Dodaj do ulubionych

zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,,

05.10.04, 14:36
Zdradziłam męża - z byłym chłopakiem - moją wielką miłością..
Byłam przekonana że tamten facet mnie kocha - gdybym wiedziała że tak nie
jest nie poszłabym z nim do łóżka..
Mówł słowa które pozwoliły mi uwierzyć że on nadal czuje to co ja..
Zanim to sie stało myślałam o mężu ale odpędziłam te myśli od siebie i
zrobiłam to - było cudownie..
teraz mój były wyznał mi jak to wygląda naprawde - po 10 latach znajomości -
kiedy przez cały ten czas podsycane były moje uczucia powiedział - nie kocham
cie.. sama tego chciałaś więc nie miej żalu.. byłem głupi że sie z tobą
przespałem - mogłem sie dmyslić że będziesz gadał o uczuciach.. miało być bez
zoobowiązań.. daj mi spokuj.. nie chce mi sie z tobą gadać.. jak ja żałuje..
dodam że było to powiedziane z sarkazmem , ironią , wściekłością..
pewnie będziecie oceniac tylko to co zrobiłam mężowi i powiecie ze nalezy mi
sie to jak teraz sie czuje - a czuje sie jak najgorsza szmata.. nie sądziłam
że człowiek którego tak kochałam i kocham chyba nadal potraktuje mnie w ten
sposób.. nie odwazył sie nawet powiedzieć mi prosto w oczy ze mnie nie kocha -
napisał to w smsie.. gdyby zrobił to wtedy , zanim sie kochalismy - gdybym
wtedy to usłyszała nie doszloby do tego.. a tak zaślepiona ta chora miłością
zraniłam siebie i bądź co bądź męża który o niczym nie wie..
szczerze mówiąc mogłam sie domyslic ze tak sie to skończy - bo jest to
człowiek który nigdy nie szanował mnie ani innych ludzi..
dlatego wiem że to moja wina - sama sie poniżyłam - ale nie umiem sobie teraz
z tym poradzić.. nie wiem jak patrzec mężowi w oczy - jak dalej z nim zyć -
wiem ze nigdy nie będe go kochała tak jak tamtego.. wiem że nie zasłużył
sobie na to wszystko choć też nie jest idealny.. czy powinnam odejść?
jak w końcu zapomnieć o tamtym uczuciu? czy moze powinnam wyjechac z tego
miasta - czy to coś pomoże jesli nie będe go widywać? jak sie teraz zachować?
co robić? może powinnam iśc z tym do lekarza - bo ja czuje sie chora..
uwięziona przez to chore uczucie które zawiodło mnie aż do tego punktu w
którym jestem teraz..
czuje że nie zasługuje ani na bycie zoną , ani na bycie matką... czuje sie
uporzona przez siebie i przez tego człowieka.. ogromnie żałuje tego co sie
stało.. choć niestety nie przetsałam go kochać..
chce zacząć żyć normalnie.. czy to jeszcze możliwe?


Obserwuj wątek
    • michiko Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 14:41
      ło.......... matko kochana
      a tak naprawde nie przyznawaj sie meżowi do tego nigdy!!!! Z czasem wspomnienie
      pokryje kurz i przestanie bolec.
      pozdrawiam
      • madelaine6 Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 14:45
        No coz,bywa i tak...
        Dla mnie zdrada jest rzuceniem sie w otchlan...
        Nie wiem czy potrafilabym sie stamtad wygrzebac.
        Trzymaj sie i poukladaj sobie na nowo swoj swiat.
        Moze maz Ci wybaczy?
        Zycze Ci tego.
    • kopiec-arleta Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 14:45
      nic_i_nic napisała:

      > Zdradziłam męża - z byłym chłopakiem - moją wielką miłością..
      > Byłam przekonana że tamten facet mnie kocha - gdybym wiedziała że tak nie
      > jest nie poszłabym z nim do łóżka..
      > Mówł słowa które pozwoliły mi uwierzyć że on nadal czuje to co ja..
      > Zanim to sie stało myślałam o mężu ale odpędziłam te myśli od siebie i
      > zrobiłam to - było cudownie..
      > teraz mój były wyznał mi jak to wygląda naprawde - po 10 latach znajomości -
      > kiedy przez cały ten czas podsycane były moje uczucia powiedział - nie kocham
      > cie.. sama tego chciałaś więc nie miej żalu.. byłem głupi że sie z tobą
      > przespałem - mogłem sie dmyslić że będziesz gadał o uczuciach.. miało być bez
      > zoobowiązań.. daj mi spokuj.. nie chce mi sie z tobą gadać.. jak ja żałuje..
      > dodam że było to powiedziane z sarkazmem , ironią , wściekłością..
      > pewnie będziecie oceniac tylko to co zrobiłam mężowi i powiecie ze nalezy mi
      > sie to jak teraz sie czuje - a czuje sie jak najgorsza szmata.. nie sądziłam
      > że człowiek którego tak kochałam i kocham chyba nadal potraktuje mnie w ten
      > sposób.. nie odwazył sie nawet powiedzieć mi prosto w oczy ze mnie nie kocha -
      > napisał to w smsie.. gdyby zrobił to wtedy , zanim sie kochalismy - gdybym
      > wtedy to usłyszała nie doszloby do tego.. a tak zaślepiona ta chora miłością
      > zraniłam siebie i bądź co bądź męża który o niczym nie wie..
      > szczerze mówiąc mogłam sie domyslic ze tak sie to skończy - bo jest to
      > człowiek który nigdy nie szanował mnie ani innych ludzi..
      > dlatego wiem że to moja wina - sama sie poniżyłam - ale nie umiem sobie teraz
      > z tym poradzić.. nie wiem jak patrzec mężowi w oczy - jak dalej z nim zyć -
      > wiem ze nigdy nie będe go kochała tak jak tamtego.. wiem że nie zasłużył
      > sobie na to wszystko choć też nie jest idealny.. czy powinnam odejść?
      > jak w końcu zapomnieć o tamtym uczuciu? czy moze powinnam wyjechac z tego
      > miasta - czy to coś pomoże jesli nie będe go widywać? jak sie teraz zachować?
      > co robić? może powinnam iśc z tym do lekarza - bo ja czuje sie chora..
      > uwięziona przez to chore uczucie które zawiodło mnie aż do tego punktu w
      > którym jestem teraz..
      > czuje że nie zasługuje ani na bycie zoną , ani na bycie matką... czuje sie
      > uporzona przez siebie i przez tego człowieka.. ogromnie żałuje tego co sie
      > stało.. choć niestety nie przetsałam go kochać..
      > chce zacząć żyć normalnie.. czy to jeszcze możliwe?
      >
      >

      Kazdy madry psycholog powie Ci - nie przyznawaj sie nigdy przenigdy!
      Wiesz, moze nie zgodzisz sie ze mna, ale uwazam, ze nie powinnas sie az tak
      samolinczowac. Sadze, ze to wyjscie najlepsze z mozliwych, tzn. fakt, ze to Ty
      pierwsza zdradzilas. Nie bedzie Cie tak bardzo bolało, gdy dowiesz sie, ze maz
      Cie zdradza badź zdradzi.
      • michiko no i w tym temacie 05.10.04, 14:49
        zgadzam sie z Kopiec. Nie należy sie przyznawać. Mężczyźni nie potrafią
        wybaczać takich rzeczy i bedzie ci wypominał to do końca zycia. A to nie jest
        potrzebne.
        Czas zagoi tą rane, która sama sobie zadałaś.
        • kopiec-arleta Re: no i w tym temacie 05.10.04, 14:51
          michiko napisała:

          > zgadzam sie z Kopiec. Nie należy sie przyznawać. Mężczyźni nie potrafią
          > wybaczać takich rzeczy i bedzie ci wypominał to do końca zycia. A to nie jest
          > potrzebne.
          > Czas zagoi tą rane, która sama sobie zadałaś.

          i podały sobie rece - arleta z michiko! smile
          • michiko haha nie ma takiej opcji w menu 05.10.04, 14:52
    • triss_merigold6 Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 14:47
      Rany, jakie samobiczowanie...
      Sorry, ale tak się zwykle kończą jakieś nieskonsumowane odpowiednio
      wcześniej "wielkie miłości" z młodych lat.
      Mężowi nie mów za żadne skarby chyba, że chcesz mieć jeszcze więcej problemów.
      Przestań się dręczyć kobieto, powiedz sobie: popełniłam błąd, żałuję i zapomnij.
      Jakos nie widzę potrzeby udawania się do lekarza, masz zywkłego kaca moralnego
      po skoku w bok z nieodpowiednim panem.
      • devil1981 Re: zgadzam się 05.10.04, 14:54
        Nie mów mężowi ,sama zapomnij i tyle.
      • nic_i_nic Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 15:01
        to nie jest zwykły kac moralny.. ja tego faceta kocham juz 10 lat.. zdążyłam
        załozyć rodzine w ciagu tego czasu i zrobić wiele innych rzeczy - myślałam że
        to z czasem minie - nie minęło sad a to nie był jakiś tam związek - trwał 6 lat
        i był skonsumowany.. może dlatego zdradziłam bo tak mi tego brakowało , bo z
        żadnym mi nie było tak jak z nim - nie wiem.. może dlatego że myslałam że wyzna
        mi miłość - dobre ,prawda? trzeba być niezłą idiotką żeby wierzyć w taka ułudę..
        ja mam taki mentlik w głowie że..
        mąż nie wie o zdradzie ale wie że spotkałam sie z tamtym człowiekiem..
        powiedziałam mu bo nie potrafiłam ukryć swojego nastroju.. mąż jakby to
        powiedzieć zawsze wiedział że ja coś czuje do tamtego.. udaje że nic sie nie
        stało - ale wiem że napewno jest mu z tym źle..
        sama nie wiem co robić..
        najgorsze jest to że to nie problem zdrady rozpatruje w swojej głowie
        najbardziej.. tylko to co powiedział mi tamten - cały czas mam to przed
        oczami "nie kocham cie" i wszystkie inne słowa które zbierając w jedno stworzą
        zwykłe "spadaj mała" - chyba jestem w tym wieku niestety niedojrzała
        psychicznie i emocjonalnie skoro dopuściłam do tego a teraz nie moge sobie z
        tym dac rady..
    • dobro_zlo Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 14:53
      ponieważ nie chce aby wiedziano kim jestem pisze pod innym nickiem tak jak to
      zrobiłam z postem ZDRADZIŁ!!
      Przeżywałam to niedawno lecz jako zdradzona, i uwierz mi zabolało jak cholera i
      nadal boli mimo że nie doszło do zdrady fizycznej to boli chyba jeszcze
      bardziej!!!!
      Jak nie powiesz mężowi bedziesz cierpieć bardzo bardzo długo bo bedziesz sie
      bic z myślami dowie się czy nie!!!a jak sie dowie, ale nie od Ciebie?!
      Decyzja nalezy do Ciebie - zrobiłaś błąd cholerny , człowiek jest tylko
      człowiekiem nie chcę Cię dobijac, ale ja tródno mi coś konktetnego doradzić -bo
      jak mu to powiesz to sama wiem jak go zaboli , jak bedzie cierpiał i jak
      ogromne zaufanie zostanie stracone do Ciebie!!!
      Masz dylemat , ale postaraj się na spokojnie przeanalizowac za i przeciw
      powiedzeniu
      Życze powodzenia choc potepiam zdrady- bardzo!!!
    • mamitka Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 14:53
      Ciężka sprawa i trochę podobna do mojej. Tez swego czasu zadurzyłam się
      ponownie w moim byłym - bylam aż głupia z "milości". I gdybysmy się wtedy
      spotkali nie wiem czy nie doszłoby do czegoś więcej. I też wiem że niewart był
      tego uczucia. Teraz to wiem kiedy dowiedzialam się że zaraz po tej naszej
      znajomości zdradził jednak swoja zone ale z ... jej koleżanka. Chodziło mu
      tylko o seks i dlatego podsycał moje uczucia. Tak samo bylo w Twoim przypadku.
      Bardzo Ci wspólczuję tego że tak zostalas zraniona, upokorzona, że Cię
      wykorzystał. Nie wiem co powinnaś teraz zrobic ale myslę że na razie nie ma co
      sie przyznawać mężowi - to moglby byc koniec. Musisz sie z tym uporać, próbować
      leczyć z chorego uczucia tłumiąc je w sobie a może nawet zamieniająć je w
      niechęć i nienawiśc do byłego. Sama musisz sobie tak na siłę tłumaczyć że on
      jest świnią. Wiem że to ciężko ale da się. Trzymam za Ciebie kciuki i mam
      nadzieję że się uporasz i za jakis czas nabierzesz dystansu do swojej "wpadki".
      Tak to juz jest z nami kobietami że łatwo wpadamy w takie pułapki w pogoni za
      uczuciem które ściska w żołądku....ech... Nie miej do siebie żalu - myślę że
      wiele z nas zrobiłoby podobnie - dałoby się ponieśc emocjom i uczuciu.
      Trzymaj się ciepło!
      Marzena
      • pola777 Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 14:57
        nie mowm mezowi, jakby cos ktos mu m0wil zaprzeczaj. Facetom mowi sie to , co
        chca uslyszec.
    • beata32 Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 14:56
      Przerażające jest to, że po tym jak Cię potraktował piszesz, że go kochasz.
      Rety! przecież na prawdę to kochasz jakieś swoje wyobrażenie o nim zupełnie
      nieprzystające do rzeczywistości, a nie tego bezwzględnego, zakłamanego
      człowieka, który Cię wykorzystał.
      Koniecznie pozbądź się klapek na oczy w pierwszej kolejności.
      I zapomnij o nim - nie jest ciebie wart i pomyśl o tym, że masz obok Ciebie
      człowieka, którego mam nadzieję warto kochać.

      A co do przyznania się - również uważam, że nie mów mężowi.
      Myślę, że większą karą jest nauczyć się z tym ciężarem żyć, niż zwalać ciężar
      wybaczenia na czyjeś barki.

      Pozdrawiam
      • michiko miłość jest ślepa 05.10.04, 15:02
        ... tutaj zakonczenie nie adekwatne do sytacji ale napisz moze którejś sie
        przyda..." ale sąsiedzi nigdy"
    • nic_i_nic zrobiłam jeszcze coś gorszego :( 05.10.04, 15:14
      to było pod wpływem silnych emocji - zaraz po rozmowie z nim - siedziałam u
      mojej przyjaciółki i wyłam nad swoim durnym losem.. i wtedy wpadłyśmy na pomysł
      żeby mu dokopać - szczerze mówiąc to przyjaciółka poddała mi taki pomysł - i
      wiecie co ja głupia zrobiłam!? napisałam mu że spóźnia mi sie okres.. nie moge
      sobie wybaczyc ze to zrobiłam , że jeszcze bardziej to poplątałam sad
      kochaliśmy (tzn. w tym wypadku pieprzyliśmy) sie w prezerwatywie ale facet i
      tak sie zastanawia i ma myślenice... ja nigdy nie byłam mściwa - i teraz
      starsznie mi z tym.. koleżanka twierdzi ze nalezy mu sie aby sie troche
      pomartwił.. Boże - w co ja sie wplątałam.. napisałam dziś do niego maila że nie
      będe go informowac w jaki sposób "sprawa" sie rozwiąże... ja mu dałam do
      zrozumienia że jak będe z nim w ciąży to zrobie tak zeby nie być! nigdy bym nie
      przypuzczała ze zrobie z siebie taką kretynke! nawet nie wiecie jak mi wstyd -
      jak bardzo mi wstyd.. nie wiem dlaczego tak postąpiłam..
      wczoraj wieczorem wymiotowałam z nerwów , płakała tak że az sie cała
      trzęsłam.. - to wszystko mnie przerasta..
      jak mam wierzyć ze będzie lepiej skoro przez tyle lat nie przstałam go kochać -
      a to nie był pierwszy raz kiedy mnie upokorzył..
      • michiko fakt najmądrzejsza nie jesteś 05.10.04, 15:27
        • nic_i_nic fakt 05.10.04, 15:30
          i co mi to dało? tyle tylko że czuje sie jeszcze gorzej.. nie mówiąc już o tym
          ze facet mysli ze zupełnie na mózg upadłam.. jak ja sie tego mam wyplątać..
          naprawde nigdy sie tak nie zachowywałam - to jakas chora desperacja..
          • mamitka Re: fakt 05.10.04, 15:37
            Myslisz że on się tym wogóle przejmie?????? Uzna zapewne że to tylko Twój
            problem i tyle. Napisz mu maila że dostalaś okres i już. Tylko tak da się z
            tego wyjśc "z twarza". Nie rób więcej takich głupot. Przestań się nim zajmować
            w jakokolwiek sposób. Tak tyko sama sie dobijasz.
          • pola777 Re: fakt 05.10.04, 15:47
            kobieto: odkrec sytuacje-powiedz ze klamalas i zerwij kontakt. Histeryzujesz
            jakbys conajmniej miala raka , a nie bzyknela sie z jakims popaprancem. Ile
            masz lat? a przyjaciolka po liceum czy jeszcze w trakcie?
            uszy do gory bedzie dobrze, za 5 lat nawet nie bedziesz pamietac, jak rzygasz z
            nerwow to znacy ze niedlugo bedzie lepiej bo juz gorzej byc nietwink
      • triss_merigold6 Re: zrobiłam jeszcze coś gorszego :( 05.10.04, 16:08
        Nawet największa miłość mija jeśli nie daje jej się pożywki. Ty tę pożywkę sama
        źle ulokowanemu uczuciu dostarczasz. Otrząśnij się i nie histeryzuj. Pomysł z
        szantażem emocjonalnym na ciążę był kretyński, odwołaj to.
        Kobieto, trochę godności bo za chwilę nie będziesz mogła bez łuny na twarzy
        patrzeć na siebie w lustrze.
        Serio, opanuj się, męża w to nie wciągaj, zostałaś upokorzona - przykre, boli -
        ale wyciągnij wniosek. Ten pan nie jest najwyraźniej Ci przeznaczony i koniec.
        Już nie ma co wyjaśniać. Nie kocha Cię, wyraził to dobitnie. Ideał sięgnął
        bruku i niech tam zostanie.
        W kwestii męża - nie wiem po jaką cholerę zakładałaś rodzinę mając do tego
        stopnia nieuporządkowane życie emocjonalne, ale żal mi tego gościa. Oszczędź go
        i nic nie mów. Dorośnij?
      • mgna Re: zrobiłam jeszcze coś gorszego :( 05.10.04, 21:13
        nic_i_nic napisała:
        > to było pod wpływem silnych emocji - zaraz po rozmowie z nim - siedziałam u
        > mojej przyjaciółki i wyłam nad swoim durnym losem.. i wtedy wpadłyśmy na
        pomysł żeby mu dokopać - szczerze mówiąc to przyjaciółka poddała mi taki
        pomysł - i wiecie co ja głupia zrobiłam!? napisałam mu że spóźnia mi sie
        okres.. nie moge sobie wybaczyc ze to zrobiłam , że jeszcze bardziej to
        poplątałam sad kochaliśmy (tzn. w tym wypadku pieprzyliśmy) sie w prezerwatywie
        ale facet i tak sie zastanawia i ma myślenice... ja nigdy nie byłam mściwa - i
        teraz starsznie mi z tym.. koleżanka twierdzi ze nalezy mu sie aby sie troche
        > pomartwił.. Boże - w co ja sie wplątałam.. napisałam dziś do niego maila że
        nie będe go informowac w jaki sposób "sprawa" sie rozwiąże... ja mu dałam do
        > zrozumienia że jak będe z nim w ciąży to zrobie tak zeby nie być! nigdy bym
        nic przypuzczała ze zrobie z siebie taką kretynke! nawet nie wiecie jak mi
        wstyd - jak bardzo mi wstyd.. nie wiem dlaczego tak postąpiłam..
        > wczoraj wieczorem wymiotowałam z nerwów , płakała tak że az sie cała
        > trzęsłam.. - to wszystko mnie przerasta.. jak mam wierzyć ze będzie lepiej
        skoro przez tyle lat nie przstałam go kochać - a to nie był pierwszy raz kiedy
        mnie upokorzył..

        KOBIETO, ZACHOWUJESZ SIE JAK NASTOLATKA! KOLEZANCE DAJESZ SIE NAMOWIC NA GRE
        KTORA WIECEJ KLOPOTOW MOZE CI PRZYNIESC. WATPIE CO DO TWOJEJ KOLEZANKI DOBRYCH
        CHECI. ZOSTAW CHLOPA W SPOKOJU, BADZ DUMNA I MYSL O SOBIE I SWOIM MALZENSTWIE.

        WEJZ SIE W GARSC, NIE HISTERYZUJ. JESLI MAZ AWANTURY CI NIE ZROBIL PO PRZEZ
        TWOJE ZACHOWANIE PO SPOTKANIU, MUSI BYC DOBRYM MEZCZYZNA (ALBO SAM TO ROBI?)
        CHYBA ZE TY MOZE WOLISZ TYCH CO CI KOPA W DU
      • jasiowa_mama Re: zrobiłam jeszcze coś gorszego :( 05.10.04, 22:02
        Jak??????????????????
        Jak mogłaś wyjść za faceta i marnować mu zycie kochając innego?Jak mogłaś
        założyć z nim rodzinę?Jak mogłas utrzymywać znajomość z "byłym" wiedząc co do
        niego czujesz?Wiedziałaś jak to się skończy-na "pieprzeniu w wyrze".Coś Ty
        sobie myślała-otrząśnij się kobieto-cierpisz i bardzo dobrze.Zamiast ciągle
        widzieć siebie popatrz na cierpienie Twojego męża-bo on patrzy i wie ,że
        kochasz innego faceta."Były" potraktował Cię jak dziwkę?No cóż -bo jesteś
        dziwką!Warto było?
        Nie będę Ci współczuć bo jesteś dorosła i doskonale wiedziałaś co robisz.Może
        mnie tu zjedzą -ale takie moje zdanie.Amen
        • jogo2 Re: do jasiowej mamy 05.10.04, 23:08
          jasiowa_mama napisała:

          > Jak??????????????????
          > Jak mogłaś wyjść za faceta i marnować mu zycie kochając innego?Jak mogłaś
          > założyć z nim rodzinę?Jak mogłas utrzymywać znajomość z "byłym" wiedząc co do
          > niego czujesz?Wiedziałaś jak to się skończy-na "pieprzeniu w wyrze".Coś Ty
          > sobie myślała-otrząśnij się kobieto-cierpisz i bardzo dobrze.Zamiast ciągle
          > widzieć siebie popatrz na cierpienie Twojego męża-bo on patrzy i wie ,że
          > kochasz innego faceta."Były" potraktował Cię jak dziwkę?No cóż -bo jesteś
          > dziwką!Warto było?
          > Nie będę Ci współczuć bo jesteś dorosła i doskonale wiedziałaś co robisz.Może
          > mnie tu zjedzą -ale takie moje zdanie.Amen

          Uwielbiam pytania typu: Jak mogłaś???????????? (i pewnie jeszcze !!!!!!!![tu są
          potrzebne ikonki oznaczające pioruny].
          Rozumiem droga j.m., że jesteś chodzącą, kryształową doskonałością, i jako
          taka, możesz sobie, w przeciwieństwie do zwykłych śmiertelników, pozwolić na
          wypisywanie postów zaczynających się od jak mogłaś w odpowiedzi na list
          dziewczyny, która ŻAŁUJE tego, co zrobiła. Ponieważ twoje Amen na końcu
          wypowiedzi sugeruje, że masz coś wspólnego z kościołem katolickim, radzę Ci
          udaj się w najbliższym czasie do tej placówki i przekonsultuj niektóre sprawy
          (najlepiej w konfesjonale - może coś i Tobie się przypomni).
          P.S. W Ewangelii (nie pamiętam której, ale to powszechnie znane) też jest na
          temat kryształowych doskonałości mających się za kogoś lepszego, bo ja to
          nigdy....!!!!!!![i tu wstaw 4 ikonki oznaczające pioruny]
          Jest takie powiedzenie: nigdy nie mów nigdy, (nie zrozum tego dosłownie, że
          zakładam, że Ty również puścisz się z była miłością, o ile takowa istnieje)
          Pozdrawiam Cię Jasiowa Mamo i:
          Jak mogłaś??????????????? tak dokopać leżącemu(ej),
          Bo to takie proste, prawda? Dziewczyna i tak się czuje nieszczególnie.
          Ciekawe jak Ty się poczujesz, kiedy ktoś powie Tobie, że to dobrze, że cierpisz
          (np. dentysta Ci tak powie, jak Cię będzie bolał ząb, bo zjesz za dużo
          czekoladek, bo może lubisz słodycze, przypomnij sobie, jak to jest przyjemnie
          jak ząb boli bardzo)
          • jasiowa_mama Re: do jogo2 06.10.04, 11:18
            jogo2 napisała:

            > jasiowa_mama napisała:
            >
            > > Jak??????????????????
            > > Jak mogłaś wyjść za faceta i marnować mu zycie kochając innego?Jak mogłaś
            >
            > > założyć z nim rodzinę?Jak mogłas utrzymywać znajomość z "byłym" wiedząc c
            > o do
            > > niego czujesz?Wiedziałaś jak to się skończy-na "pieprzeniu w wyrze".Coś T
            > y
            > > sobie myślała-otrząśnij się kobieto-cierpisz i bardzo dobrze.Zamiast ciąg
            > le
            > > widzieć siebie popatrz na cierpienie Twojego męża-bo on patrzy i wie ,że
            > > kochasz innego faceta."Były" potraktował Cię jak dziwkę?No cóż -bo jesteś
            >
            > > dziwką!Warto było?
            > > Nie będę Ci współczuć bo jesteś dorosła i doskonale wiedziałaś co robisz.
            > Może
            > > mnie tu zjedzą -ale takie moje zdanie.Amen
            >
            > Uwielbiam pytania typu: Jak mogłaś???????????? (i pewnie jeszcze !!!!!!!![tu

            >
            > potrzebne ikonki oznaczające pioruny].
            > Rozumiem droga j.m., że jesteś chodzącą, kryształową doskonałością, i jako
            > taka, możesz sobie, w przeciwieństwie do zwykłych śmiertelników, pozwolić na
            > wypisywanie postów zaczynających się od jak mogłaś w odpowiedzi na list
            > dziewczyny, która ŻAŁUJE tego, co zrobiła. Ponieważ twoje Amen na końcu
            > wypowiedzi sugeruje, że masz coś wspólnego z kościołem katolickim, radzę Ci
            > udaj się w najbliższym czasie do tej placówki i przekonsultuj niektóre sprawy
            > (najlepiej w konfesjonale - może coś i Tobie się przypomni).
            > P.S. W Ewangelii (nie pamiętam której, ale to powszechnie znane) też jest na
            > temat kryształowych doskonałości mających się za kogoś lepszego, bo ja to
            > nigdy....!!!!!!![i tu wstaw 4 ikonki oznaczające pioruny]
            > Jest takie powiedzenie: nigdy nie mów nigdy, (nie zrozum tego dosłownie, że
            > zakładam, że Ty również puścisz się z była miłością, o ile takowa istnieje)
            > Pozdrawiam Cię Jasiowa Mamo i:
            > Jak mogłaś??????????????? tak dokopać leżącemu(ej),
            > Bo to takie proste, prawda? Dziewczyna i tak się czuje nieszczególnie.
            > Ciekawe jak Ty się poczujesz, kiedy ktoś powie Tobie, że to dobrze, że
            cierpisz
            >
            > (np. dentysta Ci tak powie, jak Cię będzie bolał ząb, bo zjesz za dużo
            > czekoladek, bo może lubisz słodycze, przypomnij sobie, jak to jest przyjemnie
            > jak ząb boli bardzo)

            I tu się moja droga bardzo mylisz.Nie mam nic wspólnego z kościołem-ślub mam
            tylko cywilny-he,he.
            Nie ośmieszaj mnie i siebie porównując zdradę małżeńską do jedzenia czekoladek-
            no chyba że jak Ciebie mąż puści kantem to faktycznie powinien Ci dać to samo
            wytłumaczenie.Ciekawe jak się poczujesz?Czekoladowo?

            Nie jestem kryształowa ale takie moje zdanie na temat zdrady-jestem dorosła i
            na pewne przekroczenie granic sobie nie pozwalam.A niech ją boli,niech cierpi i
            żałuje-nikt nie obiecywał,że po tym będzie ładnie i różowo bo z jakiej racji?
            Ona cierpi-a jak cierpi ten zdradzony?Bo jej mąż jakoś niestety nie miał na to
            wpływu.Ja mam jej wybaczać?Ona mi nic nie zrobiła-ale i tak nie współczuję jej
            (bo to ona zdecydowała) tylko jej rodzinie.

            Wkurza mnie ,że jesli chodzi o zdrady Waszych mężów to jesteście jednomyślne-a
            jak kobieta zdradza to co?Towarzystwo wzajemnej adoracji?
            Nie rób z siebie dobrej duszy i mnie nie nawracaj bo mam swoje zdanie i mam do
            tego prawo.Każdy zyje jak chce.Jeśli pisze o swoich przeżyciach na forum to
            musi się liczyć z konsekwencją,ze zdania i ocena będzie różna.
        • triss_merigold6 Jasiowa mamo 06.10.04, 11:20
          Lubisz wyzywać inne kobiety od dziwek najwyraźniej (to nie pierwszy Twój post w
          którym w ten sposób określasz mniej święte od Ciebie)... Nie wiem czy się
          orientujesz ale dziwka/prostytutka/bladź to kobieta, która świadczy usługi
          seksualne w zamian za pieniadze lub inne dobra materialne.
          Przypuszczam, że zbyt wiele doświadczeń życiowych nie posiadasz, to cecha
          charakterystyczna dla młodzieży i fanatyków - widzenie świata i ludzi w czerni
          i bieli.
          Nie twierdzę, że autorka wątku postąpiła dobrze ale na pewno nie zasługuje na
          takie uwagi ze strony świętojebliwych damulek.
          • jasiowa_mama Re: Jasiowa mamo 06.10.04, 11:39
            triss_merigold6 napisała:

            > Lubisz wyzywać inne kobiety od dziwek najwyraźniej (to nie pierwszy Twój post
            w
            >
            > którym w ten sposób określasz mniej święte od Ciebie)... Nie wiem czy się
            > orientujesz ale dziwka/prostytutka/bladź to kobieta, która świadczy usługi
            > seksualne w zamian za pieniadze lub inne dobra materialne.
            > Przypuszczam, że zbyt wiele doświadczeń życiowych nie posiadasz, to cecha
            > charakterystyczna dla młodzieży i fanatyków - widzenie świata i ludzi w
            czerni
            > i bieli.
            > Nie twierdzę, że autorka wątku postąpiła dobrze ale na pewno nie zasługuje na
            > takie uwagi ze strony świętojebliwych damulek.

            Tak uwielbiam nazywać kobiety dziwkami-to mnie kręci-obudz się kobieto!
            Co do mojego doświadczenia to polemizuj sobie dalej.Swoje lata mam i ideały też.

            Poproszę o definicję świętojebliwe damulki?

            Zaczyna mnie bawić to co teraz czytam każda kobieta ,która prześpi się z
            którymś z Waszych mężów to dziwka-a ta którą znacie z forum i prześpi się ze
            swoim byłym(który zapewne też ułozył sobie życie z inną kobietą) jest
            postrzegana inaczej.

            Jeśli świętojebliwa oznacza to ,że kocham sie tylko z mężem-to bardzo dziękuję
            za komplement.Bo taka była moja decyzja i taka będzie.Nie będę zakładać nigdy
            nie mów nigdy-bo jeśli ktoś chce być wierny osobie ,która kocha -to EUREKA moja
            droga Pani -jest to mozliwe.
            Nigdy nie zdradzałam i nie zdradzę bo nie ma takiej siły miłości,która popchnie
            mnie do zdrady.Jak się zakocham to będę grać czysto.To się nazywa świętojebliwa
            odpowiedzialność.
            • triss_merigold6 Re: Jasiowa mamo 06.10.04, 11:47
              Wierność to wybór. Dokonałaś takiego - super, życzę wytrwania do końca życia w
              idealnym związku.
              Jeśli facet mnie zdradzał to miałam pretensje DO NIEGO a nie do kobiety z którą
              to zrobił. Ostatecznie inna baba nie jest od pilnowania cnoty dorosłego gościa,
              który chyba wie komu i gdzie (pardon) wsadza. Akurat w kwestii zdrad mam takie
              zdanie, że czym inny jest miłość a czym innym seks bez zobowiązań i jeśli się
              zdarzy to najczęściej nie warto drzeć szat ani samobiczować się z tego powodu.
              Jeśli już zdarzył się skok w bok to lepiej żeby stały partner (mąż, żona) nigdy
              się o tym nie dowiedział bo po co.
              Czym innym jest jednorazowe bzyknięcie się a czym innym długi romans z
              wyznaniami miłosnymi.
              • jasiowa_mama Re: Jasiowa mamo 06.10.04, 11:55
                Zapewne.To drugie bardziej boli-ale boli generalnie.
                Nigdy nie zdradziłam i nigdy nie byłam zdradzona.Nie jestem zagorzałą
                katoliczką ale osobą,która z rodzinnego domu wyniosła takowy model
                rodziny:można sie szanować,kochać i nie zdradzać przez całe swoje życie.I wiesz
                co?Dobrze mi z tym.Świat generalnie oszalał.Ze wszystkich naszych znajomych są
                może ze 4 pary,które są sobie wierne-reszta to szkoda gadać.Kobiety nieświadome-
                faceci robią co chcą.Dla mnie to nie związek.
                Szanuję jak najbardziej Twoje zdanie na temat zdrady.Ja mam inne.A wolno mi?
            • michiko Re: Jasiowa mamo 06.10.04, 11:51
              jasiowa_mama napisała:

              > triss_merigold6 napisała:
              >
              > > Lubisz wyzywać inne kobiety od dziwek najwyraźniej (to nie pierwszy Twój
              > post
              > w
              > >
              > > którym w ten sposób określasz mniej święte od Ciebie)... Nie wiem czy się
              >
              > > orientujesz ale dziwka/prostytutka/bladź to kobieta, która świadczy usług
              > i
              > > seksualne w zamian za pieniadze lub inne dobra materialne.
              > > Przypuszczam, że zbyt wiele doświadczeń życiowych nie posiadasz, to cecha
              >
              > > charakterystyczna dla młodzieży i fanatyków - widzenie świata i ludzi w
              > czerni
              > > i bieli.
              > > Nie twierdzę, że autorka wątku postąpiła dobrze ale na pewno nie zasługuj
              > e na
              > > takie uwagi ze strony świętojebliwych damulek.
              >
              > Tak uwielbiam nazywać kobiety dziwkami-to mnie kręci-obudz się kobieto!
              > Co do mojego doświadczenia to polemizuj sobie dalej.Swoje lata mam i ideały
              też
              > TO ZNACZY ŻE TY STARA DUPA JESTEŚ I NIE W GŁIOWE CI MIŁOSTKI I ZDRADY Z
              PROSTEJ PRZYCZYNY ZE NIKT CIE JUZ NIE CHCE.
              >
              > Poproszę o definicję świętojebliwe damulki?
              >
              > Zaczyna mnie bawić to co teraz czytam każda kobieta ,która prześpi się z
              > którymś z Waszych mężów to dziwka-a ta którą znacie z forum i prześpi się ze
              > swoim byłym(który zapewne też ułozył sobie życie z inną kobietą) jest
              > postrzegana inaczej.
              >
              > Jeśli świętojebliwa oznacza to ,że kocham sie tylko z mężem-to bardzo
              dziękuję
              > za komplement.Bo taka była moja decyzja i taka będzie.Nie będę zakładać nigdy
              > nie mów nigdy-bo jeśli ktoś chce być wierny osobie ,która kocha -to EUREKA
              moja
              >
              > droga Pani -jest to mozliwe.
              > Nigdy nie zdradzałam i nie zdradzę bo nie ma takiej siły miłości,która
              popchnie
              >
              > mnie do zdrady.Jak się zakocham to będę grać czysto.To się nazywa
              świętojebliwa
              >
              > odpowiedzialność.
              • jasiowa_mama Re: Jasiowa mamo 06.10.04, 12:02
                michiko napisała:

                > jasiowa_mama napisała:
                >
                > > triss_merigold6 napisała:
                > >
                > > > Lubisz wyzywać inne kobiety od dziwek najwyraźniej (to nie pierwszy
                > Twój
                > > post
                > > w
                > > >
                > > > którym w ten sposób określasz mniej święte od Ciebie)... Nie wiem c
                > zy się
                > >
                > > > orientujesz ale dziwka/prostytutka/bladź to kobieta, która świadczy
                > usług
                > > i
                > > > seksualne w zamian za pieniadze lub inne dobra materialne.
                > > > Przypuszczam, że zbyt wiele doświadczeń życiowych nie posiadasz, to
                > cecha
                > >
                > > > charakterystyczna dla młodzieży i fanatyków - widzenie świata i lud
                > zi w
                > > czerni
                > > > i bieli.
                > > > Nie twierdzę, że autorka wątku postąpiła dobrze ale na pewno nie za
                > sługuj
                > > e na
                > > > takie uwagi ze strony świętojebliwych damulek.
                > >
                > > Tak uwielbiam nazywać kobiety dziwkami-to mnie kręci-obudz się kobieto!
                > > Co do mojego doświadczenia to polemizuj sobie dalej.Swoje lata mam i idea
                > ły
                > też
                > > TO ZNACZY ŻE TY STARA DUPA JESTEŚ I NIE W GŁIOWE CI MIŁOSTKI I ZDRADY Z
                > PROSTEJ PRZYCZYNY ZE NIKT CIE JUZ NIE CHCE.

                (jasiowa_mama) NO JEŚLI UWAŻSZ,ŻE 29-LETNIA ,SZCZUPŁA,ZGRABNA,WZROST 1.78 BYŁA
                MODELKA I FOTOMODELKA TO STARA DUPA,KTÓREJ NIKT NIE CHCE OPRÓCZ OBSESYJNIE
                ZAKOCHANEGO MĘZA OD 8 LAT TO MOŻE TAK. RANY JAKA PARANOJA-HIHI
                MAM POPROSTU SWOJE ZDANIE CZEGO TY NI W ZĄB NIE POTAFISZ POJĄĆ-ALE TO JUZ NIE
                MÓJ PROBLEM.POZDRAWIAM.
                > >
                > > Poproszę o definicję świętojebliwe damulki?
                > >
                > > Zaczyna mnie bawić to co teraz czytam każda kobieta ,która prześpi się z
                > > którymś z Waszych mężów to dziwka-a ta którą znacie z forum i prześpi się
                > ze
                > > swoim byłym(który zapewne też ułozył sobie życie z inną kobietą) jest
                > > postrzegana inaczej.
                > >
                > > Jeśli świętojebliwa oznacza to ,że kocham sie tylko z mężem-to bardzo
                > dziękuję
                > > za komplement.Bo taka była moja decyzja i taka będzie.Nie będę zakładać n
                > igdy
                > > nie mów nigdy-bo jeśli ktoś chce być wierny osobie ,która kocha -to EUREK
                > A
                > moja
                > >
                > > droga Pani -jest to mozliwe.
                > > Nigdy nie zdradzałam i nie zdradzę bo nie ma takiej siły miłości,która
                > popchnie
                > >
                > > mnie do zdrady.Jak się zakocham to będę grać czysto.To się nazywa
                > świętojebliwa
                > >
                > > odpowiedzialność.
            • melka_x Jasiowa mamo 06.10.04, 12:15
              Daleka jestem od relatywizowania zdrady, ale sądzę, że określenia typu "dziwka"
              mogłabyś sobie darować.
              • michiko Re: Jasiowa mamo popieram melkę 06.10.04, 12:19
                wiesz określenie dziwka kojarzy sie z sexem za pieniądze i tutaj nasuwa mi sie
                powiedzenie "dziwka to zawód q..wa to charakter"
                • jasiowa_mama Re: Jasiowa mamo popieram melkę 06.10.04, 12:30
                  To co mam zmienić na qrwa?To chyba bardziej obrażliwe.A mnie chodziło tylko o
                  to,że ona czuje się jak dziwka,szmata itp. i się dziwi-a dla mnie dziwne
                  jest ,że ona sie dziwi skoro zachowała sie jak w/w.I tyle
              • jasiowa_mama Re: Jasiowa mamo 06.10.04, 12:27
                Zaczyna mnie to męczyć-nie wyciągaj jednego słowa z kontekstu.Przeczytaj cały
                post autorki i moją odpowiedz.Nie chce mi się już tłumaczyć podstawowych rzeczy.
                Ja jej nie rozgrzeszę i nie dam miłosierdzia,nie powiem,że będzie lepiej i co
                ma robić.Narobiła sobie bałaganu w zyciu i musi sama dojśc do tego czego
                chce.Wy chcecie głaskać -a ja nie.
                Zaczyna się to bardziej robić mój niz jej wątek.Polska-ciężko mieć tu swoje
                zdanie bez linczu.
        • michiko Amen. jak rasowa miłosierna katoliczka 06.10.04, 11:21
          kopie leżącego i jest miłosierna.
          fujjjj brzydze sie takimi ludzmi. Modli sie pod figura a diabłą ma za skóra.
          • triss_merigold6 To nie ma znaczenia 06.10.04, 11:34
            To nie ma żadnego znaczenia czy się modli czy nie. Tępe okrucieństwo i
            przemożna chęć dokopania komuś komu w danej chwili życie zawirowało nie jest
            cechą charakteryzującą wyłącznie wierzących w cokolwiek.
            Nie trawię taniego moralizatorstwa i czerpanego z tego poczucia własnej
            wyższości (ja tam nigdy, mnie by się nie zdarzyło, wykluczone itd.).
            • michiko Triss 06.10.04, 11:43
              najgorsi sa ci co nie widzą swojego pod nosem ale cudzie pod lasem. I szczerze
              powiem nie znam bardziej zakłamanych i wrednych ludzi niż gorliwi katolicy.
              Biegaja do kościoła a jakby mogli to swich przeciwników czy tych którym
              zazdroszcza czy nie lubią itd to utopiliby w łyżce wody. okropność
              • pola777 Re: Triss 06.10.04, 21:07
                haaaaaaaaaaaaaaaaa i to mowia te co kopaly matke dziewietnasciorga, szybka
                transformacja pogladow
          • jasiowa_mama Re: Amen. jak rasowa miłosierna katoliczka 06.10.04, 11:42
            Rety-jakie bzdury.Przestańcie się zapędzać w jakieś chore historyjki.

            Co do rasowych katoliczek-takowe tez istnieją-gdzie Twoja tolerancja michiko.Do
            zdradzających ją masz a do katolików nie?
            • michiko jasiowa mamo taki katolicyzm 06.10.04, 11:46
              jaki ty prezentujesz to pachnie mi fanatyzmen. A to jest groźne dla ogółu.
              Tylko dać podobnym tobie władze a natychmiast zapłonełby by stosy.
              • jasiowa_mama Re: jasiowa mamo taki katolicyzm 06.10.04, 12:10
                michiko-nie zapędzaj się bo to jest niebezpieczne dla Ciebie.Popadasz w
                paranoje.Rozbudowujesz problem ,którego nie ma.Więc może łaopatologia?
                Wytłumaczyć?
                Po raz enty piszę,że mam swoje zdanie-Ty masz swoje.Nie musimy tu dojść do
                porozumienia.Jesteś inną kobietą ,inną osobą i ja nie wymagam żebyś myślała tak
                jak ja.To nie moja wojna i nie mam zamiaru walczyć.Ja nikogo nie zmuszam do
                tego żeby miał takie samo zdanie jak ja,nie potrzebuję władzy ogółu.Wystarcza
                mi moja domowa-hihi
                Więc nie wmawiaj mi,że myślę i sądzę żle-nie nawracja mnie jak dobra katoliczka
                • michiko żle trafiłaś .... nie jestem katoliczką 06.10.04, 12:17
                  • jasiowa_mama Re: TY też żle trafiłaś .... 06.10.04, 12:32
                    I mylisz się co do moich zamiarów w związku z tą wypowiedzią
    • melka_x Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 15:43
      Mnie jedno tu zastanawia i dziwi, że nikt nie zwrócił na to uwagi. To że
      zdarzyła się zdrada jest wystarczająco dużym problemem, ale w Twoim przypadku
      wygląda to na pryszcz w porównaniu z tym co się dzieje dalej. Sądząc z postu
      kwestia Twojej nielojalności wobec męża prawie dla Ciebie nie istnieje, zajmuje
      Cię wyłącznie to jak Twój kochanek mógł Cię tak potraktować, co Ci powiedział,
      czego nie powiedział, co Ty na to powiedziałaś, czego nie powiedziałaś, jak się
      zemścić, że czujesz się odtrącona, źle potraktowana, jakie straszne jest to
      Twoje upokorzenie itd itd itd. Gdzie w tym miejsce dla Twojego męża?
      Przepraszam za brutalność, ale wobec tego wszystkiego co w związku ze zdradą
      wyszło na powierzchnię zastanów się, czy Twoje małżeństwo ma sens. To chyba
      powinno być teraz Twoim głównym problemem.

      Nie oceniam szybko zdradzających, bo czasem relacje są dużo bardziej
      skomplikowane niż to wygląda z perspektywy fajnych, dobrych związków, ale tutaj
      akurat trudno mi się oprzeć myśli, że spośród Was trojga to Twój mąż jest osobą
      najbardziej skrzywdzoną (i wprzeciwieństwie do Ciebie nie na własne życzenie),
      więc rozczulanie się w takiej sytuacji nad sobą świadczy dobitnie o Twoim
      stosunku do męża.
      • triss_merigold6 Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 16:10
        A mnie dziwi do jakiego stopnia kobiety dają się ponosić emocjom i to przez
        wiele lat...
        Fakt, mąż autorki postu ma nieszczególnie.
    • nic_i_nic Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 16:43
      we wszystkim co piszecie macie racje..

      ps. odkręciłam tamtą bzdure..
      • mgla_nad_polem_rdestuu Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 19:56
        A ja chyba wiem, kto się kryje pod tym nickiem...

        I w tym kontekście myślę, że życie spędzisz w galimatiasie, jak raz nie
        siądziesz i uczciwie nie zastanowisz się nad swoim życiem. Niekoniecznie z
        koleżankami.

        Powodzenia - trzymam kciuki za twoje wybory
        • ekorzen Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 06.10.04, 07:25
          > A ja chyba wiem, kto się kryje pod tym nickiem...

          sowa?
    • mgna Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 20:50
      Nic_i_Nic,

      Spokojnie, zadnych decyzji nie podejmuj pochopnie zwlaszcza jesli masz rodzine,
      dzieci. Mezowi bron Boze nic nie wyznawaj. Nigdy! To juz do konca zycia bedzie
      twoim sekretem. Kobiety czesto nie moga zyc z winna, stad chec wyznawania.
      Niestety malo mezczyzn potrafi zonie przebaczyc zdrade. Ilez to mezow zdradza
      swoje zony! Na rozwodach duzo z nich sie nie konczy poniewaz mezczyzna nie
      wyzna (chyba tylko ze chce odejsc od zony, lub jesli zona jego przylapie na
      oszustwie). Nie utrudniaj swojego zycia.

      Kazda z nas w zyciu zapewne poznala "tego jedynego"(czy byla juz mezatka czy
      nie) i po dluzszym poznaniu przekonala sie ze to jednak nie ten. Tak i tez jest
      w twoim przypadku: facet najwyrazniej nie darzy Cie tymi samymi uczuciami i
      postapil jak cham z Toba. Nie warto przez niego zycie sobie paskudzic czy tez
      utrudniac, nie zawracaj sobie nim glowy. Z czasem bedziesz mogla realistycznie
      sie na ta sytuacje popatrzec.

      Zamiast zaprzatac sobie glowe facetem ktory nie jest niczyjej milosci wart,
      zastanow sie co w Twoim zwiazku malzenskim pchnelo cie w ramiona innego
      mezczyzny. Czy moze juz dlugo lat jestes mezatka i romans w waszym zwiazku
      przygasl? Czy maz jest dla ciebie niedobry? Czy moze jakis inny powod? Nad
      malzenstwem trzeba zawsze pracowac i nawet te malzenstwa "umarle" da sie
      popudzic do zycia. Pozwol sobie ponownie zakochac sie w mezu. Zwracaj uwagi na
      jego dobre cechy a ignoruj wady. Popros jego zebyscie wiecej czasu dla siebie
      znalezli, zebyscie przynajmniej dwa razy w tygodniu poszli na "randke" - tak
      na "randke." Odnowicie w ten sposub uczucia poprzez ktore zakochaliscie sie w
      sobie.

      Zycze powodzenia. M

      It is what it is not, and it is not what it is.
      • mgna Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 20:54
        Jesli przez przypadek wpadniesz na ulicy na bylego to zignoruj go, udaj ze jego
        nie widzisz. Jesli Cie zaczepi to chlodno odpowiedz ze nie masz czasu na
        pogawedki i odejdz. Badz dumna. Nie daj nikomu poznac ze uczucia twoje zostaly
        skrzywdzone. Co sie stalo nie odstanie sie wiec "move on with your life."
        Kontynuuj swoje zycie.
    • erykah1 Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 23:12
      W 1000% popieram jasiową_mamę nic dodać nic ując pozdrawiam.
    • edz.anna Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 05.10.04, 23:45
      To tylko wyobrażenie. Nie kochasz realnego faceta, a wspomnienie waszych
      pięknych chwil. Pewnie byliście razem w czasach szkolnych, gdy każda miłość
      wydaje sie jedyna i piękna, gdy cały swiat jest na wyciągniecie dłoni, a wy
      byliście tacy szczęśliwi...
      Tez byłam z kimś 8 lat, tez okazał sie nieodpowiednim facetem. Wiem jak można
      kochać choc rozum podpowiada zupełnie cos innego! Można tęsknić, śnić, po
      latach łapać sie na zbyt cieplnych myślach o kimś kto TERAZ jest zupełnie kimś
      innym. Może to nie tęsknota za nim, a za samym uczuciem, za intensywnością
      która była po części wpisana w wasz wiek, w tamten czas. Czasem boje sie ze
      nigdy mnie to uczucie nie opuści. Ale w końcu czy musi mnie opuścić, bym mogla
      znow pokochać? CZy nie mogę zostawić w moim sercu ociupinkę miejsca na dawne
      uczucie? Nie umiem inaczej. Bo choc ten człowiek okazał sie zupełnie innym, to
      wierze, ze to co bylo wtedy bylo prawdziwe i warto to pamiętać - choćby dla
      naszego dziecka.

      Jestem z kimś innym, nie jest moim mężem, ale chce założyć z nim rodzine. I
      wiem, ze będzie mi z nim/nam prawdziwie dobrze - na dzis i jutro. Inaczej, bo
      ja jestem inna, ale tak dobrze by znów nazwać to uczucie miłością.
      Dlatego rozumiem Twoje rozdarcie. Moze nawet dobrze, ze sie znim przespałaś,
      moze teraz otworzą Ci sie oczy i szybciej zasuszysz go w sercu, bo pewnie nigdy
      nie wyrzucisz na stale.
      Powodzeniasmile
      Ania
      Rozmowa z psychologiem nie jest zlym pomysłem.
    • evee1 Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 06.10.04, 04:08
      triss_merigold6 napisała:
      > A mnie dziwi do jakiego stopnia kobiety dają się ponosić emocjom i to przez
      > wiele lat... Fakt, mąż autorki postu ma nieszczególnie.
      Obiektywnie to tak, bo to on zostal zdradzony i moze stracic zaufanie do zony i
      w ogole malzenstwo mogloby sie rozpasc, ale... on jeszcze nie wie o tej
      zdradzie, a "czego oczy nie widza, tego sercu nie zal".
      Ja radzic nie bede, bo w takiej sytuacji nie bylam i raczej nigdy sie nie
      znajde.
      Ale tak na sucho, to radzilabym zamknac buzie na klodke i wyrzucic tego faceta
      i cala te "milosc" z pamieci. Za kilka(nascie) lat bedzie to pewnie tylko
      nieprzyjemnym wspomnieniem. Chyba ze bedziesz w sobie to wspomnienie i wine
      podsycac, tak jak przez te lata uczucie do tego czlowieka.
    • lolka11 Pachnie mi tu Sowa.... 06.10.04, 08:50
    • mamaszyma Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 06.10.04, 09:33
      Zrobiłaś bardzo głupio i nieodpowiedzialnie to fakt, no ale to juz wiesz.
      Według mnie jednak powinnas powiedzic mężowi. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego
      dziewczyny doradzają Ci milczenie? Wasze małżeńswto jest w zasadzie fikcją, nie
      kochasz go przecież, nie sznujesz (bo inaczej nie zrobiłabys tego). Może
      spróbujecie raezm podjąc jakąs rozsądna decyzję. Bo w końcu to dotyczy Was
      obydwoje, no i jeszcze dziecka...
      • triss_merigold6 Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 06.10.04, 11:14
        W przypadku jednorazowej zdrady lepiej milczeć i nie robić sobie gorzej. Komu
        będzie lepiej jeśli autorka wywnętrzy się przed mężem? Dorosła jest więc
        powinna poradzić sobie z emocjami dotyczącymi eksa samodzielnie.
        Nie widzę sensu w szczerości za wszelką cenę...
    • mamamonika Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 06.10.04, 11:03
      Hej wink
      W kwestii "chorych uczuć" madrzyć się nie będę - nie bardzo "czuję bazę". mam
      jednak małą uwage techniczną - jesli nie chcesz o całej sprawie porozmawiać z
      mężem - na litość boską - nie lataj z tą sprawą po wszystkich
      przyjaciółkach/koleżankach. Bo jeszcze będzie tak, że dowie się o wszystkim
      czekając na ukrojenie wędliny w lokalnym sklepie.
      Szkoda mi Ciebie i meża też, a Ta twoja "miłość" z opisu wychodzi na ostatniego
      palanta
      Monika
      • ewa2233 Re: zdradziłam - upokorzyłam sie jak nigdy,,, 07.10.04, 08:04
        Wsadzę kij w mrowisko i powiem:
        dobrze, że stara miłość okazał się palantem!
        Nie będziesz już o nim marzyć smile

        Nie gniewaj się za "luźny" ton mojej wypowiedzi,
        ale tego aspektu chyba nikt do tej pory nie poruszył.
        A temat zdrady jest już "rozwałkowany" .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka