Całe moje młode życie wpajano mi, że w tramwaju/autobusie należy ustępować miejsca osobie bardziej potrzebującej, czyli staruszkom obojga płci, czy też matce z dzieckiem na ręku, lub osobie niepełnosprawnej. No i po tych naukach, do całkiem niedawna, pozostał mi dziwaczny troszkę zwyczaj - otóż gdy po wejściu do tramwaju/autobusu/SKM-ki, okazywało się, że jest jedno wolne miejsce, to nie zajmowałem go, myśląc o tym, że usiądzie sobie bardziej potrzebujący. Jednakże gdy okazało się, że "bardziej potrzebującym" jest najczęściej panienka ze smartfonem, szybko wyleczyłem się z tego, tym bardziej, że jako osobnik z półki 50++, mogę se przecież "siadnąć", nie?