Ostatnio tak ktos mnie okreslil tzn.moj styl ubierania sie...bo twarz juz nie mlodziutka (prawie 40stka) a nosze sie jak nastolatka

Ok. Zdarza mi sie wlozyc zbyt krotkie spodenki...ale mysle i mysle i nic... nadal nie widze gdzie "blad"?
Czy jedynie klasyka ubraniowa mi pozostala?? I nie chodzi mi tutaj o to aby ubierac sie jak 80letnia matrona. Jest jeszcze caly wachlarz mozliwosci.. i tak mysle gdzie jest moj blad...Czy zdarza Wam sie, ze widzac kogos na ulicy/w tv/gazecie/gdziekolwiek.... macie wrazenie "niedopasowania" ubrania do wieku ubranego?