clio_1
06.11.14, 09:00
Zbliża się BN i jak co roku pojawia się problem z ciotką. Ciotka oczekuje, że wymyślę, znajdę i kupię prezenty dla dzieci od niej, a ona odda mi pieniądze. Niby ok, ale jeszcze nie zdarzyło się żebym kupiła coś wg niej odpowiedniego. Ciotka ma niską emeryturę, w związku z tym staram sie znaleźć coś w granicach rozsądku, żeby nie nadwyrężyć jej budżetu, ona natomiast wychodzi z założenia, że jeżeli coś jest tanie to do doopy (np. kilka lat temu chciałam kupić dla ówczesnego 3 latka zestaw instrumentów w Tchibo - fajny, kolorowy, syn akurat był na etapie zabaw muzycznych - prezent byłby hitem, ale ponieważ kosztował ok 40 zł to ciotka uznała to za byle g...o). Nie mam siły ani ochoty na jeżdżenie do Tesco czy innego marketu żeby kupić zabawki w czasie nocnych promocji. W tym roku już usłyszałam, ze mam pamietać o niej jak będę kupować prezenty. Sama nie mam pomysłu co kupić chłopakom, będzie chyba jeden większy prezent od nas i dziadków (po każdych świętach chłopcy mogą otworzyć sklep z zabawkami, chcemy to ograniczyć), nie mam chęci na wymyślanie czegoś co i tak nie spełni wymogów ciotki. Odmowa działania przyjmowana jest obrazą i fochem. Moja mama nie chce się wtrącać, bo ciotka jej tez marudzi.
Jak z tego wybrnąć? Sorry za chaos wypowiedzi, ale chciałam to jakoś opisać.