Dodaj do ulubionych

Zalamujace autoryety dziecinstwa

22.11.17, 16:44
Czytam dziecku bajki rozne przy okazji zainteresowalam sie zyciem autorow. I tak Francis Hodgson Burnet - wariatka i ogolnie slaby wzorzec rodzicielstwa. Carrol - pedofil. Barrie - pedofil. Andersen - gdzie zaczac? Za to opowiedz o kaczatku zawsze mi sie nie kleila jak wiem ze homoseksualista wszystko stalo sie jasne. Lewis - maniak religijny i tez podejrzany. Travers - zycie tak skopane (dzieciom przede wszystkim) ze teudno bardziej. No i te dzieci wszedzie co umieraja masowo uncertain chyba tylko Tove Janson i Montgomery w miare zycie udane i normalne - albo jeszcze nie doczytalam.
Smutno mi sie zrobilo.
A moze to nadonterpretacje?
Obserwuj wątek
    • 1matka-polka Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 16:49
      Zaryzykuje smiala teze, ze wszyscy wybitni ludzie cierpia na zaburzenia osobowosci. Bo ich wrazliwosc i geniusz bierze sie wlasnie ze szczegolnego postrzegania rzeczywistosci.
    • gris_gris Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 16:52
      doczytaj szybko o L.M. Montgomery...

      ale nie rozumiem, o co chodzi z kaczatkiem?
      • 1matka-polka Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 17:03
        Tez nie rozumiem. Myslalam, ze odwolujav soe do biografii mozna sie dpwiedziec, ze matka Andersena byla szwaczka, ojciec szewcem a andersen byl poeta. Czyli labedziem w gniezdzie kaczek smile
        • 1matka-polka Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 17:08
          Praczka
        • mmoni Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:18
          To już bardziej "Mała syrenka" pasuje pod te biograficzne odczytywania - kocha księcia, a nie jest mu w stanie tego powiedzieć... Z pedofilią Carrolla sprawa nie jest tak jednoznaczna.
          • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 04:22
            No wlasnie Barriego tez nie - jeden z tych adoptowanych synow sie przysiegal ze wuj w ogole byl aseksualny i ponad to. A jednak caly czas sie to walkuje w kontekscie „byc moze byl” bo jeden z chlopcow sie rzucil pod pociag.
            • mmoni Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 23:03
              Jeden się utopił w niewyjaśnionych okolicznościach (może próbował ratować przyjaciela, a może to było samobójstwo), a drugi (właśnie Peter) rzucił się pod pociąg, ale zrobił to już po sześćdziesiątce i miał milion powodów innych, niż hipotetyczna nieprzepracowana trauma z dzieciństwa.
    • miss_fahrenheit Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 16:55
      Co do Andersena - homoseksualizm to coś negatywnego? A tak ogólnie - geniusz często idzie w parze z różnego rodzaju zaburzeniami.
      • aerra Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 17:02
        Dla mnie parę innych rzeczy u Andersena jest mocno negatywnych wink Akurat orientacja seksualna to mi powiewa. Ale też akurat jego baśni nie lubię (Brzydkie Kaczątko to jeszcze ujdzie w tłoku...)
        • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 17:10
          No ale wlasnie w kontekscie homoseksualizmu dopiero bajka o kaczatku ma sens. Tyle ze nie jest jako taka omawiana. Jest o tym ze kaczki nikt nie lubil bo byla brzydka i nie pasowala ale jak wupiekniala to ja polubili. No bez sensu. I z Andersenem zgadzam sie ze kompleksy i nerwice bardziej zasmucajace niz preferencje ktore naprawde bez znaczenia.
          • 1matka-polka Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 17:19
            Andersen byl biseksualny a nie homo.
          • gris_gris Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 19:46
            Dalej nie rozumiem!
          • memphis90 Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 08:50
            Ale to bardzo życiowe jest. Brzydkich i odstających się nie lubi (tym bardziej, jak obracamy się w eleganckim i światłym towarzystwie wioskowych kur i prosiakow), za to ciągnie nas do pięknych, lub choćby podobnych do nas.
            • astrum-on-line Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 23:11
              memphis90 napisała:

              > Ale to bardzo życiowe jest. Brzydkich i odstających się nie lubi (tym bardziej,
              > jak obracamy się w eleganckim i światłym towarzystwie wioskowych kur i prosiak
              > ow), za to ciągnie nas do pięknych, lub choćby podobnych do nas.
              >

              No życiowe, ale nie wiem co to ma wspólnego z homoseksualizmem. Przecież do dotyczy zwykłych ludzkich zachowań. Bajki Andersena są w ogóle dość ciężkie do pojęcia, ale ta jest moim zdaniem logiczna.
      • danaide Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:14
        Homoseksualizm to zaburzenie?
        • miss_fahrenheit Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:30
          No właśnie nie, stąd moje zaciekawienie, dlaczego wymieniane jest jednym tchem z zaburzeniami.
          • kozica111 Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:34
            Bo jest,chociaż wszyscy udajemy ze nie.
            • miss_fahrenheit Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:39
              Jeśli cokolwiek udajesz i to cię uwiera, to przestań udawać.
            • danaide Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:49
              Zaburzeniem jest to, co jest na oficjalnej liście zaburzeń. Jak nie jest, a nie jest jednostką chorobową - znaczy się normawink
          • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:36
            Nie no od sasa do lasa wiadomo - jest zle matki z pedofilami w jednym worku a wy sie akurat czepiacie ze Andersenowi upodobania wypominam big_grin
    • aerra Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 17:01
      Masz jeszcze Potter, która nie ma nic specjalnie deprecjonującego w życiorysie. Tyle, że dzieci nie miała (na tego chyba w obowiązkowych warunkach nie ma?)

      • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 20:45
        idac kryteriami kwalifikujacymi na autorytet wg postu startowego Ichni to Potter tez sie nie kwalifikuje bo jej pierwszy narzeczony zmarl na raka limfatycznego czy cos w ten desen. Nieszczesliwa wiec nie autorytet ( zobacz co napisala o Travisie)
        • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 04:24
          Nie mowie ze przestaja byc autorytetami tylko jakos zdumialo mnie ze wszyscy ludzie ktorzy tworza caly literacki swiat dziecka jak sie doczyta zecie mieli jakieks takie skomplikowane i skopane. W porownaniu zyje nam sie obecnie bardzo bardzo dobrze.
          • butch_cassidy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 08:00
            Nie utożsamiałabym średniej z wybitnymi artystami.
            Żeby porównać, trzeba by ich, tych współczesnych, spytać o zaburzenia tongue_out
          • niu13 Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 24.11.17, 08:17
            Żyje się nam bardzo bardzo dobrze, napisałaś.
            Uwielbiam takie uogólnienia.
            A Tove Jansson też miała coś mocno skopane, niedawno była biografia, ale nie czytałam, coś w styku, że całe życie mąż, a na boku kochanka
      • butch_cassidy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 07:58
        Potter hodowała owce wink
    • alpepe Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 17:12
      nie, no, o Burnet, to się nie zgodzę, że wariatka, chyba, że czytałam inny życiorys. Straciła dziecko, o ile pamiętam, ale wcześniej była normalna.
      • alpepe Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 17:12
        A dzieci to wcześniej umierały masowo, taki lajf.
      • danaide Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:20
        Nie czytałam jej biografii, ale "Tajemniczy ogród" jest dla mnie dziś (bo jako dziecko było w tej książce dla mnie coś niejasnego) takim trochę podręcznikiem wychowywania dzieci. Nie ma żadnego Tajemniczego Ogrodu - jest magia ruchu na świeżym powietrzu, kontaktu z naturą, przyjaźni.

        Choć to prawda, że "Mała księżniczka" była moim autorytetem, ale chyba jednak nie na moją miarę i na miarę tego świata skrojonym.
        • alpepe Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:38
          Jako dziecko przeczytałam Tajemniczy Ogród chyba ze sto razy, kończyłam i zaczynałam od początku, Małą księżniczkę czytałam pożyczoną od kogoś na koloniach i to już nie było to.
          • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:40
            A widzisz a ja mala ksiezniczke 100 razy i malego
            Lorda a tajemniczy ogrod lubilam tylko do moementu jak sie zakolegowala z Colinem. Nie cierpialam Dicka big_grin
            • alpepe Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:44
              No, to było ciekawe z tym Dickiem, szczerze mówiąc. Chłopak z gminu, piętnastolatek o nierozbudzonym instynkcie seksualnym i nieco młodsza dziewczynka.
              • danaide Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:52
                Znowu coś przegapiłam.
                • andaba Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:55
                  Nie chce mi się szukać książki, ale nie pamiętam, żeby miał aż 15 lat. Jakby miał 15, to by do roboty chodził, a nie oswajał wiewiórki.

                  • danaide Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 19:07
                    Behawiorysta, znaczy się. Co Wy z tą polityką pełnego zatrudnienia... Praca to przywilej. Może pracował to tu, to tam, jak było co robić - robił, jak nie było - oswajał wiewiórki. Nie dostał fuchy u wujka Mary?
                    • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 19:11
                      W tamtych czasach raczej nie bylo opcji zeby nie pracowal. Ja rozumialam ze on pracowal (tzn mial jakas funkcje w domu wuja) a z Colinem i Mary bawil sie w wolnym czasie. Byc moze jego praca to wlasnie bylo pilnowanie Mary i Colina i uslugiwanie im
                      • gulcia77 Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 19:44
                        Jak wyście ten "Tajemniczy ogród" czytały? To, że Marta miała pracę "we dworze", to był luksus i przywilej. I ona sama to Mary opowiadała. To nie jest tak, że w XIX wieku pracę mieli wszyscy mężczyźni, kobiety dzieci chowały, a świat był piękny i konserwatywny. To był czas ogromnej biedy i bezrobocia. Znowuż Marta o tym Mary opowiadała, w treści książki. Samo kupienie skakanek było dramatycznym obciążeniem finansowym.
                        • andaba Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 20:25
                          No oczywiście, że tak.
                          Ale na wsi piętnastoletni chłopak nie miałby chwili czasu, zwłaszcza jak był porządny i rodziców słuchał. Brak pracy zarobkowej nie zwalniał go z dbałości o gospodarstwo. Zbijanie bąków w dzień powszedni raczej nie było dobrze widziane, ba, nawet dziwne, że dwunastolatkowi pozwalali. Rozumiem, że na potrzeby fabuły smile
              • triss_merigold6 Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:12
                On nie miał 15 lat tylko był mniej więcej rówieśnikiem Mary, dziewczynki z Indii (może był ciut starszy). Mógł mieć 11-12 lat. A niedożywienie powoduje opóźnienie dojrzewania.
            • andaba Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:45
              No to ja sto razy Małą księżniczkę, a Mały Lord był słodki do zrzygania. Tajemniczy ogród przeczytałam dopiero dzieciom, chyba musiało nie być w bibliotece.
              • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:56
                Do zarzygania to malo powiedziane. To byl zywy aniol chodzacy po ziemi - zawsze sie zastanawialam na jakiego czlowieka wyrosl (coz wnioskujac z zycia FHB pewnie umarl nim dorosl) Ale dziadek byl spoko.
                • andaba Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 19:06
                  A ja się zastanawiałam, jaki jest sens pisać dzieciom o takim mdłym ideale. Dla przykładu? Bleee. Bohaterowie pozytywni bez umiaru mnie wkurzają.
                  • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 19:13
                    Takie czasy. Za to ciekawe ze maly lord mial gigantyczny wplyw na wychowanie dzieci w tamtych czasach i ze byl szal na aksamitne ubranka z bialym koronkowym kolnierzem i na krecenie chlopcom lokow - wlasnie pod wplywem tej ksiazki.
                    • andaba Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 19:17
                      Biedne te wychowywane dzieci, dorównać było trudno...
          • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 20:46
            tez uwielbiam Tajemniczy ogrod.

            Wkurza mnie tylko tam na koncu, ze tatus laskawie zainteresowal sie synkiem jak zaczal chodzic.: "moj syn moj syyn"... tsa bo lezacy i chory to nie syn. Wykladnia glupoty meskiej.
            • andaba Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:32
              Chciałoby się powiedzieć "kiedyś tak było". A tu guzik, nadal tak jest... Jedna z rzeczy, która się nie zdezaktualizowała.
    • przystanek_tramwajowy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 17:24
      Mickiewicz zdradzał żonę, szlajał się po paryskich burdelach i zmarł na syfilis. Victor Hugo był podlcem i skąpcem, który swoje powieści zapełniał postaciami dobroczyńców, a sam szybciej by okradł żebraka niż wrzucił mu coś do puszki. Konopnicka była lesbijką, Nałkowska nimfomanką, Słowacji gejem i narkomanem, Iwaszkiewicz biseksualistą a Schulz sado-masochistą. Na Boga żywego! Co ma wspólnego ich życie prywatne z twórczością? Od hydraulika albo księgowej też wymagasz świadectwa moralności. Pisarze to tacy sami ludzie jak ty czy ja. Może czasami bardziej szurnięci, ale niekoniecznie. Tove Janson była lesbijką i nie znosiła dzieci. A pierwowzór Muminka powstał na ścianie wychodka, gdzie ponoć można go oglądać do dzisiaj.
      • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:24
        bardziej mnie zaskoczylo ze pedofilia sie przewija. Jak tu czytac Narnie jak komentarz sugeruje ze pan Tummus zgwalcil Lucy? Slabo mi sie zrobilo. No i w ogole na jakich podstawach ktos sugeruje ze X byl z cala pewnoscia zboczencem bo w jednej ksizce napisal ze dorosly facet spal z malym chlopcem w jednym lozku. Skad wiadomo ze to sa fakty a nie jakies przypuszczenia posadzenia i nadinterpretacje... czy kazdy moze sobie wszystko o kazdym napisac? I jesli to prawda to czy powinnismy to wziac na klate „bo to artysta byl i nie mozna go mierzyc ludzka miara”?
        • gris_gris Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:29
          >Jak tu czytac Narnie jak komentarz sugeruje ze pan Tummus zgwalcil Lucy?

          chyba troche przegielas
          • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 04:31
            No wlasnie o to mi chodzi - przeciez ja tego nie wymyslam tylko jakis interpretator wpadl na taki pomysl. I ja sie pytam jakie sa granice interpretowania na niekorzysc autora.
            • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 04:35
              „Pan’s appearances in films such as chronicles of narnia are simply eerie. When mr. Tumnus takes lucy back to his place and serves her a hallucinogenic drink , he begins to play the Pan pipes and she passes out. When she wakes up… mr. Tumnus is crying. Why, did he do something shameful that made him afterwards cry? ”

              www.littlelightstudios.tv/peter-pans-dark-origins-a-place-your-childs-mind-should-never-land/
              • czarniejszaalineczka Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 07:16
                przecież to sa jakies wypociny nawiedzonego

                So don’t get lured into the darkness of Pan.  Don’t expose yourself to the rebellious spirit.  Instead, open your Bible and behold the greatest story ever told.  One of salvation from selfishness and eternal destruction.  A story that has the happiest ending of all, a returning home to the gift of eternal life.  Now that is something worth believing in.
                And as always, remember to pray for people who make these movies.  We are all in need of a savior.  And like the apostle Peter tells us in 2 Peter 3:9,
                “The Lord is not slack concerning his promise, as some men count slackness; but is longsuffering to us-ward, not willing that any should perish, but that all should come to repentance.”
                • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 07:55
                  Tak im dalej tym gorzej. Pomijajac juz ze z i terpretacja pana w ogole jak kula w plot. (A labirynt fauna to chyba tylko ze streszcxenia) co nie zmienia faktu ze pod plaszczykiem naukowosci sobie takie rzeczy publikuje.
                  • dziennik-niecodziennik Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 10:48
                    Narnie tez chyba ze streszczenia...
                • gris_gris Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 09:18
                  No wlasnie... ichi, moze podchodź bardziej krytycznie do swoich źródeł smile Poza tym ten grafoman pisze o filmie, nie książce.
              • memphis90 Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 08:54
                Ja czytałam interpretację, że torebka Mamusi Muminka to w istocie jest kobieca pochwa 😂 Każdemu jego porno...
        • aankaa Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 26.11.17, 01:39
          ichi51e napisała:

          > bardziej mnie zaskoczylo ze pedofilia sie przewija.

          jak to było ??
          wiesz czym różni się pedagog od pedofila
          pedofil lubi dzieci
      • daisy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:43
        Mickiewicz świetlany nie był, ale nie szlajał się po burdelach i nie zmarł na syfilis. I po co rozpowszechniać takie bzdury, dla efekciarstwa? Słabe.
        I owszem, czasem życie prywatne ma całkiem sporo wspólnego z twórczością, ale żeby to zrozumieć, trzeba by wyjść poza poglądy w rodzaju "Beethoven - głuchy jak pień".
        • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 10:56
          > ale nie szlajał się po burdelach i nie zmarł na syfilis.

          mial mase kochanek, zreszta same za nim lazilu.... i z jedna bawiac sie w Dreznie " nie zdarzyl" na powstanie.

          A niewykluczone ze zostal otruty

          • daisy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 14:18
            Matko, skąd wy takie androny bierzecie. Nie wstyd tak bzdury publicznie wypisywać???
            Jego "kochanki" można policzyć na palcach jednej ręki, miażdżąca większość ematek zostawia Mikiego w tyle o kilka długości pod tym względem, zwłaszcza jeśli chodzi o związki skonsumowane, nie flirty i towarzyskie romanse.
            A do Drezna wyjechał już po upadku powstania i bez żadnej "kochanki".
            Co do jego śmierci - trudno cokolwiek wykluczać definitywnie, ale nie ma żadnych podstaw, by sądzić, że ktoś miałby go otruć.

            Ludzie, więcej światła.
            • morekac Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 16:18
              >Jego "kochanki" można policzyć na palcach jednej ręki,
              Jego biografowie twierdzą wręcz coś przeciwnego. Podobno bardzo dobrze czuł się w przeróżnych trójkątach i innych wielokątach i bynajmniej nie żył jak mnich. Sam twierdził, że na Krymie żył jak basza...
              Wiele można o Adasiu M. napisać, ale nie to, że był nadmiernie cnotliwych obyczajów.
              • daisy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 16:57
                Którzy biografowie. Dawaj nazwiska i tytuły tych biografii.
                "Adasiu M."... No comment. Wiesz w ogóle, o kim piszesz?
                Przestańcie powtarzać jakieś wyssane z brudnych paluchów idiotyzmy!
                • morekac Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 18:38
                  Kopera sobie poczytaj. Oraz Żeleńskiego.
                  Wiem, że Władysław Mickiewicz dużo zrobił, by informacje o nieco skandalicznym życiu jego rodziciela nie dotarły do potomnych, ale nie zmienia to faktu, że Mickiewicz płeć piękną lubił i do mnicha było mu dość daleko. Nie przekreśla to przecież wartości litetackich jego utworów.
                  Ty zaś reagujesz tak, jakby to, że Mickiewicz nie wiódł przykładnego życia osobistego sprawiało, że jego wiersze nadają się na śmietnik.
                  • daisy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 18:56
                    Naprawdę twierdzisz, że Boy Żeleński pisał coś o upodobaniu Mickiewicza do "trójkątów oraz innych wielokątów"? A może jednak to ty go przeczytaj, co?
                    Książka niejakiego Kopera czy też Kopra to nie jest żadna biografia, tylko sensacyjne, brukowe michałki, a w dużej mierze kompletne banialuki. Papier jest cierpliwy. Oczywiście można każdą kobietę, którą poznał w życiu Mickiewicz, przedstawić jako kochanicę, ale nic jeszcze z tego nie wynika. Doradzałabym więcej krytycyzmu przy doborze lektur albo przynajmniej przy czytaniu.
                    "Płeć piękną lubił" i "daleko mu było do mnicha" można powiedzieć niemal o każdym mężczyźnie - i co z tego? Do wielokątów daleka droga.
                    Nie wypowiadałam się tu o twórczości Mickiewicza, a jedynie o bezmyślnie powtarzanych bzdurach na temat jego seksualnego rozpasania i wiarołomności. Czemu to tak fajnie myśleć i rozgłaszać, że "Adaś M." był świnia?
                    Są w Polsce dobre biografie Mickiewicza, polecam. Pełne naprawdę ciekawych informacji na jego temat, o wiele bardziej interesujących niż mokre sny p. Kopera vel Kopra.
                    • aga.doris Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 24.11.17, 07:57
                      Wiesz co Daisy, o ile wielbienie Maryli i jednoczesne chędożenie doktorowej Kowalskiej można uznać za znak epoki, to już sprawa Xawery Deybel rzuca duży cień na postać wieszcza. Nauczycielka dzieci, pod jednym dachem z chorą żoną i efekt romansu w postaci nieślubnego dziecka... To budziło zgorszenie i odrazę wtedy i chyba dziś również.
                      Te "dobre" biografie, które polecasz o tym nie pisząwink Xawerę wyciągnął na światło dzienne dopiero Boy Żeleński w "Brązownikach" i chcesz czy nie trzy osoby to jednak trójkąt - w tym przypadku bardzo paskudny.
                      A Koper nie jest taki zły. Z założenia pisze o sensacjach, ale nie konfabuluje - na wszystko podaje źródła i chyba to uczciwsze niż twoje przemilczane "dobre biografie". A że przy okazji dobrze się sprzedaje...wink
                      • morekac Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 24.11.17, 08:13
                        >to już sprawa Xawery Deybel rzuca duży cień na postać wieszcza. Nauczycielka dzieci, pod jednym dachem z chorą żoną i efekt romansu w postaci nieślubnego dziecka...

                        Gdyby miał chociaż trochę ludzkiej przyzwoitości i wrażliwości, to nie trzymałby ich chociaż pod jednym dachem. Stanu żony nie poprawiało to z pewnością, dzieci wychowywały się wręcz w patologii, a i wobec Ksawery było to raczej mało uczciwe. Ale może po prostu nie miał pieniędzy...
                      • aga.doris Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 24.11.17, 13:27
                        Jeszcze a'propos "dobrych" biografii. Dobra i bardzo obszerna biografia Marii Skłodowskiej-Curie pióra jej córki Ewy całkowicie przemilcza skandal związany z romansem Marii z żonatym i dzieciatym Paulem Langevinem. I nie tylko ona. W zasadzie od niedawna pisze się o tym otwarcie, a przecież nie był to nic nieznaczący epizod, tylko skandal na całą Europę a nawet świat, który o mały włos nie pozbawił Marii drugiej nagrody Nobla. Jeśli więc nawet obiektywnie dobra biografia coś pomija, to nie oznacza że dany fakt nie miał miejsca, a raczej że nie pasował z jakichś powodów do koncepcji jej autorawink
                      • daisy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 24.11.17, 16:50
                        Boy Żeleński pisał w latach trzydziestych. Od tamtego czasu sporo wydano, nie mówiąc już o wszystkich źródłach. Parę lat temu na przykład świetną biografię Amerykanina Koropecky'ego, który niczego z życiorysu Mickiewicza nie przemilcza i na szczęście też niczego nie insynuuje. No ale to dłuższe i tytuł ma gorszy niż sensacyjne michałki.
                        Nie twierdzę wcale, że Mickiewicz był święty, o czym zresztą powiedziałam na samym początku. Ale dorabianie mu gęby rozpustnego satyra to naprawdę nieuczciwość. Cały okres towianizmu był koszmarem w życiu jego i jego rodziny, a związek z Deybelówną wcale nie był w tym najgorszy.
                        • morekac Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 24.11.17, 17:05
                          Boy Żeleński żył znacznie bliżej interesujących nas czasów. Nikt nie dorabia Mickiewiczowi gęby satyra, litości. Ale od kobiet się nie opędzał, a i mężatek nie unikał.
                          Tak po ludzku to nawet rozumiem, ze związał się z jakąś inną kobietą w czasie choroby żony. Ale z pewnością nie poprawiało stanu Celiny mieszkanie pod jednym dachem w takim trójkącie. Wierzę, ze gdyby miał więcej pieniędzy, uniknąłby tego i cała sprawa nie byłaby tak skandaliczna (i niszcząca) dla wszystkich.
                          • daisy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 24.11.17, 17:19
                            Owszem, opędzał się od kobiet. Co najmniej od kilku, w tym mężatek, które chciały się za niego wydać albo przynajmniej (mężatki) mieć romans. A on nie chciał.
                            Wątpię, żeby pieniądze grały jakąś rolę w historii w Xawerą Deybel. To był strasznie ciemny czas dla niego i robił różne dziwne i z naszego punktu widzenia straszne rzeczy. Kiedy uwolnił się od Towiańskiego, udało mu się otrząsnąć i wrócić do normalnego życia. To była sekta.
                            • aga.doris Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 25.11.17, 00:54
                              Tak czy inaczej żył pod jednym dachem z żoną i kochanką, otoczony dziećmi z obu matek. Wystarczy na ówczesną i na obecną miarę (nie)moralności.
                            • morekac Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 25.11.17, 08:27
                              A tam, opędzał się. wink

                              >Wątpię, żeby pieniądze grały jakąś rolę w historii w Xawerą Deybel.
                              Cóż, wolę myśleć, że gdyby miał środki, zapewniłby żonie i dzieciom życie w większym komforcie psychicznym - czyli bez obecności Xawery pod jednym dachem.
                              Ale skoro uważasz, że nie miałoby to żadnego znaczenia - to chyba jednak mam lepsze mniemanie o Mickiewiczu niż ty.
                              • daisy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 25.11.17, 16:47
                                Mniemania i miary niemoralności mają niewielkie zastosowanie do sekt. W sekcie towiańczyków Mickiewicz robił gorsze rzeczy, niestety, niż mieszkanie z Deybelówną. Potem, kiedy udało mu się już wyrwać, mocno to wszystko odchorował. Interpretowanie tamtych wydarzeń przez pryzmat sensacyjek "ten pan z tą panią" to zwykła głupota.
                                • morekac Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 25.11.17, 17:01
                                  >W sekcie towiańczyków Mickiewicz robił gorsze rzeczy, niestety, niż mieszkanie z Deybelówną.

                                  Rzuć jakiś smakowity przykład, na razie oczerniasz nieszczęsnego wieszcza.
                                  • daisy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 25.11.17, 17:13
                                    Wiesz, całe są książki na ten temat, na przykład "Braterstwo albo śmierć. Zabijanie Mickiewicza w Kole Sprawy Bożej" Rutkowkiego.
                                    Ale to dosyć trudne. tongue_out
                                    • aga.doris Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 25.11.17, 19:56
                                      Nie czytujesz "michałków" tylko "dobre" biografie zagranicznych autorów, coś jest głupie, coś dosyć (zbyt ?) trudne, coś wiesz ale nie powiesz... Masz chyba jakiś problem i to nie tylko z Mickiewiczem;
                                      Wracając do tematu, to wg. Stommy (znów "michałek" ale przynajmniej mieszka we Francjiwink) to mistrz Adam chwalił sobie równolegle pożycie z zapasową żoną i choć tak gnębiła go ta straszna sekta to spokojnie w domowych pieleszach płodził kolejne dzieciwink
                                      • daisy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 25.11.17, 20:47
                                        Wiem dużo różnych rzeczy, ale nie prowadzę internetowych kursów dokształcających. Tu jest forum, nie College de France. big_grin
                                        Jeśli ktoś chce wiedzieć, co faktycznie chwalił sobie Mickiewicz, to cała korespondencja jest od jakiegoś czasu opublikowana, również listy do niego - zachęcam, żeby zajrzeć i wyrobić sobie własne zdanie. Można się zdziwić, jeśli ktoś opowiada, że coś sobie Mickiewicz robił "spokojnie w domowych pieleszach" w tamtym czasie. Takie mówienie jest... dość niemądre. Oraz paskudne.
                                        • aga.doris Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 25.11.17, 21:23
                                          Dzięki za cenne wskazówkiwink Zastanawia mnie co taka erudytka robi na forum?
                                          College de France zaproszenia nie dosłało?wink
                                          • daisy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 25.11.17, 21:41
                                            Nie skupiaj się na mnie, nie warto.
                                            Warto za to pamiętać, że Mickiewicz był człowiekiem żyjącym naprawdę, nie jakimś podręcznikowym bytem. Urodził się wprawdzie dwieście lat temu, ale czy to daje nam prawo rzucać lekką ręką różne wyssane z palca albo wyolbrzymione oskarżenia? Jeśli już rozmawiamy o autorytetach, fajnie by było mieć na uwadze, że to był bardzo nieszczęśliwy człowiek i pod wieloma względami postać naprawdę wielkiego formatu, nie tylko literackiego. Faktycznie lepiej by było, gdyby się nie ożenił, a zwłaszcza dzieci nie miał, ale to naprawdę nie powinno być jedyne kryterium oceny Mickiewicza jako "autorytetu". Szkoła robi mu krzywdę i wydaje mi się, że omawia się jego życiorys zupełnie bez sensu, bez refleksji.
                                            Facet zginął, bo z miłości ojczyzny pojechał do Konstantynopola legiony zakładać, a potem ktoś sobie w necie wypisuje, że łaził po burdelach i zszedł na syfilis... Żal. sad
                                            • aga.doris Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 25.11.17, 22:42
                                              Powiem ci tak. Sądzę, że jesteś zafiksowana na Mickiewicza i dobrze, masz prawo bronić go jak niepodległości. Ale ja mam prawo widzieć w nim jurnego młodziana, który kocha się romantycznie, romantycznie pisze i równocześnie całkiem nieromantycznie sypia z mężatką. Pisze wzniośle o ojczyźnie i "spóźnia się" na powstanie. "Popada" w szpony sekty, w której sprawuje przywódczą rolę. Żyje z dwiema kobietami i ich dziećmi pod jednym dachem, a na starość ma idee fix w postaci legionów - z miłości do ojczyzny powiadasz, a może raczej z poczucia winy? Dla ciebie to nieszczęśliwy człowiek i bohater, dla mnie filister obdarzony niewątpliwym talentem. Jaki był tego tak naprawdę nikt nie wie. Minęło półtora wieku od jego śmierci. Biografie - różne , listy - czy zawsze szczere, fakty z życiorysu - różnie interpretowane. Wielbij go i szanuj, ja nie muszę - choć burdel i syfilis też uważam za przegięciewink Dobranocsmile
                                              • daisy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 25.11.17, 22:55
                                                Mickiewicz filister? OMG.
                                                Możesz oczywiście w ten sposób podsumować jego życie. W listach łgał (ile przeczytałaś?), spał z mężatką (horror), w sekcie to na pewno sam chciał się znaleźć, legiony sobie wymyślił, satyr jeden.
                                                A Beethoven - głuchy jak pień.

                                                Faktycznie dobranoc.
                          • aankaa Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 26.11.17, 01:48
                            morekac napisała:

                            > Tak po ludzku to nawet rozumiem, ze związał się z jakąś inną kobietą w czasie choroby żony.

                            ematka to pisze big_grin big_grin big_grin
                    • morekac Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 24.11.17, 08:02
                      Jeśli układ Mickiewicz, Celina Szymanowska i Kswera Deybel nie był trójkątem, to czym był?
                      Jeśli w Grodnie Mickiewicz miał romans z mężatką, to co to było?
                      Weź nie rób z niego człowieka przestrzegającego siódmego przykazania, bo taki nie był. Jego kochanki spokojnie można wymienić na palcach więcej niż jednej ręki. I wcale nie Koper mu je wylicza.
                      • daisy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 24.11.17, 16:54
                        Dziwne, że jeszcze nie przywołujesz Rymkiewicza. Ten to w ogóle Maryli wmówił dziecko w brzuch. Na szczęście teraz zajął się Smoleńskiem.

                        Dawaj, wymień te kochanki. Chętnie się czegoś nowego dowiem.
      • danaide Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 19:01
        Nimfomanka, nimfomanka... Rzuć cyframi, może się okaże, że to jakaś ematkowa norma. Takie wyprzedzenie swoich czasów.
      • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 20:50
        jakosc ja widze roznice miedzy gejami, nifomankami narkomanami biseksualistami a.... pedofilami. Pedofil to kryminalista.
      • czarniejszaalineczka Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 22:20
        a co jest zlego w byciu nimfomanka ?
        • czarniejszaalineczka Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 22:21
          albo gejem czy lesbijka
          co jest zlego w rysowaniu w kiblu ?
          • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 22:31
            >albo gejem czy lesbijka
            co jest zlego w rysowaniu w kiblu ?

            wg ciebie gej to na bank ktos rysujacy w kiblu? Co z toba nie tak?
            • czarniejszaalineczka Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 22:38
              masz problemy z czytaniem ?


              "A pierwowzór Muminka powstał na ścianie wychodka, gdzie ponoć można go oglądać do dzisiaj."
              • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 23:02
                wiesz odniesienie do geja jako rysujacego w ubikacji jest bardzo pejoratywne.
                • czarniejszaalineczka Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 23:04
                  i istnieje tylko w twojej glowie
        • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 22:30
          bo nimfomania to zaburzenie i to wyniszczajaca pl.wikipedia.org/wiki/Hiperseksualność
    • stara.mostowiakowa Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 17:24
      Lucy Maud Montgomery cierpiała na depresję i miała dość Ani, a wydawcy nalegali na stworzenie kolejnych tomów.
      • simply_z Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 23:03
        Owszem ale cieniem położyło się na jej dzieciństwie wychowanie przez surową babkę, opuszczenie przez ojca.
        Problem z realizowaniem własnych ambicji, później niezbyt udane małżeństwo, niespełniona miłość i choroba psychiczna męża. Dużo jak na jedną kobietę...
    • fragile_f Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 17:24
      Tove Janson była bi i żyła w trójkącie z tego co pamiętam, miała też jakieś problemy ze sobą... w muminkach postać jej partnerki to Too-Ticky smile
      • stara.mostowiakowa Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 17:26
        Karol Dickens miał dużo dzieci, podobno też dużo kochanek i był bardzo niedobry dla żony.
      • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 20:51
        no to co ze bi? nic strasznego. strasznie duzo homofobii tutaj
        • fragile_f Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:41
          Akurat mnie oskarżać o homofobię jest dosyć głupio wink tongue_out

          O jej orientacji wspomnialam dlatego, ze miało to miejsce w czasach, kiedy osoby LGBTQ nie mogły wyjsc z szafy ot tak, wiec na pewno wpływalo to w jakis sposob na jej zycie.
          • gris_gris Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:42
            Ale ona nie byla jakos bardzo w szafie, mieszkala ze swoja partnerka
            • fragile_f Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:46
              W tamtych czasach nazywało się to "dwie stare panny dotrzymują sobie towarzystwa", aczkolwiek masz rację - w porównaniu do Polski to miały raj.
              • gris_gris Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:59
                Nie no, ja wiem, ale jej rodzina wiedziala przeciez, i pewnie inni tez
          • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:59
            >Akurat mnie oskarżać o homofobię jest dosyć głupio wink tongue_out

            jestes bi czy homo jak rozumiem. Wiec wybacz. Ja nie ale jestem nadwrazliwa na wrzucanie do jednego wora homo i bi ( mamy 21 wiek) z obrzydliwymi pedofilami.
            • fragile_f Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 22:20
              Wydawało mi się, że w wątku chodzi również o nietypowe fakty z życia twórców, a nie tylko o to kto bił zonę albo gwałcił dzieci. Ale moze masz rację.
      • jasnoklarowna Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 23:05
        ja jeszcze czytałam kiedyś że Tove miała jakieś bardzo ciężkie przeżycia w czasie wojny.
        Nie pamiętam czy chodziło gwałty czy jakąś inną traumę ale wywarła ona duży wpływ na jej dalsze życie.
        Książki były ucieczką
        fakt bycia bi mi nie przeszkadza jak i homo.
        Natomiast pedofilia i krzywdzenie rodziny swoimi chorymi zachowaniami robienie jazd jużok nie jest i potrafiłby mnie zniechęcić do czytania poszczególnych autorów
    • mdro Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 17:44
      A Nesbit żyła z pierwszym mężem w wolnym związku, uznała za własne dwoje jego dzieci z innymi kobietami, sama miała młodszych kochanków, była socjalistką, a w dodatku pod koniec życia prawie została katoliczką big_grin

      Ale w zasadzie co z tego?
      • bardoszka [...] 22.11.17, 17:50
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 20:52
        fajna babka z tej Nesbit, moglaby sobie tylko ten katolicyzm podarowac
      • gris_gris Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:31
        Uwielbiam E. Nesbit i fascynuje mnie jej biografia
    • triismegistos Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:24
      Przy okazji szumu wokół filmu POwidoki przeczytałam o życiu jego bohatera i aż mnie zmroziło.
    • danaide Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:24
      X lat temu był w Książkach artykuł o okropnych ojcach. Taki Mann, Tołstoj...
      Ale fakt, książki pisali dobre. Teraz autorytety z TV tworzą gnioty. To ja już wolę neurotyków o płynnej seksualności.
      • alpepe Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:41
        Mnie w Mannach urzekły zboczenia,brat i syn Tomasza mieli podobne fetysze, jak tak patrzę po twórczości, no, poza homoseksualizmem, czy raczej hebefilią przewijającą się u Tomasza.
      • heca7 Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:50
        Tołstoj był zdrowo stuknięty, erotoman. Bzykał wszystko co nie zdążyło uciec. Miał nieślubne dzieci z jakąś chłopką a jeden z jego nieślubnych synów pracował u niego jako stangret. Narzeczonej na parę dni przed ślubem wręczył swój pamiętnik gdzie ze szczegółami opisywał swoje podboje miłosne.Pod koniec życia żałowała, że w ogóle to przeczytała i że po przeczytaniu wzięła z nim ślub. Był dużo starszy od żony, dzieci narobił bez liku a mało się nimi interesował.
        • black_magic_women Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 19:27
          heca7 napisała:

          > Tołstoj był zdrowo stuknięty, erotoman. Bzykał wszystko co nie zdążyło uciec. M
          > iał nieślubne dzieci z jakąś chłopką a jeden z jego nieślubnych synów pracował
          > u niego jako stangret. Narzeczonej na parę dni przed ślubem wręczył swój pamięt
          > nik gdzie ze szczegółami opisywał swoje podboje miłosne.

          O ile pamiętam to zrobil tak Puszkin?
          >
          • heca7 Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 19:55
            Być może. O Tołstoju bardzo ciekawie napisała jego szwagierka- młodsza siostra jego żony Tatiana Kuźmińska w książce Mój dom i Jasna Polana. Pod koniec życia Lowoczka i jego żona nawzajem się dręczyli. Były wielkie awantury o kwestie majątkowe. Żona potrafiła pobiec do stawu zimą i rzucić się do wody. Uratował ją fakt, że był lód na jeziorze wink Lew zwiał przed żoną z domu. W rezultacie zaziębił się i zmarł gdzieś na stacji na zapalenie płuc.
            • tinatin Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 24.11.17, 15:51
              Ty byś się nie kłóciła o majątek, jakbyś miała 8 dzieci, należała wraz z nimi do arystokracji, a Twój wybitny małżonek stwierdziłby, że trzeba wszystko rozdać ubogim, a prawa do swoich dzieł przekazać narodowi, pozbawiając rodzinę środków do życia? A już na pewno środków do życia na poziomie odpowiadającym ich klasie społecznej. Sama bardzo utalentowana, całe życie żyła w cieniu wybitnego męża, rodząc mu kolejne dzieci, rozpaczając po stracie (bo on miał w nosie, że ona jeszcze karmi, on musiał, więc ona zachodziła co chwilę w kolejne ciąże, których albo nie mogła donosić, albo dziecko rodziło się słabe i chorowite z wykończonej matki - a przy tym nie zgadzał się np. na wynajęcie karmicielki, co było normą w ich czasach), przygotowując jego dzieła do druku, prowadząc wszystkie sprawy urzędowe i całe gospodarstwo, i będąc de facto samotną matką, bo dzieci go nudziły...
              Był bez wątpienia człowiekiem wybitnym, przez to zupełnie niepasującym do swojego społeczeństwa i swoich czasów. Jak się już wyszumiał, dojrzał - zrobił się jeszcze gorszy, i wtedy się właśnie ożenił. A na starość go kompletnie porąbało.
              • heca7 Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 24.11.17, 17:42
                Tak , miał fiola na punkcie karmienia piersią. Nadawał by się na to oszolomskie forum wink pierwszy dzieciak o mało z głodu nie zszedł a żona była tak pogryziona i nieprzytomna ,że ledwo się na nogach trzymała. W domu był potworny brud. Jaka ciotka Tołstoja karmila w swoim pokoju karaluchy. I nie pozwalala sprzątać ani zabijać robactwa. Śmieci z dworu wyrzucane za kawalerskich czasów przez...okno do ogrodu. Dopiero po jakimś czasie żona odważyla się posprzątać ten teren do czego Tołstoj odnosił się z lekceważeniem. Był niewyzytym seksoholikiem.
    • pelissa81 Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:43
      mnie osobiscie razi tylko hipokryzja. Jak ktos jest opojem i sybaryta, ale tego sie trzyma o tym pisze i moei, to ok.

      Gorzej, gdy jest oswieceniowym tworca podstaw pedagogiki Rousseau dzieci oddaje do przytulku
      Tak samo jak Montessori
      www.edukacja-klasyczna.pl/m-montessori-wypisy-z-biografii
      • alpepe Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:46
        No to autorytet moralny Dostojewski, dość śliski typ w życiu.
        Do tego niejaki Spock, pedagog od siedmiu boleści.
        • danaide Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 19:00
          No i Alice Miller, tyż guru, opisana przez syna...
        • gris_gris Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:37
          >Do tego niejaki Spock, pedagog od siedmiu boleści.

          Dlaczego??
      • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 18:50
        Sle montessori nie zajmowala sie defacto wychowaniem dzieci a edukacja. Ona jest tworca metody uczenia dzieci - wychowaniem jako takim sie raczej nie zajmowala.
        • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:08
          no i dlatego te jej koncepcje ze sztywnymi blokami edukacyjnymi 3 godzinnymi i bardzo mala iloscia integracji jako grupa- sa od czapy
          • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 04:42
            Metoda montessori jako metoda edukacyjna dzialala i dziala. Tylko ze wymaga konsekwencji. I pytanie co sie chce osiagnac.
            • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 10:31
              Ichni, ja zabralam dziecko z montessori przedszkola i przenioslam do o niebo lepszego bez tej metody.
              • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 24.11.17, 08:12
                moje tez jest w nie monte i tez jestem zadowolona. Co nie znaza ze matoda Marii Montessori (w jej czasach i tak jak ona ja wymyslila i stosowala) nie ma rak i nog. Jednym z problemow z monte jest to ze nie ma zadnych zasad co to jest - wystarczy ze kupisz rozowa wieze i postawisz w kacie i masz przedszkole montessori
      • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:02
        >Gorzej, gdy jest oswieceniowym tworca podstaw pedagogiki Rousseau dzieci oddaje do przytulku
        Tak samo jak Montessori
        www.edukacja-klasyczna.pl/m-montessori-wypisy-z-biografii

        nie bardzo rozumiem jak mozna wrzucac do jednego wora oddanie dzieciakow do sierocinca przez Rousseau z sympatyzowaniem Montessori z Teozofami ktorzy pomogli bardzo duzej ilosci hinduskich dzieci. Ale jak widac mordercze sekty typu katolicka sa bardziej akceptowane niz pomagajacym dzieciakom sektom teozofow. Ot chyba jednak to wizja z "chrzescijanskich" krajow
      • lodomeria Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 22:35
        A moim zdaniem Rousseau był dosyć konsekwentny: co postulował, to zrobił.
    • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 20:40
      >Za to opowiedz o kaczatku zawsze mi sie nie kleila jak wiem ze homoseksualista wszystko stalo sie jasne. Lewis - maniak >religijny i tez podejrzany. Travers - zycie tak skopane (dzieciom przede wszystkim) ze teudno bardziej. No i te dzieci wszedzie co umieraja masowo uncertain chyba tylko Tove Janson i Montgomery w miare zycie udane i normalne - albo jeszcze nie doczytalam.

      tzn autorytety sa tylko wtedy kiedy maja szczesliwe zycie?

      Ja rozumiem ze pedofili i czubow typu Andersen nie mozna uznac za autorytety ale czy trudne zycie Traversa powoduje ze nie nadaje sie na autorytet? A moze wlasnie bardziej nadaje niz szczesliwi zyjacy w bance mydlanej?

      Nie rozumiem twojego rozumowania z wrzucaniem zboczencow do tego samego wora co innych
      • nickbezznaczenia Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 20:56
        Travers była kobietą!
        • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:04
          no i co mialam napisac Traversowny czy Traversowej by zabrzmiec gramatycznie poprawnie?
          • nickbezznaczenia Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:06
            Po prostu Travers.
            • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:07
              niechta ci bedzie i dzieki za poprawki
              • nickbezznaczenia Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:08
                Bardzo proszę.
    • morekac Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 20:58
      Tove Jansson była biseksualna.
      Co ty masz do Andersena?
      • princesswhitewolf Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 21:06
        no bylo to stare sfurstrowane seksualnie dziwadlo. Sa homoseksualizm nikogo bym nie winila i uwazam ze to obraza by dodawac homo i bi- seksualistow takich czubow jak pedofile itd. Jednak Andersen byl bardzo cudaczny
    • fragile_f Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 22:21
      A, jeszcze jedno: Disney był potwornym antysemitą wink
      • ichi51e Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 04:19
        I rasista. I mizoginem.
        No i wlasnie to mi sie nie zgadza. Bo dla mnie Dumbo np to jest wlasnie film anty-rasistowski. Tak samo niby kobiety do garow a murzyni w pole a byl jednym z pierwszych ktory zatrudnial kobiety na stanowiska wczesniej zarezerwowane dla mezczyzn. Song od south ktorej dzis nie pokazuja bo kapie rzekomo rasizmem - glowny bohater byl pierwszym czarnym ktory dostal Oskara.
        Mi z filmow zawsze wygladalo ze Disney byl bardzo postepowy jak na swoje czasy i ilekroc czytam jaki byl do bani to mi zgrzyta. No ale zapewne obecnie tez disney nam mocno filtruje co sie puszcza z tamtych czasow...
    • turzyca Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 22:46
      A Astrid Lindgren?
      • mdro Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 22:51
        Nieślubne dziecko w wieku kilkunastu lat oddane do adopcji, o ile dobrze pamiętam.
        • czarniejszaalineczka Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 22:57
          skoro sama była dzieckiem to wpływu na to wielkiego nie miała
          • mdro Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 22.11.17, 23:13
            Ale ja tego nie traktuję jako zarzut! Znakomitą większość wpisów z tego wątku trudno traktować jako jakikolwiek zarzut (a te, które można za takie uznać, nie zawsze są dostatecznie czy nawet częściowo udowodnione). Chyba zresztą miała już 18 lat, kiedy urodziła.
            • morekac Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 25.11.17, 22:13
              Ogólnie nie traktowałabym jako jakiegoś strasznego zarzutu, że kilkadziesiąt czy sto lat temu jakaś kobieta czy dziewczyna ukrywała czy też oddała komuś na wychowanie swoje panieńskie dziecko.
        • turzyca Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 25.11.17, 22:03
          Źle pamiętasz. Panieńskie owszem, 19 lat miała, odrzuciła propozycję małżeńską ojca dziecka i wyjechała rodzić do Kopenhagi, gdzie mieszkała w u pewnej rodziny. Po urodzeniu ta rodzina opiekowała się jej synem, a Astrid douczała się zawodu. Jak ustabilizowała życie, to przejęła pełną opiekę nad dzieckiem.
    • butch_cassidy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 08:15
      Według mnie tak:

      Po pierwsze, autor wybitnego dzieła = autorytet, to jakieś nie porozumienie.

      Po drugie, łączenie dzieła bezpośrednio z autorem też. Owszem, jak wyżej napisano, pewne aspekty twórczości można lepiej zrozumieć, znając biografię, ale to są kwestie dla literaturoznawców, tudzież wybitnie dociekliwych czytelników, niuanse. Przeciętny odbiorca nie musi się w to wgryzać i nikt tego od niego nie oczekuje. Dzieło istnieje niezależnie. Twórca genialnego dzieła może być złym człowiekiem i nie zmienia to faktu, że dzieło jest doskonałe.

      Po trzecie, nas maluczkich chyba cieszy wyszukiwanie skaz na wizerunkach wybitnych artystów. "No i co z tego, że napisał arcydzieło, skoro był tak beznadziejny, a ja może nic nie napiszę sensownego, ale jestem super"... wink

      Osobiście najbardziej wgryzłam się w życiorysy Kafki i Van Gogha. Wg przewijających się wyżej kryteriów, obaj byli świrami. I co z tego?
      • butch_cassidy Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 08:37
        *NIEPOROZUMIENIE
    • dziennik-niecodziennik Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 23.11.17, 10:19
      Czesc tych kontrowersji jest wyolbrzymiana, jak wlasnie sytuacja z Barriem. Czesc wynika z faktu ze tworczosc danego autora wcale nie jest dla dzieci ('Alicja w krainie czarow' czy 'Maly ksiaze' chociazby). A generalnie pamiętajmy o epoce literackiej - wiekszosc autorow o ktorych piszesz to czasy kiedy dzieci umieraly masowo i nikomu to specjalnie nie robilo roznicy.
      Co do Tove Jansson - nie wiem jakie miala zycie, ale wymyślić tak chory swiat jak świat Muminkow to trzeba sie postarać...
    • martishia7 Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 24.11.17, 17:39
      Oddziel problem twórcy i tworzywa. Kornel Makuszyński nie znosił dzieci.
    • taki-sobie-nick Re: Zalamujace autoryety dziecinstwa 25.11.17, 22:37
      ichi51e napisała:

      > Czytam dziecku bajki rozne przy okazji zainteresowalam sie zyciem autorow. I ta
      > k Francis Hodgson Burnet - wariatka

      Gdzie masz, że "wariatka", i co jej było?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka