ala_bama1
26.06.19, 18:13
W poniedziałek miałam punkcję lędzwiową (borelioza) Po punkcji przeleżałam karnie 24 godziny z obawy przed w/w zespołem. Po wstaniu z łóżka wszystko ok. Pomyślałam sobie - super żadnych skutków ubocznych. Wypisano mnie ze szpitala w południe, a wieczorem się zaczęło... ból głowy nie do wytrzymania - tragedia, nie wiedziałam że tak może boleć. Boli drugi dzień i nie wiem jak długo zdzierżę... Byłam u lekarza, dostałam silny środek przeciwbólowy (właśnie połknęłam) Ulgę przynosi jedynie leżenie plackiem, po pionizacji dramat. Pytanie do tych co przeżywały podobne tortury . Kiedy to przeszło i co pomogło?