Dodaj do ulubionych

Do mam praktykujacych

05.10.14, 13:43
Czy udalo wam sie wychowac dzieci w wierze? Czy wasze dorastajace albo dorosle juz dzieci, wierza i praktykuja - modla sie codziennie, chodza regularnie do kosciola, do spowiedzi i komunii?

A moze sie buntuja albo zbuntowaly?
Obserwuj wątek
    • plater-2 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 13:52
      Moich dorosłych dzieci nie pytam, czy modlą sie codziennie, czy chodza regularnie do kosciola, spowiedzi i komunii.

      To sa ich osobiste sprawy.

      Nie ma powodu,żeby sie buntowały, bo ich nigdy do praktyk religijnych nie zmuszalismy .
      • kwiat_w_kratke Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 22:34
        plater-2 napisała:

        > Moich dorosłych dzieci nie pytam, czy modlą sie codziennie, czy chodza regular
        > nie do kosciola, spowiedzi i komunii.
        >
        > To sa ich osobiste sprawy.

        Jak ktoś jest z kimś blisko, to nie ma powodu, żeby pytać o takie rzeczy, bo zna je doskonale. A jeżeli jest na tyle daleko, że nie wie, to rzeczywiście nie powinien się dopytywać, bo to są osobiste sprawy.

        Np. ja z moją mamą jestem na tyle blisko, że ona nie musi się o takie rzeczy pytać - i tak wie, że wierzę i praktykuję.
    • tryggia Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 13:55
      Moje są jeszcze za małe, żeby odpowiedzieć na wszystkie twoje pytania. Poza tym - dzieciństwo nie jest jeszcze miarą "udania się". Staramy się dawać i podstawy, korzenie, ale zrobią z tym co będą chciały.
      Ale np. są przyzwyczajone, że w niedzielę idziemy na mszę i robią to nawet z przyjemnością. Odpowiadają na jakieś pytania księdza podczas kazania, odkładają złotówki, żeby wrzucić do koszyczka albo zapalić świecę. Znają pojęcie dobrego uczynku i grzechu, wiedzą czym jest modlitwa.
      Starszy ma za rok I komunię (bo w ty roku parafia nie ma komunii, będzie 9 latkiem) i wie, jakie jest jej znaczenie.
      Ale zakładam, że ich wiara będzie ich wyborem.
      Moi rodzice nie chodzili na msze, w kościele bywali raz na kilka lat, kręcili nosem na mój wybór, a jestem od dzieciństwa wierząca i praktykująca.
      Męza rodzice zachęcali do praktykowania wiary, dawali przykład, a on wiele lat był antyklerykałem, wierzącym w "jakiegoś boga". Dopiero od mw 10 lat jest wierzącym i praktykującym katolikiem.
      • laquinta Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 14:38
        Nie wiem od czego zalezy, ze jedne dzieci 'lapia' wiare a inne nie, chociaz rodzice, w obu przypadkach, wychowywali dzieci konsekwentnie w danej religii. Albo nawet w jednej rodzinie, tylko jedno dziecko praktykuje, pozostale sa religinie obojetne, albo wrecz religii wrogie.
        • sfornarina Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 14:49
          Zależy prawdopodobnie od stopnia zmuszania do "praktykowania".
          Mnie i siostrę mama zmuszała. Ja kleru z całego serca nienawidzę, siostra jest obojętna, ale chyba tylko ze względu na wierzącego męża.
    • olewka100procent Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 14:04
      bezczelnością jest zaciągnąć swoje dziecko do jakiejś sekty ( zwanej religią ) kiedy jest ono nieświadome, i oczekiwać później oddania i posługi wobec niej . Powinni tego zakazać
      • attiya Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 14:57
        10/10 big_grin
      • rosapulchra-0 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 15:25
        Bezczelnością jest pisać w ten sposób o czyichś wartościach na podstawie ich wiary.
      • marzeka1 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 16:35
        olewka100procent napisała:

        > bezczelnością jest zaciągnąć swoje dziecko do jakiejś sekty ( zwanej religią )
        > kiedy jest ono nieświadome, i oczekiwać później oddania i posługi wobec niej .
        > Powinni tego zakazać

        - serio? Odnośnie swojego dziecka nie masz pomysłu , jak chcesz je wychować i nie robisz tego ? Nie musisz jak ja, ale rodzic ma swój sposób na wychowanie taki lub inny.
        A JAK określisz to, co zrobili ci rodzice na bank przecież od kościoła z daleka:Tekst linka
        • rosapulchra-0 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 17:19
          Szok, szok i jeszcze raz szok.
      • cosmetic.wipes Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 17:42
        A znasz rodziców, którzy wychowują dziecko WBREW swojemu światopoglądowi?
        • marzeka1 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 17:47
          cosmetic.wipes napisała:

          > A znasz rodziców, którzy wychowują dziecko WBREW swojemu światopoglądowi?

          - prawda? I dlatego takiego zarzutu: no jak tak możesz- nie rozumiem.
          • rosapulchra-0 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 18:47
            Taki zarzut mogą poczynić, IMHO, osoby o bardzo wąskich horyzontach myślowych.
    • marzeka1 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 14:44
      Mam synów w wieku 16 i 20- chodzą do kościoła, czy modlą się teraz codziennie- nie pytam, nie zmuszam tym bardziej, ale widziałam w takiej sytuacji; starszy był też 8 lat ministrantem, młodszy nie chciał- i nie był; straszy-student wpadł w tym roku sam na pomysł z pójście na pielgrzymkę z kanonikami do Częstochowy i ma zamiar kolejny raz pójść za rok.
      I też : nie zmuszałam do praktyk i jakoś włażenie z pytaniem o to teraz- nie bardzo sobie wyobrażam.
      • laquinta Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 14:51
        marzeka1 napisała:

        > I też : nie zmuszałam do praktyk i jakoś włażenie z pytaniem o to teraz- nie ba
        > rdzo sobie wyobrażam.

        Dlaczego od razu 'wlazenie'? Przeciez rodzice znaja, mniej wiecej, potencjal religijny swoich dzieci.
        • marzeka1 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 14:54
          Bo zwyczajnie uczy się, pokazuje - do pewnego czasu, a wiara ma sens tylko wtedy gdy jest własnym potem wyborem (ja kiedyś odeszłam, w wróciłam w zupełnie inny sposób- w wieku dorosłym).
          Jakoś nie bardzo wyobrażam sobie rozliczanie, czy pacierz zmówiony itp.
          • laquinta Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 14:58
            No przeciez nie o rozliczanie chodzi. Moj przyjaciel odmawia codziennie rozaniec i jakos o tym wiem, chociaz nie wlazilam i nie rozliczalam.
          • priszczilla Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 18:01
            Wiara nie jest żadnym wyborem. Albo się wierzy, albo nie. Można ewentualnie wybierać czy praktykować czy nie.
            • laquinta Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 18:40
              A od czego to zalezy, wg Ciebie?
              • priszczilla Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 21:14
                Nie mam pojęcia. W moim przypadku wpływ na utratę wiary czy raczej przejrzenie na oczy mieli na pewno duchowni i ogólnie ludzie blisko związani z kościołem. Ich zachowanie stało moim zdaniem w dużej sprzeczności z ideałami chrześcijaństwa i ogólnie miałam poczucie ogromnej obłudy. Mam wrażenie, że przez całe życie nie spotkałam ani jednej szczerze wierzącej osoby i w końcu do mnie dotarło, że to wszystko ściema.
                • marzeka1 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 21:20
                  Kurczę, paskudnie trafiłaś, bo ja z kolei wróciłam do wiary, bo spotkałam świetnych duchownych- u mnie byli to dominikanie.
                  W sumie jak piszesz, to jakbym czytałam przeżycia mojej młodszej siostry, wyjątkowo słabi i niefajni jej się duchowni trafili, wróciła sama do wiary w wieku 35 lat.
                  • priszczilla Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 21:27
                    Ja jestem już raczej stracona wink Teraz gorliwie wierzący są w moich oczach po prostu niegroźnie obłąkani.
          • kropkacom Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 18:24
            Pacierz pacierzem, ale jak nie pójdzie na niedzielną mszę?
    • rubi-sabadell Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 14:59
      Dzieci szczególnie w okresie dojrzewania bardzo wyczulone są na obłudę dorosłych.
      To, co możecie zrobić, to uważać bardzo, by wasze słowa współgrały z czynami

      Rzecz jasna nie gwarantuje to 100% sukcesu bo grupa rówieśnicza jest co najmniej równie ważna.
      • andaba Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 15:06
        Nie dopytuję, czy odmawiają pacierz, ale do kościoła chodzą, nie tylko w niedziele, do sakramentów przystępują.
    • ichi51e Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 15:59
      mnie moi robic dzice wychowali w wierze. I nie powiem zebym sie zbuntowala. Ja po prostu nie wierze. Szanuje to ze oni wierza ale przykro mi - u mnie tej iskry nie ma. Tym niemneij uwazam ze byl to wazny element mojej edukacji i nie chcialabym ze y mnie ominelo.
      --
      dlaczego troll który o kilku miesiecy wkleia zdjecia penisów nie został zablokowany? (By anna)
      • k1k2 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 19:47
        U mnie tak samo
    • mama-123 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 16:02
      My chodzimy razem na msze niedzielna. Corki sa nastolatkami, syn ma mniej niz 10 lat, wiec on robi, co mu sie kaze. Corki jakos sie nie buntuja. Ministrantkami byly przez kilka lat, teraz juz tylko zadko.
      Do spowiedzi chodzimy rodzinnie, bo przed Bozym Narodzeniem i Wielkanoca. Lubie to, bo nie za czesto, ale jakos tak zrobila sie z tego rodzina wyprawa. Maz nie jest chrzescijaninem, tez go nie naciskamy. Moze kiedys bedzie chcial, czy spadnie na niego taka potrzeba.
      Najwazniejsze jest nieprzymuszanie, bo ono powoduje efekt przeciwny. Jak to sie rozwinie w przyszlosci, zobaczymy. Kazdy ma okresy takie i takie.
      • jak-nie-ja-to-kto Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 17:06
        Ministrantkami byly przez kilka lat

        To dziewczynki mogą być ministrantkami? W jakiej wierze to występuje? Ja chodziłam na scholę.
        No i nie mam jakiegoś specjalnego parcia na chodzenie do kościoła. A właśnie przez to że rodzice mnie ciągali na msze. Ile to ja wymówek szukałam.... A teraz chodzę bo mam potrzebę, a nie z musu.
        • aknaszilak Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 17:45
          W katolickiej na pewno. Od nastu, jeśli nie z 20 lat.
        • mama-123 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 21:38
          W katolickiej oczywiscie, ale w Anglii.
    • gulcia77 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 16:52
      Pochodzę z religijnej rodziny, choć niekatolickiej. Osobiście nigdy nie było we mnie wiary, raczej przez lata działałam zgodnie z obrzędowością, bo byłam tego nauczona. Całkowite odejście od religii było dla mnie jak wynurzenie się na powierzchnię przez tonącego, jak pozbycie się potwornego balastu. Początkowo rodzina szczęśliwa nie była, ale życie często wymusza zmianę podejścia w wielu sprawach smile
      Ale gdyby młody poczuł kiedyś potrzebę religijności/wiary nie byłoby to dla mnie jakimś problemem.
      Na podstawie doświadczeń własnych i wielu znajomych mam coraz częściej nieodparte wrażenie, że wiara lub jej brak jest jakoś związana z konstrukcją psychiczną/budową mózgu, a niekoniecznie z wychowaniem.
      • laquinta Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 17:01
        gulcia77 napisała:

        > Na podstawie doświadczeń własnych i wielu znajomych mam coraz częściej nieodpar
        > te wrażenie, że wiara lub jej brak jest jakoś związana z konstrukcją psychiczną
        > /budową mózgu, a niekoniecznie z wychowaniem.

        No wlasnie tak mysle, ze to kwestia bardziej genow, niz wychowania.


















        • sarah_black38 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 17:34
          Moja dorosła, 23-letnia córka nie odeszła od wiary. Ale ja nigdy nie zmuszałam do praktykowania, nie rozliczałam, nie nakazywałam.Młodsza ma 10 lat i też nie zmuszam.
          • priszczilla Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 18:04
            Ciekawa jestem jak wygląda to nie zmuszanie. Czy naprawdę wasze dzieci mogą stwierdzić w niedzielę rano, że nie chce im się iść do kościoła i żadnych komentarzy w związku z tym nie będzie?
            • sarah_black38 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 19:40
              priszczilla napisała:

              > Ciekawa jestem jak wygląda to nie zmuszanie.

              Zwyczajnie. Dziecko naśladuje rodziców, jeżeli rodzice idą to dziecku wydaje się naturalne i też uczestniczy. Jeżeli w niedzielny poranek boli go głowa/ma trudną klasówkę w poniedziałek, lub zwyczajnie nie ma ochoty to nie zmuszałam.

              > i żadnych komentar
              > zy w związku z tym nie będzie?

              A jaki ma być? Piekłem nie straszyłam. Mówiłam, że uczestniczenie we mszy to wewnętrzna potrzeba , a nie przymus rodzica. O dziwo działało smile
              • priszczilla Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 21:05
                Na mnie jakoś nie działało. Na pewnym etapie kompletnie nie czułam takiej potrzeby i nic nie pomagał przykład rodziców - szczególnie że ze względu na lekcje religii i bliskość kościoła miałam dość często do czynienia z duchownymi. Zakonnik obmacujący uczennice, ksiądz przychodzący na zajęcia wstawiony, obleśne żarciki, pieprzenie banałów o grzechu śmiesznym napuszonym tonem i składanie tłustych różowych łapek - chociaż wtedy jeszcze wierzyłam w boga kompletnie nie czułam, żeby kościół miał mi coś do zaoferowania. Ludzie chodzili tam bo tak wypada, żeby oblukać sąsiadów i pochwalić się nowym futrem.

                I niestety parę ostrych awanturek na temat chodzenia do kościoła było.
        • pederastwa Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 18:39
          No dokładnie tak jest. Mózgi dużej części ludzi są skonstuowane w ten sposób, że niebędne im jest przekonanie o istatnieniu jakiejś wyższej siły. Oczywiście kultura i wychowanie mogą to przekonanie wzmocnić, a przy okazji zapewnić dostanie życie osobom podającym się za funkcjonariuszy tego wyimaginowanego boga.
          pl.wikipedia.org/wiki/Neuroteologia
          • zuzanna56 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 20:35
            Moje nastolatki chodzą do kościoła. Razem chodzimy całą rodziną. One kryzysu nie mają. Mam ja.
            • gulcia77 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 21:47
              Z tym, że mi raczej chodziło o samą, czystą wiarę, a nie o kryzys spowodowany takimi, czy innymi sytuacjami w obrębie organizacji religijnej. Po prostu nigdy nie czułam, żeby gdzieś istniała jakaś "siła wyższa", nie czułam transcendencji, ani nie miałam takich potrzeb. Zupełnie nie chodzi tu o jakikolwiek kościół. Ogarniam rzeczywistość rozumowo, zupełnie nie boję się śmierci, nie wierzę ani w życie wieczne, ani w wędrówkę dusz. W ogóle nie wierzę w duszę, a raczej w świadomość i jej stopnie smile
              • krejzimama Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 21:56
                > Ogarniam rzeczywistość rozumowo, zupełnie nie boję się śmierci, nie wierzę ani
                > w życie wieczne, ani w wędrówkę dusz. W ogóle nie wierzę w duszę, a raczej w św
                > iadomość i jej stopnie smile

                U mnie było i jest dokładnie tak samo.
                Jakoś do I komunii chodziłam na tą religię bo wszyscy chodzili.
                W V klasie podstawówki po prostu powiedziałam, że nie będe chodzić bo po prostu żadnego boga nie ma.
          • plater-2 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 22:21
            Mnie sie wydaje, ze sa ludzie majacy zapotrzebowanie na "przezycia", cuda i nadzwyczajnosci. Przyczyna tego byc moze jest niewlasciwe wychowanie religijne, bedace manipulacja religijna. Dzieci tak wychowywane albo zostaja 'czuabmi" religijnymi albo porzucaja wiare.

            pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_czyni_czuba
    • neffi79 Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 22:25
      tak, starsza córka modli się codziennie, co niedzielę chodzi na mszę i co kilka miesięcy do spowiedzi, ma 11 lat więc moze bunt przed nią
    • klamkas Re: Do mam praktykujacych 05.10.14, 22:39
      Moi religijni i praktykujący (katoliccy) rodzice nas nie zmuszali i wychowali sobie agnostyka (brat) i niezdeklarowaną protestantkę (ja). Wierzę, wiele rzeczy rozumiem, ale jestem absolutnie antyklerykalna i niezwiązana z konkretnym kościołem. Dzięki temu czerpię z różnych (bywam w różnych - od katolickich, bo zupełnie nieformalne wspólnoty prowadzone przez zwariowanych muzyków).

      Córka ma mamę jak wyżej i ojca agnostyka - czasami się ze mną wybierze na nabożeństwo, ale rzadko i musi mieć nastrój. Czasami się ze mną pomodli, albo sięgnie po Biblię i pyta - to mnie cieszy bardziej niż wizyta w kościele.
    • bei Re: Do mam praktykujacych 06.10.14, 03:35
      Nie, starszy i sredni i 19 latek chodzą nieregularnie, zazwyczaj wowczas, gdy jest ślub, komunia w rodzinie. Najmlodszy ma dopiero 10 lat
    • echtom Re: Do mam praktykujacych 06.10.14, 08:14
      Moje nie praktykują. I nie była to kwestia spektakularnego buntu, tylko ogólnego rozczarowania Kościołem, zaczynając od religii w szkole i marnych katechetów.
    • evee1 Re: Do mam praktykujacych 06.10.14, 08:34
      Moje w wieku nastoletnim stwierdzily, ze nie wierza i przestaly chodzic ze mna do kosciola. Przez jakis czas jeszcze je namawiala,, zeby moze poszly i posluchaly, zeby cos dla siebie z tego wyciagnely, nawet jezeli nie wierza. Ale potem przestalam. Maz tez jest niewiierzacy w kosciol, aczkolwiek nie jest zdecydowanym ateista. Teraz chodza ze mna do kosciola na Boze Narodzenie i Wielkanoc. Ale corka mimo swojej niewiary lata do kosciola w wielka sobote swiecic jajka smile, bo uwaza to za bardzo mily zwyczaj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka