Dodaj do ulubionych

nie doceniam...

08.07.20, 20:49
Kolejny już raz, pod wpływem rozmowy z koleżanką, która nie ma dzieci, nachodzi mnie myśl, że nie doceniam faktu, że mam fajną, zdrową (szczegół, że z astmą), bezproblemową córkę. Jej dodatkową "zaletą" jest fakt, że chwilę będzie pełnoletnia.
Takie myśli niemal zawsze nachodzą mnie po spotkaniach z bezdzietnymi koleżankami, które mówią "ty masz córeczkę". Mówią to w dobrej wierze i tak ciepło i miękko, sympatycznie. Szczegół, że ta "córeczka" to już prawie 18-latka, ale oczywiście w tle wyczuwam tęsknotę, którą rozumiem. I ZAWSZE wtedy czuję się niewdzięczna, że narzekam, że krytykuję, że nie doceniam mojej fajnej przecież córki, nie doceniam, że jest, a moje koleżanki pół życia by oddały, by mieć dziecko. To taka niesprawiedliwość losu, że one nie mają dzieci, a bardzo by chciały. Czasami czuję się jak wyrodna matka w takim momencie. Musiałam się wygadać wink
Obserwuj wątek
    • ewbal Re: nie doceniam... 08.07.20, 20:55
      Idź i jej powiedz, że jest fajna
      • jagoda2 Re: nie doceniam... 08.07.20, 20:58
        Mówię i staram się doceniać, chociaż ja nie z tych chwalących na potęgę.
        Chodzi raczej o to, co w mojej głowie - taki brak świadomości, docenienia, że mam szczęście, że mam fajną córkę. Inni "muszą" mi to uświadamiać w sposób nieświadomy i niezamierzony. Może to patologia jakaś (moja)?
        • feiticeira Re: nie doceniam... 08.07.20, 21:05
          Daj spokój, to dla Ciebie stan normalny, nie znasz innego, nie musisz tego doceniać w każdej minucie swego życia, dobrze, że przynajmniej od czasu do czasu nachodzi Cię taka myśl.
          • jagoda2 Re: nie doceniam... 08.07.20, 21:33
            Mówisz? wink
            • ira_08 Re: nie doceniam... 09.07.20, 15:55
              Ojezu, to normalne, że człowiek wielu rzeczy nie docenia na co dzień, tylko bierze je za oczywistość. Piszesz, jakbyś miała 14 lat... Myślisz codziennie o tym, że chodzisz, słyszysz, widzisz? Że nie leżysz w szpitalu? Że masz co jeść, że ci bomby na głowę nie lecą, że ci dach nie przecieka, że ci się dom nie spalił, że masz lodówkę pełną jedzenia? Większa część ludzkości nie ma takiego luksusu.
              • potworia116 Re: nie doceniam... 12.07.20, 14:26
                Czy uświadomienie sobie od czasu do czasu własnego uprzywilejowania jest dozwolone tylko w nastolectwie? Wydaje mi się, że wręcz przeciwnie, że jest symptomem dojrzałości.
    • pani_tau Re: nie doceniam... 08.07.20, 20:55
      Ojojoj....
    • kkalipso Re: nie doceniam... 08.07.20, 21:05
      Jaki związek w temacie ma znaczenie - wyrodna matka?!
      • jagoda2 Re: nie doceniam... 08.07.20, 21:25
        Może trochę na wyrost to napisałam, chodziło mi o to, że moje koleżanki oddałyby wszystko, żeby mieć dziecko, a ja tego faktu nie doceniam i czasem marudzę i narzekam i myślę, że dzieci są "przereklamowane".
        • bi_scotti Re: nie doceniam... 08.07.20, 22:13
          jagoda2 napisała:

          > chodziło mi o to, że moje koleżanki oddałyby wszystko, żeby mieć dziecko

          Nie nadinterpretujesz? Uprzejmosc wobec Ciebie i Twojej corki wcale nie musza sie rownac "oddawaniu wszystkiego" wink Fajnie, ze Cie kolezanki inspire do radosci z macierzynstwa ale stop there, nie dopisuj tym kolezankom swoich wlasnych interpretacji. Czasem (czesto) slowa to po prostu slowa, no extra meaning smile Life.
          • jagoda2 Re: nie doceniam... 08.07.20, 22:23
            Tak się składa, że znam dość dobrze sytuację tych kilku osób, które mam na myśli i wiem, że niemożność posiadania dzieci jest największym życiowym niepowodzeniem (niepłodność, poronienia).

            Gdyby chodziło o moją własną interpretację, to uznałabym, że są większe nieszczęścia niż brak potomstwa i że można mieć całkiem fajne (a może nawet fajniejsze?) życie bez dzieci.
            Stąd może te moje myśli o niedocenieniu tego, co jest i braku wdzięczności.
            • m_incubo Re: nie doceniam... 09.07.20, 10:50
              Nie, nie jest "największym życiowym niepowodzeniem", choć z pewnością czasem bywa. Chyba uderzasz w zbyt wysokie tony, opierając się na skrajnych przypadkach. Fajnie, że masz radość z macierzyństwa, ale generalnie nie dla wszystkich brak czy posiadanie dzieci oznacza bezsens zywota lub życiowy sukces. Jest mnóstwo bezdzietnych kobiet, które w życiu by się z tobą nie zamieniły.
              Może zacznij jeszcze filozoficznie rozkminiac jakie masz nieziemskie szczęście, bo widzisz, a nie doceniasz tego, podczas gdy niewidomi ludzie oddaliby wszystko za zdrowe oczy. No otóż niekoniecznie. I tyle. Nie ma nad czym myśleć, zupełnie.
              • mamaafg Re: nie doceniam... 09.07.20, 12:26
                Ale chyba autorka wyraznie napisala, ze dobrze zna sytuacje tych osob, i jest to ich zyciowa tragedia. Tez znam 3 bezdzietne pary,(caly czas mowa o ludziach, ktorzy CHCIELI miec dziecko) i 2 z nich calkiem przyjemnie sobie zycie ulozyly, maja zwierzaki i na nie przelewaja milosc, natomiast dla jednej pary jest to zyciowa trauma, lacznie ze zrywaniem znajomosc z ciezarnymi kolezankami itd wiec owszem , dla niektorych nie jest to zaden problem nie miec (mimo ze sie chce) dzieci, dla innych jest to dramat.
                • m_incubo Re: nie doceniam... 09.07.20, 13:29
                  Tak, właśnie to napisałam.
                  Analogicznie, nie wznoszę modłów dziękczynnych, widząc faceta na wózku czy kobietę bez ręki, jakie to ja mam wielkie szczęście.
                  To nie żadne wielkie szczęście, to dla większości normalna rzecz, to raczej oni mieli brzydko mówiąc pecha, tak bywa.
                  Ja też nie mam kilku dla mnie bardzo istotnych rzeczy, które innym przyszły ot tak, w ogóle się na tym nie skupiam. Tak to już jest, nie ma tu mowy o żadnym wyjątkowym szczęściu czy o wyjątkowej niesprawiedliwości, tak po prostu wygląda w życiu.
                  • mamaafg Re: nie doceniam... 09.07.20, 19:55
                    Nadal nie rozumiesz. Ty odbierasz to tak a nie inaczej. Dla kolezanki autorki jest to "najwieksze zyciowe niepowodzenie". Mowimy o konkretnej osobie, a nie "jak to bywa".
                    • m_incubo Re: nie doceniam... 09.07.20, 20:43
                      Ty też nie wink
                      Ona odnosi to swoje wielkie szczęście do tych właśnie konkretnych osób, które w tej konkretnej dziedzinie uważają, że mają wyjątkowego pecha. A to nie jest obiektywne.
                      Dla miliardów ludzi to nie jest nic niespotykanego, tylko zwykła rzecz, o to mi chodzi.
                      • jagoda2 Re: nie doceniam... 09.07.20, 21:44
                        m_incubo napisała:


                        > Ona odnosi to swoje wielkie szczęście

                        Błąd w myśleniu/interpretacji: ja właśnie nie uważam, że mam wielkie szczęście, nigdy nie myślę w tych kategoriach, dlatego piszę o niedocenianiu faktu, że mam dziecko i czymś w rodzaju wyrzutów sumienia, braku wdzięczności, które mnie dopadają w sytuacjach, o których pisałam.
                        • m_incubo Re: nie doceniam... 10.07.20, 08:59
                          To "wielkie szczęście" to celowe wyolbrzymienie. To nie jest żadne wielkie szczęście, właśnie o tym piszę. To oczywistość i codzienność dla większości ludzi. Docenia się to naprawdę tylko momentami i to w zupełności wystarczy. Też mi się czasem zdarza smile
            • bi_scotti Re: nie doceniam... 10.07.20, 01:03
              jagoda2 napisała:

              > Tak się składa, że znam dość dobrze sytuację tych kilku osób, które mam na myśl
              > i i wiem, że niemożność posiadania dzieci jest największym życiowym niepowodzen
              > iem (niepłodność, poronienia).

              To masz chyba pecha do spotykania az takiej grupy osob z podobnymi problemami i podobna nieumiejetnoscia radzenia sobie z nimi. Truly speaking, znam kilka kobiet, o ktorych wiem lub ktore moge podejrzewac, ze odczuwaja brak dziecka/dzieci w ich zyciu ale honestly wszystkie maja aktywne zycie satysfakcjonujace w wielu innych dziedzinach poza macierzynstwem. Byc moze od czasu do czasu wieczorami bywa im kiepsko, niemniej sa na tyle dorosle i sensowne by korzystac w zyciu z tego, co jest im dane a nie skupiac na tym, ze dziecka brak. Te zas, ktore faktycznie bez dziecka zyc nie mogly, maja albo dzieci same (sperm bank), albo adoptowane, jedna zas prowadzi sanctuary dla exotic pets i w nim zaspokaja wszystkie swoje uczucia i potrzeby opiekuncze. Ergo, masz specyficzne znajome. Moze wcale takie nie sa ale z Twojego opisu wydaja sie byc jakos not very mature. Kolo 40tki to jednak wiekszosc ludzi uswiadamia sobie, ze wszystkiego miec sie w zyciu nie da, oplakuje braki i idzie dalej nie dreczac ani siebie ani innych nostalgia za nieosiagalnym, bo jak inaczej? Moze powinnas je wesprzec w ich procesie stawania sie doroslymi kobietami. Life.
              • mio-nuskropka Re: nie doceniam... 10.07.20, 05:09
                Truly speaking, sprawiasz wrażenie okropnie denerwującej osoby. Jeśli dobrze rozumiem, piszesz z innego kraju ( USA? Kanada?), gdzie podejście do macierzyństwa jest inne niż w Polsce. W Polsce królową jest Matka Boska, macierzyństwo wynoszone na piedestał, przynajmniej w teorii, a wartość kobiety w znacznie większym stopniu mierzy się tym, jakimi są matkami.
                • just_shelly Re: nie doceniam... 10.07.20, 06:31
                  Chyba na podlasiu
                • wbka1 Re: nie doceniam... 10.07.20, 08:05
                  Mam nadzieję, że to sarkazm?
                  • mio-nuskropka Re: nie doceniam... 10.07.20, 17:17
                    Do pewnego stopnia. Jednak w innych krajach dopuszcza się myśl, że kobieta nie chce dziecka, gdyż uważa, że nie i nikt nie robi z tego halo, nie robi się jakiś hec z rozdawaniem koszmarnych figurek płodzików dzieciom żeby "pokochały małego Jasia" i jakoś normalniejsze jest to, że kobieta ma prawo się realizować w jakiś inny sposób niż macierzyństwo i być spełnioną osobą.
              • jagoda2 Re: nie doceniam... 10.07.20, 08:17
                Ależ ja nigdzie nie napisałam, że takich znajomych jest cała masa (raptem kilka bliższych znajomych), ani że nie radzą sobie z tą sytuacją. Wręcz przeciwnie: wszystkie te osoby są już naprawdę "dorosłe" i całkiem dobrze poukładały sobie życie. Nawet, jeśli gdzieś w tyłu głowy wciąż jeszcze jest u nich ta myśl, to w ogóle nie poruszają tego tematu, który był wcześniej milion razy przerabiany publicznie bądź w domowym zaciszu. Niemniej jednak, zdarza im się w luźniej rozmowie rzucić takie zdanie w potoku innych zdań, podczas rozmowy zupełnie niezwiązanej z dziećmi czy macierzyństwem.

                Wyciągnęłaś z mojej wypowiedzi nie to, o co mi chodziło: nie piszę, że ludzie są nieudolni, niepogodzeni z sytuacją, tylko, że pod wpływem ich nieoczekiwanego, niezwiązanego z sytuacją zdania, z taką jakby nutką żalu w tle (pewnie nawet nieuświadomianą), reflektuję się, że nie doceniam tego, co mam. Tylko tyle.

                Wiesz, to trochę tak, jak osoba, która wiecznie się odchudza, mówi do tej szczupłej: "ach, ty jesteś taka szczuplutka" i wcale nie muszą akurat rozmawiać o diecie, ciuchach itp. sprawach nawet luźno związanych z wyglądem tych osób.
                • elf1977 Re: nie doceniam... 10.07.20, 08:48
                  Ale o co chodzi? To, że się nie docenia tego, co się ma, to normalne. Ja jako matka dziecka z ogromnymi problemami zazdroszczę i tym, którzy mają normalne dzieci, i tym, którzy dzieci nie mają. Jak człowiek jest zmęczony każdym dniem tęskni się po prostu za normalnościa
                  Ciesz się, że masz zdrową córkę, a jak już wyfrunie z gniazda, ciesz się wolnością, a o tym, że inni mają znacznie gorzej- pamiętaj, żeby pozostać człowiekiem.
                  • jagoda2 Re: nie doceniam... 10.07.20, 09:23
                    elf1977 napisała:

                    > Ciesz się, że masz zdrową córkę, a jak już wyfrunie z gniazda, ciesz się wol
                    > nością, a o tym, że inni mają znacznie gorzej- pamiętaj, żeby pozostać człowi
                    > ekiem.

                    Tak, to jest sedno sprawy.
    • just_shelly Re: nie doceniam... 08.07.20, 21:23
      Odnoszę wrażenie ze to „ty masz córeczkę” pada w odpowiedzi na twoje żale nad swoim życiem uskuteczniane przy koleżankach może i bez dzietnych, ale w lepszej sytuacji...
      A sadze tak, bo piszesz ze wyczuwasz tęsknotę... ze one pół życia by oddały itp
      Ile masz lat?
      • jagoda2 Re: nie doceniam... 08.07.20, 21:31
        just_shelly napisała:

        > Odnoszę wrażenie ze to „ty masz córeczkę” pada w odpowiedzi na twoje żale nad s
        > woim życiem uskuteczniane przy koleżankach może i bez dzietnych, ale w lepszej
        > sytuacji...

        Nie, nie, to zupełnie nie tak. To pada w zupełnie innych sytuacjach, kompletnie nie związanych z rozmową o rodzinie, czy dzieciach. To z nich tak nagle to wypływa, czasami w zupełnie niespodziewanym momencie.

        > A sadze tak, bo piszesz ze wyczuwasz tęsknotę... ze one pół życia by oddały itp
        >
        > Ile masz lat?
        >
        To są "dziewczyny" już w wieku nierozrodczym, starsze ode mnie (od 50 w górę).
        • just_shelly Re: nie doceniam... 08.07.20, 22:03
          Ile masz lat? Przypuszczam ze nie więcej niż 40...
          • jagoda2 Re: nie doceniam... 08.07.20, 22:07
            Ha! Miła jesteś wink rocznik 74 smile
            Chociaż, jakie to ma znaczenie w tej konkretnej sytuacji?
            • just_shelly Re: nie doceniam... 09.07.20, 17:37
              Ma.
              • jagoda2 Re: nie doceniam... 09.07.20, 19:52
                Możesz rozwinąć? Zaciekawiłaś mnie.
              • m_incubo Re: nie doceniam... 09.07.20, 20:45
                No raczej nie jest sporo poniżej 40, skoro ma 18 letnią córkę.
                • just_shelly Re: nie doceniam... 09.07.20, 21:59
                  Stad moje pytanie o wiek. 18 letnia córkę może mieć równie dobrze 34 latka...
                  która sobie tłumaczy, ze co prawda koleżanki robią kariery, jeżdżą po świecie, bawią się, ale ona przynajmniej ma dziecko, którego z pewnością każdy jej zazdrości.
                  • jagoda2 Re: nie doceniam... 09.07.20, 22:30
                    Ale to nie ten przypadek.
                    • just_shelly Re: nie doceniam... 10.07.20, 06:32
                      😎
                  • m_incubo Re: nie doceniam... 10.07.20, 08:52
                    No ale to ty przypuszczasz, że ma poniżej 40. Gdzie tu logika?
                    • georgia.guidestones Re: nie doceniam... 12.07.20, 14:31
                      Chyba pomylila strony w sytuacji. Zwalmy to rozkojarzenie.
                      • georgia.guidestones Re: nie doceniam... 12.07.20, 14:35
                        * na rozkojarzenie.
                  • potworia116 Re: nie doceniam... 12.07.20, 14:31
                    Wyjątkowo złośliwa się interpretacja postu wyjściowego.
    • piesiedwa Re: nie doceniam... 08.07.20, 21:36
      Wszyscy tak mamy z wieloma sprawami. Nie doceniamy zdrowia, pracy, przyjaciol, rodzicow itd. Dlatego takie chwile przypomnienia sa wazne.
      • chatgris01 Re: nie doceniam... 10.07.20, 12:17
        Wszyscy jak wszyscy... ja tam doceniam.
    • przepio Re: nie doceniam... 08.07.20, 22:50
      A ja mam koleżankę, która uważa, że posiadanie dziecka to zło i wyrzeczenia oraz sprowadzanie dziecka do niepewnego swiata.. Poznałam ją, gdy zbliżała się do 30-tki, myślałam, że jej przejdzie, ale teraz jest 10 lat starsza, wyszła za mąż i nadal trwa przy swoim postanowieniu. Ba, ostatnio miała sen, że nigdzie nie mogła dostać tabletek anty i stwierdziła, że to był makabryczny sen... Ona na pewno docenia swoje życie, swój spokój. Każdy jest inny.
    • taki-sobie-nick Re: nie doceniam... 08.07.20, 22:51
      Ja bym się czuła jak wyrodna koleżanka, o ile ktoś taki istnieje.
      • jagoda2 Re: nie doceniam... 09.07.20, 08:32
        Dlaczego? I kto ma być tym wyrodnym: ja, czy koleżanka?
        • taki-sobie-nick Re: nie doceniam... 09.07.20, 22:16
          Ty. Bo nie doceniasz faktu, że masz (fajne i zdrowe) dziecko, a koleżanki nie mają.
          • jagoda2 Re: nie doceniam... 09.07.20, 22:32
            Hmm, to jednak bardziej jak wyrodna matka, niż koleżanka, bo wyrzuty sumienia mam w stosunku do córki, nie do koleżanek.
            • taki-sobie-nick Re: nie doceniam... 09.07.20, 22:38
              Pytanie, czy to córka czuje się niedowartościowana, czy raczej koleżanki.

              Bo może wyrzuty sumienia wobec córki masz niesłusznie - a może powinnaś wobec koleżanek.
              • m_incubo Re: nie doceniam... 10.07.20, 08:46
                Nie powinna mieć żadnych wyrzutów sumienia, bo niby z jakiej przyczyny?
                WTF, "powinna"?
    • aguar Re: nie doceniam... 09.07.20, 10:02
      Cenny post. Dał mi do myślenia, że też powinnam doceniać, że mam fajnego, dla odmiany, syneczka smile Już nastoletniego za kilka dni. Kompletnie nie mam w otoczeniu takich kobiet, jak Twoje koleżanki, za to mnóstwo z dwójką lub trójką dzieci. I przez to, oraz przez to, że bardziej dzietni są dodatkowo teraz doceniani przez państwo, czuję się często gorsza, zamiast cieszyć tym, co mam.
    • fitfood1664 Re: nie doceniam... 09.07.20, 10:44
      Jak można nie doceniać że ma się dziecko? Ktoś wam to dziecko podrzucił? Zrobił za plecami? Bez waszej wiedzy albo zgody? No chyba że.
      • m_incubo Re: nie doceniam... 09.07.20, 10:56
        A ty na co dzień doceniasz po kolei wszystkie "oczywiste" rzeczy, które masz? Dom, dach nad głową, rodzinę, dzieci, spokój materialny, cywilizowany kraj, w którym żyjesz prawa wyborcze, wolność, zdrowe ręce i nogi itp itd? To chyba po nocy nie śpisz, że masz na to czas.
        • nangaparbat3 Re: nie doceniam... 09.07.20, 15:19
          A ja doceniam. Dom, dach nad głową, a nade wszystko łóżko z czystą pościelą, ciepłe i wygodne. Może dlatego, że co dwa-trzy lata muszę zajrzeć do opowiaadań Borowskiego i "Innego świata", sama już nie wybieram takich lektur, ale z przyczyn zawodowych musze. I dzięki temu wiem, że dach nad glową i ciepłe łózko w pokoju pełnym książek, a za ścianą lodówka, w której zawsze coś znajdę - to nie są oczywistości, a może nawet jakiś wyjątkowy dar, jak tak spojrzeć na ludzkość w całości, dia- i synchronicznie, można raczej dojść do wniosku, że to wyjątkowy przywilej, niezwykłe szczęście, które nie wiadomo dlaczego mi się trafiło. Takie myślenie wywołuje poczucie wdzięczności (bez konkretnego adresata czy adresatki), co samo w sobie jest bardzo przyjemne, i jednocześnie poczucie zobowiązanie do podzielenia się (dokładne przeciwieństwo "długu przeklętego" Judyma, który brał się z poczucia winy).
      • lily_evans11 Re: nie doceniam... 10.07.20, 17:58
        Czasami nie do końca wiemy, w co wchodzimy.
        Czasami jedno z partnerów bardziej chce dziecka i naciska.
        Czasami zostajemy ze wszystkim sami, a życie samotnej matki to nie sielanka.
    • conena Re: nie doceniam... 09.07.20, 13:37
      tak, tak, wszystkie ci zazdroszczą... <facepalm>
      • pani_tau Re: nie doceniam... 09.07.20, 17:24
        Widzę, że też rozpoznałas intencje autorki.
        • fabryka.lodow.napatyku Re: nie doceniam... 09.07.20, 17:39
          az musiala sie wygadac, ze jest lepsza, bo ma dziecko, a one nie....<facepalm>
          jedyny przekaz watku
          • jagoda2 Re: nie doceniam... 09.07.20, 19:56
            Nawet nie będę tego komentować. Szkoda czasu na odpisywanie. Żal mi Was.
            • pani_tau Re: nie doceniam... 10.07.20, 07:17
              Lista osób, których ci żal wydłuża się z każdym dniem.
              Może nawet zaczęłabym ci współczuć, ale wygląda na to, że twoje zasoby emocjonalne, przynajmniej w tym zakresie, są nieograniczone.
            • m_incubo Re: nie doceniam... 10.07.20, 08:45
              Nas też ci żal? Hmmm...
            • elf1977 Re: nie doceniam... 10.07.20, 08:53
              Tego nie rozumiem, zakładasz taki wątek, a później, gdy ktoś pisze coś, co nie jest po Twojej myśli, chciałabyś założyć mu kaganiec? Żal? Was? I w tym momencie zmieniłam zdanie o Twoim startowy poście.
              • jagoda2 Re: nie doceniam... 10.07.20, 09:26
                elf1977 napisała:

                > Tego nie rozumiem, zakładasz taki wątek, a później, gdy ktoś pisze coś, co
                > nie jest po Twojej myśli, chciałabyś założyć mu kaganiec? Żal? Was? I w tym mo
                > mencie zmieniłam zdanie o Twoim startowy poście.

                Nie, żal mi, że nic nie zrozumiały z tego, co napisałam, a wręcz tak opacznie zrozumiały mój post, że aż mi żal, że można takie wnioski wyciągnąć i twierdzić, że ktoś mi czegoś zazdrości. Dla mnie szok.
    • alexis1121 Re: nie doceniam... 09.07.20, 21:52
      Ja cię rozumiem. Ale nie da się autentycznie docenić czegoś, co na codzień mamy i jesteśmy typem osoby niedoceniającej. Być może na codzień myślisz, że mogłabyś nie mieć dziecka (że byłabyś bez niego równie szczęśliwa) i kiedy spotykasz koleżankę, dla której macierzyństwo jest wszystkim, to łapiesz się na tym niedocenieniu. Nie mam na to żadnej porady, bądź po prostu dobra dla córki, ale nie biczuj się z powyższego powodu.
      • jagoda2 Re: nie doceniam... 09.07.20, 21:54
        Tak, masz rację. Nie biczuję się wink tylko w takich chwilach taka refleksja mnie nachodzi. Dzięki za zrozumienie.
        • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 10.07.20, 00:25
          Docenienie to są momenty.
          I zazwyczaj przychodzą pod wpływem pewnych sytuacji.

          Trochę rozumiem chyba-teraz mam luz-12 latek i 5 latka. Cudownie i już tacy duzi😁
          3 lata temu moja córka sprawiała co 15 minut że zaczynałam siwieć-byla kwintesencją buntu dwulatka ukrzyżowanego z wulkanem energii.
          Dała mi tak.popalic, że zdarzyło mi się narzekać, że nie mam już siły za to.mam dość. A potem dzwoniła koleżanka że kolejne in vitro nie udane i płakała, że tak bardzo chciałaby mieć taką śliczną córeczkę jak moja.
          Zalewamy mnie wyrzuty sumienia, że tyle mam A marudzę z powodu takiego drobiazgu że nie mogę usiąść przez 12 H na dobę wink
          • jagoda2 Re: nie doceniam... 10.07.20, 07:59
            kornelia_sowa napisała:

            > Docenienie to są momenty.
            > I zazwyczaj przychodzą pod wpływem pewnych sytuacji.
            >
            Tak, a czasami po prostu znienacka refleksja człowieka nachodzi.
            • jolie Re: nie doceniam... 10.07.20, 08:40
              Ja uważam, że to fajnie, że taka refleksja się pojawia. Życie jest tak nieprzewidywalne, że w krótkim czasie można stracić wszystko to, co jest tą oczywistością. Takie chwile refleksji ustawiają trochę hierarchię - ja zdecydowanie wolę sama sobie o priorytetach przypominać w chwilach refleksji niż wtedy, gdy los uderza na ślepo.
              • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 10.07.20, 08:59
                To prawda.Madre słowa.

                Trudno o to, bo ciągle gdzieś spędzimy, ale z drugiej strony z wiekiem człowiekowi łatwiej zauważyć ile to dobrego spotyka.
                Ma się już bagaż doświadczeń, straty na koncie życia więc i docenia się czesciej
      • nangaparbat3 Re: nie doceniam... 10.07.20, 10:30
        Ale nie da się autentycznie docenić czegoś, co na codzień mamy i jesteśmy typem osoby niedoceniającej.

        Moim zdaniem jest dokładnie na odwrót - docenianie tego co jest, tu i teraz , ściśle łączy się ze bardzo słabą skłonnością do oceniania i osądzania.
    • wapaha Re: nie doceniam... 10.07.20, 09:21
      Czasami jedna rozmowa/spotkanie/słowo ! -potrafi pokazać trochę inne priorytety. I dobrze. Ludzie nie doceniają tego co mają, czasem wejście na chwilę w inne buty, choćby w wyobraźni pomaga własnie docenić to czego nie widzimy na codzien
      To ważna nauka.
      Cieszmy się życiem i tym co mamy ! wink
      • jagoda2 Re: nie doceniam... 10.07.20, 09:28
        wapaha napisała:

        > Czasami jedna rozmowa/spotkanie/słowo ! -potrafi pokazać trochę inne priorytety
        > . I dobrze. Ludzie nie doceniają tego co mają, czasem wejście na chwilę w inne
        > buty, choćby w wyobraźni pomaga własnie docenić to czego nie widzimy na codzien
        > To ważna nauka.
        > Cieszmy się życiem i tym co mamy ! wink

        Tak i właśnie o to mi chodziło w poście startowym.
    • nangaparbat3 Re: nie doceniam... 10.07.20, 10:37
      Smutny jest Twój post, rozumiem z niego , że raczej oceniasz córkę niż cieszysz się, ze jest. Po prostu - istnieje, żyje, jest na świecie i to jest cudowne. Nie widzę tu powodu do obwiniania się, ale też nie pojmuję tych skomplikowanych zależności między Twoimi emocjami zwiazanymi z córką a przeżyciami niemających dzieci koleżanek.

      Jeśli o mnie chodzi, w ogóle nie umiem sobie wyobrazić, co, jakie inne życie mogłabym wybrać ZAMIAST posiadania dziecka. Jednocześnie cieszę się, że jest już całkiem dorosłe i samodzielne, a ja mogę teraz żyć własnym życiem. Był czas wychowywania dziecka, teraz jest czas niemal pełnej niezaleznosci. Potem się całkiem zestarzeję i będę zależna od córki - znowu, choć na odwrót.
      Życie.
      • elf1977 Re: nie doceniam... 10.07.20, 10:43
        Nie jest to takie oczywiste. Ja mam dziecko, a ten schemat mnie nie dotyczy.
      • jagoda2 Re: nie doceniam... 10.07.20, 11:22
        nangaparbat3 napisała:

        > Smutny jest Twój post, rozumiem z niego , że raczej oceniasz córkę niż cieszysz
        > się, ze jest. Po prostu - istnieje, żyje, jest na świecie i to jest cudowne.

        Hmm, nie wiem, jakby to napisać, żeby być w 100% dobrze zrozumianą. Może tak, że za rzadko cieszę się z faktu, że mam córkę, a powinnam odczuwać szczęście i radość patrząc na nią każdego dnia. Może wynika to z faktu, że nigdy byłam "zafiksowana" na punkcie własnego dziecka.

        > Nie widzę tu powodu do obwiniania się, ale też nie pojmuję tych skomplikowanych
        > zależności między Twoimi emocjami zwiazanymi z córką a przeżyciami niemających
        > dzieci koleżanek.

        Też nie obwiniam się specjalnie, tylko stwierdzam, że nie doceniam tego, co mam, a być może powinnam doceniać.

        > Jeśli o mnie chodzi, w ogóle nie umiem sobie wyobrazić, co, jakie inne życie m
        > ogłabym wybrać ZAMIAST posiadania dziecka.

        Ja czasami zastanawiam się nad tym, ale to tylko filozoficzne dywagacje "co by było gdyby" i w ogóle moje życie nie musiałoby tak wyglądać, jak mi się przez moment wydaje. Poza tym, prawdopodobnie byłabym inną osobą niż jestem obecnie i byłabym w zupełnie innym miejscu w życiu (dosłownie i w przenośni). Sądzę, że posiadanie potomstwa bardzo zmienia człowieka i jego spojrzenie na wiele spraw. Perspektywa bardzo się zmienia.

        Jednocześnie cieszę się, że jest już
        > całkiem dorosłe i samodzielne, a ja mogę teraz żyć własnym życiem. Był czas wy
        > chowywania dziecka, teraz jest czas niemal pełnej niezaleznosci.

        O, ja też bardzo się cieszę, że jest już dosyć samodzielną osóbką.

        Potem się całk
        > iem zestarzeję i będę zależna od córki - znowu, choć na odwrót.
        > Życie.

        Na to akurat nie liczę i nigdy nie myślę w ten sposób. Wychodzę z założenia, że nie wychowujemy dzieci dla siebie, tylko po to by mogły bezpiecznie wyfrunąć z gniazda i osiąść gdzieś, wieść własne życie, a naszym obowiązkiem jest im to umożliwić i nie oczekiwać niczego w zamian.
        • m_incubo Re: nie doceniam... 10.07.20, 12:12
          Dwa razy użyłaś w tym poście słowa "powinnam", w innych postach podobnie. To mnie właśnie dziwi, nie sam fakt, że czasem nas nachodzą refleksje, że jesteśmy szczęściarzami.
          Tymczasem ty nie roztrząsasz tego przesadnie, a być moze/z pewnością POWINNAŚ.
          Serio uważasz, że powinnaś? Ja uważam, że nie. Ktoś inny uważa, że powinnaś? Mam generalnie sporą alergię na to słowo wink
          • jagoda2 Re: nie doceniam... 10.07.20, 12:47
            wink Może to moje "powinnam" wynika z dużego (może nadmiernego?) poczucia obowiązku i odpowiedzialności, jakie mam i stąd nieświadome nadużywanie tego słowa.


            • potworia116 Re: nie doceniam... 12.07.20, 14:35
              Jeśli radość jest jedną z twoich "powinności" to rzeczywiście przeginaszwink
        • nangaparbat3 Re: nie doceniam... 10.07.20, 13:01
          Źle zrozumiałaś moje ostatnie słowa. Nie piszę, że "liczę" na nią - ale że będę w jakiś sposób zależna od jej dobrej woli i ewentualnej pomocy, to pewne. Przyjdzie albo nie przyjdzie, napisze albo nie naisze, zadzwoni albo nie zadzwoni. Absolutnie samodzielne życie to mit. Wtedy się już tylko umiera. Obseruję to patrząc na kolejnych staruszków w mojej długowiecznej rodzinie. Nawet jeśli lądujesz w domu dla staruszków (co ja na przykłąd bardzo serio planuję) , czekasz na odwiedziny, nie dlatego, że oczekujesz czegoś w zamian, ale że zwyczajnie tęsknisz.
          • jagoda2 Re: nie doceniam... 10.07.20, 13:29
            nangaparbat3 napisała:

            > Źle zrozumiałaś moje ostatnie słowa.

            Najwyraźniej. Wiem, że wiele osób właśnie liczy na opiekę dzieci na starość i na tę symboliczną szklankę wody, stąd może taki wniosek wyciągnęłam. Są osoby, które nawet twierdzą, że "po to ma się dzieci".

            > Absolutnie samodzielne życie to mit. Wtedy się już tylko umiera. Obseruję to pa
            > trząc na kolejnych staruszków w mojej długowiecznej rodzinie.

            Hmm, może tak. Nie miałam do tej pory takich przypadków w najbliższym otoczeniu, więc nie mam takich obserwacji. Znałam osoby, które do samego końca były samowystarczalne i żyły samodzielnie, jednakże żadna z nich nie była osobą całkowicie samotną, pozbawioną kontaktów z rodziną czy przyjaciółmi. Wręcz przeciwnie - obserwowałam dużą troskę, nawet jeśli sprowadzała się ona tylko do codziennych rozmów telefonicznych.

            Nawet jeśli ląduj
            > esz w domu dla staruszków (co ja na przykłąd bardzo serio planuję) , czekasz na
            > odwiedziny, nie dlatego, że oczekujesz czegoś w zamian, ale że zwyczajnie tęsk
            > nisz.

            Tak, myślę, że masz rację.
    • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 10.07.20, 10:39
      nachodzi mnie myśl, że nie doceniam faktu, że mam fajną, zdrową (szczegół, że z astmą), bezproblemową córkę.


      Ja po wielu historiach które słyszalam/widziałam/czytałam bardzo doceniam moje kochane zdrowiutke zarówno fizycznie jak i emocjonalno - społecznie dzieci. Są tak bardzo książkowe i normalne że az cud.
      Są cudowne, od małego zero problemów z nimi. Mocno i dużo spały, pieknie jadły, teraz są dziewczynkami lubianymi przez kolegów/koleżanki, bardzo uspołecznione, bez dziwactw, bez wstydu, mozna je zabrac do ludzi, są wrażliwe/ mądre , mają zdolnosci jezykowe i są wyjątkowo urodziwe ,zgrabne- na ale nie ma sie tutaj czemu dziwić.
      Tak - zdrowe dziecko to największe szczeście ktorego ludzie nie doceniają.
      • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 10.07.20, 10:40
        ja dodam że doceniam i bardzo szanuję moje dzieci, rozmawiam z nimi i tulę i ściskam aż uciekają wink
        • elf1977 Re: nie doceniam... 10.07.20, 10:46
          A gdyby nie były tak cudowne i przynosiłyby wstyd, też byś je ściskała?
          • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 10.07.20, 10:49
            No też, wiadomo.
            Ale ściskam je z miłości.
            • elf1977 Re: nie doceniam... 10.07.20, 17:05
              A tak to ściskałabyś z litości?
              • lily_evans11 Re: nie doceniam... 10.07.20, 17:59
                big_grin
              • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 10.07.20, 21:54
                Nie wiem. Na szczęście nie mam takich rozkmin jak ty
                • elf1977 Re: nie doceniam... 11.07.20, 06:21
                  Zwykła chamka z Ciebie. I tyle.
        • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 10.07.20, 14:30
          Ostrożnie, łapę masz jak bochen chleba.
          Nie dziwne, że uciekają
          • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 10.07.20, 21:55
            Ehh wiedziałam że skończy się na urojeniach.
      • elf1977 Re: nie doceniam... 10.07.20, 10:45
        Kurczę, ależ jesteś wrażliwa. Szczególnie to wyrażenie "bez wstydu ". Mimo wszystko życzę samych dobrych dni.
        • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 10.07.20, 10:51
          Bo bez wstydu. Czego nie rozumiesz?
          Są dzieci ktore nie potrafią się zachować np w restauracji/muzeum czy na cmentarzu.
          Czy jak pójdą gdzieś do ludzi to gadają głupoty albo zachowują się głupio.
          No wstyd przynoszą.
          Moje nie.
          • lily_evans11 Re: nie doceniam... 10.07.20, 18:01
            Tak się zachowują, jak je rodzice wychowali. Widocznie tym od dzieci przynoszących wstyd brak ich manier nie przeszkadza... i wcale się tego nie wstydzą, a powiedziałabym nawet, że wprost przeciwnie.
      • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 10.07.20, 11:56
        w ojca się wdały?
        • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 10.07.20, 12:00
          Zapewne po części w ojca i bardzo dobrze. Dobry i fajny z niego chłop i bardzo zaangażowany ojciec. Nie wszystko jednak to kwestia genów a wychowania/otoczenia. Nie może ujsc uwadze że od 11 i 8 lat wychowywane są również przeze mnie cokolwiek by tam ci się znowu nie przysnilo/uroilo.
          • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 10.07.20, 14:29
            Nie, nic.
            Już ci raz mówiłam, że mamy wspólnych znajomych.
            Twoja starsza chodzi z ich dzieckiem do klasy

            Te teksty możesz zostawić dla tych, dla których jesteś zupełnie anonimowa.
            Ja mam.ubaw 😂
            • lily_evans11 Re: nie doceniam... 10.07.20, 18:02
              Rozwiń szczegóły big_grin
              • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 10.07.20, 22:11
                Oj tam już 50 raz to pisze. Przy każdym wątku to pisze.
                Tak jakbym miała z tego tytułu nie wiem...przestraszyc się czy coś? Lata mi to i powiewa.
                Najlepsze jest to że to co pisze anonimowo również glosze nieanonimowo. Dokładnie to samo. Skoro mamy wspólnych znajomych to powinna wiedzieć że to co pisze o swoich dzieciach jest prawda A nie wyssane z palca. Nikogo tu nie udaje.
                • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 11.07.20, 11:20
                  Nie w każdym wątku, tylko w kilku w których bredzisz nt rzekomej wspaniałości swej rodziny.
                  • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 12:54
                    Tak bardzo ci to przeszkadza? Uwiera? Boli? Masz z tym problem? Biedna jesteś...zacznij pisać i myśleć tak samo to przestaniesz być zazdrosna.
                    • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 11.07.20, 12:57
                      Każdy myśli tak samo.o swojej rodzinie.
                      Tylko ty brzmisz jakby ci strasznie zależało, żeby wszyscy tak uważali.

                      Ja nie muszę przekonywać świata na siłę.

                      To ty jesteś biedną, zakompleksioną myszą
                      • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:30
                        Ja piszę tak jak chce . Problem to Ty masz. Z odbiorem.
                      • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:38
                        Ale ja nikogo nie przekonuje. Ja się tylko dopisalam do wątku A Ty szalu dostałas.
                        • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 11.07.20, 16:21
                          Szału?

                          Nie, używaj słów, których znaczenia nie rozumiesz.

                          Mam ubaw.
                          Bo kłamiesz jak zajęta.
                          Wielka baba z małym mozgiem
                • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 11.07.20, 11:23
                  Twoje dzieci są dla Ciebie idealne.
                  Dla Ciebie. Wyłącznie. I dobrze.

                  Nie sa tak.postrzegane ani one ani Ty przez ogół jak próbujesz tu wciskać.
                  Tyle

                  Czemu uważasz, że miałabym intencje Cię przestras tv.

                  Lipiec, Ty jesteś zwykły pieniądz bez klasy. I tak Cię widzą Ci którzy mają z Tobą kontakt w realu.
                  Tyle.

                  • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 11.07.20, 11:27
                    Pieniacz
              • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 11.07.20, 11:26
                Mocno.koloryzuje na korzyść swoją i swojej rodziny.
                Takie wiesz, mysle-nie życzeniowe.

                Twierdziła kiedyś że jest atrakcyjna nad wyraz.
                Cóż, 😁 w pewnych kręgach, mogłaby się podobać. wink

                • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 11.07.20, 11:29
                  Ps. Natomiast jest spójna z forumowym "ja".
                  Dużą buzia, z której z rzadka wyleci mądre slowo
                • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 12:47
                  I tym pieniaczem i tym co piszesz o moim wyglądzie i rodzinie potwierdzasz tylko i wyłącznie że nic nie wiesz i te opinie bierzesz z kosmosu. Już niejedna tu tak pisała. Tyle.
                  • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:00
                    I twoje corki nie sa tak lubiane jak twierdzisz😛
                    • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:36
                      Oh on Boże poplakalam sie
                      • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 11.07.20, 16:19
                        Przecież nie jesteś wierzaca



            • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 10.07.20, 21:56
              Ehh wiedziałam że skończy się na urojeniach. Że tak się powtórzę .
              • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 11.07.20, 11:20
                Cóż innego możesz napisać?🤣
                • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 12:56
                  A coz innego Ty możesz napisać. Wiecznie to samo
                  Mamy wspólnych znajomych i tak 20 razy. Nudna jestes.
                  Moja rodzina jest dla mnie naj naj na świecie niezależnie od tego co roisz sobie w lepetynie w ten piękny sobotni dzień.
                  • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 11.07.20, 12:58
                    Dla Ciebie tak. Li i jedynie.
                    Te zdolności do języków -przesadzasz.
                    Ty kłamiesz po prostu.

                    Ja to wiem. I twoja reakcja to.potwierdza. już się ciskasz
                    • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:37
                      Wcale się nie ciskam. Dziwi mnie twoja nienawiść do w sumie obcej osoby.
                      • kornelia_sowa Re: nie doceniam... 11.07.20, 16:18
                        ciskasz się, ciskasz.

                        Nienawiść?😂
                        Lipiec, to nie nienawiść, to politowanie
                        • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 19:06
                          No dobrze. To ty się tu sobie lituj a ja nadal będę myślała i mówiła o sobie to co zechce.
                        • m_incubo Re: nie doceniam... 12.07.20, 09:21
                          Lipcowa jaka jest to każdy wie, natomiast twoja reakcja i twoje wypociny na jej temat są tak kuriozalne, że aż niepokojące. Mam wrażenie, że aż podskakujesz z niecierpliwości, żeby podać linka do jej fb. Akurat w tym wątku to nie ona jest żałosna.
    • anorektycznazdzira Re: nie doceniam... 10.07.20, 17:20
      Trochę się dziwię, bo ilekroć patrzę na którekolwiek dziecko (a jedno mam starsze niż Twoje), to dziękuję losowi, że jest.
      • lily_evans11 Re: nie doceniam... 11.07.20, 06:26
        Serio kobiety naprawdę są tak egzaltowane? wink
        • nangaparbat3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 08:51
          Może i egzaltowane, ale dla mnie właśnie w tym jest istota miłości - wdzięczność dla świata, że ta osoba jest, istnieje.
          • lily_evans11 Re: nie doceniam... 11.07.20, 09:02
            Tylko, że sporo ludzi również kocha swoich bliskich, dba o nich, ale daje sobie prawo do różnych emocji, też i tych negatywnych - i nie wyraża uczuć na tak wysokich tonach. Mnie np. macierzyńska egzaltacja, uderzanie we wzniosłe tony i udowadnianie, że dziecko to coś najlepszego, co mogło się w życiu przytrafić, strasznie jakoś peszy, sprawia, że czuję się nieswojo i zastanawiam się, czy ktoś tak na serio.
            • nangaparbat3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 09:24
              Zdecydowanie tak mam - wiele fajnych rzeczy przytrafiło mi się w życiu, dziecko mnie czasem złościło, męczyło, gniewało, męczące były troska, niepokój, bezradność - ale zdecydowanie to najlepsze, najcudowniejsze co mi się w życiu trafiło.
              I mówię tu o sobie, o swoich emocjach, nie ma mowy o "przekonywaniu się", bo nie ma to nic wspólnego z myśleniem, i domagam się prawa do takich uczuć.
              Dawniej był przymus takiego mówienia o macierzyństwie, teraz się wahnęło w dokładnie przeciwną stronę. Po prostu nie wypada się odezwać, że macierzyństwo daje poczucie szczęścia, przyznam się, że to mnie złości.
              Przypuszczam, że oprócz okoliczności (problemy ze zdrowiem dziecka i warunki, w jakich przychodzi je wychowywać) decyduje liczba receptorów oksytocyny albo coś w tym stylu, i tyle.
              • elf1977 Re: nie doceniam... 11.07.20, 11:48
                Co Ty opowiadasz, nie ma żadnego wahniecia i nie będzie. Nadal macierzyństwo jest na piedestale, tak że oryginalna nie jesteś. Zresztą, to i dobrze. Ja swoje myśli zwiazane z trudnym macierzyństwem zostawiam dla siebie, raczej nie liczę na wyrozumiałość innych. I tak, czasem wyobrażam sobie, jak mogłoby wyglądać moje życie, gdybym nie była matką, co nie oznacza, że nie kocham swojego dziecka.
                • m_incubo Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:18
                  Ja sobie np. świetnie zdaję sprawę, jak fajne (tak, fajne! ) byłoby moje życie, gdybym nie została matką i jeszcze dobrze pamiętam jak rzeczywiście było fajne, zanim nią zostałam. Dzieci to była moja decyzja, aczkolwiek wcale nie jakaś wielka potrzeba, bardziej ciekawość, jestem zadowolona, ale bez dzieci mogłabym być i może byłabym zadowolona jeszcze bardziej, mnóstwo kobiet ma podobnie.
                  Super, że mam dzieci, ale gdybym miała cofnąć się o 20 lat, niekoniecznie bym to powtórzyła, albo może na mniejszą skalę wink Akurat mam podobnie jak Lily co do tej dziwnej (dla mnie) egzaltacji.
                  • lily_evans11 Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:31
                    O, mam dokładnie tak samo. Nie była to moja specjalna potrzeba i może dlatego czasem myślę bezproduktywnie: co by było, gdyby.
                    Jestem w stanie wyobrazić sobie siebie bezdzietną, choć z drugiej strony, nie wiem, czy miałabym w sobie np. determinację do rozwoju zawodowego, jakiejś poprawy sytuacji finansowej, autorefleksji psychologicznej - dla siebie samej.
                    Ale tego już się nie dowiem wink.
              • lily_evans11 Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:21
                Nie powiedziałabym, że nie wypada się przyznawać do satysfakcji z macierzyństwa.
                Po prostu - zaczęło być tolerowane i rozumiane mówienie nie tylko o blaskach, ale i cieniach.

                Niemniej moje koleżanki, wykształcone, nauczycielki, fakt że ze specyficznym backgroundem (ludzie z małych miejscowości, studia traktowane jako awans społeczny w rodzinie) - nie były i nie są w stanie zrozumieć i dosłownie przełknąć tego, kiedy mówiłam np., że nigdy mi nie zależało na małżeństwie, stałym związku, a na dzieciach też niespecjalnie.
                Moje bogate mateczki ze szkoły córki w ogóle nie mają takich rozkmin, ale może przez to, że ich życie jest pełne wygód i przyjemności, więc i dzieci są miłym dodatkiem.

                Z kolei bezdzietne, które mam w otoczeniu, uważają w większości, że stałe sparowanie się i dzieci cudownie zmieniłyby ich życie na lepsze. Jedyna zadowolona z braku dzieci i z rozwodu to dziewczyna, która obserwowała, co jej ojciec wywijał i jak zbudował swoje małżeństwo na kłamstwach (jej ojciec, który nigdy nie był uczciwy wobec pierwszej i drugiej żony, ją za ten rozwód potępia, co jest po prostu paradne).
                Czuję się czasami bardzo osamotniona i atypowa w moim punkcie widzenia i stylu życia wink. Ale jak mówię, to może kwestia ludzi, wśród których człowiek bezpośrednio się obraca.
    • alessa28 Re: nie doceniam... 11.07.20, 09:10
      jagoda2 napisała:

      > Kolejny już raz, pod wpływem rozmowy z koleżanką, która nie ma dzieci, nachodzi
      > mnie myśl, że nie doceniam faktu, że mam fajną, zdrową (szczegół, że z astmą),
      > bezproblemową córkę. Jej dodatkową "zaletą" jest fakt, że chwilę będzie pełnol
      > etnia.
      > Takie myśli niemal zawsze nachodzą mnie po spotkaniach z bezdzietnymi koleżanka
      > mi, które mówią "ty masz córeczkę". Mówią to w dobrej wierze i tak ciepło i mię
      > kko, sympatycznie. Szczegół, że ta "córeczka" to już prawie 18-latka, ale oczyw
      > iście w tle wyczuwam tęsknotę, którą rozumiem. I ZAWSZE wtedy czuję się niewdzi
      > ęczna, że narzekam, że krytykuję, że nie doceniam mojej fajnej przecież córki,
      > nie doceniam, że jest, a moje koleżanki pół życia by oddały, by mieć dziecko. T
      > o taka niesprawiedliwość losu, że one nie mają dzieci, a bardzo by chciały. Cza
      > sami czuję się jak wyrodna matka w takim momencie. Musiałam się wygadać wink

      Ja też codziennie dziękuję Bogu za moją 7 latke. Akurat bez sciemy jest wyjątkowo piękna (zamieściłabym zdjęcie ale to forum publiczne i trochę strach że dostanie się w niepowołane łapy), mądra i odpukać książkowo zdrowa. Nigdy nie miałam problemów, rozwija się idealnie - dziecko jak malowane.
      Tak szczerze, chciałabym mieć drugie dziecko ale ona jest tak boska że nie wiem czy taki cud by się powtórzył 🤣
      • elf1977 Re: nie doceniam... 11.07.20, 11:53
        Zapytam, szczerze nie rozumiejąc. Co Tobą kieruje że tak ekshibicjonistycznie pragniesz chwalić się swoim dzieckiem przed obcymi ludźmi? I tak na marginesie , problemy (różne, w tym psychicznie) ujawniają się w różnym wieku, na przykład dojrzewania. Oczywiście nikomu nic złego nie życzę, ale siedmiolatka to nadal jeszcze małe dziecko, długa droga przed Tobą.
        • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:13
          A co Ciebie w tyłek ugryzlo że drażnią cię takie wpisy? Nie możesz zwyczajnie takiej matki pochwalić?
          • lily_evans11 Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:23
            Wiesz, rodzic kocha przeważnie mocno i bezkrytycznie, a pochwały niekoniecznie do końca odpowiadają rzeczywistości. Takie egzaltowane wpisy dowodzą odpieluchowego zapalenia mózgu, które utrzymuje się czasami, jak widać, na lata.
            • lily_evans11 Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:25
              I jeszcze jedno, strach pomyśleć, co by było, gdyby to dziecko nie było w oczach matki aż tak "boskie" - czy również byłoby tak kochane, gdyby nie spełniało standardów mamusi, a na pewne rzeczy, typu wygląd czy predyspozycje intelektualne nie do końca rodzice mają wpływ.
            • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:57
              No i co z tego?
              • lily_evans11 Re: nie doceniam... 11.07.20, 16:24
                To ze wbijanie swoich dzieci w fałszywe poczucie zajebistosci prędzej czy później prowadzi do bolesnej konfrontacji z realem ...
          • elf1977 Re: nie doceniam... 11.07.20, 14:24
            A czemu mam chwalić coś, co dla mnie nie jest powodem do chwały? Nie uznaję chwalenia się publicznego wyglądem dzieci. Chyba mogę? W ogóle chwalwnie się czymkolwiek uważam w złym guście.
            • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 14:27
              A ja uważam że trzeba się chwalić trzeba ludzi i dzieci też chwalić i doceniać.
              • elf1977 Re: nie doceniam... 11.07.20, 15:35
                Nie widzisz różnicy między chwaleniem czy docenianiem dziecka a publicznym przechwalaniem się? Zresztą, ludzie są różni...
                • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 16:17
                  Widzę tylko widzisz...to co dla jednego jest chwaleniem na innego vide kornelia działa.jak plachta na byka. Hehe
      • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:08
        Brawo . Super piszesz o swoim dziecku. Mów jej to codzienne.
      • m_incubo Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:22
        🤣
        A gdyby nie była wyjątkowo piękna, tylko wyjątkowo brzydka, to byś też dziękowała?
        Jeśli nie, to dlaczego, a jeśli tak, to co ma tu do rzeczy wspomniana piękność?
        • elf1977 Re: nie doceniam... 11.07.20, 14:26
          Ja w ogóle źle znoszę, gdy w przypadku dziewczynek podnosi się kwestię urody.
          • 18lipcowa3 Re: nie doceniam... 11.07.20, 14:34
            A dlaczego? Masz z tym jakiś problem? Ktoś Cię w życiu nie chwalił?
            • elf1977 Re: nie doceniam... 11.07.20, 15:39
              Jak ktoś nie myśli tak jak Ty, to ma problem? Nie, nie mam problemu i nigdy nie miałam, natomiast uroda nie jest dla mnie najważniejsza. I nie, nie jestem odrażającą brzydulą, bo pewnie zaraz to zasugerujesz. Zawsze wolałam, żeby ktoś mnie pochwalił za intelekt niż za urodę.
        • jolie Re: nie doceniam... 11.07.20, 20:25
          Czy wy trochę nie przesadzacie? Przecież są piękne dzieci, czasami takie, że dech zapiera. Ja mówię koleżankom, że mają piękne córki/synów, jeżeli jakieś mnie zachwyci. Niezbyt często się to zdarza, bo takich dzieci jest imo niewiele. Jak dziecko mi się nie podoba, to mówię coś w stylu, że fajne/sympatyczne/podobne do mamy czy taty, itp. albo nic nie mówię. Nie rozumiem tej dziwnej maniery, jak to chwalenie urody spowoduje spustoszenie w osobowości dziecka. I nie jestem żadną wyrocznią, od mojego zdania niewiele zależy, ot taki small talk. Przymioty umysłu przecież też się chwali, gdy dziecko jest bystre i zdolne, ma jakieś sukcesy, fajnie się zachowa.
          • elf1977 Re: nie doceniam... 12.07.20, 13:54
            Nadal nie widzę powodu chwalenia się swoim dzieckiem na forum, przed obcymi.
            • jolie Re: nie doceniam... 12.07.20, 14:22
              Ale w sumie dlaczego? Wieloma rzeczami tu się chwalą przed obcymi i właściwie nikt tego nie zeweryfikuje.
            • potworia116 Re: nie doceniam... 12.07.20, 14:41
              Powodów rzeczywiście jest niewiele... Ale jeśli pojawi się choć cień pretekstu, chwałę się córeczką do wypękusmile
              • jolie Re: nie doceniam... 12.07.20, 15:15
                No i dobrze. Co w tym złego? Komuś ubędzie, jak posłucha czy popatrzy?
                • potworia116 Re: nie doceniam... 12.07.20, 15:29
                  Ematka to takie specyficzne poletko, nawet jak wychodzisz na przedwieczorną przechadzkę, warto mieć przy sobie brońwink
                  Ciągle mi się tu zdarza, że ktoś się agresywnie lub wyższościowo dopieprza z powodu byle pierdoły. Nie lubię, kiedy tutejsze przepychanki zahaczają o moją córkę. Dlatego powściągam przemożną chęć przechwalania się, a należę do kobiet, dziko zakochanych we własnym dziecku.
                  • jolie Re: nie doceniam... 12.07.20, 17:12
                    >należę do kobiet, dziko zakochanych we własnym dziecku

                    To akurat dla mnie zupełnie normalne i oczywiste😀. No i oczywistością są dla mnie obiektywnie piękni ludzie/piękne dzieci.
    • hukop Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:03
      Rozumiem. Ja mam w drugą stronę. Jak widzę co dzieciaki wyczyniają na placu zabaw, w sklepach itp. takie są niegrzeczne, marudzące. Jak koleżanka się żali, że noce nie przespane bo dziecko ząbkowało czy co tam innego. Że mieli wyjeżdżać a nagle dziecko zachorowało. I ogólnie ta cała upierdliwość związana z posiadaniem dziecka, to też się cieszę, że nie mam dzieci i nie muszę tego wszystkiego doświadczać. Także, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ważne, żeby nam to pasowało co mamy, jak żyjemy. Wtedy jest ok.
    • lily_evans11 Re: nie doceniam... 11.07.20, 13:35
      Nie powinnaś się biczować.
      Jedni ludzie przeżywają wszystko bardzo emocjonalnie, biorą ważne sprawy życiowe z wysokiego C, inni z kolei widzą plusy i minusy. To, że koleżanki oddałyby pół życia za dziecko, to nie znaczy, że to jest jakiś obowiązujący model przeżywania czegoś.
      Ważne, żeby to krytykowanie nie zatruwało cię wewnętrznie i żebyś widziała też plusy.
      • jagoda2 Re: nie doceniam... 12.07.20, 18:55
        lily_evans11 napisała:

        > Nie powinnaś się biczować.

        Nie, nie biczuję się. Czasami tylko refleksja mnie nachodzi. I wtedy staram się "pamiętać" przez jakiś czas, jaką to jestem szczęściarą, że mam fajną, zdrową córkę wink

        > Jedni ludzie przeżywają wszystko bardzo emocjonalnie, biorą ważne sprawy życiow
        > e z wysokiego C, inni z kolei widzą plusy i minusy.

        Tak, ja jestem raczej z tych krytycznych, wymagających od siebie i innych i nie bojących się wypowiadać - dla niektórych osób - kontrowersyjnych i "nie do przyjęcia myśli".

        To, że koleżanki oddałyby p
        > ół życia za dziecko, to nie znaczy, że to jest jakiś obowiązujący model przeżyw
        > ania czegoś.

        Tak, ale naraziłam się już śmiertelnie kilku osobom twierdząc, że bywają w życiu lepsze "rzeczy" niż posiadanie potomstwa.

        > Ważne, żeby to krytykowanie nie zatruwało cię wewnętrznie i żebyś widziała też
        > plusy.
        >
        Jak mówił mój promotor: "należy odróżnić krytykę od krytykanctwa. Krytyka : tak, krytykanctwo: nie."

        To, że jestem krytyczna i nie ubarwiam i nie koloryzuję, nie oznacza, że krytykuję, bo tak naprawdę robię to bardzo rzadko. Część osób nie potrafi jednak odróżnić stwierdzenia niezbyt miłej prawdy, od krytyki i pierwszym tego przykładem jest moja rodzina wink A, że jak wspomniałam, jestem osobą raczej wymagającą, to często "mam inne zdanie", łagodnie rzecz ujmując.
        Uprzedzając różne aluzje, które pewnie zaraz się posypią: tak, najbardziej wymagająca jestem w stosunku do siebie.
    • klaramara33 Re: nie doceniam... 12.07.20, 09:50
      A ja doceniam bardzo moje dzieci, męża. Wiele rzeczy umiem doceniać, patrzę na dobrą stronę życia przez co kiedyś spotkałam się z opinią, że jestem naiwna. Nie sądzę, żebym taką była , gdyż wiem właśnie jakie życie może być ciężkie, sama wielu ciężkich chwil doświadczyłam, widzę ludzi, którzy cierpią i pomagam takim , jeśli jestem w stanie.
      • jagoda2 Re: nie doceniam... 12.07.20, 19:05
        klaramara33 napisała:

        > A ja doceniam bardzo moje dzieci, męża.

        I to jest super. Ja obserwuję mnóstwo kobiet, które zupełnie nie doceniają swoich mężów, a dzięki nim tak naprawdę wiodą dobre życie. Dzieci tak naprawdę chyba mało kto tak stricte docenia - czasami mówi się o dużych sukcesach dzieci, osiągnięciach, ale o docenianiu np. ich dobrego zachowania, czy ciężkiej pracy, to rzadko słyszę, prawdę mówiąc.

        Wiele rzeczy umiem doceniać, patrzę na
        > dobrą stronę życia przez co kiedyś spotkałam się z opinią, że jestem naiwna.

        Dlaczego naiwna? Może pogodna i zadowolona z zycia?

        N
        > ie sądzę, żebym taką była , gdyż wiem właśnie jakie życie może być ciężkie, sam
        > a wielu ciężkich chwil doświadczyłam, widzę ludzi, którzy cierpią i pomagam tak
        > im , jeśli jestem w stanie.

        Obiektywnie rzecz biorąc, nie mogę narzekać na moje życie, ale to tylko moja opinia wink Mam jednak świadomość, że życie innych bywa znacznie gorsze, trudniejsze, bardziej skomplikowane i tam gdzie mogę też pomagam, bo tak po prostu trzeba. Czasami, przyznaję szczerze, nie mam wielkiej ochoty, kiedy za bardzo nie widzę sensu; z drugiej jednak strony uważam, że skoro jestem w stanie, to powinnam pomóc, bo słabszym, mniej zaradnym, czy nawet ludziom, którzy zbłądzili po drodze, należy pomóc, tak po ludzku.
        • klaramara33 Re: nie doceniam... 13.07.20, 00:10
          Ja należę do mam, które doceniają swoje dzieci za wysiłek, Chwalę za starania. Mój syn sam mówi, że warto się starać bo ma porządne efekty więc sam siebie dicenia za sukcesy. Ostatnio słyszałam jak n korze miał, że warto się starać bo tyle nagród dostał ( za bardzo dobre wyniki o nagrody z konkursu ekologicznego). Córka 4 letnia jeszcze na takie wnioski za mała. Mam nadzieję, że do podobnych dojdzie 😀
          A jak myślisz dlaczego nie doceniasz córki? Wedlig mnie , z tegoco napisałaś, to zbyt mocno skupiasz się na jej wadach. Może sama byłaś niedoceniana? Może siebie samejj przez to nie doceniasz?
          • jagoda2 Re: nie doceniam... 13.07.20, 09:30
            klaramara33 napisała:


            > A jak myślisz dlaczego nie doceniasz córki? Wedlig mnie , z tegoco napisałaś, t
            > o zbyt mocno skupiasz się na jej wadach.

            Nie, nie o to chodzi. Pisząc o niedocenianiu miałam na myśli na to, że nie doceniam na co dzień faktu, że mam fajną, prawie dorosłą córkę, która jest w zasadzie bezproblemowa, zdrowa itd., a nie że jej nie doceniam.
            Nie chodziło mi o poszukiwanie u niej wad i niedocenianie zalet, tylko o mój brak tej świadomości na co dzień, że mam fajną córkę i nie doceniam tego faktu (nie córki).
            • klaramara33 Re: nie doceniam... 13.07.20, 15:52
              To normalne, no przecież nie jest już malutką dziewczynka, że na sam widok serce się raduje od uroku i słodkości.
              Myślę, że w tak naprawdę doceniasz córkę. leczo nie jej obecność, gdyż masz ją na co dzień,każdy ma swoje bo sprawy, to normalne.
              • klaramara33 Re: nie doceniam... 13.07.20, 16:01
                Znowu słownik mi wpisał nie to, miało być: lecz nie jej obecność ,i : każdy ma swoje sprawy, bez bo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka