Typ pierwszy:
Lubi dominować i być och i ach, tyle że życie poskąpiło atutów.
W młodości średnio piękna kreuje się na gwiazdę, wchodzi w konflikt z naprawdę piękną dziewczyną z najbliższego otoczenia.
Na starość kreuje się na matronę, choć nie ma dzieci, ale stara się poszukiwać osób na tyle uległych i gotowych się podporządkować, że z nich tworzy swoje otoczenie, jednocześnie odrzucając inne osoby.
W perspektywie lat wychodzi na to, że całkowicie ukształtowała życie swego męża (z dalszej rodziny!) oraz siostry. Imho nie było to dla nich budujące - to też ciekawe, może jednak było? Jak byście to widziały?
Jednocześnie konsekwentnie wchodzi w konflikty z kolejnymi osobami, które nie są gotowe na podporządkowanie się jej.
Wydaje się, że woli być dużą rybką w małym stawie
Silna osobowość?
Od razu zdradzę, że dla mnie niekoniecznie.
Typ drugi:
Osoba, która wiele osiąga, nawet wbrew przeciwnościom, i dzięki temu inne osoby w jej otoczeniu też nabierają jakby poweru, zyskują różne możliwości. Taki przykład też mam w otoczeniu. Właściwie nawet więcej niż jeden.
Czyli jedna tłamsi osoby z nią związane, druga wręcz przeciwnie, wspiera, aby osiągały maksimum swych możliwości.
Który typ uważacie za silny? Czy pierwszy byłby dla Was irytujący? A drugi?
Z którym byście chciały przystawać? I czy w ogóle z którymś?
Osobiście dodam, że zadziwia mnie ludzka gotowość do podporządkowywania się. Skąd to się bierze?
Tak, Marceli szpak dziwi się światu