troompka
24.08.18, 08:11
zwykle jeżdżę po ścieżkach rowerowych-leśnych nie parkowych bo tam też zwykle tłumy ludzi/dzieci/psów. Ale do tego lasu jakoś muszę dojechać. To nie jest centrum dużego miasta, raczej tereny mocno podmiejskie-ruch niewielki. Ale-czy tak trudno o odrobinę wyobraźni i wymijając zrobić większy odstęp, a kiedy nie ma masz możliwości ominięcia z odstępem to zaczekać!! tak tak, zaczekac, jechac przez jakis czas za rowerzystą....da się!.
Wczoraj na zwężce facet zahaczył o mnie (całe szczescie, że nie w pełnym pędzie) i oczywiście fruuuu.....pojechaaałłł. Wylądowałam na poboczu, za nim jechało jeszcze kilka samochodów.....nikt sie nie zatrzymał, żeby zobaczyć czy coś poważnego się nie stało. Podszedł za chwilę jakiś chłopak, pomógł mi się zebrać, zapytał czy nie zadzw.na pogotowie, dał spisany nr rej auta, które mnie zahaczyło i swój, że w razie czego potwierdzi moje zeznania. Odechciało mi się jeździc, wróciłam do domu (zresztą trochę podrapana byłam). Po drodze na 10 aut, ominęło mnie z zapasem może 3, reszta się niemal ociera, łącznie z totalnie bezmózgowymi kierowcami dużych aut.
Ematki kierowcy-apel do Was!, rowerzystę wyprzedzajcie z zapasem, to nie żaden wstyd jechać przez jakis czas za rowerzystą, rowerzysta nie jedzie cały czas w linii prostej-nie da się!, zwłaszcza jak jedziesz pod górkę, kiedy mijasz z pędem, sam podmuch powietrza powoduje zboczenie z toru jazdy i myśl kierowco, myśl! (dodam, ze jestem kierowcą i zawsze mam powyzsze na względzie).