No próbowałam.
Oczytwaszy się na ematce jak nędznie tam płacą, jak mobbingują i jak się beznadziejnie do ludzi odnoszą, myślę sobie- OK, ja im pokażę: NIE KUPIĘ tam albumu, o moim mieście, in inglisz, dla gościa VIPa co właśnie przyjeżdża.
Pierwsza "niezależna" księgarnia. Tak mają o mieście, in inglisz i do wyboru. Tylko, że po 1-2 egz rozpakowane z folii na półce, które to przerzucają i kartkują klienci jak wybierają. Nie, dzięuję.
Druga "niezależna" księgarnia. Proste: nie, nie mają.
Trzecia "niezależna" księgarnia. Takie samo proste, też nie mają.
Czwarta "niezależna" księgarnia. Mają: z wielkimi nalepkami WYPRZEDAŻ!!! naklejonymi na okładkę...
Piąta "niezależna" księgarnia. To samo co w pierwszej.
End of the story: ze względu na rodzaj albumu (o naszym mieście) udało mi się nabyć wcale nie w księgarni, tylko w punkcie promocyjno-gadżetowym dla turystów przy rynku. I tylko dzięki temu EMPIK może się ostatecznie czuć zbojkotowany.
Rozważam natomiast, że może być mądrze następnym razem zbojkotować również księgarnie "niezależne" i nabyć większe czekoladki w markecie