu kluczy. Tyle, ze jak pisałam, wiem, komu wynajmować, by nie jeździć do przysłowiowej żarówki. Zdarza mi się naciąć, oczywiscie, takie jest ryzyko.
    • madzioreck Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 01:15
      A temu, że widać nie ma nadpodaży mieszkań, to można lokatora traktować per noga i kazać mu bulić, jak się zarwie 20-letnia wersalka. Inna sprawa, że lokatorzy też potrafią, jak mi czasem znajoma opowiada (wynajmuje od gościa mieszkanie razem ze zmieniającymi się współlokatorami), a czasem widzę sama, to jest po prostu... brak słów, jakimi syfiarzami ludzie bywają.
      Z drugiej strony, że gdyby była nadpodaż mieszkań do wynajęcia, to zrobiłaby się taka sama (chora) sytuacja jak w handlu. Z mojego podwórka: przyjść mierzyć bieliznę będąc usmarowaną balsamami, samoopalaczami, czort wie, czym jeszcze, upieprzyć bieliznę podkładem, zniszczyć kanciastą biżuterią, bo jest się taką zamaszystą i nie przyjdzie do głowy zdjąć pierścionków. No ale ponieważ klient nasz pan, to się siedzi cicho, a tak naprawdę klientka powinna za taki stanik zapłacić (już widzę te oburzone wpisy w internetach). No ale jest jak jest.
      • melancho_lia Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 09:21
        Oj ludzie są syfiarzami.
        Ja też wynajmuję mieszkanie- lokatorów mam w porządku- chociaż np. ja bym się bardziej przykładała do sprzatania (ale to ja i moje standardy wink ). Nie dewastują, nie wzywają nas do byle pierdoły.
        Jak się wyprowadzą to liczę się z koniecznością odmalowania czy jakichś drobnych napraw (tam tez gniazdka ze ściany wyłazą przy byle okazji) i nie zamierzam potrącać tego z kaucji. Co innego jakieś większe zniszczenia (czyli ta osławiona już kanapa zeżarta przez zwierzę), wtedy pewnie bym potrącała.

        A co do zysków z wynajmu- akurat w moim przypadku to jest pomoc w spłacie kredytu. Bóg wie jakich kokosów na tym nie ma po opłaceniu czynszu i podatków.
        • gazeta_mi_placi Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 09:39
          A myślicie, że istnieje korelacja między byciem syfiarzem a wynajmowaniem? Myślicie, że syfiarz będzie na swoim pucował w pocie czoła każdy kąt? Zaś osoba pedantyczna na wynajmowanym zacznie zarastać brudem bo wynajmowane?
          Ja tak samo dbałam (bez pedantyzmu) o jako taką czystość we wszystkich mieszkaniach.
          Pedantką nie jestem, także na swoim
          • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 10:38
            Na swoim moga dewastowac ile im sie podoba. I jak znam zycie jest dokladnie inaczej: wynajete mieszkanie traktuja jak przechowalnie do czasu jak sie nie wyprowadza na swoje. Wtedy szczoteczka do zebow w ruch i kazdy kacik czyszczony trzy razy dziennie. Do zmywarki tylko najlepsze srodki przeciez tyle kosztowala. A na sprzetach folia ochronna coby za szybko nie ubrudzic.

            Skoro uwazacie ze w wynajmowanym mieszkaniu mozna robic syf, to co z wynajmem samochodu? Zdarzylo mi sie zrobic kiedys ryse (oczywiscie przypadkowo). Zaplacilam kary 1600 zl i nikogo nie interesowalo ze byl to przypadek. Dodatkowo w umowie bylo wyraznie napisane ze jesli zostawie smieci w samochodzie to bede placic za sprzatanie. Wreszcie, oddajac samochod musze go zatankowac. Toc idac wasza logika wynajmujacy powinien klienta calowac po rekach i nawet nie oczekiwac zwrotu samochodu w stanie dobrym a juz koszty przypadkowych rys i obic powinien wliczyc sobie w koszty prowadzenia biznesu.
            • kropkacom Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 10:53
              Wynajmuje to mieszkanie osiem lat i na razie nawet nie myślę o kupnie własnego, czy wyprowadzce. To jak mogłabym je traktować jak przechodnie? Nadmienię, że przez te osiem lat właściciel nie inwestował w mieszkanie nic poza wymianą jednej baterii łazienkowej i naprawą bojlera.
              • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 11:40
                Osiem lat to nie 2.5 po ktorych ja musze doczyscic mieszkanie firma sprzatajaca za 1000 zl.
                Natomiast ty mieszkasz tam przez 8 lat. Czy zrobilas chociaz raz malowanie?
                • kropkacom Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 13:00
                  Tak zrobiłam. To w końcu osiem lat i ściany białe. Teraz drugi raz, chociaż pokój dzienny dopiero pierwszy raz.
                  Widziałam zdjęcia, które tu pokazałaś i uważam, ze firma sprzątająca to bicie piany z twojej strony. No chyba, ze masz taki standard, ze po każdym lokatorze wynajmujesz firmę sprzątającą, ale z tego co pisałaś to nie.
                  • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 14:00
                    > Tak zrobiłam. To w końcu osiem lat i ściany białe. Teraz drugi raz, chociaż pok
                    > ój dzienny dopiero pierwszy raz.

                    No widzisz, niektorzy uwazaja, ze to wlasciciel powinien to zrobic, bo Ty przeciez mieszkasz I placisz!

                    > Widziałam zdjęcia, które tu pokazałaś i uważam, ze firma sprzątająca to bicie p
                    > iany z twojej strony.

                    Na podstawie zdjec kibelka I kawalka armatury wiesz dokladnie co wymaga w moim mieszkaniu sprzatania I w jakim zakresie? Ciekawe...

                    Do tej pory nie musialam wynajmowac firmy sprzatajacej po zadnym z lokatorow. Zaden nie zostawil takiego syfu. Mieszkanie remontowalam na blysk 2.5 roku temu.
                    • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 14:17
                      ciagle_pod_gorke napisał:

                      > Do tej pory nie musialam wynajmowac firmy sprzatajacej po zadnym z lokatorow. Z
                      > aden nie zostawil takiego syfu. Mieszkanie remontowalam na blysk 2.5 roku temu.

                      Ludzie którzy traktują wynajem trochę poważniej niż Ty mają wliczony remoncik na błysk w biznes plan co 5 lat....

                      Ksiadz Anatol
                      • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 14:35
                        Co 5 lat to nie to samo co 2.5.
                    • kropkacom Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 14:24
                      Ależ ja uważam, ze powinien partycypować w kosztach odmalowania. Co sprzątania, to jeśli nie stać cię na firmę posprzątaj sama.
                      • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 14:37
                        > Ależ ja uważam, ze powinien partycypować w kosztach odmalowania. Co sprzątania,
                        > to jeśli nie stać cię na firmę posprzątaj sama.

                        Alez w zyciu. Koszty sprzatania potrace z kaucji, bo najemca mial obowiazek sprzatac na biezaco i dokonywac w mieszkaniu drobnych napraw. Tak stanowila umowa, tak stanowi kodeks cywilny i ustawa o ochronie lokatorow. Najemce sie z tego obowiazku nie wywiazal, oddal mieszkanie niewysprzatane, zapuszczone w wyniku niedbalstwa i nie doprowadzone do stanu przed wynajmem.
                      • ciagle_pod_gorke Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 14:40
                        > Ależ ja uważam, ze powinien partycypować w kosztach odmalowania.

                        A to on pobrudzil, czy co?
          • kropkacom Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 10:42
            Myślę, że w grę wchodzi tu myślenie, że na moim mieszkanku jest ktoś obcy, oraz wizja przyszłych inwestycji czyli kosztów.
    • 7dosia Pytanie do wynajmujących 17.07.14, 09:16
      Po co właściwie wynajmujecie mieszkania skoro, z tego co piszecie wynika, że ryzyko związane z wynajmem jest większe niż korzyści? Po co Wam te nerwy, problemy i użeranie się, jeśli po zapłaceniu wszystkich opłat, podatków itp., zostaje Wam najwyżej "na waciki"?
      • saszanasza Re: Pytanie do wynajmujących 17.07.14, 10:03
        Po to, by ci których nie stać na zakup mieszkania mieli gdzie mieszkać lub nie musieli mieszkać z rodzicami, teściami etc.
        Jestem altruistką.
        Kolejna, która myśli, że to jedynie wynajmujący korzystają na wynajmie a biedni najemcy są wykorzystywani finansowouncertain
        • kropkacom Re: Pytanie do wynajmujących 17.07.14, 10:24
          Najemcy też korzystają, ale płacą za to niemałe pieniądze, a właściciele widzą to tak: będziecie się opiekować naszym babcinym mieszkankiem, a jak nasza córeczka dorośnie to będziemy mieć mieszkanie, które będzie wyglądać jak nieużywane, a wy won big_grin Po drodze właściciel - zero inwestycji, zaangażowania aby to mieszkanie wyglądało.
          • saszanasza Re: Pytanie do wynajmujących 17.07.14, 10:42
            kropkacom napisała:

            > Najemcy też korzystają, ale płacą za to niemałe pieniądze, a właściciele widzą
            > to tak: będziecie się opiekować naszym babcinym mieszkankiem, a jak nasza córec
            > zka dorośnie to będziemy mieć mieszkanie, które będzie wyglądać jak nieużywane,
            > a wy won big_grin Po drodze właściciel - zero inwestycji, zaangażowania aby to miesz
            > kanie wyglądało.

            ale takie są prawa rynku, zawiera się umowę z której należy się wywiązać. jeżeli okres wynajmu mija, należy się wyprowadzić i poszukać sobie innego mieszkania. życie nie jest sprawiedliwe, ja nie mam pretensji że zarabiam 1000 a ktoś 10000, że kogoś stać na mieszkanie a mnie nie, że kogoś stać na wycieczki zagraniczne a mnie nie.
            w kwestii zaangażowania - pomijając przypadki skrajne...najemca widzi co bierze w użytkowanie. jest pewien zakres robót gdzie interweniuje wynajmujący, a jest pewien zakres napraw, wydatków na mieszkanie które pokrywa najemca, takie są przepisy i takie jest prawo, tak na marginesie, to samo prawo bardziej chroni najemcę niż wynajmującego. Ja mieszkania w którym mieszkam nie remontowałam od 6 lat i nadal jest w stanie dobrym, mieszkanie które wynajmuję przez ten czas zdążyłam malować i doprowadzać do porządku dwa razy. czego to dowodzi?
            najemcy są sami winni temu, że mieszkania pod wynajem są w stanie, w jakim są.


            >
            • kropkacom Re: Pytanie do wynajmujących 17.07.14, 10:49
              Kwestia w jakim standardzie jest twoje mieszkanie i to "babcine". Na swoim zapewne użyłaś dobrych materiałów i masz dobre meble. Nam właściciel wstawił kanapę z IKEI, która była w dobrym stanie ale już użytkowana. Myślisz, ze domu ma tez używane meble z IKEI? I teraz pytanie jak po ośmiu latach wygląda jego kanapa, a jak nasza. Ośmiu latach. Ja nie mam żadnego powodu aby nie dbać o tą kanapę. big_grin Podobnie z oknami, podłogą, czy zabudową w kuchni.
              • ciagle_pod_gorke Re: Pytanie do wynajmujących 17.07.14, 11:32
                > Kwestia w jakim standardzie jest twoje mieszkanie i to "babcine". Na swoim zape
                > wne użyłaś dobrych materiałów i masz dobre meble.

                U mnie np. jest dokladnie odwrotnie. Wynajmuje mieszkanie, ktore robilam "dla siebie" bo tam mieszkalam przez 2 lata. Potem sie musialam wyprowadzic I mieszkanie poszlo na wynajem po roku zastanawiania sie czy jestem gotowa na ryzyko. W mieszkaniu sa drewniane podlogi, meble ikeowskie, uzytkowane to prawda, ale przed ostatnim wynajmem wymienilam u tapicera obicia na nowe, w lazience sa wloskie piekne plytki, b. droga armatura, meble debowe, sprzety w kuchni sa bosha. Zadnemu loktorowi nie zdarzylo sie do tej pory poczynic wiekszych zniszczen, ale tez nie oczekuje, ze mechanizm w rozkladanej ikeowskej sofa w dalszym ciagu bedzie dzialal bez zarzutu.

                I teraz mieszkanie w ktorym mieszkam obecnie - kupione juz urzadzone, w standardzie duzo nizszym niz to oryginalne. Na podlogach mam wykladziny zamiast parkietu, sprzet stary, lazienki ze starym prysznicem I starodawnym wystrojem. Nie robilam w nim zadnego remontu z wyjatkiem odmalowania scian wszedzie poza salonem, bo nie mialam na to pieniedzy (i wciaz nie mam). I to mieszkanie po moim ponad 3letnim mieszkaniu jest czystsze i lepiej utrzymane niz mieszkanie ktore bylo po remoncie I wynajmowane przez 2.5 roku.

                Dla mnie wnioski sa proste.

                Najemcy sami zasluzyli na to, ze ludzie boja sie wynajmowac mieszkania w lepszym stanie.
                • kropkacom Re: Pytanie do wynajmujących 17.07.14, 13:04
                  Wszyscy najemcy? Ja mogę generalizować, że mieszkania na wynajem w PL mają kiepski standard. Oczywiście są wyjątki.

                  Gdybym była na twoim miejscu, bez kasy to bym po prostu mieszkanie sprzedała. Bo choćbyś zaklinała rzeczywistość wynajem ludziom mieszkania i w ogóle utrzymanie mieszkania to koszty, które trzeba brać pod uwagę.
                  • ciagle_pod_gorke Re: Pytanie do wynajmujących 17.07.14, 13:23
                    > Gdybym była na twoim miejscu, bez kasy to bym po prostu mieszkanie sprzedała.

                    Na szczescie to moje mieszkanie I ja decyduje o tym co z nim robie. A ty moim doradca biznesowym nie jestes.

                    I na szczescie istnieja normalni lokatorzy, ktorzy po sobie syfu nie zostawiaja I pozwalaja mi na wynajmowanie mieszkania z zyskiem, niewielkim, ale z zyskiem. Lokatorom syfiarzom, do ktorych trzeba doplacac, stanowczo podziekuje.
                    • kropkacom Re: Pytanie do wynajmujących 17.07.14, 13:34
                      Tupnij nóżką jeszcze...

                      To istnieją normalni? Myślałam, że to niemożliwe?
    • yuka12 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 10:13
      Ja jestem wynajmujaca od jakichs 25 lat (pokoje, mieszkania, dom) i od 10 lat rowniez najemca. Mam doswiadczenie z obu stron. Jako wynajmujaca nie wyobrazam sobie zostawiania mieszkania bez oplacania rachunkow, sprzatania, a w UK takze wymalowania scian (!). W obecnym domu musielismy przed wprowadzka wyremontowac pierwsze pietro, kupic dywany, zaslony itp. itd. i bylismy zwolnieni tylko za jeden miesiac. A i tak zawsze sa jakies niesnaski, czesto z winy wlasciceli, ktorzy "zapomnieli" powiedziec nam o ukrytych usterkach i przy wyprowadzce chca nas obciazyc dodatkowymi kosztami ich naprawy. Jako najemca zadam bardzo skromnej oplaty za mieszkanie, wymagam regularnego oplacania rachunkow, nie nachodze i nie kontroluje wynajmujacych (przyjezdzamy po wczesniejszych ustaleniach) i w razie potrzeby finansuje wszelkie naprawy sprzetu wodno-kanalizacyjno-elektrycznego. Dokladam sie do malowania scian, chociaz mieszkanie zostawilismy w stanie dobym (generalny remont 2 lata wczesniej). Nie placze z powodu zniszczenia mebli, okapu nad kuchenka czy brudnej toalety. Pozwalamy na zwierzeta. Ale tez nie chcemy inwestowac w kolejny generalny remont, dopoki wynajmujemu teraz tam mieszkajacym.
      • 7dosia Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 10:29
        Wynajmujący to jest właściciel mieszkania, a najemca to ten, który wynajmuje.

        A gdzie mieszkałaś w UK, że wynajmując mieszkanie musiałaś malować ściany???? Pytam, bo wydaje mi się dziwne, że w ktoś w Anglii żądał od najemcy malowania ścian.
        • najma78 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 12:11
          7dosia napisał(a):

          > Wynajmujący to jest właściciel mieszkania, a najemca to ten, który wynajmuje.
          >
          > A gdzie mieszkałaś w UK, że wynajmując mieszkanie musiałaś malować ściany???? P
          > ytam, bo wydaje mi się dziwne, że w ktoś w Anglii żądał od najemcy malowania śc
          > ian.

          W uk to zalezy gdzie sie mieszka i jakie mieszkania sie wynajmuje. Malowania scian nikt nie zada podejrzewam ze bylu brudne. Niektore agnecje czy wlascicile naprawde maja to w doopie i nikt sie sprzata niem ani malowaniem nie przejmuje.
          • yuka12 Re: Jeszcze raz o najemcach - z innej strony. 17.07.14, 22:38
            Sciany nie byly brudne, ale w agencji nastal facet, ktory mial swira na punkcie wygladu zdawanych mieszkan. Zalowalismy tylko, ze nie zrobilismy zdjec, jak sie wprowadzalismy, ale to byly nasze poczatki w UK, malo wiedzielismy, dwoje malenkich dzieci, malo czasu na przeprowadzke, wiec machnelismy reka i domalowalismy sami. WTEDY nie bylo ani z malowaniem, wieszaniem obrazkow, ani z oddawaniem mieszkan zadnych problemow (bo bylismy z ludzmi z agencji w dosc dobrej komitywie, zreszta nasi znajomi sie wyprowadzali i widzielismy, jak to wygladalo). Ale nic nie stoi w miejscu i zamiast ekipy fajnych wspolpracujacych, pomocnych i znajacych meszkania jak wlasna kieszen mezczyzn nastal jeden, ale za to wazny i wyciskajacy pieniadze, jak tylko sie da. Stad znajac i slyszac co nieco o nim, musielismy pomalowac wszystkie pomieszczenia, wysprzatac wszystko na blysk (lacznie z myciem okien), bo inaczej bysmy nie zobaczyli naszej kaucji. My i tak zawsze sprzatamy mieszkania, z ktorych sie wyprowadzamy, szpachlujemy i malujemy wszystkie dziury (i cale pokoje), zwlaszcza jezeli cos dzieci wybrudzily, ale w tym wypadku to bylo czyszczenie do n-tej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka