Dodaj do ulubionych

Synuś mamusi

05.01.17, 01:22
Wiecie co... Kobiety same innym kobietom robią kuku tym jak wychowują synów. Przykład z rodziny: 26-letni facet, mieszka z rodzicami na zasadzie: on na piętrze domu, oni na parterze, przy czym na parterze jest wspólna kuchnia i salon. Facet nie ma żadnej kobiety. Matka pierze mu, gotuje, sprząta... ten ostatnio zrobił jazdę że mu obiadu nie zrobila i jadł kanapki. Sam pół ziemniaka obrać nie umie. Jest na utrzymaniu mamy, że swojej pensji kupuje tylko benzynę do samochodu. Kobieta pozalila się nam ostatnio ze nie ma siły wkoło niego latac... I co ja niby mam jej zrobić?
Chłop do tego jest potwornie gruby, taka typowa otyłość brzuszna. Pochłania straszne ilości jedzenia i kobieta mnie pyta,co ma zrobić bo on nie umie zrobić sobie jedzenia, a pracuje fizycznie to jeść musi. Kopara opada!

No, tak tylko chciałam zdumienie wyrazić. I dziwić się że kobieta synowej na horyzoncie nie ma. Tam podobno tak od zawsze, bo on dużo młodszy od trzech sióstr i jedyny chłopiec. Nie róbcie tego swoim synom!
Obserwuj wątek
    • miss_fahrenheit Re: Synuś mamusi 05.01.17, 01:36
      Jakim człowiekiem musi być jego ojciec, skoro stanowi taki fatalny przykład dla syna i nie umiał go wychować.
      • liisa.valo Re: Synuś mamusi 05.01.17, 01:49
        Ojca podobno więcej nie ma niz jest. Nawet jak jest, z synem kontaktu wielkiego nie ma. Matka zresztą typowo młodego obkwoczyła, dlatego w tym przypadku celowo piszę o matce.
        • princesswhitewolf Re: Synuś mamusi 05.01.17, 08:28
          no ale miss porusza tu wazna sprawe, nie zrozumialas? nieobecny ojciec to powazny problem w rozwoju dziecka. To nie jest tak ze matka za wszystko jest odpowiedzialna
          • liisa.valo Re: Synuś mamusi 08.01.17, 01:47
            Zrozumiałam. Mój post jest dopowiedzeniem sytuacji, a nie polemiką.
    • mikams75 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 02:12
      znam podobny przypadek ale tam jest dwoch synow -jeden taki jak opisujesz a drugi calkiem normalny. I to ten normalny bezskutecznie probuje brata wychowac, bo matka wlasnie jakos nie potrafil. Tylko jak jej sie udalo z tym jednym?
      • ola_dom Re: Synuś mamusi 05.01.17, 10:51
        mikams75 napisała:

        > Tylko jak jej sie udalo z tym jednym?

        Może to jemu się udało, pomimo mamusi?
      • asia06 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 13:22
        Się nie udało. Ma inny charakter.
        • mikams75 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 14:05
          to moze lenie maja po prostu charakter lenia i co by matka nie zrobila to len leniem pozostanie?
          • tt-tka Re: Synuś mamusi 05.01.17, 14:31
            mikams75 napisała:

            > to moze lenie maja po prostu charakter lenia i co by matka nie zrobila to len l
            > eniem pozostanie?

            Jako rasowy 100%-wy len potwierdzam, len pozostaje leniem
            I wtedy bazuje sie na innych cechach lenia - np jest lakomy/zarloczny ? No to zeby dobrze zjesc, musi sobie smacznie ugotowac, a zeby zjesc duzo, musi przytaskac zakupy i jeszcze narobic sobie te fure kanapek czy obrac fure ziemniakow.
            Albo zarobic na knajpe.
            Da sie lenia przyuczyc, zeby sam sobie dogadzal.
      • 3-mamuska Re: Synuś mamusi 05.01.17, 21:55
        mikams75 napisała:

        > znam podobny przypadek ale tam jest dwoch synow -jeden taki jak opisujesz a dru
        > gi calkiem normalny. I to ten normalny bezskutecznie probuje brata wychowac, bo
        > matka wlasnie jakos nie potrafil. Tylko jak jej sie udalo z tym jednym?

        U nas byli kiedys znajomi, syn młodszy super, fajny miły chłopak.
        Straszy gruby (przeszedł pozniej operacje zmniejszenia żołądka w Polsce państwo.)
        Byli u nas ,starszy niewychowany, potrafił w naszym komputerze powywalać programy bo nam nie sa potrzebne. Mamusia mu prała koszulki i spodenki a ten leżał.
        Młodszy fajny rozgarnięty sam sobie robi, i wogole pomocny.
        Pojechał do kuzynki na kilka nocy , starszego nie chcieli .
        A różnica 2 lat.
        Mamusia tylko z talerzami lata.
    • asia_i_p Re: Synuś mamusi 05.01.17, 07:46
      Poza otyłością sytuacja pasuje do dobrych kilku lat z życia mojego szwagra - wyrwał się za granicę jakoś przed czterdziestką i tam sobie świetnie radzi, znalazł dziewczynę, pobrali się w ostatnie wakacje i to zdecydowanie nie jest przejście pod kolejne skrzydełka, bratowa wcale wokół niego nie skacze, mają (tak na oko) bardzo fajny związek.
      Tak że jest nadzieja smile
      • astomi25 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 08:11
        Jak bratowa to chyba piszesz o bracie a nie szwagrze?! wink
        A w temacie: na takie zachowanie chlopaka sklada sie z pewnoscia wiele innych czynnikow. Widocznie i fajtlapa jest i charakter ma miekki. I ambicji niewiele.Do tego len.
        Znam dwoch chlopakow z takimi matkami jakie opisujesz ( moich braci tongue_out)
        Oboje wyrwali sie szybko z domu, mama ich wrecz przytlaczala swoja miloscia, chcieli zyc przez duze "Ż".
        Roznie to bywa.
        • asia_i_p Re: Synuś mamusi 05.01.17, 16:57
          Piszę o szwagrze, ale nie bardzo wiem, jak nazwać żonę szwagra, więc uznałam, że jak bratowa dla mojego męża, to niech będzie i dla mnie, zwłaszcza, że ją lubię.
          U mojego szwagra powiedziałabym niepewność siebie dużo bardziej niż lenistwo. Ambicji rzeczywiście nie za dużo, ale też nie wiem, czy z urodzenia, czy mu skutecznie zabili w szkole. Za jego czasów nikt jeszcze nie przejmował się jakimiś dys- i po prostu uchodził za tępego, według mnie dosyć typowa dysleksja. A teściowa chciała mu zadośćuczynić, że mu gorzej idzie i faworyzowała go kosztem mojego męża, dopieszczała, mało wymagała.
          • magic.marker Re: Synuś mamusi 05.01.17, 19:33
            Brat męża to dziewierz.
            A żona dziewierza to jątrew.
            • asia_i_p Re: Synuś mamusi 05.01.17, 23:17
              Jak ładnie!
              • magic.marker Re: Synuś mamusi 05.01.17, 23:25
                Prawda? smile
                Ale najładniej wg. mnie brzmi paszenog czyli mąż siostry żony big_grin
                A siostra żony to świeść.
            • morekac Re: Synuś mamusi 08.01.17, 09:29
              >A żona dziewierza to jątrew

              I potem taka jątrew jątrzy.
              • magic.marker Re: Synuś mamusi 08.01.17, 16:57
                Ależ dokładnie tak jak mowisz, morekac smile
                Jątrew przeprowadzała się do domu swego męża (gdzie rezydowała jej świekra) i przynosiła zwyczaje i sposoby postępowania z własnego. I usiłowała wprowadzać je w życie. To było jąrzenie właśnie smile
    • lauren6 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 08:14
      Piękny wniosek: wina matki, że dorosły syn jest leniem. Czego by kobieta nie zrobiła zawsze będzie winna.
      • afro.ninja Re: Synuś mamusi 05.01.17, 08:16
        Dobre podsumowania tego forum. Kobieta kobiecie wilkiem.
        • princesswhitewolf Re: Synuś mamusi 05.01.17, 08:32
          a ojcowie znikneli...
          • cosmetic.wipes Re: Synuś mamusi 05.01.17, 08:41
            I to też wina kobiet, bo mogły se na ojca dziecka wybierać zaangażowanych i obecnych.*

            *to był sarkazm
            • princesswhitewolf Re: Synuś mamusi 05.01.17, 08:46
              domyslam sie he he
              • lauren6 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 11:07
                Śmiechy, chichy, ale na tym forum wiele kobiet tak myśli. Ile razy padało stwierdzenie: trzeba było za niego nie wychodzić za mąż (alkoholika, przemocowca, ojca niezaangażowanego).

                Na koniec i tak kobieta zostaje z problemami sama i jeszcze inna babka po głowie jej dowali: jak tak mogłaś wychować męża dla innej kobiety.
      • ummamir Re: Synuś mamusi 05.01.17, 12:54
        No ale w tym wypadku to niestety prawda, bo właśnie problemem jest skakanie matki wokół syna.Po co analizować kto go wychował na lenia, i czy ojciec obecny czy nie? Jakby go matka nie obsługiwała to by musiał sobie żarcie zrobić niezależnie od tego jak wielkim leniem jest.
      • 3-mamuska Re: Synuś mamusi 05.01.17, 21:59
        lauren6 napisała:

        > Piękny wniosek: wina matki, że dorosły syn jest leniem. Czego by kobieta nie zr
        > obiła zawsze będzie winna.

        Wina matki jest taka ze kocha za bardzo, i nie nauczyła.
        Po co mu pierze? Góruje? Pracujesz sam sobie rob dorosły jestes...
        Co zmusi ją? Nakrzyczy? Uderzy?Tu akurat jest wina matki.
        Nie umiała w odpowiednim monecie odstawić od "stada"
        • ichi51e Re: Synuś mamusi 05.01.17, 22:58
          Chce sie czuc potrzeba to robie serio trzeba jej to odbierac?
      • liisa.valo Re: Synuś mamusi 08.01.17, 01:50
        No skoro ojca w rodzinie praktycznie nie ma, to pewnie wina matki jednak.
    • mea8 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 08:14
      Taaa, mam takiego synka w rodzinie meza. Chlop 27 lat, przystojny, nieglupi, swietnie zbudowany, po technikum. Mial kiedys swietna dziewczyne ale na szczescie uciekla gdzie pieprz rosnie. W zyciu nie pracowal nigdzie dluzej niz 2 miesiace - wszedzie za ciezko. Mieszka z rodzicami, dostaje od tatusia na piwo i rozrywki. Rodzice zrobili kaleke bo uwaga ... on jest wczesniakiem!!!
      • eve-lynn Re: Synuś mamusi 05.01.17, 13:45
        mea8 napisała:

        > Taaa, mam takiego synka w rodzinie meza. Chlop 27 lat, przystojny, nieglupi, sw
        > ietnie zbudowany, po technikum. Mial kiedys swietna dziewczyne ale na szczescie
        > uciekla gdzie pieprz rosnie. W zyciu nie pracowal nigdzie dluzej niz 2 miesiac
        > e - wszedzie za ciezko. Mieszka z rodzicami, dostaje od tatusia na piwo i rozry
        > wki. Rodzice zrobili kaleke bo uwaga ... on jest wczesniakiem!!!
        >

        haha - mój brat też jest "wcześniakiem" i taki "słabiutki" a do tego "on nie może płakać i się przemęczać bo jako noworodek miał przepuklinę" - i tak już od 40 lat. Całe szczęście, że brat - pomimo wcześniactwa i przepukliny niemowlęcej - wyrósł na fajnego faceta big_grin
        za to kuzyn (którego moja mam teraz usynowiła, pisałam już o tym) - też biedny bo się wychował bez ojca, to mu się należy teraz "odszkodowanie" big_grin
    • skyfall001 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 08:18
      No cóż, rodzice odpowiadają za dzieci, czy wina matki? Poniekąd tak, ale nie generalizowałbym. Przyczyn może być wiele, a jeżeli chce się coś zmienić, to trzeba po prostu facetowi uświadomić i to dobitnie pewne rzeczy.
    • ichi51e Re: Synuś mamusi 05.01.17, 08:19
      a co cie to w sumie obchodzi? zajmij sie swoim dzieckiem
      • mama.nygusa Re: Synuś mamusi 05.01.17, 08:23
        Sorry, ale ja nie widze nic zlego w tym ze sym mieszka z rodzicami, tyk bardziej ze na osobnych pietrach, tym bardziej, ze moze go nie stac na wynajecie mieszkania.

        Inna rzecz, ze to raczej on powinien skakac przy rodziacach, a nie odwrotnie, obiad jeszcze rozumie, ale sniadania, kolacje robic synowi wykluczone.
      • liisa.valo Re: Synuś mamusi 08.01.17, 01:53
        Babka mnie pyta, co robić. Tak mam jej odpowiedzieć?
    • tt-tka Re: Synuś mamusi 05.01.17, 09:03
      liisa.valo napisała:


      Kobieta pozalila się nam ostatnio ze nie ma siły wkoło niego latac... I co
      > ja niby mam jej zrobić?

      Pytanie retoryczne ? smile
      Zamiast gotowac synowi niech zamawia - na jego koszt - dietetyczne jedzenie w pudelkach, dostarczane codziennie. Odpocznie, a syn schudnie.
      Ewentualnie niech na koszt syna zatrudni pania do gotowania chlopczynie i ogarniania jego rzeczy (sprzatanie, prasowanie).
    • joa66 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 11:01
      Kobiety same innym kobietom robią kuku

      Na przykład sugerując, że wychowanie dziecka to tylko sprawa kobiet. Ojca duchem nieobecny? Trudno, matka winna, że nie naprwaiła błędów ojca.
      • iwoniaw Re: Synuś mamusi 05.01.17, 11:29
        joa66 napisała:

        > Kobiety same innym kobietom robią kuku
        >
        > Na przykład sugerując, że wychowanie dziecka to tylko sprawa kobiet.


        W punkt big_grin
      • heca7 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 12:31
        A pamiętacie taki wątek w Zmiennikach kiedy złodziej został w tym mieszkaniu nr 13 zamurowany? I dzieciak z balkonu piętro niżej podawał mu jedzenie za różne srebrne fanty. Co wtedy wykrzyczał matce ojciec tego dzieciaka (nie uwierzył mu, że ktoś jest na piętrze)? Ano wydarł się - na złodzieja mi syna wychowała!
      • liisa.valo Re: Synuś mamusi 08.01.17, 01:54
        W tej rodzinie i duchem, i ciałem. Mówię o konkretnym przypadku.
    • livia.kalina Re: Synuś mamusi 05.01.17, 11:36
      Jak wszystkim zainteresowanym taki układ pasuje to po co ty się bulwersujesz?
      • liisa.valo Re: Synuś mamusi 08.01.17, 01:55
        No nie pasuje właśnie.
    • issa-a Re: Synuś mamusi 05.01.17, 11:42
      jak to co zrobić? to bardzo proste.
      Niech jedzie np. "do sanatorium". Gdziekolwiek. I zostawi synka na 2-3 tygodnie.
      Poza tym niezmiernie mnie wkurza takie stereotypowe "synkowie mamusi".
      Owszem, pewnie zdarzają się takie matki. Tak samo jak zdarzają sie kobiety fleje, mające-wszystko-w-doopie, w tym swoich synkow, alkoholiczki itp itd.
      Osobiście nie znam juz takich matek Polek, które, umęczone do granic mozliwosci, usługują swojej rodzinie, naprawdę.
      Szczególnie mnie to wkurza, że sama mam synów.
      A ja, jako córka, nigdy nie gotowałam w domu. Nie ciagnęło mnie, wolałam zjeść kanapkę.
      Jak miałam własne dzieci to się nauczyłam, to nie fizyka kwantowa, naprawdę.
      Moi synowie też nie gotowali. Logistycznie, w moim domu, było to trudne do zrealizowania nawet. Ja pracowałam na zmiany, mąż na zmiany, synowie w szkole, zajęcia pozaszkolne.
      Za to kiedy juz w miarę podrośli to ja gotowałam tylko obiady. Śniadania i kolacje robili we własnym zakresie. Jak którys przyszedł później do domu to sobie sam odgrzewał obiad - ugotował ryż czy kaszę, odsmażył ziemniaki, mieso.
      Teraz syn mieszka osobno, sam, i nauczył sie gotować obiady całkowicie samodzielnie. Na początku zadzwonił kilka razy, zapytał o to czy tamto. Wystarczyło. Resztę też sam ogarnia, pranie (czyli włączenie pralki, to chyba nie za trudne?), prasowanie, sprzątanie.
      Naprawdę, wystarczy chcieć.
      Tamtemu grubasowi sie nie chce, po prostu.
      Większośc znanych mi chłopaków (koledzy synów) to normalni faceci. Potrafia samodzielnie funkcjonować, bez mamy i żony.
      jak mówię, to nie jest specjalnie trudne dla średnio inteigentnego człowieka.
      • szmytka1 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 12:00
        U mojej teściowej tak było jak opisujesz. Męża jak sobie wziełam wink to umiał to i owo ugotować. Teraz robi np. bardzo dobre przetwory i weki wink Sam się naucyzł. Teściowa nie gotowala, bo nie, do tej pory mało go gotuje. Synów miała 3. 2 z nich normalnie pozakładało rodziny. Jeden pod 40. z nią mieszka, nie pracuje, typowy synek mamusi dla niej niezrozumiany przez świat intelektualista, którym trzeba się opiekować. Dla reszty świata zaniedbany, zdziwaczały stary kawaler.
      • vodyanoi Re: Synuś mamusi 05.01.17, 12:17
        Tamtemu grubasowi się nie chce, bo matka wszystko za niego ogarnia. I nie będzie mu się chciało, jeśli życie go do tego nie zmusi. Ludzie są leniwi z natury i to dzięki lenistwu powstają najlepsze wynalazki. Wystarczy rozejrzeć się w domu - ile sprzętów mamy tylko po to, żeby było łatwiej.
        I w pewnym sensie taka matka wszystko ogarniająca staje się sprzętem. Jedyny minus - czasem będzie jęczeć i narzekać. Ale człowiek w czymś takim wychowany po prostu tego nie słyszy.

        Oczywiście wszystkie będą tu zwalać winę na ojca (nieobecnego ciałem i duchem), ale to nie ojciec ogarnia wszystko. Zapewne ojciec też jest ogarniany.
        To się zaczyna od bycia na każde zawołanie swojego dziecka. Od gotowania 5 obiadów, bo dziubdziuś nie ma ochoty na kotleta, rosół, naleśniki itp. Od sprzątania za niego klocków, bo synkowi się nie chce (moim dzieciom tez się nie chce, co nie oznacza, że ja za nie klocki będę zbierać. Tzn. mogę zebrać - odkurzaczem). Od tego, że matka ma chwilę dla siebie, a nastoletni synek wchodzi do niej i mówi "jestem głodny" i oczekuje jedzenia, a ona zamiast przyrosnąć natychmiast do fotela zrywa się i leci robić coś pyszniutkiego.

        I tak, to jest wina matki. Z jednej strony taka matka jęczy i płacze, że już nie może, że nie daje rady, a z drugiej - posprzątane przez kogoś innego zawsze będzie posprzątane nie tak. Ugotowane - niesmacznie, w dodatku w kuchni burdel, a do tego ktoś jej będzie grzebał po szafkach!

        Jak tak tej matce w postu startowego źle, to może przestać prać, sprzątać i gotować. No ale wtedy straciłaby sens życia, prawda?
    • szmytka1 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 11:56
      A ja mam w otoczeniu przypadek gdzie syna wychowywał tylko ojciec. I oto taka syt. Syn lat 29, nie pracował nigdzie ani dnia, dowodu osobistego nawet nie miał ani ubezpieczenia. Nie wie gdzie się kupuje bieliznę i żarówki, za to doskonale gdzie papierosy i alkohol. I teraz ojciec zmarł. Młody został bez dachu nad głową, bez dochodów i ogolnie w czarnej d.... Jak ten ojciec tak mógł! tongue_out
      • azja001 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 12:43
        Za wychowanie odpowiadaja obydwoje rodzice. Więc tacy synkowie to synkowie mamusi i tatusia. Nawet jesli matka na tyle zdominowała styl wychowawczy w domu że ojciec chowa sie po kątach albo w pracy to ojciec też za to odpowiada.
        • szmytka1 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 13:36
          mamusia nie zyje, zmarła jak młody był dzieckiem w wieku przedszkolnym, on jej nawet nie pamięta. Starsza siostra młodego wszytko w normie, normalnie ogarnięta życiowo.
      • aquella Re: Synuś mamusi 05.01.17, 13:20
        Nie mogl tylko musial Bo matka uciekla/zmarla czyli znowu jej wina
        • szmytka1 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 13:39
          własnie matka zmarła ale dzieci w domu było 2 i siostra zaraz jak skończyła 18 l. to spierniczyła z tej patologii i wyszła na ludzi. Syn tyle samozaparcia nie wykazał. Teraz liczy, że siostra go pod swoje skrzydła przygarnie uncertain
    • zuleyka.z.talgaru Re: Synuś mamusi 05.01.17, 13:18
      Ja tam mojego małego niuniusia też tak wychowam. Nosz nie umiem sobie wyobrazić, że jakaś harpia będzie go tulić do cyca zamiast mnie big_grin big_grin big_grin
      Będę mu rosołki do mojej śmierci podtykać, a on będzie tyć i tyć i tyć z tą swoją niepełnosprawną ręką big_grin big_grin big_grin big_grin: big_grin big_grin na naszym utrzymaniu bo kto zatrudni kalekę XD XD XD

      Rety, zły dzień dziś mam. A poważnie - cóż. Tak wybrali to teraz mają.
      • ummamir Re: Synuś mamusi 05.01.17, 13:52
        Ja tam mojego małego niuniusia też tak wychowam. Nosz nie umiem sobie wyobrazić, że jakaś harpia będzie go tulić do cyca zamiast mnie big_grin big_grin big_grin
        Będę mu rosołki do mojej śmierci podtykać, a on będzie tyć i tyć i tyć z tą swoją niepełnosprawną ręką big_grin big_grin big_grin big_grin: big_grin big_grin na naszym utrzymaniu bo kto zatrudni kalekę XD XD XD

        Rety, zły dzień dziś mam. A poważnie - cóż. Tak wybrali to teraz mają."

        Weź nawet w żartach nie mogę czegoś takiego słuchać. Ja tam niuniusiów mam dwóch i będę ich gonić do roboty równo, a pani matka ma odpoczywaćsmile
        Przyszłe synowe mi podziekują potemsmile
        • zuleyka.z.talgaru Re: Synuś mamusi 05.01.17, 14:02
          A ja nie chcę mieć synowych, już wolę synowców.
          Też mam dwóch. Ale starszego ciężko namówić na kult matki i regularnie oświadcza, że na studia wyprowadza się jak najdalej. Zostaje tylko młodszy smile tu sprawa jest prostsza bo jest troche kaleki i zawsze go w tym poczuciu, że jest taki bidulek można wychować.
          Żartuję z tym mlodszym. Mam nadzieję, że obaj się z domu wyniosą zaraz po 19urodzinach smile
          • cosmetic.wipes Re: Synuś mamusi 05.01.17, 14:58
            Zostaje tylko młodszy smile tu sprawa
            > jest prostsza bo jest troche kaleki i zawsze go w tym poczuciu, że jest taki b
            > idulek można wychować.

            Zdaję sobie sprawę, że żartujesz, ale jednak powiało grozą.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Synuś mamusi 05.01.17, 16:59
              Oj tam smile trzeba żartować żeby nie zwariowac.
              • gama2003 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 17:14
                On tą chorszą ręką więcej osiągnie, niż ktoś inny zdrową. Zobaczysz.
                • zuleyka.z.talgaru Re: Synuś mamusi 05.01.17, 20:08
                  Ale wiem smile toc pisalam ze zartuje. Za kilka lat nikt nie będzie widział, że ktoras reka byla chorsza smile
    • odnawialna Re: Synuś mamusi 05.01.17, 13:19
      Ja myślę, że to jednak w większości wina matek. Ilu znacie ojców, którzy piorą gacie dorosłym synom? A ile znacie dorosłych dziewczyn, które palcem kuchni nie tkną, za to żerują na pracy matki?

      Nie czarujmy się, gros obowiązków domowych wykonują kobiety i chociaż wiem, że zaraz się tu pojawią głosy o cudownych, zaangażowanych partnerach, to jednak statystycznie to kobieta odwala większość domowej roboty i to w jej interesie jest nauczyć tego swoje młode. I tu kłaniają się wdrukowane, dotychczasowe wzorce: obowiązkiem matki jest nauczyć córkę prowadzenia domu. Nie raz i nie dwa słyszałam teksty typu "nie umie gotować/szyć/sprzątać/ bo matka jej nie nauczyła". O chłopcu jakoś mi się nie zdarzyło. Jeśli mowa o chłopcu, to zazwyczaj z zachwytem "sam sobie kanapki zrobi/sam potrafi uprasować/sam przyszył guzik!".
      Powoli to się będzie zmieniać tak, jak zmienia się rola faceta w domu, ale nadal to kobiety same sobie strzelają w stopę, bo często od partnera oczekują równorzędnego podziału obowiązków, ale już synek to nie facet, toż to dziecko jeszcze i niczego robić nie musi.
      Jaki interes mają faceci w uczeniu swoich synów obowiązków domowych? żaden. Sporo ich nadal myśli kategoriami: dobra żona to kucharka i sprzątaczka w jednym.
      To jest przede wszystkim interes kobiet, żeby nie wychowywać kolejnego pokolenia książąt rozsiadających się na kanapie z pilotem w ręce, w oczekiwaniu na podanie obiadu przez służbę.
      • kropka_kom Re: Synuś mamusi 05.01.17, 14:14
        Trudno sie nie zgodzić.
        • kropka_kom Re: Synuś mamusi 05.01.17, 14:16
          Dodam ze pokutuje tu brak zaangażowania ojców oraz mierny przykład tychze.
      • undoo Re: Synuś mamusi 05.01.17, 16:40
        To niestety wciaz jest w prawda w wiekszosci rodzin - dalysmy sie koncertowo wrobic. Na dodatek w dwa etaty: w pracy i w domu. Patriarchat ma sie swietnie, a panowie w czarnych sukienkach pilnuja status quo. Czy Wy naprawde tego nie widzicie? Najlatwiej rzucac kamieniami w inna kobiete, ale prawdziwi winni sa usprawiedliwiani w imie potrzeby posiadania lepszej pary portek u boku niz kolezanka-samiczka.
        • ummamir Re: Synuś mamusi 05.01.17, 18:06
          "To niestety wciaz jest w prawda w wiekszosci rodzin - dalysmy sie koncertowo wrobic. Na dodatek w dwa etaty: w pracy i w domu."

          Kto się dał to dał, jego problem. Nie ma ofiar są ochotnicy. Tak wiem, ta straszna presja społeczna żeby facetowi gacie prac, i brać się za obieranie pyrów na obiad po pracy podczas gdy on zażywa relaksu, że po prostu nie da się inaczej.
          • vodyanoi Re: Synuś mamusi 05.01.17, 18:25
            A wystarczy: zamiast od samego początku w imię miłości do najbliższych robić z siebie sprzątaczkę i kucharkę, włączyć miłość do siebie i do własnego lenia.

            Po świętach był tu świetny wątek pewnej forumowiczki, która za własne pieniądze zrobiła sama wigilię dla kilkunastu osób (w nie swoim domu), wszystkich obsługiwała, pod nos podawała, na sam koniec świąt, sfrustrowana, zrobiła awanturę i wyszła, mając pretensje do tych nie doceniających jej leni. A, i jeszcze z powodu tych wigilijnych wydatków poskąpiła na prezent dla córki i miała pretensje, że reszta rodziny dla swoich dzieci prezenty kupiła przyzwoite.

            I teraz pytanie - czy ona dała sie koncertowo wrobić, czy też wrobiła się na własne życzenie? I czy przypadkiem za lat 20-30 nie będzie oczekiwać od swojej córki identycznego zachowania?
          • undoo Re: Synuś mamusi 05.01.17, 22:02
            Wiesz, moje dzieci maja pelna rodzine, po co zatem fundusz alimentacyjny utrzymywac? Co mnie to obchodzi? Albo renty dla sierot?
            Ty jedna nie dalas sie wrobic - niech inne cierpia. To, ze Ty tak nie masz, nie znaczy, ze nie ma takiego problemu spolecznego. Jesli Tobie odpowiada nizsza pensja, bo jestes kobieta - brawo, gratuluje, ja tam g.. nie lubie lykac i jestem swiadoma sytuacji. Naturalnie zaraz sie okaze ze jestes waska specjalistka, ktora zarabia lepiej od mezczyzny na takim stanowisku. Skoro Ci tak powiedziano - ja bym nie byla naiwna i sprawdzila wplywy na konto albo zeznania podatkowe jednak.
            • nenia1 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 22:22
              Ale o czym ty mówisz? Jaki się ma wpływ na to, że się jest sierotą? To jest los, przypadek. To czy w domu to ty myjesz okna, sprzątasz, odkurzasz, pracujesz, gotujesz, robisz zakupy, odrabiasz lekcje z dziećmi itd. masz wpływ ty sama.

              Nie odpowiada mi niższa pensja, dlatego negocjowałam z szefem swoje wynagrodzenie. Wbrew pozorom da się. Ale już moje koleżanki były oburzone, jak to, dopiero przyszła a już się o coś dopomina. A ja tu 6 lat pracuję i nie mam nawet telefonu komórkowego. Były dumne z tego, że się poświęcają i nie dopominają o swoje. Niestety z przykrością stwierdzam, że to kobiety same często nie upominają się o podwyżki, zgadzają się pracować za mniejszą kasę albo wręcz psują rynek usług oferując swoje usługi za mniejszą kasę, nie aplikują na wyższe stanowiska, bo drugi etat czeka w domu. Lubią się poświęcać, taki rys masochistyczny trochę. Coś jak z tym obsługiwaniem domowników i dorosłych dzieci. Jakieś korzyści to daje, pewnie się czują potrzebne, przydatne, dobre, miłe i grzeczne. Ale jak się nad tym głębiej zastanowić, to ja wiem, czy warto? Moim zdaniem nie.
        • 3-mamuska Re: Synuś mamusi 06.01.17, 01:52
          undoo napisała:

          > To niestety wciaz jest w prawda w wiekszosci rodzin - dalysmy sie koncertowo wr
          > obic. Na dodatek w dwa etaty: w pracy i w domu. Patriarchat ma sie swietnie, a
          > panowie w czarnych sukienkach pilnuja status quo. Czy Wy naprawde tego nie widz
          > icie? Najlatwiej rzucac kamieniami w inna kobiete, ale prawdziwi winni sa uspra
          > wiedliwiani w imie potrzeby posiadania lepszej pary portek u boku niz kolezanka
          > -samiczka.

          Dokładnie kiedys kobiety robiły w domu, facet w pracy.
          I było po "równo" jednak wyrasta teraz wlasnie pierwsze pokolenie dzieci 20+ matek które pracują, a obowiązki dalej robia seme bo jescze maja facetow z pogłębia baba do garów.

          Poznałam troche ludzi wlasnie w okolicy 20 lat,wielu pomagaliśmy. I chłopcy nie wiedzieli jak obsługiwać pralkę.

          Jedn mieszkał u matki potem u siostry,( jej maz tez nic nie robi) obiad z dwóch dań i ciasto musi byc codziennie.
          Potem moj maz mu kazał zrobic samamu pranie , Eh nowa pralka zepsuta orzekł bo on zamknął drzwiczki i nie działa.

          Rośnie mega niesamodzielne pokolenie nastolatków.
          Większość kolegów moich dzieci nie widzą jak włączyć pralkę.

          Kobiety ułatwiają sobie zycie kupują zmywarki/suszarki wynajmują panie do sprztania zamiat zagonić rodzine.

          Zreszta doskonały przykład koleżanki ,rodzina wielodzietna wiek od 8-20 lat, a w domu w soboty przychodziła dzieczyna i sprzątała cały dom, prasowała inna. Wcześniej była tez niania/gosposia na stałe mieszkała.
          Kto inny gotował, a do koszenia trawy wynajmowali ludzi.
          A w domu dwa rosłe byczki, niby twierdziła ze tych 2 najstarszych nauczyła prasowania. Nauczyła kilka razy pokazała i prasowalni koszulke.

          Jak raz pozwoliłam 10-latce robic ze mna naleśniki, to byli oburzeni ze narażam ich dziecko w kuchni.

          Była u nich po x latach i u dzieciaków w pokojach nawet prześcieradeł nie było na łóżkach. A dzieci mocno 14-26 letnie.
          Dzieci wszędzie autem,obiad pod nos.
          Matka z ojcem czasem po Nocach gotowali we dwójkę na jakaś impreze ale nie zawołali nikogo do pomocy.

          Ojciec sie troche ogarnął jak rzuciła prace z dnia na dzien przy kilku dzieciakach w domu i długo nie mógł znaleść pracy.
          Bo tak wcześniej tez nic nie robił.
          • tt-tka Re: Synuś mamusi 06.01.17, 10:39
            3-mamuska napisała:


            > Dokładnie kiedys kobiety robiły w domu, facet w pracy.
            > I było po "równo" jednak wyrasta teraz wlasnie pierwsze pokolenie dzieci 20+ ma
            > tek które pracują,

            PIERWSZE ????
            Do reszty posta nie bede sie odnosic, ale MOJE pokolenie (grubo ponad 20+) mialo pracujace w wiekszosci matki. I tez nie bylismy pierwsza traka generacja.
      • issa-a Re: Synuś mamusi 05.01.17, 18:22
        >Ja myślę, że to jednak w większości wina matek. Ilu znacie ojców, którzy piorą gacie dorosłym >synom? A ile znacie dorosłych dziewczyn, które palcem kuchni nie tkną, za to żerują na pracy matki?

        a, przepraszam, masz syna? córkę? w ogóle masz dzieci?

        ja nie tknęłam w domu rodzinnym kuchni. Pomijam, że wtedy kartki były i ciezko było ogarnąć kuchnie 2 gospodyniom. Ale akurat mnie to nie pociagało, nie lubiłam i nie lubię gotować. Za to sprzątałam całą chałupe, matka się nie tykała niczego (mieszkałyśmy we dwie). Lubilam, nie tyle sprzątać, co miec czysto wokół.
        I co z tego wynika?
        NIC, dokladnie nic. To wszystko wcale nie oznacza, że byłam leniem.
        Nie każdy musi umieć/lubic gotować, sprzątać, prać itd. Za to moze wykazywac się w innych dziedzinach.
        Ja, na przyklad, nie miałam pretensji do męża, że nie gotuje, nie sprząta, w domu, kiedy ja siedziałam na wychowawczym.
        Tyle, że on zapieprzał na 2 etatach żebyśmy mogli kupic wiekszą chałupę (bez kredytu).
        Ciągnięcie go do garów, w takiej sytuacji, to jakiś obłęd byłby.
        Naprawdę, nigdy nie spotkalam się z sytuacją, że chłop to świętość - od jakichś 20 kilku lat, czyli kiedy pokolenie moich rodziców było "aktywne" rodzinnie.

        • odnawialna Re: Synuś mamusi 06.01.17, 01:23
          >>>a, przepraszam, masz syna? córkę? w ogóle masz dzieci?
          nie, nie mam big_grin tak sobie troluję na EMAMIE big_grin
          a poważnie, mam syna 20 latka i córkę 7 latkę. I co teraz?

          Zastanawiam się co chciałaś przekazać swoim postem?
          dowiedziałam się, że nie gotowałaś, bo nie lubiłaś? za to sprzątałaś? a matka nie sprzątała? ok. a widzisz tu różnicę w stosunku do postu startowego? w nim WSZYSTKO robi matka.
          Mąż pracował na zakup domu, więc Ty przejęłaś obowiązki domowe i taki podział Wam odpowiadał? no też super, ale syn z postu startowego żeruje na matce, bo to ona go utrzymuje i obsługuje. Nie widzisz różnicy?
    • tajemnicza.a.m Re: Synuś mamusi 05.01.17, 13:43
      Mnie rozbrajają takie pytania matek: co ona ma zrobić? No najlepiej niech czeka aż sam się zmieni, niech dalej usługuje jakby jej kto kazał. Nie wiem wystarczy samej zmienić postawę i nie dość że sama zmartwienie weźmie sobie z pleców to jeszcze uratuje syna, któremu jak na razie tylko szkodzi ucząc go niezaradności.
      Człowiek, kiedy musi wszystkiego się nauczy i wszystko zrobi sam. Jak nie musi mamy obraz jak wyżej.
    • kropka_kom Re: Synuś mamusi 05.01.17, 14:13
      Niestety tez znam takie przypadki. No podobne. Faceci pod skrzydłami mamusi. Obecnie oczekuję syna i mam zamiar od niego duzo wymagać. Poza tym jest mąż i mam nadzieję ze da mu dobry przykład. W opisanym przypadku wlasnie razi w oczy brak ojca jako wzoru i podpory dla rodziny. Niestety...
      • tajemnicza.a.m Re: Synuś mamusi 05.01.17, 14:23
        Ja się trochę nie zgodzę. Uważam, ze to matka/kobieta decyduje kim dla dziecka jest. Jeśli robi z siebie posługaczkę na każde zawołanie nie oczekując w zamian nic to potem tak to wygląda czy jest ojciec czy go nie ma.
        Jak matkę kobietę zmusić aby nie usługiwała? Dla mnie to czysty wybór, który hoduje roszczeniowego gó...arza.
    • rb_111222333 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 14:45
      Moja mama tez taka jest, nawet do mnie w odwiedziny przyjeżdża z własnym obiadem. Kiedy mowię, ze tego nie chcę to jest foch i kłótnie sad Jak jestem u rodziców w odwiedzinach to myje mi buty i pierze majtki
    • undoo Re: Synuś mamusi 05.01.17, 16:35
      W wychowaniem dzieci to jest tak: jak sie cos nie udaje to zawsze jest to wina matki.
      My kobiety, to glupie jestesmy - albo sobie nieodpowiedniego meza/partnera wybierzemy, bo to przeciez nasza wina, jesli bije i pije. Albo ubiorem sprowokujemy. A jak juz przetrwamy ten okres zycia, to na pewno jestesmy winne zlemu wychowaniu naszych dzieci.
      Kurcze, nie wiem jak Wy, ale ja mam dosyc.
      • nenia1 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 17:09
        Nie wpadajmy w przesadę, faceci też mają swój krzyż. Wystarczy posłuchać co kobiety sądzą o mężczyznach z niskimi zarobkami. To jest pokłosie przekonań, że kobiety są od zajmowania się domem, a mężczyźni od przynoszenia pieniędzy. Nie raz tu czytam, że matka dla dzieci ważniejsza. No to skoro ważniejsza a ojciec ma zarabiać to potem trzeba pewne rzeczy przyjąć na klate.
        • undoo Re: Synuś mamusi 05.01.17, 17:44
          A czy 'tu' jest wylozona jedyna sluszna droga zycia?

          Poki patriarchat ma sie dobrze, poki kobiety z racji plci zarabiaja mniej, poki to one maja dwa etaty, poki to na nie spada gros opieki nad dziecmi, nie zamierzam sie litowac nad panami. Przykro mi - urodzic sie mezczyzna w Polsce to juz na starcie jest miec lepiej.

          A jak Tobie tak ich zal, to przygarnij takiego misia - utrzymuj, karm i obsluguj. Masz prawo do swojego hobby, a to hobby jest rownie dobre jak hodowla kanarkow czy haft krzyzykowy.
          • nenia1 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 20:40
            Ależ ja się nad nikim nie lituję, ani nikogo mi nie żal, widocznie ty to robisz, skoro mi przypisujesz. Ja stwierdzam tylko proste fakty. W moim domu nie mieszka groźny patriarchat, tylko ja i mój facet. I to od nas zależy jak sobie podzielimy obowiązki domowe. Można oczywiście narzekać na zły patriarchat i widzieć w sobie ofiarę, ale na dłuższą metę bycie ofiarą, choć zdejmuje odpowiedzialność i bywa fantastycznym samousprawiedliwieniem to równocześnie pozbawia możliwości decydowania o sobie, więc co kto lubi.
            • undoo Re: Synuś mamusi 05.01.17, 21:49
              Beatka tez w domu bita nie byla, wiec ustawy o ochronie kobiet nie podpisala na to sie powolujac. Skoro w Twoim domu patriarchatu nie, to wszedzie tak musi byc - genialna logika.
              • nenia1 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 22:01
                Widzę, że muszę nieco prościej. Nie znaczy, że nigdzie nie ma. Znaczy, że bardzo wiele zależy również od nas i nie ma co się zawsze chować za patriarchatem. I proszę, nie zaczynajmy znowu o biednych zahukanych kobiecinach z zapadłych wsi, które zaszczuwa całe otoczenie z księdzem na czele. Jest cała masa kobiet wykształconych, żyjących w miastach, gdzie ludzie sąsiadami się nie interesują (ogólnie kobiety są znacznie lepiej wykształcone od mężczyzn) nie mają za mężów przemocowców, a mimo to we własnym domu biorą na barki więcej obowiązków domowych, albo rezygnują z pracy bo liczy się kariera męża.
                • undoo Re: Synuś mamusi 06.01.17, 02:14
                  Kolejna Beatka smile Brawo! Niech Ci ta naiwnosc na cale zycie zostanie - tak latwiej zyc. Gorzej z niechecia do kobiet - bo z tym na dluzsza mete malo twarzowo jest. Krotkowzrocznosc pt. 'bo u mnie jest inaczej' chyba da sie jakos wyleczyc big_grin

                  Mam poza tym nadzieje, ze poczulas sie lepiej, skoro tak osobiscie pojechalas informujac wszem i wobec, ze prosciej musisz. Ciesze sie, ze sie dowartosciowalas, bo chyba o to Ci chodzilo.
                • zuleyka.z.talgaru Re: Synuś mamusi 06.01.17, 10:15
                  Mi się marzy stan, że tylko mąż pracuje a ja zajmuje się dziećmi i domem. Mam nadzieję, że za półtora roku moje marzenie się spełni. A jeśli nie, to choć jeszcze bardziej będę mogła ściąć moje obowiązki zawodowe.
                  Mam gdzieś karierę. Chcę mieć święty spokój, wolę mieć na głowie wszystkie obowiązki domowe niż pracować zawodowo.
                  I wyższe wykształcenie tu nie ma nic do rzeczy, to kwestia moich osobistych preferencji.
                  • ummamir Re: Synuś mamusi 06.01.17, 17:06
                    Ja będąc na macierzyńskich marzyłam o powrocie do pracy, pracując stwierdzam że nie lubię pracować.Po kilku tygodniach w domu pewnie znów chciałabym pracować. Teraz po okresie urlopu swiateczno noworocznego stwierdzam że idealna sytuacja to by była gdybyśmy oboje nie pracowali lub pracowali po ok.4 godz dzienniewink W ogóle stwierdzam że za dużo się pracuje, życie człowiek marnuje w tej robocie.
                  • undoo Re: Synuś mamusi 06.01.17, 17:39
                    Ja doszlam do takiego stanu i z ulga odeszlam z pracy.
                    Co do wyksztalcenia to dodam, ze im wyzsze, tym przyjemniej sie spedza czas z dziecmi i/lub samemu.
                    BTW uprasza sie o niewyrazanie troski o moja przyszlosc finansowa - jest zabezpieczona smile
                    • zuleyka.z.talgaru Re: Synuś mamusi 06.01.17, 18:22
                      Zazdroszczę. Ja jeszcze trochę się muszę pobujać z robotą.
      • issa-a Re: Synuś mamusi 05.01.17, 19:02
        >W wychowaniem dzieci to jest tak: jak sie cos nie udaje to zawsze jest to wina matki.


        no właśnie...
    • pelissa81 Re: Synuś mamusi 05.01.17, 17:57
      Mój mąż był obsługiwany przez mamę. W życiu widelca nie musiał myć, wszystko było robione za niego. Co więcej, jego młodsza siostra musiała już to robić, nawet mu odkurzać pokój. Ostatnio sie o tym dowiedziałam, że ma żal do mamy o nierówne traktowanie. Ja mam zupełnie inaczej - zawsze z bratem byliśmy traktowani równo, każde musiało myć własne okna, samodzielnie układać, często prasowaliśmy itd. On chętnie gotował, ja wcalesmile. Ale i on kiedyś naszej pracującej samotnej mamie wygarnął., że na studiach jego kolegom mamy robią kanapk i obiady! Mamę wmurowało, zwłaszcza ze był na jej utrzymaniu (studiował dziennie, ja już pracowałam). Ale to chyba raz wyskoczył z taką głupotą.

      Meritum: ja już wokół męża nie skakałam, więc doskonale szybko się nauczył i sam sobie pierze, rozwiesza, składa, zmywa, odkurzaczem ogarnia lepiej niż ja, naprawia itd. Nie gotuje, ale kanapki robie bez szemrania. Da się, po prostu wystarczy ludzi nie wyręczać smile
    • okruszek_h Re: Synuś mamusi 05.01.17, 22:46
      Mój kuzyn to podobny przypadek. Inteligentny, przystojny chłopak, na wysokim stanowisku z dr przed nazwiskiem, który do 40 mieszkał z rodzicami. Ciotka wstawała rano, żeby synkowi śniadanie i kanapki do pracy uszykować. Wujek ciskał się, że jemu przez 40 lat ani jednej kanapki do pracy nie zrobiła wink
      Jak wrócił z pracy (to przy mnie było) siadał do stołu i bez słowa czekał na obiad (tylko dla niego o tej godzinie podawany)po obiedzie bez słowa odchodził od stołu do swojego pokoju. Ciotka jak za przedszkolakiem wszystko za nim robiła, łącznie z wymianą pościeli, praniem, prasowaniem, sprzątaniem w pokoju.Zadziwiające, że na studiach potrafił całymi miesiącami do domu nie przyjeżdżać i dawać sobie radę sam.
      Po 40 ożenił się z fajną dziewczyną i ręce mu urosły. Wszystko potrafi zrobić, z dzieciakami po lekarzach biega, angażuje się, inny człowiek.
    • anamatopeja Re: Synuś mamusi 06.01.17, 15:12
      Cóż, mam przykład podobny ale z córką jedynaczką. Gdyby tam był syn to pewnie matka by obsługiwała jego a córkę goniła do zająć domowych. Ale jest tylko córka więc matka 20 lat nie pozwalała jaj w domu niczego tknąć, pralki też nie nauczyła obsługiwać, jedzenie zawsze pod nos - i zawsze z narzekaniem jakaż ta córka leniwa bo nie sprząta itd.. Tylko, że jak był czas na zaangażowanie córki w takie zajęcia, nauczenie, to matka wyrywała się sama do tego, bo przecież dziecko powinno się bawić i uczyć i nic więcej. Mąż też w domu nic nie robił, zarabiał zawodowo, ale w domu miał podane pod nos i też równocześnie był mocno krytykowany gdy np sam coś sobie ugotował bo zostawiał bajzel, w efekcie miał zakazane w kuchni coś robić. I teraz pretensje że nie robi.
      Niestety to głównie takie nadopiekuńcze matki, typowe matki gospodarcze, które nie mają innych pasji niż ogarnianie domu, a często też nie mają udanego związku z mężem więc wiszą na układzie z dzieckiem, i w efekcie tak wychowują dzieci, że je ubezwłasnowalniają, stają się one niezaradnymi biernymi niedołęgami z dwiema lewymi rączkami, czekającymi aż ktoś przyjdzie i zrobi za nie. Niektórym uda się z tego wyrwać, ale tylko niektórym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka