Dodaj do ulubionych

Zmarnowane życie

15.06.18, 16:07
Co to właściwie znaczy, że ktoś "zmarnował życie". Padło w którymś wątku i się zaczęłam zastanawiać.
Czy nie jest tak, że jakieś kompromisy są nieuniknione?

Dla mnie to było np. jak ktoś wiele godzin dziennie poświęca pracy, która go nie kręci. Ale też myślę sobie, że jak za to dostaje godziwe pieniądze, to to jest po prostu wybór. Czasu wolnego ma mało, ale dzięki tej nielubianej pracy może on być ekstra.

Albo taki, który pracuje dużo i starcza ledwie na przeżycie. Czy marnuje życie? No jakoś żyć trzeba, więc to może bardziej zasługa, że się stara niż to "marnowanie"?

Kontekst tego stwierdzenia był związkowy. I nie jestem pewna, ale chyba ktoś inny potem skomentował, że nawet przy niefajnym facecie można np. cenić luksus, który ten związek umożliwia. Oczywiście teoretycznie ten sam luksu można zapewnić sobie samej i czasem nawet to prawda, tyle że nie zawsze. I tu znów - kwestia priorytetów. Jedna pani będzie romantyczna, inna - pragmatyczna...

Jeszcze inni sobie po prostu nie radzą. Mimo wysiłków wpadają w szambo... Przecież nie można powiedzieć, że marnują sobie życie na własne życzenie, bo to zupełnie nie o to chodzi.

To jak to w końcu jest?
Obserwuj wątek
    • pade Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 16:15
      Dla każdego co innegosmile
      W zależności od potrzeb, oczekiwań, priorytetów. W zależności od tego kto ocenia. Czy to osoba, która o sobie tak mówi, że "zmarnowała życie" czy ktoś z boku.
      Prawda jest taka, że wszystkich szans nie da się wykorzystać, wszystkiemu nie da się zapobiec, nie na wszystko ma się wpływ. Tylko ludziom z boku wydaje się, że "gdyby tylko" i "trzeba było" i życie byłoby pasmem nieustającej szczęśliwości.
    • memphis90 Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 16:22
      Koszty> zyski = zmarnowane ( np. życie)
      Całość bardzo subiektywna, zależy co dla kogo jest satysfakcjonujacym zyskiem, a co nadmiernym kosztem.
      • kruella83 Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 16:30
        Podam przykład z otoczenia . Kobieta lat prawie 50 którą 15 lat temu zostawił mąż dla młodszej kochanki której zrobił dziecko. Do tej pory nie mają rozwodu , ona siedzi sama na małżeńskim mieszkaniu i przez te wszystkie lata z nikim się nie związała- to jest dla mnie zmarnowanie życia
        • butch_cassidy Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 16:33
          Może lubi "siedzieć sama"?
        • szalona-matematyczka Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 18:09
          Kruella, ale moze ta kobieta 50+ ma przekonanie, ze trwanie w wiernosci, czekanie ja wiarolomnego meza, az wroci, bo zrozumie swoj grzech, jest wlasnie zyciem niezmarnowanym. Bo jest wierna swoim zasadom, chocby wpojonym przez KK i tym samym wygrywa , go takie zycie prowadzi ja po smierci do nieba? Czy mozna miec zmarnowane zycie, jesli samemu nie ma sie tego poczucia?
          • szalona-matematyczka Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 18:09
            *bo
      • butch_cassidy Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 16:32
        Hehe... sprytne i proste smile
        Tyle, że zawsze znajdzie się grono chętnie oceniające to, co ktoś postanowił poświęcić w imię ważniejszego dla siebie celu jako właśnie zmarnowanie, głupotę, słabość, itp. itd.

        Czyli co tabelka z plusami i minusami wystarcza, by ocenić jakość życia człowieka?
        Gdy jednak "-" będzie przewaga, a mimo to brak zasobów, by to zmienić? Co wtedy?
        • memphis90 Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 17:22
          Wiesz, sama tabelka to by było za proste smile Ale nie jest nawet potrzebna - każdy z nas ma przecież to wewnętrzne przekonanie czy życie wygrał czy przegrał. Czasem w chwilach zwątpienia można sobie potabelkować i zobaczyć , że np tych plusów trochę jest, albo czy za kosztem nie idzie jakiś konkretny zysk, który jednak jest tego wart. I, oczywiście, trzeba się zapierać, kiedy ktoś próbuje naszą tabelkę wartościowac po swojemu wink
          • butch_cassidy Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 17:26
            Jest to jakaś metoda smile
    • joa66 Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 17:04
      Wydaje mi sié, że takie twierdzenie może byc ewentualnie słuszne (subiektywnie oczywiście) tylko na łożu śmierci.
      • ania-z-lasu Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 18:37
        Dokładnie. Serce mi się kraje na wspomnienie kogoś, kto bardzo bliski śmierci płakał nad zmarnowanym życiem. Z nie swojej winy.
    • jeziorowa Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 17:09
      Zmarnowane życie to pojęcie oznaczające dla każdego co innego. W bardzo szerokim otoczeniu znam 3 przypadki, które mogę ocenić jako „zmarnowane życie”.
      1. Normalny chłopak związał się z piękną, młodziutką dziewczyną. Byłby to początek bajki gdyby nie fakt, że dziewczyna pochodziła ze skrajnej patologii i wcale nie chciała z niej wyrwać się. W niespełna 2 lata od poznania pojawiło się na świecie 2 dzieci. Związek oczywiście rozpadł się, ale chłopak od kilkunastu lat szarpie się o dzieci i nurza w patologicznych układach z byłą. Żadna kobieta nie zdecydowała się kontynuować z nim związku po poznaniu „rodzinki”.
      2. Też zwykły chłopak. Uzdolniony muzycznie, bardzo uzdolniony. Zaczynała się bajka, ale na drodze stanęły narkotyki. Zbyt dużo i zbyt długo. Jest po terapii, nie bierze od lat. Ma 35+, wygląda na 20 więcej, stracił 2 palce, więc do grania nie ma szans wrócić. Pracuje dorywczo, żadna sensowna dziewczyna go nie chce.
      3. Zwykli ludzie. Małżeństwo z dzieckiem. Z powodu fatalnych decyzji finansowych stracili wszystko, aż do emerytury będą pracować tylko na odsetki od długów.
      • memphis90 Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 17:25
        Ale czy te osoby również uważają, że ich życie jest zmarnowane...?
        • jeziorowa Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 17:28
          Tak, również tak uważają.
          • memphis90 Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 17:58
            Chcesz mi powiedzieć, że gość zrobił sobie 2 dzieci w dwa lata, rozwiodl się, od kilkunastu lat nie może znaleźć partnerki i uważa, że zmarnował życie z powodu eks-zony...?
            • jeziorowa Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 18:35
              Nie z powodu eks-żony tylko z powodu podjętej przed laty decyzji. Ona nie zmieniła się, zawsze była mocno patologiczna. Wtedy była wyjątkową pięknością, na tyle młodziutką, że tryb życia nie zmarnował jeszcze jej wyglądu. On nie chciał widzieć oczywistego. Nie rozwiedli się tylko rozstali. Dziewczyny znajduje, ale każda go zostawia gdy poznaje meliniarskie nastolatki (z wszystkimi przymiotami menelstwa pomimo tego, że do dorosłości im daleko). On chciałby mieć żonę i rodzinę i wyrwać dzieciaki z bagna.
              • triss_merigold6 Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 20:07
                A cóż stało na przeszkodzie postaraniu się o kuratora dla patologicznej matki, a potem wniesieniu o ustalenie stałego miejsca pobytu dzieci przy ojcu?
                • jeziorowa Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 20:14
                  Tam jest jakiś kurator, ale dokładnie nie wiem. Ten chłopak był moim sąsiadem (kilka lat młodszym), jego matka wciąż mieszka niedaleko mojej i stąd czasem mam jakieś info, ale nie jestem szczegółowo zorientowana ani zbyt zainteresowana. Tak jak pisałam wyżej to przypadek z bardzo szerokiego otoczenia.
                  • memphis90 Re: Zmarnowane życie 16.06.18, 10:52
                    Sorry, ale nadal tego nie kupuję. Bardzo łatwo jest usiąść na d.pie i zamiast wziąć się do działania albo do odpowiedzialności za swoje czyny - szukać winnych wszędzie wokół (bo mama nie kupiła mi akwarium i teraz mam zniszczone życie, buuuu- jak w wątku o kołczingu). Caaaale życie - już do jego konca- zmarnowane, bo kilkanaście lat temu zrobił dzieci nie tej kobiecie, której "powinien"? No litości... Dwa - jak piszesz żaden to Twój bliski przyjaciel, ale Ty wiesz doskonale, że on uważa, że zmarnował sobie życie robiąc dwójkę meliniarskich dzieci - on się tak żali na prawo i lewo, czy może jego mama Twojej mamie, że Zdzisio to sobie życia ułożyć nie może, żadna kobieta go nie chce, a wszystko przez tą bądź, co go w dwójkę dzieci wrobila? A jelsi się żali - to ciekawe czy dzieli się tymi mądrościami ze swoimi dziećmi...?

                    Młoda para z dzieckiem, która będzie spłacać odsetki (!) do końca życia - jakie miliony oni nakradli, jakie to "złe decyzje" podjęli, że na starcie mają aż takie obciążenia??? No przecież nie mieszkanko we franku... Dla takich ludzi jest, zdaje się, upadłość konsumencka...?
                    • jeziorowa Re: Zmarnowane życie 16.06.18, 11:22
                      Zacznę od końca: nie młoda para (skąd taki pomysł?) tylko małżeństwo. Nie będę opisywać szczegółów, ale nie chodzi o hipotekę we frankach ani o kradzież (skąd takie pomysły?). O olbrzymie problemy finansowe można się postarać na wiele sposobów.
                      Teraz chłopak z dziećmi: nie wiem czy on się żali, jego matka mojej tak. Nikt nie obwinia kobiety ani dzieci tylko on sam i jego matka widzą winę jego sytuacji w durnej decyzji sprzed lat. Nie wiem co on mówi swoim dzieciom, nie interesuje mnie ani on ani jego rodzina, od takich „klimatów” jak większość ludzi staram się trzymać z daleka.
                      Podałam 3 przykłady z „bardzo szerokiego otoczenia”, czyli spośród osób, które kiedyś osobiście poznałam, ale kontaktów nie utrzymuję i nawzajem nic dla siebie nie znaczymy. Nie będę wymyślać szczegółów, nie znam ich i nie zamierzam poznawać. Wśród ludzi, z którymi utrzymuję kontakt nie ma osób ze zmarnowanym życiem.
                      • memphis90 Re: Zmarnowane życie 16.06.18, 12:34
                        "O olbrzymie problemy finansowe można się postarać na wiele sposobów."
                        Toteż jestem bardzo ciekawa CO trzeba zrobić, żeby wpakowac się w dół finansowy, w którym same odsetki (!) spłaca się do końca życia?

                        "Teraz chłopak z dziećmi: nie wiem czy on się żali, jego matka mojej tak"
                        Aha, czyli jednak nie wiesz, czy pan uznaje cale swoje życie za przegrane, bo ma dwoje meliniarskich dzieci i z tego powodu (tych dzieci)
                        już nigdy nie stworzy związku, nie założy rodziny, aż do samej śmierci nie będzie szczęśliwy?
    • happy_end Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 17:11
      Zmarnowane życie to dla mnie wieczne czekanie... Na wielkie chwile, wspaniałe podróże, romantyczne uniesienia, na to COŚ, które wydarzy się... hm, kiedyś.
      Dla mnie życie dzieje się dziś, dziś jest ważne cenne istotne. Śniadanie z ukochaną osobą, kolejny rozdział książki, czereśnie, bramka Urugwaju wink, słońce, zapach prania, kot śpiący w niewiarygodnej pozycji smile
      Nie czekam, po prostu żyję.

      • butch_cassidy Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 17:15
        Podoba mi się to, co napisałaś smile
        • sylwik7 Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 21:00
          Mnie też. Chciałabym tak umieć patrzeć na świat.
      • jeziorowa Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 17:17
        Tak, happy_end, zbyt dużo ludzi traktuje życie jakby to była próba przed spektaklem...a.....to właśnie teraz jest spektakl i drugiego nie będzie.
      • joa66 Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 17:19
        smile Tylko uśmiech, bo nie potrafię wstawiac serduszek.
        • cosmetic.wipes Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 18:53
          Z telefonu wystarczy raz dziabnąć kciukiem 💟💗❤️💓💕💙💚💛💝💘💖😀
      • wkurzo-namama Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 17:50
        lubie to
      • szalona-matematyczka Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 18:10
        Happy, 10/10
      • aj.riszka Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 21:13
        Happy end - sporo racji jest w tym co napisalas. Zyc tu i teraz, a nie w prze- czy w przyszlosci. Niestety, ja czesto czekam..no wlasnie na to "prawdziwe"/pelniejsze zycie, na cos nieokreslonego smile
        Ciagle wydaje mi sie, ze jeszcze zdaze sie 'nazyc', ze 'to nie to' ... bo to wlasciwe dopiero nadejdzie smile
      • summerland Re: Zmarnowane życie 16.06.18, 03:09
        Piekne i prawdziwe
    • ira_08 Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 17:21
      Dla mnie to niezaznanie szczęścia. Bo można mieć pracę, która nie kręci, ale mieć z niej kasę, która pozwala na wygodne życie, podróże, mieć fajną rodzinę przy okazji.

      Albo poświęcanie się na zdobycie nieosiągalnego celu, np. ktoś całe życie próbuje zostać aktorem, dostaje jakieś chałturki, ani kasy z tego, ani spełnienia, a mógłby być np. dobrym fachowcem i spełniać się w amatorskich grupach teatralnych.

      Albo niezrealizowanie wielkiego marzenia. Np. brak odwagi, żeby próbować dostać się do szkoły artystycznej bo rodzice wybrali dziecku karierę prawnika, i zanim "dziecko" się ogarnęło, miało już 40 lat.

      Popadnięcie w nałogi, utrata pracy, rodziny, przyjaciół przez nie.

      To po prostu kwestia priorytetów i podejścia.
    • ida_listopadowa Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 17:38
      Dla mnie zmarnowanie sobie zycia to nalogi, rujnujace zycie wlasne i rodziny.
      Ale podoba mi sie to stwierdzenie, ze marnowanie zycia to czekanie na to aby to zycie rozpoczac, az schudne, az kogos poznam, az bede miec wiecej pieniedzy, az bedzie lepsza pogoda. To wredy zaczne zyc.
      Czesto to o zmarnowanym zyciu slusze od kobiet ok 60. Ze co to za zycie, za wczesnie wyszlam za maz, dzieci zyc nie daly, 40 lat gotowania obiadow, maz pije. A moim zdanie nigdy nie jest za pozno, aby sie czegos nauczyc (np plywac), aby gdzies pojechac (na chocby jeden dzien), na wyrwanie sie z "sprzatanie, zmywanie, obiad, uzeranie sie".
      • ajaksiowa Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 18:05
        Jestem dumna że tak fajne koleżeństwo na tym forum jest😄
    • a.va Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 18:09
      Dużo mądrych rzeczy tu już padło, ale ja bym jeszcze dodała niechęć do zmian, gdy są konieczne. Z mojego otoczenia: kobieta bardzo samotna i nieszczęśliwa z tego powodu, która jednak wszelkie próby wyciągnięcia jej do ludzi, zajęcia czymś, odrzuca. Druga kobieta - żona alkoholika, nie da się namówić na terapię, na odejście od niego, czeka, aż on przestanie pić. Trzecia - z bardzo chorym kręgosłupem, wiecznie z bólem, nie może pójść nawet na spacer, bo tak ją boli, ale do lekarza nie idzie, bo "co jej to pomoże", na rehabilitację "to prawda, przydałoby się, muszę się wybrać" i od 15 lat nie idzie itd.
      No i oczywiście nałogi - mam w otoczeniu alkoholika, który był niesamowicie zdolnym człowiekiem, świetnym inżynierem, fajnym, miłym facetem, przez alkohol i zawodowe życie zmarnowane, i rodzinne.
    • milva24 Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 18:47
      Dla mnie życie marnuje ktoś, kto od lat jest nieszczęśliwy i nic z tym nie robi, żeby ten stan zmienić. Jeśli ktoś nie zakłada rodziny i całe życie jest sam ale jest z tego zadowolony nie marnuje życia. Jeśli pijak spędza całe dnie pod sklepem z innymi żulami ale lubi takie życie togo nie marnuje itp. Chodzi mi o to, że nie liczy się zdanie osób postronnych tylko subiektywne odczucie marnowania życia lub nie samego zainteresowanego.
    • anorektycznazdzira Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 20:36
      Zmarnować życie to jest wtedy,
      jak się ze strachu, potulności, wygodnictwa, asekuranctwa nie robiło i nie wybierało tego, czego się naprawdę chciało, nie próbowało się szans i rezygnowało z życia własnym życiem.
    • kochamruskieileniwe Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 20:51
      Obiektywnie - znam jeden, niewątpliwy, przypadek - jak komuś zmarować życie. "Postarać się" by dziecko miało FAS. uncertain

      Poza tym, wszystko zależy od osoby. To co komuś wydaje się, że to zmarnowane życie, dla innego (tego, o którym mowa) wcale może tym nie być.
    • zasiedziala Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 21:05
      Jeszcze parę lat temu zgodziłabym się z happy end, jeśli chodzi o moje życie, teraz nawet w tym przypadku mam wątpliwości. Z zasady żyję pełnią życia i nie lubię nie korzystać z okazji i z czasem coraz częściej mam wrażenie, że rzucam się jak ryba w sieci bez większego sensu. Nie mam więc przekonania, że żyjąc tu i teraz, na przysłowiowym łożu śmierci nie stwierdzę, że jednak lepiej byłoby coś odpuścić, z czymś poczekać itd. Z drugiej strony jestem w stanie zrozumieć, ze są osoby, które strach przed złą decyzją paraliżuje i wolą nic nie ryzykować niż zaryzykować i stracić. Dla tych osób pewnie zmarnowanym życiem byłoby podjęcie złej decyzji, której skutki będą ponosić do końca żywota, a nie ciągłe czekanie na dobry moment, by tę decyzję podjąć.

      Podsumowując, nie sądzę, żeby była jedna wspólna definicja dla zmarnowanego życia. Gdybym musiała coś sklecić, to zmarnowanym życiem nazwałabym życie, podczas którego dana osoba nigdy nie była szczęśliwa, chociaż przez moment.
    • aj.riszka Re: Zmarnowane życie 15.06.18, 21:21
      Zmarnowac zycie to np.spedzic je za kratami. I tak glownie to mi sie kojarzy. Zmarnowac zycie to poddac sie i przestac walczyc o siebie (swoje plany, marzenia), to ta biernosc i plyniecie z pradem..
      Ja czesto mam takie wrazenie, ze nie jestem tu gdzie powinnam byc, ze zyje "nie swoim" zyciem, ze zmarnowalam kawal zycia podejmujac takie a nie inne wybory wink
    • milamala Re: Zmarnowane życie 16.06.18, 01:00
      Marnowanie zycie to nierozwijanie sie duchowe. Marnowanie czasu i energii wylacznie na codziennosc, koncentrowanie sie na sprawach materialnych, inwestowanie w rzeczy, ktore przemina a nie spowoduja , ze czlowieka stanie sie madrzejszy.
      Czlowiek marnuje zycie kiedy sie nie uczy, choc uczenie rozumie przez uczenie sie przez doswiadczenia.
    • banksia Re: Zmarnowane życie 16.06.18, 10:23
      Nie wiem nawet dlaczego, ale pierwsze, co przyszło mi na myśl to ofiary dyskryminacji.

      Np. całe (starsze) pokolenia ludzi o odmiennej orientacji seksualnej - z powodu braku akceptacji społecznej masowo wchodzące w hetero związki wbrew sobie, zakładające rodziny w których nikt nie czuł się szczęśliwy, żyjące w kłamstwie i sekretach.

      Ludzie (szczególnie kobiety!) wychowane w bardzo tradycyjnych społecznościach i podporządkowane ich zasadom, gdzie ich role społeczne są jasno określone i wytyczone za nich - nie prowadzą życia, jakie by chciały, obawiając się wykluczenia.

      Bardziej lajtowo, zmarnować sobie można życie np. uwierzywszy, że celem życia jest kariera, wladza, posiadanie oznak statusu - i spędzić najlepsze lata goniąc króliczka, bez czasu na poznawanie świata, przyjemności, związki, przyjaźnie...

      Każda forma opresji, wewnetrzej i zewnetrznej, marnuje ludziom życia.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Zmarnowane życie 16.06.18, 12:07
      Dla mnie bardziej zmarnowanie życia odnosi się do zrobienia czegoś ze swojej głupoty, co zaważy negatywnie na jego życiu. Np. ktoś wsiądzie do samochodu po pijaku, co będzie skutkowało wypadkiem, który będzie miał dla niego bardzo poważne konsekwencje i będzie je odczuwał do końca życia. Albo ktoś będzie nierozsądnie dysponował swoimi pieniędzy, narobi długów. Wszyscy nałogowcy marnują sobie życie. Wpadnięcie w złe towarzystwo - to na pewno marnowanie sobie życia. Więc ja raczej to w ten sposób postrzegam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka