ritual2019
27.10.19, 09:12
Na poczatku chce sie przywitac z uczestnikami forum. Nie bede uzywac polskich liter, moga sie wkrasc bledy za co gory przepraszam. Czytuje to forum od czasu do czasu, nie udzielam sie, dzis postanowilam napisac o swoim problemie.
Jestem w zwiazku od 5 miesiecy, oboje jestemy po 40-tce, mala roznica wieku. Jestemy rozwiedzeni, kazde po 20 latach malzenstwa. Dla mnie to pierwszy zwiazek po rozstaniu dla niego drugi. Spotykamy sie dosc czesto, kiedy jestesmy razem jest nam bardzo dobrze. Niestety jest tez problem. Od dwoch miesiecy nie spedzilismy razem zbyt duzo czasu w weekendy, albo plany zostaly zmienione i spedzilismy tylko czesc weekendu razem albo caly weekend osobno. Za kazdym razem powod po jego stronie. W tygodniu pracujemy, spotykamy sie ale wiadomo ze wzgldow czasowych nie spedzamy duzo czasu razem, weekendy mamy wolne. Dla mnie jest to szczegolnie problematyczne bo zalezy mi na weekendach, m.in w tym celu jestem w zwiazku. Oczywiscie mam przyjaciol i tez sie z nimi spotykam ale ilez mozna, oni tez maja wlasne zycie. Nie ma 16-lat zeby wiekszosc wolnego czasu spedzac z przyjaciolmi. Chce ten czas spedzac z partnerem, nie, nie absolutnie kazdy weekend ale jednak wiekszosc tak.
Do sedna. Mielismy plany na ubiegly weekend, jego znajomi mieli przyjechac, on pojechal do swojego mieszkania w sobote ok. poludnia zeby przygotowac a ja mialam sie tam pojawic ok 16-17. Krotko po 16 dostalam wiadomosc od niego ze oni niestety odwolali a on jest wsciekly na nich i zebym nie przyjezdzala bo on wyjezdza gdzies odreagowac i zadzwoni do mnie jutro gdy juz sie uspokoi. Prosilam go zeby tego nie robil, ze to przeciez nie jest istotne, nadal mozemy fajnie spedzic weekend. Niestety zrobil co chcial. Oczywiscie przepraszal, powiedzial ze wie jak zle postapil (nie pierwszy raz tak zrobil) ale on tak odreagowuje, jednak pracuje nad tym zeby to zmienic. Widzielismy sie we wtorek i we srode, mielismy dyskusje na ten temat i stwierdzilam ze dam mu ostatnia szanse. Tak wiem jak to brzmi ale ktora tak nie zrobila. W czwartek rano pojechal na 4-dniowy wypad z kolegami za granice. Prosilam go zeby tego nie robil w tej sytuacji, kiedy nasz zwiazek nie jest w najlepszej kondycji przez te weekendy (chyba 14-15 w sumie) zeby zostal ze mna. Zdecydowal inaczej, pojechal a ja tego niestety zbyt dobrze nie znosze. Wybral siebie zamiast mnie, nie dba o moje uczucia. Mial wiele wyjazdow przez te 5 miesiecy i ja bylam z tym ok ale tym razem mam dosc zwlaszcza po tym co zrobil w ubiegly weekend. On dzwoni, pisze, ze wszystko bedzie dobrze, ze wszystko sie unormuje, ze on chce ze mna byc itd. Wraca dzis w nocy ok 1 i chce zebym byla u niego gdy wroci. Ja czuje ze nie chce tam byc i powiedzialam mu to ale on caly czas chce zebym byla, ze tak mu na tym zalezy. Jednak w tej sytuacji ja nie chce, ok, chce kontynuowac zwiazek ale nie chce tam byc dzis. Wiem, moge poprostu nie pojechac ale wlasciwie nie wiem co zrobic. Tytul watku adekwatny, wiem. Jednak poprosze o opinie. Czasem inny punkt widzenia pomaga.