ja juz sama nie wiem.....
Cel-zrzucenie 5-8 kg, obnizenie cholesterolu (niby lekko przekroczony ale lekarz sugerowal obnizenie), ogolna poprawa samopoczucia, energia.
Dieta ułozona przy pomocy dietetyka, która miała brac pod uwagę mój wiek, styl życia i cele jakie chce osiągnąć.
Po miesiącu stosowania nie ma zadnej poprawy-w jakiejkolwiek dziedzinie, a powiedziałabym wręcz, że oglądam się i brzuch jakby wiekszy (czuję się jak napompowana).
Podstawa mojego żywienia to: sniadania do wyboru (pełnoziarniste pieczywo, owsianka, kasza jaglana, jogurt z musli), II sniadanie (owoc, jogurt z błonnikiem, sok warzywny, sałatka warzywna, serek z pomidorem), obiad (mięso chude, warzywa, ryba na parze, warzywna zupa-krem, kasze z warzywami/kefirem, zapiekanki warzywne), podwieczorek (owoc/warzywo/kisiel/galaretka), kolacja (ser biały chudy, pasta rybna czy jajeczna bez majonezu, kasza jaglana, ryż ciemny z warzywami).
Ja juz nie moge na te ziarna patrzec, owsianka mi bokiem wychodzi, efektow brak, cholesterol stoi w miejscu a ja co dziwne mam problemy gastryczne i ciągle napompowana i wzdęta jestem. Podjadam sliwki suszone/rodzynki/daktyle (wszystko w rozsądnych ilosciach, np 2-3 sliwki/daktyle na dzien), ale jest gorzej niz przed dietą, bo wtedy przynajmniej gastrycznie czułam sie ok. Czy ten miesiac to wystarczajacy czas na ocene czy dieta dziala? A moze ona nie dla mnie jednak jest?
Dodam, ze ruch zima mam ograniczony, ale 2x w tyg zajecia fit są i w domu czasem pocwicze. Co robic? dac szanse na zadziałanie......? (nigdy zadnych diet nie stosowalam ale jakos tak po 40-stce nie wystarczy juz nie jesc slodyczy przez m-c i patrzec jak waga spada

).