asia_i_p
02.06.20, 15:33
Chodzi mi o USA.
W wielu relacjach pojawia się ten sam motyw - że strzelił ktoś z boku, albo z samochodu, zniknął, policja zaczęła strzelać, zginęli ludzie.
Wygląda to tak, jakby ktoś celowo rozdmuchiwał te zamieszki. I kiedy myślę kto, wychodzi mi jednak, że największy interes ma w tym rządzący prezydent, bo to odciąga uwagę od jego ogólnie słabego radzenia sobie z kryzysem związanym z pandemią.
Naciągane?
Jeśli tak, to kto inny ma w tym interes? Ewentualnie uważacie, że nikt, a to ci "samotni strzelcy" to przypadkowe świry albo miejska legenda?