alsk9
19.05.15, 15:25
Kolejny raz przychodzi mi do firmy pismo "urzędowe" polecone za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, czyli nadawca poniósł koszt ponad 6 zł.
Pismo z instytucji publicznej, (Starostwo powiatowe) z czerwonymi pieczątkami, z urzędu finansowanego z naszych podatków.
A w środku..... pani odsyła podpisaną prywatną umowę na usługę stałą świadczoną między moją firmą a tą prywatną panią, z jej prywatnym adresem, bynajmniej nic związanego z urzędem. Z racji potrzeb taka umowa była też przed rokiem i wtedy pani też odesłala ją korzystając z poczty nadawczej urzędu -w którym najpewniej pracuje.
Do mnie potrzebowała wyslac dwa razy, i 100% korespondencji poszło na koszt nas-podatników. Więc pytanie ile innych spraw zalatwia tak samo?
Ot, pani sobie prywatna korespondencję do swoich prywatnych interesantów rozsyła korzystając z pracy urzędowej sekretarki, swoje listy opłacając urzędowymi pieniędzmi, wpisując prywatne listy do urzędowych obiegówek jako korespondencję publiczną.
A jest na tyle głupia i bezczelna, że robi to otwarcie, nawet się nie ukrywając z tym że zwyczajnie kradnie publiczne pieniądze.
Co byście zrobiły?
Bo kusi mnie napisać do tej paniusi anonimowy list na temat co myślę o jej złodziejskich praktykach albo jakoś zainterweniować tak jednak, żeby moja firma nie dostała rykoszetem, bo nie tylko ja w niej jestem. Nadmieniam, że nie wiem na jakim stanowisku ta pani jest w urzędzie i jaką ma władzę.