To znaczy, jak pozbyć się złej passy? Ciągnie się i ciągnie. Standardowe sposoby nie pomagają. Każda kolejna ruszona sprawa to albo klęska, albo stan permanentnego zawieszenia. Czuję się, jakby ktoś zamknął mnie w akwarium. Walę pięściami w szkło i nic. Chyba ktoś na mnie rzucił urok. Jak się tego uroku pozbyć? Macie sposoby?

Czarnego koguta o północy na rozstajnych drogach co prawda nie zabiję, ale już pluć mogę do woli przez prawe i lewe ramię.