nic_i_nic
05.10.04, 14:36
Zdradziłam męża - z byłym chłopakiem - moją wielką miłością..
Byłam przekonana że tamten facet mnie kocha - gdybym wiedziała że tak nie
jest nie poszłabym z nim do łóżka..
Mówł słowa które pozwoliły mi uwierzyć że on nadal czuje to co ja..
Zanim to sie stało myślałam o mężu ale odpędziłam te myśli od siebie i
zrobiłam to - było cudownie..
teraz mój były wyznał mi jak to wygląda naprawde - po 10 latach znajomości -
kiedy przez cały ten czas podsycane były moje uczucia powiedział - nie kocham
cie.. sama tego chciałaś więc nie miej żalu.. byłem głupi że sie z tobą
przespałem - mogłem sie dmyslić że będziesz gadał o uczuciach.. miało być bez
zoobowiązań.. daj mi spokuj.. nie chce mi sie z tobą gadać.. jak ja żałuje..
dodam że było to powiedziane z sarkazmem , ironią , wściekłością..
pewnie będziecie oceniac tylko to co zrobiłam mężowi i powiecie ze nalezy mi
sie to jak teraz sie czuje - a czuje sie jak najgorsza szmata.. nie sądziłam
że człowiek którego tak kochałam i kocham chyba nadal potraktuje mnie w ten
sposób.. nie odwazył sie nawet powiedzieć mi prosto w oczy ze mnie nie kocha -
napisał to w smsie.. gdyby zrobił to wtedy , zanim sie kochalismy - gdybym
wtedy to usłyszała nie doszloby do tego.. a tak zaślepiona ta chora miłością
zraniłam siebie i bądź co bądź męża który o niczym nie wie..
szczerze mówiąc mogłam sie domyslic ze tak sie to skończy - bo jest to
człowiek który nigdy nie szanował mnie ani innych ludzi..
dlatego wiem że to moja wina - sama sie poniżyłam - ale nie umiem sobie teraz
z tym poradzić.. nie wiem jak patrzec mężowi w oczy - jak dalej z nim zyć -
wiem ze nigdy nie będe go kochała tak jak tamtego.. wiem że nie zasłużył
sobie na to wszystko choć też nie jest idealny.. czy powinnam odejść?
jak w końcu zapomnieć o tamtym uczuciu? czy moze powinnam wyjechac z tego
miasta - czy to coś pomoże jesli nie będe go widywać? jak sie teraz zachować?
co robić? może powinnam iśc z tym do lekarza - bo ja czuje sie chora..
uwięziona przez to chore uczucie które zawiodło mnie aż do tego punktu w
którym jestem teraz..
czuje że nie zasługuje ani na bycie zoną , ani na bycie matką... czuje sie
uporzona przez siebie i przez tego człowieka.. ogromnie żałuje tego co sie
stało.. choć niestety nie przetsałam go kochać..
chce zacząć żyć normalnie.. czy to jeszcze możliwe?