Zawsze miałam kwadratową żuchwę - stawiałam, że to rodzinne. Przy ostatniej wizycie u nowej dentystki pani zwróciła mi uwagę, że mam przerośnięte mięśnie. Zwykle wiąże się to z bruksizmem, którego co prawda nie mam, ale faktem jest, że nawet mąż zwrócił uwagę, że gdy jestem zdenerwowana, bardzo mocno zaciskam zęby. Zresztą sam powód wizyty był z tym związany - znienacka pękł mi jeden z trzonowców

Mam popękane szkliwo w wielu miejscach, starte guzki zębowe, do tego często boli mnie głowa, efekt estetyczny też nie za ciekawy. Proponowane rozwiązania - szyna relaksacyjna, lub z bardziej hardkorowych - domięśniowe zastrzyki z botoksu. Nie ukrywam, że pierwszy raz w życiu zastanawiam się, czy botoks to jednak nie jest dobry pomysł
Czy któraś z Was miała taki problem i zastosowała którąś z powyższych metod?
(Nie mam złudzeń, że wątek będzie wywlekany przez spamerów...)