Dodaj do ulubionych

martwie sie...

01.09.04, 10:10
Hej,

martwie sie, wiecie... Mimo pozytywnego badania krwi, wczoraj wieczorem bolal
mnie brzuch jak przed okresem, w kazdym razie bardzo podobnie, i "klulo" mnie
cos w dole brzucha tak dziwnie... I - cos czego nie mialam w ogole przy
pierwszej ciazy, na zadnym etapie - zaczelam bardzo bardzo lekko plamic, nie
krwia jako taka, ale czyms brunatnym, dzis rano tez jeszcze odrobinke...
Martwi mnie to, bo nie wiem, czy to ma cos wspolnego z zagniezdzaniem sie
mojego "jajka" czy tez to jakis problem... Tak mi smutno.
Obserwuj wątek
    • mamadwojga Re: martwie sie... 01.09.04, 10:13
      Le_lutki staraj się nie martwić. Co ma być to będzie a martwienie się może
      tylko wszystko pogorszyć. Spróbuj dużo odpoczywać, połóż się jak możesz,
      prześpij się.
      Trzymam kciuki.
    • mama_szefusia Re: martwie sie... 01.09.04, 10:15
      Nie martw się, trzymamy kciuki!!!

      A który to jest tydzień ciąży? Bo zagnieżdżenie następuje około 5 tyg., ale ja
      miałam takie plamienie w 7 tygodniu. Trwało 2 dni i było takie brązowe, do tego
      czułam się jakoś niewyraźnie i też trochę kłuło mnie w brzuchu na dole.

      Naprawdę mocno trzymam kciuki i wierzę, że wszystko będzie dobrze

      Pozdrowionka
    • mamaszyma Re: martwie sie... 01.09.04, 10:17
      Może dla pewności neich Cię objerzy lekarz, może to Cię uspokoi. Głowa do góry.
    • ania.silenter_exunruzanka Re: martwie sie... 01.09.04, 10:22
      Nie martw sie le_lutki. W poprzedniej ciazy mialam takie plamienie na poczatku
      i nic to nie znaczylo (najprawdopodobniej zagniezdzenie i tylesmile). Jesli nie
      daje Ci to spokoju to idz do lekarza.
      pozdrawiam
      P.S. Wzruszylam sie Twoja opowiescia o nani Twojego brata. Wspaniala, ciepla
      historia. Ta niania to byl CZLOWIEK.
      • le_lutki koniec 01.09.04, 10:46
        Wlasnie kiedy rozmawialam z moim lekarzem poczulam, ze to koniec. Teraz krwawie
        juz na calego. Nie ma juz fasolki.
        Siedze przy biurku w pracy i placze.
        Mysle, ze musze wziac kilka dni przerwy w pisaniu do Was. Bardzo dziekuje za
        wszystkie cieple slowa.
        Pozdrawiam
        • elasz4 Trzymaj się cieplutko 01.09.04, 10:49
          Trzymaj się.
        • agaizosia Re: koniec 01.09.04, 11:00
          Kochana...przesyłam Ci tysiące ciepłych myśli...
        • ania.silenter_exunruzanka :((( 01.09.04, 11:03
          Strasznie mi przykrosad((.
          pozdrawiam
          • agmar3 też tak miałam 2 razy 01.09.04, 11:13
            też tak miałam 2 razy. też bardzo płakałam. było identycznie jak u Ciebie.
            widocznie coś było nie tak z fasolką i chce jeszcze poczekać. Jeżeli to był
            początek ciąży to wcale nie trzeba długo czekać na następną próbę. Zapytaj
            lekarza.Niestety smutno Ci będzie jeszcze jakiś czas.
            Ja mam półtoraroczne szczęście w domu - za trzecim razem.
            Pozdrawiam cieplutko. Głowa do góry i trzymaj się. Agata
        • milarka Trzymaj się ciepło 02.09.04, 14:15
          dobrze, że mąż z synkiem niedługo wrócą, na pewno wtedy lepiej się poczujesz
    • skrzatka Re: martwie sie... 01.09.04, 11:17
      Trzymaj się ...
      Pewnie nic Cię nie pocieszy, ale wiedz, ze jest tu nas wiele, które myślą o Was
      bardzo ciepło. Widocznie tak musiało być...crying((
    • inkaa1 Re: martwie sie... 01.09.04, 11:19
      to bardzo przykre... Wiesz moja przyjaciolka miala okres przez dwa pierwsze
      miesiace ciazy, nie chce Ci tu dawac niepotrzebnie nadzei ale moze jednak...
      Bardzo bym tego chciala i zycze Cie z calego serca aby jednak Twoja fasolka
      pozostala z Toba.
    • mama_agaty Re: martwie sie... 01.09.04, 11:21
      Przytulam Cię mocno.

      Kasia
    • le_lutki Re: martwie sie... 02.09.04, 10:40
      Hej...
      Dziekuje Wam wszystkim za slowa pociechy. Jednak przyszlam z powrotem na forum,
      zeby doniesc, ze od wczoraj miewam sie lepiej, mimo wszystko. Ciezko bylo spasc
      z takim hukiem z mojego rozowego obloczka, ale tez spora czesc mojej straconej
      nadziei splynela ze lzami, a wieczorem na szczescie znalezli sie kochani
      przyjaciele, zeby wesprzec na duchu.
      Maz chcial wracac do mnie zaraz natychmiast, ale wyperswadowalam mu, bo cozby
      to zmienilo... Ale i tak wroca juz jutro do mnie i bedzie dobrze, bo teraz
      naprawde czulam sie calkiem sama.
      Przynajmniej mamy nauczke na przyszlosc, zeby nie cieszyc sie za wczesnie i nie
      byc przekonanym, ze zawsze wszystko od razu sie uda. Poza tym obiecal mi, ze
      jak tylko bedzie mozna to bedziemy pracowac nad nowa Fasolka rano, wieczor i w
      nocy, caly czas do skutku...smile Taki on jest, ten moj maz. A potem zbroni mi
      przynajmniej przez dwa tygodnie cokolwiek sprawdzac i robic testy.
      Co prawda to juz nie bedzie TA fasolka tylko inna, ale podobno "takie jest
      zycie" i jakis powod musial byc. Przestalam sie zastanawiac, czy gdybym nie
      podniosla przedwczoraj tej ciezkiej donicy z podlogi to nic by sie nie stalo
      itp. Jest jak mialo byc, tylko smutno troche.
      Teraz musze jakos przetrwac ten okres (doslownie i w przenosni) - nie znosze go
      z zasady, ale ten jest mi wyjatkowo obmierzly. A potem - potem bedzie nowy
      dzien.
      Pozdrawiam Was cieplo
      Ania powracajaca do rownowagi.
      • evitaa5 Re: martwie sie... 02.09.04, 10:43
        Cieszę sie że wracasz powoli już do równowagi po tej stracie. Strasznie ci
        współczuję ale też trzymam już kciuki za następną fasolkę.
        Pozdrawiam serdecznie
      • ania.silenter_exunruzanka Re: martwie sie... 02.09.04, 10:49
        Dzielna dziewczyna z Ciebie, Aniusmile. Ciesze sie, ze jestes z nami na forum. Nie
        chce juz Ci pisac tych wszystkich oczywistosci, ze jakis powod NAPRAWDE musial
        byc, napisze tylko, ze ciesze sie, ze wracasz powoli do rownowagismile.
        pozdrawiam cieplo
        • ewa2233 Bardzo Ci współczuję! 02.09.04, 11:04
          Bądź silna! Wiem, i płakać się chce, ale nie poddawaj się !
          Jesteśmy z Tobą!
          Nie obwiniaj się za "pzredwczesną" radość. Radość z obawą jest na każdym etapie.
          Jeszcze na pewno dzidziuś przed Tobą choć na razie trudno o tym myśleć ...
          • aniacichy Re: Bardzo Ci współczuję! 02.09.04, 13:31
            Aniu i ja też się wpisuję, szczerze współczuję,
            ale głowa do góry, napewno w krótce " zamieszka " w Tobie
            następna mała Fasoleczka - czego z całego serca Ci życzęwink
            pozdrawiam
            Ania
            • jktasp Re: Bardzo Ci współczuję! 02.09.04, 13:34
              Trzymaj się, niedługo napewno będzie nowa fasolka albo i 2smile)))
      • jokrru Re: martwie sie... 02.09.04, 14:02
        Nam też za pierwszym razem starania się o drugiego
        dzidziusia wyszło dokładnie tak samo.
        No ale po 3 miesiącach (bo następnemu dzidziusiowi daliśmy trochę czasu)
        ....
        co tu dużo mówić:
        córeczka ma ponad 7 miesięcy i jest cudowna,
        a pierwszego też mamy synka.

        Wiem co czujesz...
        Pozdrawiam,
        K.

        P.S.1. W moim przypadku nastąpiło to po ok 10 dniach
        od planowanej miesiączki,
        było okropnie bolesne, ból krzyża, podbrzusza,
        bardzo obfite, długie, skrzepy itp.

        P.S. 2.Moja koleżanka pierwszą miesiączkę
        w ciąży miała prawie całkiem normalną,
        nawet nie wiedziała, że jest w ciąży.
        Miesiączkowanie w ciąży zdarza się.
    • danik1 Re: martwie sie... 02.09.04, 13:50
      Wysylam Ci duzo sloneczek!!! Kiedys takie byly na starym forum!!!
      Pamietaj nigdy nie jest tak zle, zeby nie moglo byc lepiej!!! Czy jakos tak!!!
      Pamietaj!!! Slonka usmiechaja sie do Ciebie i rozjasniaja droge!!!
      • le_lutki Re: martwie sie... 02.09.04, 15:08
        Dziekuje Wam, kochane.
        Faktycznie jak synek sie jutro pojawi w mojej orbicie (ze o mezu nie wspomne)
        to wszystko znowu nabierze wlasciwych kolorow. No i przeciez mozna zaczac od
        nowa... Ale juz na pewno, na pewno bede sie starac bardziej zdystansowac i
        POCZEKAC.
        Tak czy siak, predzej czy pozniej licze, ze znowu Wam napisze, ze JEST smile
        Dodatkowym "plusem" jest to, ze mam taki straszny mlyn w pracy po powrocie w
        tym tygodniu, ze nie wiem w co rece wsadzic (wiec czasem zagladam na forum...)
        A wczoraj wszystko sie skumulowalo. "To" stalo sie w samym srodku szesnastego z
        kolei problemu, wszyscy cos chcieli ode mnie, domagali sie rozwiazan, pomocy,
        gdzies wolali, ciagneli, dzwonili, pytali, a ja mialam ochote im wszystkim
        wrzasnac: zostawcie mnie, nawet nie wiecie, ze mi sie wszystko zawalilo!! No
        ale oczywiscie krzyczec moglam tylko w srodku, bo praca to praca i juz. Dlatego
        wyszlam stad wczoraj jak ostatni zewlok...
        Dzis naprawde jest juz o wiele lepiej.
        Pozdrowionka
        • laskosia Re: martwie sie... 02.09.04, 15:13
          nie martw się - wszystko jeszcze przed Wami
          ciesz się mężem i synkiem
          jak będziecie razem wszystko będzie lepsze
          życzę Ci wszystkiego dobrego smile
          Kasia
          • koleandra Re: martwie sie... 02.09.04, 15:23
            Le_lutki, nie martw się już. Już niejedna osoba napisała Ci, że tak musiało
            być. Może i dobrze się stało, że stało się to teraz niż np. miałoby się stać za
            4 miesiące.
            Teraz wraca mąż, spróbujecie znowu i na pewno się uda. No i chyba nie należy
            robic tak wcześnie testu.
        • beata32 Re: martwie sie... 02.09.04, 15:25
          Słoneczko,
          Potrafię tylko domyślać się jak jest Ci ciężko ... tak bardzo współczuję.
          Trzymaj się ściskam i pozdrawiam najgoręcej jak się da.
    • mama1974 pozdrawiam Cię sympatyczna le_lutki ;) 02.09.04, 21:39
      trzymaj się

      mama
      • danwik Re: pozdrawiam Cię sympatyczna le_lutki ;) 02.09.04, 21:53
        Le_lutki ... teraz dopiero przeczytałam surprised(
        Przykro mi ogromnie. Trzymaj się ciepło i pamiętaj, że po burzy zawsze
        przychodzi słoneczko i choć teraz jest źle ... za jakiś czas będziesz się
        cieszyć z rosnącej Fasolki (a my razem z Tobą smile. Najważniejsze, że masz już
        rodzinę, masz ślicznego maluszka i kochającego męża ...
        pozdr.cieplutko. agnieszka
        ps. też to przeżyłam więc naprawdę wiem co czujesz ... (zanim urodziłam
        Wiktorię poroniłam w 12-tym tygodniu).
        • madelaine6 Re: pozdrawiam Cię sympatyczna le_lutki ;) 02.09.04, 21:54

          Przytulam Cie mocno.Bedzie dobrze!
          • mamaantka Re: pozdrawiam Cię sympatyczna le_lutki ;) 02.09.04, 22:32
            Nie wiem co więcej powiedzieć. Powiem tylko, że bardzo mi przykro, ale czas
            leczy rany. Za jakiś czas dojdziesz do siebie. Trzymaj się ciepło.
    • martyna1 Re: martwie sie... 02.09.04, 21:58
      buziaki gorące.
      • ms78 Nie martw się 03.09.04, 08:06
        przesyłam całuski i wszytskie dobre prądy jakie mam- będzie dobrze.
        ja też to kiedyś przezylam dwa razy. potem zawsze wychodzi słoneczko.
        • le_lutki Re: Nie martw się 03.09.04, 09:01
          Kolejna dobra porcja milych slow na poczatek dnia - coz mozna sobie wymarzyc
          lepszego?
          Dziekuje Wam bardzo.
          W dodatku dzis po poludniu wracaja moje chlopaki i bede sie mogla przekonac czy
          tesknili za mna tak, jak ja za nimi. Powinni przyjechac akurat jak bede wracac
          z pracy, czyli kolo szostej, wliczajac w podroz przerwe na butle dla Grubcia.
          Dowiedzialam sie wczoraj, ze Grubcio posiadl nowa umiejetnosc, ktorej niestety
          nie zobacze, bo nie mamy schodow w mieszkaniu (a po klatce schodowej raczej nie
          pozwalamy mu pelzac)- otoz wlasnie potrafi wydrapac sie po kilku stopniach do
          gory (do tej pory blokowalo go na starcie), a co gorsza usiluje rowniez
          SCHODZIC (tez na czworakach) i wtedy trzeba go lapac, bo kuperek przelatuje nad
          glowka i oczywiscie jest katastrofa. Ale on sie nie zniecheca... Eh ten moj
          synek i promyczek kochany - jak sie rzuce na niego to juz nie puszcze!! Wczoraj
          tyle sie nalazil, napelzal, nawedrowal i nawspinal, ze padl i zasnal o 8h a
          dzis rano obudzil sie na butle o 7h15 smile Dzwonili do mnie wlasnie znad butli
          porannej zeby mi powiedziec dziendobry.
          Niech juz przyjada....
          Pozdrawiam wszystkich i zycze udanego piatku (!!) a potem jeszcze bardziej
          udanego week-endu, ktory dla mnie bedzie rodzinny do oporu smile
          Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka