Dodaj do ulubionych

Pracowałybyście więcej i dłużej...?

05.12.15, 18:39
aby pół waszej pensji zwyczajnie odłożyć na konto oszczędnościowe, po prostu mieć na czarną godzinę albo za 5 lat kupić działkę to znaczy zainwestować, ogólnie nie wydać?

Załóżmy że oboje z mężem zarabiacie całkiem dobrze ale zawsze może być lepiej, prawda? Starcza wam na normalne życie, na dodatkowe rzeczy ale tak w normie, nie zarabiacie przecież 20 000 smile, więc jest dobrze ale nie rewelacyjnie.

Podjęłybyście dodatkową pracę, fuchy itp. tylko po to aby trochę co miesiąc odłożyć? zakładam że ta normalna praca to cały etat a ta druga to jakieś zlecenia itp.
Obserwuj wątek
    • naomi19 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 18:45
      Tak.
    • aurinko Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 18:46
      Nie. Brakowaloby czasu na zabawy z dziecmi, wycieczki, odpoczynek, hobby. Pewnych rzeczy nie zastapia zadne pieniadze.
      • sfornarina Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 19:25
        W samo sedno.
        • beatrycja.30 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 19:26
          aurinko, może po prostu dobrze zarabiasz w swojej głównej pracy
          • sfornarina Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 19:41
            Ale przecież w swoim wątku założycielskim piszesz, że "Załóżmy że oboje z mężem zarabiacie całkiem dobrze". Więc o co kaman?
            • beatrycja.30 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:04
              całkiem dobrze ale biorąc pod uwagę to że mam te dodatkowe zlecenia
              dla mnie całkiem dobrze to nie jest 15 000

              założyłam ten wątek jako taki luźny, do pogadania jakie macie poglądy
              a nie żeby się kłócić smile
            • anorektycznazdzira Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 06.12.15, 13:02
              Uważam, że w "cłakiem dobrze" kaman o to, że masz na owoce zimą, szczepionkę spoza kalendarza i dobre buty, ale nie odkładasz- bo odkładanie jakiejś sensownej kwoty wymagałoby pogorszenia jadła, rezygnacji z wszelkich dórbr kultury i np. z dodatkowej opieki medycznej.
              Oczywiście granica jest umowna, ale chodzi zapewne o to, że nie gotujesz nocami smalcu, żeby dzieci miały co zabrać do szkoły a kupując dziecku bilet do teatrzyku nie musisz rezygnować z paczki witamin.
    • asia-loi Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 18:48
      Tak, ponieważ jak miałam okazję i siły by pracować więcej, to pracowałam więcej.
    • izak31 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 18:48
      My tak robimy.
    • iwoniaw Nie 05.12.15, 18:50
      Nie.
      CytatZałóżmy że oboje z mężem zarabiacie całkiem dobrze ale zawsze może być lepiej,
      > prawda? Starcza wam na normalne życie, na dodatkowe rzeczy ale tak w normie


      Nie. Nie będę dwiema łyżkami przecież jadła. Idea odkładania życia "na potem" i gonienia za "mogę odłożyć więcej" (a potem inflacja/rewolucja/nacjonalizacja mi zeżrą) nigdy do mnie nie przemawiała.
      • izak31 Re: Nie 05.12.15, 18:54
        a bezpieczeństwo z posiadania oszczędności?
        • aurinko Re: Nie 05.12.15, 18:57
          Jak sie zarabia calkiem dobrze i na wszystko starcza+na jakies przyjemnosci to z tego mozna odlozyc zeby miec poczucie bezpieczenstwa w postaci oszczednosci.
          • izak31 Re: Nie 05.12.15, 19:01
            no ok. Ale dzięki dodatkowej pracy możemy odłożyć więcej. Ale fakt faktem nie mamy dodatkowej roboty cały czas bo bysmy padli. I zazwyczaj staramy się nie w jednym czasie.
          • naomi19 Re: Nie 05.12.15, 19:01
            No właśnie im nie starcza. Nie muszą kupować mortadei, pozwalają sobie na parmeńską, ale nic nie odkładają, bo nie starcza.
            • aurinko Re: Nie 05.12.15, 19:08
              Nie wiem co takiego trzeba wyprawiac z kasa, zeby NIC bie odkladac - przy zalozeniu ze oboje pracuja i oboje niezle zarabiaja. Moze nie trzeba kupowac szynki za 120pln tylko za 40pln albo upiec kawalek piersi z indyka , wtedy nie bedzie problemu ze nie starcza zeby odlozyc co nieco.
              • chocolate_cake Re: Nie 05.12.15, 19:15
                a co to znaczy nieźle? To podstawowe pytania
                • zuleyka.z.talgaru Re: Nie 05.12.15, 19:50
                  Dla mnie nieźle to przedział 5000-9000netto.
                  • beatrycja.30 Re: Nie 05.12.15, 20:07
                    dla mnie 9000 razem ale bez żadnego kredytu
                    tyle mamy po zapłaceniu raty

                    ale uwaga - z dodatkową pracą

                    nie jest to wątek o mnie
                    pogadać chciałam o was smile
                  • chocolate_cake Re: Nie 05.12.15, 20:24
                    Zależy jakie kto ma koszty i ile dzieci, w jakim wieku dzieci,wiele tu może być różnic,jeśli ktoś by mnie zapytał co to znaczy nieźle zarabiać na rodzinę 2 plus dwoje nastolatków z kredytem, to na pewno nie powiedziałabym, że jest to 5000, raczej dwa razy tyle i jest to nieźle ale nie dobrze smile
                    ale to moje zdanie,każdy może uważać inaczej
              • iwoniaw Re: Nie 05.12.15, 19:18
                No dokładnie. W poście startowym nie było zresztą mowy o tym, ze NIC nie okładają, tylko że chcieliby odkładać co miesiąc połowę niemałych dochodów, a nie mogą.
                • beatrycja.30 Re: Nie 05.12.15, 19:23
                  Odkładamy. Tylko w przypadku gołych pensji odkładalibyśmy parę złotych a w przypadku dodatkowych zleceń znacznie więcej. Nie kupujemy szynki za 120 zł, gotujemy w domu.
                  Dzieci są duże, w szkole średniej więc nie muszę się z nimi bawić.
                  Chcemy odłożyć na studia dla dzieci, mieć jakieś pieniądze aby im dać na nowe życie za kilka lat, może kupić działkę budowlaną albo kawalerkę
              • muszyn.ianka Re: Nie 05.12.15, 19:28
                No ale jeśli ktoś lubi tą szynkę za 120 pln, a pieczonej piersi indyka nie lubi? Ja np wolę więcej wydawać i dodatkowo w dwa popołudnia plus dwie soboty w miesiącu popracować, żeby odłożyć.
                • beatrycja.30 Re: Nie 05.12.15, 19:41
                  Ja akurat tej szynki nie lubię ale chcę mieć na przykład 30 000 uzbierane gdybym nagle ciężko zachorowała albo dać dzieciom po 20 000 jak skończą 20 lat. z tak zwanej gołej pensji odłożyłabym bardzo mało, tyle co nic bo z drugiej strony też chcę jakoś żyć na co dzień i gdzieś sobie wyjechać na urlop, kupić ubranie i tak dalej
        • iwoniaw Re: Nie 05.12.15, 19:00
          Bezpieczeństwo wynikające z posiadania oszczędności jest przereklamowane. Mogą coś o tym powiedzieć nie tylko nasi dziadkowie, którzy z przedwojennych majątków zachowali (przy dobrych wiatrach) cukierniczkę i album ze zdjęciami, ale i rodzice, oszczędzający dla nas np. na tzw. książeczkach mieszkaniowych.
          • beatrycja.30 Re: Nie 05.12.15, 19:28
            Jeśli kupisz za te oszczędności mieszkanie i będziesz je wynajmować to chyba nie stracisz. dzieci mogą to mieszkanie za 5 lat sprzedać i wydać na inną nieruchomość (dołożyć trochę oczywiście)
          • dobrochna00 Re: Nie 05.12.15, 20:28
            Ja akurat z tych książeczek miałam wkład na mieszkanie smile
          • klamkas Re: Nie 05.12.15, 20:36
            Tak może powiedzieć tylko ktoś, kto nigdy nie miał "na już" potrzeby skorzystania z kilkunastu/kilkudziesięciu/kilkuset tysięcy złotych na np. ratowanie życia lub zdrowia najbliższych.
    • vikatl Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 18:56
      Nie,bo nie mialabym z kim dziecka zostawic,a nie chcialabym,zeby wychowywala je obca osoba.I lekcje tez musialby ktos inny z nia odrabiac.
    • vikatl Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 18:59
      A,na czarna godzine mam odlozone.
    • lauren6 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 19:00
      Nie. Są ważniejsze rzeczy w życiu niż kasa i posiadanie.
    • sfornarina Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 19:00
      Nie. Jesteśmy obecnie w takiej sytuacji i nigdy więcej.

      Mąż przez trzy tygodnie w miesiącu w samych (obowiązkowych) nadgodzinach zarabia na niemałe koszty wynajmu domu + przedszkole dla dziecia.

      A ja i dzieć po prostu chcielibyśmy mieć go więcej w domu. I mąż też marzy o czasie dla rodziny. Na szczęście to tylko rok i potem nasze życie wróci do normy.
      • beatrycja.30 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 19:25
        sfornarina napisał(a):

        > Nie. Jesteśmy obecnie w takiej sytuacji i nigdy więcej.
        >
        > Mąż przez trzy tygodnie w miesiącu w samych (obowiązkowych) nadgodzinach zarabi
        > a na niemałe koszty wynajmu domu + przedszkole dla dziecia.


        Chodziło mi o ematkę nie o jej męża ale ok wink
        Bardziej o zlecenia typu 5 godzin w tygodniu dodatkowych a nie 25
        • sfornarina Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 19:38
          > Chodziło mi o ematkę nie o jej męża ale ok wink

          Tym bardziej nie.

          Jeszcze zanim pojawił się dzieć ja przeszłam na pół etatu, bo wystarczyło, że mąż pracował kosmicznie długie godziny (taka praca uncertain ). Inaczej byśmy w ogóle czasu dla siebie nie mieli - a kokosów wcale nie zarabialiśmy.
          Wspólnie spędzony czas jest bezcenny i żadne pieniądze nie są warte jego poświęcenia.
          • beatrycja.30 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:09
            masz rację oczywiście
            ale załóż że masz dziecko 17 letnie i pracujesz 9 godzin dziennie, tylko trochę więcej
            a mąż też 8-9 godzin dziennie
            ja nie mam na myśli 14 godzin dziennie
            • sfornarina Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:23
              Ale to trzeba było inaczej sformułować pytanie - czyli zarabiacie tyle, że Wam starcza, ale odłożyć z tego się nie da, a przez dodatkowe kilka godzin w tygodniu możecie dorobić kokosy i macie na tą dodatkową pracę czas. To jest zupełnie inne pytanie od tego, które zadałaś.

              W naszym przypadku 14 godzin męża poza domem to jest standard. Nierzadko jest więcej plus nocki plus często weekendy.
              • sfornarina Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:23
                A dziecko jeszcze roku nie ma. W każdym razie chrzanimy te zarobki. Nigdy więcej.
                • beatrycja.30 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:28
                  To masz zupełnie inną sytuację. ja pracuję dodatkowo ale 14 godzin dziennie i nocki oraz weekendy to dla mnie kosmos sad
                  Nie chciałabym aby mój mąż musiał tyle pracować, koszmar

                  • beatrycja.30 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:30
                    musi bo ty masz tylko pół etatu?
                    czy pracuje aby coś odłożyć i odkładanie 1/3 z tego?
                    Strasznie dużo pracuje sad
                    • sfornarina Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:35
                      Ja nie pracuję wcale obecnie.

                      A mąż musi, bo tak wszyscy w jego pracy pracują - nie dlatego, żeby odłożyć. Jesteśmy poza Unią i limit godzin pracy nie obowiązuje tongue_out
                      Odkłada się samo z siebie, bo raz, nie potrafimy tego przepuścić, dwa, nie należymy do rozrzutnych typów.
                      • chocolate_cake Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:58
                        Mogę zapytać w jakim kraju mieszkacie?
                        • sfornarina Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 21:00
                          Stany.
                          • chocolate_cake Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 21:09
                            Fajnie 😊. Moja córka chciałaby kiedyś tam zamieszkać ale to takie nastoletnie marzenia 😉
                            • sfornarina Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 23:31
                              Fajnie ??. Moja córka chciałaby kiedyś tam zamieszkać ale to takie nastoletnie marzenia ??

                              Ech - a my nie możemy się doczekać powrotu do starej dobrej Europy. Mimo iż w pięknym zakątku mieszkamy.
                              • chocolate_cake Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 06.12.15, 06:42
                                Też bym się nie mogła doczekać 😊 bo lubię mieszkać w Polsce 😊
                                Ale pojechać i pozwiedzać - czemu nie.
    • hermenegilda_zenia Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 19:00
      To jest mylne założenie, nawet zarabiając te 20 tysięcy nie odłożysz połowy, bo będziesz więcej wydawać na bieżąca konsumpcje, wyjazdy, przyjemności, dodatkowe atrakcje wiedząc, ze nie musisz zaciągać pasa. Tylko ktoś kto nie zarabia pięciocyfrowej kwoty uważa, ze to takie niewiarygodne kokosy.



      • dobrochna00 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:38
        To jest kwestia mentalności a nie zarobków. Ja akurat bym odłożyła połowę z 20 tysięcy, bo 10 spokojnie wystarczyłoby na zaspokojenie potrzeb i to z nadwyżką. Potrafiłam odkładać z 2800 to tym bardziej z większych kwot.
    • chocolate_cake Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 19:18
      W zasadzie mniej więcej tak robię ale nie mam małych dzieci (gdy je miałam to pracowałam kilkanaście godzin w tygodniu a potem stopniowo więcej) i trwa to co prawda jakiś czas (5-8 lat) a za jakiś czas może się okazać że znowu pracuję 1/4 tego co teraz
      • agniesia331 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 07.12.15, 22:55
        nie. mialam 2 godz dodatkowej pracy 40 zl godz. zrezygnowalam,bo przy dobrych ukladach moglabym brac 70 zl. uczylam kogos kosztem braku czasu na wlasna nauke. jezyk ktory znam i to poszukiwany udzielalam taniej niz sama place za ang. Robilam to dla obcych ludzi,a jestem bdb dobra w tym,co robie. Poszlamm po 5 mies po rozum do glowy,w koncu mi nikt obcy takich przyslug nie robi. i bye. Do tej pory nie daja mi spokoju,ale co mam im powiedziec,ze chce 2 x tyle?
        przez neta i na zleceniu mam 3 razy wiecej,niestety ta fucha rzadko sie trafia.
    • muszyn.ianka Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 19:25
      Oboje z mężem tak pracujemy.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 19:53
      Nie. Dążę do zmniejszania czasu pracy a nie jego zwiekszania.
    • figrut Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 19:56
      Nie. Pracuję, aby żyć, a nie odwrotnie. Co innego, gdyby moja rodzina głodowała.
    • anika772 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 19:57
      Nie, przy założeniach, jakie napisałaś, zdecydowanie nie.
      Widmo głodu i niemożności regulowania rachunków, to co innego.
    • melisaa4 nie 05.12.15, 20:01
      ale mnie szef wrabia w dodatkowa prace bo nie maja pracownikow i od stycznia bede pracowala dluzej 3razy w tyg po 3 godziny. Za godzine na reke 40/45zł wiec niby cos tam dorobie ale wole ten czas poswiecic na najblizszych
      • beatrycja.30 Re: nie 05.12.15, 20:11
        a biorąc pod uwagę że ta praca dodatkowa jest w soboty 4 godziny i tylko 1 godzinę więcej w ciągu tygodnia a dzieci masz w liceum i nie potrzebują cię w domu przed 17.00? co byś zrobiła?
        • chocolate_cake Re: nie 05.12.15, 20:19
          Ja mam taką pracę że wychodzę albo w sobotę albo w niedzielę na 4,5 godziny (dwa razy w miesiącu) plus dojazd około 40 minut w dwie strony. Mam za ten czas około 240 zł na rękę i to są dla mnie takie dodatkowe pieniądze właśnie na nic konkretnego. Dwa razy w miesiącu to nie jest tak źle. Robię to z własnej i nieprzymuszonej woli smile ale w tygodniu też mam dużo więcej niż etat i zaczynam mieć tego dość sad, pociesza mnie tylko fakt że niedługo odpocznę sobie w czasie Świąt.
        • melisaa4 Re: nie 05.12.15, 21:46
          Gdybym lubila te prace to tak, a jesli nie to nie wink a ze mnie najbardziej odpowiada zajecie gospodyni domowej to pewnie nie
          • chocolate_cake Re: nie 05.12.15, 22:37
            Uczę angielskiego studentów zaocznych, akurat mam dwie fajne grupy osób trochę starszych i lubię tą pracę.

            Ale w ciągu tygodnia mam dużo grup, które średnio lubię ( gimnazjum i liceum) to znaczy dobrze mi się pracuje tak z połową. Pracuję bo mam umowę o pracę i dużo godzin co oznacza większą pensję. Lubię tak średnio ale z czegoś trzeba żyć.
    • dobrochna00 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:19
      I tak dokładam, niezależnie od zarobków, taką mam zasadę. Gdybym chciałam odkładać więcej to po pierwsze poszukałabym możliwych oszczędności, a po drugie - dodatkowych zleceń, ale zajmujących niewiele czasu. Dodatkowe 5 godzin w tygodniu - tak. Dodatkowe 3 godziny dziennie - nie.
      • pole_koniczyny Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:36
        Niekoniecznie podjęłabym dodatkową pracę, żeby natychmiast zacząć zarabiać więcej - to zależy od tego na co chciałabym uskładać pieniądze czyli od poziomu motywacji. Nie motywują mnie jakoś mocno np. super wakacje, wolę mieć spokojny czas wolny na co dzień.
        Natomiast poświęcam czas "prywatny" na zwiększenie swoich kwalifikacji, które sprawią, że będę bardziej konkurencyjna na rynku pracy. Uważam, że to jest bardzo ważne szczególnie w młodym wieku, kiedy nie ma się jeszcze tyle do zaoferowania.
        • bbuziaczekk Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:40
          Nie.
          Poza praca istnieje tez inne zycie wiec wystarczy mi 8 h w pracy + dojazdy. Nigdy w zyciu bym więcej nie pracowala.
    • klamkas Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:44
      Na tak sformułowane pytanie nie bardzo da się odpowiedzieć. Przecież to zależy od "kosztu" tego dorabiania, który jest inny w zależności od tego czy i w jakim wieku ma się dzieci, ile pracuje współmałżonek, od wymiaru godzin dorabiania (10h w tygodniu, czy 40?), od rozłożenia tego w czasie (codziennie po godzince, czy przez całe weekendy). No i pytanie - po co i na co chcemy odkładać. Bo np. ja bym nie chciała poświęcać i tak niedużej ilości czasu, którą mamy ze sobą z mężem, po to, żeby dać dziecku np. 20000 na "start". Jak dawać to z rozmachem, a takie 20000 to kwota, którą ciężko zagospodarować. Ani na wkład własny, ani na rozhulanie. Może na samochód, ale w sumie czemu ja mam grzebać swoje małżeństwo dla samochodu dorosłej córki?

      To mocno zależy od okoliczności i celu.
      • chocolate_cake Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 21:07
        Masz rację, że wszystko zależy od okoliczności i konkretnej rodziny. Gdybym pracowała codziennie do 19.00 to może mogłabym mówić o grzebaniu małżeństwa a jeśli pracuję tylko trochę dłużej i czasem po południu przez godzinę w domu, to jeszcze tego czasu dla męża i dzieci mam sporo. Co najmniej 2-3 dni w tygodniu jesteśmy oboje w domu o 16.00, ja nawet o 15.00. W inne dni jest gorzej, fakt. Poza tym zlecenie zleceniu nierówne. Trudno faktycznie odpowiedzieć na pytanie z pierwszego postu.
        • klamkas Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 21:21
          No właśnie. U nas był czas, kiedy ja nie pracowałam, a mąż pracował po 10-12h. Było tragicznie. Potem przez moment pracowaliśmy po 8 h, w normalnych godzinach, było super. Potem ja pracowałam więcej i sporo wyjeżdżałam, ale mąż mniej i do tego miał możliwość wybrania godzin pracy - było super. Aktualnie ja pracuję nieco mniej i o dzikich porach, za to mąż więcej. I pracujemy w różnych godzinach. I mąż dużo wyjeżdża. I znowu jest kanał. Oczywiście w tym wszystkim jest też dziecko, niby nastoletnie, ale nadal potrzebujące rodziców i tęskniące za ojcem, który do tej pory zawsze był (tzn. od kiedy pamięta).


    • slonko1335 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:47
      Nie, dla mnie pełen etat to za dużo i ciągle się nie mogę przestawić.
    • tol8 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 20:53
      Pracuję tak od roku.
    • mid.week Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 21:33
      Zalezy od etapu w życiu. Kiedyś miałam dwie prace bo miałam swój cel, dość kosztowny i chciałam go zrealizować. Dziś kiedy mam małą córkę, na dodatek jestem sama, to nie widzę możliwości. Chęci też brak. Wolę właczyć tryb oszczędnościowy, mniej kupować - więcej być. Nie chcę spędzić w pracy życia kiedy mogę ten czas ofiarować dziecku. Niebawem podrośnie, od towarzystwa mamy będzie wolało koleżanki, może wtedy wrócę do pracoholizmu wink
      • pole_koniczyny Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 21:49
        Tak czytam ten wątek i jedna myśl mi się nasuwa: najeżdża się na młodych ludzi (także czasem na tym forum, choć bez przesady), krytykuje się ich za lenistwo i roszczeniowość bo wielu nie chce całego życia spędzić w pracy i mówi o tym otwarcie... a tu czytam i widzę, że dla większości 8-godzinny dzień pracy to maximum tego, co chcą i mogą zaakceptować. Nie widzę jakiejś ogromnej chęci poświęcania życia dla pracy więc dlaczego dwudziestoparolatkom tak się za to obrywa?
        • mikams75 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 22:04
          bo mlodzi ludzie nie maja jeszcze rodziny, ja jak bylam mlodsza, bezdzietka to tez sie poswiecalam bardziej pracy i pracowalam duzo wiecej niz obecnie, kiedy to mi sie priorytety zmienily. Poza tym czas i energia zainwestowane w rozwoj zawodowy procentuja pozniej.
        • klamkas Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 22:14
          Bo a. mając dwadzieścia kilka lat nie miałam rodziny, b. miałam więcej siły, energii i większą wytrzymałość na intensywną pracę, c. miałam inną motywację (budowałam pozycję zawodową, którą teraz mam), d. miałam potrzeby w postaci np. zakupu mieszkania i żyłam w przekonaniu, że jego zakup to moja sprawa, nie mamusi, tatusia, dziadków czy państwa, a teraz już to mieszkanie mam.
        • slonko1335 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 23:21
          Może dlatego, że dośc istotny jest ten fragment , który nie dotyczy wiekszości tych młodych ludzi na któych sie najeżdża" oboje z mężem zarabiacie całkiem dobrze ale zawsze może być lepiej, prawda? Starcza wam na normalne życie, na dodatkowe rzeczy ale tak w normie, nie zarabiacie przecież 20 000 smile, więc jest dobrze ale nie rewelacyjnie. "


          • pole_koniczyny Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 06.12.15, 14:41
            No ja nie ukrywam, że pracuję obecnie dużo głównie dlatego, żeby zbudować sobie pozycję w zawodzie i zdobyć potrzebne kwalifikacje i w przyszłości pracować nieco mniej, czy też raczej móc sobie ustawić pracę bardziej elastycznie albo mieć większą kontrolę nad rodzajem moich obowiązków. Ale jak to mówię otwarcie to i tak uchodzę za lenia wink
    • norra.a Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 21:59
      Wzięłabym dodatkową pracę kosztem wolnego czasu. Uważam, że jestem teraz w najbardziej produktywnym okresie mojego życia, więc wolę zarobić teraz i np. przejść na wcześniejszą emeryturę. Poza tym nie wiadomo co wydarzy się w przeszłości, może będę musiała komuś pomóc finansowo, albo sama stracę zdrowie. Tak więc raczej nie rezygnuję z okazji do dodatkowego zarobku.
      • bi_scotti Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 22:54
        Cale zycie biore extra prace gdy tylko jest taka mozliwosc. Z wielu narodzily sie pozniej full time positions albo inne projekty. To przeciez nigdy nie chodzi tylko o pieniadze, to sa zawsze extra dodatkowe mozliwosci nauczenia sie czegos nowego, poznania innych ludzi czy chocby zmierzenia z wlasnym "nie chce mi sie" wink Poza tym ja wierze w Karma - jesli dzis odmowie, to w trudnym momencie, mnie ktos moze odmowic a praca to podstawa bytu - pod kazdym wzgledem, rowniez finansowym ale przeciez nie tylko smile W ogole nie rozumiem dylematu. Cheers.
        • chocolate_cake Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 06.12.15, 06:46
          A to ciekawe podejście 😊
          Właśnie dzisiaj mam te 4,5 godziny zajęć na uczelni i po raz kolejny zastanawiam się po jaką cholerę wstaję tak wcześnie w niedzielę 😒.

          Nie chodzi tylko o pieniądze? W Polsce chyba tak.
        • noname2002 Bi_Scotti 06.12.15, 08:28
          Ale bierzesz te dodatkowe prace pracując na pełnym etacie? I masz wtedy czas dla męża?miałaś dla dzieci?przyjaciół?masz czas na swoje zainteresowania?
          • bi_scotti Re: Bi_Scotti 06.12.15, 16:17
            Of course. Przyjechalam gdzie przyjechalam jako taki prawdziwy imigrant z kilkoma $$$ w kieszeni i nie znajac nikogo w okolicy. Dwie sprawy wiec sa wryte w glowe: przetrwac + nie byc lonely. Pisze skrotami (myslowymi) wiec prosze mnie potem nie chwytac za slowka wink Odkad tylko bylo to mozliwe, pracujemy oboje z zalozeniem, ze im wiecej tym lepiej i ze zadnej oferty sie nie odmawia. To nie chodzi o to zeby byc milionerem - takimi to nigdy nie bedziemy wink ale po pierwsze lubimy pracowac, po drugie chcielismy "swiecic przykladem" i uksztaltowac w podobnym duchu nasze dzieci (udalo sie smile ), bo oboje widzimy ogromna wartosc w takim przyziemnym byciu "pracowitym", po trzecie zawsze chcielismy/chcemy otwierac sobie kolejne drzwi na kolejne mozliwosci czy to pracy, czy nauki, czy chocby kontaktow socjalnych, po kolejne - majac 3 dzieci, ktorym chcielismy dac college lub uni wyksztalcenie nie bardzo moglismy sobie pozwolic na odrzucanie jakichkolwiek opcji extra pracy/dochodow etc. etc. etc. Przez cale lata pracowalam normalnie na etacie plus co najmniej 2 razy wieczorem w tygodniu i np. w sobote rano, albo cos w tym rodzaju. Odkad Najmlodszy sie calkiem usamodzielnil, mniej pracuje za $$$, wiecej udzielam sie jako volunteer, bo zwyczajnie juz mnie na to stac (wiem, brzmi okropnie, sorry) - zawsze bylam volunteer, nawet jak zarabialam tylko minimum wage ale zawsze chcialam moc sie bardziej angazowac i teraz moge sobie na to pozwolic. Wszystko jest kwestia organizacji dnia i dobrej woli. Przy okazji troche obok tematu anegdotka: ostatnio, jak co roku przed Christmas, spotkalam sie na brunch z kilkoma znajomymi i, jak zwykle (!!!), okazalo sie, ze najtrudniej sie bylo umowic z ta, ktora jest stay-home mama z jednym dzieckiem w wieku szkolnym - ona nie ma czasu!!! Wszystkie inne, ktore normalnie pracuja, przy okazji pisza ksiazki, robia reserach, jezdza po swiecie w sprawach zawodowych, maja pokomplikowane sytuacje rodzinne, opiekuja sie rodzicami z demencja etc. etc. etc. problemu ze znaleziem czasu na brunch nie mialy big_grin Tak to bywa, eh wink Tak wiec jesli chodzi o tzw. "czas" to ja praktykuje na codzien jego rozciagnie, jedyne czego nie jestem w stanie kontrolowac to pogoda i traffic, co od czasu do czasu (no pun intended) utrudnia caloksztalt ale to sa konsekwencje zycia w okreslonym klimacie i pod okreslonym adresem - trzeba to wziac na klate tongue_out Cheers.
            • evee1 Re: Bi_Scotti 08.12.15, 03:17
              Nie wiem jaką Ty masz bi-scotti pracę, ale ja od 25 lat pracuje na cały etat (z krótkimi przerwami na urlopy macierzyńskie) i wracając dzień w dzień o 19tej nie wyobrażam sobie dodatkowej pracy, niezależnie od pracowitości (lub nie) czy filozofii życiowej.
              My w ramach zarobkowania przenieśliśmy się na 3 lata na inny kontynent, cy wymagało sporego zacięcia. Ale opłacało się i nie żałuję.
            • evee1 Re: Bi_Scotti 08.12.15, 05:24
              Nie wiem jaką Ty masz bi-scotti pracę, ale ja od 25 lat pracuje na cały etat (z krótkimi przerwami na urlopy macierzyńskie) i wracając dzień w dzień o 19tej nie wyobrażam sobie dodatkowej pracy, niezależnie od pracowitości (lub nie) czy filozofii życiowej.
              My w ramach zarobkowania przenieśliśmy się na 3 lata na inny kontynent, cy wymagało sporego zacięcia. Ale opłacało się i nie żałuję.
    • rosapulchra-0 Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 05.12.15, 23:27
      Jeśli masz zdrowie, siłę i czas, to czemu nie?
      • rozwiane_marzenie Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 06.12.15, 08:44
        Odpowiedź na "odczep się". Rzadko kto ma super zdrowie, siłę i czas jeśli pracuje na etacie, a jednak ludzie tak pracują. Wszystko zależy od nastawienia. Jeśli przyszłabym z (jednej) pracy i marudziła "ale jestem zmęczona i ile mam jeszcze do zrobienia w domu", to pewnie by tak było. Ale ja nie mam czasu na to zastanawianie się, bo już jestem w innej pracy, i jak wracam to i tak muszę wszystko ogarnąć tyle, że w jeszcze krótszym czasie. Naprawdę większość jest kwestią podejścia do sprawy, do pracy.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 06.12.15, 09:15
          Tylko po co się umartwiać?
          • stara-a-naiwna Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 06.12.15, 11:11
            po to, ze zależy jakie kto ma priorytety

            bo "być wiecznie zmęczonym" i się oszczędzać owszem też można
            ale jak się chce coś mieć trochę więcej to trzeba też więcej popracować zazwyczaj

            bardzo prosty rachunek
            • rozwiane_marzenie Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 06.12.15, 12:32
              I właśnie o to mi chodziło smile. Dzięki
            • zuleyka.z.talgaru Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 06.12.15, 23:34
              No to sie ciesze ze dobrze zarabiam i po pracy moge sie zajac rodzina/hobby a nie zapitalac na drugim etacie. Idealem byloby pol etatu do czego daze.
    • butch_cassidy Re: Pracowałybyście więcej i dłużej...? 06.12.15, 08:04
      Na tę chwilę zdecydowanie nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka