erdbeere40
23.09.14, 16:48
Jak byście postąpiły w takiej sytuacji. Mąż mnie jakis czas temu zdardził, porzucił, a właściwie uciekł. Nie mam z nim żadnego kontaktu, wszystkie sprawy leżą odłogiem, nie znam adresu itd. Jego rodzice zachorowali obydwoje dość ciężko. Ojciec jest jest juz po dwóch operacjach, teściowa po jednej, szykuje jej się długotrwałe leczenie.
I mój dylemat, w razie czego pomagac im, czy po prostu olać. Sa to jedyni dziadkowie mojej córki, jest znimi bardzo zżyta. Ja niekoniecznie, nic dobrego od nich nie zaznałam, a wręcz przeciwnie. Na razie pomocy nie potrzebuja, radzą sobie sami. Mieszkają z drugim synem i synową. Ale wiadomo, nie zawsze tamci będą mogli służyc pomocą. Pan eks raczej sie z rodziny wymiksował i od nich nie odbiera telefonów. N ajego pomoc liczyc nie mogą.
Ja ze swojej strony, pomogłabym jak człowiekowi w potrzebie, a z drugiej chodzi ma ta nasza przeszłośc po głowie. Po trzecie, już jestem obca i w sumie zawsze byłam.
A wiem, że pomoc będzie potrzebna. Na pewno nie zdecyduję się na codzienna pomoc, sporadycznie ok, ale nie na codzień.
Jak byście postąpiły w takiej sytuacji?