Dodaj do ulubionych

Goście, goście...

15.08.17, 09:26
Jeśli chcecie w stare zżyte grono 2-3 rodzin wprowadzić rodzinę nr 4, bo ich poznaliście przy jakiejś tam okazji i się polubiliście, to jak to organizujecie jako gospodyni?

A jeśli po jakimś czasie okaże się, że starzy i nowi znajomi za sobą nie przepadają, to jak to dalej rozgrywacie? Oczekujecie wyrozumiałości od jednych i drugich? Szukacie innych opcji? Jakich?

I jeszcze jeśli jedna z dwóch zaproszonych rodzin spóźnia się ponad godzinę na umówiony obiad, to trzymacie obecnych, przybyłych na czas, przez tę ponad godzinę przy pustym stole czy zakładacie, że skoro się spóźniają, to problem spóźniających się, najwyżej dostaną odgrzane (inne opcje niż odgrzane?) a obiad podajecie o czasie?
Obserwuj wątek
    • anika772 Re: Goście, goście... 15.08.17, 09:35
      1. Pytam "starych" czy nie mają nic przeciwko zaproszeniu "nowych". Pro forma, bo wiem, że nie będą mieli.
      2. Nie organizujemy wspólnych spotkań. Priorytet mają "starzy", z nowymi się się spotykam oddzielnie.
      3. Problem spóźniających się. Oczywiście dzwonię do nich, i jeśli powód spóźnienia nie jest poważny, to spokojnie jemy bez nich; dostaną obiad kiedy dojadą.
    • mag1_k Re: Goście, goście... 15.08.17, 09:37
      wprowadzam nową rodzinę do towarzystwa i obserwuję rozwój sytuacji. Jeśli się nie polubią (u nas tak się stało), to następnym razem nie łączę imprez, tylko zapraszam osobno.

      Nienaidzę spóźniania się. Kiedyś założyłam na ten temat wątek, który się nieźle rozrósł. Obecnie na starość robię się bardziej asertywna i po prostu podaję obiad o planowanej porze. Spóźnieni o godzinę łapią się na deser, kawę czy co tam innego planowałaś o tej porze. Naprawdę zdrowiej i spokojniej mi się żyje przy takim podejściu.

      Ostatnio miałam sytuację w drugą stronę, bo część rodziny męża przyszła na planowane przyjęcie z godzinnym wyprzedzeniem z argumentem z d...py, czyli naprawdę bez powodu. Generalnie przez tą kolejną godzinę robiłam swoje przygotowując przyjęcie, tak jakby nikogo poza domownikami nie było. Po czym zniknęłam na kilkanaście minut, aby się umalować, ubrać na imprezę i pojawiłam się o godzinie planowanej imprezy. Wtedy wniosłam na stół tort dla dziecka, zaczęłam proponować kawę itp. Z drugiej strony brat męża, który się spóźnił o pół godziny nie widział już dmuchania świeczek przez moje dziecko i zastał tort pokrojony w sporej części.
      Podsumowując zaczęłam się szanować i robię swoje. Niech inni niestosujący się do podstawowych zasad czują się nieswojo, nie ja.
    • heca7 Re: Goście, goście... 15.08.17, 09:54
      Gość nie w porę gorszy od Tatarzyna wink
    • nowel1 Re: Goście, goście... 15.08.17, 09:54
      butch_cassidy napisała:

      > Jeśli chcecie w stare zżyte grono 2-3 rodzin wprowadzić rodzinę nr 4, bo ich po
      > znaliście przy jakiejś tam okazji i się polubiliście, to jak to organizujecie j
      > ako gospodyni?

      Zwyczajnie - zapraszam wszystkich na jakieś spotkanie u mnie albo organizuję wspólne atrakcyjne dla wszystkich wyjście.

      > A jeśli po jakimś czasie okaże się, że starzy i nowi znajomi za sobą nie przepa
      > dają, to jak to dalej rozgrywacie? Oczekujecie wyrozumiałości od jednych i drug
      > ich? Szukacie innych opcji? Jakich?

      Jakiej wyrozumiałości, nie rozumiem? Nie oczekuję, że się polubią, skoro się nie lubią. Nie organizuję wspólnych spotkań, spotykam się z jednymi i drugimi w innym czasie i okolicznościach.

      >
      > I jeszcze jeśli jedna z dwóch zaproszonych rodzin spóźnia się ponad godzinę na
      > umówiony obiad, to trzymacie obecnych, przybyłych na czas, przez tę ponad godzi
      > nę przy pustym stole czy zakładacie, że skoro się spóźniają, to problem spóźnia
      > jących się, najwyżej dostaną odgrzane (inne opcje niż odgrzane?) a obiad podaje
      > cie o czasie?

      Jestem skłonna poczekać z podaniem obiadu kwadrans do pół godziny. Czekanie dłużej byłoby niegrzeczne wobec tych punktualnych.
      • koronka2012 Re: Goście, goście... 15.08.17, 20:41
        Mam dokładnie takie samo podejście co nowel1, na pewno nie czekam na spóźnialskich, bo to nieuprzejme wobec pozostałych. Trudno, może następnym razem raczą spojrzeć na zegarek.
    • volta2 Re: Goście, goście... 15.08.17, 14:19
      eśli chcecie w stare zżyte grono 2-3 rodzin wprowadzić rodzinę nr 4, bo ich poznaliście przy jakiejś tam okazji i się polubiliście, to jak to organizujecie jako gospodyni?

      starym nadmieniam, że mamy nowych fajnych znajomych, i uprzedzam, że kiedyś tam będziemy ich chcieli doprosić np. na urodziny, z anegdot i opowiadań juz o nich przecież i tak sporo wiedzą. jak nikt nie zgłasza sprzeciwu to uprzedzam, że zapraszam i tym razem będą ci nowi.
      nowych pytam, czy mają ochotę przyjść gdy będą ci starzy i poznać naszą ekipę, jak mają to ruszamy temat w praktyce

      starzy i nowi znajomi za sobą nie przepadają, to jak to dalej rozgrywacie?
      raczej nic na siłę i kolejne spotkania albo rzadziej wspólnie albo w ogóle, z tendencją częstszego spotykania się ze starymi

      to trzymacie obecnych, przybyłych na czas, przez tę ponad godzinę przy pustym stole czy zakładacie, że skoro się spóźniają,
      tu różnie, zależy kto się spóźnia, czy uprzedza, dopytuję tych co są, co robimy, czekamy czy nie? ale formalnie - czekać gdyby mi nie pasowało to bym nie chciała.

    • butch_cassidy Re: Goście, goście... 15.08.17, 15:34
      Dziękuję. Uważam tak jak Wy. Ale już zaczęłam się zastanawiać, czy moje standardy nie są przestarzałe lub nadmiernie wygórowane 😉
    • mikams75 Re: Goście, goście... 15.08.17, 17:03
      jesli sie nie polubia to nie organizuje wspolnych imprez, ew. z raz do roku na urodzinach dae im kolejna szanse na polubienie sie, zeby nie robic oddzielnych urodzin.
      Spoznienie sie na obiad godzine? W sytuacji, kiedy goscie juz siedza przy pustym stole? Serwuje, spoznialscy jedza odgrzewane.
      Chyba, ze to luzna impreza, goscie laza po ogrodzie, sa przegryzki itp. to roznicy wielkiej ta godzinka nie robi.
    • kondolyza Re: Goście, goście... 15.08.17, 22:19
      zapoznaje nowych w duzym gronie czyli np na rocznicy/imieninach i obserwuje.
      na blizsze spotkania w mniejszym gronie decyduje dopiero gdy sie towarzystwo polubi.
      jak sie nie polubią to chodzimy osobno na kolacje/brydża/konie czy syjazdy weekendowe

      na spoznionychgosci czekamy naturalnie okolo pol godziny do trzech kwadransow bo tyle zwykle trwa aperiti i przystawki. nie spinamy sie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka