Lubię posłuchać zdania ematek.
Dlatego za porady w typie "pogadaj z psychiatrą" z góry dziękuję, jak będę chciała to pogadam. Interesuje mnie Wasze zdanie.
Bliski znajomy, na co dzień fajny facet, dostaje czasem "zajoba" polegającego na totalnym, absurdalnym wścieku na kogoś ze znajomych, jeszcze częściej z rodziny. Jakiś tam

powód zawsze ma, tylko że to jest raczej pretekst a nie powód. Zachowanie czy wypowiedź (ton głosu wręcz) interpretuje jako atak na siebie i totalnie odjeżdża. Otoczenie wybałusza gały, "winny" nie wie o co chodzi, a on poprzysięga zemstę i nienawidzi tej osoby, szału dostaje. Potem w sumie niewiele robi

ale całość jest bardzo niefajna.
Poproszę o diagnozy:
jakaś jednostka chorobowa?
taki charakter?
ma sobie zbadać tarczycę?

traumy z dzieciństwa?
coś- czyli co???