Dodaj do ulubionych

szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są??

25.10.04, 12:56
Dlaczego coraz wiecej małżeństw przezywa piekło zdrady?? Co się dzieje, ze
coraz więcej rozwodów separacji itd? Dookoła mnie rozwody, zdrady, podziały
majątków. Eks i next skacza sobie do oczu!! Dokad zmierza ten świat?
Obserwuj wątek
    • beata985 Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 25.10.04, 13:09
      no a ja poczytując sobie to forum i wątki dot.zdrad wpadłam w obsesję i gdybym
      mogła to sprawdzałabym go na każdym kroku,a nasila sie to kiedy mamy gorsze
      dni,nie wyobrażam sobie ....czytając te wątki wyc sie chce.zasr...zycie. sorry .
    • mama_radka Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 25.10.04, 13:14
      Oj nie przesadzaj, aż tak chyba nie jest źle... Na forum wiadomo, że ludzie
      piszą aby się wyżalić niż aby się pochwalić. To forum. Bo rozumiem, że Twój
      pogląd jest wzięty z życia, a nie tylko z forum?
      A u mnie jest tak, że jesteśmy szcześliwym małżeństwem, oczywiście są wzloty i
      upadki jak w kazdym małżeństwie, ale nie jest najgorzej. I znam wiele par ktore
      są naprawdę szczęśliwe. Co do zdrady to mąż mnie zdradza z komputerem, ale to
      da się przeżyć, bo mąz jest informatykiem. To wiele tlumaczy....
      Pozdrawiam
      • joasiiik25 Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 25.10.04, 13:18
        mamo_radka masz racje co do wypowiedzi o forum.

        Tez jestem w szczesliwym malzenstwie, mimo iz sa czasami zgrzyty lub drobne
        nieporozumienia, jakism dziwnym zbiegiem okolicznosci otaczaja mnie szczesliwe
        malzenstwa.

        Moj maz tez informatyksmile
      • beata985 Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 25.10.04, 13:29
        tzn.najpierw było zle ,jakas sprzeczka wieksza z moim a potem ciche dni,forum i
        czerwona lampka w głowie.teraz jest dobrze ale jak bedzie zle ...
        a poza tym dziewczyny tez piszą ze jest ok super a dopiero potem zaczynają
        kojarzyć fakty.chciałabym dmuchc na zimne.
    • hancik5 Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 25.10.04, 13:20
      Są. Moje takie jest i co dziwne u naszych znajomych nie ma wielu rozwodów,
      zdrad, podziałów majątków ( a mamy już w okolicach 40-tki). Nasz znajome
      bliższe i dalsze małżeństwa się trzymają !!!!

      W mojej rodzinie jest tylko jedna ciocia po rozwodzie (a nawet dwóch rozwodach-
      nie wiem dlaczego, jest bardzo fajna)...

      W jakim środowisku ty się obracasz ?????? Nie znasz szczęśliwych małżeństw ??
      • michiko Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 25.10.04, 13:24
        wiesz to bandyci złodzieje dziwki i tym podobne męty
        a teraz poważnie:
        znam szcześliwe małżeństwa ale jest ich niewiele. Czesto jest tak ze sa
        szczesliwe do czasu gdy druga strona sie nie dowie o jakims skoku w bok!!!
        Przykład: Kolega Piotruś idzie sobie przez centrum misat z jaką młodziutką
        panienkę za rękę. Kilkoro znajomych go widziało ale zadne nie doniosło żonie bo
        po co?
        Obłęd!!
        • joasiiik25 Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 25.10.04, 13:25
          wlasnie po co?
          tez mimo wszystko bym nie doniosla.
          • michiko żona dowiaduje sie ostatnia 25.10.04, 13:28
            Moj małzonek wrócił do zwyczaju ze żona to świetośc i przestał sie pokazywać z
            innymi kobietami w miejscach publicznych. Od tej pory mam spokoj z usłuznymi
            donoszacymi!
            • joasiiik25 Re: żona dowiaduje sie ostatnia 25.10.04, 13:35
              michiko napisała:

              > Moj małzonek wrócił do zwyczaju ze żona to świetośc i przestał sie pokazywać
              z
              > innymi kobietami w miejscach publicznych. Od tej pory mam spokoj z usłuznymi
              > donoszacymi!


              kurcze zrobil wielkie poswiecenie dla Ciebie skoro wrocil do zwyczaju. Piszesz
              o tym tak spokojnie,ze nie pokazuje sie z innymi kobietami?

              A moj maz nie ma powodow ani zwyczaju pokazywac sie z innymi babkami w
              miejscach publicznych, nigdy tego nie robil- wiec tez mi nikt nie donosismile bo
              nie ma czegosmile
              • michiko joasiik a co mam zrobić?? 25.10.04, 13:38
                zabić go?? bez przesady!
                czasem służbowo pojawia sie gdzieś z kobieta ale wtedy uprzejmie mnie informuje
                o taki fakcie.
                Zdrade ma we krwi i tego nie zmienię - nie ma takiego sposobu!! Przestałąm
                walczyć. A on poprostu staranie ukrywa swoej skoki w bok -jego ojciec mu
                wytłumaczył ze zona to święta rzecz a kochanka nie. A ja udaję tolerancyjna,
                chociaz tylko ja wiem ile mnie to kosztuje. Acha nerwów i talerzy bo czasem
                latają wink)
                • joasiiik25 Re: joasiik a co mam zrobić?? 25.10.04, 13:51
                  ja bym tak latwo sie nie godzila ze zdrade ma we krwi...zreszta mam na ten
                  temat swoje zdanie na pewno nie mialabym juz meza gdyby zrobil "skok w
                  bok"(wypowiadalam sie wiele razy w tej kwestii)

                  swoja droga podziwiam Cie,za cierpliwosc.

                  trzymaj sie cieplutko
    • le_lutki Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 25.10.04, 13:29
      Szczerze mowiac tez mialam w zyciu chwile zwatpienia i zgorzknienia - kiedy
      jeszcze pracowalam w Polsce, srodowisko zawodowe objawilo mi takie cuda, ze nie
      wierzylam w to, ze kiedykolwiek uda mi sie zbudowac normalny zwiazek, bo
      zdawalo mi sie, ze "normalnych" facetow nie ma...
      Imprezy oficjalne - z zona, nieoficjalne - z nie-zona,
      Rachunki hotelowe i nie tylko: osobno, zeby sie czasem nie wydalo z kim w tej
      podrozy sluzbowej "nocowal".
      I przede wszystkim wiekszosc zon - niczego nieswiadoma i hodujaca wspolne
      dzieci, prowadzaca dom...
      Mezczyzni, ktorzy brali slub i plodzili dzieci nie rezygnujac ani przez chwile
      ze swoich kawalerskich zwiazkow i przyzwyczajen i nie widzieli w tym zadnego
      problemu moralnego...
      Itp itd - przyklady mozna bylo mnozyc w nieskonczonosc.Przerazal mnie wlasnie
      ogrom tych "przejawow rozkladu", nawet bardziej niz one same w sobie.

      Na szczescie nadszedl dzien, w ktorym uwierzylam, ze moze byc inaczej,
      dostrzeglam tez wokol siebie kilka szczesliwych malzenstw. Kilka... Ale to
      zawsze dobry poczatek.

      Na moje wlasne jak dotad nie mam podstaw narzekac, ani podejrzewac ani
      dociekac. Ufam, ufa sie mnie, a jesli kiedykolwiek cokolwiek... to i tak bedzie
      ponizej mojej godnosci jako kobiety i zony przeszukiwac kieszenie, sprawdzac
      komorke itp... Uwazam to za jeszcze bardziej upokarzajace niz byc zdradzana bez
      swiadomosci tego.
      Pozdrawiam
      • michiko Masz rację le_lutki 25.10.04, 13:35
        Jak to mowią moi koledzy " wszystko można co nie można byle cicho i z ostrożna"
        i tak też czynią. Zona w domu a oni na narty z kochanka - oficjalnie w
        delegacji- pracuje do poźna- oficjalnie- a w rzeczywistości spotyka sie z
        kochanką w garsonierze. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Jak patrze na
        takie zachowania to jestem przerażona!! Ale nie tylko mężczyźni ucinają sobie
        krótsze lub dłuższe romanse, kobiety równiez nie sa beż winy!
        • le_lutki Re: Masz rację le_lutki 25.10.04, 13:43
          Z pewnoscia. Zdaje sobie sprawe, ze moj poprzedni post wypadl nieco stronniczo
          i seksistowsko, ale to niechcacy. Z tym, ze faktycznie przypadkow "meskich
          zdrad" mialam wokol siebie zdecydowanie wiecej.
          Kobiety raczej, jesli juz, to znajdywaly sie - z wiekszymi lub mniejszymi
          skrupulami - w zwiazkach z zonatymi mezczyznami same nie bedac zwiazane na
          stale. To byl najczestszy przypadek.
      • mama_ewa25 Re: Drogie panie! Wina leży zawsze pośrodku... 25.10.04, 13:47
        No może poza nielicznymi wyjątkami gdzie panowie nawet przy idealnej żonie
        mieliby kochankę bo potrzebne jest im to do życia i tyle.
        A tak ....czasem żona nie widzi że mąż zdradził dlatego że ona :-
        - zaniedbała się ("bo jak mnie kocha, to nie za wygląd")
        - dziecko stało się najważniejsze i zajęło jej cały czas ("bo mąż to zawsze
        może odejśc a dziecko jest tylko moje i mnie potrzebuje,niech mąż to zrozumie")
        - nie słucha go ,nie jest jego przyjacielem, nie szanuje go , nie docenia ("bo
        po co, bo nie mam czasu, bo już tyle jesteśmy razem, nie ma o co zabiegać")
        I jeszcze tysiace innych powodów. Co z tego że mąz ma np. ładną zadbaną
        uśmiechniętą żonę, jak ona go traktuje w domu na codzień jak osobę
        niepotrzebną, nie liczy się z jego potrzebami, albo na odwrót - tak się spapra
        i nie zadba o siebie, że potem byle jaka inna zwróci jego uwagę...?

        Oczywiście nie naskakuję na kobiety tutaj absolutnie, ale czasem wypadałoby
        poszukac troszkę winy w sobie. Ja sama wręcz jestem pewna, zę gdyby mój facet
        nie okazywał mi zainteresowania, miłości , czułości i nie reagowałby na moje
        prośby naprawy tego -ZDRADZIŁABYM.
        • le_lutki Re: Drogie panie! Wina leży zawsze pośrodku... 25.10.04, 13:49
          Masz wiele racji. Jak napisalam - to przypadek, ze akurat rozpisalam sie o
          przypadkach meskich smile
          • mama_ewa25 Re: Drogie panie! Wina leży zawsze pośrodku... 25.10.04, 13:54
            Oczywiście że należy potępić tu panów ,którzy myślą kut....em, którzy potrafią
            dla 5 minut zabawy rozbić rodzine, którzy nie umieją pohamowac swoich popędów,
            ale czasem warto przyjrzeć się jakie naprawdę mieli powody , a często można
            znaleźć je w ...żonach.
            I mówię to ze swojej perspektywy,że ja gdybym permanentnie doświadczała braku
            zainteresowania, miłości itp też bym zdradziła a nie uważam sie za niewierną,
            atrakcji nie szukam i jestem odporna na pokusy -ot takie po prostu.
            • mik5 Re: Drogie panie! Wina leży zawsze pośrodku... 25.10.04, 13:58
              ale dlaczego byś zdradziła a nie odeszła po prostu?
              • mama_ewa25 Re: Drogie panie! Wina leży zawsze pośrodku... 25.10.04, 14:02
                Może bym zdradziła, może bym odeszła.
                Facet nie odejdzie bo mu tak wygodnie, żona w domku (jedzenie, wyprane,
                wyprasowane, no i dzieci, wspólne kredyty itp) , kochanka na boku ( zawsze
                usmiechnięta jak przyjdzie, stęskniona, otwarta na wszystko) - świetny wygodny
                i bezpieczny ( do czasu) układ. Więc sądzę że i ja bym z tego powodu nie
                odeszła.

                Sęk w tym by umieć być żoną, kochanką, parterką i matką dzieciom. Jest to
                trudne ale możliwe, tylko że wielu kobietom sie po prostu nie chce.
                • michiko Re: Drogie panie! Wina leży zawsze pośrodku... 25.10.04, 14:08
                  tak wina pośrodku!
                  Byłam żona, kochanką dobrze nam było razem. Mimo że on czasem musiał być jak
                  ojciec ( byłam młoda, pewnie za młoda na zamążpojście) Po jakims czasie
                  dowiedziałm się ze miewa przygody.... przymykałam na to oczy, poxniej
                  skaryżyłam sie teściom itd. W końcu poleciały talerze, spokój był kilka
                  miesięcy. Po kilku latach małżeństwa przestałam walczyć, strata czasu. Pod
                  innymi wzgledami nie mam mu nic do zarzucenia tylko te obce baby.
                  • mama_ewa25 Re: Drogie panie! Wina leży zawsze pośrodku... 25.10.04, 14:10
                    Michiko, przymykanie oczu to też już tylko i wyłącznie Twoja wina.
                    • michiko jasne moja wina 25.10.04, 14:11
                      ale tak juz mam . nie bedę walczyła z wiatrakami
                      • mama_ewa25 Re: jasne moja wina 25.10.04, 14:19
                        Przymykanie oczu to jakby przyzwolenie na daną działalność.
                        • michiko bo juz nie chce mi się walczyć 25.10.04, 14:21
                          zastawy bym nie nastarczyła kupować.
                          A tak w domu jest spokoj, oficjalnie dobre małżenstwo, dziecko itd. A w domowym
                          zaciszu też nie mogę narzekać, miło sympatycznie, od czasu do czasu latające
                          talerze.
                          • mama_ewa25 Re: bo juz nie chce mi się walczyć 25.10.04, 14:27
                            To juz kwestia gustu...jak lubisz...
            • milarka Re: Drogie panie! Wina leży zawsze pośrodku... 25.10.04, 14:24
              mama_ewa25 napisała:

              > Oczywiście że należy potępić tu panów ,którzy myślą kut....em, którzy
              potrafią
              > dla 5 minut zabawy rozbić rodzine, którzy nie umieją pohamowac swoich
              popędów,
              > ale czasem warto przyjrzeć się jakie naprawdę mieli powody , a często można
              > znaleźć je w ...żonach.

              a ja pozwolę się nie zgodzić,
              owszem, jeżeli kobieta zaniedbuje swój związek to oczywiście nie jest fair, ale
              to nie znaczy, że facet od razu powinien sobie szukać kochanki
              jeżeli taki gość kocha swoją żonę to powinien najpierw spróbować powalczyć o
              swój związek, spróbować porozmawiać - może ta żona ma akurat jakieś problemy i
              dlatego zamknęła się w sobie - a facet od razu leci się pocieszać w ramiona
              innej
              • michiko pozwolę sobie nie zgodzić sie z Tobą 25.10.04, 14:30
                Oczywiście nie ma przyzwolenia dla faceta zeby z jakichkolwiek powodów szukał
                sobie kochanki. Wiem po sobie. Zawsze dbałam o siebie, o niego tez. Zawsze
                byłam dobrze ubrana, dbałam o fryzure, makijaż itd. a on i tak szukał rozrywki
                w ramionach innych kobiet.
                Na dobry zwiazek nie ma recepty.
              • mama_ewa25 Re: Drogie panie! Wina leży zawsze pośrodku... 25.10.04, 14:32
                a ja pozwolę się nie zgodzić,
                owszem, jeżeli kobieta zaniedbuje swój związek to oczywiście nie jest fair, ale
                to nie znaczy, że facet od razu powinien sobie szukać kochanki
                jeżeli taki gość kocha swoją żonę to powinien najpierw spróbować powalczyć o
                swój związek, spróbować porozmawiać - może ta żona ma akurat jakieś problemy i
                dlatego zamknęła się w sobie - a facet od razu leci się pocieszać w ramiona
                innej


                W takim razie przepraszam że nie dopisałam do końca co myslę.
                Nie chodzi mi o to że on OD RAZU powinien leciec do innej...ale jesli ten stan
                trwa latami czy miesiącami to już jestem w stanie zrozumieć zdesperowanego
                czlowieka.Do normalnego funkcjonowania jest potrzebny nie tylko seks - choć
                sądzę że on jest motorem do zdrad największym, ale i czulosc, milosc, przyjazn
                itp.Jak zona tego nie daje, czy też maż, to szuka sie tego gdzie indziej.
                • milarka W takim razie się zgadzamy 25.10.04, 14:57
                  jeżeli jedna ze stron usiłuje ratować rozpadający się związek ale ta druga
                  strona nie wykazuje w tę stronę najmniejszej chęci to też się nie dziwię, że
                  dochodzi do zdrady
                  też uważam, że do dobrego związku potrzebna jest przyjaźń, czułość i ogólnie
                  zainteresowanie
    • neospasmina Dlaczego zdradziła, a nie odeszła? 25.10.04, 14:03
      Hmmm...
      ja bym nie zdradziła,
      bo mam zasady;
      bo jestem za stara i za mądra na skoki w bok;
      bo przysięgałam wierność;
      bo choroby wszelakie :-o
      Gdyby mi było strasznie źle w związku (brak czulości, zainteresowania,
      zrozumienia itp.) to albo związek chciałabym naprawić, albo bym z niego odeszła.
      Nikogo nie potępiam ani nie usprawiedliwiam, ale jak się świadomie decydujemy
      na monogamię, to chyba warto się tego trzymać. Bo się z tego straszne tragedie
      robią.
      A generalnie do Dyrektora zaufanie mam, ale ograniczone - robię naloty,
      dzwonię, wypytuję, zachowuję czujność rewolucyjną. Ale nadzieję mam, że jest i
      będzie dobrze, jak było do tej pory.
      pzdr!
      • mama_ewa25 Re: Dlaczego zdradziła, a nie odeszła? 25.10.04, 14:10
        Czujność ponad wszystko i delikatna kontrola - zgadzam się.
        • michiko a podobno najmocnije trzymają luźne lejce 25.10.04, 14:15
          ja nie wiem jaka jest recepta na szczesliwy związek. Moze moj nie jest
          najgorszy?? Inni mają gorzej, cieszę się z tego co mam.... Gdyby jeszcze
          teściowa sie nie wtrącała miedzy wódke i zakąskę...
          • joasiiik25 Re: a podobno najmocnije trzymają luźne lejce 25.10.04, 14:32
            z jednej strony narzekasz, ze maz i inne baby ,latajace talerze a pszesz, ze
            nie najgorszy masz zwiazek. Nie rozumiem tego? Tesciowie swoja droga sa po to,
            by sie wtracac...ale jak mozna zyc w takich skrajnosciach?
            • michiko joasiik napisałam ze 25.10.04, 14:35
              gdbyby nie te obce baby nie byłby najgorzej!!!!!!
              inni ludzie maja gorzej i żyja. A ja mam sie zabija z powodu ze ona miewa
              kochanki. e tam kiedys trafię w niego talerzem to moze oprzytomnieje
    • malgra Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 25.10.04, 14:37
      a ja ciewawa jestem ile jest kobiet na tym forum, które zdradziły swoich mężów.
      • michiko ja zdradziłam! i napisze otwarcie bo nie lubię 25.10.04, 14:39
        dulszczyzny. Kochałam, zdradziłam, nie żałuję. I prosze bardzo możecie mnie
        teraz ukamieniować.
        • mik5 Re: ja zdradziłam! i napisze otwarcie bo nie lubi 25.10.04, 14:56
          michiko, dla mnie to ty jesteś dziwna. Nic dla ciebie nie znaczą słowa
          lojalność, wieność, zaufanie? Skoro się zdradzacie wzajemnie z mężem to co was
          trzyma razem?
          • michiko mnie zdarzyło sie raz dawno temu. 25.10.04, 15:00
            raz i wystarczy!!
            • mik5 Re: mnie zdarzyło sie raz dawno temu. 25.10.04, 15:02
              Ale odpowiedz mi bo bardzo mnie to ciekawi: co was trzyma razem?
              • joasiiik25 Re: mnie zdarzyło sie raz dawno temu. 25.10.04, 15:03
                dziecko za pewne.
                • michiko nie joasiik nie zgadłaś:-)))) 25.10.04, 15:04
                  dziecko to całkiem niedawno
              • michiko wiesz chyba sie lubimy a pozatym tyle lat razem 25.10.04, 15:03
                to co bedziemy sobie nowych wrogów szukaćwink))
                • mik5 Re: wiesz chyba sie lubimy a pozatym tyle lat raz 25.10.04, 15:08
                  czyli przyzwyczajenie, ale jednak marzysz o takiej "prawdziwej" miłości bez
                  zdrad...(która nie marzy smile
                  • michiko każda kobieta marzy o wielkiej miłości 26.10.04, 07:59
                    • jasiowa_mama Re: każda kobieta marzy o wielkiej miłości 26.10.04, 10:23
                      Niektóre nie marzą tylko ją przeżywają przez lata-a o to muszą dbać obie
                      stronysmile
      • joasiiik25 Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 25.10.04, 14:40
        dobre pytanie,ale nie sadze, zeby ktos sie przyznal. Bo po co sie tlumaczyc?


        Ja mam czyste sumienie- nie zdradzilamsmilei nie mam zamiaru.
    • merlott Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 25.10.04, 14:45
      a konkubinki moga sie dopisac? bo jesli tak, to my jestesmy szczesliwym
      zwiazkem bez zdrad. I zwiazki moich przyjaciol tez sa bez zdrad...

      choc faktycznie jak czytam to forum ostatnio, to mozna by pomyslec, ze wkolo
      sama zdrada kwitnie, a jesli jej nie widze to nie dlatego, ze jej nie ma tylko
      dlatego, ze jestem naiwna. smutne..

      gdybym zas miala sie odniesc do problemu tu poruszonego przez michiko - czy
      tolerowac takie permanentne skoki w bok, czy przymykac oko, czy nie. ja mysle,
      ze to wszystko kwestia wyboru. jesli nadal potrafisz czuc sie przy takim
      facecie mimo wszystko dobrze, jesli nadal czujesz sie kochana, szanowana,
      szczesliwa - to tak, zostan. tylko ja nie potrafie sobie wyobrazic, ze ja w
      takiej sytuacji zachowalabym te wszystkie uczucia.

      pozdrawiam serdecznie
      • merlott Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 25.10.04, 14:48
        O! widze, ze nie nadazylam za dyskusja smile)

        czy ja zdradzilam?? nie. ale mialam okazje i mialam ochote, byl czas, gdy bylo
        bardzo zle w naszym zwiazku. powstrzymala mnie jedna mysl - czy bede na drugi
        dzien dalej szanowac siebie? i czy widze potem mozliwosc kontynuacji naszego
        zwiazku - odpowiedza brzmiala NIE. wiec sobie odpuscilam.
    • matusia3 Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 25.10.04, 17:03
      Hej!

      A mi się wydaje,że mężczyźni zdradzają bo brakuje im w związku sexu oralnego.
      Kobiety się brzydzą tego...wiekszosć....niestety...
      A swoją drogą żona nie dba o siebie,poswieca mało czasu mężowi,a więcej
      dzieciom...trzeba to umieć pogodzic...
      • wieczna-gosia Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 26.10.04, 08:22
        > A mi się wydaje,że mężczyźni zdradzają bo brakuje im w związku sexu oralnego.

        I jeszcze analnego, biczy i kagancow wink) Jsli moj maz ma mnie zdradzic bo mu
        brakuje jednej z form aktu seksualnego to niech to zrobi jak najszybciej wink)

        Mierze meza swoja miara. A ja nie zdradze. No chyba ze to bedzie taka zdrada
        finalna nie chce byc z toba bo spotkalam kogos wazniejszego- kto wie wink ale
        numerki w ogole nie wchodza w gre.
        Nie wiem czemmu jesli ja nie czuje potrzeby to on ma czuc- ok facet, ok moze
        mniej ewolucyjnie skomplikowany wink) ale mysle ze to kobiety daja facetom prawo
        zdrad mowiac "on ma to we krwi" "faceci sa poligamiczni" albo inne tym podobne
        bzdury. Owszem monogamia jest stosunkowo mlodym nabytkiem ewolucyjnym i jeszcze
        zawodzi ale oprocz tego ze jestesmy malpy wink) to mamy rozumki wink) faceci tez.
        Nie sprawdzam meza nie ruszam jego komorki ani nie czytam korespondencji
        chociaz wiem ze moge. On tez moze ale wiem ze tego nie robi. Skad wiem- stad ze
        mi tak mowi. A ja mu wierze.

        W moim otoczeniu chyba 100% zwiazkow jakie znam sa trwale i raczej szczesliwe.
        Rozwodnikow znam tylko z netu wink) O i moj tatus wink) ozenil sie po raz drugi,
        ale mame poznal 5 lat po rozwodzie wink)
    • iwles szcześliwe małżeństwa, bez zdrad.Gdzie są?- u mnie 26.10.04, 12:44
      u mnie, w moim domu......

    • kopiec-arleta Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 27.10.04, 17:47
      Michiko! Masz @
      • annam10 A ja się właśnie dowiedziałam o zdradzie 30.10.04, 03:59
        Tak. 12 godzin temu. W życiu nie pomyślałam że mnie to spotka. Szybciej
        spodziewałabym się swojej śmierci. Jesteśmy 7 lat po ślubie, mamy dwójkę
        dzieci, 5 lat i 1 rok. Mąż zdawałoby się kochający, świata za mną nie widzi. I
        co? był w delegacji miesiąc daleko od domu i jak twierdzi pielęgniarka (jest
        lekarzem) go poderwała. Przypadkiem dzisiaj dorwałam się do ich mejli.
        Przeżyłam szok. Jak widać, nie śpię jeszcze a męża wywaliłam z domu. Nie mam
        najmniejszego zamiaru tolerować zdrady. Nawet ze względu na dzieci. Tylko jak
        stłamsić ten dziwny ból w środku? Kto mi powie?
    • izakamr Re: szcześliwe małżeństwa, bez zdrad. Gdzie są?? 30.10.04, 15:29
      Jestem drugi raz mężatką.Pierwzy raz był ogromny nieporozumieniem.Bardzo długa
      historia i nie dziś.Obecnie jestem szczęliwa i mam nadzieję ,że tak
      pozostanie.Trochę w życiu przeszłam i wierzcie mi znalezienie odpowiedniego
      partnera ,takiego bez wad graniczy z cudem.Po rozwodzie 7 lat szukałam tego
      jednego naj,naj.Chyba mi się udało.Ale oboje dużo ze sobą rozmawiamy,Wspólnie
      spędzamy czas,mamy wspólne zainteresowania,Razem jeździmy na ryby ,na zakupy,do
      kontrachentów,do znajomych ,do rodziny ,koleżanek i kolegów.Czasami jest to
      męczące ale nie odmawiamy sobie tego.Nawet terz gdy pojawiło się drugie
      dziecko.Syna mam z pierwszego małżeństwa.Jesteśmy dla siebie wyrozumiali,i
      szczerzy.Mamy też ciche dni a raczej godziny.Wiem ,że nie ma 100%-towgo
      przepisu na udany związek.Trzeba próbować mieć nadzieję,że właśnie ten będzie
      taki.Trzeba też umieć odróżnić zwykłe flirtowanie od poważnego romansu.Daj boże
      abym porzednio miała tylko takie zmartwienia.Wszystkim
      pokrzywdzonym ,nieszczęśliwym i rozdartym w sercach życzę powodzenia i silnych
      nerwów.Nie róbcie nic pochopnie!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka