Dodaj do ulubionych

Kilka pytań o wychowanie

05.03.17, 16:42
Pytam.
W świecie, w którym trzeba rozmawiać, tłumaczyć, negocjować z dziećmi. Szanować uczucia, poczucie wartości, bezpieczeństwa.
Jak, zachowując powyższe, reagujecie w następujących sytuacjach:
Dziecko powyżej 8 r.ż. nieupośledzone
- pomimo wielokrotnego powtarzania zakazu, dostępu do swoich atrakcyjnych rzeczy - dziecko markerem permanentnym robi napisy na waszym biurku
- pomimo wielokrotnie powtarzanego zakazu - grzebie w waszych rzeczach, a nawet coś zabiera i robi to kilkakrotnie
- wchodzi bez pukania do domu, jeśli drzwi są zamknięte kopie w nie, wchodzi, nie wita się, idzie do pokoju dzieci
- idzie do kuchni, bierze paczkę jedzenia i zjada z paczki całość (np. wędlin, sera), nie prosi o jedzenie
- jeśli je lub używa coś co jest opakowane w papierek - zawsze wrzuca pod stół lub za kanapę
- jeśli używa plasteliny lub farb/kredek/kleju - wszystko wokół i w większej, zaskakującej odległości jest wymazane
Każda z czynności była wielokrotnie omawiana, tłumaczona.

Co robicie w sytuacji gdy dziecko jest wasze, co gdy z rodziny, co gdy obce?
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 16:50
      Gdy jest nasze - nie wyobrażamy sobie sytuacji, przy takim zachowaniu udusiłybyśmy smarka 5 lat wcześniej.
      Gdy jest rodziny - zależy jak bliskiej, gdy to dziecko siostry zwracamy uwagę, gdy kuzynki męża - staramy się ograniczyć kontakty.
      Gdy obce - nie wpuszczamy do domu.
    • stephanie.plum Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 16:51
      gdy moje, poświęcam mu więcej czasu, staram się być na miejscu i interweniować zanim przestępstwo się dokona, obserwuję z bliska i na bieżąco jak funkcjonuje, zastanawiam się, dlaczego robi takie, a nie inne rzeczy, dbam, by było wybiegane a nie wynudzone, przyuczam do sprzątania...

      gdy z rodziny, to podczas wizyt u mnie chowam markery, zamykam sypialnię i proponuję miłą oraz maksymalnie niekłopotliwą zabawę (najlepiej na dworze)
      jeśli naśmieci, grzecznie proszę o posprzątanie

      gdy obce, trzymam się z daleka...
    • yamilca197 Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 16:54
      Moje dzieci sie tak nie zachowuja.
      Z rodziny zwracam uwage dziecku, rodzicom, nie zapraszam jesli nie reaguja i dziecko nie zmienia zachowania. Obcemu zwracam uwage, jesli nie rozumie wiecej nie przychodzi.
    • mindtriper Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 16:56
      Nie, nie, koleżanki forumowe.
      Pytam o bezpośrednią reakcję.
      Kiedy ktoś ci pomaże markerem biurko to zastanawiasz się co robić w przyszłości?
      Kiedy ktoś ci wyje jedzenie na tydzień to nic nie robisz i tylko w przyszłości coś tam coś tam?
      • stephanie.plum Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 17:02
        obawiam się, że własne dziecko bym owrzeszczała, gdyby smarowało markerem z całą świadomością smarowania markerem,

        za jedzenie nie wrzeszczę, trudno, uznaję, że sama jestem sobie winna skoro nie nakarmiłam na czas bachora (wrzeszczę, owszem, jeśli lodówkę beztrosko ogołaca mąż!)

        dzieci nie moje - zdecydowanie przerywam akcję niszczycielską i tyle. planuję strategię na przyszłość.
      • agni71 Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 17:19
        No, ale co mogę zrobić, gdy szkoda juz się dokonała? Mogę co najwyżej naprawić co się da i zaplanowac działanie na przyszłość.
        • tryggia [...] 05.03.17, 17:20
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • agni71 Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 17:59
            Podkreślam, że pisze o dziecku nie moim, tylko z rodziny lub obcym. Mówię, że jestem niezadowolona, i że dziecko źle zrobiło. Oraz, że ma tak nigdy więcej nie robić. Zapewne sama czyszczę biurko, bo nie chcę, by nieumiejętnym czyszczeniem zostało bardziej zniszczone. Podejmuje kroki, by dziecko juz nic więcej w przyszlości u mnnie nie zniszczyło.
          • iwoniaw Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 08:24
            No ale jak "nie wyciągasz konsekwencji"? Toż wszystkie piszą, że owszem, wyciągają - na przyszłość (nawet bezpośrednią, typu "natychmiast opuść mój dom, nie masz więcej prawa wstępu tutaj"), bo niby jak inaczej? Skoro biurko już jest pomazane/papier rzucony, to się nie odstanie - można co najwyżej nakazać natychmiast sprzątnąć/naprawić szkody/żądać naprawienia od rodziców.
            Własne dziecko normalny, troskliwy rodzic raczej wychowuje wcześniej niż od dnia 8. urodzin, więc pewne nawyki są zaszczepione, deficyty zdiagnozowane i odpowiednio monitorowane, a dziecko dopilnowane na tyle, na ile zachodzi potrzeba.

            Poza tym w poście startowym podane są przykłady nieporównywalne tak naprawdę; czym innym jest niechlujstwo i bałaganiarstwo - tu wystarczy kazać w kółko sprzątać, no trudno - są ludzie, którzy kroczą wraz z chaosem i sieją tymi papierkami/okruchami/drobnymi przedmiotami wszędzie, dziecku nie mającemu odruchu sprzątania trzeba, owszem, mówić "zabierz ten papier i wrzuć do kosza", czym innym grzebanie w cudzych rzeczach (oprócz zakazu jak najbardziej zabezpieczanie tych rzeczy jest zasadne i ograniczenie dziecku zarówno dostępu do nich, jak i - być może - pewnych rpzestrzeni w domu, skoro nie umie z nich korzystać w sposób akceptowalny), czym innym celowe niszczenie (marker) - dziecko powinno naprawić szkodę, także w razie potrzeby finansując nową rzecz (choć w części) ze swoich pieniędzy, a czym innym "wyjadanie" bez pytania np. paczki wędliny, co w jednym domu jest nie do pomyślenia, a w innym w ogóle nie stanowi problemu, tylko codzienną praktykę żywieniową wszystkich domowników.
      • dziennik-niecodziennik Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 18:12
        Obce dziecko za markery opieprzam, jak widze ze to jest zrobione z premedytacja to odsylam do domu.
        Za jedzenie nic nie mowie, co najwyzej zwracam uwage ze u nas nie ma takiej samoobslugi, nastepnym razem jak dziecko jest to pilnuje lodowki i w odpowiednim momencie interweniuje.

        Swoje dziecko w sumie podobnie, tylko bez specjalnych hamulcow.
      • panterarei Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 21:58
        Dla mnie dwie pierwsze sytuacje są nie do zaakceptowania - zrobiłabym awanturę ze szlabanem na coś atrakcyjnego, podobnie kopanie drzwi, ale w mniejszym kalibrze, kolejne - typowo dziecięce niedbalstwo, za rzucanie papierków sprzątnięcie i to nie tylko papierków, za wyżarcie- chyba bym pozrzędziła tylko, nikomu żarcia nie żałuje, chlew przymalowaniu też kazałbym sprzątnąć
    • saszanasza Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 17:00
      Gdy moje - staram się zdiagnozować problem, bo takie zachowanie może nie świadczy o upośledzeniu, ale o jakiś zaburzeniach na pewno.
      Gdy z rodziny: zamykam pokoje i pilnuję każdego kroku i na bieżąco zwracam uwagę.
      Gdy obce: nie wpuszczam do domu, trzymam siebie i moje dzieci z dala.
      • truscaveczka Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 09:46
        Dokładnie tak.
    • agni71 Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 17:07
      Ciężko mi sobie wyobrazić własne dziecko, nieupośledzone, tak sie zachowujące.

      Dziecko z rodziny, pilnuję, zabieram niebezpieczne rzeczy z rąk itd. Dziecko obce - nie wpuszczam do domu. To ostatnie rozwiązanie zakładając, że dziecko było wczesniej kilka razy informowane o zasadach panujących w moim domu.
    • mikams75 Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 17:11
      te rzeczy w wieku 8 lat wskazuja niestety jednak na jakies uposledzenie.
      Jesli to byloby moje dziecko - szukalabym juz dawno porady specjalisty.
      Nie moje - ograniczam kontakty do zera; zreszta mam nadzieje, ze moje dziecko tez by nie chcialo takiego towarzystwa, moja corka sama ochrzaniala malych gosci jak niechcacy ubrudzil jej ktos zabawke czekoladka a za probe mazniecia kredkami po komodzie wyrwala kredki i wywalila pewna malolate z pokoju. Nie, nie jestem dumna ze sposobu zalatwiania sprawy, ale skuteczne to bylo bardzo. Jak matka dziecka mowila nie wolno to, nie wolno tamto to tylko sie odwrocila to dziecko robilo co chcialo. Moja corka ja w moment nauczyla, dzieci sie szybko pogodzily i od tamtej pory nie ma takich sytuacji. Ale dzieci byly mlodsze.
    • mindtriper Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 17:18
      Ha!
      Dziecko nie moje, zresztą moje spotkałoby to samox10.
      Bo ja, niezważając na obowiązek bezstresowego traktowania dzieci nawrzeszczałam.
      Więcej! Użyłam niecenzuralnego słowa lub dwóch. I walnęłam ręką w pomazane biurko.
      Zestresowałam dziecko.

      Janusz Korczak przyjdzie do mnie w nocy.
      • dziennik-niecodziennik Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 18:14
        Brawo.
        Serio.
      • ga-ti Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 18:23
        Też bym nawrzeszczała i niecenzuralnego słowa użyła wink I do domu nie wpuściła i wymagała zadośćuczynienia.
        A Korczaka bardzo cenię, tylko nie ja jestem od wychowywania cudzych dzieci, no sorry.
      • black-cat Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 21:49
        I jaka była reakcja zestresowanego dziecka?
      • mikams75 Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 22:48
        i co bylo dalej? przyszli rodzice z pretensjami, ze im dziecko zestresowalas? big_grin
      • zlababa35 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 11:52
        No dobra, nawrzeszczałaś i co dalej?
        Jeżeli Twoje mimo wrzasków i walenia w stół robiłoby tak po raz kolejny, czas na konsultację z kimś mądrzejszym.
        Jeśli cudze, po raz x - za próg nie warto wpuszczać i już wink.
        • mindtriper Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 19:38
          Dziecko się skuliło, przestraszyło.
          Trochę mnie to zastanowiło. Bo gdyby spłynęło - taki typ. A było przestraszone.
          Albo nikt w domu nie stawiał mu granic albo stawiane są tak, ze u nas szaleje.
          To sąsiad, znany nam i dzieciom "od zawsze". Dość ruchliwe wcześniej, ale od jakiegoś czasu - niepojęte rzeczy wyprawia. Jakby szalony był.
          Kazałam wszystko posprzątać, iść do domu i zapowiedziałam, że z moimi chłopakami mogą spotykać się na dworze.
          Rozmawiałybyście z rodzicami? Bo raczej nie wpuszczę go do domu, więc albo olać, nie moja sprawa albo jednak tego Korczaka Janusza w nocy posłuchać. Za karę.
          • mikams75 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 19:55
            moglo sie przestraszyc, bo pierwszy raz ciebie uslyszal krzyczaca.
            Ten dzieciak to tak w czasie jednej wizyty odstawia to wszystko co napisalas?
            Wiesz, zalezy jaki kontakt masz z rodzicami - ja bym jednak powiedziala jakbym miala dobry kontakt.
            Dobry pomysl, zeby bawili sie na dworzu.
            Ja jakis czas temu jak sie zorientowalam w zniszczeniach po zbytnich harcach dzieci tez zapowiedzialam, ze kolejnym razem jak zobacze, ze maja ochote na taka zabawe to wyrzucam na podworko.
    • tryggia [...] 05.03.17, 17:22
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • 18lipcowa3 Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 17:49
      na pewno nie jest uposledzone?
    • dziennik-niecodziennik Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 17:55
      Jesli nie nasze - nie wpuszczam do domu.
      Jesli nasze - rwe włosy z glowy i nie puszczam do ludzi poki nie zmieni zachowania.
    • e-kasia27 Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 18:02
      Jeśli dziecko powyżej 8 lat zachowuje się w ten sposób, to musi być upośledzone.
      Normalne dzieci się w ten sposób nie zachowują.

      Jeśli mam upośledzone dziecko, to je pilnuję, aby nie robiło tego, czego nie powinno, jeśli nie dopilnuje, to mogę mieć pretensje tylko do siebie.
      Jeśli to dziecko kogoś z rodziny, albo znajomych, to rodziców proszę o usunięcie/pokrycie wszelkich strat spowodowanych przez ich upośledzone dziecko, skoro go nie dopilnowali.
      Samego takiego dziecka nie wpuszczam do domu, chyba że zostanę poproszona o jego popilnowanie, to wtedy tak, ale wtedy go pilnuję, aby nie narobiło szkód.

      jeśli to dziecko
    • ga-ti Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 18:20
      Część zachowań odpuściłabym maluchowi, to mazanie,czy papranie dookoła to u mojego niespełna 3 latka raczej norma, mimo pogadanek.
      Ale Twoje to powyżej 8 lat ma, no to już przegięcie. U moich starszych zdarza się wyrzucanie papierków (zwłaszcza we własnym pokoju) gdzieś po kątach i wyjadanie z lodówki, ale to moje własne dzieci, więc z zasady pytać się o pozwolenie na jedzenie nie muszą, ale wpajam, że jak zostaje czegoś końcówka to warto zapytać, bo może ktoś miał na tę końcówkę jakiś plan.
      Obce dziecko tak zachowujące się w moim domu - nie do pomyślenia. Chyba bym zakazała wstępu, nie i koniec, niech się bawią na dworze, ciepło się robi, ale w domu zakaz, trudno. Za zniszczenie, zabranie (?) moich rzeczy oczekuję zadośćuczynienia, odkupienia, oddania, naprawienia, czy coś innego, od dziecka lub od jego rodziców. Od dziecka wymagam dbania o mój dom, jeśli w nim przebywa, jak się nie podoba, przychodzić nie musi. I żeby nie było, to ja bardzo tolerancyjna jestem na dzieci i ich zachowania, fanaberie, jęki i histerie, na obce też, ale to co opisałaś to przegięcie.
      • ga-ti Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 18:31
        A, w danym momencie, gdy widzę, że z lodówki wyjmuje to "hej, stop, jesteś w gościach, nie u siebie, jeśli jesteś głodny to zaraz zrobię kanapki", gdy grzebie w rzeczach też 'halo, to moje, to nie są zabawki dla dzieci!' i wyprowadzam do dzieci (albo z domu wink ), i tak podobnie, ale gdy zobaczę, że coś zniszczył, np. to biurko, no to samo 'stop' by nie wystarczyło, oj pewnie bym wrzasnęła wink
        • ga-ti Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 18:33
          I jeszcze ja wink Czasem, gdy dzieci-goście coś przeginają, to wołam moje dziecko i proszę o interwencję (moje nie chcą, żeby mama im siarę przy kolegach robiła), ale gdy widzę, że moje sobie nie radzi to wkraczam do akcji.
          • bi_scotti Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 19:37
            OMG, gdzie Ty znalazlas takie dziecko? wink I nie ma ono prawnych opiekunow? Jakichs rodzicow? Babc? Wujkow? Kogos, kto jest za nie odpowiedzialny tak jakos uczciwie 24/7?
            Biurko bym kazala wyczyscic. Nie ma wyjscia ode mnie z domu dopoki biurko nie jest czyste. I tu nie ma przepros - szkode trzeba naprawic. Branie bez pytania/invitation jedzenia z lodowki jest nie do zaakceptowania wiec po prostu odbieram dziecku z reki zabrane jedzenie i pytam na co ma ochote. Po czym na dodatek oczekuje przeprosin za niewlasciwe zachowanie. Kopanie w drzwi czy wejscie bez pukania konczy sie tym, ze mlody czlowiek musi wyjsc i wejsc jeszcze raz, tym razem uprzednio pukajac i again przepraszajac za poprzednie niegrzeczne zachowanie. Papierek rzucony pod stol czy krzeslo ma byc podniesiony i zaniesiony do smieci - non negotiable. Uwagi zwracane sa spokojnie w wybitnie passive-aggressive formie az do znudzenia i zmeczenia materialu. Nie ma ucieczki: przeprosiny musza miec miejsca i poprawa zachowania czy naprawienie szkody musza sie zdarzyc zanim dziecko sobie ode mnie wyjdzie. To wymaga cierpliwosci i zaangazowania z mojej strony wiec jesli sytuacja sie powtarza, dziecko nie jest wiecej zapraszane. No chyba, ze zaczyna mnie sama interesowac tzw. "przypadek" wink 8latek to jest jeszcze bardzo plastyczny human - wiele, bardzo wiele mozna takie nauczyc relatywnie szybko i skutecznie smile Good luck!
    • biankao Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 19:37
      Moim zdaniem przyczyny takiego zachowania mogą byc dwie: albo jakies zaburzenia (i wtedy potrzebna bedzie konsultacja psychologa) albo jakis problem w domu (moze chce zwrócić na siebie uwage bo nie poświęca mu sie czasu?). Najpierw staram sie znalezc przyczyne a potem działam.
    • salix.s Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 22:07
      Wszystkie te zachowania są do przyjęcia, w takim sensie, że wierzę że mega roztrzepanemu i zle wychowanek 8 latkowi mogą się przydarzyć.
      Uderzyło mnie to o kopaniu drzwi, nie witaniu się i uderzaniu prosto do wybranego pokoju. 8 latek sam w gości nie chodzi, wiec dlaczego ma szansę na takie zachowania? Skoro spodziewasz się takich akcji, to trzeba je zwalczać na bieżąco, natychmiast reagując. Mówiąc jasno i krótko.
      • mikams75 Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 22:45
        8latek jak najbardziej sam chadza do kolegow do domu.
    • yadrall Re: Kilka pytań o wychowanie 05.03.17, 22:28
      Wiesz, mam dwojke nielpelnosprawnych dzieci-uposledzonego 4.5 latka i autystycznego 7 latka i zadne z nich sie w ten sposob nie zachowuje... Owszem tego typu akcje byly jak chlopaki byly male-tak na oko 3 latka. Dzis zaden z nich nie ma takich zachowan,a wiecej nie wyobrazam sobie,zeby chlopaki (a nie sa specjalnie grzeczni-jak to chlopcy) cos takiego robili...
      Gdyby zas dziecko-gosc sie tak zachowywal to bylaby to pierwsza i ostatnia jego wizyta-na wypadek gdyby ktorys z moich mial przejac takie zachowania jako norme.
    • asia_i_p Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 07:38
      Biurko - duszę, rzeczy - duszę, lodówka - jeśli jest u siebie w domu, to normalne (choć niekoniecznie zdrowe, można pogadać o zbilansowanym posiłku), papierek - każę podnieść, plastyczne - każę posprzątać.

      W zasadzie tylko to grzebanie cudzych rzeczach jest naprawdę nie do zaakceptowania, reszta do poprawki, ale nie ma dramatu, nawet to biurko, moja córka mazała coś czasem w zamyśleniu, sama była zaskoczona, że to robi.

      Natomiast na obcym terenie byłoby to zachowanie niepokojące - jeżeli dziecko na kilka godzin nie potrafi się spiąć i zachowywać idealnie podejrzewałabym jednak jakieś poważne kłopoty wychowawcze/ zaburzenia. I pewnie dlatego nie mówiłabym nic, zakładając, że rodzice z tym walczą.
    • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 09:24
      mindtriper napisała:

      > Pytam.
      > W świecie, w którym trzeba rozmawiać, tłumaczyć, negocjować z dziećmi. Szanować
      > uczucia, poczucie wartości, bezpieczeństwa.
      > Jak, zachowując powyższe, reagujecie w następujących sytuacjach:
      > Dziecko powyżej 8 r.ż. nieupośledzone
      > - pomimo wielokrotnego powtarzania zakazu, dostępu do swoich atrakcyjnych rzecz
      > y - dziecko markerem permanentnym robi napisy na waszym biurku

      wprawdzie nie markerem i 6-latek, ale za to moj wlasny, posmarowal pisakami biale drzwi od swojego pokoju i szafe w korytarzu. reakcja moja byla taka, ze ochrzanilam, dalam sciere i powiedzialam, ze bedzie myl tak dlugo, az w tym miejscu znow bedzie biale. wyl w nieboglosy, szorowal chyba z godzine, ale nigdy wiecej sie to nie powtorzylo.

      dziecko rodziny/znajome tez dostaje ochrzan (moze mniej gwaltowny) i sciere z takim samym przykazanim. ma szorowac, az zmyje. dziecko obce - w sumie tez dalabym te sciere i kazala szorowac.

      > - pomimo wielokrotnie powtarzanego zakazu - grzebie w waszych rzeczach, a nawet
      > coś zabiera i robi to kilkakrotnie

      moje wlasne dostaje ochrzan i zabieram sobie cos, co mi sie spodobalo w jego rzeczach. pytam, czy fajnie mu teraz i oznajmiam, ze oddam gdy przestanie sie tak zachowywac. zabieram oczywiscie cos, co "zaboli", a nie od lat zapomniany samochodzik.

      dziecko z rodziny czy obce ochrzaniam, wyprowadzam za lape z pokoju a ten zamykam na klucz. rodzinie zwracam uwage, dziecka obcego po takich akcjach wiecej nie zapraszam do domu.

      > - wchodzi bez pukania do domu, jeśli drzwi są zamknięte kopie w nie, wchodzi, n
      > ie wita się, idzie do pokoju dzieci

      gdyby obce dziecko kopalo w moje drzwi, to bym je otworzyla, ochrzanila i powiedziala, ze ma wracac do wlasnego domu. u swoich dzieci sobie tego nawet nie wyobrazam, bo nigdy w zadnym wieku sie tak nie zachowywali.

      > - idzie do kuchni, bierze paczkę jedzenia i zjada z paczki całość (np. wędlin,
      > sera), nie prosi o jedzenie

      tutaj ciezko jakos adekwatnie zareagowac, bo obcego dziecka do sklepu przeciez nie wysle, ale stanowczym glosem upominam, ze jak jest glodne, to niech powie, a teraz nie dostanie kanapek, bo nie mam z czym zrobic, wiec jak chce jeszcze cos zjesc, to moge zaproponowac suchy chleb. wlasne dziecko powyzej 8 lat poslalabym do sklepu (mam blisko), zeby kupilo to, co wyzarlo.


      > - jeśli je lub używa coś co jest opakowane w papierek - zawsze wrzuca pod stół
      > lub za kanapę

      kaze sprzatnac

      > - jeśli używa plasteliny lub farb/kredek/kleju - wszystko wokół i w większej, z
      > askakującej odległości jest wymazane

      jak wyzej, kaze sprzatac i wreczam sciere

      > Każda z czynności była wielokrotnie omawiana, tłumaczona.
      >
      > Co robicie w sytuacji gdy dziecko jest wasze, co gdy z rodziny, co gdy obce?

      moim zdaniem samo tlumaczenie mozna sobie wlozyc w buty. moje dzieci nie zachowuja sie tak nagminnie, bo od malego sa uczone pewnych zachowan. owszem, miewaja odpaly, ale najczesciej sa to wybryki jednorazowe, jak ten z malowaniem pisakami po drzwiach. czyszczenie skutkow zabawy tak utkwilo mlodszemu w pamieci, ze nigdy wiecej sie nie odwazyl.

      jesli w taki sposob zachowuje sie dziecko obce, na ktorego wychowanie nie mam kompletnie wplywu, to po kilku wybrykach zwyczajnie nie wpuszczam wiecej do swojego domu.
      • baba_za_kolkiem Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 12:03
        eliszka25 napisała:

        > moim zdaniem samo tlumaczenie mozna sobie wlozyc w buty. moje dzieci nie zachow
        > uja sie tak nagminnie, bo od malego sa uczone pewnych zachowan.

        A jak są uczone zachowań, jeśli nie tłumaczeniem?
        • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 12:42
          wylacznie tlumaczenie, jako jedyny srodek wychowawczy, nic nie daje, a w kazdym razie nie u wszystkich jest skuteczne. sa dzieci, ktorym wystarczy powiedziec raz, ale moje jakos od jednego razu nie zalapywaly. oczywiscie, ze rowniez tlumaczylam, ale potrzebne jest tez praktyczne pokazanie, czego nie wolno - czyli wyciagalam z lapki, wyprowadzalam z pokoju, daje odczuc konsekwencje, a jesli trzeba, to karze. plus do tego przyklad z gory, czyli praktyczne pokazanie, jak to powinno wygladac. dlatego napisalam, ze jesli ktos stosuje tylko tlumaczenie, to jest to dla mnie pomylka po prostu. zwlaszcza, jesli 8-letnie dziecko lub starsze robi takie cyrki, jak opisala autorka watku.

          znam kilka przypadkow, ktorym mamusia "tlumaczy", a dziecko jednym uchem wpuszcza, drugim wypuszcza i robi swoje.
          • baba_za_kolkiem Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:00
            Ano tu się zgodzę, czasem praktyczny przykład da więcej niż kilkukrotne tłumaczenie. A co do wpuszczania jednym uchem i wypuszczania drugim - znam także wielu dorosłych (rodziców), którzy tak robią, gdy słyszą prośby dzieci. To tak poza tematem.
            • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:07
              i zachowanie takich doroslych jest dla mnie o wiele bardziej irytujace niz zachowanie dzieci. najczesciej zachowuja sie tak nie tylko wobec swoich wlasnych dzieci, ale traktuja tak wszystkich.
    • mamablue Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 09:43
      Moja przyjaciółka ma takie dzieci. Nie ukrywam,że kontakty zostały znacznie ograniczone,niestety ze szkodą dla wieloletniej przyjaźni.
    • aagnes Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 10:06
      Polecilabym poczytac jakiś elementarz pt rozwój dziecka od lat 0 do 10 czy coś takiego.
      wiekszosc z tych zachowan to klasyka gatunku w pewnym momencie, poczytajcie sobie o etapie flejtucha, to co wyzej opisane to pikuś przy tym co czeka rodzicow w miare normalnego dziecka za jakies 2-3 lata.
      ja pamietam jak bylam w ciezkim szkolu jak w przedszkolu widzialam dzieci, ktore posadzone potrafily siedziec przez powiedzmy godzine, mialy idealny porzadek wokol siebie i w ogole malo mowily, prawie sie nie ruszaly, moja corka w tym czasie potrafila niemalze zawisnac na zyrandolu, po jedzeniu kuchnia do mege sprzatania, teraz jako 9 latka nawet podczas zwyklej rozmowy ze mna potrafi stac na rekach albo robic wymyslne figury z gimnastyki artystycznej, po mieszkaniu przemieszcza sie za pomocą gwiazd.
      i te nieruchawe "grzeczne" dzieci teraz w szkole to kompletne niedorajdy i edukacyjnie porażka, a te żywe i flejtuchowate moznaby powiedziec sa super madre, rozmowa z nimi to czytsa przyjemnosc.
      wybieram te druga opcje.
      popatrzcie zreszta na dorosłych - jedni tacy, inni tacy, dzieci dotyczy to tak samo.
      dziwne jest to, ze to co czesto kobiety wybaczaja swoim misiaczkom w kwesti sprzatania czy higieny u dzieci (szczegolnie obcych) traktuja jako cos nie do przyjecia - to glupie.
      • agni71 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 10:48
        >Polecilabym poczytac jakiś elementarz pt rozwój dziecka od lat 0 do 10 czy coś takiego.
        >wiekszosc z tych zachowan to klasyka gatunku w pewnym momencie, poczytajcie sobie o etapie flejtucha, to co wyzej >opisane to pikuś przy tym co czeka rodzicow w miare normalnego dziecka za jakies 2-3 lata.

        Tak sobie tłumaczą rodzice dzieci niewychowanych lub nadpobudliwych.


        >i te nieruchawe "grzeczne" dzieci teraz w szkole to kompletne niedorajdy i edukacyjnie porażka, a te żywe i flejtuchowate moznaby powiedziec sa super madre, rozmowa z nimi to czytsa przyjemnosc.

        Tak, z pewnością - wszystkie spokojne, zsocjalizowane dzieci to niedojdy co sobie nie radzą w szkole, a wszystkie rozbrykane są taaakie bystre i odnoszące sukcesy.

        Kwaśne winogrona.
      • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 11:03
        moich dzieci nigdy w zyciu nie okreslilabym ani mianem grzeczne ani spokojne. jednak zaden z moich synow nigdy nie kopal w drzwi obcego domu z zadnego powodu, nie grzebal po szafach, nie mowiac juz o zabieraniu z nich sobie czegokolwiek w domu kolegow czy dziadkow. rzucanie papierkow czy mazanie pisakami sie zdarzalo (w sumie papierki do dzis lubia walnac tam, gdzie blizej), ale jest to normalne i wybaczalne do pewnego wieku. co innego, gdy szafe rozgrzebie bawiacy sie 2-latek, a co innego, gdy 10-latek zrobi przeszukanie w szafach mamy kolegi. od pewnego wieku kazde dziecko powinno rozumiec pewne normy spoleczne i te, ktore ich nie lapia, sa albo uposledzone, albo niewychowane. innego wytlumaczenie nie ma po prostu.

        acha, mimo tego, ze zadne z moich dzieci nie wyzeralo obcym jedzenia z lodowki i nie kopalo drzwi, radza sobie w szkole calkiem niezle i nie tylko w szkole. w piatek moj 7-latek wygral zawody narciarskie w swojej kategorii wiekowej, wiec raczej nie jest ani fajtlapa ani niedorajda, choc w domu po suficie i zyrandolu nie skacze.
      • zlababa35 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 12:00
        Taaaa, u nas właśnie ta żywa i flejtuchowata same dwóje i tróje łapie, bo okazuje się, że to o zadaniu domowym zapomniała, to coś nie do końca zrobiła, to czegoś wcale nie odrobiła i nic nie wie, bo wolała na dworze się wyszaleć wink.
        A że lekcji dużo, zadane dużo, to i się nazbiera...
    • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 10:47
      Moje dziecko:

      Jeśli syfi papierkami, kredkami, farbami i maże biurko to się drę i każę to sprzątać. Pozbierać, szmata w dłoń i czyścić.

      Jesli grzebie w rzeczach to poirytowanym tonem gledze, że tak nie wolno, mówiłam ci tyle razy, ale moje działanie nie wykracza poza irytacje, bo pamiętam, że ja tez taka ciekawska byłam, a mimo to wyrosłam, obym ludziom nie szperam po szufladach.

      Wyjedzenia czegokolwiek z lodówki nie ogarniam, nie ma, nie było i nie będzie u mnie w domu zwyczju proszenia o jedznie. Jest, proszę brac i jeść. Cieszę sie, że apetyt mu dopisuje. Jakby to były ciastka, top inna bajka, wie, że słodyczy nie wolno jesc bez oporu. W ramach kary mówię, że w tym tygodniu nie kupimy juz nic słodkiego.

      Wchodzimy do siebie do domu, to nie pukamy. Moje dziecko u nas nie puka. Jakby w drzwi kopało to oczywiscie bym kryzczała co wyprawia i tu pogadanka o niszczeniu rzeczy. W warunkach recydywy jakas kara.



      Jesli opisane sytuiacje dotyczą obcego dziecka, uznaję je za niewychowanego bachora,a le uważam, że to rodzice wychowują swoje dzieci, ja co najwuzej zwraca uwagę, że tak nie wolno robić i dostaje palpitacji serca na mysl, że znowu przylezie taki osobnik. Tak, mam takich w rodzinie.

      • zlababa35 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 10:53
        A ja z kolei nie ogarniam, że dziecko wpada i zżera jakieś przypadkowe rzeczy - pytanie, czy dzieje się to przed właściwym posiłkiem, czy po prostu posiłki są skąpe i nieregularne.
        Jakby mi dziecko zamiast obiadu wyżarło paczkę sera żółtego, to bym się zastanowiła, czy na czas i wystarczająco jeść dostaje - albo czy nie ma jakichś zaburzeń odżywiania.
        • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 10:57
          U dzieci to normalne, że albo marudza, nie maja apetytu, albo maja fazę na jedzenie ciagle i sporo. Nie ma co doszukiwac się filozofii specjalnej i błędów w organizacji posiłków. Kiedyś jak sie tym martwiłam, to nawet łaziłam do lekarza i diagnozowałam dzieciaka a to an tarczycę, a to na cukrzycę, anemie i inne takie. Lekarz mundy doradził, niech je kiedy chce i ile chce. Tego sie trzymam, jak coś wyjada, znaczy smakowało, na następnych zakupach musimy wziąć tego więcej wink Obiad ewentulanie pytam czy już chce, bo moze się najdadło tym co wyżarło i trzeba świętą pore obiadowa przesunąć.
          • agni71 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 11:07
            Super, moje dzieci jednak nie żyja w próżni. Jesli jedno powyjada całą wędlinę, to pozostałe dzieci mają jeść suchy chleb? W takich sytuacjach liczę na zasygnalizowanie przez dziecko, że trzeba robic większe zakupy, a nie wyżarcie radosne jedzenia, które miało byc dla całej rodziny.
            • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 11:17
              Sklep odległość 5 minut. Problem rozwiązany zatem w 15 minut jkaby inny domownik musiał no strasznie musiał zjeść to samo, co zostało 'wyżarte'. proszenie o jedzenie kojarzy mi się bardzo smutno. Prosił o jedzenie dzieciak, dopóki był niesamodzielny, czy tam prosi o to, czego sam nie umie zrobić, a ma chęć zjeść. jak ma ochote na coś z opakowania, to proszę bardzo i smacznego. Zakupy robimy takie, że zawsze jest coś do jedzenia. Nie znam takiego dylematu, skończyła się wedlina, jajka czy coś tam, to cały dom głoduje. Nie ma po prostu takiej opcji. Zawsze jest alternatywa spożywcza. Posiadam zawsze mrożoną kiełbaskę własnego wyrobu. Mięsiwo w słoikach. Tu ukłon w stronę tych, co wątku o przetworach domowych dowodziły, że to zabiera czas i w ogóle jakies niedzisiejsze - ale jakie przydatne!
              • agni71 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 11:30
                Ja nie piszę o proszeniu o jedzenie. Ja piszę o elementarnej solidarności i empatii. Jesli ktoś nagle ma potrzebę zjedzenia sporo więcej niz normalnie (a efektem może byc pusta lodówka), to oczekuję spytania pozostałych domowników, czy juz jedli.
                • agni71 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 11:31
                  Oczywiście, pisze tu o rodzinie i własnym dziecku. Gdyby obce dziecko wyczyściło mi lodówkę do czysta, to problem miałabym ja, bo musiałabym sie ubrać i wyjść po nieplanowane zakupy. W związku z tym, takie zachowanie dzieciaka nie wzbudziłoby mojego zachwytu jako objaw zdrowego apetytu. Raczej irytację.
                  • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 12:09
                    w mojej rodiznie nie ma osoby, która dałaby rade wyczyścic lodówkę do czysta. Jak będzie, to niech jej idzie na zdrowie, zwłaszcza jesli to rosnące dziecko, podejdziemy do sytuacji żartobliwie i ktos z dorosłych pofatyguje się po zakupy. No ale jak najpisałam zawsze ale to zawsze mam zapasy. Makarony, przeciery,w arzywa, mięsiawa w sloikach. Głód nam nie straszny z powodu wyjedzenia paczkowanego jedzenia, niczym prepersom, czy jak im tam wink
              • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 11:35
                nie wyobrazam sobie, zeby moje dziecko, bedac u kogos, po prostu poszlo do lodowki i wyzarlo jakis jeden produkt do zera. w domu nie musza prosic o jedzenie, ale uwazam podobnie, jak agni, ze nie zyja w prozni, wiec kazdy zwraca tez uwage na reszte domownikow. nigdy nie jest tak, ze mam w lodowce policzone plasteki kielbasy, ale nawet najmlodszy, czyli 7-latek w razie czego pyta "moge zjesc juz do konca?". albo przynajmniej komunikuje, ze zje cale, wiec nie mam niespodzianki, ze np. zaplanowalam na kolacje zapiekanke z szynka, a z lodowki szynka wyparowala. sa produkty, ktore kupuje ze wzgledu na upodobania poszczegolnych domownikow i wtedy oni wiedza, ze ten dany produkt moga zjesc bez ogladania sie na innych, bo byl kupiony specjalnie dla nich, ale gdy np. kupuje 2 fikusne deserki dla chlopakow, to jeden drugiemu bez pytania nie wyzre, chocby sie skrecal z glodu. zawsze pytaja jeden drugiego, czy ten drugi zgadza sie na zjedzenie do ostatka. dla mnie w rodzinie zdecydowanie bardziej normalne jest takie zachowanie niz wyjadanie po kryjomu z lodowki. w tym drugim przypadku zastanowilabym sie powaznie, gdzie jest cos nie tak, ze moje dziecko wyzera jedzenie po kryjomu.
                • truscaveczka Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 11:48
                  Moje dziecko raz w życiu zrobiło coś zbliżonego - poszła do koleżanki, było ich tam trzy panienki dziesięcioletnie, rodzice mieli dojechać niebawem. I gospodyni była głodna, reszta też. Moje dzieciątko postanowiło się wykazać, przeszperało lodówkę, znalazło mrożone pierogi i ugotowało reszcie tongue_out Na szczęście mama gospodyni nie miała pretensji wink
                  • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 12:45
                    ale zrobila jedzenie dla wszystkich obecnych, a nie wyjadla sama prosto z paczki (choc z mrozonymi pierogami mialaby chyba klopot wink). to jest zupelnie inna kategoria jednak i za taka inicjatywe nie mialabym pretensji, zwlaszcza u 10-latkow.
                • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 12:14
                  U mnie można wyjadać jawnie, nie trzeba po kryjomu big_grin Coś się skończyło, nie ma problemu, można zjeść cos innego, menu nigdy nie jest sztywno planowane. Na kolacje każdy je co chce w sumie. Może kluczem różnorodność gustów? Jak mąż mi ogróka zje całego a ja tez bym chciała, to nie ma problemu. Pojdzie i kupi nastepnego, rpzy okazji przypomni mi sie 5 innych rzeczy, któe trzeba jeszcze kupić, kolejnych 5 kupi on z własnej inwencji. Sklepów multum, uzupełnienie zapasu czegos, to zostało haniebnie wyżarte, to zaden problem. Ze 2 nocne nawet znam w razie co wink
                  • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 12:29
                    No i przez to gadanie o jedzeniu poczułam, że mam chęć na parówki, taka zachcianka big_grin Deszcz pada, nie chce mi się iść, dobrze że po prostu tego nie było w domu a nie, że ktos wyzarł, bo bym musiała się poirytować wink ale na serio bym parówek zjadła, a nie ma kogo wypchnąć niech przyniesie.
                    • agni71 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 12:43
                      A no widzisz, że brak konkretnego jedzenia może byc problemem smile
                      • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 12:49
                        kurde ja tych zachcianek mam kilkanascie na dzien. kefiru tez nie ma uncertain gruszek nie ma i tka jeszcze kila rzeczy wymienie, kte bym zjadła już, koniecznie teraz, a nikt ich nei wyżarł, po prostu nie kupiono ich. Także widzisz taki problem może powstać zawsze, niezaleznie czy to wyżarte, czy po prostu z innego powodu niedostepne. Mnie irytuje jak męzowi powiem, żeby kupił, a on zapomni a nie jak ktoś cos wyje.
                        • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:01
                          ale to jest cos zupelnie innego. tez to czasem mam, ale w sumie nikogo winic za swoje zachcianki nie moge. problem pojawia sie wtedy, kiedy jestem pewna, ze cos w lodowce mam i stwierdzam, ze np. zrobie/podam to cos na kolacje, a podczas przygotowywania kolacji okazuje sie, ze ktos wyzarl i nic nie powiedzial. problem lezy w sumie nawet nie w tym, ze wyzarl, ale w tym, ze nie poinformowal, bo po 18.30 nie mam juz mozliwosci szybkich zakupow.
                          • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:05
                            Jak mówię, MNIE to nie dotyczy, bo zawsze mogę przygotować coś innego, nie ma produktów A, B, C, możemy zjeść jeszcze D,E... Nie mam nigdy 1 czy 2 produktów, zawsze róznorodnie i z zapasem. Zje pomidory, będa kanapki z ogórkiem, a jak wyje wszytkie świeze, to kiszonego na kanapce mozna położyć itd. A zreszta możemy sobie zrobić racuchy zamiast kanapek, płatki, naleśniki czy jajko sadzone. Czy wy amcie po 2 produkty w lodówce ze znikniece 1 to problem?
                            • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:16
                              tez mam zapasy, ale sytuacja zmusza mnie czasem do zaplanowania czegos konkretnego. zwykle na obiad, bo nie zawsze jestem przed poludniem w domu i zdarza sie, ze musze zrobic obiad w pol godziny lub mniej. jesli wtedy odkryje, ze brakuje mi jakiegos skladnika potrzebnego do zrobienia zaplanowanego obiadu, to tak, jestem zla, bo musze kombinowac, a obiadu przesunac sie nie da, bo musze sie wyrobic w przerwie obiadowej dzieci, ktore po obiedzie ida do szkoly. dzieci z glodu nie umra, bo w ostatecznosci zjedza kanapki, ale bylabym zla.

                              to nie chodzi o to, ze zjedzenie jednej rzeczy powoduje, ze cala rodzina pada z glodu, ale czasem rozwala to plany, a bywa, ze mam zaplanowana konkretna rzecz, zeby wyrobic sie w czasie i kazde odstepstwo od planu powoduje, ze mam tego czasu mniej. z glodu rodzina nie padnie, ale ja mam wiecej stresu. przy czym, jak juz wczesniej pisalam, nawet nie sam fakt, ze ktos cos wyjadl jest problematyczny, tylko to, ze ja o tym nie wiem i dowiaduje sie w momencie, kiedy akurat jest mi to potrzebne.
                              • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:23
                                obiady sa u mnie z surowych rzeczy nie do wyzarcia z paczki wink jak wyjedzą ksze, będzie makron, albo kasza, czy inne strąki. Dziś będzie zupa, skryzdełka anstawię, ale za ciny jeszcze nie wiem co tam wrzuce, czy kaszę i krupnik powstanie, czy moze ogórkową zrobię, czy pomidorową. Zobaczę na co mnie natchnie. Baze i tak zawsze stanowi wywar z mięsa i warzyw. Chyba różni nas przede wszystkim styl gotowania i robienia zakupów i tyle.
                                • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:37
                                  najwiekszy problem u mnie jest taki, ze w tygodniu musze miec obiad w oklicach 12.30 i tyle, bo inaczej dzieciaki nie zdaza wrocic do szkoly. dlatego czasem mam scisle zaplanowane, co na ten obiad zrobie i brak jednego skladnika powoduje, ze musze kombinowac z czyms zastepczym. nie sa to sytuacje codzienne, ale bywa, ze musze tak zaplanowac, zeby sie wyrobic. nie znaczy to, ze wstawiam gotowce, ale jesli zaplanuje cos, do czego potrzebne mi np. jajka, a w ostatniej chwili okazuje sie, ze jajek nie ma, to juz mozna sie zdenerwowac.
                                  • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:48
                                    O dla przykładu posiadam w tej chwili 30 jajek bo syn je ich duzo, jak raz nie wyzremy 30 na raz, jak zapas spada mi do 10 znak ze trzeba uzupełnić. Ja mieszkałam przed laty tak jak Ty, że 1 sklep słabo zaopatrzony a byłam bez prawa jazdy, słaba komunikajcja, niemowle na stanie i wtedy wyrobiłam nawyki, ktorych trzymam sie do dziś, choć sklepy na miejscu. Analogicznie makarony, kasze, rpzeicery itp kupuję 1-2 razy w miesiącu w duzych ilościach, na bieząco produkty łatwopsujace się tylko czyli owoce, warzywa. Niedługo na nowo mi się przydadzą te nawyki niestety, bo czeka mnie przeprowadzka w gorsze pod względem dostępności sklepów miejsce.
                                    • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 14:04
                                      zwykle tez mam jakies tam zapasy, a na zakupy jezdzimy raz w tygodniu. jesli potrzebuje cos uzupelnic, to sklep jest blisko, ale czynny z przerwa obiadowa i do 18.30. nie wszystko moge miec w duzym zapasie, bo mieszkamy w wynajetym mieszkaniu i nie mam gdzie wstawic zamrazarki, niestety. jak juz w koncu przeprowadzimy sie do nowego domu, to ten problem zniknie.
                                      • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 14:10
                                        ja mieszkam na 38 metrach i nie mam bidetu itd. wink Mam za to w kuchni taką dużą szafkę pod sufit, nazywaną przez nas wielką Bertą, która miała byc pierwotnie pod zabudowę lodówki i tam gromadzę, a cebula np to w piwnicy, taka mała standardowa jak na polskie bloki, że ze 2 rowery wlezą i regały na około na przetwory wink Tak, narzekam, że mi ciasno, ale co zrobic. W nowym mieszkaniu podobno piwnica będzie większa big_grin
                                        • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 14:19
                                          u mnie w kuchni sporo miejsca jest zmarnotrawione, ale byla juz umeblowana, wiec nie mialam na to wplywu. piwnica tez malutka. w nowym domu bede miala wieksza piwnice, porzadna kuchnie wlasnie z szafa do sufitu na podreczne zapasy oraz spizarnie. acha, bidetu tez nie mam i nie planuje miec wink
                                          • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 14:21
                                            Moja kuchnia będzie ze skosami uncertain przewiduję znaczne pogorszenie komfortu, ale cóż, tak nam sie układa zycie.
                            • agni71 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 14:11
                              Problem pojawia się, kiedy nikt nie chce zamiennika, tylko właśnie ten zjedzony produkt. Na kolację mam przewidziane kanapki, więc potrzebuję pieczywa, masła, wędliny + warzywa nadającego się na kanapkę (ostatecznie tu sobie poradzę podając w zamian keczup, musztardę czy cukinie w occie). Ale jak mi ktos zje pieczywo lub wędlinę, to sorry, ale jest to dotkliwy brak, gdy chce się zjeśc właśnie kanapkę.
                              Bardzo nie lubię marnotrawstwa, więc nie kupuję z duzym zapasem. Zniknięcie kluczowego produktu do zrobienia jakiejś zaplanowanej potrawy to, owszem, problem.
                              • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 14:19
                                Problem to ejst jak sie meiszka na wsi ze sklepm do 18 jak u eliszki, jak sięmeiszka w mescie, gdzie sklepów masz powiedzmy kilka, to problemu nie ma, bo ja mojemu dzicku nie mówie, wiesz, nie wyżeraj chleba, mówię jedz na zdrowie i się dre do meża Zdzichuuu trzeba po chleb skoczyć. Jak Zdzichu nie podzieli entuzjazmu, co do apetytu juniora, a i mnie nie będzie się chciało ruszyć, to zrobimy naleśniki, płatki, zupę mleczną, omleta, racuchy, a może jeszcze co innego, zależy ile fantazji będziemy miec. Zdzichu np lubi makaron ugotowac, cebulke na to zrumieniona ze skwareczkami ze smalcu i jeszcze tym tłuszczem polewa, bleeee. Potem wariat musi ze 2 h biegać. Ale spoko rozumiem, u was pod wydziałem, wyliczone, pełna kultura i zawsze konsultacja, czy mozna dokonczyc opakowanie czegoś tam, czy nie można. U nas bez krempacji, po chamsku bardziej, taka samowolka.
                                • agni71 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 17:13
                                  >Jak Zdzichu nie podzieli entuzjazmu, co do apetytu juniora, a i mnie nie będzie się chciało ruszyć, to zrobimy naleśniki, płatki, zupę mleczną, omleta, racuchy, a może jeszcze co innego, zależy ile fantazji będziemy miec.

                                  No i fajnie, że zacytuje reklamę. Ja mam może większa rodzinę, więc nie chce mi się nagle stać godzine przy smażeniu naleśników dla wszystkich na kolację, juz nie wspominając, że nie każdy lubi na ten posiłek naleśniki czy racuchy, czy dania mleczne. Po prostu twój pomysł na taki problem, w mojej rodzinie problemu by nie rozwiązał. Ktoś musiałby wyjść i dokupić. Nie mieszkam w mieście, do sklepu nie mam 5 minut, choć też i nie grube kilometry. Zazwyczaj nikomu się U NAS nie chce iść wieczorem do sklepu.
                              • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 14:22
                                no wlasnie, o takie sytuacje mi chodzi. moje chlopaki czesto zycza sobie cos konkretnego na kolacje, np. te nieszczesne parowki i kiedy jestem przekonana, ze je mam i obiecam, ze na kolacje beda parowki, a potem otwieram lodowke i okazuje sie, ze ktos zjadl co do jednej, to mamy problem. dzieci z glodu nie umra, bo dostana cos innego, ale takie sytuacje by mnie naprawde ostro wkurzaly. dlatego uczulam, zeby przynajmniej mowili, ze zjedli.
                                • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 14:29
                                  odkryłam, że idealna ze mnie CHPD, nic mnie nie rusza za bardzo, wyżarcie produktów mnie nie wkurzy, bałagan to moja domena a teraz sobie przypomniałąm, ze z nocy pranie nie wywieszone bo zajmują mnie problemy wychowawcze na ematce.
                                  • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 14:31
                                    tez bym tak chciala, ale jestem choleryczka i duzo rzeczy mnie wkurza, choc wolalabym, zeby nie wkurzalo sad
                                    • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 14:35
                                      ja też, ale te inne pozostałe rzeczy mnie wkurzają typu pindziesionty raz mówię rób lekcje, a on nic....
                                      • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 14:39
                                        oj tak, albo 100 razy pozbieraj klocki, a reakcji zero, albo jeszcze lepiej - idzie zbierac te klocki i zaczyna sie bawic. efekt jest taki, ze rozwalonych klockow jest 2x tyle co przed "sprzataniem".
                    • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 12:58
                      a ja mam akurat zapas parowek w lodowce, ale chyba za daleko, zeby ci podrzucic wink.
                      • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:16
                        ale z szynki? wink
                        • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:21
                          szwajcarskie wienerli. nie widzialam tutaj czegos takiego, jak parowki z szynki, choc w polsce tez kupuje. w skladzie moich parowek jest mieso wieprzowe, wolowe i boczek oraz przyprawy. smakuja calkiem niezle.
                          • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:25
                            grunt żeby proporcja mięsa do wypełniaczy była duża, bo ja czytam skład wink
                            • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:32
                              jesli o proporcje chodzi, to sa jak najbardziej w porzadku. glownym skladnikiem jest mieso wolowe i wieprzowe, a wypelniaczem boczek. cudow jak soja czy inne typowe wypelniacze w tych parowkach w ogole nie ma.
                  • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 12:56
                    ty chyba nie lapiesz. moje dzieci tez nie gloduja i niczego im nie brakuje. nie musza wyjadac po kryjomu. jesli jednak chlopaki mowia, ze chcieliby np. te przykladowa zapiekanke i ja im ja obiecalam na kolacje, a w momencie kiedy zabieram sie za robienie zapiekanki okazaloby sie, ze szynke ktos zezarl do ostatka, to juz bylabym zla. nie mowiac o tym, ze pozostali domownicy, ktorzy mieli chec na te zapiekanke, byliby bardzo zawiedzeni. z glodu by nie umarli, bo w lodowce mam rozne rzeczy, a w piwnicy zapasy. jednak wyzarcie tej szynki byloby nie w porzadku w stosunku do reszty, moim zdaniem. nie mam szytwno zaplanowanego jadlospisu, jednak jakies przynajmniej luzne plany odnosnie obiadu czy czasem kolacji miewam, bo obiad musze miec na konkretna godzine, zeby dzieci zdazyly zjesc w przerwie obiadowej ze szkoly.

                    co do zakupow, to mieszkam w malej miejscowosci w gorach. w poblizu mam tylko maly sklepik spozywczy, ktory w tygodniu czynny jest do 18.30 a w srode zamkniety caly dzien, wiec nie mam mozliwosci wyskoczenia po zakupy o kazdej porze dnia i nocy.
                    • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:19
                      dlatego piszę JA, U MNIE i MY... Kazdy miał opisac jak reaguje an powyższe sytuacje, no to opisałam, jak my reagujemy i ze dla nas nie jest to żadna problematyczna sytuacja, czy wymagająca omówienia, bo i w sumie planów żywieniowych nie ma, kolacja jest na spontan, obiad z surowych rzeczy przygotowuje, więc nie wyżrą wink
                      • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:29
                        a ja pisze o sobie i o tym, ze czasami wyjedzenie czegos z lodowki moze byc u nas problematyczne. dlatego nie toleruje takiego wyzerania. jesli juz ktos zjadl cos do konca, to niech przynajmniej poinformuje, wtedy brak nie jest dla mnie zaskoczeniem i problemu nie ma.

                        surowych skladnikow na obiad tez mi nie wyzeraja wink, ale dzisiaj akurat robilam flammkuchen i gdyby zabraklo mi smietany czy boczku, mialabym problem, bo sklep ma przerwe obiadowa w tym samym czasie, co moje dzieci i nie mialabym gdzie dokupic. o cebule sie martwic nie musialam, bo na surowo nikt do ostatka nie wyjada big_grin

                        problem pojawia sie wtedy, gdy nie wiem, ze czegos w lodowce brak, bo bylam przekonana, ze mam. gdybym godzine wczesniej wiedziala, ze czegos mi brakuje, to zawsze moge zrobic chocby makaron z byle jakim sosem. jednak jesli pokroilabym cebule, przygotowala ciasto, wylozyla smietana i wtedy okazaloby sie, ze nie mam boczku, to juz gorzej. o takie wlasnie sytuacje mi chodzi, a nie o to, ze zjedzenie paczki sera powoduje glod w rodzinie wink
                        • szmytka1 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:36
                          cebulę mąż wyjada u mnie wink
                          • eliszka25 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 13:39
                            u mnie na szczescie surowa cebula w wiekszych ilosciach nie ginie, ale za to marchewki potrafia wyparowac podejrzanie szybko wink
          • zlababa35 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 11:57
            Nie wiem, u mnie są normalne, zbilansowane posiłki na czas, córka "z ochoty" bierze sobie różne owoce, które po to właśnie leżą, ale nawet by jej się nie chciało sięgać do lodówki i wyciągać dodatkową wędlinę, bo jest najedzona. Kupuję zazwyczaj wszystko, co jej będzie smakować. I po zjedzeniu śniadania, dwudaniowego obiadu z surówkami, na deser domowej muffinki, owoców itp. je tylko niewielką kolację. Nigdy w życiu nie grzebała sama w lodówce poza posiłkami i nie pochłaniała np. paczki sera, dlatego mnie to dziwi.
    • zlababa35 Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 10:51
      Jeśli nasze, to chyba idę do dobrego psychologa.
      Jeśli nie moje i jego zachowanie bardzo bardzo przeszkadza w spotkaniach (bo np. pomaże albo zniszczy też i coś mojego), to po prostu nie spotykam się.
    • kretkowlosa Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 11:03
      Nie mam pojęcia, co bym zrobiła, nie znam takich dzieci.
    • koza_w_rajtuzach Re: Kilka pytań o wychowanie 06.03.17, 11:13
      Dziecko nie musi być upośledzone, żeby mieć jakiś głębszy problem z zachowaniem. Moim zdaniem takie postępowanie musi z czegoś wynikać, bo przy normalnym wychowaniu dziecka jakieś tam incydenty mogą się zdarzyć, ale to co opisujesz jest już poważnym problemem.
      Gdyby dziecko było moje, to z całą pewnością wybrałabym się z nim do psychologa, ale zgłębić problem. Jeśli miałabym jednak na szybko coś zaradzić, to przy kolejnym, którymś tam z rzędu pomalowaniu biurka markerem wyrzuciłabym dzieciaka (swojego) za drzwi na dwór i zamknęła drzwi na klucz. Taka terapia szokowa bywa dobra w niektórych sytuacjach.
      Jeśli dziecko kopie w drzwi, to otwieram je, mówię, że wpuszczę je do domu dopiero kiedy zapuka i się tego trzymam niezależnie od tego czyje to dziecko. Jeśli wchodzi bez pukania (czyli zakładając, że nie jest moje), to też odstawiam je za drzwi, każę pukać i poczekać aż otworzę, inaczej nici z odwiedzin.
      Co do jedzenia, to chyba bym z tym odpuściła, bo moim zdaniem to i tak najmniejszy problem w przypadku tego dziecka.
      Papierek każę podnieść i wyrzucić do kosza. Co do bałaganu przy pracach plastycznych, to pomagam sprzątać. Ten problem też wydaje się jednym z mniejszych w przypadku tego dziecka.
      Jeśli dziecko nie jest moje to w przypadku przyłapania na grzebaniu w moich rzeczach ostrzegam, że następnym razem będzie wyproszone z domu.

      Mój syn ma kolegę (też 8 lat), którego muszę pilnować. Chłopak notorycznie kradnie mojemu zabawki, więc jak go odprowadzam do domu, to sprawdzam czy nic nie podwędził. W każdym razie ograniczam ich kontakty, ale całkowicie nie zabraniam. Akurat tamten chłopiec jest wg mnie lekko opóźniony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka