default
10.01.21, 19:40
Pies jest wprost ze schroniska w Wojtyszkach, u nas od piątku wieczor. Młodziutka suczka, miła, kontaktowa, ale z tą chorobliwą wręcz zarłocznością mamy problem. Jedzenie połyka w sekundę, potem chce zabierać starym psom i kotom, musze się z nią zamykać w osobnym pokoju, gdy mąż karmi resztę, a ona mało z siebie nie wyskoczy. W ogóle zrobienie czegokolwiek do jedzenia (dla nas), wiąże się z tym, za mam podskoki psa przy blacie, drapie mnie po nogach, zachowuje się jak w amoku. Ukradła tacke po miesie z torby ze śmieciami i usiłowała spozyć. Porwała jabłko, ktore mi spadło z blatu, pewnie tez by zjadła... Karmie ją często, ale małymi porcjami, bo jest ekstremalnie wychudzona i zagłodzona - i tak ma dość luźne i częste kupy.
Czy jej to kiedykolwiek minie, czy ten "kc-syndrom" juz zawsze będzie mieć?
Jakie są Wasze doświadczenia z takimi psami ?