Dodaj do ulubionych

zagotowałam się

03.03.17, 17:57
Moja mama robi herbate mojemu synkowi. Naszykowala dzbanek, wrzucila saszetki herbaty. Woda sie gotuje, podchodze zalac dzbanek a tam czubata stolowa lyzka cukru.
Ograniczam dziecku cukier. Wyeliminowalam soki owocowe. Słodycze ograniczone do minimum. Kupuje owoce, wode. A w tym czasie moja mama poi go herbata w ilosci łyżka cukru na 0,5 litra wody.
Obserwuj wątek
    • agonyaunt Re: zagotowałam się 03.03.17, 18:09
      Dosypałabym jeszcze kilka, tak żeby dziecko samo się skrzywiło, że za słodkie, bo chyba tylko wtedy mama się oduczy.
      • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 03.03.17, 18:54
        Najgorsze, ze ona robila ze mnie wariata od trzech tygodni, tlumaczylam jej dlaczego eliminuje soki itd, przechodze na herbate.
        To udaje, że mnie slucha a po cichu dodaje lyzke stołową cukru. I jest z siebie pewnie dumna, jak syn co i rusz prosi, żeby mu dolać.
        Bo herbata bez cukru jest niedobra i kto to widzial poic dziecko herbatą!
        Najgorzej mnie wkyrza to robienie ze mbie wariata no. Rece opadają.
        • agonyaunt Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:13
          Nie wiem jak Cię pocieszyć, bo też by mnie trafiło. Niektórzy, niestety, są niereformowalni.
        • kaz_nodzieja Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:14
          Mama w dzieciństwie dawała Ci pewnie też posłodzoną herbatę i jak wszyscy tu widzimy nie umarłaś od tego.
          • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:46
            Teraz pije bez cukru i również nie umarlam.
            • kaz_nodzieja Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:49
              Za to masz słabą odporność na stres.
              • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:00
                I na docinki dla samych docinek.
              • majenkir Re: 03.03.17, 23:24
                kaz_nodzieja napisała:
                > Za to masz słabą odporność na stres.



                To przez ten cukier w dziecinstwie wink
            • vinca Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:28
              A ja niestety nadal pije z cukrem. Niepotrzebny nawyk którego nie mogę się pozbyć. Wlasnie przez matke.
              • kaz_nodzieja Re: zagotowałam się 03.03.17, 21:36
                I jakie negatywne skutki masz z tego powodu?
              • morekac Re: zagotowałam się 04.03.17, 07:49
                Ktoś co broni rzucić herbatę z cukrem?
              • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 04.03.17, 09:53
                >>>>Niepotrzebny nawyk którego nie mogę się pozbyć. Wlasnie przez matke.

                W pewnym wieku na każdy cień mojej krytyki corka odpowiadala wściekle: To twoja wina!
                - Dlaczego?
                - A kto mnie urodzil???!!!!
                teraz ma 25 lat, a ja z rozrzewnieniem wspominam te piekne dawne czasy.
                • kaz_nodzieja Re: zagotowałam się 04.03.17, 10:21
                  Istotne w takim samym wymiarze jest kto ją spłodził.
                  • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 04.03.17, 10:30
                    No wiesz - jak to w rozbitych rodzinach, ten kto byl daleko pozostawal pod ochroną. Z czasem to się zmienilo, idealizację zastapil krytycyzm z domieszką gniewu, ale tez czułosci. Czas naprawde leczy - jak mu się da czas smile
    • starobrno Re: zagotowałam się 03.03.17, 18:55
      A babcia nie chciala herbatki? Z ciasteczkiem, slodkim oczywiscie?
      • bergamotka77 Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:02
        Błagam łyżka cukru na dzbanek herbaty to dużo? Ja pakuje czubata łyżkę do kubka wink NIkt jeszcze nie umarł od słodzonej herbaty - nienawidzę gorzkiej kawy czy herbaty.
        • tt-tka Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:06
          bergamotka77 napisała:

          Ja pakuje czubata łyżkę do kubka - nienawidzę gorzkiej kawy czy
          > herbaty.
          >

          Nie jestes dzieckiem autorki, prawdaz. A tu o tym dziecku mowa.

          Nie wiem, wyrzucac cukier z domu albo zamykac na klucz, gdy babcia jest obecna, skoro prosby nie skutkuja ?
        • kaz_nodzieja Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:12
          Zgadza się. Ja słodzę herbatę 2 czubate łyżeczki na kubek. Nadwagi jakoś nie mam, zęby zdrowe.
          Jeżeli dzieciak na codzień nie pija innych słodzonych napojów to herbata z cukrem nie będzie dla niego szkodliwa.
          • starobrno Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:22
            Ale autorka nie podaje powodów, dla których ogranicza cukier, może to własnie psujące się zęby, nadwaga, albo brak apetytu. Problemem jest to, że babcia po cichu bojkotuje prośbę mamy, zamiast porozmawiac jak dorosły i ustalic jakis rozsadny kompromis. Jak nastepnym razem powieze dziecko bez fotellika, bo kiedys wszyscy jezdzili bez, to tez bedzie ok?
            • bergamotka77 Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:35
              Błagam czasy, ze cukier to biała śmierć chyba już minęły. Problem z d**y wzięty w stylu "o matko jak można jeść gluten"? Wkurza mnie ta nowomoda. U mojej teściowej nigdy nie ma cukru co mnie wkurza bo ja slodze a po gorzkiej herbacie mnie potwornie mdli.
              • kaz_nodzieja Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:48
                Ja mam podobnie. Herbata (czarna) ma być posłodzona, podobnież kawa. Cukrem - nie słodzikiem, nie miodem i nie stewią. Cukrem, k....wa, cukrem!!!!!!!!!!!!!!!
                I do tego ciastko z glutenem.
                A na obiad ma być mięso. Dziękuję.
                • bergamotka77 Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:52
                  Haha kaznodzieja w rzeczy samej - nic dodac nic ująć smile I latte na zwykłym mleku a nie sojowym big_grin
                • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:02
                  A jak bys sie czula, gdyby ktos decydowal za ciebie i ci zabral cukier lub wciskal kotlety sojowe udajac ze to mięsne? Lubisz byc robiona w bambuko i jak inni lekcewaza twoje preferencje?
                  • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:21
                    Nie przyszlo Ci do glowy, ze mama zrobiła to mechanicznie?
                    Chyba zbyt ambicjonalnie podchodzisz do całej sprawy.
                    Zakładam, ze dziecko nie choruje na cukrzycę.
                    • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:23
                      Boze, mialo być "zrobila to automatycznie". Sorki, potwornie zmeczona jestem.
                      • mallard Re: zagotowałam się 05.03.17, 00:26
                        nangaparbat3 napisała:

                        > Boze, mialo być "zrobila to automatycznie". Sorki, potwornie zmeczona jestem.

                        "Mechanicznie" też jest dobrze.
                    • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:26
                      Raczej nie automatycznie, bo temat cukru walkujemy od jakiegos czasu. Po prostu zarowno w tym jak i w kilku innych tematach mama uważa, ze wydziwiam.
                      • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:38
                        Może tak być. Moja mama jest lekarką, pediatrą. Ciagle coś czyta i mowi, że albo wyważają otwarte drzwi, albo coś oglaszają, by po 10 latach się wycofac. Kiedy urodzilam corkę, należalo ukladac dziecko do snu na bruszku. Po paru latach okazalo się, że podobno nie tylko nie chroni to przed śmiercią lóżeczkową, ale na odwrot, sprzyja jej - pozwolono klaść na brzuszku tylko wtedy, gdy dziecko jest obserwowane. Jak jest teraz, nie wiem.
                        Sama też uważam, ze cukier to nic dobrego, ale doświadczenie i naukowcy mowią, że zbyt restrykcyjna postawa rodzicow może przynieść często skutek odwrotny do zamierzonego. Warto cukier ograniczać, ale tak jakby - mimochodem, nie robiąc z tego sprawy smile
                      • fifiriffi Re: zagotowałam się 04.03.17, 08:13
                        baba_za_kolkiem napisała:

                        > Raczej nie automatycznie, bo temat cukru walkujemy od jakiegos czasu. Po prostu
                        > zarowno w tym jak i w kilku innych tematach mama uważa, ze wydziwiam.

                        a to dziecko to ona sie nim opiekuje, jak jesteś w pracy czy byłaś tam w odwiedzinach?
                  • mebloscianka_dziadka_franka Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:36
                    No, ale ty decydujesz za dziecko tongue_out
                    • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:40
                      Owszem. Ja za nie odpowiadam.
                    • mallard Re: zagotowałam się 05.03.17, 00:28
                      mebloscianka_dziadka_franka napisała:

                      > No, ale ty decydujesz za dziecko tongue_out

                      Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa...
              • tt-tka Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:52
                bergamotka77 napisała:

                > Błagam czasy, ze cukier to biała śmierć chyba już minęły. Problem z d**y wzięty
                > w stylu "o matko jak można jeść gluten"?

                Co co do tego ? Domownicy autorki maja nie slodzic, a gosc powinien to respektowac, bo o to tu idzie. O nieprzestrzeganie zalecen pani domu.

                Wkurza mnie ta nowomoda. U mojej teś
                > ciowej nigdy nie ma cukru co mnie wkurza bo ja slodze a po gorzkiej herbacie mn
                > ie potwornie mdli.


                Wkurzaj sie dalej, zamiast wpasc na to, zeby do tesciowej brac wlasny cukier.
                • bergamotka77 Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:57
                  Mam nosic cukier? Ona powinna miec torebkę cukru dla gosci.
                  • tt-tka Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:08
                    bergamotka77 napisała:

                    > Mam nosic cukier? Ona powinna miec torebkę cukru dla gosci.
                    >

                    Dlaczego "powinna" ? Czy ktos niepalacy powinien miec kasete fajek do uzytku gosci-palaczy ? Nie slodzi, cukru w domu nie ma, goscie o tym wiedza. Albo pija gorzkie, albo nosza wlasny cukier. tertium non datur.
                    • nickbezznaczenia Re: zagotowałam się 03.03.17, 21:13
                      Nie, to złe porównanie i zdecydowanie osoba przyjmująca gości powinna dysponować cukrem.
                      • tt-tka Re: zagotowałam się 03.03.17, 23:41
                        nickbezznaczenia napisał(a):

                        > Nie, to złe porównanie i zdecydowanie osoba przyjmująca gości powinna dysponowa
                        > ć cukrem.

                        O, a co tu ma do rzeczy powinnosc ? Na tej zasadzie wegetarianka powinna serwowac gosciom miesne potrawy, skoro oni jedza mieso ?
                        Gosc, ktory przyjmuje zaproszenie wiedzac, jaka jest kuchnia w danym domu albo nie przyjmuje zaproszenia, albo bierze ze soba wlasne pozywienie, albo zjada i wypija to, co dostal. Bez wybrzydzania.
                        • nickbezznaczenia Re: zagotowałam się 04.03.17, 07:58
                          Ponownie stosujesz porównania od czapy. Nie ma sensu dyskutować z osobą, która uparła się i okopuje jak pod Verdun.
                        • eliszka25 Re: zagotowałam się 04.03.17, 09:59
                          acha, czyli jak przyjda do mnie wegetarianie, to maja wpierniczac mieso, bo my wegetarianami nie jestesmy? czy maja przyniesc swoj prowiant? jesli zapraszam gosci, to staram sie ugoscic ich tak, zeby bylo im milo. ja np. nie pije kawy w ogole, ale zawsze jakas tam kawe w domu mam, gdy przychodza goscie, bo wiem, ze pija. ba, czesto mam w domu nawet jakies tam produkty bezglutenowe, bo jeden z naszych znajomych ma nietolerancje glutenu i gdy przychodzi, to albo wszyscy jemy bezglutenowe, albo gotuje cos specjalnie dla niego. moj maz nie slodzi, ale gdy robi herbate mi, to wsypuje cukier, bo wie, ze ja slodze. moi tesciowie oboje maja cukrzyce i nie uzywaja cukru, ale dyzurna torebka zawsze w kuchni jest. to naprawde nie jest zaden wysilek.

                          moze dziwna jestem, bo ja swoich gosci staram sie ugoscic, czyli przyjac ich tak, zeby czuli sie dobrze.
                          • tt-tka Re: zagotowałam się 04.03.17, 10:23
                            eliszka25 napisała:

                            > acha, czyli jak przyjda do mnie wegetarianie, to maja wpierniczac mieso, bo my
                            > wegetarianami nie jestesmy? czy maja przyniesc swoj prowiant?


                            Moi goscie jedza to, co dostana. Widac im odpowiada. Jesli przyjmuje sie zaproszenie - a wiesz, jak tam karmia, bo nie pierwszy raz idziesz - to z dobrodziejstwem inwentarza.

                            jesli zapraszam g
                            > osci, to staram sie ugoscic ich tak, zeby bylo im milo

                            I moze to jest clou ? Moze tesciowej Bergamoty wcale nie zalezy na tym, zeby Bergamocie bylo milo ? smile
                          • ap.so Re: zagotowałam się 04.03.17, 18:37
                            Był tu niedawno jakiś wątek o babci i kimśtam jadących przez pól polski na osiemnastkę. Gdzie jedna osoba upierała się że zaproszenie na osiemnastkę to zaproszenie na osiemnastkę i gościowi nie należy się coś treściwego do zjedzenia po długiej drodze smile tu widzę podobny trend. Nosić w gości swój cukier. Ja ani mój mąż nie pijemy kawy, ale w szafce zawsze jakaś stoi na wszelki wypadek. Jestem gospodynią i lubię kiedy gość czuje się u mnie dobrze.
                          • nickbezznaczenia Re: zagotowałam się 04.03.17, 19:25
                            Nie, normalna jesteś. smile
                  • danaide Re: zagotowałam się 04.03.17, 00:11
                    A tam, od razu torebkę. Ja zabieram z kawiarni swoje saszetki cukru do kawy. Gości mniej niż cukru w domu.

                    Uprzedzając pytania: parę osób jak się dowiedziało, że zbieram cukier po kawiarniach (zaczęłam objeżdżając Europę), też dla mnie pozbierało. Miałam kiedyś cukier z naprawdę dziwnych miejsc... i faceta w owym czasie, który słodził i wszystko mi wyżarł.
        • semihora Re: zagotowałam się 03.03.17, 21:10
          Wygląda na to, że masz jedyny słuszny światopogląd - ty musisz słodzić, więc precz z gorzką herbatą, a kto protestuje, temu sypać cukier podstępem.
        • niennte Re: zagotowałam się 04.03.17, 09:17
          bergamotka77 napisała:

          > Błagam łyżka cukru na dzbanek herbaty to dużo? Ja pakuje czubata łyżkę do kubka
          > wink NIkt jeszcze nie umarł od słodzonej herbaty - nienawidzę gorzkiej kawy czy herbaty.


          Mnie kilkadziesiąt lat temu ktoś powiedział: "Ludzie dzielą się na inteligentów oraz na tych, którzy słodzą herbatę" big_grin
          Od tej pory nie słodzę. O ile lubię słodycze i ograniczam je tylko zdroworozsądkowo, o tyle smak słodzonego jakiegokolwiek napoju - a najbardziej herbaty czy kawy - odrzuca mnie natychmiast.
          • bergamotka77 Re: zagotowałam się 04.03.17, 13:16
            niennte napisała:

            > bergamotka77 napisała:
            >
            > > Błagam łyżka cukru na dzbanek herbaty to dużo? Ja pakuje czubata łyżkę do
            > kubka
            > > wink NIkt jeszcze nie umarł od słodzonej herbaty - nienawidzę gorzkiej kaw
            > y czy herbaty.
            >
            >
            > Mnie kilkadziesiąt lat temu ktoś powiedział: "Ludzie dzielą się na inteligentów
            > oraz na tych, którzy słodzą herbatę" big_grin
            > Od tej pory nie słodzę. O ile lubię słodycze i ograniczam je tylko zdroworozsąd
            > kowo, o tyle smak słodzonego jakiegokolwiek napoju - a najbardziej herbaty czy
            > kawy - odrzuca mnie natychmiast.

            Niennte no naprawdę poddawane się takim głupim opiniom świadczy o inteligencji big_grin Ja też nie jem słodyczy ale slodzę napoje. No i? WODĘ głównie pijemy.
            • niennte Re: zagotowałam się 04.03.17, 13:40
              Opinia (?) nie była głupia, już wtedy wiedziano, że cukier to "biała śmierć". Ponadto zależało mi na tej osobie wink Z perspektywy czasu jestem mu bardzo wdzięczna, bo dzięki niemu odzwyczaiłam się od słodzonych i słodkich napojów. Było warto.
              • bergamotka77 Re: zagotowałam się 04.03.17, 14:02
                A ja próbowałam nie slodzic ale nienawidzę gorzkiej kawy i herbaty i mnie od nich mdli. Mam się katować? Mąż i jego rodzina nie slodza, ja i moja slodzimy. Teściowa chce mnie zawsze jak najlepiej ugoscic i widać że miota się w panice ze tego cukru nie ma. Staram się być wyrozumiały, ale zawsze nastawiam się, że następnym razem juz będzie i zwykle nie ma. A gorzki i kwaśny napój to coś koszmarnego.
                • niennte Re: zagotowałam się 04.03.17, 14:16
                  Kwestia przyzwyczajenia. Mnie z kolei cukier zabija prawdziwy smak kawy czy herbaty, który przestaję czuć, kiedy wyłapuję nawet pół łyżeczki słodkości sad
                  Kawa bez cukru nie jest ani gorzka, ani kwaśna, jest po prostu kawą smile
                  • chicarica Re: zagotowałam się 04.03.17, 16:21
                    O, to, to. Też nie lubię herbaty ani kawy z cukrem. Wyjątkiem jest earl grey z cytryną, ale załatwiam to odrobiną stewii.
                • danaide Re: zagotowałam się 04.03.17, 18:53
                  Espresso słodzę. Latte jest z mlekiem. Herbaty piję takie, że cukier nie jest potrzebny.
              • bergamotka77 Re: zagotowałam się 04.03.17, 14:14
                Teraz opinia jest taka, ze cukier jest lepszy niż te nieszczesne chemiczne slodziki itd. Znam wykładowców akademickich którzy slodza jak diabli i ludzi prostackich pijacych gorzka herbatę więc naprawdę osoba, która to powiedziała grzeszyla podobna inteligencja jak ty...Skoro wzięłaś to sobie do serca.
        • vaikiria Re: zagotowałam się 04.03.17, 22:59
          Ja nienawidzę slodzonej kawy czy herbaty i nie chciałabym, żeby mnie ktoś tak uszczęśliwiał. Z jakiej racji? Cukier podaje się osobno, kto chce ten korzysta. Sypanie cukru od razu do napoju to tylko w byłym ZSRR.
    • anagat1 Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:01
      Tez bym sie zagotowala. U mnie tesciowa to samo probowala uskutecznic. Dostala bure i od roku nie przyjezdzala( mysle, ze nie tylko o herbate chodzi😅).
      • kaz_nodzieja Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:13
        A mąż zdrowy?
      • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:25
        Bogu dzięki ze nie mam syna i nie bedę miała synowej.
        • anagat1 Re: zagotowałam się 03.03.17, 21:00
          Ja za to mam dwu.. Wiec ktos pewnie kiedys pomsci moja tesciowa..
    • aguar Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:19
      Też bym się zagotowała. Współczuję, trzymaj się.
    • sanrio Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:21
      il synek ma lat? Ma nadwagę?
      • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:50
        Ma 3,5 roku, bardzo wybiorczo je i po cukrze świruje, nadpobudliwy i agresja.

        Szczerze to bardziej mi chodzi o to, że ktoś robi ze mnie wariata przez 3 tygodnie.
        • berdebul Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:22
          www.webmd.com/parenting/features/busting-sugar-hyperactivity-myth#1
        • escott Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:22
          Badania mówią, że twardego związku między spożywaniem cukru przez dzieci a nadpobudliwością po prostu nie ma - to siła sugestii u rodziców kierujących się popularnym mitem.
          • starobrno Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:31
            Wyjasnij to mojemu dziecku, ktore normalnie chodzi spac ok 19.30-20.00. Po czekoladce po kolacji fruwa do polnocy.
            • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:34
              Niestety ja takze widze scisly zwiazek.
              Nie tylko agresja ale widac tez kiedy synek ma rozchwiany cukier, robi sie jeczliwy i nerwowy jak mu spada. Powinnam.go zdrowo karmić.
              • 3-mamuska Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:42
                baba_za_kolkiem napisała:

                > Niestety ja takze widze scisly zwiazek.
                > Nie tylko agresja ale widac tez kiedy synek ma rozchwiany cukier, robi sie jecz
                > liwy i nerwowy jak mu spada. Powinnam.go zdrowo karmić.

                Powinnaś go zdrowo karmić!!
                Moze dostaje nieodpowiedniej jedzenie Danonki i inne.
                • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:44
                  Musze zapytac mame. Moze i dostaje.
              • chicarica Re: zagotowałam się 04.03.17, 11:58
                Prawdopodobnie ma skłonności do hiperinsulinemii. Przy czymś takim najlepiej jest bardzo pilnować i naprawdę nie jeść cukru ani słodkich rzeczy. Węglowodany tylko złożone.
            • 3-mamuska Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:41
              starobrno napisała:

              > Wyjasnij to mojemu dziecku, ktore normalnie chodzi spac ok 19.30-20.00. Po czek
              > oladce po kolacji fruwa do polnocy.

              CZEKOLADA TO NIE CUKIER,.
              3-latek agresywny od cukru śmieszne mamusia sobie wychowuje bezstresowo i stad agresja a nie cukier.
              Robiła bym to samo. Sama sie zajmuj dzieckiem skoro ci nie pasuje.

              Wszytko zwalać na cukier gluten i białko. Hehe
              • starobrno Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:49
                To spojz na sklad np. toffifee. Cukier na pierwszym miejscu, w tabelce na 100g produktu 48g cukru. I wiesz moje dzieci jedza czekolade, zelki, i nawet kinder kanapki. Ale w ciagu tygodnia po 17 juz nie, bo sa za bardzo nakrecone.
              • semihora Re: zagotowałam się 03.03.17, 21:16
                O. Kolejna mądra.
              • danaide Re: zagotowałam się 04.03.17, 00:15
                Popieram opcję bezcukrową. Moja cukier dostaje, w różnej postaci, stety niestety. I czasami nocą zdarza się, że ją nosi w łóżku, nie może zasnąć - najczęściej się okazuje, że znów jakiś za słodki dzień był...
              • sanrio Re: zagotowałam się 04.03.17, 09:35
                nienienienienie. Nie masz racji. Czekolada 90% kakao to fakt, nie cukier. Ale dziecko takich zapewne nie dostaje, dostaje od "troskliwej" babuni pewnie jakieś syfne kinderki. I niestety - dużo dzieci po cukrze staje się nadpobudliwe. Przykładem taka Honeybooboo, która przed występami spijała swoje "soczki", które były miksem rożnego pochodzenia cukrów, dostawała wtedy odpału i mogła urządzać swoje show.
            • fifiriffi Re: zagotowałam się 04.03.17, 08:14
              starobrno napisała:

              > Wyjasnij to mojemu dziecku, ktore normalnie chodzi spac ok 19.30-20.00. Po czek
              > oladce po kolacji fruwa do polnocy.

              a moje mogą zjeść o 19 i idą spać o 22
              I czego to dowodzi?
              • memphis90 Re: zagotowałam się 04.03.17, 16:43
                Że mamy super dzieci (albo to my jesteśmy super matkami), które można nafutrować dowolną ilością cukru, napoić colą i dołożyć syrop z pseudoefedryną, a one i tak grzecznie pójdą spać big_grin Moje - co prawda- łobuzują i ogólnie głośne są, ale to przecież dzieci! Dzisiaj na przykład nie dostały NIC słodkiego, a szalały na potęgę (od rana kolejno były w użyciu: rowert, wrotki, hulajnoga, deskorolka, strzelanie z łuku, puszczanie samolotu, trampolina, huśtawki i piłka...) - zwyczajnie wiosnę poczuły - i tak powinno być. Ale mogą napchać się cukrem do wypęku, dossać się do kofeiny, a i tak pójdą normalnie spać. Nie histeryzują, nie wpadają w szał, nie są pobudzone. Ależ mam szczęście!
            • ichi51e Re: zagotowałam się 04.03.17, 10:04
              Badania pokazuja ze to nie sam cukier a okolicznosci w ktorych dzieci dostaja slodycze.
          • feiticeira Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:50
            O nie nie nie, zdecydowanie nie. Nawet jeśli jest to tylko miękki związek, to dysponuję odpowiednim materiałem do badań, który go potwierdzi.
        • sanrio Re: zagotowałam się 04.03.17, 09:31
          to bardzo słabe ze strony twojej mamy. bardzo. Jeśli chodzi o tak małe dziecko, opiekunowie powinni zawsze trzymać się zaleceń rodziców, ja też dozowałam córce słodycze jak była w tym wieku. Rozmawiałaś z matką o tym? Co ona na to??
    • baltycki Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:27
      Tez bym sie zagotowal (lekko),
      gdyby ktos poslodzil moja herbate przed jej zaparzeniem.
      • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:27
        Niektorzy jeszcze wrzucają cytrynkę tongue_out
        • jak_matrioszka Re: zagotowałam się 03.03.17, 21:33
          Najpierw sie parzy, potem slodzi a cytrynke na koncu!
          • danaide Re: zagotowałam się 04.03.17, 00:18
            I znowu problemy
            kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/kiedy-herbata-z-cytryna-szkodzi-zdrowiu-tlumaczy-dietetyk/6009t
          • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 04.03.17, 00:24
            To prawda. Ale zdarzają się osoby, ktore od razu wrzucają torebkę i cytrynkę.
            • bergamotka77 Re: zagotowałam się 04.03.17, 00:29
              A ja wrzucam torebke jak sie mocniej zaparzy wrzucam cytrynkę a na koniec cukier. Mniam. Idę sobie zrobić herbatę słodzoną smile
              • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 04.03.17, 00:41
                Ja mam zasadę: albo torebka, albo cytrynka. Nie wrzucę cytryny poki nie wyciagnę torebki. W dawniejszych czasach zdarzalo się, że w barach podawano szklanke, a w niej wrzątek, torebka i plasterek, w dodatku trzeba to bylo d razu poslodzić, przy bufecie. Ech, mlodość ...
                Jak dwa lata temu mialam w grecji wypadek samochodowy i stalam się od tego momentu troche nerwowa, zaczęlam wieczorem robić sobie herbatkę z cytrynką i cukrem - dzialała naprawde kojąco smile
    • wiosennaburza1 Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:30
      One wiedzą lepiejbig_grin
      łyżka cukru na pół litra wody to niedużo. aczkolwiek ja bym tego nie wypiła, bo nie słodzę herbaty.
      a w rodzinie męża robię za dziwowisko i wyrodną matkę, bo moje dziecko najchętniej pija ... wodę. a dlaczego nie kubusie??? a dlaczego nie słodką herbatkę??? a dlaczego nie soczki??? a napoje też nie??? wyrodna matka jestem , dziecko nauczyłam pić wodę zapewne z lenistwa. także że, wiesztongue_out
      • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:05
        No dokladnie. Synek pije zwykle herbaty, owocowe i ziolowe. A ta mu bach cukier. Bo dzieci wolą słodkie! A ja robie z niego dziwolaga!
        • wiosennaburza1 Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:15
          ajtam, wolą. żebyś widziała moje dziecko na spędach rodzinnych. jak te babcie i ciocie się prześcigają w propozycjach! soczki, napoje, herbatki z cukrem... bo jak to??? woda??? była taka sytuacja, gdzie dziecko powiedziało mi na ucho: mama, daj mi wody, bo one nie rozumieją co do nich mówiębig_grinbig_grinbig_grin
        • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:29
          A uwazasz że ziołowe herbatki to takie niewinne?
          • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:37
            Tak, uwazam ze ziolowe herbaty sa czyms lepszym niz butelka kubusia dla mojego synka. Glownie pije malinowa, roiboos, zwykla czarna lekką, czasem z pokrzywy czy rumiankowa ale to rzadko.
            • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:42
              Bo wiesz, ziola to leki. Czytałam na przykład, ze roiboos nie nalezy pić częściej niz raz dziennie.
              Ale tak myślę, ze skoro pije rozne, to jest OK. Jak mu smakuje rumianek wink
              • memphis90 Re: zagotowałam się 03.03.17, 21:25
                Mmm, "bukiet ziół" z Lidla jest niezły. Możesz babci powiedzieć, że jest naturalnie słodki, bo ma lukrecję w składzie, więc już słodzić nie trzeba.
                • viridiana73 Re: zagotowałam się 04.03.17, 09:58
                  Potwierdzam, "bukiet ziół" jest szałowy.
        • zuleyka.z.talgaru Re: zagotowałam się 04.03.17, 09:33
          Trzeba było w niemowlęctwie przystosować do picia wody to byś problemu nie miała.
      • fifiriffi Re: zagotowałam się 04.03.17, 08:16
        hm? moi rodzice słodzą, moi teście też, ja nie słodzę i staram sie nie słodzić herbaty moim dzieciom, pijemy wodęm jeśli już!!! gdzieś na jakiejś imprezie rodzinnej jest jakaś pepsi czy cola, pewnie,że moje mają ochotę, jak każdy dzieciak, ale piją rozcieńczone z wodą i jakoś za dziwaków nie uchodzę, że nie daję słodkiego jedzenia czy picia. Ematka,że w zwykłej sprawie uchodzi za dziwactwo.Hm?
    • conena Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:31
      Nie może miodu dodać? Moje dzieci herbaty czarnej nie ruszą, bardzo lubią malinową z miodem właśnie. Znalazłam jedna prawdziwą malinową herbatę z dobrym składem, do tego produkowaną w Wlkp, wiec na Twoim miejscu kupiłabym paczkę herbaty, słoik dobrego miodu i szczerze bym powiedziała co mi na sercu leży. Widocznie trzeba gadać w kółko, skoro nie trafia od razu.
      Moja Mama tak potajemnie karmiła córkę kinder kanapkami, wydało sie jak młoda po wizycie u babci pół nocy haftowała. Przechodziła wtedy jakis dziwny okres ostrej nietolerancji kakao. Już nawet nie byłam zła, tylko zmęczona i rozczarowana tym odkryciem, ale jak opowiedziałam Mamie jak ukochana wnusia sie męczyła to w końcu dotarło. Już jej nie karmi ale i tak jak mają spędzić dzień razem to przypominam o ostrożnym dawkowaniu sklepowego szitu.
      • thea19 Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:40
        a czym sie rozni dodanie miodu do wrzatku od wsypania cuktu do wrzatku?
        • bergamotka77 Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:43
          Miód gorszy bo bywa bardzo alergizujacy.
          • kaz_nodzieja Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:46
            Ja lubię miód, ale kiedyś kupiłam sobie na swoje nieszczęście globulki z propolisem, jak włożyłam tam szybko wyjęłam w try miga. Piekło.
            • chicarica Re: zagotowałam się 04.03.17, 12:01
              Do nosa sobie włożyłeś?
          • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:31
            Podobno jedząc codziennie lyzke miodu z okolic, w ktorych się mieszka, mozna się odczulić z pylkowicy.
            Ale mnie trudno zjeść nawet małą lyżeczke - można szału dostać jak podniebienie swędzi.
            • e-kasia27 Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:48
              Spróbuj od kropelki, tak małej, aby cię nie swędziało i tak codziennie przez miesiąc, albo trzy, a potem dwie kropelki, trzy... - i tak po trzech latach może będziesz mogła zjeść całą łyżkę? Przy okazji może i na pyłkowicę pomoże?
              • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 03.03.17, 21:17
                Oj chyba jestem za leniwa sad
        • conena Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:47
          Niczym.
          Szczerze mówiąc nie pomyślałam o tym, że w kontekście tego wątku będziemy dodawać miód do wrzątku big_grin

          Precyzuję: czy babcia nie może dodać miodu do zaparzonej już herbaty, gdy napar osiągnie stosowną temperaturę? wink
          • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:58
            No to bym jeszcze zrozumiala, bo ostatnie tygodnie mlody chorowal. Ale czubata lyzka cukru na dzbanek??? Lyzka stolowa! Nie herbaciana lyzeczka.
            • maslova Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:22
              baba_za_kolkiem napisała:

              > Ale czubata
              > lyzka cukru na dzbanek??? Lyzka stolowa! Nie herbaciana lyzeczka.

              A jaką pojemność ma ten dzbanek? Łyżka cukru to ok. 4 łyżeczki. Jeśli dzbanek jest litrowy, to wychodzi mniej-więcej 1 łyżeczka cukru na szklankę herbaty. To serio jest tak strasznie dużo? Jak byłam dzieckiem, to wszyscy (w tym ja) słodzili 2 łyżeczki.
              Oczywiście tak czy siak teściowa nie powinna słodzić tej herbaty, jeśli sobie tego nie życzysz.
              • zuleyka.z.talgaru Re: zagotowałam się 04.03.17, 09:36
                Łyżka stołowa - 12g cukru
                Łyżeczka - 5g cukru.

                Za chiny nie wychodzi w łyżce stołowej 4łyżeczki...
                • maslova Re: zagotowałam się 04.03.17, 19:39
                  rzeczywiście, mój błąd. Tym bardziej IMO jest to bardzo mała ilość cukru na dzbanek herbaty.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: zagotowałam się 04.03.17, 21:28
                    Zgadzam się smile
              • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 04.03.17, 14:22
                To nie teściowa, to mamusia smile
                Już nie chodzi o ten cukier, chodzi o zasadę.
                • maslova Re: zagotowałam się 04.03.17, 19:43
                  Serio? To skąd tyle pytajników i takie oburzenie w tym poście?
                  Ale czubata
                  > lyzka cukru na dzbanek??? Lyzka stolowa! Nie herbaciana lyzeczka.
    • gama2003 Re: zagotowałam się 03.03.17, 19:51
      Ja moje dzieci były małe też robiłam za dziwadło, co cukru żałuje i niczego nie słodzi. Teksty leciały aż miło.
      Aż kiedyś babcia chciała moje dziecko starsze niedożywione docukrzyć i mu posłodziła owocową herbatę. Dużo, żeby kwaśna nie była.
      Rzygał jak marzenie a ja miałam spokój. Eksperymenty się skonczyły. A dzieci nadal cukru do herbat nie piją, bo nie lubią i otrzepują się na takie pomysły.
    • stephanie.plum Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:17
      ale w ogóle stosujesz niski indeks glikemiczny, czy tylko cukier odstawiasz?

      z babciami tak bywa.
      pamiętam jak dziś: synek jest głodny, szykuję mu kanapkę z razowca z czymśtam megazdrowym.
      nie zdążyłam, bo babcia hop, siup, podsuwa mu drożdżówę!

      sama miałam taką babcię i ją uwielbiałam, więc mówię: trudno. takie są prawa natury...
      • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:39
        Indeksu tez pilnuje z uwagi na wahania cukru. Nie jakos bardzo restrykcyjnie ale jednak.
        • zuleyka.z.talgaru Re: zagotowałam się 04.03.17, 09:38
          Jaką chorobę ma Twój syn?
          • chicarica Re: zagotowałam się 04.03.17, 12:05
            Dieta z niskim indeksem glikemicznym jest zdrowa dla wszystkich, nie trzeba być chorym. Jeśli jednak w rodzinie są skłonności do cukrzycy typu 2, insulinooporności, otyłości, to od dziecka dobrze jest pilnować cukrów prostych. Jak dziecko będzie dorosłym, to odczuje z tego korzyść.
            • zuleyka.z.talgaru Re: zagotowałam się 04.03.17, 13:00
              Wiem. Ale autorka pilnuje tak średnio...
      • chicarica Re: zagotowałam się 04.03.17, 12:04
        Wszystko super jeśli babcia jest tylko raz na jakiś czas. Ja miałam taką babcię na codzień, dohodowałam się insulinooporności. Pewnie mam też coś w genach, ale można było to kontrolować od dziecka. Nie przy babci jednak.
    • heca7 Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:27
      Moja też tak ma i nic sobie nie da powiedzieć. Na szczęście rzadko dzieci piją u niej herbatę bo by im zęby wypadły.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: zagotowałam się 03.03.17, 20:44
        E tam, jak byłam mała potrafiłam słodzić 4 łyżeczki cukru na mały kubeczek herbaty. Nikt nie chciał po mnie jej dopić, jak nie wypiłam. Gdyby wszyscy ludzie mieli takie zęby jak ja, to dentyści by zbankrutowali tongue_out
    • ichi51e Re: zagotowałam się 03.03.17, 21:15
      Lyzka cukru na pol litra? To przede wszystkim bez sensu. Ani nie slodkie ani nie smaczne...
    • piepe Re: zagotowałam się 03.03.17, 23:55
      W moich czasach mówili, że babcia jest od rozpieszczania, nie wiem jak jest teraz. Nadal "okazjonalne dawanie slodyczy" to prawo babci?
      Jesli tak, buzia w kubeł.
      • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 04.03.17, 00:27
        piepe napisał(a):

        > W moich czasach mówili, że babcia jest od rozpieszczania, nie wiem jak jest ter
        > az. Nadal "okazjonalne dawanie slodyczy" to prawo babci?

        Jakie tam prawo - narów, przejaw niesubordynacji i malpia złosliwość. Wszystko naraz.
      • yvona73pol Re: zagotowałam się 04.03.17, 00:32
        Oj, cukier to aktualnie moje "odkrycie" wink tzn wiedzialam, ze niedobrze za duzo, ale nie wiedzialam ze az takie sa konsekwencje. Polecam "That sugar film" na jutubie.
        Przyznaje, ze moje dzieci juz uzaleznione i sama sie przyczynilam, jestem nieodporna na jeki sklepowe (choc trenuje i sa postepy), dodatkowo ja sama lubilam miec zapas czegos milego, a te cholery mi wyzeraja.
        Plus maz lubi ciasteczka.
        Co do cudzych domow i zwyczajow (rzeczona babcia), troche przykro, ze ma w nosie to, o co prosi jakby nie bylo wlasna corka, i dodatkowo tlumaczy. Grzecznosciowo chociazby wypadaloby sie zastosowac.
        Ja z kolei nie jestem taka restrykcyjna i jak ktos robi cos inaczej niz ja w kontekscie dzieci moich to w sumie zlewam.
    • kiddy Re: zagotowałam się 04.03.17, 01:00
      Baba, weź im powiedz, co dolega twojemu synowi, bo cię będą grillować przez cały watek. A tak, to może jednej czy drugiej zrobi się głupio.
      • tt-tka Re: zagotowałam się 04.03.17, 01:15
        Sprzeciw smile
        Baba, nie mow, bo przez caly watek beda grillowac Twojego syna.
      • bergamotka77 Re: zagotowałam się 04.03.17, 02:04
        No ale co ma to wspólnego? Nie sądzę żeby cukier powodował określone zachowania tylko raczej choroba. Moi synowie są pobudzeni dopiero gdy nie dostaną nic słodkiego wink
        Nanga a mnie się herbata z cytryną kojarzy z moją ukochaną babcią. Robiła nam taką w szklance pyszną z cytryną albo sokiem malinowym własnej produkcji, koniecznie slodzoną. Mojemu bratu studzila a ja wolałam bardzo gorącą, do dziś pije taką. Gdy pije herbatę często o niej myślę i chyba kupię sobie do tego specjalną grubą szklankę.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: zagotowałam się 04.03.17, 14:26
        No przecież napisała, że dziecko po cukrze jest pobudzone i agresywne. To już jej odpisały, że to mit. big_grin
      • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 04.03.17, 14:29
        Dziekcu skacze cukier w góre i w dół, ma zbyt duże wahania, zależy mi na tym, żeby ustabilizować poziom cukru, żeby się tak nie wahał od histerii do omdleń z płaczem.
        • bergamotka77 Re: zagotowałam się 04.03.17, 15:02
          Sama piszesz że dziecko ma inne zaburzenia wiec nie wiem dlaczego vukier na byc głównym winowajca. Prawda jest taka, ze z niczym nie należy przesadzac ale zdrowa osoba może jeść wszystko, chorej wiele rzeczy szkodzi. Jeśli rzeczywiście lekarz zalecił unikanie cukru to ok, poinformuj babcię. Jeśli Ty sama to zaordynowalas a dziecko ludzi poslodzone to co innego. Może warto nie dawać mu słodyczy a tę łyżeczkę cukru w herbacie zostawić?
        • kaz_nodzieja Re: zagotowałam się 04.03.17, 15:29
          To nie nadmiar cukru, ale brak konsekwentnego wychowania.
        • chicarica Re: zagotowałam się 04.03.17, 16:19
          Wierzę Ci, bo ja sama jak okresami mam gorszą dietę i większe wahnięcia, to jak jestem na głodzie insulinowym gotowa jestem palić i gwałcić za kawałek żarcia wink
        • memphis90 Re: zagotowałam się 04.03.17, 16:51
          Ale badałaś mu te poziomy cukru? Jakie są? Jakie wartości przy agresji, jakie- przy omdleniach? Bo przy spadku (!) jak najbardziej dziecko może być niespokojne, pobudzone, nawet agresywne- hipoglikemię mózg odbiera jako stan bezpośredniego zagrożenia. Natomiast nie potwierdzono związku pobudzenia ze spożyciem cukru prostego. Jeśli rzeczywiście dziecko ma hipoglikemię o dowolnej porze lub hiperglikemię na czczo, albo cukier >200 w dowolnym pomiarze, to czeka Was diagnostyka endokrynologiczna. Jeśli dziecko ma tendencje do hipoglikemii (cukry poniżej 60) oraz omdleń, to wówczas trzeba koniecznie (!!!) uzupełnić diagnostykę w kierunku wrodzonych zaburzeń gospodarki kwasami tłuszczowymi, bo dla takich dzieci dieta niskocukrowa stanowi dosłownie zagrożenie życia.
    • aankaa Re: zagotowałam się 04.03.17, 02:22
      ...robi herbate mojemu synkowi. Naszykowala dzbanek, wrzucila saszetki herbaty...
      ===
      a nie zagotowałaś się, że nie robi ziółek (nie z saszetek !) ? wink
    • alchemy_alice Re: zagotowałam się 04.03.17, 03:50
      Jak rozmowa nic nie daje, to pilnuj tego dosładzania. Ja w ogóle nie słodzę niczego, cukier zabija smak herbaty czy kawy i dla mnie jest nie do przejścia. Córa też słodkiego nie lubi, woli pić bez, przy czym ona ze słodkim ma tak jak ja: ze słodyczy najlepsze są warzywa. Mąż slodzi, ale on się jeden uchował taki. Dziwoląg jak nic tongue_out
      • nickbezznaczenia Re: zagotowałam się 04.03.17, 08:07
        Ale może pomaga na coś?
        next.gazeta.pl/internet/1,104530,8838559,Co_lepsze__kawa_z_cukrem_czy_bez_cukru_.html

        • alchemy_alice Re: zagotowałam się 04.03.17, 12:47
          Cukier krzepi, pewnie. Tylko, że u nas to kwestia smaku. Ja nie tknę słodzonej kawy bo mnie mdli, a mąż nie tknie gorzkiej bo go wykręca. Córka natomiast pija inkę i woli bez cukru, ale ona słodkiego w ogóle nie lubi. Myślę, że w wątku nie chodzi o to czy cukier szkodzi czy nie, ale o to że babcia olewa zdanie mamy dziecka., a nie powinna.
    • lauren6 Re: zagotowałam się 04.03.17, 08:00
      Dziecko ma cukrzycę, inną chorobę metaboliczną, czy histeryzujesz tak sama z siebie?
    • fifiriffi Re: zagotowałam się 04.03.17, 08:10
      i ty tak poważnie?!

      wszystko rozumiem, ograniczać cukier, biała śmierć itp , ale łyżka cukru na pół litra herabaty to nie zbrodnia big_grin big_grin big_grin
      • yamilca197 Re: zagotowałam się 04.03.17, 08:59
        Zbrodnia to nie jest, ale skoro ona podaje ta herbate nieslodzona to niech tak bedzie, po co mieszac dziecku? Bez slodzenia da sie zyc,kwestia przyzwyczajenia,autorka chce do tego przyzwyczaic wiec po co przeszkadzac? Mozna zaparzyc dzbanek herbaty bez dodatkow a cukier/mleko/co kto lubi niech kazdy doda wg upodoban.
        • fifiriffi Re: zagotowałam się 04.03.17, 09:40
          jak idąc tokiem rozumowania ematki...
          Jesli matka, czyli babcia dziecka opiekuje sie za free dzieckiem autorki, no to ma co ma, jeśli chce mieć inaczej niech zatrudni nianie i ją opłąci.
          A jeśli była w odwiedzinach to ta łyżka cukru na 0,5l to nic wielkiego.Chyba,że na tej herbacie jest codziennie.A jeśli... idzie sama i robi dziecku herbatę.
          • yamilca197 Re: zagotowałam się 04.03.17, 09:55
            Tok rozumowania ematki zazwyczaj jest dosc pokretny. Ich umowy dotyczace opieki nad dzieckiem nie maja znaczenia, zreszta nie wiadomo czy chodzilo o opieka (co to za argument zreszta?).
            Prosta zasada jest taka ze party sie herbate w dzbanku a dodatki typu mleko/cukier/co kto lubi kazdy wg uznania.
            A jesli chodzi o dzieci to rodzice decyduja co i jak, a nie babcie/ciocie/nianie itp.
      • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 04.03.17, 10:31
        Zbrodnią jest niezastosowanie sie matki do poleceń corki.
        Myslę, że matka ma, na co zapracowała.
        • yamilca197 Re: zagotowałam się 04.03.17, 10:47
          Polecen czy prosb?
          Naprawde tak trudno jest podac dziecku napoj bez cukru, skoro rodzic sobie tego zyczy?
          • fifiriffi Re: zagotowałam się 04.03.17, 12:05
            yamilca to też pisze! jeśli! tym dzieckiem za darmo opiekuje sie mamusia i mamusia nie stosuje sie do poleceń córki to albo wóz albo przewóz. Albo sie godzi, na to,że matka niereformowalna i ten cukier bedzie młodemu po kryjomu dawać, albo niech płaci uczciwie niani, której powie wyraźnie,że dziecko nie cukruje.
            A jesli bywa tam tylko na herbacie, to niech sama robi. I nie jest to powód do rwania włsów z głowy, żeby sie zagotować.
            • tt-tka Re: zagotowałam się 04.03.17, 12:08
              Matka, jak zrozumialam, porzebywa tam od trzech tygodni. Czasowo. Jako gosc, a nie pomoc domowa.
              Czy z tego wniosek, ze przed gosciem nalezy zamknac kuchnie na trzy spusty i nie wpuszczac bez nadzoru, bo narozrabia ?
              • yamilca197 Re: zagotowałam się 04.03.17, 12:34
                tt-tka napisała:


                > Czy z tego wniosek, ze przed gosciem nalezy zamknac kuchnie na trzy spusty i ni
                > e wpuszczac bez nadzoru, bo narozrabia ?

                Najwidoczniej, bo widac ten gosc nie rozumie prostych prosb- nie slodzimy dziecku napojow.
                Przeciez babcia moze sobie poslodzic.
            • yamilca197 Re: zagotowałam się 04.03.17, 12:32
              Fifiri a jesli tylko dziecko przychodzi w odwiedziny do babci i o zadnej opiece nie ma mowy to tez ma mu ten cukier dosypywac po kryjomu, brew rodzicom? Odwiedziny moga byc czeste,zaznacze.
              • tt-tka Re: zagotowałam się 04.03.17, 12:44
                Bywam niekiedy taka ciocia (jeszcze nie babcia) od rozpieszczania. Czasem na dzien-dwa, czasem na dluzej (psiapsiola robi uprawnienia, spietrzyly sie egzaminy, b. czasochlonny projekt itp) i wiadomo, ze pobyt cioci jest troche swietem, bo rodzice chca zrekompensowac dzieciakom wlasny brak czasu. Respektuje prosby i zastrzezenia, bezwzglednie. Jesli dzieciaki chca nalesnikow, dostana je - ale jesli maja wylaczona ze spozywki krowizne, zrobie te nalesniki na mleku migdalowym lub kokosowym. Jesli nie uzywa sie w domu pszenicy, nie bedzie drozdzowki, zrobimy ciastka na dmuchanym ryzu. Jesli nie lody, to galaretka.
                Da sie. Wystarczy pamietac, ze to jednak nie moje dzieci i ze nie zawsze ciocia/babcia wie lepiej. Nawet jesli chce dobrze, dobre checi, jak wiadomo, stanowia wykladzine podlogowa w dosc nieprzyjemnym miejscu smile
              • fifiriffi Re: zagotowałam się 04.03.17, 13:53
                yamilca197 napisał(a):

                > Fifiri a jesli tylko dziecko przychodzi w odwiedziny do babci i o zadnej opiece
                > nie ma mowy to tez ma mu ten cukier dosypywac po kryjomu, brew rodzicom? Odwie
                > dziny moga byc czeste,zaznacze.
                >
                >
                ja mojej mówię" mamuś , nie będę przychodziła, bo proszę cie,żebyś nie słodziła herbaty Brajankowi, a ty i tak to robisz" tongue_out
                • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 04.03.17, 14:20
                  No i właśnie ja tak mojej mamie mówię. A ona mi przytakuje, a kiedy nie patrzę sypie cukier do herbaty.
                  Rozumiesz teraz mój brak zrozumienia dla takiego zachowania?
    • yamilca197 Re: zagotowałam się 04.03.17, 08:54
      Cukru jest masa, zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy ile tego cukru spozywamy dziennie mimo woli.
      Osobiscie nie lubie srodkich napojow, oprocz naturalnie srodkich np soku pomaranczowego bez dodatku cukru czy slodzika. Nie slodze herbaty ani kawy,nie dodaje mleka (nie lubie mleka). Kawa dla mnie musi byc czarna, nie za slabo nie za mocna,herbaty podobnie. Moi rodzice slodzili mi herbate,ale wczesnie dalam im znac ze nie lubie takiej. Moja mama zaczela nasladowac mnie i tez przestala slodzic. Dzieci (14 i 9) nie pija czarnej herbaty, czasem mietowa, nie widze potrzeby dajac im herbate, pija glownie wode, czasem smoothies bez dodatkow slodzikow czy cukru,czasem pija mleko.
      Woda jest dla nas wszystkich najlepszym i najzdrowszym napojem.
      Wole zjesc cos slodkiego (rzadko) niz pic.
    • zofijkamyjka Re: zagotowałam się 04.03.17, 09:05
      odwieczny problem. Babcie dosładzające wnusiom wszystko. Machnęłam kiedyś ręką, poza tym dosładzaniem babcia niezastąpiona.
      • chicarica Re: zagotowałam się 04.03.17, 12:11
        Jako byłe dziecko pod opieką takiej właśnie dosładzającej i pasącej niezdrowymi rzeczami babci stanowczo zaprotestuję. Jak babcia widzi dziecko raz na tydzień i wtedy da czekoladkę albo herbatę z cukrem, to pół biedy. Jednak jak taka babcia dzieckiem się opiekuje na codzień, to przez rok takiej opieki potrafi dziecko nieźle załatwić.
        Ja do dnia dzisiejszego walczę ze zdrowotnymi skutkami takiej właśnie babci. Oczywiście przyczyny są bardziej złożone niż sama babcia, ale babcia zdecydowanie dołożyła się do tego.
        • zofijkamyjka Re: zagotowałam się 04.03.17, 20:10
          chicarica napisała:

          > Jako byłe dziecko pod opieką takiej właśnie dosładzającej i pasącej niezdrowymi
          > rzeczami babci stanowczo zaprotestuję. Jak babcia widzi dziecko raz na tydzień
          > i wtedy da czekoladkę albo herbatę z cukrem, to pół biedy. Jednak jak taka bab
          > cia dzieckiem się opiekuje na codzień, to przez rok takiej opieki potrafi dziec
          > ko nieźle załatwić.

          przesada nie jest dobra w żadna stronę. Robic afere o dosłodzona herbatę to chory pomysł.
          • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 04.03.17, 21:10
            Nie zrobilam afery. Poprosilam tylko ponownie o niesłodzenie herbaty.
    • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 04.03.17, 13:57
      Ciekawy wątek się zrobił smile
      Babcia przyjechała do opieki nad chorym przedszkolakiem, podczas gdy mama (czyli ja) musi chodzić do pracy. To tak gwoli wyjaśnienia.
      Potajemne dosypywanie cukru do herbaty dziecka dla mnie robienie ze mnie wariata.
      Moja mama całe zycie robi z innych wariata.
      Np. karmiąc dziecko porcja dorosłego (jak on ładnie je! ooo ptaszek leci, ooooo, już poleciał, o zjadł osiem pierogów!).
      Np. oszukując dziecko (wracamy do domu, chodź, tam czeka na ciebie Mikołaj! chodź chodź! szybko biegniemy do Mikołaja! A w domu dziecko w ryk, bo Mikołaja niet...)
      I tak całe życie.
      Wczoraj ten cukier to była kropla przepełniająca kielich.
      Ale ile się przy tej okazji dowiedziałam na forum, od ematek, to moje smile

      • bergamotka77 Re: zagotowałam się 04.03.17, 14:04
        Widać było od razu, ze masz do niej o coś pretensje a ten cukier to tylko temat zastępczy.
        • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 04.03.17, 14:18
          Oczywiście, że tak. Cóż, życie.
      • fifiriffi Re: zagotowałam się 04.03.17, 14:06
        no czyli jak mówiłam
        najmij nianie do opieki nad chorym dzieckiem i wyraźnie zaznacz ze dziecko cukru nie używa.Jadąc ematkowo

        a jeszcze jedno.Dając dobry przykłąd dziecku i ty nie słodzisz, więc cukru w domu być nie powinno suspicious
        • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 04.03.17, 14:17
          Nie znam niani, która by była na zawołanie na pojedyncze dni.
          Babcia jest, bo bardzo lubi przyjeżdżać i się opiekować. Lubi synka.
          Jestem jej za to dozgonnie wdzięczna, i każdego dnia milion razy musze zagryzać zęby i powstrzymywać się od uwag. No i wczoraj mi się ulało, ale żeby nie wywoływać awantury w domu napisałam posta na ematce, bo wiedziałam, że nigdzie mnie tak nie zrozumieją jak tu smile

          A cukier w domu jest z dwóch powodów:
          1. Dla babci, bo słodzi.
          2. Dla szwagra, bo słodzi.
        • tt-tka Re: zagotowałam się 04.03.17, 16:28
          fifiriffi napisał:
          Dając dobry przykłąd dziecku i ty nie słodzisz, więc cukru w do
          > mu być nie powinno suspicious


          Powiedz to tym, ktore uwazaja, ze w domu powinno byc w s z y s t k o , lacznie z tym, czego sama nie uzywasz, bo moze goscie sobie zazycza....
      • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 04.03.17, 17:40
        Oberwalo Ci sie, bo nie napisalaś o caloksztalcie, tyko o slodzeniu.
        • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 04.03.17, 18:54
          Gdzie mi się oberwalo?
          • nangaparbat3 Re: zagotowałam się 04.03.17, 21:41
            Od nas, w tym watku.
            Tak czy inaczej myslę, że najważniejszy jest post Memphis.
            Na calą resztę machnełabym ręką.
      • rosapulchra-0 Re: zagotowałam się 04.03.17, 20:46
        Mamy tę samą matkę?
    • quesuerte Re: zagotowałam się 04.03.17, 16:49
      Ktos, kto juz pije kawe i herbate (uzywki), ma, zakladam ok. 16-17 lat, zatem nawet jesli jest Twoim dzieckiem, ma rowniez swoje zdanie na temat ilosci cukru w napoju. Co ono na to?
      • baba_za_kolkiem Re: zagotowałam się 04.03.17, 17:06
        Ono ma 3,5 roku i mówi wiele ale na inne tematy smile
      • bergamotka77 Re: zagotowałam się 05.03.17, 00:10
        Herbatę pije się od 16 roku zycia? big_grin big_grin big_grin
    • tol8 Re: zagotowałam się 04.03.17, 17:48
      U mnie w dzbanku 2l, czyli 8 szklanek dajemy cztery łyżki. Więc daje odpowiednio
      • dabea Re: zagotowałam się 04.03.17, 23:16
        Mój mąż, który niczego nie słodzi, zażartował kiedyś przy kilkulatkach - ludzie dzielą się na tych, którzy słodzą i tych, co są inteligentni. Nigdy więcej niczego nie posłodzili i tak jest do dziś (żeby w innych kwestiach tak słuchali...). Ja słodzę dalej poranną kawę z mlekiem. I mam cały cukier w domu na własność! Nawet na wakacje pamiętają, żeby dla mnie zabrać!
    • bei Re: zagotowałam się 05.03.17, 09:05
      Tu nie chodzi o cukier, tylko o stosowanie sie do woli rodzica dziecka.
      Nie zlamalabym swiadomie zasady ustalonej przez rodzicow dziecka. Gdy rodzice dziecka sa obecni pytam ich o zdanie czy moge poczestowac tym czy tamtym, gdy beda goscic dzieci bez rodzicow pytam czy nie sa na cos uczulone, same dzieci pytam czy w domu jedza dane produkty.
      Pije napoje bez cukru ( slodzikow nie znosze), wie juz z wlasnego doswiadczenia wiem, ze podanie slodkiego napoju komus takiemu to zly pomysl. Taki napoj jest nie do wypiciasmile! Ledwo malenki lyczek mozna przelknac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka